Dodaj do ulubionych

Do młodych mam

06.02.09, 15:37
Młode mamy,jak zazwyczaj wygląda Wasz dzień? jak sie organizujecie? Pozdrówkiwink
Obserwuj wątek
    • liwilla1 zdefiniuj "mloda" 06.02.09, 15:40
      bo nie wiem czy sie zaliczam do potencjalnej populacji wink
      • nutka07 Re: zdefiniuj "mloda" 06.02.09, 16:17
        Skoro sie zastanawiasz to chyba nie tongue_out
        • liwilla1 hah! bo to zalezy od perspektywy :) 06.02.09, 16:20
          z punktu widzenia trendu - pierwsze dziecko po 30tce, to jestem koza.
          z punktu 20latek - starucha wiszaca nad grobem ;P no moze lekko przesadzilam hehe
    • to_wlasnie_cala_ja Re: Do młodych mam 06.02.09, 16:49
      tak samo jak ty czyli siedzimy dnie całe i noce na necie wink
      • lelieb Re: Do młodych mam 06.02.09, 17:54
        ha ha,dobre smile Miałam na myśli mamy mające małe dzieci (małe,maleńkie)
        • maria220 Re: Do młodych mam 06.02.09, 18:09
          czas upływa nam pomiędzy obowiązkami a przyjemnościami,mam sie
          wdawać w szczegóły?pytanie troche zbyt ogólne
    • mearuless mam 32 lata - mogę odpisac????? 06.02.09, 18:31

      smile
      • lelieb Re: mam 32 lata - mogę odpisac????? 06.02.09, 19:36
        Dziewczyny,nie ważne czy macie 20 lat czy 40,chodzi o to,jak organizujecie
        sobie czas będąc w domu z małym dzieckiem/dziećmi? Jak sobie radzicie? smilesmilesmile
    • kingapp Re: Do młodych mam 06.02.09, 20:37
      Wreszcie z każdym kolejnym miesiącem trochę lepiej wink

      Dzieci: niecałe dwa lata i trzy miesiące. Po pierwszej ciąży zachciało mi się
      dg, więc teraz niemal natychmiast po porodzie wróciłam do pracy. Na szczęście
      pracuję w domu, bo gdyby nie to, to nie dałabym rady. A i tak listopad i
      grudzień niemal przypłaciłam depresją, bo będąc z tych, co to "wszystko same i
      perfekcyjnie" nie mogłam wyrobić 100% normy wink

      Chylę przy tym czoło przed moją mamą, bo gdyby nie jej pomoc przy dzieciakach,
      zwłaszcza starszej córce, to byłaby klapa. Małż cały dzień poza domem, a ja
      potrzebuję do pracy trochę ciszy. A tu momentami jedno płacze, drugie płacze...
      No, ale dobrze jest, nie narzekam smile
    • mamuska1981 Kura domowa - to NIE ja:-) 06.02.09, 20:49
      Maleństwo swoje urodziłam 1 stycznia 2008r.!!!! Planowane w 100%. Przez całą ciążę niekoniecznie czułam instynkt macierzyński, chciałam wracać do pracy zaraz po zakończeniu macierzyńskiego...
      Kiedy pojawiła się mała świat przewrócił się do góry nogami!!! Poczułam się spełnioną kobietą - 100% matką. Początki były straszne. Karmienie co 2 godziny przez 24h....na dodatek miałam problemy z raną po cesarce...Wizyty u chirurga co dzień, czyszczenie rany, zmiany opartunku, kombinacje z myciem żeby rany nie namoczyć... Teraz po czasie myślę sobie, że tak po prostu miało byćsmile W tej całej sytuacji plus był jeden ogromny - mąż od samego początku musiał być wtajemniczony we wszystko (pieluchy, karmienie, odbijanie, kapanie). Na początku pomagała mi mama (jakies 2 tyg.) no i mąż był też w domu. Kiedy zostałam sama - zaczęło się, ale szybciutko się przyzwyczaiłam, wpadłam w rytm. Całe szczęście mała nie miała kolek. Strasznie za to ulewałasmile Przeżyłam. Najgorsza była ta monotonia - w kółko to samo: karmienie, odbicie, pielucha, ulanie, przebieranie, pielucha, 2 godziny minęły i na nowosmile Czasami nie miałam czasu na śniadanie, nie mówiąc o gotowaniu obiadusmile Mała zaczęła przesypiać całe noce od 8 tygodnia (cudowne dziecko). Ja się zaczęłam wysypiać no i zaczęła się prawdziwa organizacja dnia. Ustalony harmonogram, wiadomo co, kiedy. Odstępstwa były niemile widziane. Nawet znalazł się czas na czytanie książe, zakupy, odwiedziny znajomych u nas i my ruszaliśmy w odwiedzinki...Tak mi się to spodobało, że po macierzyńskim wykorzystałam cały zaległy urlop, a po nim poszłam jeszcze na kilka miesięcy wychowawczego, żeby spędzić czas z małą do jej roczku.
      Niestety urlop wychowawczy dla mnie to już było przegięcie. Dziecko kocham najbardziej na świecie, jednak dopiero wtedy zaczął mi doskwierać brak kontaktu z ludźmi!!! Zaczęły się różne dziwne scesje z mężem w domu, tworzyłam jakieś dziwne problemy. Odkryłam, że nie nadaję się na kurę domowąsad Muszę przebywać z ludźmi, mieć swoje zajęcia, chodzić na spotkania z klientami, ubierać się elegancko, malowaćsmile... całe szczęście wróciłam już do pracy. Wszystko wróciło do normy. Mała chodzi do żłobka prywatnego. Zaczęliśmy żyć jak prawdziwa, kochająca się rodzinka, która każdego dnia ma coraz więcej radości i pięknych wspomnieńsmile
      Kolejny dzidziuś za jakieś 2 lata (chciałabym, żeby jeszcze było przed 30-stkąsmile). Myślę, że wtedy będzie mi troszkę łatwiej, ale czy na pewno .... czas pokażesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka