Nie udali nam się chrzestni naszego dziecka niestety, zwłaszcza chrzestna.
Kiedy prosiłam ją o to była jedną z najbliższych mi osób, nie tylko rodzina,
ale też przyjaciółka od serca, więc nie wyobrażałam sobie nikogo innego do tej
roli a teraz zero kontaktu (nie ma żadnego konfliktu między nami, ot po prostu
drogi się rozeszły), Mały nawet jej nie zna. Wiem, że nic się nie poradzi, nie
mogę zmusić kogoś do kontaktu, z resztą przecież nie chodzi o to, żeby
odwiedzała go na siłę, bo wypada. Pocieszam się, że ta funkcja i tak na ogół
sprowadza się do dawania prezentów na różne okazje, ale przykro mi i już. Na
razie dziecko małe a potem będę musiała mu to jakoś wytłumaczyć.
Pierwszy raz piszę, żeby się pożalić

, bo też tylko tyle mogę zrobić. Może ma
któraś z Was podobną sytuację?