Pomijając fakt, że rodzice mieli "jedwabiście" nasr... w głowie.
Która z Was(Z REKĄ NA SERCU proszę mówić) wytrzymałaby atak takiego
dzieciaka (lecą lampy, telefon, szafki, a my ze spokojem, w myśl
zasady przeczekania:"jak chcesz to niszcz") ;ppp?
Nie dałabym rady i musiałabym mocno walczyć ze sobą, żeby nie
zastosować rozwiazania siłowego

;p. A słowo daję, dzieci własnych
nie biję

,ani nie tyranizuję, ale bym pękła przy takim delikwencie
na pewno

.