Dodaj do ulubionych

Dziś Marty polewa wódę

02.02.09, 20:22
i pijemy,
wyprowadził się,
chyba miał dość schodzenia mi z drogi, zachowywania się jak pantoflarz i
marzenie kobiet a w zamian otrzymywania coraz większych awantur,
zostawił mieszkanie i kasę na pół roku spokojnego życia,
zapowiedział, że chciałby się dzieckiem opiekować na stałe,
i ku... płakał jak kładł na stoliku obrączkę i wciskał do nesesera zajebanego
pluszowego królika.
Obserwuj wątek
    • mama-maxa Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:27
      tzn że jak? poszedł, a dzieckiem to na stałe dzieląc oppiekę z Tobą,
      czy tylko na stałe on?

      polej bo albo trza to oblać albo zalać
      • marty_chce_do_dzungli Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:31
        Znaczy, że poszedł, nie wiem gdzie. Dzieciak ze mną, ale jak znam ślubnego to by
        chciał opieki naprzemiennej. A zresztą kto wie.
    • tyssia Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:27
      No to lejwink
    • doral2 Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:33
      posuń się, kieliszek se umyłam smile
      • marty_chce_do_dzungli Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:36
        Tylko kieliszek??
        A co wolicie?
        a) kieliszek + przepitka?
        b) kieliszek + zagrycha?
        c) dryń?
        d) wódka popijana piwem?
        e) czysta prosto z butli????
        sposobu e i d jeszcze nie próbowałam...

        --
        • mama-maxa Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:38
          no toc gadam że Uboota, d ino zmodyfikowane - kieliszek z wóda do
          kufla z piwem
        • emigrantka34 Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:44
          proponuje stukanego w parku

          sprite
          wodka
          deseczka
          laweczka
          sciereczka
          szklaneczka


          do szklaneczki wlewamy wodke i spritea.
          wstrzasamy na deseczce co by sie spienilo, przy czym przykrywamy
          sciereczka plyn
          po wstrzasnieciu do dna !

          przetestowane na krakowskim plantach pod Grazyna (a potem na pomniku)


          • nutka07 Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:47
            Tego jeszcze nie bylo winkczy miejsce ma znaczenie big_grin
            • emigrantka34 Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:18
              jakby to powiedziec - w tamtych czasach mialo, poniewaz ciezko bylo
              "stukac" w domu pod czujnym okiem rodzicow...
              a na plantach - ciemno...
        • madameblanka Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:15
          wybieram opcję d).
          Bo browar już wypiłam,

          mi też tak płakał /dzieci nie mieliśmy/, a kłamaaaał skurw...n!!!
        • maleninki Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:57
          kurczę jak tak czytam, to ja e poproszę... bo nie wiem czy cieszyć się, czy
          płakać.. ja mam czasem ochotę mojego wykopać, bo jak dzieciuch się zachowuje.. a
          mi trzeba partnera nie drugie dziecko sad i jak mu chce wyjechać, to on jakoś
          wtedy normalnieje i nie mam podstaw.. niezrównoważony taki..
    • wespuczi Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:34
      no bu
      pijemy
      na pohybel!
      • mama-maxa Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:36
        a to może Uboota? bo mam tyskie jeszczesmile
      • emigrantka34 Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:30
        u nas cos dzisiaj tez kiepskawo z humorem; no i otworzylismy wlasnie wino, choc
        mielismy pic tylko w czasie weekendu...
    • graue_zone Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:41
      Wypić mogę, ale jakoś szybko poszło... Nic się nie da zrobić, czy nie chcesz? Bo
      pić mamy z rozpaczy czy szczęścia?
    • nutka07 Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 20:43
      Zaraz otwieram piwo.
      • florydeczka Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:03
        w takiej sytuacji to i ja sie przylacze. Zostalo jeszcze co dla mnie?
    • deela Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:26
      no to na pohybellko zapojke poprosze
      ja ty
      • bswm Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:45
        Marty, a Ty gdzie?
        Wracaj tu do nas i pij z nami jak należy! smile
        • mama-maxa Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:49
          może pod stołem już?? wink
    • bswm Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 21:38
      Mam czerwonego caberneta, wypiję za lepsze jutro!
      Trzymaj się kochana, zadbaj o swoje zdrowie psychiczne - z chłopem czy bez
      chłopa - pomyśl o sobie!
      • marty_chce_do_dzungli Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 22:01
        Wracam.
        Wodka się mroziła. o już widzę podwójnie.
        • czar_bajry Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 22:37
          polej ciotkasmile
        • bswm Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 22:50
          To polej, bo mi sie wino powoli kończy i opowiedz wszystko po kolei...
    • pszczolaasia Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 22:49
      ech. myslalam ze sie ulozy jednak. nie pije dzis znowu. zawsze stawiasz jak nie
      moge!
    • catalinka Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 22:52
      dolej do kufla, ktorego teraz obala, a jak masz jeszcze tequile to
      sie ululamy na cacy.
      • bswm Re: Dziś Marty polewa wódę 02.02.09, 22:54
        catalinka napisała:

        > a jak masz jeszcze tequile to sie ululamy na cacy.

        Ja mam cytryny i limonki wink)
    • renkag Re: Dziś Marty polewa wódę 03.02.09, 09:59
      O rany, przegapiłam wczoraj wieczorem, a teraz w pracy to nie
      bardzo sad
      Marty, jak tam?????
    • agatracz1978 Re: Dziś Marty polewa wódę 03.02.09, 10:34
      A ja "ciężarówka" jestem więc mogę się napić inki z mlekiem ...
      • marty_chce_do_dzungli Więc 06.02.09, 21:42
        dziś nie pije.
        Byłam u specjalisty dostałam leki. Już nie płaczę, nie wydzieram się, nie
        szturcham i nie popycham nikogo. A i śmiać się zaczynam. Jedno mnie tylko
        wkurza, po lekach czuje się jak po 'bani' taka przytępiała i hmm zdystansowana i
        na pewno mega śpiąca. Boję się też uzależnić (czytałam ulotkitongue_out) i że będę jak
        House jeść tablety jak dropsy.
        tongue_out
        • guderianka Re: Więc 06.02.09, 21:50
          House żre bo go noga boli
          A ciebie serce, ego i pewnie trochę jeszcze z tych bóli mentalnej
          Kurna przykro mi no ale co tam - jak miało być źle i coraz gorzej to
          chyba dobrze że stało tak sie teraz a nie później -bo później
          moglibyście się znienawidzić a takie rozstania w nienawiści sa
          najgorsze
          Ale co tam ja będę..
          Przykro mi marty_.., miałam nawet pisac na priv do ciebie i pytac
          jak tam bo mi zapadło..
          Przytulam mocno
          No i lejjjjjj
          • marty_chce_do_dzungli Re: Więc 06.02.09, 22:06
            Dzięki gude.
            Najśmieszniejsze jest to, ze ja go kocham i on mnie też. Pamiętam jak po chemii
            wyczesywał mi włosy, nosił na rękach jak niemowlę ( a sporo ważę), mył mnie w
            szpitalu gąbką. Ech. no i nasz ślub, o którym nie widział nikt z najbliższych;
            po powrocie do domu ściągało się obrączkę. I nasze pierwsze wynajmowane
            mieszkanie: garsoniera na 3 osoby, ciemna kuchnia i pralka frania. Ech, ech, ech.


            Napiszę do Ciebie na priv guderianko, tylko muszę się zebrać.
            • guderianka Re: Więc 06.02.09, 22:10
              Napisz..

              Kochasz jego takim jakim jest teraz czy takim jaki był?

              Może go przerosło wszystko, może jakiś od-stres sie
              zrobił...cholera..
              No ale skoro sie kocha to sie nie odchodzi..
              • marty_chce_do_dzungli Re: Więc 06.02.09, 22:19
                Takim jakim jest.
                A odszedł bo chyba nie miał wyjścia (?)
                Po akcji ucinania rękawów w koszuli a la Kargul czy
                rozsmarowywaniu jedzenia po ścianach
                no
                jakby był kobietą to by otrzymał 201 rad
                uciekaj od tego wariata.
                • guderianka Re: Więc 06.02.09, 22:20
                  Dałaś czadu jednym słowem..?
                  • marty_chce_do_dzungli Re: Więc 06.02.09, 22:37
                    Oj tak wielkiego.
                    Aż mi uszy więdną na samo wspomnienie.
                    Najdziwniejsze było to, że wiedziałam, że źle robię, że będę żałować, że sama
                    nie wiem o co to wszystko ( bo zupa była za słona), ze nie zasłużył a nie
                    potrafiłam przestać.
                    • guderianka Re: Więc 07.02.09, 09:29
                      Dobrze, że już to wiesz
                      Jak mawiał Freud, uświadomienie sobie problemu jest pierwszym
                      krokiem do wyleczenia
                      Wiesz
                      czuję że będzie dobrze smile
                      • dlania Re: Więc 07.02.09, 09:40
                        Marty, niezła z ciebie wiedzma!wink Trzymam kciuki za powrót do formy
                        psychicznej. A obok farmaceutyków pewnie by ci sie przydała psychoterapia...
                        Mniej skutków ubocznych niz taqbletki...
                        • wilma1970 Re: Więc 07.02.09, 13:11
                          Kilkanaście lat temu chyba miałam podobnie. Wyżywałam się na dziecku (teraz mi
                          wstyd) robiłam takie rzeczy, o których boję się pamiętać. I pewnego dnia mój
                          bardzo spokojny i opanowany mąż powiedział, że szuka mieszkania do wynajęcia w
                          pobliżu, bo chce nas odizolować. Tylko tak mógł nam pomóc, pracował i studiował
                          jednocześnie, rzadko był w domu.
                          To podziałało na mnie kubeł zimnej wody. Uspokoiłam się.
                          Nawet teraz myślę, że wykazał się taktem - mógł zamieszkać u swojej mamy z
                          dzieckiem, tylko wtedy byłoby trudniej wszystko cofnąć, a on nie wykonał żadnego
                          gwałtownego ruchu, tylko mnie lekko przystopował.
                          Jak myślisz, Marty, wróci u was wszystko do normy?
                          • renkag Re: Więc 07.02.09, 13:51
                            Marty, a może po to to zrobił, żebyś się otrząsnęła, zrobiła coś z sobą. I jak
                            widać poskutkowało. Jestes pewna, że to ostateczne odejście?
                            • ledzeppelin3 Re: Więc 07.02.09, 14:02
                              Samo "uspokojenie się" nie wystarczy. Trzeba siebie zapytać,
                              dlaczego miota nami taki wqrw. Bez tego, bez przeżycia pewnych
                              emocji, spychamy je tylko w nieświadomość. I stamtąd nnami rządzą
                              • nutka07 Re: Więc 07.02.09, 14:08
                                Prawda.

                                Pozniej wyjdzie na zewnatrz albo bedzie zzerac od srodka.
    • lilka69 Re: ha ha ha marty! 07.02.09, 21:15
      a jak bylo naprawde?
      • mama-maxa Re: ha ha ha marty! 07.02.09, 22:21
        ano tak, że ty i tak nie zrozumiałabys pewnie
    • rybka.marcowa Re: Dziś Marty polewa wódę 07.02.09, 21:17
      Marty,szkoda dobrego chłopa...Zrób wszystko żeby wrócił i bądz dobra dla niego.
      Ja miałam sk...syna i wiem co mówię.
      Trzymam kciuki!
      • czar_bajry Re: Dziś Marty polewa wódę 07.02.09, 21:31
        marty jeszcze nie wszystko stracone, jeżeli nadal się kochacie to pogadajcie
        szczerze przypomnijcie sobie te dobre chwile o złych zapomnijcie.
        Idź do fryzjer, na zakupy zrób się na bóstwo i umów się z mężem w kawiarnismile
    • zbrakunicka Re: Dziś Marty polewa wódę 07.02.09, 23:26
      Ja nowa tu, ale podobnie jak Marty doświadczona. Ku pokrzepieniu napiszę, że u
      mnie było podobnie, z rozwodem włącznie (bardzo pokrzepiające). I co? I dziś
      znów po ślubie (mniejsza z papierkowością). Mówią, że dwa razy do tej samej wody
      się nie wchodzi, i takie tam. Znajomi, zarówno moi, jak i jego łapali się za
      głowę. A my powoli zdystansowaliśmy się do pewnych rzeczy, w samotności
      przemyśleliśmy pewne sprawy. Nie obyło się bez terapii małżeńskiej. Nie obyło
      się też bez cholernie gorzkich słów, wywalenia z siebie "toczącego nas robala".
      Zweryfikowaliśmy powoli postrzeganie partnera, przypisywanie mu z automatu
      pewnych cech, nakręcanie się bez obiektywnych przyczyn na siebie nawzajem.
      Przeszliśmy cholernie długą drogę, ale było warto. Nie napiszę, że jest
      cudownie, bo nie jest. Fazę zakochania i patrzenia przez palce na wady drugiej
      strony przerobiliśmy już dawno. Ale jest dobrze, coraz lepiej, inaczej. Dalej
      się kłócimy, drzemy koty, klniemy jak szewce, bo takie nasze charaktery, natura
      , jak zwał, tak zwał - ale akcenty inaczej się rozkładają...i tu tkwiło sedno w
      naszym przypadku. Czasem mam takie wrażenie, że to nie ja, to nie mój mąż się
      zmieniliśmy, tylko jakieś takie okoliczności przyrody pozytywniejsze. Ale tak
      serio wiem, że przyczyny takiego rozjechania są złożone. U nas - tak pobieżnie-
      rozjazd: ja studia (dzienne), on praca. Do tego w pracy pojawiła się pani,
      która za punkt honoru przyjęła sobie zdobycie mojego ślubnego. Prawie jej się
      udało go zainteresować. Ale, jak wiemy prawie robi wielką różnicę. Nie wiem, jak
      to wszystko w słowa zgrabne ubrać, ale może Wam też się uda poskładać, to co
      rozsypaliście. Jak tak sobie pomyślę, jak skomplikowanie i strasznie to u nas
      wyglądało (przynajmniej według relacji znajomych), to mam nadzieję, że u Was aż
      tak źle nie jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka