Mam półroczne dziecko,które kocham.Mam wspaniałego męża,z którym jestem
szczęśliwa.Mamy gdzie mieszkać,nie mamy kłopotów finansowych (w sensie jest
dobrze,nie brakuje do następnej wypłaty,co nie oznacza,że jest
rewelka)Pozornie wiodę spokojne i miłe życie,ale...Czuję,że dzieje się coś
złego.Od dłuższego czasu ciągle się czymś martwię.A to swoim zdrowiem
(obsesyjnie),a to o dziecko,a to znowu,ze mogłabym być lepszą matką ,albo ,że
stanie się coś złego

Kazdego dnia czymś się dręczę.Zajmuję się dzieckiem bez
jakiejś większej radości (choć staram się ,żeby mała nie widziała,ze jestem
smutna).Szybko się denerwuję,często pobolewa mnie głowa (moze właśnie z
nerwów...).Robiłam niedawno podstawowe badania-wyniki ok.Dziewczyny...czy to
może być depresja? Co robic? Nie chce juz płakac...