29.08.08, 19:50
Zaproponowano mi wymianę międzykorporacyjną. W Indiach. czas trwania od 1- 6
miesięcy. Kokosów bym tam nie zarobiła, ale sama propozycja ech.. delikatnie
odmówiłam, twierdząc, że mam przede wszystkim obowiązki względem syna. Na to
delegat (Hindus) powiedział, ze nie ma problemu, bo na koszt firmy synek
będzie miał miejsce w którymś przedszkoli przy ambasadach zachodnich, albo
wynajmie mu się bonę ze świata zachodniego. Tylko, że ja się i tak nie zgodzę.
Bo
Młody choruje
a tam choroby, brud (podobno)
źle znosi upały
ciężko się aklimatuzyje
musiałabym stoczyć bitwę o paszport
a ja też
muszę mieć support w postaci rodziny lekarza psychiatrii i leków
nie wiem czy by mi tam szajba nie odwaliła
czuję się doceniona, schudłam, przestałam przepraszać że żyję i mnie zauważono

a teraz pozwólcie że popłaczę trochę w kąciku
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Indie 29.08.08, 19:57
      Rzeczywiście interesująca propozycja. Kto wie czy jak bym się nie zdecydowała.
      Chociaż i tak pewnie była by masa minusów. A Twój syn by się potem na starość
      chwalił że w Indiach pół roku mieszkał smile
      • kropkacom Re: Indie 29.08.08, 19:58
        > Kto wie czy jak bym się nie zdecydowała.

        Zabrakło "na Twoim miejscu".
      • dlania Re: Indie 29.08.08, 19:58
        Bunny, 1-6 miesięcy to nie tak długo! Może pomysl jednak nad tym?
        • aguskin Re: Indie 29.08.08, 22:17
          ojej, szkoda Indie to moje marzenie, mimo smrodu i brudu, ja bym
          poleciała, a moze mu wszystko przejdzie i bedzie lepiej niż tu, w
          końcu to zupełnie inny klimat, spróbuj...
    • miminko Re: Indie 29.08.08, 22:24
      orany ja bym natychmiast pojechala przezyc przygode. szczegolnie jakbym sama z
      dzieckiem byla. jak podolasz to bedziesz jeszcze silniejsza i nieustraszona,
      zobaczysz wink
    • aska2000 Re: Indie 30.08.08, 14:53
      W przeciwieństwie do przedpiszących koleżanek pozwolę sobie wyrazić uznanie dla
      Twej odmownej decyzji (o ile takową dałaś, ostatecznie? )
      Nie wiem, jak inne osoby wyrażające swoje zdanie, ale ja miałam okazję do Indii
      pojechać rok temu.

      Turystycznie, jako osoba mogąca (szczęśliwie!) sobie pozwolić na luksus
      mieszkania w nieco lepszych hotelach (tzn tamtejsze 4-5 gwiazdek dla
      westerner'ów - to w a ż n e!), jadania w innych niż uliczne restauracjach (zaraz
      usłyszę,że na tym polega 'smaczek' podróżowania - tak, tak - ALE! w Europie!!) i
      przemieszczania się względnie (znowu - REALIA!) znośnymi środkami transportu.

      Napisać mogłabym duuuuużo, ale raz- czas mnie ściga, dwa- może jednak
      skondensowana forma wystarczy - wydaje mi się, uwzględniając to o czym pisałaś
      (mam na myśli dziecko przede wszystkim!) dobrze robisz NIE jadąc!

      Przygoda tego rodzaju może być ciekawym doświadczeniem dla osoby, która nie musi
      się martwić o potencjalne (MZ całkiem realne) zagrożenia dla zdrowia dziecka,
      tudzież o własne zdrowie - w tym psychiczne, o czym Bunny wspominała.

      Możecie mi wierzyć lub nie - MZ pół roku w Indiach to spooore wyzwanie - kto nie
      wierzy radzę poczytać dzienniki/blogi expat'ów !
      To jest całkiem odmienny świat - ciekawy, ale trudny do zaakceptowania dla osoby
      o europejskiej mentalności.

      • gazdziikowa Re: Indie 30.08.08, 14:56
        nie znalazłabyś czasu, żeby bardziej się rozpisać na ten temat? smile
        • aska2000 Re: Indie 30.08.08, 15:05
          A co Cię najbardziej interesuje?
          Zadaj konkretne pytania, to spróbuję odpisać, tyle,że wieczorem albo jutro
          dopiero (goście w drodze, hehe)

          • gazdziikowa Re: Indie 30.08.08, 15:20
            -wspomniane restauracje, tych ulicznych lepiej unikać ze względu na warunki
            higieniczne? Które lepiej wybrać?

            -czy obcokrajowiec może tam łatwo wynająć mieszkanie na np. na półtora roku
            pracy? W jakim są stanie?

            -o środkach transportu wiem tylko tyle, że lepiej brać pierwszą klasę, bo w
            drugiej nie ma miejsca

            -jak znoszą klimat tego kraju europejczycy

            -w jakim sensie Indie nawet na pół roku to spore wyzwanie?
            Dlaczego psychicznie trudno tam wytrzymać?

            • bunny.tsukino Re: Indie 30.08.08, 20:29
              To o problemach psychicznych to do mnie smile mam napady lęku i fazy depresji i
              agresji na przemian. Czasami muszę się lekami wspomagać, ale coraz częściej, na
              szczęście wystarczy rozmowa. Nie wiem czy np na widok tylu obcych ludzi
              mówiących coś do mnie czego nie rozumiem nie zaczęłabym głośno płakać albo walić
              się po łbie.
              • kattra_a Re: Indie 30.08.08, 21:18
                Nie wiem co bym zrobila na Twoim miejscu. Bo to jednak daleko, inna kultura,
                inne zwyczaje itd. Zalezy jeszcze w jakim miescie bys mieszkala.
                Moj M jest w tej chwili 5 raz na delegacji w Indiach i zawsze mieszka na jakis
                wsiach i zadupiach. Generalnie higiena wieksza sie nie przejmuje. Wode pije
                tylko butelkowana, jedzenie maja przygotowywane przez indyjskich kucharzy (z
                czystoscia u nich roznie). Jesli sie skumpluje z tubylcami to w porze lunchu
                jezdzi do nich na obiadek (przygotowywany i jedzony na podlodze) i na krotka
                drzemke. Na campie spia w takich blaszanych barakach- dwa pokoje i lazienka na
                dwie osoby. Po kazdym powrocie jest szczegolowo badany w Gdynii i jak do tej
                pory RAZ cosik przywiozl. Generalnie chodzi mi o to ze stosujac sie do zalecen
                np co do wody, wbrew pozorom nie jest latwo zdobyc pasozyta.
                A ty podejrzewam bedziesz mieszkala jednak w wiekszym miescie w lepszych warunkach.
                Powiem krotka na miesiac, dwa bym poleciala, ale nie na pol roku.To dlugo
              • mamaemmy Re: Indie 30.08.08, 23:22
                ee Bunny,czytam Twoje wpisy ,troszke tez kiedy bloga-wg mnie poradzisz sobiesmile
            • aska2000 Re: Indie 30.08.08, 22:59
              gazdziikowa napisała:

              > -wspomniane restauracje, tych ulicznych lepiej unikać ze względu na warunki
              > higieniczne? Które lepiej wybrać?

              Wiesz, wystarczy odrobina wyobraźni tak naprawdę - jak się popatrzy jak oni
              przygotowują te posiłki, na ulicy wprost, na ten (jak na europejskie standardy)
              wszechogarniający syf, muchy i inne robactwo łażące po wszystkim dosłownie, to
              nietrudno dojść do wniosku,że nawet przygotowawszy się uprzednio czyli mając
              poszczepione podstawowe sprawy typu żółtaczka czy dur, JEDNAK nie warto ulegać
              pokusie życia za 2 dolce dziennie crying

              Oczywiście jest to wykonalne, bo kupując żarcie u ulicznych handlarzy płaci się
              rzeczywiście grosze, sporo (? echhhh, to ciężko określić ILE to sporo wink
              turystów, zwłaszcza młodych backpackers'ów tak robi, no i żywi niby wracają do
              swoich domów (albo i nie crying
              ALE ja wolałam jednak jadać w hotelach i restauracjach rekomendowanych w
              przewodnikach, zapłacić powiedzmy po ok. 10/15 USD za posiłek od osoby (w
              warunkach indyjskich kupa szmalu..) i mieć jakąś tam pewność,że nie załapię
              czegoś tragicznego, heh.
              Dopadło mnie zresztą mimo to, pomimo środków ostrożności, na sam koniec pobytu,
              dosłownie dzień przed powrotem do Polski, powiem tak- mam zasadniczo gumowy
              żołądek, mało co mnie rusza, trzeba naprawdę niezłej zarazy,żeby mnie zmogło, a
              jednak.. Naturalnie środki typu betonowa Smecta, heh, czy insze węgle kompletnie
              nie zdawały egzaminu, zacięłam się mimo to, że z usług tamtejszej służby zdrowia
              nie skorzystam - widziałam te lecznice, i to przeznaczone dla westerner'ów
              właśnie sad
              Doleciałam do Wawy szczęśliwie i po ok. 2-3 dniach doszłam do siebie, ale mojego
              mniej odpornego współtowarzysza podróży znacznie bardziej sponiewierało crying
              Niepedagogicznie powiem, że w dużej mierze pomogły mi serwowane w trakcie ok 8
              godz lotu wina w Finnairze wink




              > -czy obcokrajowiec może tam łatwo wynająć mieszkanie na np. na półtora roku
              > pracy? W jakim są stanie?

              Ludzie wynajmują - poszukaj na gazecie forum poświęconego Indiom, tam jest sporo
              wypowiedzi, także expat'ów.
              Najogólniej- przeróżnie z tym jest, ale należy się przygotować na spory szok
              kulturowysad

              >
              > -o środkach transportu wiem tylko tyle, że lepiej brać pierwszą klasę, bo w
              > drugiej nie ma miejsca


              Mówimy o pociągach ? wink
              Ooooo, tu bym elaborat musiała popełnić! Powiem tak - kto koleją indyjską nie
              jechał (lub inną azjatycką, jak podejrzewam) ten pojęcia nie ma co to nie tyle
              tłok nawet, ile TŁUSZCZA ludzka kłębiąca się na peronach, a potem w wagonach! I
              te karaluchy wielkości 3-4 cm pomykające po ścianach wagonu sypialnego 1-szej
              klasy wink
              I to tempo - ekspres jadący ok. 300 km w ..8-10 godzin!
              I ludzie na dachachwink
              tak, tak, pewna byłam,że to odległa przeszłość, ewentualnie scenka z filmu
              żywcem wyjęta, ale nie- to tamtejsze REALIA crying


              > -jak znoszą klimat tego kraju europejczycy

              Myślę, że dosyć kiepsko - temperatura + wilgotność jest kombinacją
              obezwładniającą zdecydowaną większość sad
              Ja byłam w porze monsunu na dodatek - po wylądowaniu ok. północy tamtejszego
              czasu miałam wrażenie stając na schodach samolotu,że dostaję wilgotną, gorącą
              szmatą prosto w twarz sad
              Przeżyć się da, ale komfort żaden!
              >
              > -w jakim sensie Indie nawet na pół roku to spore wyzwanie?
              > Dlaczego psychicznie trudno tam wytrzymać?
              >

              Zsumuj to co powyżej i dodaj do tego trudną do pojęcia momentami mentalność
              ludzi, będziesz miała odpowiedź sad

              Ogólnie - doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, utwierdziło mnie w
              przekonaniu,że można było przyjść na świat w znacznie gorszym miejscu,
              zobaczyłam mnóstwo fascynujących miejsc, ale stwierdzam z pełną
              odpowiedzialnością (JA!!! w pełni subiektywnie!),że to nie moja bajka!
              • gazdziikowa Re: Indie 31.08.08, 12:08
                jeszcze tylko jedno pytanie o dziwną mentalność ludzi, co miałaś na myśli? smile
                • aska2000 Re: Indie 01.09.08, 22:09
                  gazdziikowa napisała:

                  > jeszcze tylko jedno pytanie o dziwną mentalność ludzi, co miałaś na myśli? smile

                  Ojjj, duużo by pisać, najlepiej - o ile temat naprawdę Cię interesuje- poczytaj
                  tutaj:

                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22546
    • kudlata.pl Szacun ;) 30.08.08, 23:24
      Świętego spokoju mojego i dzieci nie zamieniłabym na żadne atrakcje.
      • szymama Re: Szacun ;) 31.08.08, 08:56
        powiem tak: Indie to jest wyzwanie dla globtroterow a co dopiero dla
        ludzi, ktorzy nie podrozuja do krajow innej kultury.
        Mysle, ze na twoim miejscu albo bym sie nie zgodzila, albo
        zgodzilabym sie pod warunkiem, ze bardzo dobrze przygotujesz sie do
        podrozy.

        Indie sa cudne dla mnie pod tym wzgledem, ze sa inne, oczywiscie
        zalezy w jaki region kraju sie pojedzie, ale ogolnie rzecz biorac to
        kraj nie lda "malowanych lal ".
        Ja jestem nimi zauroczona, natomiast mieszkac bym tam nie chciala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka