rossa79
25.06.08, 12:23
Wiecie, czasem nachodzą mnie takie myśli, ale wyganiam ich
pozytywnym myśleniem. Stojąc tak u progu trzydziestki, mam zamiar
zmienic swoje życie, nie patrząc już (tak jak wcześniej) na innych.
Ostatnie 8 lat uważam za zmarnowane, choć w tym czasie udało mi się
najbardziej na świecie małżeństwo, kochana córcia, praca i to
wszystko tak mnie chyba napędza. Teraz z perspektywy czasu myślę, że
nikt nie jest tak ważny jak moja własna RODZINA. Bo myśląc o mamie,
tacie, bracie to można nawet tą ukochaną RODZINĘ stracić.
Kiedyś przeczytałam, że w życiu czsem trzeba być egoistą. I to jest
prawda! Nie warto być dobrym, wrażliwym, pomocnym. Po prostu nie
warto! Trzeba żyć swoim własnym życiem, z własną RODZINĄ. Bo choć
się jest dobrym, naiwnym i pomaga sie bezinteresownie innym, to
wcześniej czy później, ta pomoc zostanie odebrana i zarzucona jako
zaborczość i interesowność.
To nie grzech być szczęśliwym! Ja już jestem szczęśliwa bo doszłam
(może późno) do tego wszystkiego. Zaczniemy życie od początku, nie
oglądając sie za siebie. Śmiejemy się z mężem, że to będzie tak
jakbyśmy dopiero się pobrali, bo zaczniemy od nowa. Trzeba iść po
prostu do przodu, nie krok ale całą drogę...
Pozdrawiam.