Dodaj do ulubionych

Ja to się nigdy nie nauczę ...

22.10.08, 14:46
Wróciłam ze spaceru do domu, jak zwykle zmieniam młodemu pieluchę a tu ktoś mi
się do drzwi dobija (i to dosłownie). Otwieram a tu mocno zaniedbana kobiecina
zaczyna mi nawijać o biedzie, głodzie, chorobach i opiece społecznej,
powiedziała, że chętnie przyjmie każdą pomoc również jedzenie. A że ja dobre
serce mam i jak słyszę o skrzywdzonych przez los dzieciach to jakoś tak mnie
zawsze weźmie i kolejny raz dałam się chyba zwyczajnie nabrać ... miałam
akurat po dużych zakupach jeszcze nie przepakowane niektóre rzeczy do
pojemników, więc pierwsze z brzegu dwie paki makaronu, torebkę mąki, jakiś
cukier i dałam kobiecie, ta zawinęła to do jakieś wychemłanej reklamówki, po
czym odwróciła się na pięcie i będąc jedną nogą na schodach rzuciła pod noesm
"też mi pomoc!". Normalnie mnie wycięło, cały czas mam jakiś taki niesmak ...
A tyle razy już miałam podobne sytuacje, że też za każdym razem daję się tak
zrobić ...
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 14:52
      no, to jest ohydne... z upływem czasu uodpornisz się na takie zaczepianie...
      tylko że będziesz mieć znowu poczucie, że ktoś uczciwy i naprawdę potrzebujący
      nie dostał pomocy przez takich naciągaczy..
      taki lajf uncertain
      • minerallna Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 15:09
        Ja przez takich naciągaczy uodporniłam się aż za mocno chyba. Nikt żebrzący na ulicy czy dzwoniący do moich drzwi już nic nigdy nie dostanie. Inni za naprawdę potrzebujących zrobili krecią robotę,a mnie skutecznie pozbawili w tej kwestii ludzkich odruchów.

    • deela Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 17:10
      ja tam gonie jak psow
    • lubie.garfielda Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 17:21
      Nie ty jedna tak masz. Dałam się nabrać schludnemu chłopakowi zbierającemu "na bilet" do domu który pokazywał swój dowód z meldunkiem... Wspomogłam trochę groszem, dobrym słowem i radą czym najtaniej dojechać... Po dwóch tygodniach zaczepił mnie śmierdzący brudas... poradziłam by się udał do diabła sad
      • lubie.garfielda Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 19:09
        tylko, że tym brudasem o mętnych oczach był ten sam chłopak... nie sądziłam że można tak szybko się doprowadzić do takiego stanu sad

        a mnie to wyleczyło ze wszelkiej dobroczynności, bo na własne oczy przekonałam się gdzie poszła ta "kasa na bilet".
        • azile.oli Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 19:30
          Ja też miałam niezłą jazdę...do moich drzwi zapukał starszy, mizerny
          mężczyzna i ze łzami w oczach prosił o pomoc dla swoich dzieci,które
          są głodne, a on rentę dostanie za kilka dni.Ponieważ kasy wolałam
          profilaktycznie nie dawać, a mówił o dzieciach, to wyciągnęłam kilka
          czekolad z żelaznych zapasów moich dzieci(prezenty od dziadków) i
          dałam. Jakież było moje zdumienie, gdy po godzinie wyjrzałam przez
          okno i zobaczyłam kilku meneli, w tym tego troskliwego ojca,
          grzejących się przy ognisku, popijających denaturat i korzystających
          z zagrychy, w tym moich czekolad.Odtąśd przestałam reagować na
          dobijanie się do drzwi zupełnie nieznanych mi osób.a swoją drogą
          nieźle się obłowili, każdy miał reklamówkę jedzenia.
          • alicja.sunshine Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 19:39
            Kiedyś jak szłam po zakupy pod hipermarketem stała młoda dziewczyna chyba z
            siostrą taką malutką i prosiły o pomoc no to wrzuciłam troszkę złotówek-nie
            wiele chyba z 5 czy 6zł i zadowolona z siebie poszłam na zakupy.Później
            podeszłam do kasy a kto przede mną ?! oto ta biedna dziewczynka z siostrą
            kupowały sobie DISCMANA !! do jasnej cholery tak się wściekłam(głównie dlatego
            że mnie na niego nie było stać i go nie miałam a one sobie kupiły) więcej nie
            daje...no czasem na skrzyżowaniu na światłach kupię długopis za 5zł...od
            niewidomego Pana albo słonika od głuchoniemego, ale oni dają karteczkę że nie
            żebrzą wink
        • madame_zuzu Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 23.10.08, 06:22
          lubie.garfielda napisała:

          > tylko, że tym brudasem o mętnych oczach był ten sam chłopak... nie sądziłam że
          > można tak szybko się doprowadzić do takiego stanu sad
          >
          > a mnie to wyleczyło ze wszelkiej dobroczynności, bo na własne oczy przekonałam
          > się gdzie poszła ta "kasa na bilet".

          tamten typ którego ja spotkałam drugim razem nie był brudasem. Miał dosłownie
          ten sam strój na sobie co pierwszym razem. Kurtka zimowa, gajerek pod spodem
          etc. elegancko raczej.
          • lubie.garfielda Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 23.10.08, 07:48
            Ten mój "polował na jeleni" w Katowicach, ale śpiewkę miał dokładnie taką samą... tylko, że się stoczył. Ja "mojemu" tłumaczyłam, żeby odpuścił sobie pociąg i pojechał autobusem, bo szybciej zbierze na bilet i będzie miał mniejszy dojazd. Mówił, nawet że już zgłosił kradzierz na policji, no ale jeszcze musi jakoś do domu dojechać...
      • madame_zuzu lubie.garfielda 23.10.08, 06:21
        Jeśli to było w Wawie w centrum w okolicach PKiN i koleś miał śpiewkę, że go
        okradli a on jest studentem i na piciąg zbiera, to wiem który to!! Mnie też
        zaczepił kiedyś i sępił na bilet do domu. Nie miałam przy sobie grosza, więc nie
        dałam nic. Współczułam tylko i poradziłam, że skoro go okradziono to powinien
        zgłosić to na policję etc. Nawet zaoferowałam pomoc w szukaniu posterunku (
        skoro delikwent nie stąd...) Nie chciał pomocy, podziękował i odszedł. Jakieś
        2-3 tyg. później podchodzi do mnie znów i bierze oddech żeby zacząć swoja
        śpiewkę, ale ja zapytałam zanim zdążył cokolwiek powiedzieć "Co znów cię
        okradli?" |Koleś sie speszył i odwrócił na pięcie czmychając gdzie pieprz rośnie.
        Gdybym go spotkała kiedyś z podobnym problemem, to dopiszę go do grona swoich
        Urban Legend smile
    • beatazet Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 19:51
      Jak chłopakowi pukającemu do moich drzwi dałam jedzenie, to potem je znalazłam
      na klatce schodowej. Chleb, konserwy. Też się uodporniłam. Pomagam jeśli ktoś z
      moich znajomych poprosi mnie o pomoc dla kogoś. Najczęściej chodzi o młodą mamę.
      • nikt_online Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 20:10
        Przykład:Kraków,tramwaj,wsiada chłopczyk ze skręconą wprost
        niemożliwie do środka stopą,o kuli i prosi o pieniądze na
        operację.Ludzie wyciągają jakieś pieniądze i wrzucają do kubka
        jednorazowego.Kilka przystankow dalej chłopak wysiada nieporadnie.

        Dwie godziny później,Planty,ten sam chłopak z dwiema dziewczynkami i
        kolegą po "fachu" już bez kul ganiają sie po parku i w saszetkach
        przytwierdzonych do pasków pokazują sobie nawzajem które wiecej
        uzbierało.

        Komentarz zbędny.
    • mniamumniamu Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 20:11
      Ja po takich sytuacjach jestem wyzuta z dobrej woli i chęci
      niesienia pomocy i bezczelnie odmawiam za każdym razem, gdy ktoś się
      dobija.
      Tylko potem się zastanawiam, ile z tych odprawionych z kwitkiem
      naprawdę było potrzebujących...
    • lineczkaa Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 20:16
      Kiedyś starowinka mnie na Monciaku zaczepiła z łzami w oczach, że synowie ja okradają z emerytury i ona na chleb nie ma. Starowinka w szloch, a ja prawie szukać tych synów, żeby po mordzie dać. No i dałam biduli pieniądze. A kilka godzin później stojąc w sklepie po fajki, patrzyłam jak sprawnie i z uśmiechem bełty do siatki pakuje.

      Raz też czekając na autobus patrzyłam jak młoda dziewczyna prosi o drobne, bo do biletu SKM jej brakuje. Dziewczyna ładna, ładnie ubrana, ładne duże oczy (wiem, bo mnie też o drobne prosiła-na szczęście nie miałam:]). Zbierała, zbierała aż przeliczyła ilość pieniędzy, poszła kupić sobie zapiekankę i wsiadła do mojego autobusu.

      Ale najbardziej to mnie wkurzają sierściuchowaci studenci, którzy niby rozdając za darmo kadzidełka albo święte obrazki zbierają niby na podróż do Tybetu. Raz mi taki jeden wręczył obrazek św. Krzysztofa i powiedział, że daje mi go z błogosławieństwem na szczęśliwe podróże. Wzięłam, podziękowałam i sobie poszłam. A ten za mną, że mam mu dać jakieś drobne. No to się pytam a z jakiej racji. A on mi na to, że dostałam obrazek z błogosławieństwem. Ja na to, a od kiedy to błogosławieństwa są płatne?. Sierściuch wyrwał mi obrazek z ręki, powiedział mi kim jest moja matka i sobie polazł.
    • eilian Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 21:20
      też się kiedyś dałam nabrać, do biura wszedł taki facet, o chorych dzieciach
      opowiadał, 20 zł. chciał pożyczyć i zapewniał, że odda (nie żebym się
      spodziewała), oczywiście więcej się nie pojawił.
      Ale tak sobie pomyślałam, że jeśli on te dzieci rzeczywiście chore ma, to będzie
      mnie sumienie dręczyć a 20 zeta nie majątek.
      No, trza wreszcie zmądrzeć, trza...
      • mamaemmy Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 21:54
        uwierz mi,że jakbym cos takiego usłyszała-ODEBRAŁABYM jej te rzeczy,naprawdę!
        • kasulka79 Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 23.10.08, 12:42
          I pewnie bym tak zrobiła, ale zamurowałao mnie do tego stopnia, że z mega
          zaskoku poprostu zamknęłam drzwi. W ogóle jakoś się ostatnio taka spóźniona w
          reakcjach zrobiłam ... sama nie wiem czemu ...
    • jowita771 Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 23:18
      Do mnie do pracy przyszła kiedyś kobieta. Wyglądała odrobinę menelowato, ale
      szkoda mi się jej zrobiło, bo mówiła, że nie ma pracy, a w domu trójka dzieci i
      nic do jedzenia. Dałam 10 zł. Za parę miesięcy ta sama baba i ten sam tekst.
      Chyba przez te miesiące mogła jakąś pracę znaleźć, niech nie pieprzy, że się nie da.
    • zona_mi Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 22.10.08, 23:41
      Bo trzeba być asertywnym. Jak Ibulka wink
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=43829147&a=43839828
      • papiki Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 23.10.08, 00:22
        Hipermarket. Późno bardzo, bo koło północy. Dochodzimy z mężem do
        kasy i zaczepia nas kobita, z wyglądu biedna. Prosi, żebyśmy kupili
        dla jej dzieci płatki do mleka. Ok, niech będzie. Swoją drogą paka
        mała nie była i jakoś tania też nie. Ok, niech będzie. Zakupy
        zapakowane do auta, my też. Patrzymy, a ta sama kobita wychodzi ze
        sklepu obładowana siatkami z zakupami na tydzień chyba. Szczena nam
        opadła. Dobre serce mamy, ale już nie dajemy się naciągac.
        • c0nstantine Re: Ja to się nigdy nie nauczę ... 24.10.08, 11:11
          Też miałam kilka takch przypadków i na ulicy nic nikomu nie daję.
          Ale jak ktoś zadzwoni do moich drzwi i prosi i jedzenie, to nigdy
          jedzenia nie odmawiam. zawsze wtedy spotyka mnie wdzięczność. A raz
          spotkałam się ze zjawiskiem niesamowitymsmile)

          Sobota rano. My z mężem sprzątamy, dzieci się bawią. Dzwonek do
          drzwi. Otwieram, stoi człowiek i prosi o coś do jedzenia, z tym, że
          zaznaczył, że mąki i cókru nie potrzebuje, bo już dostał, ale
          chętnie przyjmie coś innego.odparłam, że poszukam, bo sama niewiele
          mam (w domyśle: przed tygodniowymi zakupami). Poszłam do kuchni i
          coś powybierałam z lodówki i szafek. W tym czasie moje dziecko
          zaczęło płakać. Jak otworzyłam drzwi, żeby dać człowiekowi żywność,
          on wciska mi litr mleka i przeprasza, ale nie wiedział że nic nie
          mam, ale on może mi dać mleko, bo jego dzieci już są większe i bez
          mleka się obejdą!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka