pancwynar Sweter NIE JEST prezentem... 24.12.08, 12:30 czy Ty rozumiesz ideę PREZENTU świątecznego? w moim domu rodzinnym nigdy się nie przelewało (choć głodny nie chodziłem), zabawek nie miałem za dużo więc sądzę, że moja wypowiedź może być miarodajna... a) zgodzę się, ze należy zachwać umiar w obdarowywaniu dzieci; np. moja Była rozpieszczała siostrzeńca tak kosztownymi prezentami, że oczy otwierałem ze zdumienia (np. samochód elektryczny - koszt kilka tyś PLN), b) ale sweterek to NIE JEST prezent; podobnie jak skarpety, krawat, komplet pachnideł etc. i mówię to jako trzydziestokilkuletni facet, który nie oczekuje, że ktoś wyda na niego kilkaset PLN; ale jak ktoś chciałby mi pod choinkę dać sweter to już lepiej niech kupi cytrusów i słodkości c) a już dla dziecka kupowanie swetra i dziwienie się czemu nie jest tym zachwycone.. to ja przepraszam, ale czy trzeba to wyjaśniać? d) sweter może być prezentem dla dzieciaka naprawdę biednego; tyle tylko, ze tu już zaciera się granica - dla niego wszystko będzie darem - nie mniej nawet wtedy uważam, że jeżeli kupuje się coś pod choinkę/na Mikołaja to niech to będzie dodatek (oczywiście potrzebny marznącemu maluchowi) do nawet najskromniejszej, ale ZABAWKI... e)... ZABAWKI zależnie od poziomu, wieku i potrzeb dzieciaka (samochodzik, niesmiertelne LEGO dla zamożniejszych, wymarzona książka dla czytelnika, bilet(y) do kina/teatru, karnet na pływalnię/lodowisko, dla starszego sprzęt sportowy lub gadżet elektroniczny - np. część do modernizowanego komputera, aparat itd., ale nie bluzeczka, szaliczek i czapeczka - litości) f) najlepiej jak dla syna prezent wybierze ojciec; dla córki matka g) wybacz, ale kalendarz adwentowy to JEST prezent (pamiętam- cieszyłem się bardzo), sweter NIE h) pozdrawiam i WESOŁYCH ŚWIĄT (i wyłącznie trafionych prezentów) Odpowiedz Link Zgłoś
oldbay Re: Sweter NIE JEST prezentem... 25.12.08, 01:15 Jako dziecko często dostawałam od Babci grube rajstopy i tabliczkę gorzkiej czekolady i zapewniam cię, że bardzo się cieszyłam. Babcia była bardzo uboga, teraz już jej z nami nie ma a ja jak wspominam te najpiekniejsze od niej prezenty dawane z miłościa to mam łzy w oczach. - oldbay Odpowiedz Link Zgłoś
hirth prezent dla szwagierki, a nie jej dziecka 24.12.08, 12:38 pamiętam z dzieciństwa jaki był zawód gdy po rozpakowaniu prezentu okazywało się, że w środku jest coś 'użytecznego': piżamka, skarpetki, spodenki, pościel (oj! bywało) pewno z trudem zdobyte przez babcie w jakimś sklepie (nie wiem gdzie takie rzeczy się kupowało w PRLu). I już wtedy mieliśmy świadomość, że to są bardziej prezenty dla mamy niż dla nas... I trzeba było jeszcze dziękować! Koszmar dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
wuj_matt_w_podrozy Re: prezent dla szwagierki, a nie jej dziecka 25.12.08, 01:53 Hej Hirth! Ja kiedyś (tak około '84 roku) dostałem (de)komplet sztućców składający się z sześciu łyżek i sześciu widelców, a rok później DAMSKI ruski zegarek... Jako twardy rocznik 70 wiedziałem o co chodzi i starałem się okazać radość i wdzięczność, ale tą szarą gulę zawodu w gardle pamiętam do dziś... Piżamki, ręczniki, to był standard. Zazdrościłem kolegom, którzy dostawali jakieś kompletnie badziewne Łunochody i inne wynalazki z tamtych czasów, ale i mi trafiały się niezłe łupy... Matchboxy, Majoretty, no i przede wszystkim zdalnie sterowany JAPOŃSKI garbus, który zresztą "zdepnął misię" trzy dni po otrzymaniu... Do dzisiaj mam irracjonalną awersję do praktycznych, użytecznych i kształcących prezentów pod choinką. Na co dzień kupuję dzieciom Przyjaciół upierdliwe prezenty takie jak "Kubuś Puchatek" Milne'a (żeby wiedziały, że ten disnejowski tłusty imbecyl to tylko uzurpator i dworska gnida), "Małego Księcia" (żeby zaczęły więcej kumać), ale na Święta... Wstyd się przyznać, ale przynoszę najróżowsze, najpaskudniejsze, kretyńskie prezenty z list dzieciowych hitów, aby przez 30 sekund nacieszyć się widokiem szczęśliwej mordki, która dostała to, co chciała... Na mądre i użyteczne prezenty jest czas przez 364 dni w roku. Nic na to nie poradzę. Wuj Matt w Podróży Odpowiedz Link Zgłoś
agnen Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 24.12.08, 14:28 szczerze powiedziawszy nie znam żadnego dziecka które ucieszyłoby się z ciuszka. Nawet najładniejszego. Ja jak byłam mała też się szczególnie z nich nie cieszyłam. Ubrania są rzeczą normalną, kupowaną bez okazji jak są potrzebne, nie prezentem. Przynajmniej ja to tak rozumiałam kilkanaście lat temu. Co do błyszczyka i kosmetyczki to nie mam pojęcia, ale mógł przecież po prostu się jej nie podobać... Odpowiedz Link Zgłoś
kodem_pl Kiedys cieszyliscie sie z pomaranczy z Kuby... 24.12.08, 14:38 ... na ktore dzisiaj kazdy bylby wsciekly, ze sa niejadalne. Kiedys cieszyliscie sie, ze po 10 latach podlaczyli wam telefon, czy wystaliscie mebloscianke wygladajaca jak koszmar. Przy powszechnej dostepnosci dobr i uslug trudniej zadowolic konsumenta. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrj87 Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 24.12.08, 15:05 Apetyt rośnie w miare jedzenia. Nie zauważyłeś/zauważyłaś, że nie żyjemy już w komunie? Odpowiedz Link Zgłoś
wybierz_albo_wpisz_nowy Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 24.12.08, 15:27 Może po prostu nie podobały jej się te kokardki, i różowiutka śliczniusia torebeczka, czy błyszczyki. To takie babskie typowe prezenty, i dla 8-latki? Przecież to jeszcze dziecko, po co je wtłaczać od razu w te schematy, że jak kobieta, to myśli tylko o pacykowaniu się i "ładnym wyglądaniu". Nie dziwię się dziewczynce, ja będąc w jej wieku też bym nie była zadowolona z takich giftów. Wolałabym dostać książkę albo jakieś narzędzia (byłam specyficznym dzieciakiem, lubiłam się bawić wbijając gwoździe w deskę.. Bezpiecznym prezentem jest zwykle film na dvd, łatwo dobrać coś do wieku. Ewentualnie gra video czy na kompa, o ile dzieciak lubi grać. Ubranie to nie prezent, zgadzam się z przedmówcami. Odpowiedz Link Zgłoś
qdx Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 24.12.08, 15:37 Niestety sami "wychowaliśmy" dzieci, tydzień bez prezentu tydzień stracony. Ale z drugiej strony jak się bronić przez taką ilością zabawek i gadżetów? Nie brać dzieci na zakupy? Nigdy? Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka Odwrotnie 24.12.08, 15:46 Pokolenie komsumpcyjne czyli my, cieszyliśmy się z prezentów. Dzieci nie są pokoleniem komsumpcyjnym i cieszą się bardziej z Magii Świąt(tylko gdzie ona?). Jak ma pół pokoju zabawek czy ubrań to trudno się dziwić,że kolejna lalka czy ciuch nie robi wrażenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ik_ecc o tak, komuna miala woje zalety 24.12.08, 17:32 Nic nie bylo wiec ze wszystkiego sie czlowiek cieszyl. Odpowiedz Link Zgłoś
ik_ecc co do "ciuch to nie prezent" ;) 24.12.08, 17:34 Moja trzylatka zazyczyla sobie pod choinke rekawiczki-biedronki i czapke-biedronke i nie moze sie ich doczekac, ciagle o nich mowi. ;- ) Ciekawe jaka reakcja bedzie jak w koncu dostanie to w lapy. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: co do "ciuch to nie prezent" ;) 24.12.08, 17:52 U nas ostatnio dziecku (lat prawie 7) przybyła masa różnych dóbr materialnych : łyżwy, zabawki, strój księżniczki na bal w szkole, czapka z szalikiem (komplet) i skrzyneczka na biżuterię z jakimiś pierdółami i błyszczykiem. Największy zachwyt wywołała ta skrzyneczka właśnie i czapa+szalik (bo były z napisem High School Musical, na którego punkcie młoda odjechała całkiem jakiś czas temu...). Do kompletu dziecię zaczęło samodzielnie wyrabiać biżuterię, żeby mieć czym "do pełna" skrzynkę zapchać i niech mi kto powie, że to zbyt dorosły prezent.... Odpowiedz Link Zgłoś
uhu_an Re: co do "ciuch to nie prezent" ;) 25.12.08, 13:14 Nie, bo dziecko samo to chcialo. orezent trafiony w gusta/zainteresowania Odpowiedz Link Zgłoś
estta1 Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 24.12.08, 20:17 pamiętam jak dostałam piżamę, byłam tak zawiedziona ze poszłam płakać do łazienki - żeby nikt nie widział. Nie znam dziecka które sie cieszy z ubrania. No chyba że to koszulka z dinozaurem, którego dzieciak uwielbia, coś specjalnie pod jego gust i zainteresowania. Już pościel z tygrysem - skoro tak lubi czy jakas koszulka z nadrukiem jej zdjecie + tygrys. Szkoda mi takich dzieci - ciotka powiem im konsumpcyjna osmiolatka nie umie się cieszyc, a ja powiem ciotka nie ma pojecia o komu daje prezent. a gadanie ze wszystko ma - co za bzdura, dzieci potrafią cieszyc sie z pierdółek byle ktos odopowiednio je wybrał. Odpowiedz Link Zgłoś
quisti Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 24.12.08, 22:47 sweterki to się kupuje rodzicom a nie dzieciom. Dzieciom kupuje się zabawki, książki, gry i inne fajne rzeczy a nie ciuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
dagusia333 Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 25.12.08, 00:27 Ciuszek tez może być prezentem, ale nie 'normalne' np.spodnie czy sweter, bo to się kupuje kiedy jest potrzebne, ale już bluzeczka np. z króliczkiem playboya(czy z innym modnym nadrukiem), zaczepiste kapcie czy fajny szlafroczek.Z prezentów - nawet 'normalnych' ciuchów cieszą się na ogół 15- latki wzwyż kiedy dostaną coś od mamy, która zna gust i upodobania córki czy syna, ale gorzej od cioci, która zupełnie może nie trafić z kolorem czy fasonem. Odpowiedz Link Zgłoś
salsa42 Re: Nie macie wrażenia, że my jako dzieci... 25.12.08, 01:30 A ja chyba nie na temat,ale gdzie w Polsce dostaje sie kalendarz adwentowy?Jesli nie mowimy,tzn.Ty nie mowisz o polskich realiach,to moze nie to forum,nie te dzieci,zupelnie inne klimaty..? Odpowiedz Link Zgłoś