Dodaj do ulubionych

Natretna kolezanka-pomocy

02.09.08, 00:35
Witajcie

Prosze Was o rade jak mam postepowac z moja kolezanka-sasiadka.
obydwie mamy dzieci.Obydwie jestemy na wychowawczych urlopach.
Ja mam dzieci dwoje-kilkulatkow,wymagajacych uwagi,wymagajacych ugotowania obiadu,posprzatania itd.Moj maz duzo pracuje tak wiec caly dom na mojej glowie plus praca ktora wykonuje w domu.
Kolezanka jest samotna mama kilkumiesiecznego niemowlaka mieszkajaca z rodzicami wiec obowiazkow mniej.
Kolezanka potrafi bywac u mnie codziennie.Po 2-4 godzin.Szczerze mowiac zaden argument nie jest w stanie odwolac jej wizyty.Zapowaiad sie smsem badz nie i nawet jak napisze ze nie mam czasu bo cos tam to ona zawsze ma odpowiedz ze wpadnie na chwilke tylko .Chwilka to 2-3 godziny.
Czasami przychodzi i poprostu oznajmia mi ze przyszla do mnie i juz.
Przychodzi do mnie glownie posiedziec na komputerzewink)
poradzcie CO JA MAM ZROBIC????jak odmowic delikatnie acz skutecznie?
Nawet choroba moja,meza czy dzieci nie jest dla niej przeszkoda!! dla mnie to szok bo przeciez zarazic sie moze ona czy dziecko.
Kiedy probuje sie zdystansowac to mi robi wyrzuty ze jej unikam itd.
Nie chce stracic kolezanki ale nie moge podporzadkowac jej swojego zycia,spedzac z nia kazdego dnia.
Jak Wy byscie sie zachowaly?
M.
Obserwuj wątek
    • deela Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 01:05
      wez dzieciaki i zaczni do niej wpadac na chwile
      po tygodniu sama zrezygnuje
      jak jej powiesz wprost to sie pewnie obrazi a tak moze cos do niej dotrze
      swoja droga ja zyje wg zasady: z sasiadami to na dzien dobry i rozmowy o
      pogodzie i ani kroku dalej
      • chce.byc.asertywna Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 01:19
        Ona bardzio chetnie by mnie goscila u siebie nawet codzienniesad wiec to jej napewno nie zniecheci.
        Wiem wlasnie ze pewna granica zostala przekroczona.Tylko co teraz?Mam jej albo nagadac zeby sie obrazila albo codziennie ja "znosic"??czy nie ma innego wyjscia?
        • mama_kotula Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 01:35
          Powiedz jej wprost, głośno i wyraźnie, że denerwuje cię ciągłe jej przebywanie u was. I że prosisz o zmniejszenie częstości i długości wizyt, ponieważ dezorganizuje ci to dzień. Uprzejmie i spokojnie, ale stanowczo.

          Jak się obrazi, to trudno. Piszesz: "nie chcę stracić koleżanki" - no sorry, albo rybki, albo akwarium. Jeśli jest warta tego, abyś się z nią przyjaźniła, to nie obrazi się, w przypadku gdy jest warta, ale z tych bardziej impulsywnych - to najpierw się uniesie, ale potem przemyśli sprawę i przyzna ci rację, a wasze stosunki mogą się znacznie poprawić.

          A jak się na amen obrazi, to niech spada. Ja bym nie chciała mieć koleżanki, która mnie nie szanuje smile
          • mijaczek Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 02:02
            powiedz jej dokladnie zdanie w takim stylu [skoro chcesz byc asertywna] -
            "Kasiu, Zosiu czy tam inna Basiu, musimy pogadac, bardzo cie lubie, ale
            przeginasz spedzajac u mnie kazdy dzien po kilka godzin. nie lubie tego i
            zaczynam cie dzieki temu coraz mniej lubic. jesli dasz mi troche luzu to
            bedziemy dobrymi kolezankami. jesli nie, bede zmuszona sie od ciebie odciac."
            tu sie nie da delikatnie, bo ty delikatnie juz od dawna probujesz podsuwajac jej
            takie teksty jak "nie mam czasu, dzieci chore"...

            powodzenia.
            • mama_kotula Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 02:05
              > "nie lubie tego i zaczynam cie dzieki temu coraz mniej lubic."

              Nie "dzięki temu" a "przez to" wink))
        • purpurowa_komnata Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 10:17
          Dokładnie zrób tak jak radziła Della. Po kilkunastu razach Twoich
          wizyt z dziećmi jej się znudzi-bądź pewna.Może zobaczy
          sytuację "Twoimi oczami". Przyczyną wizyt wg mnie jest szukanie
          kontaktu z ludźmi-no ale wszystko ma granice.
          • chce.byc.asertywna Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 10:36
            Nie znudzi jej sie.Bo wyrzuty o to ze jej codziennie nie odwiedzam tez juz mialamsad
    • lipsmacker Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 04:33
      Ja mialam kolezanke ktora nie tylko ze przesiadywala godzinami to
      jeszcze potrafila:
      - bez zapowiedzenia przyjechac z torbami na tydzien bo poklocila sie
      z chlopakiem a pozniej wyjezdzac z halasem w nocy zeby siedziec pod
      swoim mieszkaniem w samochodzie i pilnowac czy on aby innej laski
      nie przyjmuje
      - domagac sie pieniedzy na benzyne 'bo tak daleko sie do Ciebie
      jedzie' (przyjezdzala nie zaproszona)
      - po spedzonym z nia dniu rozpaczac ze mi to dobrze bo wracam do
      meza a ona znowu sama zostanie
      - pozyczac ksiazki ktore oddawala z porysowanymi okladkami (tak!
      kazda postac na okladce miala obrysowane oczy, dorysowane okulary
      albo wasy - dziewczyna miala w tym momemcie 25 lat!)

      Przyjazn byla uciazliwa i odbywala sie poniekad z mojego poczucia
      obowiazku bo jako 15-sto latka obiecalam jej matce ze sie nia bede
      opiekowac a matka ta pare lat pozniej zmarla. Ciagla pomoc w
      postaci zalatwiania jej pracy ktorej nie potrafila utrzymac,
      szukania mieszkania ktore zawsze okazywalo sie nie takie.
      Rozstalismy sie gdy ja bylam w 8mym miesiacu ciazy a ona zrobila mi
      awanture z wyzwiskami bo nie chcialam z nia spedzic dnia jezdzac na
      wrotkach wzdluz plazy. Pare lat pozniej dowiedzialam sie ze cierpi
      na schizofrenie i mieszka w jakiejs instutucji.
      • spacey1 Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 20:19
        Chciałoby się powiedzieć - hardcore! ale ostatnie zdanie zmienia wszystko
    • majmajka Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 07:53
      Gdy dostaniesz smsa od kumpeli, ze wlasnie na chwile wpadnie. Szybko oddzwon i powiedz: "Nie przychodz dzisiaj, bo wlasnie mam zamiar sie polozyc, przyjdz jutro". I nie wpuszczaj jej, gdyby jednak przyszla.
    • mamamonika Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 08:08
      Ja bym na początek spróbowała konsekwencji - odpisz na sms-a że NIE,
      nie masz czasu, ochoty czy coś musisz zrobić, a jak dziewczę
      przyjdzie, nie wpuść, porozmawiaj grzecznie w drzwiach i szybko
      przeproś i dodaj, że uprzedzałaś, że jesteś zajęta. To samo z
      chorobą dzieci czy swoją - nie wpuszczaj i mów, że przecież
      napisałaś/powiedziałaś przez telefon że dzisiaj NIE. Jeśli dalej nie
      zrozumie - zasadnicza rozmowa. Tak się i tak przyda, ale najlepiej
      po normalizacji stosunków. Mam wrażenie, że jesteś dla niej
      wyjątkowo atrakcyjnym punktem dnia i to zwyczajnym i tak naturalnym
      jak pójście do sklepu po bułki - musi sobie sąsiadeczka koncepcję na
      życie przeorganizować. I się przede wszystkim czymś innym zająć, mam
      nadzieję, że nie inną ofiarą wink)
      • mamaisi Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 08:15
        Myślę, że dziewczyny wyczerpały temat, więc ja przychylam się do
        tego co napisały. Odpisz, że NIE MASZ CZASU i nie wpuszczej do domu.
        Bo jak już postawi nogę za progiem, to cała się zmieścismile Najlepiej
        nie otwieraj. Albo nie odpisuj na SMS i powiedz, że spałaś z dziećmi
        i nie słyszałaś. A może da się wyłączyć dzwonek do drzwi?? Mąż ma
        klucze, a pukania możesz nie słyszeć smile
        Powodzenia, silnej woli i odwagi!!!!
    • gemmavera Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 08:39
      Wystarczy powiedzieć, że komputer się zepsuł - i przez jakiś czas go "nie
      naprawiać". smile
      • maga_luisa Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 09:48
        Myślę , że nie wystarczy.
        I to akurat jest ŻADNA asertywność.
    • deodyma Re: dziewczyna zdecydowanie przesadza... 02.09.08, 09:05
      i chyba powinnas isc za rada deeli i zaczac do niej wpadac
      codziennie na te 3-4 godzinkismile wiesz, tez mam taka 'kolezanke',
      ktora cale dnie chodzi po kominkach, ale do siebie nikogo nie
      zaprasza. w lipcy, rok temu, dziewczyna zadzwonila do mnie i bez
      ogrodek oswiadczyla, ze ona i jej facet nie maja na dzisiejszy dzien
      niczego w planach i teraz oboje zastanawiaja sie, do kogo przyjscsmile
      do mnie, czy do naszej wspolnej kolezankismile wkurzylam sie wtedy i
      powiedzialam jej bez ogrodek, ze nie jestem przygotowana na zadna
      wizyte, wiec nie sadze, zeby to byl dobry pomysl. powiedzialam tez,
      ze nasza kolezanka ma dzisiaj gosci(rzeczywiscie przyjechala do niej
      rodzina) i to nie bylo by grzeczne z ich strony takie wpadanie i
      siedzenie jej na glowiesmile na dodatek zle sie wtedy czulam, wiec gdy
      uslyszalam, ze ona ma zamiar przyjsc ze swoim chlopem, malo szlag
      mnie nie trafil. ale ona zawsze taka byla i jest do tej pory. dzis
      ma blisko 3 msc dziecko i juz napisala do kolezanki smsa, ze ona do
      niej przyjdzie a tamta nawet jej do siebie nie zapraszalasmile do mnie
      tez sie juz napalila z wizyta, ale powiedzialam jej, ze tym razem to
      ja sie do niej wybioresmile od tamtego momentu, ciszasmile
    • de.nicol Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 10:08
      wiesz, jak ta dziwczyna tak bardzo lubi komputer, to zostaw może
      otwarty ten właśnie wątek kiedy będzie zasiadała do komputera smile))
    • gaskama Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 10:22
      A nie można najprościej? Ona pisze sms-a, że wpadnie, Ty odpisujesz,
      że dziś nie bo .... (tu wyjaśnienie, nie masz czasu, ochoty, źle się
      czujesz) i proponujesz inny termin. Jeśli koleżanka mimo to
      przyjdzie to NIE WPUSZCZASZ!!!! Jak nie masz siły otworzyć drzwi i
      grzecznie powiedzieć, że NIE DZIŚ, to nie otwieraj drzwi i udawaj,
      że Cię nie ma.
    • chce.byc.asertywna Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 10:31
      Dziekuje za Wasze rady.Postanowilam sobie ze bede stanowcza i z konsekwencja bede mowic nie.

      Niestety awaria komputera tzn internetu byla powodem do ponownego przyjscia do mnie wieczorem.
      Czesto jest tak ze bedac u mnie popoludniu zapowiada sie na wieczor.Wtedy tez siedzi u nas 2-3 godziny-na komputerze rzecz jasna.

      Kiedy prosze aby wczesniej przyszla albo nie przychodzila zawsze znajdzie powod zeby wpasc.
      Kiedy mowie ze gdzies jedziemy -np na zakupy bo czesto wieczorami jezdzimy to ona z nami oczywiscie chetnie pojedziesad

      Podobnie jak u ktorejs z Was nie przeszkadza jej nawet to ze mam gosci-wtedy tez slysze wyrzuty ze nie przyszlam albo nie zadzwonilam albo nie odpisalam.

      Ehh przypadek chyba beznadziejny.
      M.
      • bubasio Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 10:46
        jako że przychodzi posiedzieć przy kompie, to jak przyjedzie rach za prąd, to
        każ jej zapłacić jakąś część rachunku
        i tak samo z jedzeniem i innymi sprawami, bo ona prawie pomieszkuje u ciebie,
        więc niech się dokłada do życia wink
    • atra1 Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 10:43
      Piszesz, że masz jakieś prace w domu (wywnioskowałam, że takie poza domowymi, zlecenia itd) i dwoje biegających dzieci.

      Proponuję rzecz następującą
      Koleżanka w drzwi, a Ty.. rzucasz jej się na szyję "kochana, jak dobrze, że wpadłaś, mam zlecenie na już, gonię w piętkę, zrób mi herbaty, porysuj z dziećmi, ale w drugim pokoju, ok? No kochana jestes ogromnie, sobie też zrób herbaty, pamiętaj Maciuś na nocnik juz siada trzeba pilnować, a ja twoje dziecko nogą w wózku pobujam w3 czasie pracy, nie będzie problemu"

      A tak powaznie, chyba standardowo rozmowa, wyłożenie kawy na ławę, albo po niezapowiedzianej wizycie umawiacie się na herbatę za trzy dni, bo do tego czasu będziesz zajęta.
    • burza4 Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 11:50
      chcesz być asertywna - to działaj. Wysyła sms-a że przyjdzie,
      odpisujesz "dziś nic z tego, mam inne plany". Nie tłumaczysz, nie
      wyjaśniasz, nie proponujesz, żeby wpadła kiedy indziej.

      z osobami, które nie mają krzty wyczucia nie da się postępować
      delikatnie, bo do nich to nie dociera.
    • syriana Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 11:55
      no sory, ale wszystkie zabawy w kotka i myszkę i przebiegłe podstępy, które Ci
      tu dziewczyny proponują, to dla mnie gó..arstwo i obchodzenie problemu

      nie czujesz się komfortowo we własnym mieszkaniu więc czemu pogłębiać ten
      dyskomfort wijąc się w kłamstwa typu zepsuty komputer?
      stawiasz kawę na ławę jak jest i proste
      nie musisz do tego być chamska, krzykliwa, używająca grubych słów

      czytając takie historie cieszę się, że etap bycia miłą dla wszystkich cipcią
      drypcią, mam za sobą
      • mijaczek Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 20:36
        no i jak tam z kolezanka wampirem?
        a swoja droga to ja nie wyobrazam sobie jak ktos moze narzucac sie
        drugiej osobie.
        • mruwa9 Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:08
          Moze kolezanka-wampir, jak ja nazwalas, umiera z nudow w domu,
          albo "dostaje do glowy" z powodu wylacznego towarzystwa niemowlaka i
          histerycznie potrzebuje towarzystwa, z ktorym da sie rozmawiac, a
          nie tylko gaworzyc? Sama przezywalam cos takiego przy pierwszym
          dziecku, tylko ie mialam komu sie narziucac, bo mieszkalismy na
          koncu swiata, z dala od znajomych wink
          Moze kolezanka ma depresje i towarzystwo znajomej poprawia jej
          nastroj?
          Jesli to bliska kolezanka, to czem,u az tak stresowac sie jej
          obecnoscia? Mozna zajmowac sie swoimi sprawami (pranie, gotowanie,
          sprzatanie, zabawa z dziecmi, wyjscie na spacer, przy okazji
          wyprowadzi sie kolezanke z domu wink, komputer jak najbardziej mozna
          wylaczyc. A kolezanke poprosic o pomoc np. w obieraniu ziemniakow
          lub prasowaniu. A co! Nie trzeba przeciez tak bliskiego i czestego
          goscia holubic ciasteczkami i kawka dzien w dzien. niech sie czuje ,
          jak u siebie w domu wink)
          To, co proponujecie (powiedziec wprost) bedzie mialo efekt naplucia
          dziewczynie w twarz, nie da sie tego inaczej odebrac IMHO. I nie da
          sie po takim hasle utrzymac dluzej dobrej znajomosci.
          • syriana Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:32
            ale czemu koleżanka ma się czuć jak u siebie w domu, skoro autorka i jej rodzina
            źle się czują we własnym domu właśnie z powodu toksycznej koleżanki?

            nie każdy lubi gości, zwłaszcza w takiej ilości
          • mama_kotula Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:32
            >To, co proponujecie (powiedziec wprost) bedzie mialo efekt naplucia
            >dziewczynie w twarz, nie da sie tego inaczej odebrac IMHO. I nie da
            >sie po takim hasle utrzymac dluzej dobrej znajomosci.

            Mruwa, znaczy się - w imię toksycznej (tak, toksycznej) znajomości i tzw.
            dobrych manier trzeba pozwalać sobie dezorganizować życie? I mimo, że ma się z
            tego powodu dyskomfort psychiczny, zgadzać się dobrowolnie na dezorganizację, a
            potem pluć sobie w brodę i się irytować?

            Koleżance należy uświadomić, że nadużywa uprzejmości.
            Bo nadużywa. Zdecydowanie. Nie licząc się ze zdaniem osoby, od której uprzejmość
            czerpie.
            Jeszcze raz napiszę - nie chciałabym mieć koleżanki, która ma w dupie to, co ja
            myślę, i która mnie nie szanuje.
            Oczywiście, można wziąć pod uwagę to, że koleżanka dostaje w domu świra z
            niemowlęciem i w miarę możliwości pomóc, na tyle, na ile można sobie pozwolić.
            Jak widać, autorka nie może i nie chce pozwolić sobie na tyle, na ile wymaga
            koleżanka. Jak widać, autorka też ma ochotę pobyć czasem sama w domu. I ma do
            tego prawo.
            Dla mnie sprawa jest jasna. Nie mówię koleżance "spie..j, bo mam cię dość
            idiotko". Mówię, co czuję i o co bym ją prosiła, jednocześnie oferując od siebie
            tyle, ile mogę (raz w tygodniu wypad na zakupy, dwa razy wspólne wyjście na
            podwórko z dziećmi, raz w tygodniu babski wieczór).


            A jeśli koleżanka ma depresję, niech pójdzie do psychiatry.
            • mama_kotula Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:38
              I taka dygresja - przez takie "niemówienie wprost", jak proponuje Mruwa,
              powstaje większość problemów komunikacyjnych - w związkach, w przyjaźniach, w
              rodzinach.

              Nikt nie mówi, aby koleżankę zjechać z góry na dół i pogonić ze schodów.
              Stanowczo, ale uprzejmie zwrócić uwagę, powiedzieć o swoich odczuciach i
              oczekiwaniach.
              • mruwa9 Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:47
                Ale autorka zaznaczyla, ze nie chce stracic kolezanki. A tu sie IMHO
                nie da przez kwiatek,bo dziewczyna, jak widac, malo domyslna. Czyli-
                trzeba wybrac: albo zachowac znajomosc i wtedy, nieskromnie
                stwierdze, moja propozycja nie jest taka zla, albo liczyc sie z tym,
                ze powiedzenie wprost, w czym problem, prawdopodobnie bedzie
                rownoznaczne z koncem dobrych relacji z sasiadka.
                • syriana Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:53
                  może tak, może nie

                  jednak moim zdaniem znajomość z sąsiadką (nie przyjaźń dozgonna, nie braterstwo
                  dusz czy inne fiu bździu na śmierć i życie) mniej jest warta niż komfort
                  spędzenia czasu we własnym domu, z własnym mężem, ze swoim bałaganem i
                  własnoręcznie obieranymi ziemniakami

                  a dziewczynie komputer jest potrzebny i tyle
                  o, w ramach delikatniejszego załatwienia sprawy można by zaoferować pomoc przy
                  kupnie choćby składaka jakiegoś
                • mama_kotula Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:56
                  Zatem autorka powinna sobie określić na czym jej bardziej zależy - czy na
                  komforcie psychicznym, czy na takiej znajomości.

                  > powiedzenie wprost, w czym problem, prawdopodobnie bedzie
                  > rownoznaczne z koncem dobrych relacji z sasiadka.

                  A nie sądzisz, że kiszenie się w takiej sytuacji, jaka jest teraz, również
                  doprowadzi do końca dobrych relacji z sąsiadką? Autorka wątku zaciśnie zęby i w
                  imię utrzymania znajomości będzie znosić ciągłe wizyty - których już ma dosyć -
                  a w końcu złość się skumuluje i wybuchnie, i wtedy będzie nie tyle koniec, co
                  armageddon.

                  Wychodzi na to, że niezależnie od wyboru - znajomość i tak się skończy. Z mojej
                  strony wolałabym zakończyć to wcześniej, niż przez kolejne kilka miesięcy psuć
                  sobie nerwy.

                  Oczywiście, jest szansa, że wszystko będzie ok. Ale mało prawdopodobna i bardzo
                  zależna od dobrej woli OBU stron.
            • verdana Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:39
              Mruwa część racji ma. Tzn nie da się w takim wypadku szczerze, choc
              kulturalnie powiedziec "nie chcę, abyś przechodzodzila tak czesto,
              bo to mnie meczy, ogranicz wizyty, prosze" i zachowac przyjaźń. Tak
              bywa tylko w poradnikach dla asertywnych, gdzie ludzie z przyczyn
              niezrozumiaych nigdy nie obrazaja się na nieprzyjemne prawdy
              powiedziane w kulturalny sposób. W życiu tak nie bywa.
              Możesz albo zachowac przyjaźń, albo miec spokój. Pogodzic sie tego
              nie da.
              • mama_kotula Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:41
                Verdana, ale Mruwa proponuje pogodzić sie z sytuacją i pozwolić koleżance na
                zadomowienie się u siebie. Takie rozwiązanie jest imho nie do przyjęcia.

                Już napisałam wyżej - najprawdopodobniej po takim tekście koleżanka się obrazi,
                pod wpływem impulsu. Ale jeśli jest osobą rozsądną, przemyśli sprawę i w końcu
                przyzna rację, spoglądając na to z boku. Tak się da - tylko trzeba chcieć.
              • syriana Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 21:45
                tak, zwykle po wyłuszczeniu szczerym o co chodzi następuje ochłodzenie lub zanik
                całkowity relacji
                ale też istnieje możliwość, że związek się zreanimuje po paru miesiącach na
                nowych zasadach
    • karimea Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 22:49
      mialam podobnie.
      tlumaczenia nie pomogly.
      nauczylam sie nie reagowac na dzwonek do drzwi, drzwi nie otwieram.
    • fajka7 Re: Natretna kolezanka-pomocy 02.09.08, 22:54
      Moze juz czas pogodzic sie z mysla, ze nie wszyscy musza Cie lubic?
      Moze warto wywazyc co jest mniej komfortowe - obecne poczucie bycia
      osaczona we wlasnym domu przez upierdliwa sasiadke przez najblizsze
      lata czy swiadomosc, ze jest na Ciebie obrazona, bo ja pogonilas?
      Zakladanie, ze zalatwienie sprawy z osoba pozbawiona kompletnie
      wyczucia uda sie "delikatnie i skutecznie" jest mrzonka.
      Gdyby pani byla delikatna, nie musialabys jej codziennie ogladac.
      To mozna zalatwic tylko mowiac wprost - choc spokojnie i kulturalnie.
      A ona z pewnoscia sie obrazi - im predzej sie z tym pogodzisz, tym
      szybciej sie uwolnisz.
      Piszesz "Kiedy probuje sie zdystansowac to mi robi wyrzuty ze jej
      unikam"
      Wcale mnie to nie dziwi, ze robi Ci wyrzuty - tacy ludzie czuja sie
      urazeni, gdy sie ich odrzuca, tak wiec nie ma mozliwosci, zeby
      doznala olsnienia i nagle stala sie taktowna i zdystansowana.
      Pomysl co masz do stracenia? Watpliwej wartosci kolezanke?
      Wybor nalezy do Ciebie smile
    • ik_ecc Re: Natretna kolezanka-pomocy 03.09.08, 02:37
      > Jak Wy byscie sie zachowaly?

      Nie otwieralabym drzwi.
    • chce.byc.asertywna Po rozmowie 03.09.08, 11:12
      Witajcie

      po kolejnym odmowieniu kolezance wizyty u siebie,spowodowala ona swoimi pretensjami wylozenie kawy na lawe przeze mnie.
      Przyznala mi racje,przeprosila.
      Ciekawa jestem jak dlugo beda widoczne efekty naszej rozmowy.
      Dziekuje za Wasze wypowiedzi-utwierdzilyscie mnie tylko w tym ze faktycznie cos mocno jest nie tak.

      Boje sie tylko tego ze bys moze teraz kolezanka bedzie sie powstrzymywac przed czestymi wizytami u mnie ale pozniej sytuacja powroci do poprzedniego stanu.
      No ale zobaczymy jak to bedzie.
      Dziekuje raz jeszcze
      M.
      • mamaemmy Miałam taką sama sytuacje 03.09.08, 12:18
        a nawet gorsza,bo koleżanka wpadała z chłopakiem i raz się zgodzilismy na ich
        nocowanie-uciekł im autobus..I potem jakos tak wychodziło ze siedzieli tak długo
        u nas,ze co chwila im uciekał ten autobus...Potrafili siedziec tak
        pare(!!)dni,kiedys siedzieli 5 dni...Do tego zachowywali się jak u
        siebie-plusami było to ze pomagali mi sprzątaca na bieżąco-w sumie to po
        sobie-ale minusem to,że non stop cos jedli,pili...Pamietam jak wrócilismy z
        zakupów i zrobilismy zakupy na jakis tydzień...oni wieczorem "wpadli" i sie
        zasiedzieli na 3 dni.POszli jak już lodówka była pusta,ona pamietam rano
        ostatniego dnia wyszukiwała w szafce ryż,żeby ugotowac z jabłkiem-bo nic juz
        innego nie zostało..;/
        Dodam,że ja wtedy nie pracowałam,wiec zylismy z jednej pensji męża,a on zarabiał
        duuużo mniej niz teraz;//
        Po jakims czasie dojrzałam do tego,aby powiedziec:teraz wy robicie zakupy..
        Najgorsze było to ze oni tak kombinowali przy kasie-zwłaszcza przy moim
        męzu.Niby mieli oni płacic,ale nagle szukali portfela,drobnych,czy grubych..aż w
        końcu moj mąż wyciągał karte i płacił on....Bo on taki jest..Dramat;/
        Dodam,że przez tą sytuacje pogorszyły mi sie stosunki z mężem i wtedy mielismy
        przez to chyba-mały kryzys;/
        W koncu opowiedziałam te cała sytuacje pewnej osobie i ona zrobiła wielkie
        oczy,ze ta sytuacja jest chora(ja sie bałam,że to ja przesadzam i jestem skąpa)
        i kazała mi z nimi porozmawiac.
        No i po rozmowie-skończyły się ich wizyty kilkudniowe-wpadali tylko na pare
        godzin i zawsze na autobus zdążali..jak nie-to brali taksówke...
        Teraz nie ma juz problemu bo wyjechali do U.K.Ale z tego co wiem-robią dokładnie
        to samo u innych naszych znajomych..brr

        no to sie wygadałam
        dziękuje za uwagę
        • chce.byc.asertywna Re: Miałam taką sama sytuacje 03.09.08, 12:53
          wspolczujesad
          podejrzewam ze gdybym mieszkala dalej od niej to wtedy coprawda moze zadziej ale na caly dzien by wpadala a moze nawet i na nocwink)

          Do znajomych ktorzy mieszkaja dalej i trzeba sie do nich pofatygowac tramwajem czy autobusem zwala sie na caly dzien-calutenki do wieczorasad

      • fajka7 Re: Po rozmowie 03.09.08, 13:57
        "Boje sie tylko tego ze bys moze teraz kolezanka bedzie sie
        powstrzymywac przed
        > czestymi wizytami u mnie ale pozniej sytuacja powroci do
        poprzedniego stanu."

        Zdaje sie, ze niczego sie nie nauczylas smile Naprawde nie widzisz, ze
        to zalezy wylacznie od CIEBIE?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka