rossa79
17.09.08, 14:41
Witam raz jeszcze.
Dopiero co zeszły ze mnie trochę emocje. Nie mam już siły, nie moge
już usprawiedliwiać mojej mamy.
Dziewczyny wyprowadziłam się z tego cholernego domu, ze świadomością
że nikt nie zwróci mi włożonych tam pieniędzy, a więc podarowałam je
mojej mamie i bratu. I co i nie mają na opał, a więc potrzebny jest
ktoś na moje miejsce, powiedziałam ok. ale jak się tam wprowadzą
niech oddadzą mi koszty remontów.
Dziś mama do mnie zadzwoniła i powiedziała, że mam zabrać resztę
rzeczy, jak nie to wezwie policję, niech wysłucha co ja opowiadam i
wywalą moje rzeczy. Ze zepsułam jej zdrowie, że przezemnie ledwo
żyję i oddycha, jest na lekach.
Wyprowadziłam się bez kłótni, bo co to da, odpuściłam, nie chcę się
sądować, choć rodzina mówi, żebym szła do sądu i powiedzą jak było,
ale nie chcę własnej matce takich rzeczy robić. Chcę mieć spokój, a
ona dzwoni do pracy i mówi mi takie rzeczy przykre, że policję
wezwie, że naprawdę, ach brak mi słów.
Słowo mama nie brzmi już tak przyjemnie.
Próbuję to sobie przetłumaczyć ale powoli zaczynam się zalamywać.
Jak tak można z człowiekiem postąpić.
Ustąpiłam i co?