chusinka
14.06.08, 17:07
Jakiś czas temu poznałam swietną dziewczyne fajnie nam się rozmawiało.Mieszka w mieście obok wiec dzielą nas jakieś 10km ale to nie tak dużo.Wszystko było super ja do niej ona do mnie jeżdziła kaske na fajki i nie tylko pożyczała odemnie czasami.We wrzesniu uroidziłam dzieko i kontakt mozna powiedziec ze sie urwał jasna sprawa ze ja z malenstwem nie pojade do niej ale ona do mnie tez nie specjalnie sie rwała.Przyjechała jak córka miałaok.3miesięcy na godzinke zabrała torbe co pożyczyla mi na czas pobytu w szpiatlu,płyty i pojechała.Zaznacze ze pracuje po 3godzinki tylko dziennie.Nie odzywalam sie do niej bo po co jak z córka na basen jezdziłam to czasem ja spotkalam.Obiecywała ze jak będzie miec chwilke to wpadnie.Dzis postanowiłam zadzwonic a tak po prostu dowiedzialam sie ze jest w ciazy i tak poprostu pogadac chcialm.Oczywiscie usłyszałam słynny tekst jak dam rady to przyjade a ja jej na to masz ochote to zapraszam ale tyle razy obiecywałas ze nie specjalnie mi nie zalezy.Ona sie zdenerwowała i sie rozłaczyla.Ja mysle ze kaske jej pożyczałam i tylko o to jej chodziłomałe kwoty ale zawsze i nie zawsze oddała.Co myslicie?