No właśnie, już dawno doszłam do takiego wniosku, że się nadaję. I oczywiście mam taką możliwość.
Mam 7-mio miesięczną córę, drugie i może nawet trzecie dziecię w planach. Kończę studia (jeszcze rok po "dziekance").
Wiadomo, czasem jestem wkurzona lub zmęczona, ale zajmowanie się mym dzieckiem to generalnie radość

Nie mam poczucia poświęcenia. Z gotowaniem czy sprzątaniem gorzej, ale to też się da zrobić

Czy uważacie, że to brak ambicji? Lenistwo? Uwłaczające, że mąż utrzymuje?
Czy wręcz przeciwnie, że to piękne i najlepsze dla rodziny?