Skoro już tak podobno rozgrzewam weekendową atmosferę, to może powspominajmy
pierwsze młodzieńcze, erotyczne uniesienia?
Rozchodzi mi się konkretnie o pierwszy moment, który pamiętacie, kiedy
poczułyście seksualny dreszcz, falę pożądania czy jak to zwał w kontakcie z
drugim człowiekiem. Niekoniecznie podczas consumatum.
Ja pamiętam bardzo dobrze, bo mnie to z nóg zwaliło.
Miałam 13 lat i koleżanka z klasy, która już mnie trochę zaczęła adorować
(wcześniej rozkochała kilka moich koleżanek haha dziewczyna miała zacięcie)
położyła mi RĘKĘ NA KOLANIE.
O dżizas, myślałam, że zjadę z wrażenia, nigdy wcześniej nic takiego nie
poczułam i długo potem tez nie

To był ogień...
Dawajcie swoje ;p