zachowanie lakarza..

13.01.09, 18:52
Już drugi raz podczas wizyty u dwóch różnych lekarzy( NFZ i
prywatnie) spotkałam się z sytuacją w której ja mówię,a tu dzwoni
lekarzowi telefon, ten odbiera go sobie jakgdyby nigdy nic,
rzucając " pacjent" i wysłychujesz później rodzinno-prywatnych
dyskusji.
Przełknęłam.
Miałyście kiedys taka sytuację. Zwrócił może ktoś uwagę i jaki był
tego skutek?
    • asiaiwona_1 Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 18:59
      Mi się parę razy zdarzyło, że lekarz odebrał. Ale najpierw mnie
      przeprosił a potem temu komuś w telefonie powiedział, że nie może
      rozmawiać bo ma pacjenta i kiedy ten ktoś ma zadzwonić.
      • sloooneczko Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 19:11
        i takie zachowanie rozumiem, mają często pacjenta po pacjencie...
        Ci u których byłam niestety takiej kultury nie mieli. I te głupie-
        pacjent dzwoni.
      • iskierka40 [...] 13.01.09, 22:31
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • batsi81 Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 19:10
      ja będąc jeszcze w ciąży miałam taką sytuacje...lekarzowi zadzwoniła komórka w czasie gdy robił mi usg. Nie przeprosił tylko od razu odebrał i uciął sobie pogawędke cały czas oglądając mój płód na ekraniku. Ciekawy był temat rozmowy...lekarz ten pracuje tez w jakimś innym obiekcie, nie wiem nawet gdzie ale z rozmowy wynikało że ma tam się zjawić sanepid więc zaraz po zakończeniu tej rozmowy zadzwonił do tego miejsca żeby ostrzec ich o wizycie sanepidu i poinstruował co mają zrobić czyli powyjmować jednorazowe podkłady, ręczniki, narzędzia , włączyć lampy bakteriobójcze itd
    • protozoa Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 19:34
      Straszne!!!!! Zgilotynowac !!!!! A tak serio, zdarza mi się odebrać telefon przy
      pacjencie. Zdarza mi się rozmawiać z mężem , moimi rodzicami, synami. Nie są to
      długie dysputy, ale np. informacja jak im poszła klasówka, kiedy będzie w domu
      mąż itd.
      Pacjenci najchętniej chcieliby, aby lekarz nie miał rodziny i mieszkał w szpitalu.
      P.S. A jak w czasie obchodu pacjentowi dzwoni telefon i prowadzi rozmowę to
      jest ok? A tak tez się zdarza.
      • ib_k Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 19:45
        protozoa napisała:

        > Straszne!!!!! Zgilotynowac !!!!! A tak serio, zdarza mi się odebrać telefon przy pacjencie. Zdarza mi się rozmawiać z mężem , moim rodzicami, synami. Nie są to długie dysputy, ale np. informacja jak im poszła klasówka, kiedy będzie w domu mąż itd.
        *to tylko świadczy jakim niekompetentnym i chamskim lekarzem jesteś, w pracy nie jesteś po to aby prowadzić rozmówki z rodzinką, możesz to robić w czasie przerwy śniadaniowej ale nie PRZY PACJENCIE W GABINECIE

        > Pacjenci najchętniej chcieliby, aby lekarz nie miał rodziny i mieszkał w szpitalu.

        *nie, pacjenci oczekują szacunku dla swojego zdrowia i czasu, jeżeli już się wyczekali przed gabinetem to chcą być zbadani szybko, sprawnie i profesjonalnie a nie chcą wysłuchiwać co synkowie pani dokror dostali z kartkówki

        > P.S. A jak w czasie obchodu pacjentowi dzwoni telefon i prowadzi rozmowę to jest ok? A tak tez się zdarza

        * nie, to nie jest w porządku i powinnaś pacjentowi zwrócić uwagę na niestosowność jego zachowania

      • sloooneczko Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 19:51
        To nie jesteś w porządku. Ja zrozumiałabym jakby odpukac córka
        złamała nogę, mąz miał wypadek. Mogłabys ciągnac ta rozmowę...
        Prosty przykład stoisz w kolejce, dochodzisz do ekspedientki a ona
        właśnie odebrała telefon i nawija ze swoją koleżanką, mamusią jaki
        fajny kolor włosów sobie zrobiła. Luzikuncertain
      • haganna Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 19:53
        Obojętnie czy pacjentowi, czy lekarzowi dzwoni komórka.
        Jeśli jestem umówiona na wizytę, to oczekuję, że ten czas lekarz
        poświęci mnie, a nie rodzinie, czy innym pacjentom. Jeśli zadzwoni
        komórka, to przepraszam i albo "zrzucam" rozmowę, albo, jeśli to
        ktoś "ważny", odbieram i mówię, że oddzwonię za chwilę.
        Takie rozmowy to zwykły brak kultury!!!

        Kiedyś podczas wizyty u pediatry ta ucięła sobie pogawędkę przez
        telefon, podczas gdy moje dziecko (wówczas niemowlę) leżało
        golusieńkie na wadze. I jeszcze była zdziwiona, jak je stamtąd
        zabrałam i zaczęłam owijać w kocyk. Nie miałam siły zwracać jej
        uwagę i dyskutować z nią, bo chciałam jak najszybciej zakończyć tą
        wizytę. Zmieniłam pediatrę.
        • verdana Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 20:53
          Oczekuje, ze lekarz, ktory jest w szpitalu w trakcie przyjmowania
          pacjentow nie bedzie zajmował sie rodziną, tylko pacjentem.
          Rozumujac w ten sposób powinnam odbierac komorke na wykladach i
          podczas egzaminow - student nie ma prawa oczekiwać, ze będe mieszkać
          na uczelni.
          • ally Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 11:57
            > Rozumujac w ten sposób powinnam odbierac komorke na wykladach i
            > podczas egzaminow - student nie ma prawa oczekiwać, ze będe mieszkać
            > na uczelni.

            hehe, widziałam kiedyś coś takiego w wykonaniu pani profesor. wrażenia
            niezapomniane wink
          • paskudek1 Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 13:42
            ależ OCZYWIŚCIE że masz prawo oczekiwać że student w czasie wykładu, czy egzaminu NIE BĘDZIE rozmawiał rpzez telefon. Na prawdę zdarzyło CI się ze jakiś geniusz próbował czy też rozmawiał rpzez telefon w czasie egzaminu???? Rany boskiew. Jak mi kiedys zadzwonił telefon w czasie seminarium, bo go cholercia zapomniałam wyciszyć, to myślałam że się ze wstydu spalę, pod ziemię zapadnę albo z okna skoczę. Nie zartuję, głupio i wstyd mi było niemiłosiernie.
      • dziewczynka_do_bicia Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:01
        protozoa - uwazam ze Ty jako lekarz nie mozesz w trakcie pracy i pacjenta w
        gabinecie odbierac telefonu i gadac o pierdołach typu co dzis zrobisz na obiad i
        ze synek dostał czwórke z klasówki - o tych rzeczach mozna pogadac w trakcie
        przerwy czy wyjacia do toalety (pomijam sytuacje wyzszej konieczmnosci typu
        stalo sie cos naprawde waznego i wymagajacego natychmiastowego kontaktu z toba).
        napisze tylko ze moja mama jest nauczycielka i nigdy przenigdy nie odbiera
        telefonu w trakcie lekcji (chyba ze sie dzwoni długo i uperdliwie - wtedy wie ze
        cos megawaznego i musi telefon odebrac)

        ps. jak bys sie czula gdyby w trakcie wizyty to pacient odebrał bez skrepowania
        telefon i zaczał gadac z mezem o tym co dzis było w pracy. Przeciez pacjenci tez
        maja rodziny i "ważne sprawy", nie?smile
      • hellious Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:06
        Protozoa, uwazasz sie za kuturalnego czlowieka?
      • majmajka Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:09
        Protoza, Ty jestes typowa lekarka. Ty-po-wa. Lekarz = najwyzsza najwyzszosc, pacjent = najnizsza najnizszosc.
        • majmajka Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:11
          I nie mow mi, ze nawet w ciagu 24 godzinnego dyzuru nie znajdziesz chwili, by spokojnie zadzwonic do domu i zapytac o klasowke.
        • czarnataka Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 08:44
          właśnie tak...
          lekarza trzeba czcić, bo uczył się tyle lat i ta specjalizacja i
          doktorat...
          ehhhuncertain
        • maga_luisa Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 12:05
          majmajka napisała:

          > Protoza, Ty jestes typowa lekarka. Ty-po-wa. Lekarz = najwyzsza najwyzszosc, pa
          > cjent = najnizsza najnizszosc.

          Może ona jest "typowa", ale Twoje podejście na pewno jest stereo-typowe wink
          A serio - czuję się zwyczajnie urażona Twoim komentarzem.
      • marghe_72 Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:27
        protozoa napisała:

        A tak serio, zdarza mi się odebrać telefon przy
        > pacjencie. Zdarza mi się rozmawiać z mężem , moimi rodzicami,
        synami. Nie są to> długie dysputy, ale np. informacja jak im poszła
        klasówka, kiedy będzie w domu mąż itd.
        > Pacjenci najchętniej chcieliby, aby lekarz nie miał rodziny i
        mieszkał w szpita
        > lu.
        > P.S. A jak w czasie obchodu pacjentowi dzwoni telefon i prowadzi
        rozmowę to
        > jest ok? A tak tez się zdarza.

        Totalny brak szacunku.

        Sms'a nie mozna wysłać?
        • morgen_stern Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:29
          Protozoa, lekceważysz w ten sposób pacjentów. To jest nieprofesjonalne i
          niedopuszczalne.
          Generalnie masz dość pogardliwy stosunek do innych ludzi, czemu często dawałaś
          wyraz na tym forum, więc w sumie nie jestem zdziwiona.
          • osmanthus protozoa 14.01.09, 07:26
            Jakos sie tak dziwnie sklada, ze mnie tez twoja wypowiedz nie
            zaskoczyla...
            • malila Re: protozoa 14.01.09, 10:51
              Mnie nie zaskoczy również wtedy, gdy się okaże że jesteście
              roszczeniowymi pacjentkami wink
              • mallard Malila = Protozoa? n/t 14.01.09, 11:59

                • malila Mallard 14.01.09, 12:17
                  Aż tak ciężka i długa noc za Tobą? ; )
                  • mallard Re: Mallard 14.01.09, 14:51
                    malila napisała:

                    > Aż tak ciężka i długa noc za Tobą? ; )


                    Kiepskie.
                    • malila Blefujesz;) n/t 14.01.09, 16:49

      • mallina Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 01:32
        Protozoa, Ty chyba zartujesz?
        dobrze ze nie jestes np. dentystka, bo pewnie wtedy klasowka tez bylaby
        wazniejsza niz pacjent siedzacy z otwarta paszcza na fotelu.

        skoro podczas wizyt pacjentow przyjmujesz rozmowy(prywatne)telefonczne, to
        rozumiem, ze siedzac w domu przy kolacji z rodzina odbierasz telefony od pacjentow?
      • gaskama To smutne, co piszesz. 14.01.09, 10:17
        W jednym wątku nauczycielka pyta, czy forumowiczki pochwalą lewe
        zwolnienie lekarskie. Tu lekarka twierdzi, że przy pacjencie może se
        z synem o klasówkach rozmawiać. Boszeeee! Co my za ynteligencje w
        tym kraju mamy.
      • aluc Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 15:25
        nigdy nie zdarzyło mi się prowadzić prywatnej rozmowy w obecności
        klienta (z klientami było natomiast różnie he he)
        no ale mi więcej płacili niż lekarzom wink
        • kra123snal Re: zachowanie lakarza.. 15.01.09, 12:25
          Lekarze dostają wysokie pensje. Patrz na dane z Ministerstwa
          Zdrowia. Często zarabiają więcej (chyba przykład szpitala w Iławie)
          od samego Ministra Zdrowia. W niektórych szpitalach na pensje idzie
          98% pieniędzy z NFZ. Jakość usług się nie poprawiła smile
      • kra123snal Re: zachowanie lakarza.. 15.01.09, 12:20
        protozoa napisała:

        > Straszne!!!!! Zgilotynowac !!!!! A tak serio, zdarza mi się
        odebrać telefon prz
        > y
        > pacjencie.

        Straszne. Totalny brak szacunku do drugiego człowieka. Taki
        roszczeniowy sposób bycia... Bycie lekarzem=pozwolenie na wszystko?
        Świadczysz usługi, więc powinnaś szanować klienta. W większości
        zakładów pracy jest zakaz prowadzenia rozmów telefonicznych (chyba,
        że naprawdę ważna sprawa, chociaż wtedy trzeba korzystać z telefonu
        zakładowego).
        A pacjenci uczą się od lekarzy... Może brak bałwochwalstwa a totalne
        olewactwo wzbudzi szacunek lekarza do chorego...
        Jestem w szoku i czuję totalny niesmak.
    • mearuless Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:34
      no tak -jak juz sie prostaku dostales do prze prze przewspanialego, madrego i
      znakomitego pana doktora to zamknij jadaczke i grzecznie siedz na obrotowym
      stoleczku najlepiej w samych gatkach podczas jego dysput z rodzinka i
      znajomymi....zenadasad
      • ib_k a ja właśnie doszłam do wniosku, 13.01.09, 22:38
        że Protozoa to klasyczny troll, każdy jej post to kij w mrowisko a wątek rozwija się na 200 wpisów. No tylko pozazdrościć...
    • mathiola Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 22:53
      raz jedyny. U ginekologa, leżąc pod usg. Ale to akurat darowałam
      pani doktor, gdyż to jej siostrzenica właśnie rodziła i dzwoniła w
      celu konsultacji. Pani doktor przeprosiła i dość długo rozmawiała,
      ale była tak rozentuzjazmowana, że nie umiałabym nawet zwrócić jej
      uwagi. A poza tym mogłam sobie do woli oglądać na monitorze własne
      dzieci. To nic, że nic nie rozumiałam z tego co widzę. Ruszało się
      więc było fajnie smile
      A tak poza tym to takie zachowanie uważam za szczyt chamstwa.
      Nieważne czy to lekarz, ekspedientka, urzędniczka w zusie, czy
      salowa, która ma mi zmienić basen. W czasie przyjmowania
      pacjentów/klientów/petentów zajmować należy się nimi. To taki zwykły
      przejaw kultury i szacunku dla drugiego człowieka.
      • phantomka Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 23:02
        Zdarza sie, ale zawsze przepraszaja. Nie mam z tym problemu, bo
        jakos malo konfliktowa jestem w takich sytuacjach.
        Juz chyba bardziej dziala mi na nerwy wchodzenie do gabinetu
        pielegniarek/rejestratorek, itp. w momencie kiedy jestem w samym
        staniku. Wejdzie taka, rozdziawi te drzwi na cala szerokosc i
        dysputy prowadzi. Masakra.
    • babcia47 Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 23:38
      odpukać w gabinetach lekarskich nie miałam okazji być śwaiadkiem
      zbyt długid=ch rozmó telefonicznych ale zatrzesło mnie z lekka gdy
      przyszli wytyczne z centrali gdt byłam pracownikiem banku nalazujace
      bezwzględnie i bez zwłoki odbierac telefony i zajmować sie nimi w
      sytuacji gdy bank miał juz jednostanowiskowa obsługe klienta..potam
      jako klient (i były pracownik) nijednokrotnie pozwalałam sobie na
      niewyszukane komentarze do takiej sytuacji)..najpierw sienaczekałam,
      potem w trakcie omawiania sprawy finansowej lub oczekiwania na
      sfinalizowanie tego po co przyszłam..1-2-3-4..enty telefon, który
      zabierał czas obsługujacej mnie dysponentce i mi..ja wiedziałam
      dlaczego Musi ten telefon odebrać..ale pod adresem centrali, która
      wydała takie wytyczne cisneły mi sie na ista słowa niecenzuralne i
      chyba czasem sie cos wymskneło..szcześliwie ja i dysponentka
      wiedziałysmy skad to i pod czyim adresem.. W przypadku gdy dzwoni
      pacjent do lekarza mam prawo sadzic, ze ma podobny
      obowiazek..rozmowy prywatne, kontunupwane uwazam za
      naduzycie..zawsze mozna zrobic sobie przerwę "kibelkową" lub
      sniadaniową i w tym czasie wykonać krótsze lub dłuzsze telefony w
      zaleznosci co wazniejsze: telefon lub opróżnienie pęcherza albo
      zjedzenie śniadania..tak było w czasie gdy ja byłam pracownikiem
      banku..prywatne telefony były przywilejem a nie koniecznoscią w
      czasie urzędowania, a raczej obsługiwania klientów..za co miałam
      płacone..telefony prywatne w czasie przysługujących mi przerw
    • aqua_allegoria Re: zachowanie lakarza.. 13.01.09, 23:48
      Jeśli lekarzowi zadzwonił telefon to odbierał i mówił że oddzwoni bo
      teraz nie może rozmawiać. Tak się też często zdarza kiedy ja dzwonię
      do pediatrywink
      Myślę, że w innym przypadku zwróciłabym lekarzowi uwagę jeśli
      rozmowa nie dotyczyłaby niczego ważnego/powaznego i trwała za długo.
      • ania_2000 Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 04:41
        Och, nieprawdopodobne i niedopuszczalne.

        Natychmiast wyciagnelabym swoja komorke, zadzwonila do kogos i tez bym sobie
        rozmawiala.
        • aqua_allegoria Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 10:09
          Myślę, że ja bym jednak wyszła z gabinetu mówiąc, że nie będę
          przeszkadzaćwink
    • pszczolaasia Re: zachowanie lakarza.. 14.01.09, 10:47
      nie. zawsze mnie grzecznie przepraszaja i wtedy odbiora. mi to nie przeszkadza.
      nawet jak mam z tym do czynienia na wizycie prywatnej.
      • azile.oli Re: protozoa... 14.01.09, 11:47
        Załóżmy teraz taką sytuację. Jako, że protozoa uważa nauczycieli za
        grupę zawodową sfrustrowaną niskim prestiżem społecznym ( w
        przeciwieństwie do lekarzy, oczywiście, a do niej w szczególności),
        podam taki przykład. Prowadzę lekcję, a w zasadzie odpytuję syna
        protozoy , nagle dzwoni moja komórka, odbieram, dziecko zdaje mi
        krótką relację np z konkursu, kończę rozmowę, po czym zwracam się do
        odpytywanego ucznia, żeby kontynuował. Na koniec daję mu 3, bo nie
        pamiętam już, co mówił przed telefonem, więc mam wrażenie, że nie
        wyczerpał tematu. Na przerwie syn dzwoni do mamy, że dostał 3 z
        historii, ta odbiera przy pacjencie, też się rozkojarza, pacjent nie
        wie, co grane, w dodatku niepokoi się o swoje zdrowie.
        Istna paranoja. Dodam, że nigdy nie zdarzyło mi się na lekcji
        odebrać telefonu, który zresztą mam wyciszony całkowicie. Domowników
        proszę, aby wysyłali sms-y i to tylko wtedy, kiedy to naprawdę
        pilne, wówczas na przerwie oddzwonię. Rozmowa podczas pracy jest nie
        tylko nietaktem, ale również lekceważeniem obowiązków.
    • protozoa Re: do wszystkich oburzonych 15.01.09, 07:42
      Nie prowadzę długich dysput przez telefon przyjmując pacjentów, ale jestem
      normalnym człowiekiem, który normalnie żyje. Telefon dzwoni do mnie tak samo
      często jak do Wasi, mniemam, używam go krócej, kulturalniej niż Wy - panie
      osbsługujące wszelkich możliwych klientów, nauczycielki(!), fryzjerki,
      pedicuristki, kosmetyczki, kierowcy itd. Telefon dzwoni i na wywiadówkach(!!!) i
      lekcjach i na posiedzeniach senatu i zebraniach i w czasie obsługi klientów, na
      maszach ( podobno, nie bywam), w komunikacji miejskiej, sklepach i stu innych
      miejscach.
      10 sekundowa rozmowa z dzieckiem - jak ci poszla klasówka, ok. z męzem - kiedy
      będziesz w domu - o 15.00 - ok. nie jest niczym złym, nadzwyczajnym,
      niespotykanym. Co więcej - prowadzi ja 99% "oburzonych", tylko zło widzi u
      lekarza a nie u siebie.
      Zastanawia mnie nienawiść w stosunku do lekarzy reprezentowana na tych forach. I
      mam swoje zdanie. Jest to Wasza frustracja odreagowująca się tu. Bo można
      nawrzucać anonimowo ( w 4 oczy raczej tego nie zropbicie, bo odwaga nie ta),
      można przez chwilę poczuć sie lepszym ( bo nikt tego nie sprawdzi).
      Dotyczy to także innych kwestii.
      Jesteście na forum:
      - znacznie bardziej wykształcone niz przecietne polskie społeczeństwo ( prawie
      wszystkie macie skończone studia)
      - znacznie zamożniejsze od przeciętnego Polaka ( vide wątek o samochodach)
      - znacznie bardziej wyszczekane
      - zawsze mówicie prawdę ( hi,hi,hi - vide wątek o kłamstwie)
      - zawsze postępujecie etycznie ( ile z Was wytyka mi paskudne zachowania -
      pietnowanie matki, która nie potrafiła zabezpieczyc rzygającego dziecka czy
      rozmowy telefoniczne).
      W sumie ukazuje sie fantastyczny portret ematki. Samopoczucie poprawione,
      jestecie lepsze chociaż tu i teraz, chociaż na chwilę.
      P.S. Wierzę , że Verdana jest w realu podobna, bo, jak każdy człowiek ma wady i
      pisze o nich otwarcie.
      • anulka.p Re: do wszystkich oburzonych 15.01.09, 07:58
        Ależ brednie. Nauczyciele z tego co wiem nie odbierają swych komórek
        na lekcjach. Nawet na 10 sekund. Podobnie sprawa ma się na
        uczleniach.
        Wyobraź sobie - nawet moja kosmetyczka WYŁĄCZA prywatną komorkę na
        czas zabiegu. Podobnie pani z banku, jak mnie obsługuje, czy
        urzędnik.
        Także nie pisz o czymś, o czym pojęcia nie masz, tzn. o tym jakie
        są standardy w świecie ludzi dobrze wychowanych.
        • azile.oli Re: do wszystkich oburzonych 15.01.09, 08:56
          Otóż to. Tu nie chodzi o bycie idealnym. Jeżeli nauczycielce dzwoni
          na zebraniu telefon, to zazwyczaj go nie odbiera, przeprasza, że
          zapomniała wyłączyć. Jeśli zdarzył się gdzieś przypadek, że odebrała
          i rozmawiała to nie świadczy to dobrze o jej kulturze. Natomiast ja
          uważam, że jest to brak wychowania, bo jestem w pracy i to nie jest
          czas na załatwianie spraw prywatnych. Może mi protozoa nie wierzyć,
          ale nie odbieram telefonu, nie dopuszczam nawet, żeby było słychać,
          że dzwoni, bo to przeszkadza mnie i uczniom. Akurat ja personalnie
          na żadnego lekarza w żadnym wążtku nie najeżdżałam, natomiast
          protozoa uwielbia się dowartościowywać, powołując się na prestiż
          itd. Po prostu lekarz, przyjmując pacjenta jest w pracy i wtedy
          sprawy rodzinne, zwłaszcza tak błahe, jak przytoczyła, można odłożyć
          na później. Osobiście pani doktor, do której chodzę najczęściej nie
          ma w zwyczaju odbierać telefonu w trakcie przyjmowania pacjentów. I
          wcale bym nie pisała w tym wątku, gdyby protozoa nie wyjechała z
          rewelacją, że to jest normalne i lekarz ma do tego prawo.
      • sloooneczko Re: do wszystkich oburzonych 15.01.09, 09:35
        Pewnie trudno Ci będzie się z tym pogodzic ale usługa to usługa-
        czy fryzjerska, czy porada lekarska....Nie uważam aby środowisko
        lekarskie było szczególnie godne wyróżnienia czy uwielbienia.
        Idziesz, płacisz i wymagasz.Klient, pacjent - idzie, płaci i wymaga.

        Inna sprawa to nie bardzo rozumiem czemu sie tak podniecasz wyższym
        wykształceniem- żyjemy w czasach w którym byle dresiarz moze byc
        magistrem.Przereklamowany towar..

        Wytykasz innym, że nie widzą swoich wad i niedociągnięc, a nie
        umiesz dostrzec ich u siebie.Jak Ci 10 osób mówi, źle wyglądasz idź
        położyć tzn, że tak jest, a nie, że im się wydaje. Więc jeśli tyle
        osób twierdzi,że brak ci kultury osobistej to tak właśnie jest. Czas
        zastanowić się nad sobą..
      • majmajka Oj, Protoza....Oj,Protoza... 15.01.09, 10:33
        Ty-po-wa z Ciebie lakarkabig_grin. Ty-po-wa. Co to jej sie zdaje, ze wszystkie rozumy pozjadala.
        Wybacz, Marghe 72smile, ale wiesz o czym mowie pewnie.
        • malila Re: Oj, Protoza....Oj,Protoza... 15.01.09, 11:45
          majmajka napisała:

          > Ty-po-wa z Ciebie lakarkabig_grin. Ty-po-wa.

          Raczej topowa; ) Dla mnie to nawet bardziej niż gwiazdy na lodzie; )
    • figrut Re: zachowanie lakarza.. 15.01.09, 09:20
      Zdarzyło mi się, że byłam w takiej sytuacji kiedy lekarz prowadził sobie
      prywatną rozmowę podczas badania. Trafiałam też na lekarzy, którzy albo nie
      odbierali telefonów, albo odbierali i z miejsca mówili "mam pacjenta" po czym
      odkładali telefon. Lekarze to ludzie, a ludzie są różni. Wykształcenie nie
      gwarantuje kultury osobistej. Nigdy nie zdarzyło mi się, aby kasjerka przy mnie
      odebrała telefon i prowadziła sobie rozmowę. Nie zdarzyło się też mojej córce
      (za czasów mojej szkoły komórek tak powszechnych nie było), aby nauczyciel w
      trakcie tłumaczenia lekcji czy odpytywania uczniów uciął sobie choćby krótką
      pogawędkę z kimś dzwoniącym. Jeśli rozmawia przez telefon, robi to po zleceniu
      zadania uczniom, po czym wychodzi na chwilę do kantorka lub na korytarz aby
      oddzwonić jeśli sprawa pilna. Kiedy dzwonię do teściowej do pracy, pytam czy
      może teraz rozmawiać. Jeśli może, to mówię o co chodzi, jeśli nie może, mówi
      "nie" i odkłada słuchawkę. Kiedy ma akurat naradę, nie dodzwonię się, gdyż
      telefon ma wyciszony.
      • pelagia_pela Re: zachowanie lakarza.. 15.01.09, 10:48
        Moja przyjaciolka powiadala jak siedziala na fotelu ginekologicznym
        (pozycja nog w rozkroku)w tym czasie lekarz odebral telefon i ucial
        sobie 10 minutowa pogawedke...No ale protoza pewnie uwaza ze to ok -
        no moze o klasowce rozmawial...

        Nie rozmawiam w pracy przez telefon komorkowy prawie. Chyba ze
        sytuacja wyjatkowa. W umowie mamy napisane ze rozmowy trzeba skrocic
        do minimum. I to normalne. Za to kiedy jestem w rodzinnym miasteczku
        w Polsce to przez telefon rozmawia kazdy: kosmetyczka, fryzjerka,
        pani w okienku.
        • czar_bajry Re: zachowanie lakarza.. 15.01.09, 11:11
          Sądzę że jak ktoś jest kulturalnym człowiekiem to sam wie kiedy można rozmawiać
          przez tel. komórkowy, dotyczy to wszystkich zawodów a z tego co widać to wyższe
          studia kultury nie gwarantują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja