Dodaj do ulubionych

szkoda że nie można zmienić chrzestnej:(

02.07.08, 00:05
Nie udali nam się chrzestni naszego dziecka niestety, zwłaszcza chrzestna.
Kiedy prosiłam ją o to była jedną z najbliższych mi osób, nie tylko rodzina,
ale też przyjaciółka od serca, więc nie wyobrażałam sobie nikogo innego do tej
roli a teraz zero kontaktu (nie ma żadnego konfliktu między nami, ot po prostu
drogi się rozeszły), Mały nawet jej nie zna. Wiem, że nic się nie poradzi, nie
mogę zmusić kogoś do kontaktu, z resztą przecież nie chodzi o to, żeby
odwiedzała go na siłę, bo wypada. Pocieszam się, że ta funkcja i tak na ogół
sprowadza się do dawania prezentów na różne okazje, ale przykro mi i już. Na
razie dziecko małe a potem będę musiała mu to jakoś wytłumaczyć.
Pierwszy raz piszę, żeby się pożalićsmile, bo też tylko tyle mogę zrobić. Może ma
któraś z Was podobną sytuację?
Obserwuj wątek
    • demarta Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 00:15
      Pocieszam się, że ta funkcja i tak na ogół
      > sprowadza się do dawania prezentów na różne okazje, ale przykro mi
      i już.

      tzn. przykro ci, że twoje dziecko prezentu od chrzestnej nawet nie
      dostanie wink

      na świecie ma się ciocie, babcie, sąsiadki, znajome i kogo tam
      jeszcze. jedno dziecko może być kochane przez większość z nich, a
      przez każdą w inny, acz równie wartościowy sposób. a jedna chrzestna
      może być tak samo trafiona jak nie trafiona. ale czy to jest powód,
      żeby rwać włosy z głowy? przesada. gruba przesada.
      • demarta pytanie pomocnicze 02.07.08, 00:16
        a czego ty właściwie oczekujesz od chrzestnej twojego dziecka?
        • mamaemmy Re: pytanie pomocnicze 02.07.08, 00:18
          demarta napisała:

          > a czego ty właściwie oczekujesz od chrzestnej twojego dziecka?

          Domyslam się ze autorce chodzi o kontakt z dzieckiem,jakies odwiedziny itp..
          • demarta no to drugie pytanie pomocnicze 02.07.08, 00:21
            czym akurat ta osoba przekonała cię, autorko wątku do postawienia na
            nią w roli chrzestnej?
            • mamaemmy Demarto 02.07.08, 00:28
              muiałam przeczytac trzy razy Twoje pytanie nim zakumałam o co chodzi.
              Wniosek z tego,że chyba nie powinnam pic drugiej puszki Warki Strong tongue_outP
            • eilian Re: no to drugie pytanie pomocnicze 02.07.08, 00:29
              napisałam, że była moją najbliższą chyba przyjaciółką, w dodatku z rodziny, więc
              to chyba zrozumiałe. Kogoś obcego miałam poprosić?
              • demarta Re: no to drugie pytanie pomocnicze 02.07.08, 00:39
                mam wrazenie, że tu nie ma znaczenia obcy/nieobcy, bo w roli
                chrzestnej jakby o coś głębszego chodzi...
                skoro przy samym wyborze zabrakło sedna sprawy, to nie ma co płakać
                nad efektem końcowym.
                • eilian Re: no to drugie pytanie pomocnicze 02.07.08, 15:35
                  o matko, a coś Ty taka czepliwa demarto? Przecież napisałam, że właśnie chodzi
                  mi o coś głębszego i to czy z rodziny, czy nie, nie było decydującym czynnikiem
                  przy wyborze chrzestnej. W tamtym momencie nie widziałam po prostu lepszej
                  kandydatki do tej roli a duchem świętym niestety nie jestem, aby przewidzieć co
                  będzie za kilka lat. Jaka w tym moja wina?
      • eilian Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 00:28
        nie, skąd, nie chodzi o prezenty! Mnie właśnie chodzi o to, żeby dziecko
        wiedziało że ma chrzestną, miało z nią kontakt, itd. Wszak po coś się taką osobę
        ustanawia. Choć wiele osób podchodzi do tej funkcji tak właśnie powierzchownie,
        tzn. da prezent i już uważa że ma z głowy, wielu jest przecież takich
        chrzestnych, więc może też nie ma co żałować. Ale włosów z głowy nie rwę,
        spokojniesmile.
        • miruka Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 06:56
          a ja myślę że tu chodzi o pewien symbol, tak jak chrzest jest dla
          mnie jakimś symbolem, niestety nie rzutuje na moje codzienne życie,
          bo choćby w kwestiii antykoncepcji drogi mi się z kościołem
          rozchodzą,
          nie płakałabym, gdyby moje dzieci nie miały kontaktu z chrzestnymi,
          bo drogi się rozeszły, po prostu się rozeszły z całą twoją rodziną.
          Zaniepokoiło by mnie gdyby chrzestna kontakktowała się z Tobą a
          unikała chrześniaka ...wink wymuszone prezenty wydają mi się tak samo
          niestosowne jak wymuszone kontakty, tylko z racji bycia chrzestną.
          Ja bym wolałą żeby mój chrześniak był dumny z racji tego że jestem
          jego chrzestną, na przykłąd : o, ta sławna autorka romansów trzymała
          mnie do chrztu - to był wydumany przykład, bo ja w ogonie wszelkich
          zasług póki co
          • kropkacom Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 08:01
            Mój mąż jest wierzący (niepraktykujący) i został właśnie poproszony o bycie
            chrzestnym. Dla mnie to trochę paranoja bo kontakt z dzieckiem będzie naprawdę
            rzadki. Mieszkamy za granicą i w Polsce jesteśmy średnio dwa razy w roku. Poza
            tym wiem że mojego nie zajmują cudze dzieci. Taki charakter. Wszystko skończy
            się na tym że to ja będę musiała pamiętać o małym i paczki z paczki z prezentami
            słać.
            • kropkacom Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 08:04
              > się na tym że to ja będę musiała pamiętać o małym i paczki z paczki z prezentam
              > i
              > słać.

              Namieszałam ale chyba wiadomo o co chodzi smile
              • m.i.n.e.s Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 08:25
                Wiadomo o co chodzi.
                Ja tylko nie rozumiem, dlaczego Ty masz pamietac i dlaczego slac
                paczki.
                No chyba, ze wstepne zalozenie jest takie, ze wujek za granica, to
                sie paczki naleza.
            • alanta1 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 22:11
              kropkacom napisała:

              > Mój mąż jest wierzący (niepraktykujący) i został właśnie poproszony o bycie
              > chrzestnym

              Skoro niepraktykujący, to zgodzenie się na byciem chrzestnym jest IMO nieuczciwe.
            • luxure Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 06.11.08, 18:16
              Wszystko skończy
              > się na tym że to ja będę musiała pamiętać o małym i paczki z paczki z prezentam
              > i
              > słać.

              Powtórzę za poprzedniczką. Wiadomo o co chodzi. Wujek za granicą = mają kasę =
              będą dawać prezenty. Mamy w rodzinie taki sam przypadek. Ani nie było między
              nami specjalnej zażyłości ani kontaktów, nic. No, tyle że jakaś tam męża
              rodzina. Poprosili kilka lat temu mojego o bycie chrzestnym. Ja mu to próbowałam
              z głowy wybić, bo ani nam to do szczęścia potrzebne, ani w ogóle po nic.
              Teściowa się uparła że odmówić nie wypada, bo to wielki zaszczyt. Też mi kurde
              zaszczyt.
              No ale że chłopa mam d. wołową i asertywności nie ma za grosz, to im nie
              powiedział co myśli o tej całej szopce. Zgodził się.
              A jako że ma głowę mocno nabitą problemami zawodowymi i rzadko bywa w Polsce to
              mnie kopnął ów wielki zaszczyt i mam co jakiś czas "przypominajki" na GG " że
              niunia ma urodziny, imieniny, rocznicę pierwszej sraczki. Rzyg po prostu. Tym
              większy że ani razu nie zainteresowali się jak tam Młody w szkole w 1 klasie,
              jak tam chłopu kontrakt.
              Rodziny się nie wybiera, ale komu mam być chrzestnym już można. Szkoda że mój
              chłop tak wybrał.
              • daissy76 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 06.11.08, 21:14
                Nie rozumiem twojego podejścia, skoro piszesz, że to wątpliwy
                zaszczyt i "rzyg po prostu" to po co zmuszasz męża do kontaktów z
                nimi, bo wypada?
                • luxure Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 07.11.08, 14:41
                  Zmuszam? A w życiu ...ani ja go nie zmuszam ani on się do tego nie
                  garnie. Jest nam to po prostu dość nachalnie narzucane przez mamę
                  chrześnicy. To wszystko.
        • jowita771 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 15:41
          > nie, skąd, nie chodzi o prezenty! Mnie właśnie chodzi o to, żeby dziecko
          > wiedziało że ma chrzestną, miało z nią kontakt, itd. Wszak po coś się taką osob
          > ę

          Owszem, po coś, ale nie po to, co napisałaś.
    • marioladabr Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 08:59
      Chrzestna mojego dziecka została muzułmanką... i co w tej stytuacji?
      Mam rwac włosy w zgłowy? Trudno się mówi, wybór dorosłej osoby i
      ciężko cokolwiek narzucić.
      Jeśli drogi wasze się rozeszły to może Ty powinnaś popracować nad
      zejściem się tych dróg? Jakoś tak trudno mi uwierzyć, że z bliskimi
      drogi mogą się rozejść. Mam wielu znajomych i nawet jeśi ktoś się
      wyprowadził to nadal utrzymujemy kontakt. Są telefony, maile,
      saochody, samoloty - tylko trzeba chcieć. Jeśli nie było konfliktu
      między wami to może warto odnowić znajomość (nie tylko dla dziecka
      ale i dla siebie).
      • monika121975 odwrotna sytuacja 02.07.08, 09:19
        No dobrze a co zrobić gdy sytuacja jest odwrotna??

        Mam kuzyna, z którym w zasadzie nie utrzymywałam kontaktów - raczej
        przez rodziców dowiadywaliśmy się co u kogo słychać.
        Gdy jego żona urodziła synka poprosili mojego świeżo poślubionego
        męża na chrzestnego (widząc go raptem 2 razy w życiu).
        Ponieważ "dziecku się odmawia" maż się zgodził.
        Przez pierwsze dwa lata staraliśy się odwiedzać ich przy różnych
        okazjach (dzień dziecka, urodziny, mikołaj itp). Do nas przyjechali
        jeden raz stosując różne wymówki (np w ostatniej chwili odwołując
        spotkanie).
        Od dwóch lat nie widzieliśmy się.
        Nie zależy nam jakoś specjalnie na kontakcie z nimi, ale szkoda nam
        dziecka. Ale wyszlismy z założenia, że nie możemy się wiecznie
        narzucać (bo tak to odbieralismy tj nasze wizyty u nich a ich u nas
        nie) i jeśli nie chcą utrzymywać znajomości to po co robić coś na
        siłę?

        • marioladabr Re: odwrotna sytuacja 02.07.08, 09:25
          Bo w sumie to dwie strony powinny chcieć tego kontaktu... jak w
          życiu.

          • mozambique Re: odwrotna sytuacja 02.07.08, 12:33
            monika- rozumeim ze chrzesiak sam sie przyczołgał w spioszkach i
            poprosił męza na chrzestnego ?

            zdolny smarkacz

            bo jesli jednak ni eon sam nie "dziecku sie odmawia" tylko jego
            rodzicom
            tak to rozumiem
            • alanta1 Re: odwrotna sytuacja 02.07.08, 22:15
              mozambique napisała:

              > nie "dziecku sie odmawia" tylko jego
              > rodzicom

              No właśnie, co za idiotyczny przesąd. Jeśli ktoś jest niewierzacy albo
              niepraktykujący albo zwyczajnie nie czuje się na siłach, żeby pełnić obowiązki
              chrzestnego to też nie może odmówić ?
              Bo co, klątwa go dopadnie ???
            • monika121975 Re: odwrotna sytuacja 03.07.08, 12:16
              nieee no sam nie dał rady smile
              Rodzice proszą w imieniu dziecka, któremu się nie odmawia.

              Sam fakt poproszenia na ojca chrzestnego bardzo nas zdzwiwił, ale i
              ucieszył. Ale w momencie, gdy czuliśmy się jak nachalni intruzi
              przestało nas to cieszyć. Nic na siłę. Choć przykro jest.
              • mozambique Re: odwrotna sytuacja 03.07.08, 12:36
                ale wtedy odpowiedż jest prosta "dorosłym odmawiam, jesli dziecko
                mnie poprosi to nie odmówię"

                w imieniu dziecka ? cóż za tradycyjna polska katolicka hipokryzja
      • eilian Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 15:40
        > Jeśli drogi wasze się rozeszły to może Ty powinnaś popracować nad
        > zejściem się tych dróg? Jakoś tak trudno mi uwierzyć, że z bliskimi
        > drogi mogą się rozejść. Mam wielu znajomych i nawet jeśi ktoś się
        > wyprowadził to nadal utrzymujemy kontakt.

        A myślisz, że nie próbowałam? Jasne, że próbowałam, ale w takich sprawach obu
        stronom musi zależeć, nie mogę się przecież narzucać. Ja też mam przyjaciół
        daleko (w zasadzie tylko takich), ale jak widać z niektórymi drogi się nie
        rozchodzą, mimo różnych kolei losu a z innymi tak.
        W każdym razie mam nauczkę, żeby z osobistymi sprawami na forum nie wyjeżdżaćsmile
    • weronikarb Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 09:14
      Mam podobna sytuacje
      Chrzestna malego jest eks żona mojego szwagra.
      Padlo na nia bo jedyna kobieta w promieniu 300 km - niestety niema u
      nas aby moglo byc 2 mezczyzn chrzestnymi sad

      Nie chodzi o paczki, ale to ze na komunii, bierzmowaniu i ślubie -
      bedzie jeden chrzestny.

      Z edukacją religijną jakoś damy sobie rade smile
      • clio_yaga Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 09:30
        weronikarb napisała:

        >
        > Nie chodzi o paczki, ale to ze na komunii, bierzmowaniu i ślubie -
        > bedzie jeden chrzestny.
        >

        No to jesteś w komfortowej sytuacji, bo u mojego syna nawet
        chrzestnego nie było i nie będzie (komunię mamy już za sobą). Oboje
        chrzestni z rodziny. Córka ma oboje naszych znajomych i mają z nią
        doskonały kontakt.
    • bea.bea Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 09:19
      jakie to straszne...
      jeden darczyńca mniej..

      i to dobry darczyńca...bo chrzestna..

      nie znam swoich chrzestnych, nawet nie wiem kim sa...jakos zyje...

      a chrzesni mojego syna mieli trzymac dziecko do chrztu...nawet nie trzymac, bo
      sam stał...i koniec ....
      • kropkacom Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 09:24
        > jakie to straszne...
        > jeden darczyńca mniej..

        Przykre to ale większość w rodzinie tak traktuje bycie chrzestnym.
        • phantomka Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 09:48
          Bea po dzwon ci chrzestny, skoro nie rozumiesz jego istoty? Moze dla
          malego dziecka, chrzestni sa darczyncami, dla rodzicow maja byc kims
          wiecej. My mielismy latwy wybor z matka ch. bo mam siostre, moj
          partner ma co prawda brata, ale on sie kompletnie swiatopogladowo
          nie nadawalsmile Wzielismy kogos, kto mieszka daleko, ale swoja postawa
          cos pozytywnego przekazuje i dla mnie to jest istota tej roli. Nauke
          wiary przekazuja dziecku glownie rodzice, a chrzestni maja byc dla
          mnie dobrym przykladem do nasladowania.
          • bea.bea Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 22:30
            jasne..w 90 % chrzestni to ..brat, siostra, szwagier...ito...
            i tak naprawde nikt nie zastanawia sie, czy brat bije zone, albo siostra uzywa
            wulgarnych słów..
            moze w tych 10 %...to rzeczywiscie o wiare chodzi...ale w tych pozostałych na
            darczyńcach sie kończy...
            mnie darczyńcy sa niepotrzebni....a do chrzyu ktos trzymac musi...
            • weronikarb Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 03.07.08, 08:32
              Bea narazilam sie bratu i mojej mamie bo nei wzielam brata na
              chrzestnego dla synka.
              Dlaczego? Bo mój brat raczej wiele dobrego by nie przekazal synowi,
              synek ma chrzestnego który swoją postawą i zachowaniem w pełni
              zasługuje na naśladownictwo pod względem naszej wiary.

              Jak wyzej pisalam, chrzestna to juz inna para kaloszy

              Acha i na kiese nie patrzylam
        • przeciwcialo Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 11:08
          Sakrament stał sie folkloren który mozna załatwic.
      • asia_i_p Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 06.11.08, 20:49
        To u nas w rodzinie jest inaczej. Chrzestni nie tylko trzymają do
        chrztu, ale potem interesują się chrześniakiem. Nie chodzi tu o
        prezenty, bo raczej się na tle ogólnej silnej prezentomanii w
        rodzinie nie wyróżniają, ale o czas na pogadanie i o okazywanie, że
        są dumni. Chrzestny jest mniej wylewny, ale w życiu od nikogo nie
        usłyszałam tylu komplementów i ciepłych słów, co od chrzestnej. Bywa
        krępujące, ale w momentach doła dobrze jest sobie coś takiego
        przypomnieć i wydaje mi się, że dużą część przekonania o własnej
        wartości i optymizmu zawdzięczam tej silnej atmosferze akceptacji,
        dumy i uznania, którą w dzieciństwie otaczały mnie siostry taty, a
        najbardziej chrzestna.
    • lilka69 Re:eeee, co to za problem? 02.07.08, 09:44
      moj syn nie ma WCALE chrzestnych bo nie ochrzczony.
      • gazdziikowa Re:eeee, co to za problem? 02.07.08, 09:55
        niestety niektórzy do roli chrzestnego są przymuszani, bo wiadomo, że dziecku
        się nie odmawia. Koleżanka jest już chrzestna dwójki dzieci, nie chciała być, bo
        jej sie nie przelewa (musi podwójnie kupować prezenty na dzień dziecka,
        urodziny, jak przychodzi z wizyta raz na jakiś czas...krzywo patrzą, jeżeli nic
        nie przynosi).
        Czy zdarzyło wam się odmówić od bycia chrzestnym?
        • przeciwcialo Re:eeee, co to za problem? 02.07.08, 11:10
          Ja na szczęście mam tylko jednego chrzesniaka 18 latka. Każdemu
          następnemu dziecku odmówie bo chcę byc uczciwa wobec niego i siebie.
          • mozambique Re:eeee, co to za problem? 02.07.08, 12:35
            dlaczego MUSIAŁA ???

            taka niekumata ze nie jest w stanie wyartukołac jednego
            jednosylabowego słwoa NIE ???


            skora dała z sibie zrobic jelenia do dojenia z forsy to dobrze jej
            tak
        • weronikarb Re:eeee, co to za problem? 03.07.08, 08:34
          Tak odmowilam, kolezanka chciala do swojej coreczki.
          Powiedzialam ze sie nei zgadzam, bo jestem nie z rodziny, a po
          drugie niewiadomo czy bedziemy mialy tak zazyly kontakt pozniej -
          mialam racje nei widujemy sie - czasami ra na rok na miescie
    • beata985 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 10:00
      moje dzieci tez nie mają chrzestnej-jedna nie żyje, druga za oceanem.
      o ile na tą niezyjącą nie mam wpływu o tyle ta za oceanem ...no
      właśnie
      laska rozwiodła sie z mężem i wyjechała, z rodziny nie była /facet
      jest kuzynem męża/ wiec żadnego kontaktu z nią nie mam.
      i teraz w razie chęci zaproszenia jej na komunię, jakkolwiek
      delikatnie bym tego nie zrobiła zostanie odebrane jako wyciąganie
      reki po prezenty, kasę.
      jak nie zaproszę no to będzie takie odbijanie piłeczki-bo ona nie
      zadzwoni to ja tez nie...juz nie wiem
      zresztą nie utrzymujemy żadnego kontaktu typu telefony, zyczenia.
      Jest to dla mnie zupełnie obca osoba.
      a na komunię przyjedzie kuzyn jako drugi chrzestnysmile))
      moje dzieci zdaja sobie sprawę z sytuacji i nie robią tragedii,
      zresztą chrzestni ani na komunii ani na bierzmowaniu nie odgrywaja
      żadnej roli. Są po prostu w kosciele, wśród gości. Na bierzmowaniu
      jak są z daleka to chyba nawet nie.
      • kropkacom Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 10:04
        > zresztą chrzestni ani na komunii ani na bierzmowaniu nie odgrywaja
        > żadnej roli.

        Dają większe prezenty smile
    • asia.asz Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 10:49
      dla mnie chrzesni to drudzy rodzice
      nie chodzi o prezenty ale o swiadomosc ze w razie czego mozna na
      nich liczyc, zarowno jesli chodzi o opieke w zyciu (gdyby tfu tfu
      cos nam sie stalo) jak i religijna (ostatnio chrzestna mojego synka,
      a moja siostra pytala sie co mu kupic, bo byla okazja przeslania
      prezentu - mieszkamy za granica - stanelo na ksiazkach w tym biblia
      w obrazkach, po polsku, bo do takiej nie za bardzo mam dostepsmile
      • emilly4 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 11:00
        Dokladnie mysle tak samo, rodzice chrzestni spelniaja role drugich
        opiekunow...dlatego po 2 latach nadal nie ochrzcilismy corki. Jak
        bylam jeszcze w ciazy to bardzo chcialam, zeby chrzestnymi mojej
        corki byla moja przyjaciolka i moj brat...dzieki Bogu, ze to nie
        doszlo do skutku! Pozniej stanelo na siostrze mojego
        narzeczonego..problem jest tylko z chrzestnym,ktorego nie mamy...i
        tak sie to ciagnie,ale obiecalam sobie, ze nie wybiore byle kogo,
        zeby tylko byl, a potem dziecko, jak jej ojciec nie beda widziec
        chrzestnych przez polowe swojego zycia....
    • wieczna-gosia Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 11:05
      zrobilismy chrzestnymi moich iezbyt wierzacych znajomych.Po co? Bo sa dla mnie
      bardzo wazni- jak rodzina. I ja mam takie staroswieckie podejscie do chrzestnych
      ze jakby mi siecos stalo to oni sie zaopiekuja i takie tam.

      I serio- rozumiem elian ze jej znajomi znikli z jej zycia i ze jej smutno i zle.

      Rodzice chrzestni moich dzieci(a mam ich 10) sa rozni. Czesc znajomoscinie
      przetrzymala proby czasu. Ale wiekszosc sieinteresuje, zaglada, odwiedza i nie
      chodzi o prezenty, wy cyniczne laski smile chodzi o to ze moja 7 letnia corka
      dzwoni do swojej chrzestnej z obozu zeby jej poopowiadac jak jest. Ze chrzestna
      mojej najstarszej corki,kiedy moj maz nie mial pracy- zadzwonila sama mowiac ze
      jakby cos to ona moze cos pomoze bo wie ze szkola spoleczna i wakacje coraz
      blizej. Pomoc nie byla potrzebna ale dla mnie to bylo krzepiace ze ci nasi
      chrzestni o tych swoich chrzesniakach poprostu mysla. Mam takie poczucie ze poza
      naszym wielkim rodzinnymparasolem bezpieczenstwa rozpietym nad dzieciakami- mam
      takie male kolorowe parasoleczki porozpinane nad kazdym z dzieci z osobna.
      I sama tez sie staram nie byc ciocia od prezentow tylko kims kto sie interesuje
      po prostu. Chrzesnica mojego meza jest prawie dorosla, mieszka 600 km stad ale
      na GG odzywam sie do niej wlasciwie codziennie- ot, zeby dzien dobry powiedziec.
      Kiedy miala klopoty w szkole i rozrabiala- sciagnelismy ja do nas a ciotka
      wariatka zabrala ja na jakis straszny wyjazd w mysl zasadyze jak d.upa komus
      zmarznie to mu durnoty z glowy wylatuja. I tak dalej.Jest w moim sercu taka
      kieszonka dla niej.

      O wlasnie o to chodzi- zeby chrzestni mieli taka specjalna kieszonke w sercu dla
      chrzesniaka smile
      • eilian Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 15:32
        No właśnie! Miałam po prostu nadzieję, że jeśli proszę na chrzestną bardzo
        bliską mi osobę, to jest to wybór najlepszy z możliwych i że ona będzie kimś
        specjalnym dla mojego dziecka. Sama mam chrzestną z prawdziwego zdarzenia
        (chrzestny niestety z tych prowizorycznych) i fajnie by było, gdyby mój syn też
        miał kogoś takiego. Ja też mam chrześniaka i mam dla niego właśnie taką
        "specjalną kieszonkę w sercu", jako to ładnie określiłaś.
        A poza tym to oczywiście żal mi też straconej przyjaźni.
      • weronikarb Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 03.07.08, 09:03
        Nic dodac nic ujac - pieknie napisane.
        Az mi "gula" w gardle stanela z wzruszenia smile
    • moustilou Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 11:17
      nie jestem katoliczka wiec mam inne podejscie do sprawy, ale z tego czego
      dowiedzialam sie na tym forum chrzestny jest po to zeby pomagal dziecku w jego
      zyciu religijnym. jezeli dziecko ma wlasnych rodzicow, zdrowych i w pelni
      sprawnych to dlaczego chrzestny ma sie zajmowac dzieckiem? gdyby ktoregos
      rodzica nie bylo, lub byl chory, to jeszcze moge zrozumiec, ale w sytuacji kiedy
      wszystko jest ok?? przeciez to rodzice chcieli dziecko, a nie chrzestny, wiec
      dlaczego ma czuc sie za nie odpowiedzialny?? zrzucac czesc 'roboty' na inna
      osobe jest chyba zbyt latwo! tym bardziej ze w rodzinie sa dziadkowie, ciocie itp.
      moj maz jest chrzestnym dziewczynki, mieszkamy blisko nich. my mamy dwoje
      dzieci. moj maz pracuje tyle ze wlasne dzieci widuje max godzine w ciagu dnia!
      czasami w tygodniu widzi ich tylko kiedy oni spia. szczerze mowiac jezeli
      chcialby podzielic swoj wolny czas na jeszcze jedno dziecko (ktore nie jest
      jego) to bylaby wojna w domu!
      Nie mam nic przeciwko prezentom z okazji, CZASAMI zabieramy ja na jakies wypady
      - cyrk kino wycieczka i jak dla mnie to wystarczy!
      • malpka_2 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 21:56
        Moja chrzestna to osoba raczej malo zamozna, wiec nigdy nie
        dostawalam od niej drogich prezentow, nawet na komunie czy slub, ale
        nigdy mi to nie przeszkadzalo nawet jako dziecku ktore slyszalo
        przechwalajazych sie kolegow ze od chrzestnych na komunie
        podostawali rowery czy jeszcze jakies tam inne drogie prezenty w
        tamtych czasach. Czasami podczas odwiedzin przynosila mi jakies
        cukierni czy czekolade i to mnie cieszylo bo wiedzialam ze o mnie
        pamieta. Jak rodzice musieli cos zalatwic i nie mogli mnie wziasc ze
        soba to ona zawsze sluzyla pomoca, bedac nie raz z nia w sklepie czy
        w innym publicznym miejscu jak spotkala kogos znajomego to zawsze z
        duma mnie przedstawiala jako swoja chrzestnice(kurcze nie wiem jak
        to sie pisze) pomimo ze jakas piekna czy cos takiego to ja nie
        bylam, (to akurat mnie troche denerwowalo i zawstydzalo jako
        dziecko, ale nie wiem czemu ona tak sie mna chwalila smile)
        Przez cale zycie czuje, ze ona mnie traktuje w jakims stopniu jak
        swoje dziecko pomimo, ze ma 4 swoich, jest mi duzo bardziej bliska
        niz pozostale ciocie i nie dla tego ze obdarowywala mnie prezentami.
    • semida Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 02.07.08, 22:20
      E tam.Moj chrzestny(brat rodzony Mamy)nie utrzymuje z nami kontaktu od jakiś 15 lat.Chrzestnej nie widziałam od MOJEJ komunii.
      I nie mam żalu do rodziców-widocznie na tamten czas uważali tych ludzi za najodpowiedniejszych.
      Poza tym ja też nie za ciekawie wybrałam chrzestnego dla córy,widzi ją tylko z okazji urodzin(zawsze go zapraszamy).Inaczej kontaktu by nie było.Młoda go nie zna,ale po co jej wujek który ją olewa?Ma innych,"fajniejszych"smile
      • alexandra74 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 07.11.08, 10:51

        ja tak samo.

        Mój chrzestny - brat ojca to sie pofatygował do nas (gdy jeszcze
        miszkałam z mamą, jakies 14 lat temu) jak potrzeba było załatwić
        pracę dla jego synowej w urzędzie (mama miała powiedzmy sobie jakieś
        możliwości).

    • bea.bea ptanie techniczne 03.07.08, 07:37
      sama "trzymałam "dziecko do chrztu...ale matka chrzestna nie jestem...tylko
      swiadkiem chrztu..

      czy dla swietego spokoju moze odbyc sie chrzest bez rodziców chrzestnych...tylko
      ze swiadkami...

      rodzice przekazali by tajniki wiary, a rodzice chrzestni nie byli by obardzeni
      pietnem prezetów..
      • jkl13 Re: ptanie techniczne 03.07.08, 12:48
        Chrzest może być tylko przy udziale rodziców, chrzestni nie są
        warunkiem koniecznym. Podobnie może być tylko jeden
        chrzestny/chrzestna, albo dwie chrzestne lub dwóch chrzestnych.
        Utarło się w polskiej tradycji, że podczas chrztu są chrzestna i
        chrzestny, ale prawo kanoniczne dopuszcza wszelkie "kombinacje"
        chrzestnych.
        Natomiast jak to jest w praktyce, w konkretnej parafii, z konkretnym
        proboszczem, tego nie wiem. Jednak zawsze, jeśli proboszcz odmówi
        udzielenia sakramentu z uwagi na "niewłaściwy dobór" chrzesntnych, z
        tym problemem można pójść do biskupa. Ewentualnie poszukać księdza z
        innej parafii, który udzieli takiego chrztu (ale wówczas konieczna
        jest zgoda z macierzystej parafii na udzielnie sakramentu w innej
        parafii).
        • bea.bea Re: ptanie techniczne 03.07.08, 18:36
          bardzo ci dziekuję..smile
          • zielona.ona Re: ptanie techniczne 06.11.08, 13:59
            A ja ci powiem tak - sama jestem chrzestna.
            problem w tym ze bardzo tego nie chialam i ulegalam zmuszona namowami i wlasna
            nieasertywnoscia
            Dzis bardzo załuje ze sie nie postawiłam i nie odmówiłam.
            Dzieciaka nie lubie (jest wyjatkowo wredny i rozwydrzony) ale nawet jakby był
            aniołkiem niewiele by to zmieniło.
            Nienadaje sie na chrzestna i już.
            unikam kontaktu jak mogę, staram sie nie myslec o tym i jedyna moja wina to taka
            ze powinnam tedy nie ulec dla swietego spokoju a jednak odmowic (skandal by był
            na 4 fajerki w rodzinie ale trudno)
            teraz to ja cierpię bo matka mojego chrzesniaka ma do mnie pretensje i dzieciak
            tez bo moze zasługuje na lepsza chrzestna niż ja.
            moze u ciebie było podobnie - dziewczyna wcale nie chiała ale złamała sie pod
            przekonaniem że "sie nie odmawia" uncertain
    • kingapp znam to :( 06.11.08, 14:18
      U mnie podobnie. Nie mam zbyt dużej rodziny ani tak dobrych znajomych, żeby od
      nadmiaru nie wiedzieć, kogo wybrać. Właściwie tylko jedna osoba wchodziła w grę.
      Moja siostra cioteczna była zakochana w dziecku, gotowa do pomocy jak "druga
      mama", ale tylko przez kilka miesięcy. Teraz zapał minął. Choć mieszkamy
      kilkaset metrów od siebie, nawet nie wpadnie na chwilę do małej.


      Nie chodzi bynajmniej o prezenty. Dla mnie chrzestni to właśnie tacy "drudzy
      rodzice", na których można liczyć w różnych sytuacjach i samemu również pomagać
      im później, gdy zajdzie potrzeba. Tak, jak własnym "staruszkom".
      • toniesamowite Re: znam to :( 06.11.08, 14:37
        chrzestni to tacy drudzy rodzice?wink))
        ciekawe...
        ktos tu madrze napisal,ze rola chrzestnego na komunii czy
        bierzmowaniu sprowadza sie do obowiazku kupienia drozszego prezentu
        (lub wlozenia wiekszej sumy do koperty)-wot i cala przyjemnosc wink
        • thaures Re: znam to :( 06.11.08, 17:01
          Męża chrześniak skończył w tym roku 18 lat-, dziecko kuzyna męża,
          przez parę chodziliśmy z prezentami, potem oni się wyprowadzili i
          nawet nie mieliśmy adresu. Zadzwonili przed komunią zaprosić męża (
          jego, nie nas ) na uroczystość. Potem się chyba zreflektowali i
          zaprosili i mnie. Mąż jednak pojechał sam, komunia bardzo udana, ale
          kontakt się urwał znowu. W tym roku wysłaliśmy kartkę z życzeniami.
          Mam ciągle wyrzuty, że to się tak ułożyło.
          Chrzestnymi moich
          dzieci są nasi znajomi, wybrani, bo ulubieni i kochani. Nie oczekuje
          prezentów, jest mi miło jak pamiętają. Ale my też pamiętamy- wczoraj
          syn dzwonił do swojego chrzestnego, bo ten miał imieniny. I chyba o
          to chodzi. Chrzestny nagrał też na Komunii super film z Młodym w
          roli głównej i jest przez to wychwalany przez nas pod niebiosa.
          Razem z mężem mamy w sumie 7 chrześniaków- prócz tego pierwszego ze
          wszystkimi nam się układa- mimo, że wszyscy rodzice znają nasze
          podejście- żadnej kasy dla dzieci- tylko prezenty! Ale się
          interesujemy, wiemy co się u nich dzieje, jakie są problemy. Na
          pewno nie czuje się drugim rodzicem- ale dobrą ciocią na
          pewno!
    • cathy1976 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 06.11.08, 17:51
      i znowu się zdziwiłam!
      większości bycie chrzestnym kojarzy sie chyba tylko i wyłącznie z
      dawaniem prezentów, bo autorka wyraźnie napisała, że brakuje jej
      bliskości i kontaktu z chcrzestną dziecka, a połowa e-mam doszukała
      się w tym pazerności!
      Ja dzieci nie chrzciłam, bom niewierząca, ale doskonale rozumiem
      problem! Wybór na chrzestnego, to pewne wyróżnienie. I jeśli ktoś
      się na to godzi (na bycie chrzestnym), to powinno oznaczać, że chce
      być z rodziną wybierająca blisko, że chce mieć kontakt z dzieckiem.
      Tym samym bierze na siebie pewne zobowiązanie.
      Nie ma się co dziwić, że komus może być smutno, że chrzestny
      nieudany.

      Ale oczywiście najlepiej zawsze dopisać niską pobudkę i poczuć się
      fantastycznie pouczając..
    • tol.ka Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 06.11.08, 22:08
      chrzestnych się wybiera, rodziny obustronnej niestety nie
    • alexandra74 ja mam 07.11.08, 10:41
      jw

      Mój najstarszy syn ma prawie 15 lat. Na chrzestna poprosiłam 14 lat
      temu - pod wpływem impulsu - moja wówczas bliska koleżankę. Okazało
      sie to duzym błędem, syn nie pamięta jej (nie zna), gdyz jakis rok
      po ceremonii kontakt sie urwał. Nie chcę pisac, że z jej strony
      tylko nastapiły zaniedbania, gdyz byłaby to nieprawda. Miała wtedy
      po prostu burzliwy okres w życiu, rozwód, problemy z alkoholem itp.
      Nie podobało mi sie to, doszłam do wniosku, ze źle wybrałam. Może
      powinnam zaangazowac sie w pomoc jej...nie wiem, wyglądało, że ona
      tego nie chce i akceptuje ówczesny stan.

      Po kilkunastu latach spotkałyśmy sie 01.11 na cmentarzu. Nic sie nie
      zmieniła fizycznie, fajnie wyglada. Grzecznościowe "co słychać",
      poznaliśmy jej obecnego męża i 11-miesięczna córeczkę. Zapytała o
      swojego chrześniaka z grzeczności chyba i tyle. Na razie, bajo... no
      żal, ale moze jednak da sie to odwrócić.

      Eilian, chrzestni to przede wszystkim świadkowie chrztu. Wiem, że
      zobowiązują się wtedy do wielu innych rzeczy ale mówi sie trudno.

      Podobna sytuacja z chrzestnym mojego 5-letniego syna, kuzynem męża.
      Ostatnio odwiedził synka na 3 urodziny a dodam, ze mieszka całkiem
      blisko nas...
    • nullik Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 07.11.08, 11:46
      Taaak... moja siostra poprosiła mnie, żebym została chrzestną jej
      córki. No i zostałam nie matka chrzestną, a świadkiem chrztu, bo
      jestem innego wyznania. To było 4,5 roku temu.
      A teraz mam wielkiego kaca moralnego... Wyobrażałam sobie, że będę
      sie z Magdzią bawić, chodzić z nią na spacery, generalnie że będę
      obecna w jej zyciu... I tak było na początku. Potem wyszłam za mąż,
      urodziłam synka i mam niewiele czasu dla Magdzi. Nie czuje się z tym
      dobrze. Mam nadzieję, że uda mi się to kiedys zmienić.
    • michasia24 Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 07.11.08, 12:16
      tez tak mam tzn. miałam smile przejmowałam sie bardzo, rozmwaialam nic to nie dalo,
      trudno, 2 rok minął przestalam sie przejmowac, dla drugiego dziecka wezme juz
      obojetnie kogo, bez wiekszych uniesien do tego podejde
    • zoofka Re: szkoda że nie można zmienić chrzestnej:( 07.11.08, 15:45
      A co to jest wogóle ta "chrzestna"?
      w zamyśle ma to być ktoś, komu powierzasz swoje dziecko kiedy Ciebie zabraknie
      na świecie. Nie chodzi chyba o to, żeby się ciągle się kontaktować czy o zgrozo
      kupowac prezenty!

      Mój chrzestny nie przyszedł nawet na mój ślub. Nie przejęłam się zbytnio, bo i
      tak nie utrzymywaliśmy kontaktów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka