jak choruję JA

29.01.09, 14:43
No to przyszła kolej na moje wyżalanie się nad sobą. Powiedzcie czy Wy też tak
macie?

Jak chorują dzieci - wiadomo - ja jako mama i to pracująca na niecałe pół
etatu jestem z góry przeznaczona do odsiadki smile Jak choruje mąż - bierze
wolne, zostaje w domu, kładzie się i ja jako kochająca żona i to pracująca na
niecałe pół etatu (więc jestem w domu) jestem z góry przeznaczona do kolejnej
odsiadki smile Nie mam o to przecież pretensji, bo jak trzeba to trzeba i
przecież kocham ich wszystkich, w chorobie opatrzę......

Od wczoraj chora jestem JA. I co? I nic. Ja jako kobieta pracująca na niecałe
pół etatu jestem z góry przeznaczona do odsiadki smile sama ze sobą i dwójką
chorych dzieci. Dzieci tłuką się po głowie lalkami i droczą się, mąż w pracy,
a ja tak chora, tak słaba, że ręce mi się trzęsą i w głowie mi się kręci.
Rodzina daleko, nie przyjedzie. Źle mi. Zamknęłam się w łazience i z
bezsilności się poryczałam... A one wołają, że jeść chcą smile że "mama a ona
to mi powiedziała,,,," "mama powiedz jej coś". Młodszą do lekarza zawieźć
musiałam, więc udało mi się do swojego lekarza cudem też wstąpić. Mam nakaz
leżenia i nicniemówienia (paskudne gardło)+ antybiotyki. Młoda dostała
skierowanie na prześwietlenie płuc, kto ma pojechać 50 km w jedną stronę? JA.
A ja z przychodni ledwo się wtoczyłam 5 km do domu... Temperatura 39. I co dalej?
    • mama-maxa Re: jak choruję JA 29.01.09, 14:49
      tez mnie to czasem zastanawia? i niestety żadnej odpowiedzi ci nie
      dam, nie pomogę... co najwyżej mogę się z Toba poużalać
      • kominiek Re: jak choruję JA 10.02.09, 11:00
        To i ja się nad Wami poużalam. Bardzo wam współczuję.
    • renkag Re: jak choruję JA 29.01.09, 14:54
      No dobra, ale DLACZEGO mąż nie może Ci pomóc?
    • kali_pso Re: jak choruję JA 29.01.09, 14:55

      U nas choruje się "sprawiedliwie"winkP
      Niechorująca osoba obsługuje chorą, mogąc najczęściej liczyć na
      opiekuńczy rewanżwinkP
      Kiedy jestem chora a męża w domu nie ma, to proszę koleżanki, coby
      zabrały i przywiozły syna ze szkoły, zrobiły drobne zakupy..w razie
      potrzeby odwdzieczam sie tym samym.
      A że do pracy chodzic trzeba, nigdy nie wymagałam od męża bycia w
      domu w czasie mojej choroby, jemu tez starałam się podać wszystko
      przed moim wyjściem do pracy, z resztą musiał sobie dawać radę sam,
      ale po powrcie z pracy byłam do jego dyspozycji, tak jak i on
      rozpieszczał mniewinkP- ale my chorujemy rzadko i to na ogół nie są
      zbyt powazne sprawy.

      U Ciebie jest inaczej, bo Ty pracujesz w domu i czy zdrowa czy chora
      jesteś, w tym domu przebywasz. Może jednak pogadaj z mężem, czy
      chociaż nie mógłby wrócić wcześniej z pracy, coby Cię odciążyć, albo
      wziąć 1-2 dni wolnego dopóki nie staniesz trochę na nogi? Może
      babcia mogłaby wpaść, albo ktoś ze znajomych, tę szklankę herbaty
      podać?
    • daga_j Re: jak choruję JA 29.01.09, 15:41
      Współczuję CI! Ale u mnie jest dokładnie to samo...
      Dlatego ja przyjęłam taktykę "nie chorowania" wink Także poważnie chora rzadko
      bywam, a jak lekko to cóż, biorę Apap czy Efferalgan i funkcjonuję dalej.
    • mama_frania Re: jak choruję JA 29.01.09, 15:46
      Znam to. Jak dzieci są chore albo maż to musze skakać dookola nich i obsługiwać
      (mąż przy jakiejkolwiek dolegliwości staje się natychmiast umierający smile).
      Ostatnio ja się rozchorowalam i co? Trzylatek jak zwykle skakal mi po glowie,
      tatus jak zwykle siedzial przed kompem a na dokladkę młodsze ząbkuje i trzeba ją
      nosić bo inaczej wrzeszczy. następnego dnia się wkurzylam i wywalilam męża ze
      starszakiem z domu (z młodszą nawet z temperaturą sobie dam radę) na calodzienną
      wycieczką. Mogłam się nieco wyleżeć, ale niestety tylko jeden dzien. następnego
      dnia synek dostał jakiejś infekcji żołądkowej, ja nadal z temperaturą, mlodsze
      marudzi a maz oczywiscie w pracy....
      • janana Re: jak choruję JA 10.02.09, 12:00
        > (mąż przy jakiejkolwiek dolegliwości staje się natychmiast umierający smile).

        Nie polecam metody, ale moja znajoma takiemu umierającemu zamówiła karetkę i
        wyszła z domu - sporo go to kosztowało, ale przestał chorować. wink

        Musiała być nieźle zdesperowana - ja bym miała wyrzuty sumienia, że komuś
        potrzebującemu zabieram ewentualna pomoc.

    • lola211 Re: jak choruję JA 29.01.09, 15:47
      Temat u nie na czasie,bo wlasnie wychodze z choroby.Moj facet w
      czasie, gdy lezalam z goraczka, opiekowal sie mna
      nalezycie.Przygotowywal posilki, podawal leki, zajmowal sie
      domem.Dziecko tez nie dokuczalo, bo rozumie, ze mama jest chora.
      Roznica jest taka, ze moj facet nie pracuje na etacie i moze mi po
      prostu pomoc w takiej sytuacji, a twoj raczej L4 na ciebie nie
      wezmie.
      • camparis Re: jak choruję JA 10.02.09, 15:01
        Nie byłabym tego taka pewna. Trzeba się podpytać w ZUSie, ale jeśli
        matka ma zalecenie od lekarza aby leżeć w łóżku, to mąż może wziąć
        do 60-dni opieki (płaci ZUS) nad chorym członkiem rodziny. To
        niekoniecznie musi być dziecko, ale także nad dziećmi musiałby
        sprawować w tym czasie opiekę, bo nie ma nikogo innego (matka
        chora!).

        Dlatego najlepiej potrząsnąć porządnie mężem aby się dowiedział co i
        jak w tym ZUSie i ZAŻĄDAĆ dla siebie pomocy!

        Nie wyobrażam sobie, abym chora musiała użerać się z dzieciakami! Na
        szczęście mój mąż uważa tak samo.
        • jolunia01 Re: jak choruję JA 10.02.09, 18:27
          camparis napisała:

          > ... Trzeba się podpytać w ZUSie, ale jeśli matka ma zalecenie od
          > lekarza aby leżeć w łóżku, to mąż może wziąć do 60-dni opieki
          > (płaci ZUS) nad chorym członkiem rodziny. To niekoniecznie musi
          być dziecko, ...

          Żeby się należało 60 dni to musi być dziecko!!! Na dorosłego należy
          się tylko 14 dni rocznie.
    • sir.vimes A może mąż urlop weźmie? 29.01.09, 15:58
      Z jednej strony chorą trza się zająć a z drugiej strony wg mnie choroba osoba z
      gorączką to nie jest najlepsza opieka dla dzieci...

      A jeżeli urlopu w żaden sposób nie może to przynajmniej obiady itp powinien
      zrobić - tak, żebyś tylko musiała nałożyć, a nie gotować.
    • volta2 Re: jak choruję JA 29.01.09, 19:01
      to i u mnie trafiłaś w tematsmile

      ja mam aktualnie tragiczną sytuację, bo:
      męża niet(24 na dobę, jest poza granicami kraju, nawet nei ma
      ostatnio skypa)
      dziecko w piątek wróciło z operacji i nie chodzi do przedszkola,
      czyli mam się nim zajmować, a do zdrowia wróciło szybko
      nadspodziewanie
      drugie dziecko mama mi przywiozła przedwczoraj i też do przedszkola
      nie idzie- bo nie ma go kto zawieźć i przywieźć,

      reasumując:
      mam grypę(trzy dni byłam naprawdę słaba)
      2 zdrowych dzieci, którym trzeba dać jeść, dać rozrywkę, zapewnić
      bezpieczeństwo
      mam też ratunek w postaci kochanej opiekunki, która u nas już nie
      pracuje(obaj w przedszkolu), ale wezwana na pomoc nie bała się
      przyjść i grypą zarazić.
      przywiozła z dziećmi od chińczyka obiad
      kupiła mi lekarstwa
      zajęła się dziećmi

      ja wiem, że to raptem 2 czy 3 godzinki dziennie, ale dla mnie i
      dzieci to dużo, do tego wspieram się bajkami na dvd i machnęłam
      ręką na komputer, pozwalam im grać.

      a dzieci też kochane, umówiłam się z nimi że przyniosą dziś ze
      sklepu rano świeżutkie pieczywko na śniadanie, i nawet nie odmówiły,
      rozmyśliłam się bo nie chciało mi się ich ubierać jak do wyjścia na
      dwór i w efeckie nie zjadłam śniadania.
      nic to, w zasadzie ta grypa jak każda inna - mocno mnie zwala z nóg,
      ale za to króko trzyma i jutro już muszę wyjść z domu.
    • paraga Re: jak choruję JA 30.01.09, 18:54
      Dzięki dziewczyny za odzew. Dzisiaj może deczko lepiej się czuję, ale wczoraj
      kompletnie mnie rozłożyło i do dzisiejszego południa leżałam bez życia. Mąż
      nijak urlopu wziąć nie może, około 12 godzin w domu go nie ma (8-20). Co do
      gotowania obiadu...hm..umie spaghetti zrobić i choćby się starał, to mu wychodzi
      pikantne jak smok smile
      Tak jak ktoś tu napisał - posłałam 8-latkę do sklepu, potem do szkoły, a
      młodszej włączyłam bajki i co mi tam, oglądała do oporu (na co dzień ma mało,
      więc była to atrakcja). W południe wzięłam się za siebie, wstałam, jak
      rozejrzałam się i zobaczyłam pobojowisko wokół siebie, to od samego patrzenia
      czułam się gorzej. Pomimo gorączki, naszpikowana lekami, pojechałam na to
      prześwietlenie z młodą. A potem standard - gotowanie obiadu, ogarnianie domu
      itp. Padam, idę się położyć...
      • asiara74 Re: jak choruję JA 10.02.09, 10:57
        Moja mama mawiała: kobieta najpierw musi wszystko zrobić a potem może chorować.
        he he cos w tym jest.
    • jurek.powiatowy Re: jak choruję JA 10.02.09, 10:56
      No to jest problem. Ale ten problem to konsekwencja tego, że dałaś się
      sprowadzić do roli przedmiotu w rodzinie. Obecnie aby wyjść z tej sytuacji,
      musisz zacząć być konsekwentna. Skontaktuj się z teściami albo rodzicami i
      poproś o pomoc. Mąż powinien także zacząć się udzielać. Innego wyjścia nie widzę.
      • czar_bajry Re: jak choruję JA 10.02.09, 11:04
        nie umiem Ci pomóc gdyż nie umiem też pomóc sobie, jak domownicy chorzy to ja w
        roli opiekunkismile jak ja chora to mogiłasmile
        Życzę zdrowia a dzieciakom włącz bajki albo daj kompa i niech grają, zamów
        pizze i tylesmile
        • lucusia3 Re: jak choruję JA 10.02.09, 21:49
          Ja też tak miałam, aż mąż przegiął - dostałam zapalenia stawów, tak, że nie byłam się w stanie ruszać, a mąż mnie zostawiał z 2 dzieci (1 i 4 lata). Nie miałam przyjaciółek, ani rodziny, bo bylismy świezo po przeprowadzce.Mąż siedział w pracy po kilkanaście godzin (nie ma pracy zmianowej w fabryce). Urządziłam piekło, więc tata oczywiście nie został, ale sprowadził żonę kolegi. To mi dało domyślenia. NIGDY więcej nie zajmowałam się tatą, jak był chory - wręcz przeciwnie,jak leżał w domu, to załatwiałam wszystkie zaległe sprawy, a on zostawał z szalejącymi dziećmi. Wystarczyło 2 razy i tatuś zrozumiał.
          Nigdy więcej już nie wróciłam dopielęgnowania tatusia. Jak jest chory, moge mu pokazac lekarstwa i zostawiam samemu sobie.
          A tak na marginesie - idź szybko na cały etat do pracy, nawet jakbyś miała zarabiać tylko na opiekunkę. Opłaca się.
    • guyb Mąż bierze zwolenienie/urlop z pracy 10.02.09, 11:14
      i zajmuje się wszystkim. A Ty jako chora odpoczywasz. Koniec kropka.
      Nie dyskutuj z nim nawet tylko mu powiedz, że tak ma być.
    • mamamonika Re: jak choruję JA 10.02.09, 11:44
      Ja jak jestem chora to choruję i tyle tongue_out. Tak samo mąż.
      Nie "skaczemy" jakoś szczególnie wokół siebie, najcenniejszy jest
      wtedy święty spokój i przejęcie zarządzania całością. Ale nikt nie
      nadużywa przywilejów "chorości". Najgorzej jest jak wszystkich coś
      złapie w tym samym czasie - to już gorsza sprawa. Najgorzej jest jak
      choruje nasz najmłodszy synek - jest wtedy koszmarny...
      Co do męża - sorry, jakbys złamała nogę czy poszła do szpitala
      musiałby wziąść urlop. Już dzień dużo znaczy. A spagetti też da się
      zjeść, a w razie czego i słoikowym się nie zatrujecie.
      My generalnie mamy oboje specjalizację w szybkich prostych
      potrawach, co nie oznacza śmieciowego jedzenia. Generalnie ludzie
      czasem mają więcej problemów niż powinni tongue_out.
    • rikol Re: jak choruję JA 10.02.09, 11:49
      Proponuje sie rozwiesc. Po co ci maz, na ktorego nie mozna liczyc wtedy, kiedy
      go najbardziej potrzebujesz? Nie obchodzisz go ani ty, ani dzieci - przeciez
      wie, ze chora matka nie jest w stanie dopilnowac dzieci. Twojego meza obchodzi
      jedynie jego praca.
    • ostryga11 Re: jak choruję JA 10.02.09, 11:57
      Pomóc nie mogę, ale mogę powspółczuć i pomyśleć, że nie tylko ja tak
      mam smile)). Mój mąż to nawet podejmuje próby opieki tzn. dzwoni do
      którjeś z babć i żąda pomocy dla mnie np. zabrania dzieci, co babcie
      zwykle czynią, co z tego kiedy ja w chorobie staję się też dzieckiem
      i chcę, by to on się mna zajął, podał , przytulił, ugotował itd.
      Zwykle kończy sie moim rozżaleniem,odmową oddania dzieci babciom, a
      jego obrazą - bo przecież sie starał. Na szczęście choruję rzadko.
      zresztą kiedy kobieta ma katar, albo gorączkę - to nie jest choroba,
      a kiedy mężczyzna ma zapowiedź kataru - to już jest zapowiedź
      śmierci! A już najbardziej rozwalają mnie rady męża typu - no to ty
      się połóż! pewnie, że się położę, jak już wszystko zrobię i
      nadejdzie wieczór, bo wczesniej nie daje się nigdy!!!!! Pozdrawiam
      ciepło i życzę zdrowia, zdrowia, zdrowia
    • net79 Re: jak choruję JA 10.02.09, 12:03
      Mój mąż dopiero jak zobaczył na urlopie co się ze mną dzieje podczas ostrego
      ataku migreny, zaczął się przejmować i dzieci odemnie zabiarać... przez 4 lata
      nie zdawał sobie sprawy, że to nie tylko zwykły ból głowy smile
      • zonka77 kiedyś u nas tez tak było 10.02.09, 12:23
        Ale to na szczęście dawne czasy. Teraz kiedy jestem chora idę do łóżka na min 2
        dni i śpię non stop a mąż zajmuje się dziećmi. Podczas ostatniej choroby spałam
        trzy dni a on gotował rosołki, zajmował się starszą chorą córką i niemowlakiem.
        Co prawda dom wyglądał jak pobojowisko ale dzieci były najedzone i pod dobrą
        opieką a ja mogłam spać non stop (tak zdrowieję zawsze)
        Jeśli to jest konieczne bierze urlop lub pracuje w domu (ma taką możliwość na
        szczęście że może nawet i cały tydzień z domu pracować)
    • alabama8 Re: jak choruję JA 10.02.09, 13:27
      Mąż może dostać w pracy 2 dni wolnego na opiekę nad dzieckiem i
      radzę nie odpuszczać. 2 dni opieki to nie jest tylko prawo kobiety,
      mężczyzny też.
    • mamadwojga Re: jak choruję JA 10.02.09, 14:05
      U mnie mąż potrafi się aktywować jak jestem chora ale tylko działa
      na wydawane rozkazy lub prośby.
      Generalnie jak coś chcę to mówię i on to robi- zakupy, gotowanie,
      wietrzenie, dzieci na spacer itp. Nic od siebie nie wymyśli.

      A tak gdzieś rok temu mieliśmy chorobową "jazdę".
      Najpierw ja zachorowałam na anginę.
      Przechodziłam ją bardzo ciężko i nie wstawałam prawie z łóżka. Nie
      było mowy o jakimkolwiek zajmowaniu się domem. Na drugi dzień, a
      raczej noc syna (3-4 latka miał wtedy) zaczął boleć brzuch. Wył jak
      potępieniec i mąż go zawiózł na pogowie. Zostawili dziecko w
      szpitalu na obserwacji. Mąż został z małym, ja leżałam prawie
      nieżywa w domu z drugim dzieckiem.
      Musieliśmy wezwać posiłki w formie moich rodziców, którzy w dzień
      siedzieli z synem w szpitalu, mąż w tym czasie w domu spał bo w nocy
      on siedział z małym w szpitalu. Rodzice zajmowali się domem po
      powrocie ze szpitala. Ja na szczęscie czułam się coraz lepiej.
      W końcu okazało się jednak że synowi nic nie było i wrócił do domu.

      Dzięki tej sytuacji poznałam drugą stronę mojego męża, który
      potrafił spędzać całe noce przy łóżku chorego dziecka. Wiem że mogę
      na niego liczyć w awaryjnej sytuacji.
    • villianna Re: jak choruję JA 10.02.09, 20:54
      Aż żal czytać, że zrobiłaś z siebie służącą we własnym domu. Postawiłaś się w
      roli niańki, sama uznałaś, że Twoja praca jest mniej ważna od pracy męża, więc
      się teraz nie dziw, że traktują Cię jak popychadło. Na własne życzenie odeszłaś
      od związku partnerskiego, teraz ciężko będzie to naprawić, bo do wygody każdy
      się łatwo przyzwyczaja.
      • maminka-2 Re: jak choruję JA 10.02.09, 21:14
        boszcz, że też jeszcze są tacy męzowie. wyszłaś za totalnego dupka, moja droga.
        • mondego1 Re: jak choruję JA 10.02.09, 21:19
          Zadbaj o swoje zdrowie bo kiedys to sie zle skonczy.Grypy ani
          przeziebienia nie mozna bagatelizowac.jak maz sie toba nie zajmuje
          popros lekarza o skieroianie do szpitala przynajmniej sie wyspisz i
          jedzenie ci podadza, a maz jak taki madry to niech staje na rzesach
          z dziecmi.Niestety to prawda, ze wyslas za palnta i egoiste....
          • maga_luisa Re: jak choruję JA 10.02.09, 21:59
            Jasne, szpital jest po to, żeby się wyspać i mieć jedzenie podane. Skąd w ogóle
            taki pomysł??
          • villianna Re: jak choruję JA 11.02.09, 07:48
            Koleś zachował się jak palant, co nie znaczy, że palantem jest.

            Sporo winy leży w autorce, która przyzwyczaiła rodzinę do takiego stanu rzeczy -
            tatuś pracuje, a mamusia jest "podaj przynieś pozamiataj". Pewnie teraz nawet w
            głowach im się nie mieści, że może być inaczej. Pewnie cały czas sama zajmowała
            się dziećmi, mąż był od utrzymania rodziny, więc teraz nie ma co się dziwić, że
            facet nie chce (i pewnie nie umie) zająć się rodziną.

            Z tym szpitalem to głupi pomysł, ale myślę, że urlop od męża i dzieci
            zdecydowanie by Wam wszystkim się przydał.
    • agaduch Re: jak choruję JA 11.02.09, 08:51
      Rozumiem Twoje rozgoryczenie, spróbuj wprost powiedzieć mężowi czego oczekujesz,
      że jesteś tak chora, że musi wziąć opiekę albo że idziesz spać i musi zająć się
      i domem i dziećmi. Pewnie będziesz musiała wydawać dokładne polecenia, bo trudno
      mu będzie przejąć Twoje obowiązki, ale wierzę, że jak zrozumie jak bardzo jesteś
      chora to dla Ciebie postara się.
    • camina Re: jak choruję JA 11.02.09, 10:08
      Mój mąż też tak masmile) Dopóki nie zadzwonię, nie wydrę się na maksa,
      nie zrobię afery, że padam na pysk, nie ruszy się z pracy. No bo
      pzreciez bez niego się zawalismile) Z chorującymi dziećmi zawsze siedze
      ja (też pracowałam na pół etatu, od miesiąca wcale, więc jest
      jeszcze gorzej), ale jak ja zachoruję to jest tragedia. Bez awantury
      nigdy się nie obejdzie. Do tej pory nie zrobiłam badań, które
      zleciła mi lekarka miesiąc temu...

      Ja kochana szukam pracy na cały etat i idę na studia od marca - mam
      to gdzieś, trudno, niech dzieci siedza do 17 w pzredszkolu, niech
      tatuś siedzi z nimi cały dzień i zobaczy, co to jest gotowanie,
      sprzątanie etc. Czas powalczyć o swoje.
Pełna wersja