mathiola
23.08.08, 10:50
Bo siedzę i myslę i nic mądrego wymyslić nie mogę. Łączą się w pary,
biorą huczny ślub, z całą ta pokazówką, deklaracjami, życzeniami,
prezentami, kwiatami i uśmiechami, a potem reszte ich życia
wypełnione jest kłótniami o byle gó.., pokazywaniem sobie nawzajem
kto dłużej wytrzyma w milczeniu, albo kto kogo pierwszy przeprosi...
Wygarnianiem sobie żali sprzed roku... zdradami i kłamstwami...
odchodzeniem i powrotami.... trzaskaniem drzwiami i wyrywaniem kabli
z komputera.... i wszelkimi innymi kwiatkami rodem z emamy i z życia
moich/waszych znajomych albo mojego/waszego własnego.
Patrząc przez pryzmat wszystkich tych opowieści coraz bardziej
śmieszne mi się te śluby wydają. I w ogóle - cały ten zwyczaj
łączenia się w pary. No nie tak?