08.12.08, 22:10
plecy, znajomosci, protekcja - macie, korzystacie?
uwazacie ze dobre, czy zle?
wystarczy byc dobrym, czy trzeba jeszcze miec troche szczescia lub znajomosci
zeby dobrze ulozyc sobie zycie?
Obserwuj wątek
    • mearuless Re: plecy 08.12.08, 22:17
      tak , mam znajomosci w przychodniach i korzystam bqardzo chetnie.
      dzieki temu mam wizyty zalatwiane na jutro nawet gdy normalnie czeka sie miesiac.
      • inia33 Re: plecy 08.12.08, 22:31
        jakieś niewielkie mamy, korzystamy, nie uważamy, ze to dobre, ale
        inaczej się nie dasad
        i uważamy, że umiejętności to za mało, jak ktoś nie ma farta lub
        dobrych znajomości, to za chiny się nie wybijesad
    • nutka07 Re: plecy 08.12.08, 22:57
      Moja pierwsza prace zaraz po liceum zalatwil mi ojciec. Jak sie pozniej okazalo
      to znajomi w pracy go namawiali, zeby skorzystal z mozliwosci zalatwienia mi jej.

      Moje dwie bliskie dziewczyny od poczatku liczyly tylko na siebie. Szukaly pracy
      i znajdywaly ja. Bez zadnych plecow. Jedna z nich zaczynala piec lat temu od
      700zl dzis ma ok 5tys. Tylko dzieki sobie.

      Takze mozna i tak i tak smile
    • fajka7 Re: plecy 09.12.08, 05:18
      Sprawa wzgledna.
      Nie mam talentu do wchodzenia w takie uklady, ale zdarzylo mi sie
      musiec sie przelamac i zalatwiac kilka spraw po znajomosci. A moze
      wiecej niz kilka?
      Ale typowej protekcji w sprawie pracy nie znam.
      Chyba, zeby uznac taka sytuacje, gdy ja kogos zatrudniam i prosze
      znajomych o podrzucenie kogos sensownego na rozmowe - wtedy tak.
      • e_r_i_n Re: plecy 09.12.08, 08:33
        Ja mam tak samo.
        W tematach zawodowych - radzę sobie sama. No fakt, o naborze do
        pierwszych dwóch prac powiedzieli mi znajomi - ale dostać te prace
        musiałam sama wink.
        Zdarzyło mi się iść do znajomego lekarza, bo terminy 'regularne'
        były odległe.
        Ale generalnie nie zdarzają mi się sytuacje, kiedy z jakichkolwiek
        pleców muszę korzystać.
        • hellious Re: plecy 09.12.08, 09:18
          nie korzystam, bo nie mam. ale gdybym miala, to bym korzystalasmile
    • deodyma Re: plecy 09.12.08, 10:24
      nie mam zadnych plecow i nigdy nie mialamsmile moj maz rowniezsmile
    • kajak75 Re: plecy 09.12.08, 11:20
      z tych, ktore sama sobie wyrobilam wlasna praca - tak.
      • zebra51 Re: plecy 09.12.08, 11:34
        wysoko postawiony kochanek


        wink żarcik taki
        • sanna.i Re: plecy 09.12.08, 19:12
          Kurczę,a ja już ci zaczęłam zazdrościć...
    • kotbehemot6 Re: plecy 09.12.08, 11:54
      mam, nie korzystam, nie cierpię pakowac się w głupie stosunki zobowiązujące mnie
      do wyrazów wdzieczności. Lubie układy czyste i klarowne. Dlatego pracy szukałam
      ponad rok i w międzyczasie kilka razy szlag mnie trafiał kiedy brałam udzał w
      postępowaniu, któremu poświęciłam masę czasu i nerwów a było robione pod kogoś
      kto ma plecy.
    • fajka7 Re: plecy 09.12.08, 13:55
      To mi przypomina jak kiedys zaraz po obronie zostalam wyekspediowana
      przez rodzine do jakiegos znajomego, ktory mial firme, zeby moze u
      niego pracowac. I czulam sie totalnie upokorzona, do dzis
      przypominam sobie to uczucie- ze ja tak nie chce i ze nie podolam
      psychicznie, bo zezre mnie stres, ze pracuje tylko po znajomosci i
      nigdy sie nie dowiem czy jestem cos warta. Fakt, ze facet byl bucem
      na maksa. Chyba ten stres bylo po mnie widac, a moze nie bylam
      atrakcyjnym kandydatem, w kazdym razie na szczescie pan mnie nie
      przyjal, ale przekazal jakis czas potem informacje, ze mam sie
      zglosic do jego znajomego z kolei i moge zostac u niego sekretarka.
      Nie skorzystalam. To bylo ponad moje sily wtedy. Poszlam pracowac do
      szkoly i szukalam pracy sama.
    • gagunia Re: plecy 09.12.08, 18:52
      Nie mam pleców. Do wszystkiego doszłam sama. Mąż też. Wiele trudnych spraw
      załatwialiśmy bez pleców.
      Zdarzyło mi się usłyszeć, że i tak czegoś nie załatwię, bo nie mam odpowiedniego
      "statusu" np jak dyrektor teatru. Babsztylowi się wymsknęło, złożyłam skargę i
      sprawę załatwiłam. O jak miło było patrzeć na tą niezadowoloną gębę pani
      urzędniczki. Rozmowę telefoniczną, w której kazano jej sprawę załatwić
      pozytywnie dla nas puszczała na głośno mówiącym, żeby wszyscy słyszeli, jaka to
      ja franca jestem, że na samej górze interweniowałam.

      Niestety sprawy ważne dla mnie często załatwiam z grubej rury. Nie mam pleców,
      ale mam gębę nie od parady wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka