liberata
30.09.08, 20:00
Moja znajoma ma następującą sytuację: babcia zapisała jej
mieszkanie, kawalerkę. Babcia mieszka od 20 lat w innym mieście
(bardzo daleko) ze swoim partnerem. Nie są małżeństwem. Po jego
śmierci mieszkanie dziedziczy ktoś z jego rodziny. Wobec czego
babcia będzie musiała wrócić do swojego starego mieszkania.
Wnuczka (moja znajoma) jest dorosła, skończyła studia, ma chłopaka,
pracę. Postanowiła się wprowadzić, za zgodą babci do jej mieszkania.
Mieszkanie było dotychczas wynajmowane, babcia nie była w swoim
dawnym mieszkaniu od 20 lat. Wnuczka miałaby płacić babci tę samą
kwotę za wynajem.
Po tylu latach mieszkanie domaga się remontu. Znajoma z radością
przeznaczyłaby swoje oszczędności na ten cel, bo i tak kiedyś
mieszkanie będzie jej. Liczy się z faktem, że babcia może wrócić
lada dzień z powrotem, jest jednak szansa, że miną jeszcze długie
lata zanim to nastąpi. Babcia może umrzeć też przed przyszywanym
dziadkiem, wtedy nie wróci nigdy.
I tu pojawił się problem: Babcia nie zgadza się na żadne remonty
nawet typu malowanie ścian. Wszyscy rozumieją, że obawia się, że
wnuczka poczuje się jak u siebie i nie będzie chciała się
wyprowadzić, jednak jej obawy są bezpodstawne, bo mieszkanie jest
babci i wnuczka to dobrze wie.
Jak myślicie, czy wnuczka ma słuszny żal?
Znajoma waha się teraz czy wynająć mieszkanie w lepszym stanie
płacąc znacznie więcej, czy zamieszkać w tej ruince.
Dodam, że mieszkanie jest w atrakcyjnym turystycznie mieście i wcale
nie tak łatwo o wynajęcie mieszkania w centrum, za dostępną kwotę.