Dodaj do ulubionych

Kumpel i lodówka

30.11.08, 19:21
Tia, pewnie się uśmiejecie, ale dla mnie to JEST problem. Mamy bliskich
znajomych, widzimy się mniej więcej raz na 2 tyg albo i częściej. Z reguły to
oni przychodzą do nas, bo nie zawsze można sprzedać Janka na noc. I tu właśnie
pojawia się lodówka - kumpel ZAWSZE w niej grzebie, robi sobie kanapki, wyżera
połowę zapasów itp. OK, ja mu nie żałuję, ale nie cierpię tego grzebania bez
naszego pozwolenia; przecież jak jest głodny to niech powie, zrobię mu coś do
jedzenia. On po prostu idzie i grzebie. Szlag mnie trafia, aluzje i uwagi
wprost nie działają. Co ja mam zrobić? Zamknąć tą lodówkę na kłódkę i łańcuch?
Obserwuj wątek
    • deela Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 19:25
      no fakt
      swinia
      jak juz tam jest to moglby zrobic kanapki dla wszystkich :]
    • asiaiwona_1 Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 19:25
      Raz, przed jego przyjściem zostaw w lodówce tylko światło. Zobaczymy
      jak zareaguje kolega. Mnie by też to wkurzało. I to bardzo. I czy
      masz pewość, że kolga nie jest takim "cwaniacziem", który tylko
      kombinuje jakby tu najeść się "na krzywy ryj"???
      • gacusia1 DOkladnie! 30.11.08, 19:27
        Ewentualnie wode mineralna i jajka-surowe oczywiscie! Reszte schowaj
        na balkonie ,-))))))
    • exotique Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 19:58
      jesli sie zapowiada- wyczysc lodowke i po temacie. Za drugim czy trzecim razem
      sie juz przyzwyczai i nawet nie bedzie do lodowki zagladal smile
    • a.nancy Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 20:20
      > Z reguły to
      > oni przychodzą do nas, bo nie zawsze można sprzedać Janka na noc.

      dobrze rozumiem: przychodzą do was goście (choćby z wizyta nieformalna, ale
      jednak), i trzymacie ich o suchym pysku? bo jakby jedzenie było na stole, to by
      nie musieli go szukać w lodowce tak?
      wink
      • clio_1 Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 21:24
        Nie trzymamy o suchym pysku, zawsze coś jest do jedzenia przygotowane, względnie
        zamawiamy pizzę, ale mimo to on w tej lodowce grzebie.
        • clio_1 Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 21:29
          Tzn. nie zawsze jest to pełen obiad trzydaniowy z deserem wink, ale coś tam
          zawsze przygotuję
          • maga_luisa Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 21:43
            Mam takiego kolegę i był czas, kiedy mnie to strasznie wkurzało.
            Potem zadałam sobe pytanie: wolę, żeby nie przychodził, czy też może jestem w
            stanie zaakceptować jego napady kompulsywnego obżarstwa kosztem mojej lodówki?
            Wyszło mi, że to drugie. Bo go lubie, bo jest fajny, kochany i życzliwy smile
            Inna rzecz, że wizyty były znacznie rzadsze niż raz na 2 tygodnie.
    • fantasmagorii Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 21:43
      hehehe, to jest tak jak w stanach. Przynajmniej tam, gdzie byłam naturalne było
      to, że gość włazi do lodówki. Byłam tam na wymianie, nie był to mój dom, ale i
      tak byłam w szoku.
      • beata132 Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 22:01
        Zupełnie jak Norek u Krawczykasmile
    • mathiola Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 22:04
      No nie wiem, ja ci nie pomogę, bo u mnie w domu panuje zasada, że
      gości nie obsługuję, niech się sami obsługują smile Nie mówię
      oczywiście o sytuacjach typu impreza, gdzie wiadomo, że robię,
      stawiam na stół i goszczę. Ale już inne sytuacje, szzególnie takie z
      noclegami - każdy sam zarządza swoim głodem, swoimi potrzebami i
      moją lodówką smile Mi to nie przeszkadza a nawet pomaga smile
      • madameblanka Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 09:06
        to tak jak u mnie, istna samowolka, chyba że wyczułabym nutę wścibstwa.
        --
    • mathiola Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 22:05
      aha i u innych czuję się równie nieskrępowana smile
    • minerallna Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 22:23
      Skoro sytuacja powtarza się, czemu nie zapytasz go w prost czemu Ci w lodówce grzebie? Żadne aluzje, tylko proste pytanie: co Ty ciągle grzebiesz mi w lodówce? No i skoro jest dziecko, choć wieku nie znam, to może zrobić małą awanturkę, że dziecku coś zjadł?
      Skoro podajesz jedzenie, to chyba nieco dziwne?
      Co innego imprezy z cyklu:radz sobie sam, i śniadanie to nie mój problem.

      • clio_1 Re: Kumpel i lodówka 30.11.08, 22:44
        Uwagi wprost też nie działają. Mnie by po prostu do głowy nie przyszło, żeby u
        kogoś w domu iść do kuchni, otworzyć lodówkę i coś sobie wziąć, nawet jeżeli
        jestem z tym kimś w super przyjacielskich stosunkach.
        • a.nancy Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 08:50
          clio_1 napisała:

          > Uwagi wprost też nie działają.

          ale żadne? nawet w rodzaju "odpierwiastkuj sie z łaski swojej od mojej lodówki"?
          • clio_1 Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 09:23
            Nawet takie. Typ chyba niereformowalny.
            • hellious Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 09:37
              clio_1 napisała:

              > Nawet takie. Typ chyba niereformowalny.

              To powiedz kochanienka, z kim ty sie przyjaznisz? Z debilem? Nie potrafie czegos takiego przyjac do wiadomosci, ze mozna nie reagowac na uwage w stylu odpierwiastkowania sie od lodowki. Byle debil by zrozumial. A ty albo nic mu do tej pory nie powiedzialas i szukasz tu nie wiadomo jakich rad, albo kumpel ma cie gleboko w powazaniu, bo maz mu pozwolil i powiedzial, zeby cie olewalsmile Masz meza?
              • clio_1 Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 11:33
                Mam męża. Mąż też zwracał mu uwagę, ale do kolegi po prostu to nie dociera.
                Poza ta jedna wadą to naprawdę świetny chłopak, znamy się szmat czasu, ale to
                grzebanie mnie po prostu wyprowadza z równowagi.
                • hellious Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 11:44
                  No faktycznie swietny chliopak. Przychodzi do kogos w gosci, wyzera jedzenie z lodowki, a na zwracana uwage reaguje olaniem totalnym. Pozazdroscic kolegi.

                  Ja osobiscie tez nie lubie jak mi ktos grzebuie, czy to w lodowce, czy w szafce z gaciami. Powiedziala bym raz delikatnie, drugi raz dostadnie z za trzecim gosc by nas opuscil, mimo ze taki "swietny". Jesli ktos ma w dupie to, o co go prosze w moim wlasnym domu, poprostu by do tego domu przestal przychodzic.
                  • hellious Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 11:45
                    I nie chodzi tu o to, ze zaluje gosciom jedzenia, tylko o lamamnie zasad panujacych w moim domu. Powiedzieliscie mu kiedys, zeby sobie bral z tej lodowki jak chce? Moze za bardzo wzial do siebie?
                  • mamaemmy Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 11:51
                    Miałam takich znajomych.Pisze miałam,bo w końcu oni sie rozstali,wyjechali do
                    Anglii i juz nie utrzymujemy tak zażyłych kontaktów...Rozumiem więc co
                    czujesz.Zwłaszcza ze wtedy mielismy kiepską sytuacje finansową,a oni zawsze
                    przychodzili jak zrobilismy duze zakupy w markecie ,tygodniowe.Przychodzili w
                    piątek i zawsze nie zdązali na autobus,taksówki nie brali pod uwagę,wiec spali u
                    nas,potem sytuacja się w sobote powtarzała.Po ich wizycie nie tylko lodówka była
                    wyczyszczona do cna tongue_out ale i szafki z suchym prowiantem,typu ryż,makaron.
                    Oni wiecznie byli głodni big_grin Po pizzy ,po której wszyscy sie tak objadlismy,że
                    nie moglismy sie ruszac.oni po godzinie robili sobie tysiace kanapek,no i
                    herbatka,kawa.Kilo cukru w dwa dni smile))
                    Zauwazyłam problem,gdy inni nasi znajomi to zauwazyli...
                    Tak,że rozumiem
              • jestem.mama Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 11:53
                ja też uważam, że autorka wątku nieco ściemnia. nie wierzę w to, że dorosły
                facet, któremu mówi się wprost "nie życzę sobie, żebyś grzebał w mojej lodówce"
                nie przyjmuje tego do wiadomości.
                Nie wiem jakich niby rad oczekujesz? Chyba najsensowniejsze jest to, co napisała
                któraś z przedmówczyń: zostaw w lodówce surowe jajka i światło.
                Poza tym myślę, że skoro facet szuka żarcia w Waszej lodówce, to nie ma go -
                wbrew temu co piszesz - u was na stole. Może serwujesz np. słone paluszki i
                mineralną, a wyżej wspomniana pizza była zamówiona tylko raz, a i tak dawno, że
                to nieprawda.

                oczywiście nie usprawiedliwia to jego zachowania, ale myślę, że chyba był ten
                pierwszy raz, kiedy ktos go wpuścił do waszej lodówki..
                • bebe52 Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 11:57
                  Ja obsługuję tylko gości jak przyjdą na imprezę
                  jeśli tylko przyszli w gości posiedzieć
                  to sama ich wysyłam do kuchni aby sobie coś przyrządzili smile
                • clio_1 Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 16:03
                  Nie ściemniam. Nie wierzysz - zapraszam, sama się przekonasz. Co do jedzenia na
                  stole - nie jest tak jak piszesz. Następnym razem zrobię zdjęcia i Ci wyślę wink
                  Siłą rzeczy oni są częściej u nas, czasem ja robię coś do jedzenia, czasem
                  zamawiamy pizzę, ale ZAWSZE coś do przekąszenia jest.
                  Wszystko zaczęło się od tego, że kiedyś w lodówce było piwo, do naszego i
                  znajomych użytku. Chłopak spytał czy może wziąć piwo, OK, może, wrócił z piwem i
                  czymś do jedzenia. Ten pierwszy raz zignorowałam, potem zaczęły się wycieczki do
                  lodówki. Mnie naprawdę nie chodzi o to, że on nie może czegoś zjeść (widocznie
                  nie zawsze na stole jest to na co on ma ochotę), ale o to, że w tej lodówce
                  grzebie bez mojego/naszego pozwolenia.
                  Tak jak pisałam wyżej - mnie by do głowy nie przyszło, żeby u kogoś iść i samemu
                  zrobić sobie coś do jedzenia, chyba, żeby gospodarz/gospodyni wyraźnie
                  powiedzieli że mogę. Dla mnie to mniej więcej tak jak grzebanie w szufladzie z
                  majtkami.
                  • hellious Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 17:03
                    Znaczy, ze kolega jest niedorozwiniety. Bo skoro nie rozumie prostego zdania typu " nie grzeb w mojej lodowce" to nie moze byc to normalny, inteligentny choc troche czlowiek. Nie nazwala bym kogos takiego "swietnym facetem", bo zwyczajnie ma was w dupie. A wy jak te ciucmy siedzicie i tylko stekacie pod nosem, jak wam zle, zamiast lodowkowego skrytorzerce za leb po schodach spuscic.
                    Takie coas nie powinno byc problemem i nie rozumiem jak mozna miec problem z rozwiazaniem tego.
                    • clio_1 Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 21:55
                      Kurczę, masz rację. To nie może być problem nie do rozwiązania. Następnym razem
                      jeszcze raz głośno i wyraźnie powiem że sobie nie życzę. Może po prostu za mało
                      stanowcza, nawet wprost, jestem? Dzięki za pozytywnego kopa w tyłek.
    • fajka7 Re: Kumpel i lodówka 01.12.08, 18:25
      Mozesz konkretniej opisac jak wyglada sytuacja, gdy mowicie mu
      wprost, zeby tego nie robil?
      Czyli tak: oni przychodza, siadaja, cos tam jest na stole. W pewnym
      momencie kolega wstaje i idzie - widzisz, ze kieruje sie do lodowki.
      Rozumiem, ze wtedy pada to zdanie wprost, ktore brzmi: "Kazik nie
      bierz nic z lodowki, bo denerwuje nas jak ciagle w niej grzebiesz.
      Jesli masz na cos ochote, sami Ci podamy, piwo tez."
      I co dzieje sie potem? On udaje gluchego i idzie dalej do lodowki
      tak?
      No to rozumiem, ze wtedy ktores z Was sie podnosi, podchodzi do
      niego, gdy on w tej lodowce buszuje i mowi tonem nieco
      glosniejszym: "Kazik, do cholery, czy Ty jestes gluchy?"
      Co dzieje sie potem?
      Bo jak dla mnie jesli Kazik nadal gluchy, zatrzaskuje mu lodowke
      przed nosem i mowie "albo w tej chwili usiadziesz i zastanowisz sie
      powaznie nad tym co powiedzialam, albo zaraz bedzie awantura".
      Kazik albo sie obraza i wychodzi, albo siada i odbywa krotka acz
      konkretna rozmowe na temat lodowki.
      Jesli proceder sie powtarza Kazik dowiaduje sie, ze nie bedzie
      zapraszany, jesli nie zacznie sie zachowywac w sposob cywilizowany i
      tyle. I przy nastepnej okazji slyszy przed wizyta przypominacza co
      do ustalen.
      Jesli Kazik zawala wszystkie ustalenia jak gdyby nigdy nic - odmawia
      mu sie wizyty kolejnym razem az sie nauczy. I trudno.
      No chyba, ze ten Kazik taki swietny, ze nie mozecie bez niego zyc.
      Wtedy mozna zapraszac i na biezaco bronic dostepu do lodowki smile
      Ja mam takich, co to nie moga nauczyc sie trafiac do popielniczki na
      balkonie i kiepuja przez balkon. No to za kazdym papierosem dostaja
      od nowa szczegolowy instruktaz smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka