Dodaj do ulubionych

tkwić przy swoim?-długie

23.06.08, 12:06
mam dwoje dzieci.Różnica wieku 4 lata.Starszy syn ma teraz 5, córka
1.Problem powstał jakiś czas temu z teściową.Zawsze oczkiem w jej
głowie był mój pierworodny.kiedy córka pojawiła sie na świecie,
milość do starszego jeszcze sie wzmogla.doszlo do tego że wrecz
obowiązkiem moim sie stalo, by wnuczek na weekend do niej
jechal.Odpuszczala tylko dni powszednie, bo młody do przedszkola
chodzi.Zaczeliśmy z mezem sie buntować, bo mamy dwoje dzieci, a
corcia zainteresowanie budzila w babci niewielkie.dochodzilo do
tego, że na sile na spacer wlepialiśmy babci dwójke dzieci.Babcia
sie zbuntowała.Na spacerze olewała małą, jak dawała banana to tylko
starszemu, córka patrzyła (już kumała co to jedzenie. po kilku
uwagach pod adresem babci wybuchla awantura.Babcia co tydzień miała
inne wymówki by nie interesowac sie wnuczką.A to że za mała, a to ze
placze, a to że młodsza...(tez mi argument)Babcia w 100% sprawna,
problemu z opieka nad dzieckiem nie ma. Poprostu miłość do starszego
ja zaślepia.Gdy wpadamy w odwiedziny do nich, babcia sie wyłącza,
jest tylko dla wnuka.Nigdy nie pyta jak my sie mamy, tylko zawsze
jak jej wnusio.W końcu staneło na tym ze wprost powiedziała,że nie
chce opiekować sie naszą córka.Tyle, że OPIEKA polegała na wyjściu
na spacer (najczęściej raz na tydzień) albo popilnowaniu jej gdy
wychodziliśmy na zakupy. Widzimy sie z teściowa średnio co drugi
tydzień.teraz wywaliła na nas focha i nie chce przyjeżdzać do nas(z
innej dzielnicy miasta) bo mąż postawił sprawe jasno: nie ma
rozróźniania wnóków ma ich dwoje i nie tylko jednego.Moze wziąc
starszego na spacer, ale nie ma zostawania u niej na dłużej.Dodam,
że wnusiowi wsazystko u babci wolno.WSZYSTKO!!!Kiedy wraca do nas do
domu, cięzko przywrócić równowagę.Wolno siedzieć z nogami na stole,
wolno godzinami puszczać wodę do zlewu, wolno podczas jedzenia grać,
oglądać bajki, książeczki, odchodzić od stolu...Wszystko co my
staramy się młodemu wpoić, babcia niszczy w jeden taki weekend.Teraz
twierdzi, że my krzywdzimy dziecko zabierając jej go.
Dzieciak troche tęskni.Ale Ja zaczęłam się liczyć, moje zdanie też,
A tak to była jedna odpowiex: a u babci mi wolno, a ona mi pozwala...
Teraz sama nie wiem czy dobrze robię, trzymając się tak swego
postanowienia.Syn z córką ubóstwiają się. Córcia bardzo tęskni za
bratem gdy go nie ma.Ale czy pozwolić babci na niszczenie tej
relacji? Odpuśćić?Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • syriana Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 12:15
      tak, tkwić
      babcia proponuje toksyczną relację (bo olewa wnuczkę), więc póki nie będzie
      proponować obojgu dzieciom tego samego, nie powinna proponować żadnemu

      to tak, jakby rodzice mając dwójkę dzieci tylko jednemu sponsorowali super
      zajęcia, a drugie nic by nie dostawało mimo takich samych zainteresowań
      • weronikarb Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 12:21
        Dokładnie tak samo myślę.
        Córka mała ale juz zapewne widzi różnicę, w ten sposób można
        zniszczyć w niej jej wartość
        Bedzie się czuła gorsza, inna itd.

        Trwajcie przy swoim
    • gooochab Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 12:45
      masz racje. Babcia czeka, az sie zlamiecie, nie daj sie, wytrwaj. Niech to
      tesciowa zmieknie. Powaznie mowie.
    • mathiola Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 12:51
      ciężka sytuacja, ale jeśli rzeczywiście wygląda to tak, jak
      opisałaś, to chyba też bym ograniczyła te chore kontakty.
    • kicia031 Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 13:05
      masz racje, uwazam, ze bardoz madrze to rozwiazalisci. Nie zlamcie
      sie teraz.
      • marzeka1 Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 13:48
        Mądrego masz męża! dobrze to rozwiązaliście, tylko wytrzymać!!! nie odpuszczać., babcia proponuje chory układ, poza tym dziecko nie można pozwolić NA WSZYSTKO, musi mieć wyznaczane granice. Fochem bym się nie przejmowała, tym bardziej, że mieszkacie osobno.Nie dawałabym chyb ateż syna na weekendy, co innego wizyta wspólna.
    • volta2 Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 13:52
      u mnie babcia widząc, jak trudna jest opieka nad starszym synem(tzw.
      żywe srebro lat niemal 6) próbuje umówić się tylko z młodszym -
      grzecznym i niekłopotliwym czterolatkiem.
      komunikat dostaje od nas jasny, albo dostaje dwóch, albo żadnego.

      w waszym przypadku, gdy babcia tak dużo poświęcała czasu starszemu,
      albo bym zaproponowała, że owszem, na 1 łikend bierze go samego, ale
      na następny raz jadą oboje, gdy babcia nie zechce takiego układu,
      trwałabym na waszym stanowisku

      pocieszające w twoim wątku jest to, że mąż twój to widzi i umie
      mamie zwrócić uwagę
      i myślę, że babcia z wnuczka chce sobie zrobić takiego zastępczego
      syna, podrośnie to zrobi zakupy, może do lekarza podrzuci, może mu
      mieszkanie przepisze... starsi ludzie tak czasem mają, boją się
      starości, dziwne tylko, że babcia stawia na chłopakasmile
      • mozambique [...] 23.06.08, 15:26
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • dzoaann Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 16:09
          mozambique, czy ty czytać nie umiesz?

          Autorko watku, trwaj przy swoim! inaczej babcia wnuka rozpuści, a wnuczka będzie
          miala kompleksy.
          • ma_dre Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 20:20
            czytac umie, ale bez zrozumienia... to czasem sie zdarza po ciezszych urazach
            glowy... zwlaszcza spoidla wielkiego.
            • mozambique [...] 25.06.08, 09:50
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • daga_j Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 17:18
      Tkwić przy swoim smile
      To dziwne, że babcia umiała pokochać wnuczka a wnuczki już nie! I niesprawiedliwe. Moja teściowa też jest bardzo "zakochana" w pierwszym wnuku (czyli naszej 4 letniej córce) ale również pokochała drugie wnuczę (naszego 8 mies. synka). Nadal bardziej rozpieszcza naszą córkę ale to dlatego, że niewiele może zaproponować młodszemu (mam na myśli np. kulinarnie, on je głównie pierś, a dla starszej jest smażenie naleśniczków kiedy tylko chce).
      W Waszej sytuacji jest inaczej.
      Jednak uważam, że nie mogliście wymagać by babcia brała Wasze dzieci na spacery ("tylko raz w tygodniu!") - ja nie podrzucam teściom dzieci, są spotkania weekendowe ale to wszyscy razem, a tak to w wyjątkowych sytuacjach. Rozumiem, że na nocowanie chce zapraszać tylko starszego wnuka, bo usypianie rocznej dziewczynki może nie być takie łatwe, ale jeśli faktycznie widzicie dyskryminację w miłości do wnuków to nie zostawiajcie synka na noc u babci, tylko jak jest ku temu jakaś logiczna przesłanka. Odwiedziny wspólne w weekendy - to dla mnie normalne, dzieci muszą czuć, że mają dziadków, ale nie ma obowiązku by dziadkowie uczestniczyli w wychowaniu dzieci, tj. mają obowiązek zajmować się Waszymi dziećmi gdy Wy chcecie wyjść na zakupy czy gdzieś (nie wiem czy jasno napisałam, zatem: nie mają takiego obowiązku smile.
    • fajka7 Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 17:47
      Trwac smile to moze sie zdarzyc, ze babcia kocha bardziej ktores w
      wnukow, ale w Waszym przypadku przybralo chory wymiar, bo babcia
      buduje chora relacje w calej rodzinie.
      Mysle wiec, ze jest to wystarczajacy powod do ograniczenia z nia
      kontaktow jak z kazdym (nawet czlonkiem bliskiej rodziny) kto
      wprowadza w nasze zycie zamieszanie jakimis chorymi emocjami- w tym
      wypadku jest to opacznie pojeta milosc.
      Natomiast pytanie czy trzymac sie tej postawy jest o tyle wazne, ze
      niestety sugeruje Wasza nadzieje na jej tymczasowosc, a tak wcale
      byc nie musi. Warto, zebyscie dobrze zaplanowali uklad z babcia w
      wymiarze dlugoterminowym. Bo musicie liczyc sie z tym, ze babcia sie
      nie zmieni i nigdy nie zaakceptuje Waszej corki. Przydaloby sie
      wziac na klate te kwestie na powaznie.
      Babcia zachowuje sie nie tylko jakby obsesyjnie 'kochala' wnuka, ale
      tez jakby dodatkowo karala wnuczke za to, ze jest. Bo co to znaczy,
      ze nie da jej banana i pozwala by patrzyla jak jej brat zajada? To
      jest nie tylko wyroznienie brata, ale jednoczesnie upokorzenie
      dziewczynki. Z babcia jest jakby dosc ostro niehalo, bo moznaby
      oczekiwac, ze mimo preferowania jednego wnuka, nie bedzie robila
      krzywdy drugiemu, a tak nie jest.
      Byc moze pod presja niewidywania Waszego syna tak czesto jakby
      chciala, babcia moze starac sie zmusic do zaaceptowania wnuczki, ale
      tu jest ogromna pulapka. Bo przekaz nawet niewerbalny i negatywne
      emocje beda w kierunku corki plynac zawsze. I to wystarczy- babcia
      nie musi nic robic ani mowic. Zreszta jakos nie chce mi sie wierzyc,
      zeby przy takiej skali niecheci potrafila byc az tak dobra aktorka,
      a jesli juz to na chwile. Na taki obrot rzeczy powinniscie byc
      wyczuleni szczegolnie, zeby nie dac sie zwiesc i pozwolic, zeby taki
      destrukcyjny proces odbywal sie pod przykrywka, ze babci
      sie 'poprawilo'.
      Tak wiec taki stan rzeczy moze byc trwaly albo bardzo dlugi- bo jak
      wnuki beda nastolatkami moga same juz wplywac na relacje z babcia i
      np. ja olac albo z nia dyskutowac. Ale poki co jest jak jest i
      dobrze, ze reagujecie.
    • maderka Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 18:29
      beato!a od jak dawna wysyłasz synka na wszystkie weekendy?to będzie
      przykre,ale sama jesteś sobie winna zachowania synka.raz na kilka
      tygodni,ale na wszystkie?a wy kiedy byliście z nim,bo w tygodniu
      pracujecie,dziecko w przedszkolu.Teraz ciężko będzie wszystko
      odkręcić i zmienić zwyczaje,ale to ostatni moment-moim skromnym
      zdaniem.Zastanów się czy babcia mówiąc ,że ją "krzywdzicie
      zabierając jej dziecko"nie szantażuje was emocjonalnie?Na pewno wam
      wygodnie z jednym dzieckiem cały weekend-ale jakie są koszty i
      konsekwencje?Na to wszystko sama sobie już odpowiedziałaś,życzę
      wytrwałości.
      • kostruszka Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 19:22
        Dobro dzieci jest najważniejsze, a babcia KRZYWDZI obydwoje Waszych dzieci -
        syna, bo go rozpieszcza ponad miarę i nie stawia mu potrzebnych granic i córkę,
        bo demonstracyjnie okazuje jej obojętność, co z czasem wzbudzi w niej poczucie
        odrzucenia i poczucie niskiej wartosci.
        Poza tym wyróżnianie jednego dziecka z biegiem czasu na pewno wpłynie negatywnie
        na relacje między rodzeństwem, nie ma sie co łudzić w tej kwestii. Moze pojawić
        się zazdrość, a nawet zawiść.
        Moim zdaniem, jeśli ustąpicie teraz babci, to przyczynicie się do krzywdy
        własnych dzieci. Zastanówcie sie, czy warto, tylko po to, by babcia "nie miała
        focha"...
    • ika_mama Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 19:43
      Nasza babcia uwazala ze moj 2,5 roczny syn moze wszystko bo jest maly. Doszlo do tego ze chlopak wogole mnie sie nie sluchal .... Rozmawialam z babcia oczywiscie wystapila roznica zdan, po chwili klotnia ale postawilam na swoim, ograniczylam kontakty w pewnym momencie ich wogole nie mieli. Babcia zla na mnie. Mialam chwile zwatpienia ze chyba zle robie, ale widzialam jak moj syn sie zmienial i to dalo mi gwarancje. A babci przeszlo i sama teraz dostrzega pozytywne zmiany u wnuka z ktorych jest bardzo zadowolona.
      • zuzanna56 Re: tkwić przy swoim?-długie 23.06.08, 20:43
        Na pewno robicie dobrze.

        Mnie też niepokoi to że w każdy weekend (może coś źle zrozumiałam)
        wasz synek spał u babci. Wiem, że sa różne rodziny, jak dla mnie to
        za często, no ale może to my jesteśmy dziwni, bo nasze dzieci śpią u
        dziadków może z 2 noce w roku.

        Moja mama uwielbia mojego syna, córkę powiedzmy że toleruje. Mam
        taką samą różnicę wieku jak ty tylko że dzieci już starsze.
    • babeczka27 Re: tkwić przy swoim?-długie 24.06.08, 09:24
      Trzymaj się swoich wytycznych. Ja jestem własnie nieulubioną wnuczką
      swojej babci. Młodszy brat był na piedestale, ja nigdy nie
      dostapiłam tego zaszczytu. Babcia doprowadziła do tego, że dostawała
      ode mnie życzenia na Święta i kartkę na Dzień Babci. Wiem od
      kuzynoswta, ze pod koniec swojego życia żaliła się, ze ma ze mną
      takie słabe relacje. A jestem/byłam jej pierwszą wnuczką. Teraz
      (smutno to pisać) nie brakuje mi jej wcale.
      • gooochab Re: tkwić przy swoim?-długie 24.06.08, 10:20
        Ja tez jestem ta nielubiana wnuczka. I na pogrzebie babci nawet smutno mi nie
        bylo... tzn bylo mi smutno, ze smutno mi nie jest...
    • purpurowa_komnata Re: tkwić przy swoim?-długie 24.06.08, 14:19
      Powiem tak:znałam kiedyś pewną osobę,która kiedy urodził się jej
      wnuk-nie widziała już swoich wnuczek-tylko owego Wojtusia. Nic nie
      pomagało-relacje podobne jak u Ciebie. Co się okazało?.Babci wnuczek
      przypominał syna a ona myślała,że dzięki tym zabiegom wnuczek z nią
      zamieszka....Zresztą mówiła do niego synku.Nie było wesoło, kiedy
      prawda wyszła na jaw-w końcu po dłuższym czasie udało się babci
      wytłumaczyć,ze to dziecko to nie jej syn-a rodzice nie zamierzają na
      pomysł babci przystać.
      Reasumując-wg mnie bardzo dobrze postępujecie z mężem.
      • lila1974 Re: tkwić przy swoim?-długie 24.06.08, 15:06
        Też jestem skłonna przypuszczać, ze babcia ma jakieś zawirowania -
        patrzę przez doświadczenia z moja babcią. Gołym okiem było widać, że
        faworyzuje płeć męską - uwielbiała swoich synów (szczególnie
        jednego), rozpieszczała jego syna a swojego wnuka (choć ten akurat
        jej nie lubił, bo babcia nie lubila jego mamy), podtykała co lepsze
        kąski i pieniądze mojemu bratu ... nawet swoich zięciów (mam
        wrażenie) lubiła bardziej niż córki.

        Wydaje mi się, ze na moją babcię ogromny wpływ miał dramat z czasów
        wojny - w krótkim odstępie czasu pochowała 3 synów: najstarszy 10
        letniego rozwaliły miny, gdy poszedł z krową na pole, a dwaj młodsi
        wkrótce zmarli na tyfus.

        Mam podstawy przypuszczać, ze babcia nigdy tak do końca nie
        otrząsnęlą się z tej tragedii.

        Może w przypadku pani babci z tego wątku, też szkopół tkwi w jakimś
        zdarzeniu z przeszłości? Czy myślicie, ze jest tak zwyczajnie wredna?
        • chicarica Re: tkwić przy swoim?-długie 25.06.08, 11:03
          Ja myślę, że nie tyle wredna jest, co raczej hołduje zasadzie, że faceci są od
          rozpieszczania, a baby od roboty. Moja niezbyt świętej pamięci prababcia taka była.
    • wieczna-gosia Re: tkwić przy swoim?-długie 24.06.08, 15:49
      Wszystko co my
      > staramy się młodemu wpoić, babcia niszczy w jeden taki weekend.Teraz
      > twierdzi, że my krzywdzimy dziecko zabierając jej go.
      > Dzieciak troche tęskni.Ale Ja zaczęłam się liczyć, moje zdanie też,
      > A tak to była jedna odpowiex: a u babci mi wolno, a ona mi pozwala...

      e tam bez przesadyze niszczy- rozregulowuje go troche ale tak naprawde dzieci
      doskonale wiedza co im wolno i gdzie.

      Pozwala mu na wszystko- to niech jej wlazi na glowe, zapewniam cie ze zbierze
      owoce- moja tesciowa zbiera i coraz czesciej zaczyna wymagac co kiedysnie mialo
      szans smile

      co do meritum- dobrze robicie. Zrobilismy dokladnie to samio i chociaz
      najstarsza wnusia z piedestalu nie spadla- babcia zaczela dbac by byc w porzadku
      w stosunku do pozostalych.
      • kwitkowsk Re: tkwić przy swoim?-długie 24.06.08, 20:07
        Bardzo dobrze zrobiliście.Dla mnie jest tylko dziwne czemu na każdy
        weekend wysyłaliście do niej syna-a kiedy on spędzał z Wami czas?
        rozumiem od czasu do czasu,ale każdy weekend to dla mnie dziwne,w
        końcu wy jesteście rodzicami a nie ona,co mogło jej jej ubzdurać
        skoro spędzała z nim tyle czasu.A ta historia z daniem banana jemu a
        drugiemu dziecku nie,jak dla mnie wstętna baba,bo normalny człowiek
        jak bardziej lubi jednego wnuka(co się często zdaża)to stara się to
        nie okazywać,traktować podobnie,aby nie sprawić przykrości
        drugiemu,czy nie zepsuć relacji z jego rodzeństwem.Jak bym ja miała
        taką sytuację to odizolowałabym taką chorą babcię na długo-
        ważniejsze niż jej relacje z wnukami jest szczęście moich dzieci.To
        samo się tyczy jej pozwalania na wszystko.
        • beata-to-ja weekend z babcią 24.06.08, 21:55
          Kiedy syn sie urodził mieszkaliśmy z teściami.dzieciak bardzo mocno
          był zżyty z dziadkami. później wyprowadziliśmy sie na swoje. obie
          strony tesknily, i każdy pretekst do zajęcia sie wnukiem w weekend
          byl dobry.A to ja musialam byc w pracy-pracuje w sklepie; mąż też
          często dyżur ma całodobowy-wtedy był układ ok-pod naszą nieobecność
          dzieciak jechał do babci.Kiedy mieliśmy wolne, to były propozycje,że
          babcia wyjeżdża do rodziny na wieś, więc może wnuka wziąć.Dla jego
          zdrowia jechał.Zawsze to inne powietrze.A on do najzdrowszych nie
          należał. Inny pretekst-"a co ci szkodzi dać małego, odpoczniesz
          sobie a dla mnie przyjemność" W sumie no co mi szkodzi? Dlaczego mam
          jej zabraniać kontaktu z wnukiem. Może 3 czy 4 razy zdarzylo się,że
          dalam młodego do babci z wlasnego wygodnictwa.Były to urodziny albo
          imieniny organizowane u nas lub my byliśmy proszeni.Tyle,że w końcu
          te zabieranie wnuka na weekend stały się rutyną.To była rzecz
          najbardziej oczywista na świecie.Nawet jak mieliśmy z męzem inne
          plany-pójście do znajomych gdzie też są dzieci i zabranie tam syna,
          spotykało się to z niesmakiem teściowej.To nie był mój wymóg tylko
          prośby teściowej.
        • beata-to-ja cd 24.06.08, 22:02
          Nie narzucam teściowej spacerów z moimi dziećmi co tydzień.Nigdy jej
          tego nie narzucilam.Sama przychodziła by zabrać wnuka na
          spacer.Tylko pewnego dnia syn MNIE zapytał czemu babcia nie bierze
          też siostry.To od niego dowiedziałam sie o historii z bananem-
          spytałam czy jedli coś na spacerze.Odpowiedział, że on jadł banana.I
          dawał czasem ugryźć małej, bo babcia nie miała więcej bananów.
          Kiedy byliśmy wszyscy na wycieczce babcia kupowała lody wnukowi,
          napoje, balony i jakieś gadżety.Dla córki od niej nie bylo nic.I to
          wszystko przeważylo szalę goryczy.I poszliśmy w zaparte.
    • 21aga1 tkwić -z autopsji... 25.06.08, 11:11
      Mieliśmy podobną sytuację, siostra męża bardzo wyróżniała naszego
      starszego synka (w ogóle zaintersowała się dzieckiem dopiero po
      urodzeniu młodszego). My najpierw delikatnie, potem coraz bardziej
      dosadnie zaczęliśmy wymagać - równości, dla jednego prezent, dla
      drugiego też, starszego bierze, młodszego też, albo żadnego. Też
      były "jazdy" przez 3 dni po powrocie starszego synka z pobytu
      (kilkugodzinnego) u cioci. Były na tym tle kłótnie nawet z
      dziadkami, bo w zachowaniu córki nie widzieli nic złego. Nie dziwne -
      ją wyróżniała jedna babcia. Efekt mój mąż i siostra mimo małej
      różnicy wieku są "znajomymi".Ich wzajemna relacja bardzo ucierpiała.
      Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo i tak strasznie się rozpisałam,
      ale uważam, że w taki sposób można bardzo nadszarpnąć więź między
      rodzeństwem. U nas jest o wiele lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka