mic-hag
01.12.08, 10:53
mój chłop ma koleżankę która działa na mnie jak czerwona płachta na wściekłego
byka.Dokładnie wygląda to tak- oni razem pracują mają zespół muzyczny takie
tam grania na weselach itp. wkurza mnie to że co ona mu powie to dla niego
jest święte ona nawet wtrąca się w nasze małżeństwo bo jak mają przerwy to
usłyszałam że rozmawiają o różnych tematach o ona pani psycholog udziela porad
mojemu staremu.wyćmi się chce wczoraj usłyszałam że mój mąż żle wyszedł na
weselu jak robiono im zdjęcia bo wygląda na zmęczonego i zacna pani
zaproponowała żebym zabrała syna z sypialni i przeniosła się z nim do innego
pokoju bo pewnie mój pan mąż się nie wysypia przez płaczącego małego.druga
sytuacja wraca stary z pracy i zaczynają się telefony kiedyś naliczyłam 8 w
ciągu 2 godz aż w końcu rozpętałam awanturę. Kobiety proszę was o sensowną
opinie i pomoc ja już mam tego dość czuje że mogę narobić bałaganu bo ja nie
wytrzymam a rozmawiałam już z nią i co usłyszałam że ja tego nie rozumiem i
czemu ja się czepiam oni razem pracują i muszą być zgrani.Błagam o zrozumienie
ja starego nie mam w domu od kwietnia do listopada w żadną sobotę często też i
niedzielę wiem są z tego niezłe pieniądze ale chciałabym mieć męża na tygodniu
dla siebie i dzieci.A straszne jest że to co ona mu powie to on leci i robi a
ja nie mogę doprosić się umalowania sufitu w łazience. Pomocy ja nie wiem co
mam już robić.