Dodaj do ulubionych

Wstretny, rozpuszczony dzieciak

13.06.08, 17:17
Mam znajomych, ktorzy takiego posiadaja, a raczej "hoduja", bo to
przeciez ich zasluga.
Dla mnie dzieciak jest po prostu nieznosny. Ma dopiero 3,5 roku, az
strach pomyslec co bedzie dalej. Od kiedy pamietam, rodzice
pozwalali mu na wszystko, teraz jak mu sie czegos zabrania, to ryczy
w nieboglosy i znow jego madrzy rodzice mu ustepuja, bo przeciez
placze... Paranoja.
Jak sie spotykamy (cale szczescie nie zbyt czesto) dzieciak non stop
biega, krzyczac przy tym tak, ze nie mozna porozmawiac, bierze
wszystko co mu sie podoba, wali kijem w kanape, stol (nie specjalnie
go interesuje czy ktos na tej kanapie siedzi). Dla mnie takie
spotkania to koszmar, tym bardziej, ze tez mam dziecko (2 lata) i
stale musze na niego uwazac, zeby tamten nie zrobil mu krzywdy.
Rodzice tego potwora nie zwracaja na niego uwagi, ja czasem musze go
przystopowac, jak sie "bawi" z moim, ale on ma to gdzies. Zakladam
ze on nie jest chory (np. ADHD) bo jego rodzina jest zachwycona, ze
on taki "energiczny", ale dla mnie ktos tu jest nienormalny...
Czy Wy tez tak wychowujecie swoje dzieci i skad sie bierze takie
podejscie do wychowania???????????? Ja mysle ze z lenistwa...
Glowa mi peka od tego krzyku.... mowie Wam - koszmar!
Obserwuj wątek
    • ma_dre Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:27
      a ja wychodze z wrecz przeciwnego zalozenia : zdrowe, prawidlowo rozwijaj
      • ma_dre Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:28
        ace sie dziecko tak sie nie zachowuje
    • taleksander Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:29
      Zazdrościsz, że Twój nie jest taki energiczny?
      • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:36
        taleksander napisała:

        > Zazdrościsz, że Twój nie jest taki energiczny? a czego tu
        zazdroscic??? ze dzieciak jest rozwydrzony??? energia rozpierajaca dziecko,
        swoja droga. ale bez przesady. przeciez to nie jest normalne. dzieciak robi co
        chce a rodzice nie reaguja i to jest wedlug Ciebie w porzadku??? to co bedzie,
        jak dziecina bedzie miala 5 latek?
      • zonka77 tiaa zazdrości 14.06.08, 16:29
        ma czego, rzeczywiście tongue_out
        Nie znoszę takich rodziców i nikt mi nie wmówi że to jest ok.
    • mama_kotula Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:33
      Ohohoho. Mamusia idealnego bobaska przyszła się na ematkę pożalić na potwora tongue_out

      Prosta rada - nie odwiedzaj znajomych.
      Nota bene masz rację - jeśli nie są konsekwentni i dają się terroryzować
      płaczem, to będą mieli problem. Ale to oni, a nie ty, więc zluzuj. Krzywdy
      dziecku nie robią tongue_out
      • deela to nie tak kotula 13.06.08, 18:00
        jak bachor jest rozwydrzony i trzeba uwazac zeby nie zabil jej dziecka (ja
        mialam takiego kuzyna - nie dosc ze spaslak to jeszcze rozwydrzony: ciagle nam
        cos robil, bil nas, kaleczyl itp w imie jak rozumiem dobrej zabawy - tak
        twioerdzila moja ciotka, ze on sie tylko bawil - a nmojego brata kiedys prawie
        udusil) to ja bym z tymi psycholami zerwala kontakt
        • mama_kotula Re: to nie tak kotula 13.06.08, 18:00
          No więc to jej poradziłam - żeby kontakt zerwała tongue_out
        • kropkacom Re: to nie tak kotula 13.06.08, 23:21
          deela, nie wszystkie "rozwydrzone" dzieci to mali psychopaci.
      • mor_lena Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:56
        mama_kotula napisała:

        > będą mieli problem. Ale to oni, a nie ty, więc zluzuj. Krzywdy
        > dziecku nie robią tongue_out
        >
        Otóż nie zgodzę się. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką,
        która ma w rodzinie tak "wychowywane" dziecko. I doszłyśmy do
        wniosku, że tu problem mają wszyscy, niestety. Dziecko - bo nie
        znając norm i granic może mieć ogromne trudności w przystosowaniu
        się do życia w społeczeństwie. Rodzice - ale tu na własne życzenie,
        więc jakoś mi ich nie żal. I szeroko pojęte otoczenie, żeby nie
        powiedzieć społeczeństwo - no bo weź wytrzymaj z kimś takim. Owszem,
        można ograniczyć/zerwać znajomość, ale jeśli to bliska rodzina? A
        potem? Takie dziecko też nie żyje na pustyni, tylko chodzi zapewne
        na jakiś plac zabaw, do przedszkola, szkoły...
        • kropkacom Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 23:24
          > Otóż nie zgodzę się. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką,
          > która ma w rodzinie tak "wychowywane" dziecko.

          Ale jak wychowane? Bo biega i krzyczy to zaraz potwór?
          • mor_lena Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 23:32
            Biega, ok. Krzyczy, ok. Ponadto robi tysiąc innych rzeczy - demoluje
            mieszkanie, rzuca się na stół i wyjada gościom z talerzy, tłucze
            inne dzieci, nie reaguje na próby zdyscyplinowania (nieśmiało
            podejmowane przez postronnych, bo rodzice - zlewka). Gdy opiekująca
            się nim babcia skarciła go łagodnie (typu: "Kubusiu, nie krzycz tak
            głośno"), otworzył lodówkę i powywalał zawartość na podłogę.
            Wystarczy? To i tak tylko próbka możliwości tej dzieciny. I dlatego
            właśnie uważam, że jest to uciążliwe dla wszystkich przestających z
            tym dzieckiem.
            • ma_dre Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 10:43
              to nie jest normalne, podejrzewam problemy neurologiczne, owocujace
              niedorozwojem umyslowym... wyglada na to ze dziecko nie widzi ze wokol niego sa
              inne OSOBY, dla nie go to przedmioty, potrzebne czasami...
              agresja, krzyk, destrukcja, niezauwazanie innych (wyjadanie z talerzy,
              ignorowanie uwag)... dla mnie to typowy obrazek dziecka z zaburzeniami rozwoju
              typu autystycznego. Na miejscu rodzicow juz bym byla u specjalisty.
              To uciazliwe dziecko moze po prostu cierpiec. Jego zachowanie wskazuje na
              niezrozumienie zasad otaczajacego swiata. TO NIE JEST NORMALNE !!!
              • mor_lena Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 15:44
                Nie jestem pewna, czy dziecko jest chore, bo ponoć w szkole (chodzi
                do zerówki, radzi sobie dobrze) zachowuje się całkiem w porządku.
                Oczywiście nie wiem, czy rodzice byli z nim u specjalisty, bo sprawę
                znam tylko z opowiadań, ale wg słów mojej koleżanki to dziecko nigdy
                nie usłyszało, że czegoś nie wolno, rodzice nigdy nie zwracali mu
                uwagi - czym się zresztą szczycą wszem i wobec.
                Może być też tak jak piszesz, nie przeczę.

                A scenka z wyjadaniem z talerza wyglądała podobno tak: na imprezie
                rodzinnej było m.in. ciasto, które bardzo smakowało temu dziecku.
                Dziecko zjadło już swoją porcję + dokładkę, dostało porcję matki, po
                czym stwierdziło, że chce jeszcze. Ktoś się odezwał, że "już zjadłeś
                dużo, nie możesz dostać więcej, bo nie wystarczy dla innych". "To
                wezmę ciasto cioci" - odrzekło dziecię i zanim ktokolwiek zdążył
                cokolwiek, sięgnęło do talerza ciotki, zabrało ciasto i zwiało.
                • ma_dre Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 20:09
                  no widzisz, dobrze jest miec dodatkowe informacje, aby moc wyrobic sobie
                  wlasciwa opinie... sklaniam sie ku brakom w wychowaniu dzieciecia, ktore wyglada
                  na zdrowe wink
                  Rodzice nie zdaja sobie sprawy z tego jaka niedzwiedzia przysluge wyrzadzaja
                  dziecku... ono i tak kiedys zderzy sie z rzeczywistoscia.
        • mama_kotula Mor_lena 13.06.08, 23:36
          Ale tak na dobrą sprawę - co mnie to obchodzi, że czyjeś dziecko będzie
          nieprzystosowane?
          Ja mogę interweniować, kiedy ktoś leje swoje dziecko, wyzywa, zaniedbuje w taki
          sposób, że może to zagrażać jego życiu/zdrowiu.

          Niestety, wychowanie dziecka to tak śliski temat, że nie ośmieliłabym się
          doradzać. Mogłabym - oczywiście, mogłabym coś sugerować, niemniej jednak mam
          poczucie, że byłoby to odebrane pt. "wpieprzasz się, a my robimy po swojemu i
          nam to pasuje". Jakby można było donieść na policję, że czyjeś dziecko biega,
          krzyczy, wali kijem i się nie słucha, to podejrzewam, że jakieś 70% dzieci już
          by miało nadzór kuratora tongue_out

          Poza tym ja wredna i aspołeczna egocentryczka jestem i naprawdę cudze dzieci i
          ich wychowanie mnie nie interesuje. O ile nie dotyka to bezpośrednio moich
          dzieci. Ale wtedy nie oglądam się na rodziców, tylko sama zwracam gnojowi uwagę
          w sposób, który do gnoja dotrze, nie zawsze uprzejmy.
          • mor_lena Re: Mor_lena 13.06.08, 23:40
            Spoko, mnie też nie obchodzismile
            Problem rozważałyśmy z kumpelą raczej akademicko. Bo właśnie ją to
            obchodzi, a to w ten sposób, że dzieciak jest jej siostrzeńcem czy
            też bratankiem i mieszka o rzut beretem. Ona niemal odchorowuje
            każde z nim spotkanie.
            • ma_dre Re: Mor_lena 14.06.08, 10:45
              a moze rodzicow i babcie po prostu problem przerosl i nie wiedza jak sie
              zachowac wobec tego dziecka, stad brak rezkcji na zachowanie dziecka. Uwierz mi,
              sa dzieci, przy ktorych rece opadaja i na prawde potrzebna jest fachowa pomoc
              kogos z zewnatrz
      • zonka77 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 16:30
        > Krzywdy
        > dziecku nie robią tongue_out

        Robią i to dużą.
    • gooochab Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:41
      Ojjj, znam ja takich i glowe bym urwala... no wiem, najpierw niech swoje
      wychowam i pogadamy...
    • cora73 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:47
      Zaraz cie tu zjedzasmile Ja osobiscie tez nie trawie tego typu
      rodzicow, no bo dziecka w tym wieku nie ma co winic za takie jazdy!
    • pola.cocci Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:52
      Alez ja sie nie skarze tylko probuje zrozumiec, jak to niektorzy
      rodzice potrafia byc tak "wspaniali" dla swoich pociech? Ja nie
      umialabym sie tak poswiecic, zeby na codzien miec w domu ciagly
      wrzask, bieganine i "rabanie" kijem, bo dziecku tak sie podoba.
      Ale moze ja sie myle i moze to ja zle robie zwracajac mojemu uwage,
      jak sie zbyt rozwscieka?
      Najgorsze chyba dla tego dzieciaka jest to, ze niczym nie moze
      zwrocic na siebie uwagi rodzicow...
      • cora73 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:57
        Nie, zle jest to ze maly nie zna granic....
    • deela Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 17:58
      i tu wkaracza zlowieszczy KLAPS i KARA, ustawilabym gowniarza w dwa tyg
      wystarczy mu postawic granice i PRZESTRZEGAC ICH
      • raczek47 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 21:28
        oj, znam takie bachorki....zerwałam kontakt ze znajomymi po tym, jak
        Patryczek podczas jednej wizyty przewrócił mi komodę, stłukł klosz
        od lampy drewnianym klockiem, po czym tym samym klockiem przywalił
        mi z odległosci prosto między oczy, na co jego rodzice zareagowali
        radosnym wybuchem śmiechu.
        • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 21:33
          matko! az strach pomyslec, co wyrosnie z dzieci, wychowywanych przez takich
          wlasnie rodzicow! bo w tym momencie to nie wina dziecka, tylko wychowania. i co
          najsmieszniejsze, to rodzice tlumacza to potem ADHD.
          • mariolka55 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:45
            deodyma napisała:

            > i co
            > najsmieszniejsze, to rodzice tlumacza to potem ADHD.

            dobija mnie to ADHD,rozumiem ze jedno dziecko na iles tam moze miec
            taka przypadłosc,ale nie co trzecie!!!
            • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:37
              mariolka55 napisała:

              > deodyma napisała:
              >
              > > i co
              > > najsmieszniejsze, to rodzice tlumacza to potem ADHD.
              >
              > dobija mnie to ADHD,rozumiem ze jedno dziecko na iles tam moze miec
              > taka przypadłosc,ale nie co trzecie!!! bo te
              cale ADHD to dla mnie nic innego, jak wymysl na odczepnegosmile najlepiej isc do
              psychologa z takim dzieckiem, on stwierdzi u dziecka ADHD i juz rodzic sie
              cieszy, bo czuje sie usprawiedliwiony, prawda? a dziecko pozwala sobie na
              coraz wiecej i wiecej...
              • kropkacom Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:39
                > cale ADHD to dla mnie nic innego, jak wymysl na odczepnegosmile

                Autyzm, dysleksja to też fanaberia?
                • kropkacom Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:42
                  i jeszcze jedno, takie rozmowy jak ta zawsze kończą się tym że podważa się
                  istnienie czy diagnozę ADHD. Ciekawe.
                  • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:50
                    kropkacom napisała:

                    > i jeszcze jedno, takie rozmowy jak ta zawsze kończą się tym że podważa się
                    > istnienie czy diagnozę ADHD. Ciekawe. bo ja w
                    zadne ADHD nie wierze i tylesmile
                    • kali_pso Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 13:43
                      Ciekawe. bo ja w
                      zadne ADHD nie wierze i tylesmile



                      Znaczy się naukowcy się mylą?
                      W antybiotyki też nie wierzysz?winkP



                      Z drugiej strony- nie można każdego zachowania dziecka tłumaczyć ADHD
                      ( chyba, że stwierdzone przez dobrego psychologa, ale taki, przed
                      ostateczna diagnozą powinien zasiegnąc opinii innych specjalistów)
                      Tak jak i plagą są nagminnie wydawane zaświadczenia o dysleksji itp.
                      Co nie oznacza, że takich dzieci nie ma- pracuję z takimi, więc
                      problem istniejewinkP
                      Ostatnio pojawiły się pogłoski o nadchodzącej fali dyskalkulików( w
                      związku z matura a matematykiwinkP- autorytet w tej dziedzinie( prof.
                      Gruszczyk Kolczyńska twierdzi, że nie ma czegos takiego jak kłopoty
                      z matematyką, są tylko zaniedbane dzieci a każde dziecko może mieć
                      sukcesy na tym polu, o ile będzie się z nim pracować od wczesnych
                      lat. Do nauki matematyki dziecko musi dojrzeć, ale mozna mu w tym
                      pomóc.- a jest to nauka, która nie lubi zaniedbań. Nie zrozumie się
                      podstawowych prawideł, jeśli od pierwszej klasy( a nawet wcześniej)
                      nie przygotuje sie odpowiednio dziecka. A tak, to mamy twierdzenie
                      rodziców, że "on jest humanistą z urodzenia"winkP
                      • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 15:17
                        naukowcy rozne rzeczy mowiasmile ja np to, ze chrapia dzieci nie wykształconych
                        rodzicowsmile
                • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:48
                  kropkacom napisała:

                  > > cale ADHD to dla mnie nic innego, jak wymysl na odczepnegosmile
                  >
                  > Autyzm, dysleksja to też fanaberia? no to
                  chyba do tego calego smiesznego ADHD, to zadne porownanie. zal Ci tego biednego
                  dzieciatka, czy co?
                  • kropkacom Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:51
                    Żal mi ciebie.
                    • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:56
                      a to sobie mnie zalujsmile skoro ci z tym dobrzesmile
              • ma_dre Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 10:51
                rodzic nie czuje sie usprawiedliwiony, bo rodzic ma mase roboty przed nim, ADHD
                nie zwalnia z obowiazku wychowawczego, ale go 100krotnie komplikuje
              • madic Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 10:59
                deodyma napisała:

                > cale ADHD to dla mnie nic innego, jak wymysl na odczepnegosmile najlepiej isc do
                > psychologa z takim dzieckiem, on stwierdzi u dziecka ADHD i juz rodzic sie
                > cieszy, bo czuje sie usprawiedliwiony, prawda? a dziecko pozwala sobie na
                > coraz wiecej i wiecej...

                No faktycznie taka diagnoza to prawdziwa gwiazdka z nieba dla rodziny!
                ROTFL

                ps. czytałaś coś w ogóle o ADHD czy tak tylko Ci się o uszy obiło?
                • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 15:10
                  czytalamsmile
          • kropkacom Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 23:28
            > najsmieszniejsze, to rodzice tlumacza to potem ADHD.

            A jak naprawdę ma ADHD?
            • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:38
              kropkacom napisała:

              > > najsmieszniejsze, to rodzice tlumacza to potem ADHD.
              >
              > A jak naprawdę ma ADHD? a jak ja
              jestem matka Teresa z Kalkuty?
      • amilos Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:00
        rodzice pewnie naczytali sie o bezstresowym wychowaniu dzieci, a to wbrew
        pozorom wyrządza dużo złego, dziecko nie zna granic, jeśli wszystko mu wolno,
        nie ma żadnych zakazów to w przyszłości nie będzie umiał żyć w społeczeństwie i
        dopasować sie do życia, bo przecież spotykamy sie na co dzień z ograniczeniami i
        musimy je respektować, on jest wychowywany jako pępek świata i jego zakazy nie
        dotyczą. Więc jest to krzywda dla tego dziecka. przecież to dziecko swoim
        zachowaniem prosi o wyznaczenie granic, az rodzice czegos mu zabronią, co jest
        uważane za niedobre (np. zachowanie w odwiedzinach) - oby kiedys doczekał się
        reakcji rodziców.
        • inia33 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 10:31
          bezstresowe wychowanie to NIE JEST pozostawienie dziecka samemu sobie,
          na zasadzie "wszystko mu wolno"!
          to jest wychowanie bez stresu czyli bez kar, bez narażania na
          stresujące sytuacje, ale dziecku się ustala zasady zachowania
          i konsekwentnie przestrzega, wykorzystując inne sposoby, niż krzyk,
          klaps bądź kara

          ja bardzo proszę-nie mylcie bezstresowego wychowania z hodowaniem
          bez żadnych zasad!
          • jowita771 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 10:58
            wychowanie bezstresowe jest idiotyzmem. Za pewne zachowania jest się karanym i
            im wcześniej dziecko to pojmie, tym lepiej dla niego i otoczenia. Inna sprawa,
            jakie są kary - prawy sierpowy to nie jest dobra kara, ale np. zakaz oglądania
            telewizji dlaczego nie?
      • ma_dre Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 10:48
        jesli dziecko ma realny problem, to klaps i kara nic nie dadza, moje dziecko
        mozesz zabic, a i tak tysieczny raz zrobi to co MUSI.
    • krwawakornelia a Ty jestes alfa i omega 13.06.08, 21:33
      i masz prawo oceniac i osadzac.
      • betty_julcia Wiecie co? 13.06.08, 21:40
        Forum jest od pisania i jeżeli ktos cche to odpowiada, ni epodoba
        mus ie temat to nie odpowiada tylko idzie na ciekawsze watki w stylu
        ile razy zmieniacie majtki albo czy macie majtki okresowe i tam się
        wymądrza....

        Co do tematy watku, też mam takich znajomych. I nie tak łatwo zerwać
        kontaktu bo wspaniali ludzie, bardzo dobrzy przyjaciele tylko
        maluszek niestety potrafi z wyjazdu zrobić mordęgę. Nasza dwójka nie
        jest tak rozhisteryzowana i upierdliwa jak on jeden...
        My czekamy aż z tego wyrosnie, ze znajomymi kontakt mamy bo bardzo
        się lubimy a to ich dziecko i ich sprawa jak go chowają.
    • kali_pso proste... 13.06.08, 22:08
      ...zrób tak, jak radziły dziewczyny- ogranicz kontakty.
      Ja tak zrobiłam w przypadku rozpuszczonego osobnika, który wszystko
      wymuszał atakami histerii, gdzie wrzask który z siebie wydawał
      umarłego by chyba z grobu podniósł- wystarczyło mi stwierdzenie
      mojego syna, że nie lubi, kiedy M tak się zachowuje, że nie chce z
      nim nigdzie chodzić, ani się bawić. Zresztą, ja też wyjątkowo źle
      znosze dziecięce ataki dzikiego krzyku..- pozbyłam się więc
      stresora minimalizując kontakty...
    • mathiola Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:10
      A znam takie dzieci i takich rodziców. I wiecie co bym zrobiła z
      chęcią? Przełożyłabym przez kolano i zdrowo przyrżnęła po dupie...
      rodzicom.
      I nie rozumiem głosów oburzenia, bo albo nigdy takich nie
      spotkaliście, albo sami wychowujecie "bezstresowo"... Dla mnie to
      nie do przyjęcia. Rodzice nie mogą bać się skarcić własnego dziecka,
      bo wtedy wyrasta z niego raróg! Dziecko musi mieć jasno postawione
      granice, których wie, że się nie przekracza. Musi mieć ustalone
      zasady, bo tylko wtedy wie, czego się trzymać. Na tym polega
      wychowywanie.
      I nie mówię tu o gnębieniu dziecka, wiecznych zakazach i nakazach,
      siedzeniu cicho, bo "dzieci i ryby głosu nie mają". Nie, dziecko też
      ma prawo się wyszaleć i wykrzyczeć, ale przy tym musi wiedzieć, co
      mu wolno i kiedy.
      No i trzeba zapewnić mu możliwość tego "wybiegania się", ale się
      musi chcieć rodzicom...
      • kali_pso Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:21
        Rodzice nie mogą bać się skarcić własnego dziecka,
        bo wtedy wyrasta z niego raróg! Dziecko musi mieć jasno postawione
        granice, których wie, że się nie przekracza


        Owszem, tylko kiedy tych granic nie stawia sie w domu, to trudno
        wymagać, aby w towarzystwie rodzice odwazyli się je postawić..
        A rodzicom bardzo łatwo pogubić się i zatracić granicę między
        poszanowaniem indywidualizmu dziecka a całkowitym
        niezagospodarowaniem go wychowawczo.
        • mathiola Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:33
          no toć ja nie mówię o jednej sytuacji, jaka zaistniała w domu
          autorki. Mówię o całokształcie procesu wychowania.
          A jeśli chodzi o postępowanie ze znajomymi - chyba też bym
          ograniczyła wizyty. Bo spotykam się z przyjaciółmi dla przyjemności,
          a nie po to, żeby sobie wychodować nerwicę smile
          • kali_pso Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:35
            Bo spotykam się z przyjaciółmi dla przyjemności,
            a nie po to, żeby sobie wychodować nerwicę smile


            Własne zdrowie psychiczne- ponad wszystkosmile
            Też jestem tego zdania.
      • deodyma Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:44
        no jesli o mnie chodzi, to mam kolezanke, ktora wychowywala swoich synow
        bezstresowo. zawsze wychodzila z zalozenia, ze na dzieci nigdy sie nie krzyczy,
        tylko im tlumaczy... a synowie byli coraz bardziej rozwydrzeni. gdy znajomi
        zwracali jej uwage odnosnie synow, wtedy ona sie oburzala i miala pretensje do
        calego swiata. no bo jak to? maja czelnosc zwracac jej uwage? niech najpierw
        swoje dzieci wychowaja! i ktoregos pieknego dnia bylam swiadkiem, jak to jej
        ukochani synowie zaczeli ja kopac i walic po glowiesmile
    • wronka30 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 13.06.08, 22:48
      Wiem o czym mowisz. Mielismy "przyjemnosc" nasza pierwsza dawno
      planowana wycieczke do Marrakeszu spedzic z kuzynka meza, jej mezem
      i ich Chucky'm (pamietacie ten horror?). Przez cale trzy dni wyl jak
      obdzierany ze skory bo ciagke czegos chcial. Kupili mu jakies roboty
      i jednego z nich zgubil wiec wyl zeby kupili jeszcze raz ten sam
      zestaw. Przebil swojego balona to zabral naszej corce (z tym
      szyderczym usmiechem na dodatek). Zatrzymalismy sie w drodze
      powrotnej na kolacje, mamusia mu kupila jakies pileczki z maszyny a
      on wyje. Pytamy sie dlaczego a oni, ze chce pilke kauczukowa z innej
      maszyny. Wyl i wyl, ale w koncu sie uspokoil. Wracamy do samochodu,
      mamusia z synkiem zostala w tyle, jak dolaczyli okazalo sie, ze
      synek dostal te pileczke kauczukowa. Chucky uzywal wozka naszej
      corki, on 4 lata nasza mala wtedy 1,5 roku. Specjalnie sie wyrywal
      przed nami rano na zwiedzanie, zeby w holu hotelu zajac wozek malej
      (i znow ten szyderczy usmieszek, rodzice oczywiscie zero reakcji).
      Nasze pokoje sasiadywaly ze soba, nocne wycia tego potwora to byla
      norma. Ciekawe czego on wtedy chcial??? Dziesieciogodzinna podroz
      samochodem z Chucky'm obok to katorga: szczypal, drapal, zabieral
      wszystko malej, oczywiscie wszystko w towarzystwie tego szyderczego
      usmieszku. Na praktycznie kazdym nagranym filmiku z wyprawy slychac
      to przeszywajace cialo wycie w tle. Co ciekawe do zdjec
      robil natychmiast slodka mine i zalewal mu twarz promienny usmiech.
      Ledwo co psychicznie znioslam te wycieczke.

      Ale ja go od tej pory nie widzialam, bo mieszka w Maroku. Jak tam
      pojedziemy tez nie mam ochoty tej calej rodzinki widziec. Uraz na
      cale zycie. Na twoim miejscu zerwalabym kontakty. Po co sie uzerac.

      • jowita771 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 11:04
        Chucky uzywal wozka naszej
        > corki, on 4 lata nasza mala wtedy 1,5 roku. Specjalnie sie wyrywal
        > przed nami rano na zwiedzanie, zeby w holu hotelu zajac wozek malej
        > (i znow ten szyderczy usmieszek, rodzice oczywiscie zero reakcji).

        Dziwię Ci się, że go nie wysadziłaś z tego wózka.
        • ma_dre Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 11:55
          no wlasnie... mnie by ni cinnego nie przeyszlo do glowy, a tak to maly wie ze
          nie tylko rodzice mu sie podporzadkowuja, ale i reszta swiata tez
    • luxure Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 08:51
      Kochana daj sobie spokój z taką znajomością, jeśli bym miała każde spotkanie
      odchorować tydzień naprzód i tydzień po, to ja z góry dziękuję.
      To jest ich dzieciak i ich problem jak go sobie wychowają. Też miałam (w czasie
      przeszłym całe szczęście) takich znajomych. Przy którejś tam wizycie ich 4 letni
      syn celowo i z premedytacją zepchnął mojego małego (wtedy 2 lata) ze schodów.
      Młody szczęśliwie wyszedł z tego jedynie trochę posiniaczony. Innym razem
      zamknął kota w zmywarce i próbował ją uruchomić. Przyuważyłam go i tyle. A o tym
      że biedna kocina tam siedzi zamknięta dowiedziałam się dopiero gdy godzinę
      później mąż sprzątał po obiedzie. Innym razem na 15 minut straciłam go z oczu,
      no ale przecież dzieciak sierotą nie jest i niby rodziców ma żeby go pilnowali?
      I co? Dół na pół metra wykopał na środku ogrodu. Kiedy i jak to zrobił niech
      mnie nikt nie pyta...
      Kiedyś im powiedziałam że to dziecko to wam się odpłaci za to bezstresowe
      wychowanie i was bezstresowo pozabija. To się obrazili i zerwali z nami kontakt.
      Za co do dziś Bogu dziękuję, bo już miałam dość ich i tej znajomości i strat po
      każdej ich wizycie kwitowanych śmiechem jaki to Damianek uroczy, jaki mądry,
      sprytny i inteligentny. Dla mnie ani mądry ani sprytny ani inteligentny. Jedynie
      rozwydrzony bachor leniwych rodziców. Może zanim dorośnie zrobi sobie krzywdę na
      tyle skutecznie że nikomu więcej nie zaszkodzi?
      • ibelin26 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 09:09
        Póki dziecko jest mał od biedy można uznać, że jego wychowanie to
        sprawa jego rodziców.
        Na razie zabiera innym dzieciom zabawki w piaskownicy. W szkole
        zabierze pieniące i np. telefon komórkowy

        POtem ogolony na łyso zaczyna rządzić na osiedlu, a wtedy to
        przestaje być to sprawą wyłącznie jego rodziców.
        • luxure Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 09:27
          Póki dziecko jest mał od biedy można uznać, że jego wychowanie to
          > sprawa jego rodziców.

          Nie rozśmieszaj mnie! Od biedy?!! Ty pewnie jesteś rodzicem w myśl że w
          przedszkolu za dziecko odpowiadają opiekunki, w szkole nauczycielki a na
          podwórku miasto.
          Otóż mylisz się bardzo moja droga za dziecko do 18 roku życia PEŁNĄ
          ODPOWIEDZIALNOŚĆ ponoszą rodzice.
          • bea.bea Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 09:44
            mysle, że źle zrozumiałas kolezanke....

            bo moim zdaniem chodzilo jej o to, ze to ty dałas sobie w domu zrobic dmolke,
            czekając aż jego rodzice zareaguja...
            watpie , czy za zniszczone przedmioty jego rodzice zwrócili ci pieniadze..bo sie
            nie upomniałaś...i czy tatus owego dziecka zasypal ci ta dziure w ogrodzie a
            mamusia zagrabiła i posiala trawe...
            ba jestem skłonna przypuszczac, ze ani razu nie powiedzialas...zanim wyjdziecie,
            dzieci posprzataja...

            i o to chodzilo kolezance, ze my nie powinnismy byc bierni...a nie zwalac
            wszysko na nieodpowiedzialnych rodziców...
            • bea.bea Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 09:59
              i jeszcze jedno...jesli rodzice swietnie sie bawia i podziwiaja wyczyny swojego
              "bahora"...to powinni sami ponieśc konsekwencje zachowania swojego dziecka....
              i tak jak pisalam...tata zakopuje dziure i płaci za nowa trawę...
              koszty wizyty u weterynarza...nawet gdyby koty włos z glowy nie spadł...
              koszty zniszczonego przedmioty...

              i podstawa...nie wypuszczam z domu dzieci dopuki nie jest posprzatane....bo z
              jakiej racji moje dziecko ma potem sprzatac, skoro razem nabajzlowali...a jak
              mamusi sie spieszy to zwykle pomaga....

              mój syn jest tak wyszkolony, ze sam juz wrzeszczy...o nie , najpierw posprzatamy..
          • ibelin26 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 11:02
            Jak najbardziej zgadzam się, że za dziecko do 18 roku zycia
            odpowiadają rodzice - za całokształt jego wychowania, między innymi
            za to, żeby nie wyrosło na bandytę.

            Łatwo jest powiedzieć, że jak sie nam nie podoba zachowanie dwulatka
            to możemy zerwać znajomość z jego rodzicami. Tylko, że potem nie
            możemy "zerwać znajomosci" z sąsiadem, który (nie)wychował młodego
            dresa.
        • jowita771 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 11:06
          > POtem ogolony na łyso zaczyna rządzić na osiedlu, a wtedy to
          > przestaje być to sprawą wyłącznie jego rodziców.

          I się wreszcie dowie, że kary istnieją. I dobrze
          • bea.bea Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 11:09
            no tak...ale ty mozesz wczesniej stracic zeby..tongue_out
            • beata985 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 11:47
              całe szczęście jezeli tylko zęby.....
    • bea.bea Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 09:38
      co tu rozumiec.....
      rodzice sa rozni , i w rozny sposob chowaja swoje dzieci...nie widząc , albo nie
      wiedząc , ze cos nie tak robia...

      dzieci tez jedne bardziej modelowalne, inne nie...

      tez mam taka kolezanke z dziecmi ktore mnie nie odpowiadaja, wiec zadko ja
      odwiedzam, ...a jesli przychodzi do mnie to stosuje zasade...
      mój dom , moje zasady...i o dziwo, jakos potrafią zrozumiec, ze do mojej
      sypialni sie nie wchodzi, a po kanapie nie skacze....
      nie obchodzi mnie czy mojej kolezance sie to podoba , czy nie....ja w imie jakis
      kolezańskich sympati nie dam sobie zrobic w domu demolki...
    • moni4444 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 10:35
      mam 3 dzieci 4 w drodze,ale takliego bachora nie wychodowalabym,a
      znajomym bym powiedziala delikatnie,albo dposadnie typu:zostawcie
      komus dzieciaka bo robimy imprezke i chcemy was zaprosic ale to
      impra bez dzieci big_grinha
    • kotbehemot6 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 11:51
      dzieciak po prostu nie jest wychowywany. nie zna granic, nie zna reguł, nie wie
      co to kara a co nagroda,za to swietnie oreientuję się co to wymuszanie. mały,
      niewychowany i co gorsza niewychowywany terrorysta.
      • alyeska Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 15:31
        Ja tez ograniczylam i zerwalam kontakty wowczas z rodzicami 3-latka,
        ktory bil, szczypal mojego wowczas 7mczniaka wyrywal u z raczek
        zabawki, smoczka it. niszczyl zabawki, rysowal po scianach ( u mnie
        w domu) itp. Na moje kilkakotne uwagi jego matka cichym glosem
        mowila : kochanie tak sie nie robi i glaskala go po glowie
        przepraszajaco. Spotykam sie czasami przypadkowo w wiekszym gronie.
        Teraz ma 6 lat chlopak i w ciagu dnia kilkakrotnie wyzywa matke ,
        mowi , ze ja nienawidzi, zabije ja i jest glupia.
        Ta dalej z ubostwieniem sie wen wpatruje.
    • black-cat Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 16:02
      A mi włosy dęba stają na głowie, jak czytam posty doskonałych mamuś
      wzorcowo wychowujących swoje pociechy, które piszą o jakimś
      dziecku "bachor". Drogie panie - dziecko. Niegrzeczne, rozpuszczone,
      nadpobudliwe -ok, ale to jest dziecko, nie bachor. Czy chciałybyście
      aby o waszych dzieciach tak mówiono?
      Nie jest winą dziecka, że zachowuje się tak a nie inaczej. To wina
      rodziców. Ale, jak widać z co niektórych postów nikt nie jest
      dokonały.
      • alyeska Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 16:15
        oczywiscie, ze wina rodzicow, a nomenklatura swoja droga
        • bea.bea Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 16:46
          no tak..tongue_out

          oczywiście...tongue_out

          zawsze powinno byćtongue_out

          GRZECZNY INACZEJ !!!!

          bahory i tyle...do tego wredne...smile
      • kotbehemot6 Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 16:49
        pewnie żebym nie chciała zeby tak mówiono. Nic na to nie poradzimy,ze na dzieci
        niewychowane, nie umiące się zachowac i to za aprobata, rodziców mówi sie
        bachor, może ghdyby rodzice szanownie niewychowanego dzioecka, zorientowali sie
        ,ze taka opinia krąży-mozee by coś dotarło.
        Wiesz u córy w szkole jest niejaki Grześ-dziecko mędliwe, złośliwe, kłamiące i
        dokucające innym- i tak mu zostanie, bowiem do mammusi nie docierają grzeczne
        uwagi,ze synuś robi krzywde innym dzieciom-niemożłiwe to napewno inni go
        sprowokowali i wpgóle jak to...moze gdyby tak z boku usłyszała,że jej synus to
        rozwydrzony paskudny bachor-toby coś zmieniło
        • kropkacom Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 16:56
          > Nic na to nie poradzimy,ze na dzieci
          > niewychowane, nie umiące się zachowac i to za aprobata, rodziców mówi sie
          > bachor

          Wiem zdarzają się dzieci naprawdę wredne i rozpuszczone ale jakiś procent dzieci
          okrzykniętych "bachorami" to dzieci z problemami lub po prostu nadpobudliwych.
          Oczywiście nikt się teraz nie przyzna że ubarwił opis czy coś do niego dołożył.
          A rodzice jak by czasem szybko nie reagowali i tak okrzyknie się wychowującymi
          bezstresowo. I tyle.
      • luxure Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 17:18
        Wiesz co? Wisi mi koło tyłka polityczna poprawność i jak ktoś mi w żywe oczy
        kłamie to mu nie mówię " że mija się z prawdą" .... na rozwydrzonego bachora nie
        mówię "nadpobudliwy chłopczyk".
        Niedługo Tobie podobni pedofila nazwą "kochający dzieci", ekshibicjonistę "pana
        któremu jest za gorąco" a złodzieja "pan co woli cudze niż własne".
        Tfu!
        • kropkacom Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 17:24
          Połączyłaś sprawnie trzy pojęcia bachor, pedofil i złodziej. Gratulacje. Niech
          Ci zwisa.
          • bea.bea Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 17:37
            kropka...to ty połączyłas, w swojej glowie, bo ja nie znalazlam wspólnego
            mianownika dla tych pojec w wypowiedzi kolezanki...powiem nawet, ze swietnie
            ujeła, takie "kulturalne "wypowiedzi

            i tylko jedno slowo równa sie wiele znaczeń..i niekoniecznie znaczy..prostytutka..smile
          • luxure Re: Wstretny, rozpuszczony dzieciak 14.06.08, 18:56
            Kropkacom przeczytaj jeszcze raz z łaski swojej a z prośby mojej to co napisałam
            ja, i to co napisałaś Ty w odpowiedzi. Bo ja nikak ni razbiraju o co Ci chodzi?
            Poza tym zauważyłam już prawidłowość czy masz coś mądrego do powiedzenia czy nie
            to się przyczepiasz do moich postów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka