Dodaj do ulubionych

Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji?

19.12.08, 10:45
Nie cierpie.Od tego zaczne.Nie cierpie po całości.
Tegoroczna Wigilia w nowym miescu pracy-w srode spotkanie na
14,zamowiony catering,zeszlam do klubu na 14 a tam tłum obcych mi
osób,duzo starych grzybów(bo zaprasza sie emerytowanych praconików)i
ta perspektywa,az mnie scisaklo w brzuchu.Pytam koleżanke jak jest
co rok a ona ze kazdy z kazdym sie caluje i życzenia.Nie wytrzymalam
preski i ucieklamsadZeszlam po pol h bo szukał mnie Rządzący Tym
Wszystkcim(skądinąd kochany czlowiek i znim jednyem moglam sobie
skladac zyczenia bez wyrzutów sumienia)jakos wytrwalam 25 min i
ucieklam do domu.
W czwartek z rana informacja ze kierowniczka czuje niedosyt i chce
powtorki(!!!)tym razem w scislym gronie dla same
administracji.Boze....24 baby wmontowane w krzesla, wpieprzające
ciastka (wiekśzosć pan z nadwagą,narzekających na tęże ale rowno
oblizujących tłuste paluchy)zamowione w cukierni,na codzien
oczywscie obrabiające sobie tyłki, umiechają sie nieszczerze i
składają zyczenia.Kazda z tych bab, KAZDA musiala przy skladniu
zyczen poruszyc moją ciąze :jak milo, jak pięknie,zeby zdrowe bylo,a
wiadomo co bedzie?,a synka juz masz czy corcie?a mdlosci juz mineły?
(zdecydowana wiekszosc tych bab malo sie nie zesrala z ciekawosci
czy moj brzuch to wzdęcie czy ciąza i jakas taka durnowata reakcja,
ze jednak ciąza,acha!to teraz na L4 bedzie chodzic!!!)
Wrocilam do domu wykonczona.
Czy ja jestem aspoleczna?czy wg was taka wigilia to jakies
nieporozumienie?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 10:48
      Absolutne NIEPOROZUMIENIE i każdego dnia dziękuję losowi, że rzucił mnie do
      firmy, która nie praktykuje takich szopek.

      Pod koniec lub na początku roku lądujemy tylko całą ekipą w knajpie, ale to sama
      przyjemność kolacyjno - alkoholowa wink
    • tabakierka2 Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 10:50
      oh, u mnie podobnie. Jestem na ścieżce wojennej z szefową - wiem, że
      mnie nie znosi ( ze wzajemnością) ale jakoś się tolerujemy - nie
      mamy innego wyjścia. Na szczęście wigilie organizuje się u nas w
      działach - nasz dział nie robi wigilii (chyba)właśnie ze względu na
      atmosferę. Ja sie cieszę, bo nie mam ochoty siedzieć i udawać, że
      wszystko pięknie ładnie uncertain
    • weronikarb Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 10:52
      My mielismy wczoraj po pray. Byl zarzad, komijsi i pracownicy
      etatowi - ok. 35 osob. Dla mnie to nie trauma, bo pracuje tu 10 lat
      i wszyystkich znam dobrze, lubie ich, cenie i milo mi ze choc raz w
      roku spotykamy sie na neutralnym gruncie.
      Wg. mnie mily zwyczaj. Z dziewczynami jzu sie umawiamy wlasnie na
      babskie ploty gdzies w knajpce smile
    • ewcia1980 Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 10:56
      U mnie w pracy jest "cos" takie organizowane ale nie
      uskuteczniamy ... "niedzwiedzi" czyli nie ma skladania zyczen
      kazdemu z osobna i obrzydliwego obcałowywania sie.

      Generalnie wyglada to tak, ze zamówione jest jedzenie, zyczenia
      sklada wszystkim pani dyrektor, ludzie siadaja obok tych ktorych
      lubia i jest okazja chwile porozmawiac.
      no i trwa to w sumie nie za długo.

      teraz jestem na zwolnieniu "ciążowym" ale na wigilie do pray pójde w
      celach towarzyskich.
      ja akurat mam chec "pochwalic" sie moja ciąża i spotkac z
      kolezankami, których dawno nie widziałam a które lubie.

      gdyby był zwyczaj składania sobie zyczen i przy tym "cmok, cmok" to
      NAPEWNO unikałabym tego.
    • mama_frania Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 10:57
      U mnie w firmie jest kameralnie, co roku wigilia kilka dni przed Świętami ale
      bez całowania się każdego z każdym. Po prostu zamawia się trochę przekąsek,
      napoje i tak sobie siedzimy i gadamy.
    • mustardseed Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 10:59
      'wigilia' w pracy - absolutne nieporozumienie. U mnie naszczęście
      wymarła. Pojawiły się za to imprezki-popijawki, of cors po pracy,
      które wolę bardziej.
    • triss_merigold6 Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:00
      Eee wczoraj miałam biurową wigilię i dziś mam biurową wigilię tylko
      w mniejszym składzie i jest fajnie. Miło, nie za długo, ludzie są w
      porządku, żarcie było dobre. Zawsze to jakaś odmiana od udawania, że
      ktoś pracuje tuż przed świętami.
    • babsee Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:01
      No u nas na tej drugiej wigili byla gorąca prosba zeby nie calowac
      sie tylko kierowniczka zlowy wszytskim i bedzie z glowyI tak tez
      zrobila ale zawsze sie znajdzie jakas farnca ktora musi sie wyrwac
      do kogos z pyskiem i potem to juz leeeeeeci!owczy pęd cia mać.
    • bri Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:08
      Moim zdaniem jesteś trochę aspołeczna. Że obcy to już nie można im
      życzyć wszystkiego najlepszego?
    • bacha1979 Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:18
      Skoro masz takie podejście do ludzi z pracy, to może lepiej wziąć wolne przed
      świętami??
    • cathy1976 Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:18
      brrrrr...
      wzięłabym urlop gdybym miała taka perspektywę;
      u mnie jest wyżerka bez całowania i spotkanie w kanjpie z alkoholem
      i w związku z tym czasem niektórzy się całują wink
      • pelagia_pela Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:27
        Ale musi byc ciezko pracowac z ludzmi, ktorych sie az tak bardzo
        nienawidzi. No jak te tluste stare babska smialy cie pytac o
        samopoczucie w ciazy??? I jeszcze dobrze zyczyc. Normalnie zgroza.
        • igusiak Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 18:14
          ooo kurde same obleśne, tłuste stare pruchna, pewnie jeszcze
          śmierdzą potem i wali im z ust.... tylko Ty zapewne taka niewiasta w
          blasku aureoli, szczupła, pachnąca...
          eeeeeh nic dziwnego że nie możesz wysłuchac ich dobrych zyczen- te
          zyczenia też pewnie obciekają tłuszczem i śmierdzą...

          GlooooRia!
    • arcus.caelestis Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:26
      Też nie lubię takich imprez, sztuczne i na siłę tworzenie klimatu rodzinnego. Na
      szczęście w firmie w której obecnie pracuje więcej osób ma takie podejście smile i
      zwyczaj umarł śmiercią naturalną. Za to spotykamy się we własnym gronie przy
      piwku albo innym napoju poza pracą oczywiście smile
    • babsee Re:Bri 19.12.08, 11:26
      A sygnaturke moją widzialas? smile
      a tak serio-pogląd mam mniej wiecej od 18 r.ż jasny i niezmienny-
      ludzie to wilki co wtykają szpilki.
      Zlosliwi, zawistni z paskudnym wnętrzem.W porażającej
      większosci.Czasem zdarza sie wyjątek,czlowiek dobry i zycze mu
      wszystkigo najlepszego-ale nie znaczy ze musze sie z nim calowac i
      dzielic oplatkiem(no wlasnie, ta czynnnosc jest jeszcze taka
      intymna,taka rodzinna, albo jak kto woli-symboliczna a tu
      sprowadzona do jarmarcznej roli)
      • bri Re:Bri 19.12.08, 11:28
        No to co się pytasz czy jesteś aspołeczna? Najwyraźniej jesteś.
        • babsee Re:Bri 19.12.08, 11:34
          I wszytsko stało sie jasne.
          Pocieszającym wydaje sie fakt,ze sa tez osoby, ktore mają pdobny
          pogląd nt.Wigilii w pracy.
          • bri Re:Bri 19.12.08, 11:35
            Czemu pociesza Cię fakt, że inni ludzie też męczą się na pracowych
            Wigiliach i z obrzydzeniem myślą o składaniu życzeń np. Tobie???
            • tabakierka2 Re:Bri 19.12.08, 11:39
              bri napisała:

              > Czemu pociesza Cię fakt, że inni ludzie też męczą się na pracowych
              > Wigiliach i z obrzydzeniem myślą o składaniu życzeń np. Tobie???

              nie chodzi o obrzydzenie, ale o to, że ludzie "rąbią sobie" na
              codzień doopy, a później siadają przy wspólnym stole...jest słodko,
              że aż mdło, a później znów wracają do ulubionego zajęcia...
      • mustardseed Re:Bri 19.12.08, 11:38
        Nie no masakra, opłatek w pracy to jakis hardcore pseudoreligijny.
        Babsee, nie jestes odosobniona w swoich odczuciach.
        Jeszcze spotkanie przy ciachu i pogaduszki mogą być, ale nagle na
        pół godziny udawać, że pałamy miłością do wszystkiego co się rusza,
        całowanie i dzielenie się opłatkiem - tu nie trzeba być aspołecznym,
        żeby mioeć opory. To instynkt samozachowawczy włącza czerwone
        światło i mówi: to jest nie halo.
        • bri Re:Bri 19.12.08, 11:48
          Ja zupełnie inaczej do tego podchodzę. Nie muszę do tych ludzi pałać
          miłością, taka Wigilia to po prostu okazja, żeby się właśnie wznieść
          ponad codzienne niesnaski, oraz własne uprzedzenia i niechęci.
      • maman3 Re:Bri 19.12.08, 20:55
        Zgadzam się z babsee- to jest spostpolicenie Wigilii- życzenia sobie
        ludzie zawsze składali, nie trzeba było tworzyć "wigilijek";Wigilia
        to spotkenie szczególne, rodzinne z zasady, to wieczór- te spokania
        firmowe to czysta komercja- ja dojrzałam do tego, żeby od przyszłego
        roku bojkotowac je również w szkole i przedszkolu, moje dzieci już
        rozumieją o co chodzi.
    • qunegunda Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 11:47
      Tez nienawidze tych debilnych wigilii. Ale ja jestem aspołeczna big_grin
    • dirgone Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 12:16
      Ja mam w miarę ok, tzn. jest tylko małe spotkanie, z którego urywam się po 15
      minutach (czyli jak wybije ostatnia minuta roboty). Wigilią pracową bym tego na
      pewno nie spotkała - jest to po prostu szansa na spotkanie się ludzi, którzy
      codziennie ze sobą pracują, ale widują się raz do roku. I żadnych śledzików i
      sałatek, tylko kilka ciastek i ewentualnie wino. I koniec. A, i mikra premia.
    • betty_julcia Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 13:32
      Dla jednych hipokryzja dla innych przyjemność... Nie widzę nic złego
      w złozeniu sobie życzeń w gronie pracowniczym przy kawie i ciastku i
      uważam że nie ma to sie nijak do spotkań popracowych przy alkoholu.
      Też mi porównanie, jakby jedno miało przeczyć drugiemu.
      Co do autorki to cóż... albo wiodąca jędza albo tylko współczuć
      fatalnego wyboru pracy i tak brzydkich i paskudnych koleżanek i
      kolegów że lepiej uciec niż pożyczyć im Wesołych Świąt. Ja cieszę
      się na Wigilię u mnie na uczelni, spotkanie całego Instytutu przy
      jednym stole i indywidualne składanie sobie życzeń ze wszystkimi
      jego pracownikami. Później siedzimy sobie przy tym, co każdy
      przyniósł i gawędzimy wesoło. Dla mnie nie żadna hipokryzja, wręcz
      przeciwnie.
      • flavilla Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 15:17
        > Co do autorki to cóż... albo wiodąca jędza albo tylko współczuć
        > fatalnego wyboru pracy i tak brzydkich i paskudnych koleżanek i
        > kolegów że lepiej uciec niż pożyczyć im Wesołych Świąt.

        No ba, przecież dobieramy sobie pracę ze względu na kolegów, to wina
        autorki, że nie ma ochoty oszukiwać.

        W moim przypadku "wigilia pracowa" będzie w poniedziałek. Nie mam
        fatalnej pracy ani tak brzydkich koleżanek i kolegów, że wolę uciec.
        Nie mam natomiast ochoty na składanie życzeń osobie, która na
        codzień czerpie satysfakcję z krzywdzenia innych. Nie życzę mu źle.
        Nie życzę mu dobrze. Nie życzę sobie mieć więcej kontaktu, niż
        biurowe "dzień dobry" i "do widzenia".

        Nie przeszkadza mi składanie życzeń na nieswoje święta, bo to taki
        czas, kiedy i ja mam swoje święto, o którym mało kto wie. Moim
        przyjaciołom chrześcijanom życzę najlepiej na Boże Narodzenie, moim
        przyjaciołom żydom - dużo światła chanukowego. Jeśli mam kłamać i
        działać wbrew sobie - nie, dziękuję, hipokryzjometr mi pęknie.
    • 18_lipcowa1 zalezy jaka praca. 19.12.08, 14:55
      w moim obecnym miejscu pracy jest ok, milo i krotko.

      w Polsce w Urzedzie Miejskim to dopiero byl szczyt hipokryzji.
      • to.ja.kas Re: zalezy jaka praca. 19.12.08, 15:20
        Mówisz Babsee , że oni niedobrzy i dupę obrabiaja a potem idą na
        Wigilię...Ty robisz tylko połowę. Ty tyłek obrabiasz ale na dobre
        zyczenia Ciebie nie stać. No cóż.

        Co do Wigilii w mojej pracy.
        Mam ich kilka, bo najpierw robi mój dział. Po pracy, w wynajetej
        knajpce. Jest wino i rozmowy do póznej nocy. W koncu można sie
        wyluzowac i pogadac.
        Potem jest wigilia z tymi obrzydliwymi emerytami...serio (Ty tez
        kiedyś będziesz emerytką). Fajnie jest spotkac starszych kolegów.
        Niektórych pamietam jeszcze z dzieciństwa bo to osobowości w mojej
        branży. Mozna posłuchać tylu historii. Jest miło.

        POtem jest ogólno firmowa wielka Wigilia ze wszystkimi (chociaż nie
        ma szans na to by wszyscy byli bo to duzo osób).
        A jak jest sie lubianym to jeszcze ma się zaproszenia do innych
        działów tongue_out

        Także ostatni tydzień przed świętami zawsze na chwilkę gdzieś się
        wypada.
        Cholernie lubie te nasze firmowe świeta. smile
        • roburb1 Re: zalezy jaka praca. 27.12.08, 03:43
          To musi być jakiś państwowy biznes.

          Jakoś nie widzę takiego opier*dalactwa w normalnej firmie, tylko za pieniądze
          podatnika to jest możliwe.

          W.
    • mearuless a ja lubilam takie spotkania 19.12.08, 15:30

      i milo wspominam jak cala ksiegowosc se zbierala i jadlysmy lody obficie
      polane............adwokatem.
      albo wigilie na ktorych byl caly zespol i kazdy smial sie zartowal,oczywiscie
      byli ludzie mnej i bardziej fajni- ale to bylo takie przyjacielskie.
      • betty_julcia Re: a ja lubilam takie spotkania 19.12.08, 15:39
        Właśnie o to chodzi że sa ludzie mniej i bardziej fajni, ale taka
        Wigilijan atmosfera sprawia ze można wiele lodów przełamać i poznać
        kogoś z innej strony. Ale można też zwiać, olać wszystkich i
        wszystko łącznie z wigilijną atmosferą i obsmarowaći nawyzywać za
        plecami. I mieć sie za lepszą....
    • kali_pso Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 15:44
      Przesadzasz i chyba sama sie nakręcasz niepotrzebnie..sygnaturką
      teżwink
      Nie wierzę, że nie masz w pracy nikogo, dla którego warto jest
      przyjść. Ja tez mam róznych współpracowników, ale jednak przeważaja
      ci, z którymi spotkac sie jest mi miło- na mojej Wigilii, było
      ciepło, serdecznie i smacznie- a to, że pojawi sie ktoś, kogo nie
      znoszę? Cóż, bywa, nie ze wszystkimi trzeba sie obściskiwac i spijać
      z usteczekwinkP
      • lewababa Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 15:47
        wlaśnie wrociłam z takigo spotkania...
        zenada...
        • dlania Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 15:50
          Nigdy w życiu nie byłam na pieprzonym pracowniczym opłatku. Szkoda
          czasu. Jak sie z kimś lubimy to i tak sobie życzenia złozymy,
          niekoniecznie spędzeni w tym celu do jednej sali.
    • polaola Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 15:52
      Jestes osoba ktora w emerytach widzi tylko "stare grzyby" a w
      kolezankach z pracy "kobiety z nadwaga oblizujace tluste paluchy" -
      no to ja dziekuje za Twoje towarzystwo
      • to.ja.kas Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 15:58
        I to jest smutne.

        Obok w watku młoda, piekna i młoda zona jedzie po teściowej i
        bezpłodnej starej raszpli która smie byc eksią jej męża i szczyci
        sie bo ona, taka piekna, a ta eksiara stara czterdziecha normalnie,
        pomarszona, po prostu wziąc łopatę i zakopac takie stare paskudne
        pudło.
        Tu młoda mama w emerytach widzi stare grzyby.

        Mam pytanie. Jak Wy młode i piekne patrzycie na własne matki, ojców,
        dziadków. Naprawde myslicie, ze bedziecie młodzi i zawsze piekni.
        I żeby to jeszcze było forum pt "młode, głupie siksy" ale żeby takie
        trendyu na emamie ? A jakie wartości dzieciom przekażecie?
        Smutne.
    • bea.bea Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 18:10
      taka swiateczna przypowieść...:

      jesli cos mówisz to jakbys mówił o sobie...zwłaszcza jesli mówisz o innych...

      ja lubie moja pracowa wigilie, choc nie sympatyzuje ze wszystkimi i wszystkich
      nie znam...
      szczerze zycze wszystkim ...z róznica taka , ze tych których lubie ucałuje...a
      zym za którymi nie przepadam podaje reke...
    • babsee Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 19.12.08, 19:19
      Za zrozumienie o "aspolecznych" dziekuje.
      Za "zrozumienie" u swietoszkowatych co "lubią wesoło gawędzic" też
      dziekuje(Boze, chroń mnie przed takimi-i ja cie kochanie jedzą nie
      nazwe)
      Za inny punkt widzenia,wypowiedziany z klasą-dziekuje podwójniesmilei
      zycze szczerze Wesołych Swiat.
      ps.Stare Grzyby-to pojęcie funkcjonuujące OFICJALNIE w mojej pracy,
      wypowiedziane przez jednego z emerytowanych profesorow, ktory widac
      ma więcej poczucia humoru niż wiekszosc wypowiedających się.
      a smrodu potu nie poczulam,musze zacząc lepiej obwąchiwać.
    • zebra12 Eeee, u nas było fajnie 19.12.08, 19:25
      Ja tylko nie lubię obcałowywania się, ale przeżyłam. Miło było.
      • aetas Re: Eeee, u nas było fajnie 19.12.08, 20:00
        ja też nie lubię takich spotkań, chociaż nie mam jakoś wiele
        antypatii w miejscu pracy, z większością ludzi mam układy dobre lub
        żadne. Staram się robić swoje. Nie mam jakichś uprzedzeń w stosunku
        do osób starszych ode mnie, zresztą jestem trochę staroświecka z
        poglądami jesli chodzi o szacunek dla osób starszych ode mnie trochę
        lub znacznie. Natomiast wyjątkowo mi nie po drodze z wigiliami
        pracowymi, najbliższa pracowa minie mi zapewne pod znakiem pytań,
        czy moja obecna ciąża (już czwarta! rok temu poroniłam ciążę, która
        była komentowana jako "słyszałaś? która to już? trzecia?!) była
        planowana... staram się zachować dystans i humor i odpowiadam, że w
        moim wieku się już nie wpada... wink ale miłe to nie jest... nie
        wiem, skąd w ludziach taka niezdrowa ciekawość i zakładanie z góry,
        że a) jeśli ktoś nie ma dzieci, to z jakiegoś powodu nie chce ich
        mieć? b) jak ma więcej niż jedno, a już nie daj Bóg więcej niż
        dwoje, to na pewno dlatego, że nie wie biedak, jak się zabezpieczyć
        przed niechcianą ciążą... wink

        to tak na gorąco z bieżących niesmaczności, ale normalnie to jedna z
        wielu rzeczy, obok obrabiania d. współpracownikom na prawo i lewo,
        robienia wrażenia, że się zap... jak nie wiem co, szukając
        możliwości nienarobienia się przypadkiem za wiele...

        ldatego nie mam ochoty, ale cóż, zacisnę żeby i będę się miło do
        wszystkich uśmiechać, jak co roku, taka za mnie hipokrytka i
        konformistka, czego sie nie robi dla tej comiesięcznej pensji?

        miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza, gdyby ów bliźni nie był
        tak blisko... wink
        • in-ca Re: Eeee, u nas było fajnie 20.12.08, 13:43
          Niestety u mnie w pracy praktykuje się ten zwyczaj. Nie cierpię składania życzeń
          wszystkim, w końcu nie każdego muszę lubić. Na szczęście w tym roku miałam
          opiekę w dzień kiedy obchodziliśmy wigilię pracowniczą.
          POrażka i nieporozumienie.
    • madziaaaa Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 27.12.08, 08:57
      Powiem Ci babsee, że trochę wstrząsnął mną Twój opis współpracownic.Wynika z
      niego, że masz zero szacunku dla tych osób. Fakt-nie musisz mieć, ale warto być
      za to kulturalnym. Być może one też Ciebie nie lubią, tak jak Ty je, tylko z
      grzeczności pytają o samopoczucie.Jeśli"na żywo" bije z Ciebie taka niechęć,
      jaka bije z Twojego posta, to ciężko muszą mieć z Tobą współpracownicy.
      Pamiętam, jak szukałaś pracy, jakie posty wtedy pisałaś...Rozumiem, że teraz
      czujesz się na tyle pewnie, że jedziesz równo po wszystkich...
      Smutne to.
      I jeszcze jedno, miałaś prawo wykręcić się od Wigilii. Mogłaś wytłumaczyć się
      złym samopoczuciem, ewentualnie mogłaś nie całować się z każdym, bo wiadomo, że
      to nie higieniczne jest i tym bardziej w ciąży nie wskazane.
      • madziaaaa aha 27.12.08, 09:00
        nie jestem specjalną fanką takich imprez, wolę spotkać się w mniejszym gronie
        gdzieś w pubie, ale nie przyszłoby mi na myśl wypominać komuś tłuste paluchy i
        inne sprawy.
        Nikt nikogo nie zmusza, można nie pójść na taką firmową imprezę.
      • kali_pso Re: Wigilia w miejscu pracy-szczyt hipokryzji? 27.12.08, 15:05
        Powiem Ci babsee, że trochę wstrząsnął mną Twój opis
        współpracownic.Wynika z
        niego, że masz zero szacunku dla tych osób. Fakt-nie musisz mieć,
        ale warto być
        za to kulturalnym. Być może one też Ciebie nie lubią, tak jak Ty je


        Ranyyyyy, po co te gadki- to forum a nie konfesjonałwinkP
        Ty taka zawsze jesteś układna, kulturalna, nic niepoprawnego
        politycznie na innych nie głosisz?winkP
        No wierzę....
        • madziaaaa no dobra 27.12.08, 22:07
          może wstrząsnął, to za duże słowo, ale na pewno zniesmaczył.
          • aetas jestem w szoku, było fajnie ;-) 27.12.08, 22:11
            no, zero całowania, po prostu miodzio, miło, swobodnie, chyba
            polubię pracowe wigilijkiwink
            chociaż i tak najbardziej kręciło mnie przygotowywanie z
            dziewczynami wszystkiego, to potem też było super, aż miło było
            popatrzeć, jak ładnie wszystko wyszło i profeska, chociaż wszystko
            było przygotowywane własnym sumptem, obiecuję za rok nie narzekać
            nic a nic! smile))
      • babsee Re: Madziaaa 28.12.08, 12:34
        Serdecznie dziekuje za wynoszenie z prywatnego forum tresci moich
        postów.
        To rozumiem ta kulutura o ktorej mowisz?
        naruszylas nie tylko zaufanie związane z obecnoscią na zamknietych
        forach ale i jakiekolwiek poczucie przyzwoitosci ludzkiej.
        Rozczarowałaś mnie potowrnie.
        • kali_pso Re: Madziaaa 28.12.08, 14:49
          O poszukiwaniu pracy pisałaś też tutaj, jak sobie przypominam stałaś
          przed jakimś dylematem- co wybraćwink
          • madziaaaa Re: Madziaaa 28.12.08, 17:27
            dokładnie to miałam napisać, ale stwierdziłam, ze szkoda sobie strzępić
            klawiaturę. Nie wiem, co wyniosłam z zamkniętego forum? fakt, że kiedyś szukałaś
            pracy????Wyluzuj, babsee.
            • babsee Re: Madziaaa 28.12.08, 19:19
              Juz wyluzowalam.Pomoglas mi wreszcie zdecydowac sie co do opinii na
              Twoj temat.
              odkad Cie znam z forum mialam z tym problem,jakos nie moglam sie
              zdecydowac.
              mam to juz za sobą.
              • madziaaaa Re: Madziaaa 28.12.08, 20:52
                to najważniejsze. Ciężko tak zdania o kimś nie mieć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka