Dodaj do ulubionych

Niania nam wyżera

23.01.09, 15:14
Zawsze rano przychodzi głodna mimo, że przychodzi na 8.30 mieszka
bardzo blisko i teoretycznie mogłaby zjeść śniadanie u siebie (tym
bardziej, że nie umawialiśmy się, że będziemy ją żywić). Ale nie.
Wkurzało mnie to już od początku, jak niewinnie napomknęła, że
poczestowała sie tym czy tamtym, no ale postanowiliśmy z mężem, że
po prosotu będę wychodząc mówić jej co może zjeść i wówczas nie
będzie problemu - w końcu dziecko najważniejsze a dziecko
najwyraźniej ją lubi. Ale wkurza mnie, że jak czasem zapomnę jej
powiedzieć, albo nie ma co jej dać (raczej nie mam nic takiego co
chciałbym jej dać, bo nigdy przecież lodówka nie jest zupełnie
pusta) to ona i tak coś podje. Co wy na to. Olać? Zwolnić?
Porozmawaić? Ale co powiedzieć?
Obserwuj wątek
    • matysiaczek.0 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 15:21
      do lochu nianię!!!
      czyli jasno, rzeczowo i spokojnie przedstawić całą sytuację, jak nam to uczyniłaś, jak mondra kobita, to zrozumie...
      a jak taka super niania to olać...albo odliczyć koszta utrzymania niani od jej zarobków. Jak raz tak zrobisz, to potem już nie podje//
    • kaskahh Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 15:27
      podjada czy wyzera? wink
      tez sie opiekowalam dziecmi i uwierz mi, glodna bylam, jak siedzialam po 8 godz...
      gotowalam obiad i jadlam go z dzieciakami
      duzo tgo nie bylo, ale siedzielismy razem przy stole i wspolnie jedlismy
      wszystko zalezy od podejscia, sytuacji, wieku dziecka itp
      skoro nie zyczysz sobie, by ja utrzymywac, najlepsza jest rozmowa
      ale gdy to np jablko w miedzyczasie lub przyslowiowy jogurt to bym dala spokoj,
      skoro dziecie zadowolone
      • luska_s Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:00
        przysłowie o jogurcie? Nie znam...
        • lubie_gazete Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:11
          Nie słyszałaś?? surprised "Zostawić kogoś o jogurcie i wodzie"
          • doral2 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:20
            jak się gdzieś tam pracuje 8 godzin, to można wyskoczyć do bufetu i coś zjeść,
            albo do sklepu i coś sobie kupić, a opiekując się czyimś dzieckiem niekoniecznie.
            trudno żeby niania przynosiła sobie obiad w trojakach.

            a tak na marginesie - dużo ci tego wyżera? że dla was nie starcza??

            osobiście uważam za uwłaczające rozliczanie niani z każdej kromki chleba czy
            plasterka szynki.
            w końcu chyba nie wyżre wszystkiego z lodówki, co?
            • rita75 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:31
              osobiście uważam za uwłaczające rozliczanie niani z każdej kromki
              chleba czy
              > plasterka szynki.


              Jakies to chore. bedac studentką, dorabialam sobie jako opiekunka-
              nigdy nikt nie robil problemu ze zrobionej herbaty, kanapki, wrecz
              uwazane to bylo za normalne- ale to byly domy na poziomie.
              • ollele Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 23:56
                tu nie chodzi raczej o poczęstowanie się a o codzienne jedzenie śniadania. a
                myślę że nikt nie robiłby problemu z czasem przygotowane kanapki czy codziennej
                herbaty.
                swoją droga mnie też by nie pasowało jakby niania pchała się do lodówki po
                jedzenie jak u siebie w domu. jak nie je śniadania w domu to niech sobie weźmie
                kanapki, przecież to praca jak każda inna. uważam, że nawet taktowne ze strony
                niani byłoby przyniesienie paczki herbaty raz na jakiś czas.
          • kaskahh Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 18:36
            o wlasniewink
      • igusiak Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 11:18

        ale co ona zjada?? w sensie wiesz, jak wam wyżera kilogram szynki
        parmeńskiej dziennie + 3 superdrogie serki pleśniowe, no to
        faktycznie kicha, ale jak zjada dwie kanapki z żółtym serem to chyba
        nie ma problemu??
        a może ona wam to podprowadza jakoś?? dziwne rzeczy :l
      • yoggi87 Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 13:44
        Pracowalam jako niania u 2 roznych rodzin, w pierwszej mialam bardzo ruchome
        godziny pracy, czasem 3 czasem 10... Raz u nich, raz u mnie, jeszcze innym razem
        zabieralam malucha do mojej mamy, ale jak bylam glodna to robilam sobie kanapke,
        mialam zapowiedziane, ze mam sie nie krepowac. Wiadomo, ze gdyby stalo jakies
        ciasto na wierzchu nawet ot bym sie nie poczestowala, ale to ja. Inni nie
        potrafia sie oprzec. Nie wyzeralam im slodyczy, nie wypijalam litrami sokow.
        U drugiej rodziny dojezdzalam w stalych godzinach do 2 chlopcow ze swoja
        kilkumiesieczniaczka wtedy i od razu przy omawianiu stawki umowilysmy sie, ze
        bede jadla u nich obiady z corka, tak bylo wygodniej, czasem tylko musialam
        obrac ziemniaki czy zupe zaprawic. Jezdzilam tam od 7 rano, akurat zima byla,
        wiec ledwo ze sniadaniem w domu sie wyrabialam.
        Mysle, ze takie zeczy trzeba ustalac jasno.
    • szachula30 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 15:57
      Moim zdaniem niania jest w pracy. Jeśli ktoś, np. udziela korepetycji, to nie
      idzie do ludzi do lodówki i nie podjada, tylko dlatego, że jest głodny. Niania,
      jeśli chce coś zjeść, powinna przynosić ze sobą jakieś jabłko, kanapkę. Jeśli
      dziecko ją lubi, to po prostu trzeba z nią porozmawiać. Pewnie ciężko ci będzie,
      ale to są Twoje pieniądze, a sytuacja najwyraźniej Ci przeszkadza i denerwuje.
      Ja bym po prostu powiedziała, że oczywiście może korzystać z lodówki, ale będzie
      jej wszystko odliczane z zarobków.
    • dragica Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:16
      A czy dla was nic nie zostanie jak niania "podje"?Nie sadze..Moze
      jest glodna,moze w domu nie zdazy zjesc sniadania...
      • eilian Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:33
        > A czy dla was nic nie zostanie jak niania "podje"?Nie sadze..Moze
        > jest glodna,moze w domu nie zdazy zjesc sniadania...

        ale co to jest za argument, idąc do pracy na 8 godzin (w "normalnej" pracy nie
        ma na ogół lodówki) albo zabiera się prowiant ze sobą, albo je się przed
        wyjściem i tyle. I taka sama zasada powinna obowiązywać w tym przypadku.
        Porozmawiać trzeba oczywiście, powiedz, że nie tak się umawialiście i że to Wam
        nie pasuje i tyle. To, że dziecko nainię lubi jest ważne, ale ważne też, abyście
        również Wy się z nią dogadywali.
        • dragica Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:38
          Przedstawiam moj punkt widzenia.Jedzeniem nalezy sie dzielic-i to
          jest takze moj punkt widzenia.
        • esofik Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 13:30
          W mojej "normalnej" pracy na 8h mam trzy przerwy: 15min, 30min,
          15min. Mam też darmową kawę/herbatę, cukier i mleko. Jest też
          jadalnia z lodówką do przechowywania własnego prowiantu. Gdy jest
          czas na przerwę, mam głęboko w d... co się dzieje "na dole" idę
          spokojnie zjeść śniadanie, lunch itd. Mogę też podjechać do sklepu
          po kanapkę.
          A jak wygląda przerwa niani? Czy też zostawia dziecko na 1/2h i
          idzie napić się kawy do pobliskiej kafejki?
    • travka1 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:34
      ale zeby jedzenia komus zalowac? bez przesady...No chyba,ze lodowka
      swieci pustkami po Twoim powrocie ?
    • osa551 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:38
      Ja mojej niani powiedziałam, ze może się częstować wszystkim do jedzenia co jest
      w lodówce i mam sprawę z głowy. Swoją drogą nie mam pojęcia czy ona cokolwiek je
      czy nie, bo nie kontroluję kto co zjada z lodówki, tylko jak zaczyna brakować to
      robię listę zakupów.
    • madameblanka Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:47
      może zrób taką listę jak robi osa, tylko że na głos. Zagladasz do lodówki i i
      mówisz "o serka już nie ma" i zapisujesz, "o widzę że i wędlinę też trzeba dokupic"
      Ja też nie lubie takiego podjadania. Mogłaby zjeść obiad z dziećmi. Ale podjadać
      rano, w południe i popołudniu to trochę nie ładnie.
      • net79 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:20
        Myślę, że to dziecinne załatwienie sprawy, zwykła rozmowa wystarczy, i albo w
        ta, albo wewta, na początku autorka nie oponowała, więc kobieta słusznie uznała,
        ze nie ma nic przeciwko, takie sprawy wyjaśnia sie od razu, a nie foszy po
        czasie. Dla mnie naturalnym jest, że jeśli mam wyliczone jabłka dla dzieci, to
        niania ich nieje, ale talerz obiadu z dzieckiem obowiązkowo...
    • spacey1 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:50
      Ja od razu powiedziałam niani, że ma się częstować jedzeniem. Jak gotowała
      obiady dzieciom, to było dla mnie oczywiste, że też ma zjadać. Inna sprawa, że
      moja chyba nie korzysta za bardzo. Ale bardziej naturalne wydaje mi się, że
      niania jest prawie-domownikiem i przebywając w naszym domu tyle godzin może coś
      zjeść z naszej lodówki.
      Chciałabym, aby niania traktowała opiekę nad moimi dziećmi jako coś więcej, niż
      pracę i ja też ją traktuję jako kogoś więcej, niż pracownika.
    • aluc wyżreć niani nt 23.01.09, 16:51

      • mallard Dobre! n/t 23.01.09, 23:18

        • umasumak Albo ZEżreć nianię dla świętego spokoju ;) 24.01.09, 00:00

    • estelka1 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 16:51
      Jeśli Ci to przeszkadza, musisz pogadać z opiekunką i ustalić jakieś
      zasady "dożywiania" jej. To że odliczycie jej koszt jedzenia od
      wynagrodzenia, może nie rozwiązać sprawy, bo niechcący sytuacja może
      się odwrócić przeciwko Wam. Opiekunka zacznie przynosić swoje
      jedzenie (a dziecko jest już "wszystkojedzące"), to dla odmiany
      maluch może zacząć ją objadać. Przecież czyjeś jedzenie zawsze jest
      lepsze od własnego smile)))) I co wtedy? Będziecie dopłacać jej za to,
      że dokarmia dziecko ze swojej kieszeni? smile Przecież nie zabronisz
      jej zjedzenia posiłku w czasie pracy, prawda? Nawet po śniadaniu
      trudno jest wytrzymać tyle czasu bez jedzenia. W pracy zresztą
      przysługuje przerwa śniadaniowa.
      Mówiąc szczerze, nie zazdroszczę Ci tej rozmowy. Najtrudniej
      rozmawia sie o drobiazgach, ale te potrafią najskuteczniej zatruć
      nam życie.
      • agusia79-dwa Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:02
        o ile dobrze zrozumiałam to niania nawet śniadania u siebie nie je
        ("Zawsze rano przychodzi głodna mimo, że przychodzi na 8.30 mieszka
        bardzo blisko i teoretycznie mogłaby zjeść śniadanie u siebie (tym
        bardziej, że nie umawialiśmy się, że będziemy ją żywić").
        Co innego wg mnie jedzenie z dziećmi obiadu, a co innego żywić się u
        kogoś
      • luska_s Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:09
        znam taki przypadek, koleżanka opiekuje się dzieckiem i nosi ze sobą
        do pracy przekąski, bo mimo, iż umawiała się z rodzicami chłopca na
        ichne posiłki, to często dla malucha ledwo starcza tego co jest w
        lodówce. Efekt jest taki, że swoje banany, jogurty, czy inne takie
        dzieli na dwoje. Z tego co wiem, wielokrotnie zaznaczała, że mały
        lubi to, czy tamto na podwieczorek, albo podsumowując dzień po
        przyjściu mamy mówi, że zjadł np. banana, choć w domu ich nie było,
        ale reakcji rodziców nie ma. A już szczytem chamstwa jest dla mnie
        tekst rzucony przy wyjściu do pracy "niech się pani poczęstuję
        parówkami", gdy w lodówce jest jedna zeschła berlinka. Non i
        określenie wyżera też mnie zastanawia-lubicie tę nianię w ogóle?
        • deodyma Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 19:12
          luska_s napisała:

          > znam taki przypadek, koleżanka opiekuje się dzieckiem i nosi ze sobą
          > do pracy przekąski, bo mimo, iż umawiała się z rodzicami chłopca na
          > ichne posiłki, to często dla malucha ledwo starcza tego co jest w
          > lodówce. Efekt jest taki, że swoje banany, jogurty, czy inne takie
          > dzieli na dwoje.


          no to wszystko jasne. wyglada na to, ze oni boja sie tego, ze nianka bedzie im
          jedzenie z lodowki wyjadac. wiec celowo zostawiaja tylko tyle. dla mnie to chore.
    • rita75 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:23
      Wszystko wyzera?
    • hellious Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:37
      Moglabys przyblizyc ta sytuacje jakos? Co to znaczy "wyzera"? Zjada wszystko, do ostatniego plasterka sera, czy poprostu robi sobie kanapke? Fakt, moglaby zjasc to sniadanie w domu, ale moze u was jej bardziej smakuje?tongue_out Jesli wyjada duzo i nagminnie to jej poprostu powiedz, ze ci to przeszkadza, ale z dwoch kanapek czy jakiegos owocu problemu bym nie robila, byloby mi poprostu glupio tak zalowac kawalka chleba.
    • liwilla1 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:37
      hmmm a co to znaczy wyzera? zarzuc jakims przykladem, bo nie potrafie sie
      ustosunkowac...
    • azile.oli Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 17:54
      Nie podoba mi się określenie autorki wątku, że ''nie ma co jej dać''
      i ''nie ma nic takiego, co chciałaby jej dać''. To tak brzmi, jakby
      zamierzała przeznaczyć dla niani ewentualnie to, czego oni już nie
      zjedzą, jak jakiś ochłap. No, chyba że to jakaś wyjątkowa kobieta,
      która potrafi tak opróżnić lodówkę , że nie ma nic do jedzenia dla
      gospodarzy, aczkolwiek w przypadku kobiety to mało prawdopodobne.
      Przez kilka godzin musi coś jeść i aczkolwiek może sobie przynosić
      jedzenie z domu, to rzeczywiście może się zdarzyć, że będzie musiała
      poczęstować dziecko.
      Do moich dzieci przychodzą nauczycielki języków obcych i zawsze
      zostawiam jakiś sok, owoce, choć to tylko 2 godziny. Ale może w
      gardle zaschnąć. Byłoby mi bardzo głupio, gdyby te panie zaczęły
      sobie przynosić własne napoje.
      • burza4 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 20:09
        azile.oli napisała:

        > Nie podoba mi się określenie autorki wątku, że ''nie ma co jej
        dać'' i ''nie ma nic takiego, co chciałaby jej dać''. To tak brzmi,
        jakby > zamierzała przeznaczyć dla niani ewentualnie to, czego oni
        już nie > zjedzą, jak jakiś ochłap.

        nie demonizujmy, ja odebrałam ten komunikat bez emocji, bo wyobrażam
        sobie sytuacje typu w lodówce została jedynie paczka szynki
        parmenskiej, kawior, węgorz wędzony czy innego rodzaju drogie
        rarytasy.

        sorry, ale są rzeczy które z racji ceny kupuje się dla siebie, dla
        gości na wystawne przyjęcie, a nie po to, żeby raczyła się nimi
        pomoc domowa, której taniej wychodzi śniadanko przygotować sobie na
        koszt pracodawcy.

        dlaczego sądzisz że kobieta nie może opróżnić lodówki?smile

        osobiście mam zazwyczaj np. biały serek, kilka plasterków szynki i
        żółtego sera i JEDNĄ kajzerkę (tylko ja jadam normalne pieczywo).
        Jeśli moja pomoc domowa by się częstowała jedzeniem to ja musiałabym
        po pracy lecieć do sklepu żeby mieć coś na kolację dla siebie,
        ewentualnie czekać głodna aż coś się rozmrozi.
        • dragica Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 20:58
          burza4 napisała:
          "Jeśli moja pomoc domowa by się częstowała jedzeniem to ja
          musiałabym
          > po pracy lecieć do sklepu żeby mieć coś na kolację dla siebie,
          > ewentualnie czekać głodna aż coś się rozmrozi."
          Niania i pomoc domowa to nie to samo.Poza tym niania i pomoc domowa
          tio tez ludzie-tacy jak ty czy ja.Nie znosze,jak ktos
          protekcjonalnie sie wyraza o sprzataczkach,pomocach domowych itd...
          W jakims watku na Niemowlaku panna pisze,ze "chciala zaszczepic
          nianie...",teraz-niania jej wyzera...Ludzie, w glowach wam sie
          poprzewracalo.
          • burza4 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 21:28
            Niania czy pomoc domowa - nie widzę różnicy, inny zakres obowiązków,
            ale charakter pracy podobny, podobnie długo jest w czyimś domu
            wykonując zlecone prace.

            bądź konsekwentna - jeśli niania czy pomoc domowa to tacy sami
            ludzie jak ty czy ja - to niech jedzą posiłki u siebie w domu jak ty
            czy ja.

            Nie mówimy o obiedzie, czy posiłku po paru godzinach pracy, ale to
            tym, że niania przychodzi głodna i zaczyna dzień od śniadanka na
            koszt pracodawcy. O niani nie wolno protekcjonalnie, ale niania może
            naciągać pracodawców?
            • dragica Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 22:23
              Nie zgodze sie z Toba,mam calkiem inne myslenie.Jedzenie nie jest,wg
              mnie, naciageniem.Niemniej,szanuje Twoje zdanie.
    • umasumak Niesmak poczułam 23.01.09, 18:03
      Przychodzi do nas pani która sprząta i popołudniami zajmuje się młodą (po
      przedszkolu). jakoś nie wyobrażam sobie, żebym mogła jej zabronić
      podjadania/wyżerania - niepotrzebne skreślić.

      I nie ma tu porównania z pracą w biurze. Praca u kogoś w domu ma swoją specyfikę
      - zwłaszcza praca jako niania. Żeby dziecko ja lubiło (a to podstawa), niania
      musi się czuć u nas jak u siebie - czyli może sobie zrobić kanapkę, podgrzać
      zupę, czy zjeść kotleta jak każdy domownik.
      • madameblanka Re: Niesmak poczułam 23.01.09, 18:39
        > musi się czuć u nas jak u siebie - czyli może sobie zrobić kanapkę, podgrzać
        > zupę, czy zjeść kotleta jak każdy domownik.

        a także zajrzeć do barku, później do szafy, poprzymierzać ciuchy, obejrzeć
        album ze zdjęciami, włączyć komputer i przejżeć foldery.

        Ja bym sie wstydziła wyjadać, podjadać czy wyżerać. Zwłaszcza jezeli mogłabym to
        zrobić w domu.

        • rita75 Re: Niesmak poczułam 23.01.09, 18:44
          > a także zajrzeć do barku, później do szafy, poprzymierzać ciuchy,
          obejrzeć
          > album ze zdjęciami, włączyć komputer i przejżeć foldery.

          każdy sadzi po sobie..taka prawda
          • madameblanka Re: Niesmak poczułam 23.01.09, 19:31
            > każdy sadzi po sobie..taka prawda

            co za bzdury, chcesz mi powiedzieć że ludzie tak nie robią? To ja musze robić
            takie rzeczy żeby wiedzieć że istnieją??
            • rita75 Re: Niesmak poczułam 23.01.09, 19:34
              > co za bzdury, chcesz mi powiedzieć że ludzie tak nie robią? To ja
              musze robić
              > takie rzeczy żeby wiedzieć że istnieją??

              czystej wody projekcja
        • angazetka Re: Niesmak poczułam 23.01.09, 18:46
          > Ja bym sie wstydziła wyjadać, podjadać czy wyżerać.

          Ja też, brałabym kanapki z domu. Bo jednak...

          > Zwłaszcza jezeli mogłabym to zrobić w domu.

          ...z tym się zgodzić nie mogę, wiele osób rano nie jest w stanie
          jeść, a trudno, żeby siedziały glodne cały dzień.
          Ale picie jakieś by się przydało niani zapewnić (tzn. przyzwolenie
          na robienie sobie kawy/herbaty).
          • madameblanka Re: Niesmak poczułam 23.01.09, 19:29
            > ...z tym się zgodzić nie mogę, wiele osób rano nie jest w stanie
            > jeść, a trudno, żeby siedziały glodne cały dzień.

            angazetka, autorka wątku napisała że ma blisko z domu do pracy i przychodzi na
            8.30, z tego więc wywnioskowałam że może zjeść w domu.
            • angazetka Re: Niesmak poczułam 23.01.09, 19:36
              Technicznie może zjeść, ja bym o tak wczesnej porze nie zjadła pod
              karą chłosty wink Wolałabym brać ze sobą kanapki i jogurt, czy
              cokolwiek. Nie wyjadałabym ludziom z lodówki bez zapytania o zgodę.
              • umasumak rzecz w tym 23.01.09, 22:40
                że zgoda z definicji powinna być. Ja bym z kolei wstydziła się, gdyby osoba
                przychodząca do mojego domu nawet w charakterze pracownika była zmuszona nosić
                ze sobą wałówkę.
      • gacusia1 Uma 23.01.09, 22:57
        ale takie zwyczaje musza byc omowione przed rozpoczeciem pracy. Nie
        wyobrazam sobie,zeby obcy KTOS zjadal to,co ja kupilam,
        przygotowalam,ugotowalam,upieklam....bez mojego pozwolenia. Nie mam
        niani i nigdy nie mialam. Gdybym jednak takowa miala,to warunki
        pracy bylyby bardzo rygorystycznie ustalone. Niecierpie gdy mi sie
        ktos po kuchni paleta!!! To moje krolestwo!
        • umasumak :) 23.01.09, 23:57
          Ja tam traktuję sprawy kuchenne dość lajtowo - w każdej chwili jestem gotowa
          zrzec się dominacji w tym pakiecie obowiązków domowych na rzecz kogoś innego smile.
          Generalnie nie w tym problem.
          Naturalnie, że zasady powinno się określać na samym wstępie. Natomiast według
          mojego skromnego zdania, osoba przebywająca w moim domu kilka godzin dziennie,
          nie powinna przychodzić doń z kanapkami i termosem z kawą, bo mój dom to nie
          poczekalnia, lecz miejsce w którym nawet mój pracownik ma czuć się dobrze.
          Uprzedzając: dostęp do lodówki nie oznacza dostępu do szuflad biurka, komputera,
          czy sejfu wink z biżuterią.
    • lineczkaa Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 18:28
      A taki lekki OT wink.
      Do moich rodziców przychodziła kiedyś pani do sprzątania. Jadła jak była głodna,
      piła jak była spragniona. Problemy się zaczęły, kiedy zaczęła jedzenie wynosić z
      domu i dolewać wody do alkoholu, żeby nie było widać ile wypiła. Mimo próśb,
      żeby nie wynosiła jedzenia, jak jest głodna to niech zje na miejscu i żeby nie
      dolewała wody do alkoholu, bo wtedy cały się do wylania nadaje, dalej to robiła.
      Po trzeciej nieusłuchanej prośbie została zwolniona.
      • mama-maxa Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 18:58
        Ja myslę, że należy z nią porozmawiać, jak wam to przeszkadza to
        faktycznie omówienie na forum tego problemu nie wystarczyuncertain

        Jedzenia sie nie żałuje, ale też muszą być jakieś granice, żeby się
        np. nie okazało, że niania zjadła kotleta męża i biedak nie ma
        obiadu. Najlepsza bedzie rozmowa i ewentualne ustalenie granic.
      • mijaczek Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 19:05
        Jak slysze/widze slowo wyzera to wyobrazam sobie ciasteczkowego
        potwora pozerajacego te swoje ciacha tak, ze wiory leca...

        Niezly szacuneczek masz do swojej niani, ze klasyfikujesz
        jako "wyzeracza"...

        I ciekawa jestem co ci ta niania takiego wyjada?
        Wracasz do domu a tam zamiast 10 jajek jedno? Albo po kilogramie
        slaskiej nie ma sladu? Czy moze kuraka calego z koscmi wciaga
        niania? Czy niania czestuje sie najlepszymi kaskami i frykasami,
        ktore moze znalezc u was a wy macie wybor - smalec i suchy chleb?

        No nie kumam.

        Inna sprawa, ze tez bym sie wkurzyla, gdybym np. byla w drodze do
        domu i myslala sobie... o... w lodowce jest resztka salatki, ale mam
        na nia ochoteee...mmm... zjem ja zaraz po powrocie. wchodze do domu
        a tu zonk, nie ma salatki... tez bylabym zawiedziona, ale jakos nie
        wyobrazam sobie robienia problemu ze zjedzenia kanapek, obiadu,
        wypicia kawy, etc.

        Kiedy mieszkalismy w Holandii [to jedyne miejsce gdzie mielismy
        dorazna pomoc przy Emce] mielismy 2 dziewczyny, ktore zajmowaly sie
        czasami Emka... jak bylo to kilka godzin to mowilam - wiecie gdzie
        co jest, jak zglodniejesz to sie obsluz... jak wychodzily w upalny
        dzien na plac zabaw to dawalam na picie dla dziecka i dla niani...
        jak miala zostac z mala na pol noc yna przyklad to pytalam sie co
        chce zjesc na kolacje i kupowalam jej jedzenie. Szczescie i
        bezpieczenstwo mojego dziecka jest dla mnie najwazniejsze, a nie 4
        plasterki szynki w lodowce...
        • burza4 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 21:33
          Mijaczku, nie wszyscy mają lodówkę zawaloną jedzeniem, jak
          wspomniałam wyżej ja mam prawie pustą, bo tak akurat jadamy, że
          wyjęte jest minimum na najbliższy posiłek.

          Ubytek np. 6 plasterków wędliny mnie nie zrujnuje, ale zostanę BEZ
          JEDZENIA dla siebie na kolację i śniadanie.
          • umasumak To może... 23.01.09, 22:53
            ...warto w dniu kiedy przychodzi niania wyciągnąć nieco więcej i powiedzieć, że
            może się poczęstować tym czy tamtym, ale niech zostawi tyle i tyle dla domowników?
          • azile.oli Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 12:19
            Rodzina przedstawiona w wątku składa się z 3 osób. Załóżmy, że
            dziecko je jakieś specjalne posiłki. Zostają dwie dorosłe osoby.
            Jakbym miała w lodówce 6 plasterków szynki to wracając do domu
            zrobiłabym większe zakupy. Bo akurat może chłop wrócił wcześniej z
            pracy i zjadł przydział na kolację i śniadanie dla dwójki dorosłych
            osób. Zostawiając kogoś z dzieckiem i prawie pustą lodówką nie
            liczyłabym, że jedzenia starczy, nawet jakby ta niania zjadła tylko
            2 plasterki szynki.
            • burza4 Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 22:14
              Azali, ludzie bardzo różnie jadają, staram się wam pokazać, że w
              niektórych przypadkach poczęstowanie się "kilkoma plasterkami" JEST
              problemem.

              u mnie w domu np. 6 plasterków szynki i biały serek spokojnie
              wystarczy na 3 dni. Wędlinę czy w ogóle kanapki jadam prawie
              wyłącznie sama. Chłop jada albo płatki albo jakieś zielsko. Tak po
              prostu jadamy i nie widziałabym powodu, żeby dokładać sobie roboty i
              biegać do sklepu częściej tylko z powodu apetytu niani! przecież to
              chore!

              podkreślam - uważam, że niania powinna dostać obiad, kawa czy
              herbata jest oczywistością, ale kompletnie nie widzę powodu żeby
              miała jadać tam śniadania.
    • deodyma Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 19:07
      a po ile gpdzin dziennie spedza u Was ta niania? bop jesli 8, albo i wiecej, to
      wcale sie nie dziwie, ze jest glodna. w koncu ma do tego prawo. nawet po 5-6
      godz pilnowania dzieci, moze byc glodna.
    • eilian Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 19:31
      ktoś napisał z oburzeniem: "żeby jedzenia komuś żałować!", ale to nie to samo,
      co poczęstowanie głodnego człowieka kanapką, czy zrobienie sobie kawy czy
      herbaty, tu chodzi o jakąś umowę między pracodawcą i pracownikiem, jeśli nie
      umawiali się na żywienie niani u nich, to niestety ale o jedzenie powinna zadbać
      sama i na swój koszt. Inna osoba napisała "po prostu robię listę zakupów" - tak
      może powiedzieć tylko ktoś kto nie liczy się z kasą a może autorka liczyć się
      musi. Chyba wszyscy wiedzą, że jedzenie jest drogie, z jakieś racji mają więc
      jeszcze dokładać do wynagrodzenia niani to "wynagrodzenie w naturze"?
    • emigrantka34 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 19:40
      najpierw porozmawiac, a jak nie pomoze to potem zwolnic. nie ma osob
      niezastapionych. babsko jest conajmniej niewychowane.
    • esofik Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 20:12
      Postaw sprawę jasno. Albo może jeść, albo nie.

      Ale wkurza mnie, że jak czasem zapomnę jej
      > powiedzieć, albo nie ma co jej dać

      Skoro Kobitce zostawiasz coś do jedzenia,to logiczne że nic nie
      przynosi. A to, że Ty czasem zapomnisz, to co? Ma siedzieć na
      głodniaka. Dziecku też zapominasz przygotować posiłek? Więc może
      dziecku daje jedzenie. A poza tym dziecku na pewno jest milej zjeść
      posiłek w towarzystwie.
      Babka spoko,jeśli przyznaje się, że się czymś poczęstowała.
      Najlepsze rozwiązanie: przygotować jej codziennie pojemnik z
      jedzeniem. Kanapką,jogutrem itp. A przede wszystkim NIE ZAPOMINAJ.
    • mearuless Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 20:55
      jesli przez kilka godzin zje kanapke, albo wypije kawe, herbate to moim zdaniem
      ne ma co wszczynac awantur- tym bardziej ze to moze niekorzystnie wplynac na jej
      relacje z dzieckiem.
      ale jesli kobieta wypija 5 kaw, 4 herbaty, zjada cala wedline, pol gara zupy a
      do tego zapasy ciastek z barku to juz jeste problem i trzeba ja pogonicsmile bo
      taka ilosc pomnozona przez kilkanascie dni w miesiacu da niezly wyniksmile

      musisz ocenic czy niania podjada czy wyzera.
      napisz najlepiej co i ile pochłaniasmile
    • skoobus Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 21:29
      Może wypłać jej mniej pensji, a jak zapyta dlaczego to powiedz, że jedzenie
      kosztuje, albo sama się zywi, albo płaci Wam za wyzywienie, w końcu pracodawcy
      za posiłki pracowników nie płaca prawda???
    • ik_ecc Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 21:34
      Szokujace. Jak smie byc glodna przez jedyne 8 godzin?! Karygodne.

      Ja mam nianie na 4 godziny, byloby mi wstyd gdybym jej nic nie dala
      do jedzenia.
    • betty_julcia Żenujące 23.01.09, 21:49
      Nie no serio... trzeba być strasznym sknerą żeby załować komuś
      jedzenia. Macie problem. Bo nie wyobrażam sobie jak powiecie niani
      żeby nie wyżerała z lodówki, no chyba że będziecie ucekać się do
      zaproponowanych przez coniektórych forteli, wyjdziecie na jeszcze
      śmieszniejszychsmile Dla mnie śmieszne i żenujące.
      Ale rozumiem w końcu dlaczego moja niania nosi do mnie nawet jajko
      do usmażenia-widocznie nie jesteściew osamotnieni w swoich
      poglądach! Ja swoją nianię namawiam do korzystania z naszej lodówki
      a ona uparcie od 1,5 roku nosi sobie wszystko. I to jest dla mnie
      problem. Byłabym szczęśliwa gdyby korzystała wraz z dziećmi z naszej
      lodowki.

      JAk rozumiem że w innych pracach się nie dostaje posiłków (w
      restauracji się dostaje) ale dla nas niania to prawie domownik, jest
      nam dość bliska, ona zyczliwa dla nias i naszych dzieci a my dla
      niej, staramy się żeby dobrze się u nas czuła więc nie rozumiem jak
      zamknąć przed nią lodówkę!
      • gacusia1 Re: Żenujące 23.01.09, 22:59
        betty_julcia napisała:


        > Ale rozumiem w końcu dlaczego moja niania nosi do mnie nawet jajko
        > do usmażenia-widocznie nie jesteściew osamotnieni w swoich
        > poglądach! Ja swoją nianię namawiam do korzystania z naszej
        lodówki
        > a ona uparcie od 1,5 roku nosi sobie wszystko. I to jest dla mnie
        > problem.

        I tak powinno byc! To jest PRACA tej pani a nie jadlodajnia!
      • ik_ecc Re: Żenujące 23.01.09, 23:34
        Gacusia, zgadzam sie ze wszystkim co napisalas. Nasza niania to tez
        wiecej niz pracownica - jest czescia rodziny, w koncu zajmuje sie
        codziennie moim dzieckiem, wiec nalezy jej sie troche wiecej
        cieplych uczuc niz gdyby np. zmieniala mi olej w samochodzie raz na
        3 miesiace.
        My z nasza niania jestesmy dosyc blisko, pewnie duzo blizej niz
        wiekszosc ludzi - pare razy wyskoczylysmy na kawe, zapraszamy sie
        wzajemnie na urodziny naszych dzieci, jej dzieci (2 starsze
        dziewczynki) bardzo lubia moja corke i tez czasami przychodza z mama
        (moja corka uwielbia je obie). I absolutnie nie chcialabym zeby bylo
        inaczej, czulabym sie nieswojo gdyby moim dzieckiem opiekowal sie
        jakis bezosobowy "robol", ktoremu patrze na rece i ktorego traktuje
        z gory, bo dla mnie pracuje...
        • ik_ecc betty_julcia nie gacusia... 23.01.09, 23:36
          ik_ecc napisała:

          > Gacusia, zgadzam sie ze

          Betty_julcia, oczywiscie. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka