ninety_four
14.09.08, 19:56
Hm.., nie wiem, jak to przedstawić, żeby wyszło w miarę obiektywnie. Bo chodzi
o to, ze starliśmy się dziś z mężem po raz kolejny o ..porządek. A w zasadzie
o poukładanie. Bo ja nie mam brudno, mam czysto, ale niepoukładane. Nie tak
też, że leży wsio na kupie. Otóż chodzi o niepoukładanie w szafie, na półkach
z książkami, dvd, płyty. Jest chaos tematyczny. I to przeszkadza mężowi tak,
że odbija się to mu na jego uczuciach do mnie. na moje pytanie dlaczego mnie
nie przytula, nie całuje (seks, a jakże! szybko i z jego satysfakcją
najczęściej, już od dłuższego czasu)odpowiedział, ze to właśnie rzutuje na
jego uczucie do mnie. niewiele z tego rozumiem, szczerze mówiąc... Kochanki
zdaje się nie ma, na pewno zauważyłabym. Może mu się zwyczajnie znudziłam, co?
Miała tak któraś?
Dla ułatwienia: jesteśmy małżeństwem od kilku lat, mamy dziecko, planujemy
drugie, wspieramy się, choć z jego strony odczuwam co jakiś czas spory
dystans. Spawy tego porządku wracają od czasu do czasu, ale nigdy tak...
jestem kurą domową, ale niespecjalnie się w to wczuwam, przyznaję. Wolę z
dzieckiem spędzać dzień w różnych ciekawych miejscach, niż dudłać w domu, na
co i tak jestem skazana, bo mąż zajmuje się pracą wyłącznie zarobkową.