kasulka79
22.10.08, 14:46
Wróciłam ze spaceru do domu, jak zwykle zmieniam młodemu pieluchę a tu ktoś mi
się do drzwi dobija (i to dosłownie). Otwieram a tu mocno zaniedbana kobiecina
zaczyna mi nawijać o biedzie, głodzie, chorobach i opiece społecznej,
powiedziała, że chętnie przyjmie każdą pomoc również jedzenie. A że ja dobre
serce mam i jak słyszę o skrzywdzonych przez los dzieciach to jakoś tak mnie
zawsze weźmie i kolejny raz dałam się chyba zwyczajnie nabrać ... miałam
akurat po dużych zakupach jeszcze nie przepakowane niektóre rzeczy do
pojemników, więc pierwsze z brzegu dwie paki makaronu, torebkę mąki, jakiś
cukier i dałam kobiecie, ta zawinęła to do jakieś wychemłanej reklamówki, po
czym odwróciła się na pięcie i będąc jedną nogą na schodach rzuciła pod noesm
"też mi pomoc!". Normalnie mnie wycięło, cały czas mam jakiś taki niesmak ...
A tyle razy już miałam podobne sytuacje, że też za każdym razem daję się tak
zrobić ...