Dodaj do ulubionych

Bite dziecko...

20.06.08, 12:19
Zadzwoniła dzisiaj do mnie znajoma która ma syna w wieku moich małych. Była
rano u pediatry. Chodzi tam często bo mały ciągłe chory. Niestety nie było ich
lekarki więc przyjął ich inny lekarz. Do badania kazał zdjąć małemu koszulkę.
Po chwili zauważył na ramieniu małego siniaka i pyta znajomej skąd on się
wziął i czy bije syna. Znajomą zatkało. Mówiła że próbowała sobie przypomnieć
gdzie mały ostatnio upadł a lekarz w tym czasie pytał małego czy mama go bije.
Coś tam w końcu sobie przypomniała ale lekarz i tak patrzył podejrzanie. Już w
domu spytała syna sama: "Czy mamusia Cie bije?". A mały na to: "Nie. Daje
klapsy. [po chwili zastanowienia] Ale klapsy to jak bicie".

Znajoma oczywiście nie znęca się nad dzieckiem. Klapsa sporadycznie da. Potem
w domu popłakała się i zadzwoniła do mnie. Ciekawe czy będzie miała kontrole z
socjalki.
Obserwuj wątek
    • zemfira_ Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:25
      No i bardzo dobrze, ze lekarz sie zainteresowal skad dziecko ma
      siniaki. Pediatra mojego dziecka tez sie mnie pytal skad siniki na
      czole mojego syna. Uznalam, ze to dobrze o nim swiadczy i wcale nie
      bylo mi glupio.
    • elza78 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:25
      i bardzo dobrze lepiej jedna kontrola bez sensu niz nastepne zabite dziecko -
      worek treningowy, nareszcie sie ruszylo cos w srodowisku medycznym, osobiscie
      nie mialabym nic przeciw kontroli tongue_out
    • margotka28 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:33
      Mój syn przewrócił się u nas na budowie i miał zdartą skórę na
      plecach. Podczas wizyty lekarz również spytał syna, czy rodzice go
      biją. I nie widzę w tym nic zdrożnego.
      A klapsy to też bicie.
      • aurinko Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:38
        Czas najwyższy, żeby lekarze interesowali się skąd u dzieci otarcia, siniaki
        itp. Jeśli ktoś nie ma nic sobie do zarzucenia (nie bije dziecka) to nie ma
        powodu, żeby czuć się głupio. Lepiej 100 razy zapytać niż raz nie zapytać i
        potem przeczytać w gazetach, że kolejne maltretowane dziecko wylądowało w
        szpitalu. A jeśli dziecko nie jest bite to nic stoi na przeszkodzie, żeby
        rzeczowo i spokojnie wyjaśnić lekarzowi przyczyny obrażeń u dziecka.
    • ola_225 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:37
      Ja też jestem z tym żeby była wzmożona czujność w tym temacie.
      Dobrze że lekarz się zainteresował, ale zastanaim się jak udowodnić
      że siniaki nie są wynikime bicia, ale upadków, podknięć, czy różnego
      rodzaju wypadków? Mój niespłna 2 letni synek jest non-stop
      posiniaczony, a to dlatego ze wszędzi włazi, upada, uderza się. Ja
      już przestałm to kontrolować... Ostatnio przewrócił na siebie rower
      męża ma połowe buzi w siniakach. Można by pomyśleć że srogo oberwał.
      Nie raz idąc do lekarza zastanawiałm się czy czasem nie zostanę
      osądzona o maltretowanie dziecka....
      • ola_225 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:38
        Dodam jeszcze, że moje dziecko nie będzie potrafiło jeszcze
        odpowiedzięc na pytanie lekarza czyjest bite.
        • jowita771 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:47
          Moje dziecko też by nie potrafiło powiedzieć, myślę, że nie wiedziałoby, co to
          jest bicie. Przykro powiedzieć, ale parę razy dostała klapsa, ale juz dawno,
          teraz się staram i naprawdę robię postępy, potrafię o wiele lepiej nad sobą
          zapanować, mam dużo więcej cierpliwości niż kiedyś. Chcę być niebijącym
          rodzicem, zwłaszcza, że sama byłam bitym dzieckiem. Ciągle nad tym pracuję.
      • zebra51 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:39
        Moje dziecko ma plamy mongolskie na pośladkach. Wizyta u
        nie "naszego" pediatry zawsze kończy sie okazywaniem książeczki
        zdrowia i wpisu o tychże plamach. Rozumiem i popieram zatroskanie
        lekarzy.
        • sanna.i Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:53
          Moje też ma te plamysmile Również na pośladkach.
          A co do tematu, podpinam się pod pytanie: Jak udowodnić, że te siniaki to nie od
          bicia? Mój też ciągle łazi jakby brał udział w bójkach 2 razy dziennie.
          Póki co, lekarz jak dotąd nie podejrzewał bicia, zawsze słyszę za to,że się za
          bardzo nad Małym lituję..
          • ma_dre Re: Bite dziecko... 20.06.08, 17:54
            a komu i po co chcesz udowadniac? toczy sie przeciw tobie jakas sprawa? to tobie
            w takim razie maja udowodnic ze slady sa wynikiem bicia...
    • kasiaba1 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:43
      Ale z lekka mi to trąci "polowaniem na czarownice".
      Jeden siniak i już "czy bije syna" i ciekawe czy ktoś kto leje
      odpowie "tak, biję".
      Ciekawe co by powiedział na mojego pięciolatka, posiniaczonego od
      góry do dołu i jeszcze po bokach.
      Uprzedzając czujność forum- mały jest chory na skazę krwotoczną, nie
      jest bity.
      Zresztą parę razy słyszałam że "wygląda na maltretowane dziecko", a
      jak szłam po poradę że coś za dużo ma siniaków i za łatwo mu się
      robią to z kolei "no, dwulatek się przewraca, ma prawo się
      siniaczyć".
      Wogóle nie rozumiem lansowanego otatnio poglądu że rodzice to
      wyłącznie lejące i maltretujące potwory, natomiast za ścianą gotowa
      do pomocy i życzliwa sąsiadka- anioł.
      • zebra51 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:45
        Co innego siniaki na piszczelach, a czym innym posiniaczony tyłek,
        lub ślady na ramionach od potrząsania dzieckiem.
        Widzialam kiedyś na basenie takiego chłopca, miał odbite sine slady
        po palcach na woich ramionach.
        sad
        • dendruszek Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:51
          cieszę się, że przynajmniej lekarze zwiększyli czujność..

          Przy tak ogromnej liczbie przypadków znęcania się nad dziećmi w 4
          ścianach, każdy przejaw zainteresowania osób trzecich jest wysoce
          pożądany..
          • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 12:59
            Sugerowanie bicia dziecka nie jest w porządku. Pytanie o siniaki to jedno a
            sugerowanie i pytanie dziecka to tak średnio. Ciekawe czy mamy dające klapsy
            ucieszyły by się gdyby ich dziecko oświadczyło że jest bite.
            • gaskama Re: Bite dziecko... 20.06.08, 13:03
              Dawanie klapsów, to po prostu eufemizm na słowo "bicie". Nie wiem,
              czemu miałyby takie mamy się cieszyć? Chyba z własnej głupoty.
          • beata985 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 13:04
            gdyby moje badał to juz by mnie chyba nie wypuscił z gabinetu tylko
            od razu policje wezwałwink) wraz z sezonem ciepłych dni, kiedy to
            dzieci są wyrozbierane, zaczynają jezdzić rowerem, skakac po
            drzewach i robic inne cuda, wyglądają naprawdę koszmarnie. czasami
            sama sie za głowe łapie jak idą do wanny.
            dobrze, ze lekarze zwracają uwagę ale nie sądzę, zeby to bite
            przyznało sie przy rodzicu, wiedząc co je czeka po powrociwe do domu.
            a rodzic, który sie przyzna?? jedynie, ze zwiekszą czujnosc i moze
            jakas kontrola nastąpi
    • rita75 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 13:08
      Klapsa sporadycznie da. Potem
      > w domu popłakała się i zadzwoniła do mnie. Ciekawe czy będzie
      miała kontrole z
      > socjalki.


      moze sie zastanowi nad sobą...
      Poza tym brawa dla lekarza.
      • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 13:54
        > moze sie zastanowi nad sobą...

        Ritko, to jest dobra strona tego wydarzenia. Pomyślmy teraz co by się stało
        gdyby lekarz wezwał policje i jej dziecko odebrano? Jak myślisz ile dobrego by
        było z tego wydarzenia? Bo ten siniak nie był od lania cz klapsa. Mały lania nie
        dostaje a wypieprzył się (za przeproszeniem) z skacząc na takiej wielkiej piłce.
        • rita75 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:06
          > Ritko, to jest dobra strona tego wydarzenia

          bez "Ritko" proszę...


          Pomyślmy teraz co by się stało
          > gdyby lekarz wezwał policje i jej dziecko odebrano?

          Tylko bez takich zabawnych fantazji...chyba nikomu jeszcze z tego
          powodu nie odebrano dziecka- chodzi mi o wiekszosc krajow
          euopejskich, gdzie jest zakaz bicia dzieci.Dobrze- poniewaz oznacza
          to, ze lekarz ma oczy szeroko otwarte, dobrze- poniewaz zmusi to byc
          moze pania do refleksji nad metodami wychowawczymi.
          • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:12
            > bez "Ritko" proszę...

            Jejku, przepraszam za poufałość.

            > Tylko bez takich zabawnych fantazji...chyba nikomu jeszcze z tego
            > powodu nie odebrano dziecka

            To nie fantazja. Gdyby lekarz wezwał policje to myślisz że co by zrobili?
            Mandat, pouczenie?

            Dobrze że jest czujny. Tylko nie wiem czemu przy pierwszym zauważonym siniaku
            mówi o biciu? Czy tylko ja wiem że siniaki nabywa się różna drogą?
            • rita75 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:14



              > To nie fantazja. Gdyby lekarz wezwał policje to myślisz że co by
              zrobili?
              > Mandat, pouczenie?

              u nas w kraju nic, w innym- wywiad- do odebrania dziecka musza byc
              podstawy.
            • ma_dre Re: Bite dziecko... 20.06.08, 18:02
              za duzo kiepskich filmow ogladasz, dzieci sa odbierane wyrokiem sadowym, albo
              jesli "golym okiem" widac na nich slady przestepstwa, ktorych z niczym innym nie
              sposob pomylic... jeden siniak na ramieniu? duuuuuuzy by musial byc, do kosci!
            • aurinko Re: Bite dziecko... 20.06.08, 23:22
              kropkacom napisała:


              > Dobrze że jest czujny. Tylko nie wiem czemu przy pierwszym zauważonym siniaku
              > mówi o biciu? Czy tylko ja wiem że siniaki nabywa się różna drogą?

              Przecież to dziecko jest bite, tylko akurat ten siniak powstał nie od bicia.
              • kropkacom Re: Bite dziecko... 21.06.08, 08:23
                > Przecież to dziecko jest bite, tylko akurat ten siniak powstał nie od bicia.

                Z całym szacunkiem, ale czytać nie umiesz?
    • lilka69 Re: kropka- brawa dla lekarza za zainteresownie 20.06.08, 14:10
      gwizdy dla mamusi, ktora z byle powodu placze.
      ma dziecko ale chyba do tego nie dojrzala. placze z byle powodu.
      • kropkacom Re: kropka- brawa dla lekarza za zainteresownie 20.06.08, 14:16
        Gdyby ktoś Ci sugerował że bijesz dziecko rozumiem że zrzuciłabyś to kark jego
        czujności, tak? Wszyscy jesteśmy przestępcami. Ale zgadzam się, w samym pytaniu
        o siniak nie widzę nic złego i też bije brawo.
    • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:17
      nie rozumiem Twojego problemu.

      dziecko jest bite - dobrze, ze lekarz o to spytał; szkoda, że nie usyskał opd.
      Może porozmawiałby z matką i wyjaśnił czemu bicie dzieci jest złe, moze
      doradziłby jej jakieś warsztaty czy spotkania dla rodziców z takim problemem...
      • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:19
        szkoda, że nie uzyskał odp. - miało być , przepraszam
      • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:21
        Matka dała w życiu dziecka dwa klapsy. Siniak nie był od żadnego z tych klapsów.
        • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:22
          To dobbrze, że sprecyzowałaś - szkoda, ze wcześniej pisałaś o dawaniu klapsów
          "czasem".

          Tak czy inaczej - bardzo dobrze, że lekarz zainteresował się pochodzeniem siniaka.
          • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:26
            > To dobbrze, że sprecyzowałaś

            Moja wina faktycznie. Pisząc sporadycznie miałam na myśli tylko te klapsy. Znamy
            się dobrze i kiedyś byłyśmy sąsiadkami.
        • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:23
          W zainteresowaniu siniakiem nie widzę nic złego (popieram) w natychmiastowym
          sugerowaniu znęcania się nad małym widzę.
          • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:25
            Jakim sugerowaniu?

            Że spytał dziecko?

            Oczywista rzecz.
            • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:29
              Mnie dziwi. Bo po pierwsze, myślisz że dziecko powie prawdę? Po drugie, to był
              podobno i stres dla dziecka.
              • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:31
                A nie musiał być.

                Na normalnie zadane pytanie - normalna odpowiedź. Mojej córce też kiedyś lekarka
                zadała takie pytanie - dziecko odpowiedziało bez żadnego stresu.

                Może lekarz miał jakiś oschły ton i dlatego dziecko się zdenerwowało? A moze z
                innej przyczyny?
                • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:34
                  Z tego co mówiła znajoma to był stary lekarz i był bardzo zasadniczy. Zresztą
                  dzieci są różne. Nie wszystkie są otwarte na obcych w białych fartuchach.
                  • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:46
                    Otwarte nie muszą być.

                    Ale odpowiedź na normalne pytanie nie jest zazwyczaj powodem do ogromnego stresu.
                    • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:47
                      > Ale odpowiedź na normalne pytanie nie jest zazwyczaj powodem do ogromnego stres
                      > u.

                      Co sugerujesz?
                      • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:51
                        Nic.

                        Może dziecko jest wyjątkowo nieśmiałe?

                        Albo pierwszy raz zdarzyło się , że lekarz zapytał o cokolwiek dziecko a nie
                        mamę? (chociaż to dziwne bo takie duże dziecko jest już "odpytywane" o swoje
                        odczucia np. gdy coś je boli).

                        no chyba, że dziecko te klapsy pamieta i zdenerwowało się z tego powodu. Albo
                        wyczuło zdenerwowanie mamy?
            • mary_boo Re: Bite dziecko... 08.07.08, 07:29
              Oczywista rzecz?? Dla mnie co najmniej nieobiektywna.
              Dziecko na pewno nie jest w stanie ocenić wagi tego pytania.
              Moja młoda na pytanie "czy ciebie ktoś bije?" (zadawane w sytuacji,
              gdy sama przejawia takie chęci), odpowiada - w zależności od
              fantazji, że mama, tata, babcia, pani Marysia (sąsiadka), dziadek i
              masę innych osób. Jakby to usłyszal jakikolwiek lekarz (i jeszcze
              wziął na poważnie), to kuratora mamy gwarantowanego.
              no, chyba, że mówimy tu o starszych dzieciach (moja ma 2 lata) - to
              może i oczywista rzecz, nie mam zdania
        • ma_dre Re: Bite dziecko... 20.06.08, 17:59
          nie trzeba od razu bic zeby pozostawic slady na ciele dziecka... brutalne
          scisniecie ramionka i siniak gotowy... moze ten siniec na ramieniu tego dziecka
          tak wlasnie wygladal?? Nic nie sugeruje, ale lekarz mial prawo postawic kilka
          "zenujacych" pytan...
          • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 18:44
            > "zenujacych" pytan...

            Żenujące nie było pytanie o sam siniak. Żenujące było to że lekarz od razu
            zasugerował bicie. Jak udowodnisz lekarzowi że ten siniak nie jest od bicia.
            Słowa przeciwko słowom.
            • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 18:51
              Gdyby lekarz przeprowadził te rozmowę choć trochę na luzie, nie wprowadzając od
              razu słów: "bije pani syna", "mamusia Cie bije". Pewnie i matka szybko
              przypomniała sobie skąd siniak i dzieciak też by to zrobił. A tak co? Nie, nie
              bije. I tyle się dowiedział. Naprawdę tylko dla mnie ta rozmowa była źle
              przeprowadzona?
              • aurinko Re: Bite dziecko... 20.06.08, 23:25
                Jeśli nie ma się sobie nic do zarzucenia, to nie ma powodu do zdenerwowania.
                • ma_dre Re: Bite dziecko... 21.06.08, 00:17
                  bzdura! niesluszne podejrzenie lub oskarzenie jest niemalym powodem do zdenerwowania
    • deodyma Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:19
      to jeszcze nic. dawno temu siostra mojego meza , sparzyla sie w
      reke. chodzila wtedy do podstawowki i podczas szczepienia zauwazyla
      to pielegniarka szkolna. zaczela pytac ja, skad ma ten znak.
      dziewczyna odpowiedziala, ze sie po prostu oparzyla. nie uwierzono
      jej i wyszlo na to, ze matka przypalala ja papierosemsmile dzialo sie
      to w latach osiemdziesiatych.
    • jowita771 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 14:42
      Ja ostatnio zdałam sobie sprawę, że ślady, które moja córka ma na udach pod
      pośladkami wyglądają, jakby po laniu. Nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś tak
      pomyślał, na szczęście każdy każdy lekarz z bliska by zauważył, że to zmiany
      skórne. Do tego dochodzą lekko naderwane uszy, więc ktoś może pomyśleć, że ją
      szarpiemy.
      • blekitny.zamek Re: Bite dziecko... 20.06.08, 15:29
        Naderwane uszy to typowe dla alergików z atopowym zapaleniem skóry.

        Ja raz miałam taką sytuację,ze dziecko poszło z limem nad okiem do przedszkola.
        Pani bardzo mocno sie zainteresowała,skąd to limo.
        Po wyjściu z przedszkola dowiedziałam sie,że Panie wypytywały dziecko i potem
        sprawdzały jego wersję wydarzeń z moją...
        Na początku trochę głupio się czułam,że o takie rzeczy mnie podejrzewają,ale z
        drugiej strony,to dobrze,że czuwają.
        • jowita771 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 16:24
          > Naderwane uszy to typowe dla alergików z atopowym zapaleniem skóry.

          Teraz wiem, ale przyznam sie, że nie miałam o tym pojęcia, dopóki nie było mi to
          potrzebne. I pewnie gdybym spotkała takie dziecko, to o ile przy jednym uchu
          mozna pomyśleć, że jakis przypadek, to przy dwóch naderwanych pomyślałabym na
          pewno o targaniu za uszy.
    • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 15:34
      Mój syn dzisiaj dwa razy się już przewrócił (z własnej winysmile. Pewnie wyjdą
      siniaki. Chyba będę to notować gdzie i kiedy każdy siniak był zrobiony bo
      inaczej to się ewentualnie poplącze w zeznaniach. A jak mały tego nie spamięta?
      • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 16:27
        Jeżeli nie masz w czym się poplątać to się nie poplączesz.


        Zastanawia mnie też czemu zasugerowałaś, że bez sensu jest pytać dziecko bo moze
        skłamać? To moze też nie ma sensu pytać dziecko czy brzuszek boli, bo tez może
        skłamać?

        • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 17:16
          > Zastanawia mnie też czemu zasugerowałaś, że bez sensu jest pytać dziecko bo moze
          > skłamać?

          Znajoma nie miała nic do ukrycia i się poplątała. Może nie bez sensu ale różnie
          bywa. Zapytałam teraz mojego syna skąd ten siniak na ramieniu i powiedział że
          nie wie. Obejrzałam go dokładnie i na nodze ma dwa siniaki o których mogę
          powiedzieć tylko tyle że są.
          • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 17:20
            Nie wiem, może ta nieznajomość skąd te siniaki świadczy o jakieś mojej wyrodności?
        • ma_dre Re: Bite dziecko... 20.06.08, 18:08
          moze sklamac, nawet niechcacy... moje dziecko w wieku 3 lat powiedzialo ze pani
          w szkole je bila, poszlismy do pani, delkatnie zapytac co to ma znaczyc, no a w
          szkole sie dowiedzielismy ze pani je bila, 1 kolega je bil, 2 kolega je bil, 3
          kolega je bil... cala klasa go bila, a na pytanie "czy x cie bil" niezmiennie
          odpowiadalo TAK!!! niezla jatka musiala byc... czego slady na ciele nie
          potwierdzily smile)) do dzis nie wiem co to mialo znaczyc, na szczescie snu z
          powiek mi to nie spedza, bo syn nauczyl sie wyrazac troche bardziej precyzyjnie...

          ...tak wiec przy blizszym wywiadzie, jesli tylko dziecko umie mowic, prawda i
          tak wyjdzie na jaw...
    • denea Re: Bite dziecko... 20.06.08, 15:35
      Ja też się przyłączam do braw dla lekarza.
      Lepiej sprawdzić za dużo niż zignorować, gdyby mnie to spotkało
      pewnie dziwnie bym się czuła, ale zdania bym nie zmieniła.
      Wydaje mi się, że można przeważnie rozpoznać od czego są ślady.
      Dziecko i owszem, przewraca się ale na ręce, kolana, łokcie czy
      nawet buzię. Pręgi na plecach czy siniaki na ramionach są juz
      bardziej podejrzane, tak mi się wydaje. Pewnie mogą powstać też na
      skutek zabawy, ale to też da się ustalić.
      • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 15:37
        mój ma siniaka na ramieniu. Uwierz nie walnęłam go.
        • denea Re: Bite dziecko... 20.06.08, 22:35
          Wierzę, naprawdę smile Dlatego napisałam, że to po prostu sygnał do
          sprawdzenia - przecież dzieci się szczepi, leczy, lekarz widzi czy
          to jeden siniak czy odciski palców itd. Po prostu uważam, że dobrze
          że wykazał taką czujność.
          Moje ma zdarty nos i podrapane łydki, sama nie wiem czym podrapał.
          Każde dziecko ma jakieś "obrażenia wojenne", dzieciństow przecież
          polega na nauce ale nie ma się co obrażać na lekarza, że zwraca na
          to uwagę.
    • graue_zone Re: Bite dziecko... 20.06.08, 15:38
      Bardzo dobrze, że lekarz zapytał. Może wreszcie zmniejszy się znieczulica i
      obojętność ludzka.
      • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 15:39
        Ale ja nie mam nic przeciwko pytaniu.
        • jowita771 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 16:27
          Mnie też pytanie nie przeszkadza, chociaż właśnie przypomniała mi się ciotka
          mojego męża, która trzymając moją córkę na rękach cmokała do niej słodka i
          mówiła "no powiedz cioci, bije cię matka, tak?" Dziecko dwumiesięczne mnie
          więcej. Myślałam, że tej ciotce sypnę.
          • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 16:31
            A to goopie po prostu...

            To takie ciocine żarty miały być?
            • jowita771 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 17:33
              tak, dowcip taki.
              • verdana Re: Bite dziecko... 20.06.08, 18:53
                A ja mam zdanie odrebne. Owszem, lekarz powinien zapytac matki skad
                siniak, ale jeden siniak to nie powod do pytania dziecka, czy
                rodzice bija. problem w tym, ze jak bija to dziecko na 90% jest
                nauczone odpowiadac, ze nie. Predzej takie, ktorego nikt nie bije
                powie "tak" - bo się spesylo, bo powie cokolwiek, bo nie zrozumiało,
                bo mysli, ze lekarz żartuje. i co wtedy? Wezwac policję? Odebrac
                dziecko ?
                I jeszcze jedno - przy tak natretnie wzmozonej czujnosci rodzice
                naprade maltretujacy dzieci bedą albo bili tak, by nie zostawiać
                sladów - można, albo nie pojda nawet z cięzko chorym dzieckiem do
                lekarza.
                To nie jest dobra droga. dziecko z pregami na plecach, cale
                posiniaczone - to jedno. Dziecko z siniakami - to co innego (dziecko
                bez siniakow moze być nadmiernie kontrolowane i tyle). Lekarze
                powinni umieć odróznić symptomy bicia dziecka od zwyklych siniakow,
                ktore mają wszystkie dzieci.
                • sir.vimes Re: Bite dziecko... 20.06.08, 19:00
                  problem w tym, ze jak bija to dziecko na 90% jest
                  > nauczone odpowiadac, ze nie

                  o tym nie pomyslałam.
                  Ale wątpię czy czterolatek w rozmowie z lekarzem będzie kłamał.
                  • nangaparbat3 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 19:22
                    Róznie bywa.
                    Moja w wieku kilkunastu miesiecy (do tego czasu dostala kilka - dosłownie kilka
                    - symbolicznych - dosłownie symbolicznych - klapsów w pampersa) staneła przed
                    rządkiem siedzących przy piaskownicy babc i mamus, spojrzała jednej z nich
                    głeboko w oczy i powiedziala: mama mnie bije, wiesz? - oczywiscie słodkim i
                    pełnym zadumy głosikiem.

                    Co do lekarza: zapewne został pouczony, ze nalezy zwracac uwagę. I to dobrze.
                    Natomiast wykazal się taktem i podejsciem typowym dla lekarzy, ktorzy
                    psychologii maja na studiach chyba jeden semestr, i na pewno nic, ale to nic z
                    tego nie wynika. To jest temat wielki i bardzo powazny: psychologiczna
                    ignorancja i komunikacyjna indolencja polskiej słuzby zdrowia (bo i
                    pielegniarki, i połozne, ze już nie wspomne o sanitariuszach i salowych).

                    Tak jeszcze myslę: moze to nie był pojedynczy siniak na ramieniu, a cos więcej,
                    o czym kolezanka nie powiedziała? I co to znaczy, ze "daje klapsy" (dzieki
                    pobytowi w necie zrozumiałam, ze dla wielu osob "klaps" jest dokladnie tym, co
                    ja uwazam za regularne "lanie")

                    Tak czy owak - dobrze, ze lekarze w ogole zaczęli sie interesowac.
                    • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 19:35
                      > Tak jeszcze myslę: moze to nie był pojedynczy siniak na ramieniu, a cos więcej,
                      > o czym kolezanka nie powiedziała?

                      Tylko siniak. Jeden siniak. Koleżanka jest w tej przychodni bardzo często bo
                      dziecko przechodzi okres że łapie wszystkie choroby po kolei. Nie unika lekarzy
                      i badań.

                      > I co to znaczy, ze "daje klapsy"

                      Mały dostał dwa razy ręką po tyłku. "Klasyczny" klaps. Ja naprawdę znam tę
                      rodzinę i absolutnie potępiam nawet te dwa klapsy.

                      > Tak czy owak - dobrze, ze lekarze w ogole zaczęli sie interesowac.

                      Z jednej strony oczywiście dobrze ale a drugiej ludzie świadomie dręczący dzieci
                      będą jak ognia unikać takich sytuacji.
                      • kropkacom Re: Bite dziecko... 20.06.08, 19:39
                        Myślę że lekarz powinien być nauczony jak takie rozmowy przeprowadzać. Może
                        nawet tak że rodzice i dziecko się nie zorientują o co idzie a mimo to prawda
                        wyjdzie na jaw. Nie mam racji?
                        • nangaparbat3 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 20:06
                          Masz rację smile))
                      • sir.vimes A ja sobie tak myślę 21.06.08, 12:35
                        może siniak wyglądła jak ślad od palca?

                        Widziałam taki znak na ramieniu koleżanki córki - z początku był ślad wszystkich
                        palców dłoni, potem został jeden mocny siniak. (gwoli wyjaśnenia - dziecko
                        ścisnął brat w czasie dziecięcej kłótni)

                        Może ten siniak przypominał lekarzowi jaieś takie włąśnie ślady po ściśnięciu
                        czy szarpnięciu?
                        • kropkacom Re: A ja sobie tak myślę 21.06.08, 12:58
                          > Może ten siniak przypominał lekarzowi jaieś takie włąśnie ślady po ściśnięciu
                          > czy szarpnięciu?

                          Nie wdziałam tego siniaka. Koleżanka mówi że był mały. W każdym razie dzisiaj
                          zauważyłam na szyi mojego syna otarcie na szyi. I tez nie wiem skąd jest. Od
                          rana mały zaliczył już upadek z drabinki na łóżku. No masakra. Jak tu się z tego
                          wytłumaczyć?
                          • sir.vimes Re: A ja sobie tak myślę 21.06.08, 13:36
                            Kropka,

                            myślę, ze panikujesz nieco.

                            Rodzic, który bije , który WIE skąd jest dziwny ślad na skórze zapewne zapoda
                            zgrabną historyjkę lecz wprawny lekarz ma szanse zauważyć, że to kłamstwo.

                            Kilka razy pytana o pochodzenia siniaków czy innych takich u dziecka nie
                            wiedziałam skąd się wzięły i mówiłam lekarzowi , ze nie mam pojęcia.
                            Podejrzewam, że gdybym zaczęła budować zgrabną historyjkę na zasadzie ten na
                            boczku to od roweru a ten na ramieniu od szafki, te dwa draśniecia to od
                            balustrady" to dopiero dałoby lekarzowi do myślenia. Wiadomo, że przy kilkulatku
                            rodzice nie są w stanie wiedzieć wszystkiego (przedszkole itp) i że nikt
                            normalny ewidencji siniaków nie prowadzi.

                            Swoja drogą, miałam znajoma bitą przez męża - każdą rozmowę zaczynała od
                            wyjaśnienia na zasadzie "ten siniak to jak się uderzyłam drzwiami a ten skądś
                            tam", zanim ktokolwiek spytał skąd je ma i w sumie zanim się je zauważało.

                            Rodzic nie bijący wie, ze nie musi wiedzieć skąd się wziął dany sinika - rodzic
                            bijący zapewne ma gotowe, płynne historyjki wyjaśniające każdy ślad na skórze
                            dziecka.

                            I myślę, że mądry lekarz przejdzie do porządku dziennego nad tym, ze ktoś nie
                            wie - a zbyt szczegółowe opowieści mogą go naprowadzic na trop tego, że coś jest
                            nie tak.

                            • alanta1 Re: A ja sobie tak myślę 08.07.08, 08:56
                              sir.vimes napisała:

                              > Wiadomo, że przy kilkulatku
                              > rodzice nie są w stanie wiedzieć wszystkiego (przedszkole itp) i że nikt
                              > normalny ewidencji siniaków nie prowadzi.

                              Ale można sie z grubsza orientować skąd sie wzięły. Gdy zaprowadzam Młodego do
                              żłobka to opiekunki wypytują o widoczne siniaki i rozcięcia, same tez zdają
                              dokładną relację skąd sie wzięły siniaki nabyte w żłobku. I chwałą im za to, bo
                              wiem, ze zwracają baczną uwagę co dzieci robią i pewnie reagowałyby, gdyby
                              któreś dziecko było bite.
                              • kropkacom Re: A ja sobie tak myślę 08.07.08, 09:07
                                > Ale można sie z grubsza orientować skąd sie wzięły.

                                Tak. Ja orientuje się skąd mały ma trzy siniaki na czole. Uwierzysz że trzy dni
                                z rzędy rąbnął się prawie w to samo miejsce?
                                • alanta1 Re: A ja sobie tak myślę 08.07.08, 13:04
                                  Uwierzę smile
                                  Mój sie dwa razy walnął w to samo miejsce na czole, a na koniec dnia tak upadł
                                  na autko, ze sobie łeb rozciął w tym miejscu smile
                                  • kropkacom Re: A ja sobie tak myślę 08.07.08, 13:18
                                    > na autko, ze sobie łeb rozciął w tym miejscu smile

                                    Uff, myślałam że mój tylko taki zdolny smile Fakt że ja też zawsze mam jakiegoś
                                    siniaka.
                                    • alanta1 Re: A ja sobie tak myślę 08.07.08, 16:23
                                      kropkacom napisała:

                                      > Fakt że ja też zawsze mam jakiegoś siniaka.

                                      Ja też... Hmmm, myślisz, ze to dziedziczne ? wink
                  • rita75 Re: Bite dziecko... 20.06.08, 20:45
                    > problem w tym, ze jak bija to dziecko na 90% jest
                    > > nauczone odpowiadac, ze nie

                    skad te dane? By tak czynic- osoba bijaca musialaby by byc
                    przeswiadczona, iz czyni zle- a tak nie jest, wrecz przeciwnie-
                    uwaza, ze ma do tego prawo.
    • joanekjoanek Re: Bite dziecko... 20.06.08, 22:06
      Moje dzieci chadzają do różnych lekarzy w warszawskiej sieci klinik. Zawsze pytają, o każdy siniak. Ewidentnie mają taki prikaz od kierownictwa.

      Ja najczęściej odpowiadam z szerokim uśmiechem: "no jak co się stało? Przywaliłam, bo niegrzeczny był!"

      Mogę sobie na to pozwolić, bo nigdy na dzieciaka ręki nie podniosłam i mi to w głowie też nigdy nie było, sam pomysł "klapsnięcia" jest dla mnie tak absurdalny, że to najpewniej widać po twarzy.

      zatem są rodzice, którzy odpowiedzą, że biją smile

      a sam pomysł pytania - pewnie, że super. Zawsze jakiś maleńki kamyczek to jest.
    • jopowa Re: Bite dziecko... 21.06.08, 12:50
      Uwazam,ze niewolno byc dzieci.Ale zdarza mi sie,ze zdenerwuje sie na
      Tomka,wtdey czasem nie panuje nad nerwani i uderzam
      • kropkacom Re: Bite dziecko... 21.06.08, 12:55
        > Tomka,wtdey czasem nie panuje nad nerwani i uderzam

        Powinnaś chyba zasięgnąć rady specjalisty.
        • jopowa Re: Bite dziecko... 21.06.08, 12:57
          Jakiego specjalisty?Uwazam,ze kazdy czasem sie zdenerwuje
          • kropkacom Re: Bite dziecko... 21.06.08, 12:59
            Zdenerwować się ma prawo każdy. Obijać wtedy kogokolwiek nie ma prawa nikt.
            • jopowa Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:01
              Prawo to jest inna rzecz.Czasem uderzam Tomka i nic sie nie
              dzieje.Normalna sprawa
              • kropkacom Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:05
                Ale żartujesz prawda? Lekarzowi to też tak radośnie oświadczysz?
                • jopowa Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:06
                  Jakiemu lekarzowi?Nikt nie jest chory,oprocz wymiotow po
                  festynie,ale z tym nie ide do lekarza.Dziwnie piszesz
                  • kropkacom Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:12
                    Ty dziwnym trollem jesteś.
                    • jopowa Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:13
                      Az taka brzydka nie jestem,ha ha ha
              • rita75 Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:06
                Czasem uderzam Tomka i nic sie nie
                > dzieje.Normalna sprawa

                az do momentu, gdy on bedzie uderzal ciebie- bo czym skorupka za
                mlodu nasiaknie...
                • jopowa Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:13
                  Moze tak byc,widzialam kiedys taki film jak syn bil matke
                  • rita75 Re: Bite dziecko... 21.06.08, 13:26
                    > Moze tak byc.

                    i jak sie bedziesz wtedy czula? pewnie jak twoj syn teraz.
                    • jopowa Re: Bite dziecko... 21.06.08, 14:18
                      skad mam wiedziec,jak sie bede czula w przyszlosci?I co sie wydarzy?
                      Nie bawie sie w proroka.Oczywiscie klaps dla malego dziecka to nie
                      to samo co uderzenie matki przez syna.
    • heterofob2 w sumie smutne te dyskusje 08.07.08, 01:26
      ogarnął mnie smutek od czytania tych rozważań na temat siniaków.

      nie zdarzyło mi się, żebym miał dzieciaka oglądać pod lampą, gdzie ma siniaki,
      żeby wiedzieć, czy jest bity.

      wystarczy zapytać, porozmawiać. ale nie ot tak, tylko trzeba najpierw
      zainwestować wysiłek, aby czuł się bezpiecznie i swobodnie.

      gratuluję tym wszystkim rodzicom , którzy mają rozsądek, aby się nie obrażać za
      pytania o siniaki.
    • zebra12 To wszystko jest absurdalne! 08.07.08, 06:57
      Mój mąż często karcił dzieci cieleśnie. I nie tylko ręką, ale również
      wieszakiem, pasem itp. Kazał im wąchać pas i mówić czym to pachnie! zamykał w
      pokoju, choć wiedział, ze dziecko się boi być samo! I co? Teraz, gdy rozwód jest
      w toku, dowiaduję się, że MUSZĘ mu umożliwić kontakt z dziećmi, że on może je
      zabierać na weekend i na 2 tygodnie wakacji. Tymczasem dopiero pisałam, ze wozi
      je bez fotelik,a bo uważa, że ten jest zbędny!
      Ja cała drżę, jak mu daję dziecko! A muszę...
      • alanta1 Re: To wszystko jest absurdalne! 08.07.08, 08:50
        Trzeba było wtedy obdukcje robić, policję wzywać. Bez dowodów nic nie zdziałasz,
        sad bez powodu nie zabroni kontaktów dzieci z rodzicem.
      • kicia031 Re: To wszystko jest absurdalne! 08.07.08, 09:12
        Tymczasem dopiero pisałam, ze woz
        > i
        > je bez fotelik,a bo uważa, że ten jest zbędny!
        > Ja cała drżę, jak mu daję dziecko! A muszę...


        Nie musisz. Niech cie zmusi. Jak chce wyjechac bez fotelika, zastaw
        mu droge i dzwon na 112.
        • in-ca Re: To wszystko jest absurdalne! 08.07.08, 10:24
          Nie czytałam wszystkich postów, więc odniosę się do pierwszego.
          Gratulacje dla tego pana.
          Czy pytanie na wyrost czy nie, ale chociaż trochę zainteresowania.

          I zgadzam się klapsy to bicie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka