zylismy z mezem na tzw. "kocia lape" dosyc dlugo. w sumie juz wtedy
czulismy sie jak malzenstwo, papierek nie byl dla nas wazny.
pobralismy sie, bo chcielismy miec dziecko. wiem, ze dla wielu to
zaden argument, ale dla nas bylo waznym zeby zalegalizowac zwiazek
z tego powodu. jestesmy wiec stazowo mlodym malzenstwem i nagle
wszyscy z rodziny sie obudzili i zaczynaj nam dawac rady. mowia jak
to nie latwo byc razem, jakie niebezpieczenstwa na nas czyhaja...
zaczyna mnie coraz czesciej denerwowac teksty typu "ach, wy sie tak
jeszcze kochacie bo jestescie tak krotko po slubie, zobaczycie, ze
za kilka lat to sie troche zmieni". smiac mi sie chce bo papierek w
naszym przypadku wiele nie zmienil. zlapalismy sie nawet na tym, ze
czesto zapominamy w ktorym roku bralismy slub-znamy tylko dzien i
miesiac

czy w waszym przypadku papierek cos zmienil? nas samo
malzensto nie zmienilo, tylko narodziny corki.