ipola
31.10.08, 09:58
że mąż kazał mi spać z młodszą córką (bo niby w nocy marudzi - marudzi
faktycznie, i według niego lepiej żebym z nią spała), on śpi sam. Nie rozmawia
ze mną poza konieczne granice, czyli komunikaty. Nie istnieję dla niego jako
kobieta, nie zwraca na mnie uwagi. Na każdy mój nowy zakup (śliczny stanik,
kozaki) reaguje złością. Z wielkim entuzjazmem udał się ostatnio na spotkanie
w kręgu swoich współpracowników i balował do rana. Kiedy zapytałam, jak się
udała impreza, wzruszył ramionami. Kiedy powiedziałam, że może razem gdzieś
się wybierzemy, pominął to milczeniem. I co ja mam o tym wszystkim myśleć?