czerwonaoranzada
12.09.08, 20:36
Jestem okropnie zmeczona. Na tyle ze nie wiem czy jestem wstanie
sensownie wyrzucic z siebie to co czuje.
Otóz po 14latach malzenstwa przyjdzie mi zaczac od nowa. Odnowa bede
zbierac szklanki kubki, talerze.Kupowac sprzet do domu.A do tego
mamy 3dzieci. Ale od poczatku. PO kolejnej akcji mojej toksycznej
matki maz ,po ublizeniu mojejmu dziecku, po jej "fochu" maz
zdecydowal ze wybudujemy dom. Ze on wszystko rozumie w tym i to ze
moja matka ma tylko mnie i moja siostre ale on ma dosc jej wiecznej
presji i foch.Moich nerwow i stresow. ON chce miec spokoj. I wiecie
boje sie. Boje sie bo zaczniemy praktycznie od zera. CHociaz to my
kupowalismy sprzet do domu to jednak moralnie nie mozemy go z soba
zabrac bo co zostawie ja bez kuchenki albo lodowki?My dorobimy sie
nowej ale ona nigdy . Boje sie tego nowego ale potrzebuje spokoju.
Ona juz teraz daj mi w kosc.NOrma sa teksty w stylu - nie moge
patrzec nawet na ta dzialke. Wyrzadzacie mi krzywde a kto buduje na
krzywdzie ludzkiej ten sam sie zrujnuje. Mam 36lat.Koszmar w zyciu
jako dziecko (ojciec alkocholik, matka toksyczna)I wiecie boje sie a
z drugiej strony wiem ze damy rade ale co z nia? Przez te lata zyla
jak chciala.Nic nie oplacala,do niczego sie nie dokladala nie wazne
czy to mial byc opal czy kuchenka nowa albo pralka a teraz odejde i
to zostawie.
Myslicie ze mam szanse na szczescie.?Ze poradze sobie z presja jej i
siostry?
Boje sie ale zycie takie jak prowadze jest bez sensu.
CZy komus udalo sie wyrwac z toksycznych ukladow? Ktos powiedzial ze
jestem za stara na zmiany i tego sie boje. JAkos nagle zaczelam czuc
jak szybko ucieklo mi zycie.