Wróciłam ze spotkania z koleżanką z lat studenckich i takie mam
rozterki. Wiosną bawiliśmy się na jej weselu, tydzień po ślubie jej
mąż wyjechał na wyspy do pracy. Wtedy to jeszcze sobie myślałam, że
może kredyt jakiś miał czy cóś i pojechał. Ale...on jeszcze nie
wrócił. Pytałam ją kiedy wraca. Ona twierdzi, że on nie może wrócić,
bo w Polsce mało zarobi, a ona sobie życia za 5 patoli nie wyobraża.
I tak jakoś kurna dziwnie sobie myślę, bo ona ma pracę, ma
mieszkanie, ma te swoje młode lata i w zasadzie to daliby sobie rade
nawet z tymi 5 patykami, a tak to ona u mamusi, on tam. I się
zastanawiam, czy ona ten ślub wzięła, żeby on na nią zapitalał. No
nie umiem tego poskładać nijak