Dodaj do ulubionych

"ciąża to nie choroba"

08.11.08, 19:01
Przyznaję, ze niepokoją mnie takie słowa. Wypowiadająca je kobieta (przeważnie w pracy) moim zdaniem pragnie w ten sposób dorównać mężczyznom, ani na jotę nie chce odpuścić, nie wiem, z obawy o pozycję w pracy, rywalizację z innymi, w tym kobietami?
Wypowiadający te słowa mężczyzna to... nie chce mi się nawet gadać.

Owszem, można tak powiedzieć: ciąża nie choroba, ale zdecydowanie "stan odmienny"! Ciąża w ogóle nie należy do najlżejszych stanów, w jakim można się znaleźć, szczególnie jej końcówka; często się zdarza, ze jest zagrożona, albo trudna (szczególnie w tych czasach, kiedy wiek rodzących bardzo skoczył w górę, kiedyś lekarze określali to mianem patologii wręcz) Teraz każda babka w ciąży albo wychodzi na stachanowca, albo na wykorzystującą innych, bo "ona jest w ciąży!"
Nie można po prostu być sobą?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 19:09
      Jeśli jest z ciążą ok to zachowując umiar można robić większość rzeczy normalnie
      (oczywiście do pewnego momentu). Mój gin twierdził jednak że ciąża mnoga to już
      jakaś patologia i trzeba stosować inne zasady niż przy ciąży z jednym dzieckiem.
    • kammik Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 19:09
      kiraout napisała:

      > Nie można po prostu być sobą?

      A "bycie sobą" wyklucza się ze zgodą na to stwierdzenie? Nie muszę
      niczego nikomu udowadniać, pracuję, bo lubię. Nie czuję się kaleką,
      osobą niepełnosprawną (no, chyba, że chodzi o wiązanie butów wink).
      Jestem w 36 tygodniu, w środę wracam do pracy po krótkim urlopie.

    • marzeka1 Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 19:11
      Bo naprawdę z wyjatkami to nie jest choroba. Nie uważam się za stachanowca, bo będąc w ciązy 2 razy na zwolnienie poszłam tylko raz: tydzień przed datą porodu, cały czas pracowałam i wolne brałam tylko w te dni, kiedy miałam wizytę u lekarza- i nie jest to dla mnie nic dziwnego. Dziwne jest, gdy kobieta, dowiadując się,że jest w ciązy, niczym "lelija" idzie na kilka miesięcy na zwolnienie, bo przecież jest w ciązy.
      Aha, koleżanka urodziła swoje dziecko jako 41-latka, tez tylko raz była na zwolnieniu.
      • beniusia79 Re: niestety, wiele ciezarnych takie ma wlasnie 08.11.08, 19:19
        podejscie do swojego odmiennego stanu. ciaza niezagrozona to nie
        choroba. niestety wiele kobiet przesadza bedac w ciazy-osiadaja na
        laurach bo przeciez sa w ciazy a po porodzie zachowuja sie (za
        przeproszeniem) jak swiete krowy, bo przeciez urodzily i niestety
        przez to nigdy nie wroca do dawnej formy, przez to zbiera im sie
        woda w organizmie itp... moj ginekolog ciagle mi powtarzal, ze
        ciaza to nie choroba i ze moge zyc dalej jak zylam przed ciaza,
        tylko bardzije na siebie uwazac. pracowalam wiec prawie do samego
        konca, w 8 miesiacu jezdzilam rowerem do pracy, do 8 miesiaca
        biegalam. chodzilam na fitness do 37 t.c., chodzilam takze rázem z
        mezem regularnie do sauny. moja corka jest okazem zdrowia i zawsze
        ma duzo energii smile
        uwazam, ze gdy kobieta nie ma przeciwskazan, to powinna zyc jak
        dotychczas i nie zachowywac sie jak cos wyjatkowego z tego tylko
        powodu, ze jest w ciazy. moja prawie 40-sto letnia kolezanka w 9
        miesiacu skakala jeszcze po stolach zeby zrobic swojej starszej
        corce ladne zdjecie z gory....
        • anulka.p Re: niestety, wiele ciezarnych takie ma wlasnie 08.11.08, 19:51
          beniusia79 napisała:

          moj ginekolog ciagle mi powtarzal, ze
          > ciaza to nie choroba i ze moge zyc dalej jak zylam przed ciaza,
          > tylko bardzije na siebie uwazac.

          A mój powtarzał, że ciąża to jest czas na wyluzowanie, zadbanie o
          siebie, odpuszczenie.
          Nie do końca wierzyłam, nie do końca się stosowałam ... i w piątym
          miesiącu wylądowalam w szpitalu i potem juz leżenie do końca. Nie
          wiem, może tak musiało być i tak by się to potoczyło nawet jakbym od
          pierwszego miesiąca zupelnie przyhamowała.
          Różnie to bywa po prostu, a ciąża to z pewnością nie takie hop siup.
          To potężne obciążenienie organizmu, wyjatkowy stan jaki się
          przechodzi zazwyczaj raz/dwa razy w życiu i nie ma co szarżować,
          udawać siłaczki, bo w imię czego tak naprawdę?
          • beniusia79 Re: silaczki nie udawalam 08.11.08, 21:18
            zylam tylko jak przed ciaza, tylko bardziej na siebie uwazalam.
            gdybym przestala cwiczyc, odbilo by sie to pewnie na moim
            organizmie bardzo. nikt ciezarnej nie kaze isc na silownie i
            zaczync czegos nowego. kobiety, ktore przed ciaza byly aktywne
            fizycznie nie powinny w momencie pojawienia sie 2 kresek na tescie
            od razu z wszystkiego rezygnowac...
            • babcia47 Re: silaczki nie udawalam 09.11.08, 13:37
              byłam osoba bardzo sprawna fizycznie do 40-tego roku życia..potem
              sie "porobiło" ale to inna bajka. W drugiej ciąży(24 lata), w
              dziewiątym miesiącu jeszcze czułam ze mam odruchowo napiete mięśnie
              brzucha(wyćwiczone)..mimo, ze były mocno rozciągnięte..jednak tylko
              jedną ciążę przeszłam o tyle bezproblemowi, że tylko raz musiałam
              brac zastrzyki na podtrzymanie..pierwsza (miałam 22 lata)to była
              makabra, z 3-ma pobytami w szpitalu i zakonczona cesarka..trzy ciąże
              straciłam do 30-tki..fakt, że byłam bardzo wysportowana przed
              ciążami i długo "po" i w swietnej kondycji fizycznej nic tu nie
              zmienił..mój organizm miał z ciążami inne problemy i to
              wystarczyło..np. w pierwszej ciąży groziło mi poronienie
              lub "zejście" spowodowane patologicznymi wymiotami(skrajne
              odwodnienie), gdyby w szpitalu nie udało sie mnie "nawodnic" i
              powstrzymac wymioty rozwazano usuniecie ciąży w jej połowie!! po to
              by mnie ratować..potem jeszcze przypętały się problemy z łozyskiem i
              nieprawidłowym ułozeniem płodu..i co miałby tu pomóc tryb zycia taki
              jak przed ciążą???..nawiasem mówiąc przez wysokie płoty bez problemu
              przełaziłam w koncówce ciąży za to nie mogłam w żołądku utrzymać
              żadnego posiłku i napoju..
    • kali_pso Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 19:16
      Przyznaję, ze niepokoją mnie takie słowa.


      Przyznaję, że brwi unoszą mi sie ze zdumienia, bo nie rozumiem
      dlaczego?winkTo chyba prawda? Oczywiscie są kobiety, które tak własnie
      traktują swój stan, ale chyba dla wiekszości ciąża jest wszystkim,
      ale nie chorobą?


      > Wypowiadający te słowa mężczyzna to... nie chce mi się nawet gadać



      Tiaaa....a nie oburzają Cię próby deprecjonowania wartości mówcy
      tylko dlatego, że jest w ciąży..
      • kali_pso P.S 08.11.08, 19:23
        Rozumiem, ze odniosłaś sie do tego incydentu?

        wiadomosci.onet.pl/4145839,relacjetv.html

        Jesli tak, to sugerujesz, że wypowiedź pani minister była
        niepoprawna? Dlaczego? Dlatego, że ośmieliła się obalać mity, w
        których radosnie grzęźnie część społeczeństwa?winkP
    • przeciwcialo Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 19:53
      JAk nauczają akademickie podreczniki- ciąża to stan fizjologiczny a
      nie bycie w ciąży nie jest patologia.
      Ciąza to nei choroba chyba że się powikła.
      • taleksander Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 19:58
        Mój kolega mówi, że ciąża to choroba, bo nie dość, że "zaraźliwa" (w czasie moich 9 mies. zaciążyło 9 koleżanek), to na koniec ląduje się w szpitalu.
        • kiraout Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 20:53
          Mówię o normalnym byciu w ciąży i społecznym tego odbiorze. Bo jak zwykle są
          tylko dwa bieguny: te na traktorach i te z pretensjami.



    • bweiher Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 20:04
      Tak się kiedyś mówiło,ze ciąza to nie choroba jak silne,zdrowe kobiety w 9 miesiącu chodziły zbierać ziemniaki na pole.I nic im nie było.
      No niestety czasy są inne,większośc kobiet ma słaby organizm i dużo jest poronień,przedwczesnych porodów.A dla kobiety(dla większości)dziecko jest cudem.I nie raz się zdarza ze trzeba walczyć najpierw o te dwie kreski na teście a potem o zdrowie maluszka.
      Moja ciąża(bliźniacza)od początku na lekach podtrzymujących i konieczność leżenia plackiem przez 9 miesięcy-a w sumie 7,bo nie dotrwałam do końca.Logiczne chyba ze byłam na zwolnieniu.I jak dla mnie ta ciąza to była choroba.Bo niestety nie mogłam nigdzie wyjśc i leżałam cały boży dzień na kanapie.Były dni że wogóle nie zdejmowałam piżamy-bo po co?I tak nie ruszałam się z wyra.
      Gdybym nie była na L4 to straciłabym moje dwa brzdące.I jak słyszę baby które mówią "na zwolnieniu???Przecież ciąza to nie choroba!" to mi się coś w kieszeni otwiera.Tym bardziej ze mówia to obce osoby,nie wtajemniczone w sytuację.Łatwo jest obgadać,wyszczerzać się i oczerniać-"Ograbiasz państwo",albo"za moje pieniądze sobie leżysz w domu"(za SWOJE tak dla wiadomości co niektórych.Tyle pracowałam że należy mi się zwolnienie chorobowe za MOJE składki).Łatwo jest tak mówić jak się miało ciazę bezproblemową,albo jak się dzieci nie ma.
      • kawka74 ale chyba jest różnica między ciążą niezagrożoną.. 08.11.08, 20:17
        ...a zagrożoną?
        Tyle tygodni ciąży, ile udało mi się zaliczyć, to był lekki horror. Leżenie
        plackiem, szpital, tony tabletek, leżenie plackiem, szpital, leżenie, szpital -
        co zresztą gó... dało.
        I nadal twierdzę, że ciąża to nie choroba.
        Chyba logicznym jest, że jeśli występuje stan zagrożenia (w co wchodzi
        m.in.ciąża mnoga), trzeba o siebie dbać. Natomiast nie widzę powodu, dla którego
        krzepka baba, która bez problemu znosi ciążę, miałaby być uznana za chorą z urzędu.
        A te komentarze Twoich znajomych są po części skutkiem właśnie chodzenia
        zdrowych, krzepkich ciężarnych na zwolnienia bez potrzeby.
        --
        Wyłaźcie z fortepianu, wy głupie futrzaste draństwa!
        • montechristo4 Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 20:45
          ale jest różnica pomiędzy ciążą zagrożoną, a siedzeniem w domu,
          bo "Mnie się należy".
          U mnie w pracy funkcjonuje pojęcie: nowa jednostka chorobowa. Firma
          duża, państwowa, same młode dziewczyny. Na ok 20 ciąż w ostatnich
          dwóch latach, tylko jedna (!) dziewczyna przychodziła do pracy do 6
          miesiąca. Reszta od 3 miesiąca siedziała na zwolnieniu.

          Wkurza mnie to bardzo, z trudem powstrzymywałam się przed
          powiedzeniem czegoś przykrego, kiedy przychodziły z kolejnym
          zwolnieniem w garści, kwitnące, opowiadające jak to się świetnie
          czują. A ja musiałam za niektóre zapiep..... po godzinach.
        • bweiher Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 20:46
          Nie mnie(i nie większości osób) oceniać kto powinien iść na zwolnienie a kto
          nie.Kobieta w ciązy dba nie tylko o siebie ale też o drugą istotę.A dbać o kogoś
          to znaczy robić WSZYSTKO dla jego dobra.Jeżeli kobieta w ciązy czuje się
          dobrze,ma lekką pracę i chce ją nadal wykonywać to proszę bardzo-nikt nie
          broni.Ale jeżeli tak nie jest,jeżeli nie czuje się na siłach(fizycznych i
          psychicznych)ma ten przywilej,że może pojśc na zwolnienie. A jeżeli idzie bo ma
          taki kaprys,to niech idzie.Kaprysy w ciązy są dozwolone smile
          • kawka74 Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 20:48
            jeżeli nie czuje się na siłach(fizycznych i
            > psychicznych)ma ten przywilej,że może pojśc na zwolnienie.

            Za ten przywilej płacisz właśnie takimi komentarzami, jakie Ci się nie podobają.
            • 18_lipcowa1 Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 20:50

              > Za ten przywilej płacisz właśnie takimi komentarzami, jakie Ci się
              nie podobają
              > .


              a mi sie nie spodobalo stwierdzenie ze ciezarna ma prawo miec KAPRYS
              pojscia na zwolnienie i jej sie nalezy.
              Osobiscie, nie wyobrazam sobie siedziec w domu z samego kaprysu.
              • bweiher Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:05
                No Ty może nie.Ja też nie,bo lubiłam swoją pracę.Ale wyżej ktoś napisał ze
                musiał dłuzej czy więcej pracować za cięzarną.I niestety są kobiety które dla
                kaprysu idą na chorobowe bo nie chce im się pracować.
                Ale nie o to mi chodzi.
                Nie komentujcie czyjegoś pójścia na zwolnienie,jeżeli nie wiecie z jakiego
                powodu idzie.
              • kiraout Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:08
                A ja komentarze zlewam czymś ciepłym wink
                Ciąża w wieku 30 lat nie jest stanem w pełni normalnym i należy o nią dbać - tak
                mówił mój lekarz, co dopiero teraz, kiedy mam 35.
                Ja przekonałam się boleśnie o tym, że miał rację, mimo, ze wyniki miałam gut i
                czułam się wyśmienicie. Pewnego dnia poszłam do szpitala i nie wstałam do końca
                ciąży, mojej ciąży, bo urodziłam ekstremalnego wcześniaka. Nic, po prostu nic
                nie wskazywało na to, ze może być problem.
                Babki, które są naprawdę zaprawione w bojach, wysportowane - faktycznie mogą
                ciążę znosić jak 20 - latki, ale najczęściej nie są. Większość ma problemy
                (nawet z zajściem), a te, co mówią że ciąża to nie choroba są w totalnej
                mniejszości. Jak babka stara się zajść w ciąże przez rok, dwa, trzy, to potem
                jasne jest, ze pójdzie na zwolnienie, żeby tę ciążę za wszelką cenę utrzymać, bo
                nie stac jej na kolejne lata starań.
                • kawka74 Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:14
                  Nic, po prostu nic
                  > nie wskazywało na to, ze może być problem.

                  Jeśli problem był wynikiem chodzenia do pracy, to tak, masz rację.
                  • kiraout Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:25
                    No rzeczywiście...chodzenia do pracy...
                    Problem był dlatego, bo uwierzyłam, że ciąża to nie choroba.
                    • kawka74 Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:28
                      No dobrze - to co by było, gdybyś uwierzyła, że ciąża to jednak choroba?
                      • kiraout Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:36
                        Zwolniłabym.
                        ..tempo. I uwierzyła, ze to po prostu inny stan, wymagający zmiany w życiu. Nie
                        wiem, czy poszłabym do pracy, czy na zwolnienie od razu. Gdybym miała możliwość
                        pracować krócej i na może mniej stresującym stanowisku, to pewnie od razu
                        wybrałabym to właśnie.
                        • kawka74 Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:43
                          Zwolnienie tempa (zmiana stanowiska na lżejsze czy też - to bardziej z mojego
                          podwórka - rezygnacja z dyżurów na korytarzu szkolnym) nie jest niczym zdrożnym,
                          a już na pewno jest bliższe złotego środka.
                          BTW kiedy leżałam na patologii ciąży, dotarło do mnie bardzo wyraźnie, że
                          czasem, a nawet częściej, niż nam się zdaje, to, czy się będzie leżeć, siedzieć,
                          skakać czy wisieć do góry nogami, nie ma wpływu na rozwój ciąży i problemy,
                          jakie się mogą pojawić.
                    • przeciwcialo Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:31
                      Problem jest bo kobiety uwierzyły lekarzom że zachodzenie w ciążę
                      kilka lat przed owulacją to super pomysł.
                      ja wiem że życie rózne scenariusze pisze i nie pije personalnie do
                      ciebie.
                      • kawka74 Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 21:33
                        > kilka lat przed owulacją to super pomysł.

                        Kiedy??????!!!!!
                        • przeciwcialo menopauza oczywiście n/t 08.11.08, 21:36
                          • kiraout Re: menopauza oczywiście n/t 08.11.08, 21:39
                            Może i tak... Ale popatrz dokoła, życie teraz takie scenariusze pisze...
                • kali_pso Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 08.11.08, 22:49
                  Większość ma problemy
                  (nawet z zajściem), a te, co mówią że ciąża to nie choroba są w
                  totalnej
                  mniejszości



                  No i?
                  Nie mają prawa tak mówić?
                  Nie wypada w ciaży czuć się "zdrową" i sprawną? Bo jakoś tak wynika
                  z tych wypowiedzi( m.in. twoich) że kobiety mówiące o swoim stanie,
                  że "to nie choroba" kalają własne gniazdo, niemalże prowokując
                  społeczeństwo do odbierania kazdej ciężarnej na zwolnieniu, jako
                  społecznego pasożyta.
                  Sorry, ale to wina społeczeństwa, nie tych, co w ciąży czują się
                  znakomicie do ostatniej chwili.
                • ally Re: ale chyba jest różnica między ciążą niezagroż 09.11.08, 22:39
                  > Ciąża w wieku 30 lat nie jest stanem w pełni normalnym

                  że niby co?
      • beniusia79 Re: bweiher my tu piszemy o bezproblemowej ciazy 08.11.08, 21:20
        a nie o zagrozonych lub o blizniaczych ciazach.
        • bweiher Re: bweiher my tu piszemy o bezproblemowej ciazy 08.11.08, 21:29
          no ja rozumiem smile
          ale są ciąże "zdrowe",niezagrożone,a mimo wszystko kobieta czuje się
          paskudnie.Wymiotuje od rana do wieczora a czasem jeszcze w nocy,boli ją
          głowa,nie może jeśc.A potem ma wstać na 6 rano do pracy,np w sklepie.I jak ma
          wytrzymać taka kobiecina dzień,gdy musi stać(lub siedzieć) przy kasie,rozmawiać
          z klientami,podawać towar.
          • denea Re: bweiher my tu piszemy o bezproblemowej ciazy 08.11.08, 22:34
            bweiher napisała:

            > no ja rozumiem smile
            > ale są ciąże "zdrowe",niezagrożone,a mimo wszystko kobieta czuje
            się
            > paskudnie.Wymiotuje od rana do wieczora a czasem jeszcze w
            nocy,boli ją
            > głowa,nie może jeśc.A potem ma wstać na 6 rano do pracy,np w
            sklepie.I jak ma
            > wytrzymać taka kobiecina dzień,gdy musi stać(lub siedzieć) przy
            kasie,rozmawiać
            > z klientami,podawać towar.

            Ale mam wrażenie, że i w takiej sytuacji nikt ciężarnej L4 nie
            żałuje i nie każe słaniającej się na nogach i wymiotującej co chwilę
            pracować.
            Ciąża to nie choroba dotyczy (przynajmniej w moim odczuciu) na
            przykład wątków, jakie czasem pojawiają się na CiP w stylu "Właśnie
            zrobiłam test i wyszły dwie kreski, kiedy powinnam iść na
            zwolnienie ?".
            Moja przyjaciółka jest obecnie w ciąży i stosuje tę frazę wobec
            nadgorliwych osób, które najchętniej widziałyby ją przez 9 m-cy w
            łóżku. A czuje się dobrze, lekarz uważa, że wszystko OK i ona po
            prostu chce pracować. Mieć kontakt z ludźmi, żyć na tyle normalnie,
            na ile pozwala jej stan wink
            Po prostu każdy przypadek jest inny.
      • joxanna Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 21:24
        "No niestety czasy są inne,większośc kobiet ma słaby organizm i dużo jest
        poronień,przedwczesnych porodów."

        Chyba jest odwrotnie - wtedy kobiety zbierały te ziemniaki i poronienia były
        dużo częstsze, porody i połogi bywały śmiertelne, no i oczywiście ogromna
        śmiertelność niemowląt. Teraz, kiedy ciążę traktuje się poważnie, to oczywiście
        zdarzają się ciąże trudne, zagrożone - ale tych 50 lat temu tych ciąży pewnie
        nie udałoby się w ogóle uratować.

        Natomiast przy zwyczajnej ciąży i zwyczajnej pracy (nie jakoś szczególnie
        stresującej, ani fizycznej) można normalnie funkcjonować i w interesie kobiet
        jest przekonanie pracodawców, że ciąża to jednak w miarę normalny stan i można
        zatrudniać młode kobiety.
    • akado Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 21:12
      No ja akurat czułam się w ciąży jak totalnie chora - przynajmniej przez 1-szy
      oraz 3-ci trymestr!!!
      Cały pierwszy trymestr miałam mdłości, a moja ginekolog nie mogła zrozumieć, że
      dojazd do pracy 3 autobusami w jedną stronę + 8 godz. pracy a następnie znów
      powrót 3 autobusami, to dla mnie totalna codziennaudręka! Najchętniej nie
      wychodziłabym z kibla cały dzień a w przerwach leżała w łóżku.
      Z kolei 3 trymestr - dziecko tak mi uciskało na kości łonowe, że prawie każdy
      krok sprawiał ból. To było straszne, nie mogłam dojść z autobusu do domu.
      Szczęście w nieszczęściu w 7 mies. dziecko zaczęło uciskać na nerkę, i
      wylądowałam w szpitali na tydzień - i potem dostałam już L4 do końca ciąży UFFFF!
      Podsumowanie - nienawidzę być w ciąży!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • akado Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 21:24
        A co do pracy, to moim zdaniem drogie kobietki dodatkowym BARDZO WAŻNYM
        czynnikiem jest:
        1) Jak daleko się tą pracę ma.
        2) Czy się ma samochód czy nie!

        Gdybym była ponownie w ciąży i miała pracę blisko domu (lub też miała pracę
        dalej ale miała samochód), to bardzo chętnie bym do tej pracy chodziła do końca
        ciąży (gdyby mi oczywiście zdrowie pozwoliło).
        Ale w momencie gdybym miała pracę tak daleko jak w pierwszej ciąży, gdzie
        dojeżdżałam 3 zatłoczonymi autobusami w jedną stronę (gdzie często nikt miejsca
        nie ustąpił), to sorry - ale oleję tę pracę z góry na dół!!!!!! Wolę dać ginowi
        w łapę i niech daje mi L4.
        Ciąża to nie jest choroba - ale również stan bardzo niekomfortowy (przynajmniej
        dla mnie nie był wcale komfortowy, czułam się beznadziejnie fizycznie!). A ja
        zamierzam się szanować, praca nie jest warta moich męczarni w autobusach z
        brzuchem.
    • luxure Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 21:18
      No, nie choroba - fakt, ale u mnie "nie choroba" dopiero od początku drugiego
      trymestru. Przez pierwsze 3 miesiące częściej wisiałam z głową nad kibelkiem i w
      pracy i w domu...
      Swoją drogą zauważyłam że najczęściej tak mówią zazdrosne baby. Faceci rzadziej,
      chyba że jakieś totalne dupki.
      • beniusia79 Re: jeszcze cos 08.11.08, 21:29
        rozumiem, ze kobitki, ktore wloka sie godzinami autobusami przez
        cale miasto do pracy a potem w podobny sposob wracaja do domu maja
        dosyc pracy (o ciezarne mi chodzi)i nie dziwie sie, ze ida na
        zwolnienie. sama do pracy jezdzilam glownie na rowerze, ale gdy
        jezdzilam do gina to nieraz stalam jak sierota w tramwaju bo nikt
        mi miejsca nie ustapil, choc brzucha nie dalo sie zauwazyc. gdybym
        tak miala do pracy jezdzic to tez bym chyba dala sobie spokoj...
        moja kolezanka byla w zagrozonej ciazy,dwa tygodnie lezala
        plackiem. gdy sie polepszylo, lekarz chcial jej wypisac zwolnienie,
        ale ta stwerdzila, ze lezac w domu i nic nie robiac bedzie miala
        wiekszego stresa i nerwy niz bedac w pracy. dodam, ze prace swoja
        bardzo lubi. przepracowala wiec cala ciaze i od przeszlo roku ma
        zdrowe dziecko smile
      • montechristo4 Re: luxure 08.11.08, 21:36
        nie jestem zazdrosną babą ani dupkiem-facetem.

        Ale przepraszam, w moim otoczeniu pełno jest ciężarnych, które idą
        na zwolnienie, bo im się należy i "co się będę przemęczać, skoro
        płacą 100%". Wrrrrrrrrr
        • kiraout Re: luxure 08.11.08, 21:41
          montechristo4 napisała:

          > nie jestem zazdrosną babą

          to po co to "Wrrrrrrr?" smile

          żyjesz, daj żyć innym.
          • montechristo4 Re: kiraut 08.11.08, 21:51
            wrrrrrrrrr na oszustwo.
            Naprawdę tak ciężko to zrozumieć?
            • przeciwcialo Re: kiraut 08.11.08, 21:53
              Poza tym takie naciąganie to czarny PR dla faktycznie wymagajacych
              zwolnienia.
              • denea Re: kiraut 08.11.08, 22:40
                ...i dla kobiet generalnie.
                Po kilku "obłożnie ciężarnych" pracodawca zaczyna liczyć się z tym,
                że kobieta w wieku rozrodczym to takie zjawisko, co znika z dnia na
                dzień, bo jak zrobi test to chce sobie odpocząć wink Więc jeśli będzie
                mógł to zatrudni faceta i już.
                Mam na myśli oczywiście zwolnienia nie podyktowane stanem
                zagrożenia, szkodliwymi warunkami pracy, fatalnym samopoczuciem itd.
        • luxure Montechristo4 09.11.08, 08:07
          Nie będę powtarzać tego samego, ale tu
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=86993414&a=86993922 napisałam co
          myślę o pretensjach ciężarnych wobec otoczenia i lewych zwolnieniach.
          Ja sama nie lubię określenia "ciąża to nie choroba" Są przypadki że babka musi
          plackiem leżeć żeby ciążę utrzymać bo ma kilka poronień za sobą i inaczej nie ma
          tematu. Ale czym innym jest zwykłe oszustwo i bieganie z testem ciążowym do
          lekarza po zwolnienie.
          • przeciwcialo Re: Montechristo4 09.11.08, 08:43
            Sporo osób nie umie rozdzielic ciązy prawidłowej, niepowikłanej od
            ciąży kobiety z kiepskim wywiadem połozniczym, z ciąża trudną i
            zagrożona.
    • tritin Re: "ciąża to nie choroba" - 100% racji 08.11.08, 21:52
      POza przypadkami naprawdę zagrożonymi, w których kobieta leży w
      szpitalu, kobiety często wykorzystują ten stan. Ostatni owokół mnie
      dużo ciężarnych i młodych matek i :
      - każda na L4 od 1 miesiaca ciąży (jak na złość pewnie wszystkie
      zagrożone)
      - żadnej nie chce się np gotować, sprzątać, i w ogóle najlepiej to
      by leżały całymi dniami, albo niech małżonek zapieprza na 2 lub 3
      etatach: w pracy, w domu też może, w końcu ona w ciąży.
      Ciąża to nie choroba!!! I nie wierzę (poza przypadkami faktycznie
      zagrożonymi),że kobiety tego stanu nie wykorzystują.
      Mało tego uważam, że kobiety sąpo prostu LENIWE do pracy
      najczęściej, stąd też owy zły stan od 1 dnia do porodu (czasem i
      dłużej)i stąd też to powiedzenie.
      • maniolka05 pewnie że nie choroba .... 08.11.08, 22:14
        dwie ciąże miałam wysokiego ryzyka...od 3 miesiąca byłam na L4... w
        33 tyg.wyladowałam na patologi z rozwarciem przy pierwszej ciąży,nic
        przyjemnego...urodziłam pierwsze dziecko miesiąc wcześniej...w domu
        nie leżałam tylko wykonywałam wszystkie prace domowe,bez wyjątku...
        męża nie zaganiałam do 10 prac,ma jedną...itd.itp....
        Jedna kobieta czuje sie cuuuudownie w ciaży inna trochę gorzej...
        Pewnie że nie choroba ale normalnie to mi wystarcza 5 h snu i nie
        mam zadyszki po wyjściu na 1 piętro smile
        A ja spotykam sie z tym powiedzeniem głównie u pań a nie u panów ...
        • moofka Re: pewnie że nie choroba .... 09.11.08, 01:42
          > A ja spotykam sie z tym powiedzeniem głównie u pań a nie u panów ...

          typowe
          gdyby to faceci chodzili w ciazy i rodzili kazali by sie nosic w lektykach przez
          9 miesiecy i spedzaliby ja w sanatorium-spa na koszt podatnika, a darmowe
          znieczulenie byloby juz w 8 miesiacu
          oraz po orderze i nagrodzie pienieznej za wyczyn
          ale noszą baby
          i wiedzac jaki to trud jedna drugiej dokopie ze nie choroba
          bo skoro ja zapitalałam za 1200 zl do konca to i ty powinnas
          ja rodzilam sto godzin z kolkiem w zebach, to tobie sie w dupie przewraca ze o
          znieczulenie czy cesarke prosisz
          pamietam, ze moja wlasna tesciowa wyrazala dezaprobate po co mi wlasna polozna i
          jedynka z lazienka po porodzie, nie szkoda to na fanaberie ;/
          i nie ma sie co dziwic potem chlopom, ze uwazaja ze ciezarne sa roszczeniowe i
          rozkapryszone, skoro slysza to od samych kobiet
          my im na to pozwalamy, umniejszac nasz wysilek i uciazliwosci tego okresu
          ja tam w ciazy robokopem nie bylam
          i nie mialam zamiaru nikomu udowadniac, ze nie choroba i ze to nic takiego
          owszem choroba i moje samopoczucie oraz zdrowie dziecka jest dla mnie dobrem
          najwyzszym
          i ze mna prosze jak z jajeczkiem
          i tak mi sie podobalo mi sie smile
          • anulka.p Re: pewnie że nie choroba .... 09.11.08, 09:10
            Moofka, dobrze ujęte i sto procent racji. Same kręcimy na siebie
            bicz i kuczę żadne partie kobiet nie pomogą, bo same baby będą
            zapieprzać na full etat, będąc w ciąży, "bo tak wypada", bedą
            grzecznie się pytać w kolejce dla uprzywilejowanych, czy łaskawie
            ktoś je przepuści (albo nawet nie, staną na końcu, bo co to ciąża,
            zwykły stan fizjologiczny, jakie przywileje?), a jak się ośmielą (bo
            przecież w domu powinny siedzieć i nie meczyć społeczeństwa swym
            widokiem) i pójdą z dzieckiem do restauracji, a ono nie daj Boze
            zapłacze (cóż za wychowanie!) rzucą się do przepraszania wszystkich
            naokoła.
            Przygnębiające.
            • moofka Re: pewnie że nie choroba .... 09.11.08, 09:29
              tak, a potem baby zwalniaja matke po dwoch L4 na dziecko bo jest niewydajna i
              niedyspozycyjna
              po to, ze tej, ktora zapitala do pracy zostawiajac chore z nianka wytknac brak
              uczuc macierzynskich
              nikt tak nie dosra kobiecie jak druga kobieta
              • falka32 Re: pewnie że nie choroba .... 09.11.08, 23:01
                No i dobrze, moofka, piszesz.
                Ciąża to nie choroba, bo faceci na nią nie chorują.
                Ja ostatnie dwie ciąże miałam zdrowe, niepowikłane, z dobrymi wynikami badań, z
                lekkimi wskazaniami do oszczędzania się (w pierwszej - permanentne skurcze
                przepowiadające od 4 miesiąca, w drugiej - to samo plus zagrożenie rozejścia się
                spojenia, ale nie było to nic, co by zagrażało przedwczesnym porodem lub czymś
                poważniejszym). Obie zakończone w terminie, ze zdrowymi dziećmi, bez powikłań
                okołoporodowych.
                Jedyny minus był taki, że przez całe te dwie ciąże cały czas mnie coś bolało.
                Skurcze kilkanaście - kilkadziesiąt razy dziennie bolały jak diabli,
                sygnalizacja pełnego pęcherza (co 20 minut) polegała na silnym bólu bez
                uprzedzenia, bolały mnie nogi w pachwinach (przy każdym kroku), miałam rwę
                kulszową, ból kręgosłupa mi nawet przy tym już nie przeszkadzał.Nawet utknięcie
                w korku w aucie było koszmarem (skurcze od siedzenia, siku - boli, noga od
                sprzęgła - boli, bo to ta od rwy). Chodziłam jak 70-letnia staruszka już w 6
                miesiącu i codziennie chciałam umrzeć. A przecież NIC mi nie było! Byłam zdrowa,
                miałam zdrową ciążę, tylko trochę dolegliwości, których się nie leczy, bo są
                "naturalne" nawet nie było mi niedobrze. Zwyczajnie nie wyobrażam sobie pracy
                (fizycznej czy umysłowej) w takim stanie, niezależnie od tego, czy stan jest
                chorobowy, czy fizjologiczny. I tak, uważam, że "nie będę się przemęczać" jest
                idealnym określeniem, bo to, co bez ciąży było zwykłym wysiłkiem, w ciąży
                stawało się dla mnie wysiłkiem heroicznym a na heroiczne wysiłki kilkanaście
                razy dziennie przez kilka miesięcy nie mam ochoty tylko z powodu źle pojętego
                równouprawnienia.
            • ally Re: pewnie że nie choroba .... 09.11.08, 22:44
              > Moofka, dobrze ujęte i sto procent racji. Same kręcimy na siebie
              > bicz i kuczę żadne partie kobiet nie pomogą, bo same baby będą
              > zapieprzać na full etat, będąc w ciąży, "bo tak wypada"

              a co niektóre babki po prostu lubią i chcą pracować? może uszanujesz ich wybór,
              obrończyni kobiet od siedmiu boleści?
      • kiraout Re: "ciąża to nie choroba" - 100% racji 08.11.08, 23:42
        Idź się człowieku przejdź po oddziałach patologii ciąży. To nie są wyjątki. To,
        ze coś się przytrafia w ciąży mniejszego czy większego jest raczej regułą. Ciąża
        to stan odmienny i warto by może w tym czasie pomyśleć o własnym (!) dziecku,
        żeby np. urodziło się zdrowe.
        A biedny małżonek powinien być może bardziej wyrozumiały, bo jak żona pójdzie do
        pracy po urodzeniu dziecka, to, owszem, będzie zapieprzać na 2,3 etaty.
        Ale tak faktycznie (jak tu padło), mówią faceci, którzy są zwykłymi dupkami
    • asiorzynka Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 22:40
      przez to ,ze tak myslalam urodzilam wczesniej o 2 miesiące-bo
      chcialam wszystkim zaimponowac jaka to ja silna i dzielna jestem i
      jka to mi nic nie będzie...
      Ech..
    • hamerykanka Re: "ciąża to nie choroba" 08.11.08, 23:10
      A ja pracowalam do ostatniego dnia przed planowana cesarka (z
      przyczyn zdrowotnych). I zeby nie bylo-wymiotowalam dalej niz
      widzialam przez wiekszosc ciazy-zwlaszcza kiedy w pracy czulam
      zapachy skladkowego lunchu-wtedy byl bieg za budynek i karmienie
      ptakowsmile. I mialam sporo cwiczen fizycznych jak jazda na kosiarce-
      traktorku-ktos musial skosic pola doswiadczalne.
      Ciaza zagorrozona to ciaza zagrozona Ale na Boga, nie wmawiajcie
      ludziom ze kazda ciaza musi byc przelezana/przesiedziana w domu!
      • mamaemmy ktos się wypowiadał w tv,że co innego 08.11.08, 23:19
        jak mówi to sama ciężarna-jest to ok.Ale jesli ten tekst jest od jakiejs innej
        osoby,to jest to duuzy nietakt.
        • kiraout Re: ktos się wypowiadał w tv,że co innego 08.11.08, 23:37
          A moim zdaniem jak wypowiada je pani minister, w odpowiedzi na fakt, ze jej nie
          ustąpiono miejsca, to dla mnie jest to dziwne...
          Jakąś chorą rywalizacją mi tu pachnie.
          A może po prostu to sformułowanie niespecjalnie mi się kojarzy...

          • denea Re: ktos się wypowiadał w tv,że co innego 09.11.08, 08:18
            kiraout napisała:

            > A moim zdaniem jak wypowiada je pani minister, w odpowiedzi na
            fakt, ze jej nie
            > ustąpiono miejsca, to dla mnie jest to dziwne...
            > Jakąś chorą rywalizacją mi tu pachnie.
            > A może po prostu to sformułowanie niespecjalnie mi się kojarzy...

            A dla mnie właśnie nie. Ona powiedziała też, że gdyby chciała, to by
            usiadła.
            Cała ta zadyma to jakiś przejaw tego, że ciężarna baba to dziwo,
            które nie pasuje np do sejmu. Trzeba rycersko się za nią wstawiać,
            bo sama gęby nie potrafi otworzyć i poprosić o ustąpienie miejsca
            albo po prostu znaleźć sobie wolnego uncertain
            W tym przypadku - w moim odczuciu oczywiście - "ciąża to nie
            choroba" oznacza "jestem tu jako ekspert, słuchajcie, co mam do
            powiedzenia, zamiast patrzeć przez pryzmat brzucha".
            Sądzę, że tekst o tym, że premier zasłania się kobietą w ciąży
            musiał panią Chłoń-Domińczak bardzo wkurzyć, w końcu zajmuje się
            tematem od lat a część posłów oczywiście ujrzała w niej tylko
            chodzącą macicę uncertain
            Co media coraz bardziej zbliżające się do poziomu Pudelka oczywiście
            ochoczo podchwyciły uncertain
            • babcia47 Re: ktos się wypowiadał w tv,że co innego 09.11.08, 14:02
              mi to całe zamieszanie w sejmie pachniało sugestia, ze jak ciężarna
              wiceminister to pewnie ma coś z głową(znaczy ciężarnej jej stan
              rzuca sie na mózg i nie jest wystarczająco kompetentna)..a nie
              brzuchem..i jestem skłonna przyznac rację posłance Mucha(chyba tak
              sie powinno odmieniac to nazwisko),która wypowiadała się wcześniej
              na ten temat i jest jej znajomą, bo pewnie wiceminister nie wypadało
              sie wypowiedzieć w tym tonie i starała się zbagatelizowac całe
              zajscie, że wygodniej jej było "wisieć" opartej o fotele miedzy
              wypowiedziami niż wpychać się wąskim przjściem w ciasny fotel..mi
              tez pod koniec ciąży sie zdarzało, ze stać juz było ciężko, siedzieć
              tez, bo dziecio się bardzo rozpychało i uciskało watrobę.. i
              najwygodniej było o cos się oprzeć i "wisieć"lub połozyc..ale na to
              w sejmie warunków nie było a rozumiem, ze skoro tyle czasu i pracy
              poswięciła tej sprawie to chciała być na debacie i odpowiedzieć na
              pytania
            • kiraout Re: ktos się wypowiadał w tv,że co innego 09.11.08, 14:15
              To trochę nie tak...
              Oczywiście tez bym się wkurzyła na dziada, ze za mnie buzię otwiera, ale
              ujełabym to w trochę inne słowa. No dobra. Chyba nie ma co sie nad tą sytuacją
              rozwodzić.
              Co do tematu przewodniego, dalej uważam, że sformułowania nie powinno się używać
              i tyle
        • toniesamowite Re: ktos się wypowiadał w tv,że co innego 08.11.08, 23:50
          beniusiu?smilechcialabym Cie zobaczyc z wielkim brzuchem (w koncu 8
          miesiac ciazy) na rowerzewink)))
          • toniesamowite aha... 08.11.08, 23:53
            najbardziej chyba najezdzaja na ciezarne korzystajace z L4 te ktore
            tez tak chcialy,ale z roznych powodow nie mogly
            • kiraout Re: aha... 08.11.08, 23:56
              no, nie od dziś wiadomo, ze kobita kobicie wilkiem... smile
          • beniusia79 Re: toniesamowite 09.11.08, 07:56
            nie w 8 ale w 7 bo jezdzilam do 8 miesiaca ciazy na rowerze. mysle,
            ze berdziej interesujaco wygladalam biegajac w ciazy (to byl raczej
            marszobieg). brzucha nie mialam az tak duzego, rozrosl sie dopiero
            w 9 miesiacu wiec na wiele moglam sobie pozwolic wink
            dodam jeszcze, ze jezdzilam na meskim rowerze. to bylo wyzwanie.
    • taje Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 01:01
      Owszem, też tak myślałam. Chodziłam do pracy (bardzo stresującej niestety ale co
      tam, twarda jestem), wiecznie w ruchu, przez jakis czas jeździłam na rowerze,
      nawet regularnie uczęszczałam na fitness. Czułam się wyśmienicie, żadnych
      dolegliwości, lekarstw, ba, nawet żadnego rozstępu, słowem sielanka aż do czasu
      gdy nagle, nieoczekiwanie w 30. bodajże tygodniu rozpoczął się przedwczesny
      poród i wylądowałam na patologii ciązy gdzie tenże poród próbowali hamować (albo
      i nie, różnie bywało). To co zobaczyłam na patologii ciązy nieco zweryfikowało
      moje podejście. Ciąża "niezagrożona" to rzecz względna - jednego dnia
      niezagrożona, drugiego może być już za późno.
    • mama-123 Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 01:10
      Na wszelakich forach polonijnych czesto pojawiaja sie watki Polek:
      Jak tu dostac zwolnienie, bo czuje sie zle i jestem w ciazy?".
      Z brytyjskiego punktu widzenia, kobietom w ciazy ulatwia sie
      kontunuacje pracy, dostosowujac warunki do tego, ze kobieta pewnych
      rzeczy robic nie moze (np dzwigac) ale w pelni zacheca sie do
      kontynuacji pracy. Ja pracowalam przy kazdej ciazy do konca i dobrze
      mi z tym bylo. Mysle, ze w POlsce jeszcze troche i podejscie do
      ciezarnych wykorzystujacych stan bycia zaciazona, zmieni. Niestety
      zagrozonych ciaz i koniecznosc lezenia, to dos czeste przypadki.
      Niektore oczywiscie sa prawdziwe, a wiele nadmuchanych. Tak
      mentalnosc. Znam wiele mam, ktore w kolejnych ciazach zyly radosne,
      usmiechniete i pelne energii. Znam tez pania, ktora niemal do konca
      ciazy prowadzila lekcje aerobiku i tez czula sie swietnie i
      normalnie.
      • myelegans Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 02:15
        Nie mieszkam w Polsce. Pracuje w "mlodej" firmie juz 4 lata, bylam swiadkiem
        chyba 20 ciaz, w tym kilku kilkakrotnie i jak do tej pory statystyki sa takie,
        ze wszystkie oprocz jednej pracowaly do konca, albo braly macierzynski na 2
        tygodnie przed porodem. Ostatnio ciezarna recepcjonistka, miala przedwczesne
        skurcze w 7 miesiacu, polezala 3 dni i lekarz wyslal ja do pracy, pozniej tak
        polegiwalam po 1, 2 dni, urodzila ostantnio w terminie. I tak obserwuje naokolo,
        wszystkie moje kolezanki, sama pracowalam do ostatniego dnia, ciezkawo bylo, ale
        wolalam isc do pracy, niz siedziec w domu i sie denerwowac. Jedna z kolezanek
        miala "preeclampsje" i byla w szpitalu tydzien, pozniej tydzien w domu pozniej
        wrocila do pracy, tylko musiala mierzyc cisnienie i poziom bialka w moczu co 2-3
        dni i tyle

        Ja mysle, ze gdyby w Polsce placono 50% zarobkow, tak jak w innych krajach, to
        zweyrfikowaloby to liczbe tych "zagrozonych" ciaz.
        • xemira Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 03:10
          ciaza jest choroba, patologia, zagrozeniem zycia, zdrowia matki i plodu w 90%--w
          Polsce
          Ciezarna w Polsce jest "swieta krowa", traktowana przez siebie sama "wyjatkowo"
          i tego wymaga od spoleczenstwa.Po porodzie tez chce byc tak traktowana i ma
          pretensje do reszty narodu jak musi stac w kolejce na poczcie czy u lekarza, w
          ciazy czy z dzieckiem.
          Ale to sie zdarza tylko w Polsce.
          W innych, zachodnich krajach ciaza jest stanem fizjologicznym na szczescie.
          • anulka.p Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 09:20
            > Ale to sie zdarza tylko w Polsce.
            > W innych, zachodnich krajach ciaza jest stanem fizjologicznym na
            szczescie.

            Absolutna nieprawda i życzeniowe myślenie, jak mniemam.
            We Francji, w Niemczech, Szwecji np. zwolnienia w czasie ciazy są
            czymś absolutnie normalnym i stosowanym cześciej niż u nas,
            • hanalui Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 13:40
              anulka.p napisała:

              > > Ale to sie zdarza tylko w Polsce.
              > > W innych, zachodnich krajach ciaza jest stanem fizjologicznym na
              > szczescie.
              >
              > Absolutna nieprawda i życzeniowe myślenie, jak mniemam.
              > We Francji, w Niemczech, Szwecji np. zwolnienia w czasie ciazy są
              > czymś absolutnie normalnym i stosowanym cześciej niż u nas,

              Chyba zwariowalas surprised?
              Nikt normalny nie siedzi i nie delektuje sie brzuszkiem przez 9
              mies, kiedy dostaje marne 50-70% swojej pensji lub czasem i mniej w
              zaleznosci od przepisow. Dodatkowo jesli jestes zbyt dlugo na
              zwolnieniu to lekarz z urzedu wysyla cie na macierzynskie.
              Poczytaj sobie fora dla mam z zagranicy jak to labidza jak to im
              mowiono ze to i to panstwo prorodzinne a tu klops. W ciazy trzeba
              pracowac, kasa wcale nie taka wspaniala na te dzieci jak to sie
              wydawalo gdy sie ja przeliczalo na zlotowki big_grin, o opiece nad
              ciezarna ktora licha w porownaniu do tej polskiej nie wspomne.
              • anulka.p Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 14:37
                Nie, nie zwariowałam. Piszę o tych krajach, ktore wymieniłam, nie o
                UK. A Ty moze przestań czytać forum, woje jedyne źrodło wiedzy,
                wyjedź gdzieś, zobacz i wtedy zabieraj głos.
                • anulka.p Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 14:41
                  Wyjedź gdzieś poza Irlandię i PL oczywisciesmile
                  Albo przynajmniej się dowiedz, jak sprawy wyglądają.
                  • hanalui Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 16:13
                    anulka.p napisała:

                    > Wyjedź gdzieś poza Irlandię i PL oczywisciesmile
                    > Albo przynajmniej się dowiedz, jak sprawy wyglądają.

                    Rozumiem ze jedna swoja ciaze prowadzilas we Francji, druga w
                    Niemczech, trzecia w Szwecji i stad doskonale wiesz jak to wyglada,
                    i jak to kazde z tych panstw sypie chojnie byleby tylko kobita mogla
                    wypoczywac i dac panstwu super podatnika ktory za chwile spieprzy do
                    innego kraju.
                    Bo z tego co sie dowiedzialas to zapomnialas dodac ze i owszem
                    zwolnienia sa...ale nie na rozczulanie sie nad fasolka przez 9
                    mies big_grin
                • hanalui Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 15:58
                  anulka.p napisała:

                  > wyjedź gdzieś, zobacz i wtedy zabieraj głos.

                  Ale ja juz jestem wyjechana big_grin
        • anulka.p Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 09:27
          myelegans - mniemam, że to są Stany? Tak, wiem, że w Ameryce kobiety
          pracują niemal od ostatniego dnia, a wracaja 3 dni po porodzie -
          należy tylko zadać pytanie, czy to rzeczywiscie takie fajne..
          Tak jak pisałam wcześniej, w rozwinietych krajach Europy Zachodniej
          wygląda to jednak inaczej.
          • hamerykanka Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 17:13
            Nie 3 dni tylko 6 tygodni, tak jest w ustawie.Ironia niepotrzebna .
            A teraz porownaj sobie ile dzieci rodzi sie w Stanach a ile w
            Polsce. I dzieki temu ze szybciej wracaja do pracy pracodawcy nie
            robia takich problemow. I zlobek dosc latwo zalatwic.
            Ja wrocilam do pracy po 6 tygodniach od cesarki, mala zostawala z
            niania, a teraz w od 4 miesiaca zycia jest w zlobku. I nic jej zlego
            sie nie dzieje, wrecz przeciwnie, stymulowanie jej rozwoju przez
            roznorodnosc bodzcow dobrze jej robi.
            • anulka.p Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 19:34
              Ekstra, ale ja nie chciałabym wracać po 6 tygodniach i zostawiać
              takie maleństwo z nianią, a w 4 miesiacu wrzucać je do złobka.
              Super, że z Ciebie taka "hamerykanka", ja jednak wolę zostać w tej
              kwestii zwyklusieńką Polką i mieć dziecko stymulowane nieco inny
              bodźcamitongue_out
              • hamerykanka Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 19:44
                coz, kwestia wyboru.
                Mala lubi zlobek, od progu szczerzy sie do swoje opiekunki (jedna na
                4 dzieci).Nie jest niesmiala i szczerzy dziasla do kazdego w sklepie-
                dla porowniania dziecko znajomej chowane w domu jest tak niesmiale
                ze zaczyna plakac przy obcych
        • hanalui Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 13:26
          myelegans napisała:
          > Ja mysle, ze gdyby w Polsce placono 50% zarobkow, tak jak w innych
          krajach, to
          > zweyrfikowaloby to liczbe tych "zagrozonych" ciaz.

          Dokladnie tez tak mysle smile.
          U mnie w pracy polskie kolezanki tez specjalnie sie zapisywaly do
          polskiego lekarza by nie miec zadnych problemow ze zwolnieniem i
          faktycznie bezproblemowo je dostawaly.
          Po dostaniu kwitka z pensja jednak szybko zdrowialy i wracaly do
          pracy big_grin
      • beniusia79 Re: no wlasnie 09.11.08, 07:59
        a co z nauczycielkami wuefu? podejrzewam, ze od razu wszystkie leca
        zaraz na zwolnienie.... osobiscie znam wile trenerek, ktore przez
        cala ciaze prowadzily dalej zajecia na fitness-ale to nie byly
        Polki oczywiscie wink
        • guderianka ciąża to stan fizjologiczny 09.11.08, 08:54
          I to,że jest się w ciąży świadczy raczej o zdrowiu a nie o chorobie.
          Oczywiście,jest to stan odmienny, kobieta może gorzej się czuć
          (zwłaszcza w pierwszym trymestrze) ale robienie halo z tego powodu
          jest żenujace. A już całkiem nie cierpię kobiet idących na l4 bez
          wyraźnych wskazań , z samego faktu bycia w ciąży.
        • kawka74 Re: no wlasnie 09.11.08, 08:57
          To może poprawię statystykę - znałam osobiście trzy nauczycielki WF/trenerki,
          które prowadziły zajęcia nieomal do końca ciąży. Polki, żeby nie było niejasności wink
          • nchyb Re: no wlasnie 09.11.08, 13:18
            też znam, jedna z nami aqua aerobik prowadziła . Pod koniec ciąży
            siadała na ławeczce i z zewnątrz mówiła co mamy robić. Ma zdrową
            córcię, od stycznia wraca do nas, mówi, że już nie może się doczekać!
        • hanalui Re: no wlasnie 09.11.08, 13:30
          beniusia79 napisała:

          > a co z nauczycielkami wuefu? podejrzewam, ze od razu wszystkie
          leca
          > zaraz na zwolnienie.... osobiscie znam wile trenerek, ktore przez
          > cala ciaze prowadzily dalej zajecia na fitness-ale to nie byly
          > Polki oczywiscie wink

          Kurcze..tez takie znam smile. Polki tez...ale one bardzo zwalnialy i
          najwyzej yoge prowadzily
        • wieczna-gosia Re: no wlasnie 09.11.08, 20:48
          moje znajome nauczycielki WF nie szly, z drugiej strony za 1500 to mi by sie do
          konca ciazy cwiczyc nie chcvialo a za dwa razy wiecej bym pomyslala a za 3 razy
          wieceh tym bardziej.
    • deela Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 13:29
      zieeeeeeeeeeeeew
      dyskusja na CiPie przemielona MILIARD razy
      • kiraout Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 14:30
        Ale teraz sprowokowana "ministerialnym" wątkiem smile
    • agni71 Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 16:15
      Ciąza to nie choroba, ale jednak baaardzo duze obciązenie dla
      oprganizmu kobiety. Wiem, co mówie, bo po urodzeniu trójki dzieci
      mam "nieco" zszargane zdrowie, np. stany zwyrodnieniowe kregosłupa i
      wynikajace z tego rózne dolegliwości. Nie mam 80 lat, jesli ktos sie
      zastanawiał smile
      Równiez inaczej przechodzi ciążę osoba o idealnym zdrowiu, bez
      problemów właśnie z kregosłupem (mówie o ciązy niezagrożonej), a
      inaczej np. taki kurdupelek jak ja ze skrzywionym kręgosłupem... Co
      dla innej kobiety nie stanowi problemu, dla może byc odczuwane jako
      wieksze obciążenie...
    • siasiunia1 Re: "ciąża to nie choroba" 09.11.08, 18:40
      a ja miałam cukrzycę ciążową. która mi przeszła po porodzie. czyli ciąża to była choroba w moim przypadku big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka