zoi
23.01.09, 15:14
Zawsze rano przychodzi głodna mimo, że przychodzi na 8.30 mieszka
bardzo blisko i teoretycznie mogłaby zjeść śniadanie u siebie (tym
bardziej, że nie umawialiśmy się, że będziemy ją żywić). Ale nie.
Wkurzało mnie to już od początku, jak niewinnie napomknęła, że
poczestowała sie tym czy tamtym, no ale postanowiliśmy z mężem, że
po prosotu będę wychodząc mówić jej co może zjeść i wówczas nie
będzie problemu - w końcu dziecko najważniejsze a dziecko
najwyraźniej ją lubi. Ale wkurza mnie, że jak czasem zapomnę jej
powiedzieć, albo nie ma co jej dać (raczej nie mam nic takiego co
chciałbym jej dać, bo nigdy przecież lodówka nie jest zupełnie
pusta) to ona i tak coś podje. Co wy na to. Olać? Zwolnić?
Porozmawaić? Ale co powiedzieć?