Przeczytałam watek gdzie Oli.nek opisał sytuację w
piaskownicy.Posypały sie na nią gromy,bo jak można nie ustąpić
dziecku które grzecznie poprosiło?
Tylko w/g mnie to mogło być też tak,ze owa dziewczynka nie musiała
być miła i uprzejma,ona mogła uzyć tej formułki grzecznościowej w
sposób bardziej zaczepny czy arogancki .Powtarzam"mogła".
Oli.nek nie napisała czy to była prośba wypowiedziana głosem
normalnym,miłym czy żądającym bo ona poprosiła i już.Czy dziewczynka
była w tym momencie dziewczynką,czy taką : "maleńką-stareńką"? ze
spojrzeniem mówiącym"rusz się babo w końcu!"
Gdy mówimy,myślimy o dzieciach mamy o nich wyobrazenie raczej
pozytywne,że są one zabawne,wesołe, rozkrzyczane,pełne ekspresji.
Tylko może warto zwrócić uwagę ze zdarzają się też takie,które mają
w sobie takie cechy charakteru,które bardzo się kłócą z ogólnym
pojęciem "dziecko" Takie dzieci nazywam własnie'małe-stare",potrafią
one być cwane( nie sprytne),złośliwe czy nawet wyrachowane.
Kto pracuje z dziećmi przyzna mi rację,jest 1 na 100 ale jest.
Dzisiejsze dzieci w porównaniu z nami mają o wiele większą
świadomość co im się należy(i bardzo dobrze),znają swoje prawa
(bardzo dobrze) ale mają też o wiele mniej obowiązków (szkoda).
Takich dzieci będzie coraz więcej bo sami je "produkujemy"
umacniająć w przekonaniu - należy ci się ,po trupach do celu,jesteś
najlepszy,wyjątkowy.
Zazwyczaj, teraz ,w rodzine jest 1 dziecko i wokól niego dorośli
potrafią zgłupieć.Babcia ustępuje wnusiowi miejsca(bo on taki
malutki),mamusia ulega byle tylko nie unieszczęśliwić swego potomka.
Coraz mniej się od dzieci wymaga,coraz więcej im wolno.
Dziecko stawia się na równi z dorosłym,nie ma tu miejsca na szacunek
dla starszego,granic co wolno, ile i kiedy.
Z takich dzieci wszystko wiedzacych i mogących, wyrastają nastolatki
i dorośli zapatrzeni we własne potrzeby i siebie samego.
Żeby nie było,że dzieci widzę w czarnych barwach,chciałam tylko
zwróc uwagę ze wsród nich takze zdarzają się sztuki przebiegłe i nie
należy za wszelką ceną bronić "niewinności" najmłodszych.
Pewnie trochę chaotycznie opisałam ale myślę ze zrozumiecie co
autor miał na myśli