Ratunku- pomóżcie

18.05.08, 12:42
pomocy!
Witajcie, błagam Was o pomoc, jeśli ktokolwiek spotkał się u swego dziecka z
takimi objawami i wie, jak postępować.
Mam 8 tygodniową córkę, którą od początku karmiłam piersią. Od 1 dnia po
porodzie Ines wydawała dźwięki przy piersi, jakby śpiewała na samogłosce
i-i-i-i. ( Pierwsza jest wysoka a druga niska) .Z daleka słychać było, jakbym
przy piersi miała małego osiołka ( przypominało to dokladnie dźwięki wydawane
przez to zwierze).Położne opiekujące się dzieckiem na oddz. poporodowym
stwierdziły, że moja córka jest po prostu bardzo łapczywa. Od 2 tygodnia
dziecko zaczęło niemiłosiernie prężyć się w trakcie karmień, po wielu
interwencjach lekarskich, podczas których lekarze jednomyślnie orzekali :
kolka brzuszna wylądowałyśmy w szpitalu na izbie przyjęć, gdzie przez
przypadek podczas badań okazało się, że moja córka ma zapalenie układu
moczowego. Spędzając przy łóżeczku małej na oddz. nefrologii niemal 24 h/ dobę
z powodu stresu ( tak myślę), oglądając wenfolony i kroplówki powtykane w małe
ciałka pacjentów straciłam bardzo dużo pokarmu i musiałam dziecko zacząć
dokarmiać sztucznie z antykolkowej butelki dr. Browna. Ines nadal wydawała
dźwięki jak mały osiołek i piła nadal łapczywie, jakby ktoś ją gonił, nie
mogła się odgazować samodzielnie, miała bardzo wzdęty brzuszek. Kolki nadal
były, nie pomagał esputikon, odgazowywanie rurką doodbytniczą, Ines miała
nadal ataki kolki, sztywniała i zanosiła się płaczem siniejąc tak mocno, że
lekarz prowadzący zlecił pilną diagnostykę usg jamy brzusznej i narządów wewn,
jednak wówczas- było to w 3 tyg. życia córki- wyniki nie wykazały żadnych
zmian ani wad. Po wyjściu ze szpitala już w domowych warunkach oddzyskałam
pokarm i mogłam karmić znowu piersią. Ines poza tym, że miała kolki i kuliła
się po każdym posiłku a nawet czasem w trakcie zaczęła oddawać stolce ze
śluzem i trwało to powyżej 7 dni. Kał oddałam na posiew, ale nie znaleziono
nic niepokojącego. Podobnie z moczem- jałowy.(Ines po przebytym zapaleniu musi
mieć co 2-3 tyg. posiew moczu, tak więc tutaj też wszystko okazałao się w
porządku). Możliwe, że problem ze śluzem trwałby dłużej, ale jeden z pediatrów
stwierdził, iż dziecko może, ale nie musi, mieć nietolerancję laktozy i
zaproponował przez tydzień na próbę karmienie Bebilonem Pepti 1. Nagle Ines
zaczęła robić normalne stolce, nie prężyła się przy jedzeniu ani po, kolki
odeszły, zaczęła znowu normalnie spać w ciągu dnia i w nocy. Na dodatek
pomocny okazał się preparat Lefax, który udało się nam zamówić w Niemczech.
Ines nagle oddawała gazy samodzielnie i górą i dołem. Niestety, nadal jadła i
je okropnie łapczywie, dostaje posiłki na żądanie, co wypada za dnia co 2-3
godziny a w nocy dostaje tylko 2 razy, bo przesypia ładnie. To, co mnie
aktualnie przeraża, to odgłosy wydawane przez jej gardło w trakcie karmienia i
po- nie dość, że jej "śpiewanie" nasiliło się i jest tak głośne, że jeśli
karmiona jest w pokoju słychać ją za wyjściowymi drzwiami domu, bardzo często
charczy w trakcie jedzenia, zaczęła się krztusić, co zdarzało się owszem nawet
przy piersi, ale bardzo rzadko, natomiast teraz jest to niemal przy każdym
posiłku. Wówczas pręży się i kaszle, co powoduje dodatkowo zagazowanie i nerwy
z powodu konieczności wyjęcia smoczka z buzi i tym samym wstrzymania wypływu
pokarmu aż nie uspokoi się po zachłyśnięciu. Po zjedzeniu posiłku mam
wrażenie, że znowu ma problemy z oddaniem gazów i bardzo jej to przeszkadza,
natomiast gdy powietrze wydostaje się przez jej gardło mała zaczyna się
denerwować i trudno mi ją utrzymać na rękach, w końcu przez moment zaczyna
płakać i mam wrażenie, że z bólu. Z objawami od razu byłam na izbie przyjęć,
niestety pediatra bez osłuchiwania stwierdził, że dziecko musi zobaczyć
laryngolog. Ten z kolei, zaglądając dziecku do gardła nie stwierdził nic
niepokojącego.
Ja, ponieważ mam 31 lat i jest to moje pierwsze dziecko wychodzę z siebie. Nie
wiem, co robić. Dowiedziałam się o czymś takim jak " zwiotczenie krtani" u
niemowląt. Podobno wiele dzieci dotyka ta przypadłość i mija z czasem i nie
należy się tym szczególnie mocno przejmować poza tym, żeby spokojnie i ze
wzmożoną uwagą karmić dziecko.
Zwracam się do Was o pomoc. I tym postem zawieram wiele moich próśb, może
ktokolwiek z Was przechodził przez to samo i wie, jak mogę pomóc mojej córce a
w tym, także sobie. Po porodzie przez 4 tygodnie życia Ines byłyśmy ciągle w
szpitalach, od porodu ciągle wychodzi coś nowego i nie wiem, co czeka mnie
następnego dnia, pomału zaczynam się jej bać. I przeraża mnie macierzyństwo.
Może wyda się to komuś dziwne i śmieszne, ale naprawde takie we mnie rodzą się
reakcje i nie umiem sobie z nimi poradzić po tym wszystkim, czasem mam ochotę
wyjść z domu i nigdy nie wrócić. Ines należy do tzw. wiecznie opłakanych
dzieci. Nie mogę jej przebierać, nie mogę kąpać, nie mogę włożyć do wózka, na
wszystko reaguje płaczem a po powrocie z ostatniego szpitala jeszcze bardziej
się to nasiliło. Zaczęłam podawać jej herbatkę z melisy a także homeopatyczne
granulki Passiflora Dagomed, odstawiłam juz Viburcol zalecony przez lekarza,
bo mi małej szkoda tak faszerować. Mimo to- naprawdę poprawa jest nikła. Ja
prawie wcale nie mam już pokarmu ze stresu, a chciałam spróbować ją dokarmiać
1 raz albo 2 razy dziennie piersią. Teraz nie wiem, czy uda mi się mleko
odzyskać.To mnie dodatkowo stresuje. Wszyscy mi mówią- uspokój się, bo dziecko
czuje twoje emocje jak barometr i je przenosisz na nie- ale jak mam to zrobić?
Powiedzcie jak? Nie potrafię- kiedy ona płacze, ja czasem wyję razem z nią!
Mąż mnie uspokaja twierdząc, że "ona tak ma" i po 3 miesiącu kiedy sie
zaadoptuje w nowych warunkach będzie zupełnie innym dzieckiem i przestanie
płakać. Ale realia są takie, że to ja na co dzień w 4 ścianach jestem z Ines,
która tylko od święta nie płacze i to ja się nią zajmuję i jestem ciągle sama,
a móją mąż jest gościem w domu. Mimo jego zapewnień- modlę się, naprawdę
błagam Boga, żeby moje dziecko miało już od razu co najmniej 1 rok, żeby
łatwiej było mi wywnioskować dlaczego płacze, co ją boli i jak jej pomóc.
Może wyda się Wam ten post histeryczny, mimo to bardzo proszę, jeśli możecie
cokolwiek mi poradzić co powinnam robić, jak postępować, czy objawy córki,
które Wam opisałam są Wam znane i spotkaliście się z nimi i co to może być,
jak przeciętnie długo trwa?
W końcu mam jeszcze jedną prośbę- mieszkam 2 km od Poznania w gm. Swarzędz.
Czy znacie jakiegoś dobrego ale naprawdę DOBREGO pediatrę, który dojeżdża do
dziecka a nie tylko przyjmuje w swoim gabinecie? Jak dotąd nie udało mi się
takiego spotkać a czasami wizyta w domu byłaby w stanie na pewno wiele pomóc i
wyjaśnić. Zasugerowano mi też, abym poszukała w Swarzędzu laryngologa
dziecięcego, żeby zdiagnozował tę zwiotczałą krtań, nie podano mi adresu,
podobno nazywa się Szydłowski, ale w internecie nie mogę go znaleźć- może ktoś
z Was go zna i mógły podać mi adres?

Błagam Was, pomóżcie mi, napiszcie do mnie cokolwiek, bo juz nie wiem co
robić. Kiedy to piszę, dzieckiem zajmuje się okazjonalnie moja mama, a Ines po
prostu wrzeszczy i sinieje od płaczu.. CO ROBIĆ????
    • p3nisista [...] 18.05.08, 12:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • hrabina_murzyna Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 13:00
      Może to być zwężona cewka moczowa. Spawdź koniecznie.
    • koliberek400 Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 13:13
      wydaje mi sie,ze z powodu wczesniejszych problemow zdrowotnych
      corki,teraz zaczynasz wszystko wyolbrzymiac.Przeciez ona ma dopiero
      8 tygodni,ma prawo wydawac takie dzwieki,moj synek tez tak
      mial,teraz ma 9 miesiecy i jest ok,tez mielismy problemy z
      karmieniem,prezyl sie,niby chcial jesc,ale piers wypluwac.Prawda
      jest,ze dziecko wyczuwa samopoczucie matki,bedzie wiecej plakac
      jesli bedziesz nerwowa,po prostu uswiadom sobie,ze to jeszcze
      malenstwo nie znajace swiata i jak cos jej nie pasuje to placze.Moj
      synek od urodzenia nie chcial lezec w lozeczku,od pierwszych
      dni,zebys nie myslala,ze go przyzwyczailam do noszenia,jak
      wychodzilismy na dwor to najczesciej spal 10 minut i placz.To jest
      malutkie dziecko i dlatego tak sie dzieje!!!przestan stwarzac sama
      problemy,bo na prawde bedziesz je miala.Cierpliwosci,te pierwsze 3
      miesiace sa najgorsze,pozniej jest juz coraz latwiej.A na
      pocieszenie ci powiem,ze moj synek budzil sie wnocy na jedzenie co 2
      godziny,czasami nawet co godzine...i jakos to przezylam.Pozdrowienia
      i trzymam kciuki
    • olamad Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 13:42
      Jeśli córeczka faktycznie ma nietolerancję laktozy, to bebilon pepti
      na niewiele się zda, bo on laktozę posiada- w takim wypadku trzeba
      podawać Nutramigen.
      Niestety na moje oko wygląda to na bardzo nasiloną kolkę - wiem, ze
      pewnie 100 razy juz to czytałaś, ale za kilka tygodni zapewne samo
      przejdzie, gdy dziecka organizm nauczy się lepiej trawić.
      A co ze skórą? Nie ma wysypki, nie jest przesuszona? Kolka bardzo
      czesto pojawia sie u dzieci ze skłonnoscią do alergii, kupy ze
      sluzem już na 100% są reakcją na coś co Ty zjadłaś.
      Nie piszesz nic o swojej diecie - jesz nabiał? Może powinnaś
      spróbować przejsć na dietę bezmleczną..
      Co do dźwieków wydawanych w trakcie jedzenia, to się nie wypowiem.
      Moze powinnaś zapytać tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=907
      albo tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=577
      i ewentualnie tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=578
      Pozdrawiam Cię serdecznie, dużo cierpliwości i przede wszystkim
      spokoju życzęsmile).
      • agitalo Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 15:27

        > Nie piszesz nic o swojej diecie - jesz nabiał? Może powinnaś
        > spróbować przejsć na dietę bezmleczną..
        Bardzo dziekuje za informacje. Troszke sie zbieram na wziecie oddechu wewnatrz
        siebie samej- tego mi najbardziej trzeba... A co do diety, coz.. trudna sprawa.
        W wieku 12 lat z tzw. IGE total wykryto u mnie atopie pokarmowa z obrzekiem
        naczynioruchowym. Na co dzien razem z dokumentami nosze legitymacje alergika
        zawierajaca liste (mega liste) rzeczy, ktorych nie moge przyjmowac, poza tym
        liste lekow, ktore nalezy podac na wypadek obrzeku tchawicy. Tak sie bowiem
        objawia obrzek niaczynioruchowy przy mojej alergii-nie mam odczynow skornych,
        ale w skrajnych przypadkach moze u mnie dojsc do spuchniecia od srodka krtani i
        czeka mnie tracheotomia lub podanie leku.
        Stad tez nie jem:
        mleka, produktow mlecznych, jajek, ryzu, maki pszennej, kakao, czekolady, kury,
        wolowiny, wieprzowiny, nie maluje sie, bo mam uczulenie na kosmetyki, czasem
        reakcja wystepuje na srebro i zloto. Co ciekawe- obrzek wystapil dotychczas 3
        razy w zyciu (skrajne przypadki) a przy spozyciu jogurtow lub kilku lykow mleka
        w jelitach zaczyna sie gigantycznie szybka produkcja babelkow powietrza i robi
        mi sie po prostu mdlo. Zanim bylam w ciazy ( 10 lat wstecz)z powodu noszenia
        aparatu korekcyjnego na zebach i zwiazanego z tym bolu ograniczylam spozywanie
        pokarmow, co doprowadzilo mnie do nieswiadomego schudniecia a potem dlugoletniej
        walki z anoreksja oraz wstretem do miesa. CAla ciaze nie przyjmowalam ani grama
        miesa ale z anoreksji sie wyleczylam. Przytylam 30 kg. Kiedy objawila sie kolka
        u Ines w szpitalu ( widok trzepiacego raczkami i nozkami dziecka sinego od
        placzu zrobil swoje, naprawde!!!)MOMENTALNIE wrocilam do przyjmowania indyka i
        krolika. Nie jem: nic smazonego, nic pieczonego, nie pije kawy, jem kasze, ryz w
        malych ilosciach, nie jem zoltego ani bialego ani topionego sera, pije
        praktycznie sama wode i jem chleb bez ziaren ciemny w maslem pochodzenia
        roslinnego najczesciej z wedlina z indyka albo z miodem. Nie jem warzyw, bo sie
        boje ze beda corke wzdymac. Wiem, ze w przyszlosci czeka mnie z Ines pielgrzymka
        do alergologa, to na pewno. Ale narazie jest za mala na ustalanie poziomu
        alergii. Prawda jest taka, ze przy byciu samemu w domu, kiedy mala niemalze non-
        stop wyje i musze ja nosic dla uspokojenia niekiedy nie mam jak zjesc, a w nocy
        nie mam juz sily wstawac zeby sie najesc, bo wole noc odespac. Moja dieta nalezy
        raczej do drakonskich.
        A aktualnie walcze o odzyskanie pokarmu, bo chcialam corke chociaz 2 razy
        dziennie naladowac immunoglobulina. Tymczasem ze stresu, tak mniemam odciagnelam
        dzis laktatorem z obu piersi az ... 10 ml. I nie wiem jak ten pokarm odzyskac,
        bo jesli bede non stop podawac cycka corce boje sie, ze kolki znowu wroca. A
        przysiegam- widok jest koszmarny i odbierajacy sily.


        ps. Za informacje o Szydlowskim dziekuje.
    • zona_mi wklejone przez moderatora: 18.05.08, 14:06
      jagielon29 18.05.08, 12:35 Odpowiedz

      Agitalo,
      Moze to ten dr Szydlowski z Poznania?

      nauka.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/97000/o97711.htm


      Re: Pomóżcie
      oli.nek 18.05.08, 13:40 Odpowiedz

      masz nerwowe dziecko, bo sama jesteś nerwowa, to fakt. wiesz co, te
      objawy,
      które opisujesz to chyba ma je większość dzieci. niedojrzały układ
      pokarmowy u
      jednych dzieci bardziej u drugich mniej radzi sobie z trawieniem
      mleczka. często
      właśnie zmiana mleka i zmiana diety mamy karmiącej pomagają
      przezwyciężyć kolki.

      moja druga córa też przez pierwsze miesiące bardzo głośno piła - czy
      to z piersi
      czy z butelki. wszyscy się oglądali. no, ale mi nie przyszło na myśl
      by się tym
      przejmować. nawet chyba nie mówiłam o tym pediatrze. w końcu
      przeszło nawet nie
      wiem kiedy. wiesz, miała i kolki (zmieniłam mleko - pomogło),
      kaszlała w nocy
      (nie wynajdywałam czy to przypadkiem nie refluks) ulewała do 6 m-
      ca... patrzyłam
      tylko czy dobrze się rozwija, czy dobrze przybiera, czy się zdrowo
      chowa.
      obecnie jest na diecie bezmlecznej (bezlaktozowej i bezbiałkowej) i
      bezglutenowej, bo ma alergie i nietolerancje, ale jest zdrowa,
      wesoła,
      bezproblemowa... bo staram się nie szukać dziury w całym i
      przyjmować pewne
      problemy ze spokojem. starsza to też był typ bezobsługowy. i nie
      licz, że np.
      coś minie jak będzie dziecko miało rok. każdy rok dziecka jest inny.
      odchodzą i
      dochodzą nowe problemy.

      może sama też się napij herbatki z melisy wink) życzę ci więcej
      spokoju i ZDROWEGO
      i SZCZĘŚLIWEGO dzidziusia. będzie dobrze smile)
      • agitalo Re: wklejone przez moderatora: 18.05.08, 15:05
        BARDZO WAM DZIEKUJE ZA OPINIE!pozdrawiam-Agnieszka
      • agitalo Re: wklejone przez moderatora: 18.05.08, 17:43
        w jaki sposób mam włączyć w sobie LUZ? Nie umiem się cieszyć tym, że jestem
        mamą, wiem, że to szokujące, co mówię, ale nie potrafię. Przeraża mnie każdy
        dzień z dzieckiem, nie wiem o niemowlętach praktycznie NIC jeśli chodzi o sprawy
        prawidłowości zachowań, nie wiem co powinno mnie martwić a na co mogę przymknąć
        oko. Herbatkę z melisy piję, ale mi nie pomaga w zmianie nastawienia, zapisałam
        się na wizytę do psychiatrym ale to dopiero 5 czerwca. Naprawdę sądziłam, że to
        będzie proste.... i nie wiem, jak sobie poradzić.
        • ma_dre Re: wklejone przez moderatora: 18.05.08, 18:09
          agitalo trzymaj sie dzielnie i nie daj sie zdolowac ludziom, ktorzy nie
          rozumieja twojego problemu, bo sie z nim nigdy nie spotkali. latwo jest dawac
          dobre rady "wyluzuj sie", "przejdzie mu, wszystkie dzieci tak maja..." podczas
          gdy to nie ich ten problem dotyczy.
          Ewidentnie problemy twojego dziecka maja scisly zwiazek z twoimi problemami
          zdrowotnymi, jakie opisujesz. Moj mlodszy syn tez tak cierpial przy karmieniu,
          nie pamietam aby wydawal dzwieki "osiolkopodobne"... ale wtedy ani dzis nie
          uwazam aby jego cierpienie bylo "normalne"! Nie bede opisywac co dalej, jak
          udalo nam sie z tego wyjsc, bo to ze przeczekalismy ten problem nie znaczy ze
          nam sie udalo go rozwiazac...
          napisz gdzie mieszkasz, moze uda mi sie poradzic ci lekarza, ktory bylby w
          stanie ci pomoc. W kazdym razie ja bym nie bagatelizowala problemu jak wszystkie
          praktycznie moje rozmowczynie, bo wiem ze jest cale mnostwo dzieci, ktorym
          spozywanie pokarmu sprawia tylko przyjemnosc! A gadanie o tym ze jak ty sie
          denerwujesz to i dziecko jest zdenerwowane to czysta bzdura!!! Nigdy nie bedzie
          az tak zdenerwowane, aby wyrosl z tego prawdziwy problem zdrowotny!
          • agitalo ma_dre jak mam napisac? 18.05.08, 19:10
            prosze, podaj mi adres na jaki moge napisac
            • ma_dre Re: ma_dre jak mam napisac? 26.05.08, 22:12
              agitalo, odpisalam ci na adres gazetowy, przepraszam za zwloke, ale rzadko
              zagladam do tej skrzynki
              mam nadzieje ze na cos cie moja odpowiedz przyda...
    • selavi2 Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 15:13
      Jesli naprawde zalezy Ci na zmianie Twoich relacji z coreczka, na tym by jej i
      sobie pomoc to dam Ci rade. Dam Ci rade jako mama dwojga prawie doroslych
      nastolatkow i jako niania od 7 lat zajmujaca sie dziecmi w wieku od noworodka do
      3 lat.
      Rada jest oczywiscie kontrowersyjna i wymagajaca ok. 7 dni bezwzglednej
      determinacji i samozaparcia. Rada ta jest rowniez sprawdzona przeze mnie i
      rodzicow mojego podopiecznego i na dziesiatkach innych niemowlaczkow, ktorymi
      zajmowala sie autorka, i ma jedna zasadnicza zalete - dziala.
      Więc do rzeczy.
      Najpierw trzeba zakupic ksiazke pt."Język niemowolat" Tracy Hogg (ZAklinaczka
      niemowlat) - przez internet np. A potem odszukac rozdzial "Łatwy Plan" i sie
      zastosowac.
      Dodam, ze ksiazka ta uczy min. rozpoznawania potrzeb malucha po rodzaju jego
      placzu i ruchach ciala oraz wielu, wielu innych potrzebnych umiejetnosci przy
      maluchu.
      Naprawde szczerze i z przekonaniem polecam.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • marychna31 Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 20:17
        T. Hogg to wredna sadystka, która w swej "genialnej" książe każe np
        rodzicom znęcać się nad 4-dniowym noworodkiem odmawiając mu jedzenia
        i karmić co 4 godziny. Tylko zwyrodnialec może mieć takie pomysły.
        • selavi2 Re: Ratunku- pomóżcie 19.05.08, 09:10
          Na str.55 "Jezyka niemowlat" stoi jak wół, ze to jest:"...elastyczny schemat
          regularnego karmienia, aktywnosci i snu co 2,5-3 godziny,..."
          I ze nie jest to: "Przestrzeganie z zegarkiem w reku narzuconych a priori
          regularnych por karmienia zwykle co 3-4 godziny..."
          A latwy plan dotyczy noworodkow i niewmowlat urodzonych w terminie, o masie
          urodzeniowej od 3kg.
          Moim zdaniem 8 lub 10 karmien to nie to samo co 6. I nie widze tu zadnego
          sadyzmu i zwyrodnialstwa.
          Moja cora piersia na zadanie byla karmiona, od urodzenia co 3-4 godziny i od
          23.00 do 6.00 raz w nocy, bo takie miala potrzeby. A ksiazki nie czytala.
          I nic jej sie nie stalo.
          A ksiazka uczy sposobu karmienia, uregulowania trybu dnia, tego jak rozumiec
          mowe ciala niemowlaczka i zawiera wiele cennych spostrzezen i i sugestii. Po to,
          by mama lepiej mogla zrozumiec swoje dziecko, bo nie kazda to potrafi.
          Poza tym, to zakladm, ze czytelnik czyta ze zrozumieniem i wybiera sobie z niej
          to, co mu pasuje. Moze pasowac mu wszystko, moze
          pasowac 10% lub nic. Ale jesli ktos szuka sposobu i rady, to dobrze by bylo,
          zeby chociaz sprobowal sie zapoznac z nieznanymi mu sposobami. A nuż, ktorys mu
          zycie uratuje?
    • ania.silenter miałam 2 takie egzemplarze 18.05.08, 15:31
      jeden po drugim. Starsza była wcześniakiem (waga 1120g, ur. w 31tc) więc każde
      "nietypowe" zachowanie (które z resztą potem okazywało się bardzo typowetongue_out, jak
      np. właśnie gazy w brzuszku, trudności w ssaniu, niedojrzałość układu
      pokarmowego, bardzo silne zaparcia wydawały mi się katastrofą. Przy młodszej
      było jeszcze gorzej - miała baaardzo silne, całodobowe kolki do skończenia 4
      miesiąca życia. Byłam z nią w szpitalu jak miała ok. 2 miesięcy bo wydawało mi,
      że jest ciężko chora -przebadano ją od stóp do głów. Diagnoza - zdrowa jak rydz
      tylko te kolki...Cóż, jak skończyły się kolki zaczęło się ząbkowanie, które obie
      przechodziły tragicznie.Czytam Twój post i jakbym widziała siebie 4 lata
      temu...Też miałam 31 lat i zero doświadczeń z niemowlakami i też wydawało mi się
      to końcem świata. Rozumiem, że przebadano Twoją córeczkę wzdłuż i wszerz i jest
      zdrowa? Jeśli tak to jedyne co możesz zrobić to uzbroić się w cierpliwość i
      przeczekać. To kiedyś minie...Czy nie masz nikogo kto mógłby Ci pomóc -
      teściowej, mamy, kogokolwiek? Jakbyś się wyspała to od razu świat stałby się
      przyjaźniejszysmile.
    • lineczkaa Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 20:49
      moja córka ma wiotkość krtani.
      mlekiem się nie krztusiła. Potem, kiedy zaczęła przyjmować pokarmy stałe, sama
      "wpychała" pokarm coraz głębiej, żeby zapanować nad odruchem wymiotnym i
      wykrztuśnym następnie wypychała pokarm z powrotem do buzi.
      Kiedy była młodsza, każdy płacz kończył się ogromna chrypą i zaczerwienieniem
      gardła. Kiedy zaczynała mówić, mówiła głosem śpiewaczki jazzowej.
      Teraz, kiedy ma prawie 3 lata, ma głos małej dziewczynki a nie zachrypniętej
      dziewczyny po imprezie.
      Tylko kiedy wrzeszczy, albo się złości słychać inne drganie i charakterystyczna
      chrypę. Ale nie pozostawia to śladów jak kiedyś.
    • moninia2000 Re: Ratunku- pomóżcie 18.05.08, 21:36
      agitalo...wspolczuje Ci stresow.
      Mam nadzieje, ze opisane problemy sa w koncu tylko malymi
      przejsciami, choc to, ze bylas u lekarzy jest dobre, bo jestes
      swiadoma matka i dbasz o swoje dziecko. Sama mowisz, ze to pierwsze,
      ze nic o dzieciach nie wiesz....normalne, ze jestes w takim stanie.
      Mam nadzieje, ze depresjii nie masz i trzymasz sie jakos, ze masz
      wsparcie rodziny czy przyjaciol, bo to najwazniejsze.
      Postraj sie z calych sil uspokoic i myslec pozytywnie.
      DZiecko naprawde wszystko to czuje, nie mowie, ze jestes winna przez
      swe nerwy, bo nerwy sa normalne, ale na pewno obu Wam pomoze spokoj
      i opanowanie i usmiech.
      Poczatki sa bardzo trudne, uczysz sie dziecka, ono Ciebie, zycia,
      uczy sie spac, jesc, zalatwiac..
      Nie zawsze jest lekko.
      Z tych objawow niczego nie wyczytuje, bo nie jestem lekarzem, ale
      jesli jestes w ich rekach to juz cos.Nie mowie, ze zawsze znajda
      przyczyne, ale na pewno pomaga to w jakims stopniu..
      Moja mama zawsze sobie bardzo chwalila pewna pediatre, ktorej dane
      podam Ci na konto prywatne, dobrze?
      Napisze w poczcie z gazety, kochana, nie martw sie i trzymaj sie!
      Dasz rade, jeszcze sie bedziesz keidys smiala, a dobrze, abys malej
      robila masaze delikatne brzuszka, bys ja sobie kladla na brzuchu
      swoim i gleboko i spokojnie oddychla, bys ja miala przy sobie duzo,
      dawala jej milosc i spokoj, by czula Twoj spokojny oddech.
      Walka o mleko, jak mowisz, uda sie lepiej, gdy czesciej bedzies
      zkarmila, choc to bledne kolo, bo boisz sie karmic z powodu kolek(?)
      jak sadze...
      Jednak im rzadziej bedziesz akrmila, tym mniej mleka bedziesz
      miala..Poza tym koniecznie zadbaj o swa diete!!!Jedz, bo juz w ogole
      sil nie bedziesz miala na karmienie i bycie mamuskawink
    • betticzka Re: Ratunku- pomóżcie 19.05.08, 10:13
      Wprawdzie ja mialam inny problem ale napiszę może coś pomoże. Mój
      mały od razu po urodzeniu dostał serie antybiotyków, nie wiem czy to
      spowodowało jego zaburzenia. Karmiłam go piersią a on cały czas
      płakał i miał dosłownie wyrzartą do krwi okolicę odbytu. Lekarze
      mówili tylko,że nie toleruje czegoś co jem. Znieniałam diete,
      smarowałam specyfikami,wietrzyłam,myłam specjalnym mydłem-nic nie
      pomagało. W koncu przy pomocy właśnie forum doszłam do tego wraz już
      z lekarzem, że mały ma nietolerancję laktozy. Zaprzestałam karmienia
      piersią (ktorego ze stresu już prawie nie miałam)i podałam
      Nutramigen. Po dniu już było widać różnicę, pupcia się zagoiła, mały
      przestał płakać. Mój mały w między czasie miał jeszcze operacje i
      szereg innych świństw więc rozumiem cię,że jesteś wykończona
      psychicznie i fizycznie sama to przeżywałam. Trzymam kciuki. Będzie
      dobrze.
      • marminia Re: Ratunku- pomóżcie 27.05.08, 07:34
        Może to moje zboczenie zawodowe, ale dla pewności zrobiłabym twojej
        córeczce badanie neurologiczne. Możesz poszukać pediatry, który
        specjalizuje się w diagnostyce tzw. niespokojnych, płaczliwych
        niemowląt, on bądzie mógł pełniej spojrzeć na twoje dziecko, biorąc
        pod uwagę wszelkie objawy.Nie znam nikogo takiego w Poznaniu, ale
        we Wrocławiu bardzo dobra jest dr Pietraszkiewicz z "Promyka
        Słońca". A jeżeli chodzi o wpływ nastroju matki na zachowanie
        dziecka to jest on niewątpliwy, ale nie sądzę, żeby w tym przypadku
        Twoje obawy wywierały aż taki wpływ na Córeczkę. Nie daj się
        wpędzić w poczucie winy, że gdybyś się uspokoiła to wszystko wróci
        do normy. Trzymaj się! Będzie dobrze!
Pełna wersja