Dodaj do ulubionych

Sytuacja wygląda tak,

31.10.08, 09:58
że mąż kazał mi spać z młodszą córką (bo niby w nocy marudzi - marudzi
faktycznie, i według niego lepiej żebym z nią spała), on śpi sam. Nie rozmawia
ze mną poza konieczne granice, czyli komunikaty. Nie istnieję dla niego jako
kobieta, nie zwraca na mnie uwagi. Na każdy mój nowy zakup (śliczny stanik,
kozaki) reaguje złością. Z wielkim entuzjazmem udał się ostatnio na spotkanie
w kręgu swoich współpracowników i balował do rana. Kiedy zapytałam, jak się
udała impreza, wzruszył ramionami. Kiedy powiedziałam, że może razem gdzieś
się wybierzemy, pominął to milczeniem. I co ja mam o tym wszystkim myśleć?
Obserwuj wątek
    • ruta.dl Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:01
      wracaj do swojego lozka
      jak zaczniesz spac z dzieciem to ono bedzie jeszcze 5 lat marudzic.
      Teraz trzeba przeczekac, czasem w nocy wstac (najlepiej na zmiane, w
      koncu to i jego dziecko jest).
      • roksanaa22 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:02
        A pytałaś o co chodzi?Pewnie tak...i co odpowiedział?
        A w jakim on jest wieku-może ma no,te....problemy;P
    • morgen_stern Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:02
      Nie wiem, co ty powinnaś myśleć, ale ja myślę, że ci się małżeństwo
      rozp...ala.
      • czarnataka Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:09
        ja też tak właśnie myślę... ale to napewno nie stało się tak z dnia
        na dzień..
        • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:12
          Nie wiem, co mam robić.
          • deodyma Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:36
            nie jest dobrze. mozliwe, ze malzenstwo sie Wam sypie. jedna z moich
            kolezanek jest w bardzo podobnej sytuacji z ta tylko roznica, ze
            dzieci nie maja. sa 10 lat po slubie i miedzy nimi jest coraz
            gorzej. on praktycznie wcale z nia nie rozmawia, przychodzi do domu,
            kiedy chce a gdy ona zapyta, gdzie byl to potrafi powiedziec, ze to
            nie jej interes. gdy sobie cos kupi, to sie wscieka i robi jej
            awantury... na poczatku probowala z nim rozmawiac, ale sie nie dalo.
            on odwracal sie plecami i nie bylo zadnej dyskusji. tak jest zreszta
            do dzis. praktycznie zyja pod jednym dachem i sa dla siebie, jak
            obcy ludzie.
    • majmajka Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:15
      No zle jest. Na poczatek z nim porozmawiaj. Zmien cos u siebie. Ja tam mysle, ze odrobina zazdrosci i niepewnosci dobrze zrobilaby temu Twojemu chlopu.
      • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:22
        Rozmawiałam i nic. Pytałam, czy ma jakieś problemy? Nie. Pytałam, dlaczego jest
        taki chłodny, o byle co się złości? Wydaje mi się.
        Jak mam wzbudzić w nim zazdrość, skoro on jest absolutnie pewny mojego uczucia?
        • morgen_stern Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:29
          Przede wszystkim tak: Może on uważa, że nie ma problemu (choć
          uważam, że kłamie), ale TY tak sądzisz i tak to odczuwasz. Skoro on
          wzrusza ramionami i go to nie interesuje, to znaczy, że TY go już
          nie interesujesz ani to, co czujesz.
          I już samo to jest dużym problemem.
        • maxxt Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:33
          jesli to w twoim stylu - to po prostu zachwiej te pewnosc. przestan sie równiez
          interesowac, zacznij widoczniej dbac o siebie, nie czekaj z obiadem, wychodz
          wieczorem bez podania godziny powrotu. o ile mezowi zalezy - zareaguje. ale nie
          wiem czy tedy droga. wg mnie- powinnas sie w ogole zastanowic czy laczy cie z
          nim jeszcze cos poza dziecmi i domem.
        • dee.angel Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:34
          ipola napisała:

          > skoro on jest absolutnie pewny mojego uczucia?
          Ja bym zapytala wprost: czy chce rozwodu. Bo ja sobie dlaszego zycia z kims tak
          obojetnym wobec mnie nie wyobrazam. Albo dotrzecie do sedna problemu i cos
          zmienicie albo to nie ma sensu.
        • anna_geras Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:28
          ipola napisała:
          on jest absolutnie pewny mojego uczucia?


          kochasz go? za co można kochac kogoś takiego? Imho on ma Cie głęboko
          w dupie.
      • morgen_stern Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:22
        Majka, co ty pierdzielisz.. ech..

        Nie ma co deliberować i się roztkliwiać, musi być krótka piłka.
        Poważna rozmowa i albo robimy rewolucję w naszym życiu, zmieniamy
        coś, staramy się, idziemy na terpaię małżeńską - OBOJE (czyli zależy
        nam), albo się rozstajemy (nie zależy nam).
        I zacznijcie jak najszybciej, bo im dłużej będzieci się mijac bez
        słowa jak obcy ludzie, tym będzie gorzej i straszniej, a wierz mi,
        my dear, bo wiem, co mówię.
        • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:36
          Właśnie najbardziej mnie boli obojętność i fakt, że dla niego nie ma problemu.
          Mało tego, ja mam w tej chwili inne problemy, typu moja sytuacja zawodowa, kilka
          nieudanych prób znalezienia nowej, kłopoty ze zdrowiem. Nic go nie rusza.
    • e.logan Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:40
      Jak dla mnie to juz za pozno na rozmowy i na dbanie i wzbudzanie
      zazdrosci o siebie. Juz w ubiegłym roku pisałas ze facet zauwaza
      inne kobiety ale nie Ciebie.Ze im owszem prawi komplementy ,ciebie
      omijajac. I ta destrukcyjna sytuacja poprostu postepuje. Nie
      pociagasz go juz, prosi bys wyniosla sie z sypialni (dla dobra
      dziecka) . Ipola jedynie specjalista i poradnia M. Jesli nie pojdzie
      z Toba to poprostu mu juz nie zalezy i jest z toba dla dziecka. Na
      razie dla dziecka az mu ktos wytlumaczy ze ojcem mozna byc na
      odleglosc .
      • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:44
        Dbam o siebie, pracuję, dbam o dom, dzieci, okazuję mu miłość. Co jest nie tak?
        • e.logan Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:47
          Znudziłas mu sie? Ot tak poprostu..
          • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:51
            Jestem naiwna, sądziłam, że miłość jest na zawsze, jeśli się o nią dba, a dbam.
            Jesteśmy razem tyle lat.
            • iwles Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:54

              Ipola, tylko, że o tę miłość muszą dbać obie strony... nie wystarczy
              jedna sad
            • e.logan Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:26
              Ty tak a on? Zaprasza cie spontanicznie na kolacje albo wypady do
              kina?Przynisie kwiatka albo chociaz wpadnie do kwiaciarni i kupi jak
              przechodzicie obok?Kupuje ci seksowna bielizne?

              Mogłabym tak dlugo ale tak naprawde napisz szczerze z soba co on
              robi jak dba o wasza milosc.
              My jestesmy razem 15 lat .I maz tak miedzy innymi mi okazuje ze mnie
              kocha i ze jestem dla niego kobieta.Ale wiem ze nie wszyscy tacy sa.
              Jednak ipolka na forum jestem chyba tak dlugo jak ty i pamietam
              Twoje posty wlasnie dlatego ze cierpialas przez brak zainteresowania
              meza. Nie wierze jakos specjalnei w jego depresje albo inne
              urojenia. Sorry ale sama pisalas ze cieszyl sie na impreze firmowa
              ale juz z Toba nie chcial nigdzie isc. Nie masz tego dosc?Nie chcesz
              cos z tymz robic tak by w koncu sytuacja stala sie klarowna nawet
              jesli na Twoja niekorzysc. A co jesli jest z toba tylko ze wzgledu
              na dzieci?NAprawde chcesz tak zyc juz do konca swoich dni?
              • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:32
                Nie, nie, nie robi nic z rzeczy, które wymieniłaś. Jeżeli gdziekolwiek idziemy
                (kino, kawa) to z mojej inicjatywy, na moje usilne prośby. Nic mi nie kupuje,
                nie mówi miłych słów, nie przytula (chyba, że ma/miał ochotę na seks). Właściwie
                to z pozytywnych spraw mogę wymienić: zajmuje się domem razem ze mną.
                • e.logan Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:37
                  No widzisz nie wiem jak ty ale dla mnie to wlasnie jest okazywanie
                  uczuc.Ze wie iz mi to sprawia pzryjemnosc i to robi. Moj maz np. wie
                  ze uwielbiam swiatlo swiec i ostatnio jak wyszlam spod prysznica w
                  sypielni palilo sie mnustwo malutkich swieczek. (musial sam
                  kupic).Bylo mi milo. Nawet bardzo .
        • majmajka Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:48
          Pewnie to wlasnie jest nie tak, problem nie tkwi w Tobie. I tutaj dziewczyny, maja racje: krotka pilka.
          • miarka71 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:51
            Przykro mi to mówic ale myslę że twój facet jest zauroczony kimś
            innym , ma identyczne objawy jakie mój miał 4 lata temu.
            • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 10:52
              I co zrobiłaś?
              • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:12
                a mój tak miał , kiedy ja byłam nieznośna w swej depresji, obrót o 180 stopni
                nastąpił, kiedy JA poczułam się dobrze, niezależnie od jego humorów, depresję
                pożegnałam, wróciłam do domu z tulipankami - które sama sobie z wielką
                przyjemnością zakupiłam - nucąc pod nosem: wszystko jedno jak będzie... miłość
                znajdę wszędziesmile Wraz z pożegnaną depresją wróciła pewność siebie, na pytania
                skąd mam kwiatki odpowiedziałam: co się wydarzyło, że Cię to interesuje?? i
                tajemniczo dodawałam: kupiłam sobie samasmile ( do tej pory pewnie nie jest pewien
                czy sama sobie je kupiłam) Zaczęłam podchodzić do wszystkiego bardziej luźno,
                nie dosłownie i pewnego wieczoru ustaliłam baaaardzo spokojnie i z uśmiechem:
                Słuchaj kochany dłużej tak nie może być, abyśmy żyli razem, a z osobna, żebyśmy
                mijali się obojętnie i złościli o pierdoły... proponuję coś w rodzaju separacji,
                sypiamy w jednym łóżku, ale sie nie tykamy, dajmy sobie pół roku na poukładanie
                spraw i organizację, a potem pomyślimy o rozwiązaniu lokalowym, raczej w miarę
                blisko siebie ze względu na Micha... szczęka mu opadła, popłakał się i
                jednocześnie bardzo mnie zdziwił, bo myślałam, że raczej już mu wszystko
                powiewa, a on po prostu miał dość... tylko ty znasz genezę i jak po nici możesz
                dojść w czym tkwi problem, czasem ludzie rozwijają się w całkiem inną stronę,
                tracą wspólne płaszczyzny, czasem... nikt ci nie da gotowej recepty... wszystko
                da się załatwić, ale spokojnie i bez melodramatyzmu i krzyków, bo mężczyzna to
                proste urządzenie z jedną dźwignią, na płacz, krzyk i histeria, ma awaryjne
                wyłącznik i nic do niego nie dociera.
              • miarka71 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 17:56
                krok pierwszy radca prawny, musiałam wiedzieć na czym stoję, krok
                drugi kompletne zlewanie jego osoby, krok trzeci zaczełam sie
                pakować , wtedy zobaczył że to juz nie przelewki i zaczelismy
                rozmawiac, było ciężko,rok trwało zanim wybaczyłam tak naprawde ale
                niepewność już zawsze będzie,
            • sniyg Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:09
              Sądzę, jak miarka71.

              Pewnie ta druga to mężatka, "rozdarta" na pół między
              swoim a twoim, dlatego twój facet mieszka i żyje z tobą,
              ale seks i uczucie daje innej.

              Ciebie okłamuje, bo mu na razie tak wygodnie, tym bardziej,
              że z drogi mu ustępujesz, spełniasz polecenia i o niego dbasz.
              Faceci rzadko odchodzą w pustkę.
              Zazwyczaj wolą miękkie lądownie.
            • kitty4 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:41
              Cóż ....mój miał również identyczne objawy jak mąż miarki 71 i
              ipoli. Już nie jest moim mężem. A któż go tak zauroczył .... niańka
              naszego syna - starsza od niego o 6 lat i ledwo po podstawówce. Ale
              cóż, jego wybór.
      • naatka Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:32
        Ale Cię dziewczyny pocieszają... Najlepiej po każdym nieporozumieniu małżeńskim
        rozmyślać o rozwodzie! Albo zadręczać faceta niekończącymi się pytaniami, bo
        trzeba" rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać". To bardzo babskie podejście do
        problemu: kierowanie się w swoim postępowaniu głównie uczuciami, albo
        gadanie,gadanie i gadanie. Mężczyźni zazwyczaj nie znoszą ani jednego, ani
        drugiego- po
        prostu są inni, co wielu kobietom nie mieści się w głowach i czego nie chcą one
        zrozumieć, ani tym bardziej zaakceptować. Rozumiem, że jest Ci przykro, że
        martwisz się takim obojętnym stosunkiem męża do Ciebie. Skoro jednak mąż nie
        widzi problemu i nie się zwierzać...to po prostu daj spokój. Postaraj się (wiem,
        to bardzo trudne) przezwyciężyć swoją złość czy rozgoryczenie, żeby atmosfera w
        domu nie była nieznośna, nie naciskaj na rozmowę, o ile dasz radę-
        zajmij się sobą i tym co lubisz. No i trochę poczekaj, jak się sytuacja
        rozwinie. Rady odnośnie dbania o siebie, zmiany jakiejś w swoim wyglądzie- też
        dobre, ale nie pytaj nie radź się go - tylko po prostu to zrób. Pokaż mężowi, że
        masz swoje zainteresowania, swoje życie, a nie tylko żyjesz jego sprawami i
        uczuciem do niego. Powodzenia! ( jako anegdotę przytoczę to co kiedyś
        usłyszałam, w jakiejś pogadance J. Pulikowskiego: pytają faceta o długim stażu
        małżeńskim, czy myślał kiedyś o rozwodzie. On na to: - O rozwodzie nigdy! Ale
        jakby tu zamordować żonę- wiele razy! smile
        • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:36
          smile jestem podobnego zdania, po prostu zajmij się sobą i nie pytaj czy mu się to
          podoba czy nie, odśwież kontakty towarzyskie... chodź sama z koleżankami na
          imprezy, ja od laty tak chodzę, bo nie mam innego wyjścia, nie ma opcji wyjścia
          razem ze względu na dzieci i da się z tym żyć, a nawet więcej bywa zabawnie, a
          mój M. zawsze choć pewny swojej żonki to jednak odrobinę zazdrosny, zwłaszcza
          jak po imprezie łążę dziwnie szczęśliwa i uśmiechniętawink
          • lucerka Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:49
            net79 napisała:

            > smile jestem podobnego zdania, po prostu zajmij się sobą i nie pytaj
            czy mu się to
            > podoba czy nie, odśwież kontakty towarzyskie... chodź sama z
            koleżankami na
            > imprezy, ja od laty tak chodzę, bo nie mam innego wyjścia, nie ma
            opcji wyjścia
            > razem ze względu na dzieci i da się z tym żyć, a nawet więcej bywa
            zabawnie, a
            > mój M. zawsze choć pewny swojej żonki to jednak odrobinę
            zazdrosny, zwłaszcza
            > jak po imprezie łążę dziwnie szczęśliwa i uśmiechniętawink

            Jak dla mnie to swietna rada! Uporzadkowac WLASNE zycie i zajac sie
            SOBA a nie wiszeniem na mezu i uzaleznianiem sie od jego humorow.

            Ktos kiedys powiedzial: Wkomponuj malzenstwo w swoje zycie a nie
            zycie w malzenstwo.
            • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:52
              Ktos kiedys powiedzial: Wkomponuj małżeństwo w swoje życie, a nie
              życie w małżeństwo.

              Mądre słowasmile
    • aga.r.72 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:05
      Na moje oko facet kogoś ma lub ma zamiar mieć w sensie łóżkowym. A na pewno już
      ma jakiś romans. Znam to z autopsji (na szczęście już minęło), tyle że mnie nie
      wysyłał do łóżka dzieci, bo chłopcy mają 16 i 14 lat wink
      • minerallna Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:15
        I ja tak sądzę. On kogoś niestety ma. To że wysłał Cię abyś spała z dzieckiem bo marudzi w nocy jest wygodnym i wiarygodnym argumentem dla niego. Przecież tylko troszczy się o dziecko. I to jest pewnie dla niego usprawiedliwieniem przed kimś trzecim,przecież już nie sypia z żoną. Tak widzę to ja.
    • fajka7 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:34
      Rozczulaja mnie niezmiennie rady o wzbudzaniu zazdrosci i udawaniu,
      ze sie ma inne zycie smile
      Gdybym miala problem i z jakiegos powodu nie mogla obdarzyc swojego
      faceta zaufaniem i z nim porozmawiac, gdyby zaczal nagle sie stroic
      i wylazic pomyslalabym wylacznie, ze faktycznie dobrze robie, ze mu
      nie ufam, bo ten zwiazek jest bez sensu.
      Cos jest miedzy Wami grubo nie tak, z tego co doczytalam od
      dluzszego czasu, wiec o ile nie jest za pozno i facet rzeczywiscie
      nie uklada sobie zycia gdzie indziej, a ma jakis problem (np. z
      Toba), to ostatnia rzecza, ktorej potrzebuje jest zazdrosc o Ciebie
      i utrata poczucia stabilnosci. Czlowiek z problemem potrzebuje
      zrozumienia, a nie dodatkowych klopotow.
      Jesli sprawy nie zaszly za daleko, problem Twojego meza tkwi gdzies
      w Tobie. Poszukaj tego problemu. Bo z tego co opisujesz szukasz
      jedynie z zalozeniem, ze sie do problemu nie przyczynilas, a skad ta
      pewnosc? Bo sie zawsze staralas? Starania nie gwarantuja
      niepopelniania bledow. Wrecz mowi sie, ze dobrymi checiami jest
      pieklo wybrukowane.
      Z postow wynika niestety, ze Twoim glownym klopotem nie jest to czy
      maz ma jakis problem, tylko to, ze sie nie interesuje Toba. Czyli
      podchodzisz do tego ustawiajac siebie w centrum tego swiata. Moze
      warto sprobowac przesunac sie nieco na bok i zrobic miejsce dla
      niego tez?
      Stawianie sprawy w stylu "kochanie czy masz jakis problem, bo sie
      mna ostatnio nie interesujesz" powoduje reakcje wlasnie typu
      wzruszanie ramionami.
      Warto czasami zmienic optyke po prostu i mozna zupelnie inne rzeczy
      zobaczyc, tak jak to bylo u foremki, ktora pisala o wyjsciu z
      depresji gdzies wyzej.
      • chicarica Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:37
        Pan ma raczej największy problem z powszechną u żonatych mężczyzn wadą postawy -
        d..pą na boku.
      • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:47
        fajka kochanie nie chodzi o udawanie innego życia, przynajmniej w moim
        mniemaniu, ale o posiadanie owego, bo gdy kobieta swoje szczęście uzależnia
        tylko od męża i tylko nim chciałaby swój wolny czas zapełnić owijając go jak
        bluszcz on się dusi, zresztą to działa w obie strony... każdy musi mieć coś
        tylko dla siebie i kiedy obie strony to rozumieją łatwiej razem dojść do łady z
        wszelkimi problemami. Autorka nie powinna tez bezwiedni uciekać z małżeńskiego
        wyra do dziecinnego, tylko dlatego, że mąż uważa, że tak będzie najlepiej... to
        ona buja się z płaczącym dzieckiem po nocach i jeśli ma odmienne zdanie powinna
        o nie walczyć. Jeśli jest zbyt posłuszna i brak jej własnych płaszczyzn po za
        zakupionymi butami, cze sexi bielizną de facto dla męża- to nigdy nie pozna
        własnej wartości i nie będzie miała siły przebicia, także tej aby dobić się do
        sedna sprawy, a i szczęśliwa nie będzie. Rachunek prosty nieszczęśliwa kobieta -
        znudzony, zduszony mąż, który nie spodziewa się już nawet od niej wsparcia.
        Całkowitą rację przyznaję ci w tezie na temat stawiania siebie w centrum
        problemu i rozpatrywania każdej sprawy, przez swój własny pryzmat...
        • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:54
          Rady o prowadzeniu swojego życia już dawno wcieliłam w życie. Odnowiłam stare
          znajomości, nawiązałam nowe, zaś zainteresowanie jego problemami jest szczere i
          bez kontekstu zaniedbywania mnie. To ja pytam, co w pracy?
          • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:18
            To bardzo dobrze, bo własne życie dobra rzecz, zwłaszcza jak małżeńskie się wali...
            dlatego właśnie nikt na forum Ci nie pomorze, sama musisz znaleźć sposób... na
            własnego męża, jeśli będziesz miała poczucie, że zrobiłaś tyle ile mogłaś, a mąż
            swą postawą stał się dla ciebie wampirem energetycznym, czas sprawę postawić
            jasno.... ale tylko TY wiesz na jakim etapie jesteś, kiedy się to zaczęło i z
            czym możesz to powiązać... przychodzi dzień, że czasem hej kochanie jak tam w
            pracy staje sie pustym pytaniem, bo w pracy jak co dzień i nie ma o czym gadać,
            przydałaby się jakaś inna wspólna płaszczyzna... Oczywiście życzę żeby wasze
            sprawy potoczyły się w najlepszy z możliwych sposobów i nie oceniam cię, bo nie
            mi oceniać... po kilku postach jednej ze stron nie jestem w stanie
            przeanalizować spraw związkowych, po prostu luźno dywaguję na temat, który nie
            jednej z nas nie jest obcy, tylko każda z nas inaczej sobie z tym radzi i inny
            wydźwiięk w jej życiu sprawa nadała, bo i geneza i podejście nie takie samo byłosmile
        • fajka7 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 21:37
          Net najdrozsza - pozwolisz? smile Alez ja sie z Toba calkowicie zgadzam-
          wysmiewam co innego:
          zeby miec wlasne zycie i sprawy- trzeba je najpierw miec, ze tak
          powiem. Rady w stylu zaloz seksi mini, zrob tapira na glowie i
          wyjdz, zeby byl zazdrosny i zobaczyl co traci, nie maja nic
          wspolnego z pielegnowaniem swojego niezaleznego bogatego wnetrza. To
          jest tworzenie falsyfikatu, ktory wypada zalosnie, gdy tego wnetrza
          brak. To jest zabieranie sie do sprawy od doopy strony niemal
          doslownie. To jest zemsta i odgrywanie sie, a nie proba ratowania
          czy budowania czegokolwiek. To jest egocentryczna proba zwrocenie na
          siebie uwagi nic nie wnoszaca, a mogaca osmieszyc.
          Jesli facet sie nie interesuje i zamknal sie w sobie, to cos sie w
          tej jego glowie dzieje i trzeba dojsc co, a nie zaczynac od
          uprawiania wojny podjazdowej.
          Oczywiscie takie zwiazki tez istnieja- balansujace na powierzchownej
          rywalizacji, bez komunikacji, pyskujaco- sklocone, cementujace
          wytrwale stereotypy (jacy to faceci sa, oczywiscie wszyscy) zamiast
          bliskosci i zrozumienia.
          Wypadaloby sie najpierw sobie przyjrzec doglebnie, przyjrzec sie
          zwiazkowi, i te wszystkie inne rzeczy, ktore poruszasz. Bez tego
          bliskosci nie ma- ktora tak pieknie opisalas miedzy Toba i Twoim
          facetem.
          • fajka7 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 21:52
            Net - jeszcze jedno, bo teraz doczytalam, co pisalas wyzej. Ja sie
            nie odnosilam do Twoich rad, bo Ty takich nie dawalas.
            O inny model mi chodzi, o pewien taki niuans - taki, gdy sie poleca
            kobiecie postawe, ktora prowadzi do zbudowania sobie totalnie
            niezaleznego osobnego zycia facetowi na zlosc.
            Powtarzam- na zlosc. Czyli olej go, niech zobaczy jak to jest, wyjdz
            i nie mow dokad, i takie tam.
            To jest rownia pochyla.
            Oczywiscie, ze trzeba wyjsc- ale wyjsc jak czlowiek dorosly, ktory
            jest w zwiazku z innym CZLOWIEKIEM, wyjsc, bo ma sie potrzebe
            spotkac z ludzmi, wyjsc zostawiajac wiadomosc czlowiekowi, ktorego
            ponoc sie kocha, nie naruszajac niczyjej godnosci itd.
            Staralam sie jasno.
            Oczywiscie to sa wszystko dygresje- nie odnosze tego do autorki
            watku.
            • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 22:01
              Fajka, ja rozumna baba jezdemwink kumam, zaczepiłam ze szczerej sympatiitongue_out
              • fajka7 Re: Sytuacja wygląda tak, 01.11.08, 10:26
                A ja ze szczerej sympatii tak bardzo chcialam wytlumaczyc smile
    • chicarica Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 11:36
      Nie chcę Cię martwić, ale Twój mąż na 99% coś posuwa na boku.
      Sorry za bezpośredniość.
    • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:02
      Co radzicie, dziewczyny? Zająć się sobą, nie reagować w ogóle na jego zachowanie?
      • chicarica Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:09
        Zbierać dowody do rozwodu z jego winy, zorganizować sobie zaplecze
        finansowo-mieszkaniowe, intensywnie szukać pracy z zarobkami pozwalającymi na
        samodzielne utrzymanie Ciebie i dziecka. Bez żartów.
        • chicarica Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:11
          Przede wszystkim także założyć sobie konto i odkładać tam coś na czarną godzinę,
          oraz nie przyznawać się mężowi że coś podejrzewasz, tylko dyskretnie obserwować.
          Jak się zdradzisz, zacznie się pilnować i będzie Ci trudniej go przyłapać. A na
          99% jest na czym przyłapać.
    • smerfetka8801 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:06
      acie kryzys ale kompletnie jestes mu obojetna w sumie nie wiem po co
      trwaie w tej chorej sytuacji.nie zdziw sie jak wreszcie sie dowiesz
      ze chce sie rozwiesc chyba ze jest wygodnicki i sprzataczka jest mu
      potrzebna
      • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:18
        Zabrzmiało naprawdę strasznie.
      • tebacha Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:20
        Ipola, jesteście małżeństwem sakramentalnym?
        • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:26
          Tak, od 12 lat.
    • sebaga Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:18
      Ipola, czy mąż kiedyś był inny? Okazywał uczucia itd?

      Trudna sytuacja, musi Ci być bardzo ciężko. Byłam kiedyś w związku, który tak
      się zaczął sypać. Czułam, ze coś jest nie halo a na moje pytania co się dzieje
      słyszałam "wydaje Ci się". Pewnego razu spotkałam się z panem i powiedzialam, ze
      chyba czas iść w przeciwne strony, on nic nie powiedział, uznalam to za zgodę i
      tyle. Tylko że ja go nie kochałam, związek był raczej z tych na chwilę i łatwo
      mi było z niego wyjść , wręcz poczułam ulgę.. Nie wiem co Ci doradzić skoro
      rozmowa nic nie daje. Na pewno nie radzę wzbudzania zazdrości itego typu akcji.
      Może przeczekaj, zobaczysz co się będzie działo, pogadaj za jakiś czas..
      • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:25
        Ciągle go kocham. Jestem typem monogamistki, nie interesują mnie inni faceci. On
        szalał za mną przed ślubem i zaraz na początku, potem wszystko słabło, a teraz
        to już katastrofa. Wiem, że codzienne życie to nie bajka, wiadomo: praca,
        dzieci, dom, zmęczenie, problemy, ale zawsze sobie radziliśmy sami, zawsze
        mieszkaliśmy sami, rządziliśmy się sami. Wiele nas łączy(ło), wierzcie mi, wiele
        wspólnych przeżyć i tych radosnych i tych tragicznych.
        • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:32
          Piszesz, że na początku było dobrze... ile mieszkaliście razem przed ślubem,
          może w sprawach przyziemnych się mocno nie dogadujecie , często pierdół bywa
          zarzewiem długotrwałych konfliktów w małżeństwie... może współlokatorstwo wam
          nie służy... piszesz, że wiele tragicznych przeżyć, może nie leczona depresja u
          męża... może teraz jest w fazie zobojętnienia i w sumie nic go nie rusza na
          zewnątrz, a w śrosku wrak - tu prostym: jak się masz kochanie? nie dotrzesz... a
          może faktycznie ma kochankę, ale gdyby tak było musiałby mieć na nią choć trochę
          czasu... czułabyś chyba... może podsuń mu na początek jakieś preparaty
          witaminowe z żeń szeniem typu Body Max, powiedz, że w promocji były i kopiłaś na
          spróbowanie, połykajcie sobie razem... może sama skorzystaj z pomocy psychologa,
          który pomoże ci na początku umiejętnie poprowadzić mediacje z mężem, może...
          pomyśl sama...
          • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:35
            Przed ślubem nie mieszkaliśmy razem. Jeśli idzie o depresję, to ja ją kiedyś
            miałam...chorowałam na bulimię.
            • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:39
              Może tu pies jest pogrzebany, że nie mieszkaliście i jakiś czas po ślubie było
              ok, a potem wspólne życie okazało się trudne/upierdliwe... może pan ma problem z
              przystosowaniem, stanowczo wracaj do małżeńskiego łożawink
              A co do depresji, czasem bywa tak, że nie widać, bo niby silny, ale takie
              zobojętnienie to właśnie jeden z objawów...obserwuj, czy mąż mniej o siebie
              dba(deprecha) / czy może bardziej (kochanka)...
              tak jak pisałam my tu sobie możemy forumowo debatować a to twoje życie... ja z
              moim mężem mieszkam 9 lat i pobraliśmy sie dopiero w sierpniu tego roku...
              współlokatorstwo to baaardzo trudna sztuka kompromisu przede wszystkimsmile
              • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:41
                choć w sumie przez 12 lat dawno powinniście ten kompromis wypracować...
                a napisz mi jeszcze ile macie dzieci i w jakim wieku mniej więcej?
                • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:45
                  Dwoje dzieci, 11 lat i 3.
                  • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:51
                    przepraszam, a to drugie takie chciane, czy wpadkowe - wiadomo, że i te i te tak
                    samo się kocha, nie o to mi idzie... i kwestia zabezpieczenia... czasem
                    mężczyźni maja tak, że lęk przed kolejną ciążą zniechęca ich do sexu, jeśli nie
                    ma odpowiedniego zabezpieczenia, stąd wyekspediowanie żony do dziecka... opcja
                    rzadszego sexu wytrąca mężczyznę na tyle z rytmu, że podświadomie robi się
                    bardziej obojętny, poziom testosteronu spada....
                    ale to takie pseudo psychologiczne wywody, szukające czegokolwiek innego - niż
                    sugerowana przez dziewczyny, które na facecie się spażyły - zdrada...
                    • ipola Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 12:58
                      Dziecko bardzo chciane i uwielbiane przez tatę, zabezpieczam się (zawsze ja!),
                      biorę pigułki.
                      • net79 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:02
                        smile w sumie niby wszystko git, a jednak coś nie tak...
                        • tebacha Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:10
                          Ipola, odezwałam się na maila.
    • rita75 smutne skutki kladzenia sie do lozka w walkach 31.10.08, 13:34
      na głowie.
      A tak powaznie... nie przesadzasz z zazdroscia?
      • ipola Re: smutne skutki kladzenia sie do lozka w walkac 31.10.08, 13:36
        zazdrością?
    • bea.bea Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:45
      kazdy sposób jest dobry aby zwrócic na siebie uwage...smile
      wiec moze namiast ubierać sie seksi, zrób cos zupełnie odmiennego...jakies stare
      szmaty...i pozółkłe gacie...

      a i codziennie inny mechanik w domu..a to z gazowni, a to hydraulik, a to spec
      od kompa...smile
      • bri Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:59
        Dobry pomysł. Potrzeba faceta wybić z rutyny, żeby zaczął
        obserwować, co się w jego domu dzieje i zaczął na nowo przyswajać
        informacje.
    • 18_lipcowa1 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 13:53
      olewa cie i ma pewnie kogos
    • seniorita_24 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 14:06
      Ipola wyjście zależy od tego co chciałabyś zrobić. Jeśli chcesz wiedzieć co robi
      mąż to sprawdź to, jeśli nie sama to wynajmij kogoś kto za nim pojeździ i
      udokumentuje poczynania małżonka.
      Korzyści:
      - jasna sytuacja
      - będziesz wiedziała na czym stoisz,
      - mąż nie wykręci się mówiąc lekceważąc twoje podejrzenia i zarzuty,
      - w razie rozwodu będziesz mogła ubiegać się o orzeczenie o winie (w
      perspektywie)alimenty dla ciebie,
      - będziesz mieć mocniejsze argumenty do rozmowy z mężem
      - jeśli mąż np. spędza czas w sposób przyzwoity łowiąc ryby, czytając książki w
      bibliotece będziesz o tym wiedzieć

      Minusy:
      - możliwość pogodzenia się ze stanem rzeczywistym
      - konieczność stawienia czoła faktom
      - stres i ciężkie rozmowy
    • rita75 Nie rozumiem, po co zakladac takie watki.. 31.10.08, 14:14
      Post jest tak skonstruowany- ze jedyna logiczna odpowiedzia nan jest-
      ON MA DUPE NA BOKU...czyli odpowiedzi w watku, maja cie w tym
      utwierdzic, co sama podejrzewasz, oj chyba jestes masochistka.
      Postaw kawe na lawe- mezowi powiedz o swoich odczuciach, bo forum
      cie tylko zdoluje, poniewaz dziewczyny widza sprawe twoim oczyma.
      • sebaga Re: Nie rozumiem, po co zakladac takie watki.. 31.10.08, 14:21
        nie zgodzę się, dla mnie wcale nie jest jedyną logiczną odpowiedzią to co
        napisałaś. Powodów takiego a nie innego zachowania się pana moze być wiele.
        Pytanie: czy forumki są w stanie rozwikłać zagadkę przez net. Pewnie nie, a moze
        tak.
        • rita75 Re: Nie rozumiem, po co zakladac takie watki.. 31.10.08, 14:25
          >Powodów takiego a nie innego zachowania się pana moze być wiele.

          otóż to..ale przeczytaj blisko 100% w tym watku
        • chicarica Re: Nie rozumiem, po co zakladac takie watki.. 01.11.08, 09:37
          Jak Cię łeb boli, to powodów też może być wiele, możesz mieć np. tętniaka,
          nadciśnienie, zaburzenia hormonalne i milion innych rzeczy, ale jeśli dzień
          wcześniej wypiłaś flaszkę wódki, to odpowiedź nasuwa się sama - na 99%
          zwyczajnie masz kaca.
          Podobnie z tą sytuacją - może być tysiąc powodów, ale tym najprawdopodobniejszym
          jest, że pan posuwa na boku. I tę hipotezę w pierwszej kolejności sprawdziłabym,
          zanim dałabym sobie wmówić że to na pewno moja wina i problem jest we mnie, bo
          niewystarczająco staję na uszach żeby biednemu misiowi dogodzić.
          • sebaga Re: Nie rozumiem, po co zakladac takie watki.. 01.11.08, 10:48
            to porównanie to Ci kiepskie wyszło... Jak Cię łeb boli, to jednak jest ta
            flaszka? A tu?
            Pewnie, najłatwiej napisac kobiecie, ze ją facet zdradza, prawdopodobieństwo
            zawsze jest, ale byłabym ostrożna z tekstami "na 99%procent".
    • ewcia1976 Re: Sytuacja wygląda tak, 31.10.08, 14:40
      Spytaj się w prost jak ona ma na imię sad.
    • michalina4 Re: Sytuacja wygląda tak, 01.11.08, 08:07
      Że kogoś ma to pewne, ale po szczegóły idź do znajomych - twoich lub jego - oni
      już dawno wszystko wiedzą i zachodzą w głowę, kiedy ta biedna ipola WRESZCIE się
      zorientuje.
    • qunegunda Re: Sytuacja wygląda tak, 01.11.08, 10:31
      Inwestycja w prywatnego detektywa powinna się zwrócić - rozwód z
      jego winy to więcejkorzyści dla ciebie.
    • luxure U mnie było tak...(długie) 01.11.08, 11:09
      No to Ci powiem, że sytuacja wygląda nieciekawie. Przerabiałam to na własnej
      skórze nie dalej jak 2 lata temu i tak: albo Twój już kogoś ma albo się do tego
      przymierza. W każdym razie sama widzisz że emocjonalnie jest daleko od Ciebie.
      Przede wszystkim nie słuchaj jego gadania że wszystko ok, i nie ma o czym gadać
      bo jest o czym. Musisz go zapytać O Co CHODZI? Bo o coś chodzi.
      U mnie sprawa wyglądała inaczej...ale b. podobnie. O tyle inaczej, że ja
      wiedziałam gdzie leży problem. Mąż chciał mieć drugie dziecko, ja nie chciałam
      podejmować tego tematu nawet w żartach. On mi powiedział, że źle mu się robi jak
      w kółko tylko słyszy "szpital, praca, specjalizacja, doktorat", ja mu
      powiedziałam żeby liczył się tez z moimi oczekiwaniami. A potem przestaliśmy się
      do siebie odzywać w ogóle. Ja milczałam, on udawał że mnie nie zauważa. Trochę
      to trwało. Kilka miesięcy jak nic.
      Wiem, że dostawał smsy od kogoś o baaaardzo różnych porach dnia i nocy też, z
      kimś rozmawiał na Skype i GG. Ale ja byłam "bardzo zajęta" i brałam po dwie
      zmiany bo akurat odeszło z naszego szpitala z oddz ratunkowego dwóch
      anestezjologów. Zamiast sobie uświadomić, że po prostu uciekam od problemów, to
      sie głupio usprawiedliwiałam że w pracy jestem bardziej potrzebna, w domu i tak
      czekają na mnie 4 puste ściany albo cisza grobowa a dziecku z Babcią najlepiej .
      Chyba do mnie dotarło, że coś jest nie tak, dopiero gdy wróciłam do domu, w
      domu pusto, komputer włączony na pulpicie ostatnia rozmowa męża z jego Panią,
      która go tak dobrze rozumiała. Nie wiem, myślę, że zrobił to specjalnie, do dziś
      mi nie chce tego powiedzieć. Jak go zapytałam czy chciał żebym to przeczytała,
      nie odpowiedział, ale i nie zaprzeczył.
      A potem za kilka dni mi powiedział że wyjeżdża na kolejny kontrakt. Myślałam
      sobie, dobrze świetnie. *Mam dla Ciebie lepszą niespodziankę. Przyjedziesz na
      urlop i kończymy tą farsę. Ze swoją Panią będziesz miał duzo dzieci tak jak
      chciałeś i może Twoja Pani nie pracuje w "umieralni" w przeciwieństwie do mnie,
      więc zgodzi się poświęcić wiele lat ciężkiej nauki żeby dać się zamknąć w domu z
      Twoimi dzieciakami. Bo Ty tak chcesz*
      Świetnie bardzo dobrze, koniec z tym.
      Powiedziałam o tym matce, bardzo z siebie byłam zadowolona że taką samodzielną i
      mądrą decyzję podjęłam... bo z nikim o tym tak naprawdę nie mogłam porozmawiać,
      tu na forum wtedy wstydziłam się zapytać. Matka popukała się w głowę i
      powiedziała że to moja wina. Wszystko moja wina. Że co ja sobie wyobrażam, że
      lekką ręką niszczę dobre małżeństwo, że lekką ręka odrzucam swojego męża, że nie
      zależy mi na tym co od losu dostałam a inni muszą ciężko wypracować. Ze krótko
      mówiąc głupia jestem jak but, bo w małżeństwie trzeba rozmawiać, rozmawiać i
      jeszcze raz rozmawiać a nie że jedno 24 godziny siedzi w pracy a drugie wyjeżdża
      na koniec świata, że to nie jest rozwiązywanie problemu.
      Obraziłam się, ale też zaczęłam myśleć czy nie ma w tym trochę racji.
      I tak się zaczęłam przyglądać temu co było rok, pół roku wstecz... masakra.
      Kiedy przyjechał złośliwe pytanie, "byłaś w pracy tylko 12 godzin" zignorowałam.
      Powiedziałam mu że musimy porozmawiać, że albo w tą albo w tamtą. On mi na to że
      tak zgadza się, że ma dosyć bo on nie wie czy może jeszcze myśleć że ma żonę czy
      już nie ma. Zryczałam się wtedy jak chyba nigdy dotąd, ale wiele sobie
      wyjaśniliśmy, wiele na przyszłość ustaliliśmy. Nie żałuję.
      • net79 Re: U mnie było tak...(długie) 01.11.08, 13:06
        ... smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka