Dodaj do ulubionych

Rodzice Chrzestni bez ambicji :(

19.11.03, 22:31
Sprawa zaczela sie jeszcze gdy bylam w ciazy. Tesciowa mieszkajaca w Londynie
zaczela do mnie namolnie wydzwaniac i wypytywac czy juz wybralam
chrzestnych.Wtedy nawet nie bylo mi to w glowie, bo to 7 mc i ciaza
zagrozona, wiec modlilam sie tylko aby dotrwac do szczesliwego zakonczenia.
Jednak czasami sie zastanawialam kogo poprosic . Moj wybor byl zupelnie inny
niz tesciowej. Ja kierowalam sie zainteresowaniem i ewentualnym
zaangazowaniem, natomiast ona strona materialna. Dalam sie przekonac jej
namowom i na Chrzestnych poprosilam brata meza, ktory tez mieszka w Londynie
i jego dziewczyne (bo nie mialam kogo). Prawdopodobnie on sam az sie palil
zeby zostac chrzestnym, snul opowiesci ile da mojej coreczce kasy.Dodatkowo
tesciowa argumentowala, ze on to napewno nie zapomni o dziecku i bedzie
dbal.Dalam sie na te teksty nabrac, niestety sad Sebastian zjechal do kraju w
grudniu zeszlego roku, przywozac ze soba troche kasy. Chrzciny organizowalam
w marcu. Wiedzialam, ze on przez ten czas wydawal pieniadze jak oszalaly
kupujac swojej pannie ciuchy, chodzac do dyskoteki. Kupil nawet samochod. W
dniu Chrzcin byl juz splukany i UWAGA! wlozyli do koperty kazde po 50 PLN !!!
Bylam w szoku, ale nic nie powiedzialam, bo mial zalatwic mezowi prace w
Anglii. Pomyslalam, ze moze sie zrehabilituje i pozniej cos wysle...Maz
wyjechal, brat mu praktycznie nic tam nie pomogl, czas zlecial i zaczelam
przygotowania do Roczku mojej coreczki. Tym razem pomyslalam: " teraz to
napewno cos wysla". Po rozmowach z moim mezem przez tel co maja kupic
(chcieli wyslac paczke z ciuchami)ustalili ze wysla pieniadze przelewem
bankowym bo wysylane listami gina. Nagle dowiaduje sie, ze oni wyslali
wlasnie listem...I wiecie co?? Nic nie dostalysmy! Doslownie nicsad Alicja
skonczyla roczek 4.11.03 i do dzisiaj nawet kartki nie wyslali. Jestem na
100% przekonana ze nic nie wyslali i specjalnie powiedzieli ze wyslali
listem, bo w razie czego powiedza ze zginelo. W sumie moze bym to olala, ale
nie moge, bo chodzi o moje dziecko i az sie trzese ze zlosci! Sami sie
napraszali, ze chca byc Chrzestnymi, nikt ich nie zmuszal, pracuja oboje w
Londynie, maja ok 400 funtow na tydzien i zeby nie mogli wyslac chociaz 50 ??
Sa kompletnie bez honoru i klasy. Dlatego ja sie zastanawiam i prosze Was o
opinie, jak byscie postapily na moim miejscu?? Ja mysle zadzwonic do niego i
w koncu mu wygarnac co o nich mysle, tylko nie wiem czy sie nie ponize? Jak
myslicie?? Taka jestem rozczarowana ich zachowaniem i zla na siebie, ze
uleglam namowom. Tak naprawde to w sumie nawet nie chodzi mi o te pieniadze,
tylko o to jak sie zachowali...
Pozdrawiam
MarzenaBo & Alicja 4.11.2002
Obserwuj wątek
    • s.a.m.m.y Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 22:46
      Wychodzi z Ciebie przepotworna materialistka. Rodzice chrzestni mają dbać o
      wychowywanie dziecka w wierze katolickiej, a nie są od dawania pieniędzy z
      powodu urodzin, imienin czy jakiegokolwiek innego święta.
      Natomiast dobre wychowanie wymaga złożenia życzeń telefonicznie tudzież
      wysłania kartki z tymi życzeniami

      I naprawdę, nie Twoją sprawą jest ile zarabiają tygodniowo i co robią z tymi
      pieniędzmi.

      pozdrawiam
      sammy



    • astomi25 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 22:50
      nie obraz sie ,ale jestes sama sobie winna. Mowisz ze dalas sie przekonac ,by
      wybrac ich na chrzestnych,ze to nie byl Twoj wybor.Ale jednak argumenty
      tesciowej zwyciezyly ,czyli ze wazne bylo dla Ciebie rowniez to ,ze chrzestni
      maja kase i ze moze tej kasy sypna.Nie rozumiem tego.Przeciez w wyborze
      chrzestnych nalezy kierowac sie calkiem innymi wartosciami niz pieniadze!
      Fakt ,ze chrzestni czesto daja prezenty ,ale tak sie to juz jakos utarlo w
      naszej kulturze.Tak to juz teraz jest ,ze czesto brak czasu rekompensuje sie
      pieniedzmi.Ale przeciez to nie nalezy do obowiazkow!
      To ze nie bede poswiecali czasu malej ,to bylo wiadome od poczatku.Wiedzialas
      ze mieszkaja w Londynie ,bardzo daleko.Sorry ale dla mnie juz sam ten fakt
      odrzucil by ich jako potencjalnych kandydatow na chrzestnych.A Ty ich jednak
      wybralas...Powiedz czym sie tak naprawde kierowalas?
      Malej zal to fakt.Ale co teraz juz nic nie zrobisz,czasu nie cofniesz.
      Jedyne co Ci moge radzic ,to zostaw to tak jak jest.Nie dopominaj sie o
      kase ,nie przypominaj o prezentach.Pokaz im ,ze Ci na tym nie zalezy.Moze z
      czasem sami sie zorientuja ,ze jako chrzestni sa do bani.I wtedy postaraja sie
      to zmienic.

      Pozdrawiam cie i Alusie
      pa

      asia
      • marzenabo Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 23:10
        W momencie podejmowania decyzji, nie bylo jeszcze pewne czy beda mieszkali w
        Anglii. Przebywaja tam nielegalnie a tu w Polsce maja mieszkanie.
        Jesli zas chodzi o posadzenie mnie o to, ze jestem "przepotworna materialistka"
        to zupelnie sie nie zgadzam. Nie oplywamy w dostatek, chwilami jest
        ciezko...czy cos w tym zlego ze oczekiwalam jakiegos prezentu z okazji Roczku?
        Czy nie byloby Wam przykro, gdyby dziecko nie dostalo nawet kartki?
        Nie rozliczam ich dochodow i nic mnie to nie obchodzi. Rzecz dotyczy tego, ze
        pomimo ze nie jest im zle to jednak zapomnieli...
        MarzenaBo i Alicja 4.11.02
        • mamaizyimoniki Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 16:45
          marzenabo napisała:
          "Jesli zas chodzi o posadzenie mnie o to, ze jestem "przepotworna
          materialistka"
          to zupelnie sie nie zgadzam. Nie oplywamy w dostatek, chwilami jest
          ciezko..."

          Materialistka, to nie znaczy, że ma nie wiadomo co i czy opływa w dostatek.
          Chodzi o podejście...

          Jesteś przepotworną materialistką.
    • mader1 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 23:00
      To straszne, ze chrzestni sa daleko, nie przyjezdzaja do dziecka, nie daja
      prezentow. Ale... ja o swoich chrzestnych nigdy nie pomyslalam w kategorii
      prezentow.Jak bralam na chrzestna przyjaciolke, od razu wiedzialam,ze wielkich
      prezentow nie bedzie, ale za to wierzy, kocha mojego synka i nie bedzie sie jej
      wstydzil. Natomiast chrzestnej corki nawet zwrocilam uwage, zeby kupowala
      troche mniej wystawne prezenty, bo malej oczy bardziej swiecily sie do
      prezentow niz cioci.Staram sie tez zwracac uwage na to, ze kontakty saa
      potrzebne z dwoch stron.Jak sa imieniny chrzestnego czy chrzestnej, tez skladam
      zyczenia w imieniu dziecka, albo dziecko dzwoni.Jade z kwiatkiem i prezentem.
      Przypomnij tylko o zyczeniach ( i sama pamietaj), natomiast pieniadze... to
      szczegol smile
    • jagienka.harrison bez ambicji? czy bez kasy? 19.11.03, 23:02
      Wiesz co, może dostanę tu po głowie ale wierzyć mi się nie chce że można aż
      tak być zapatrzonym na pieniądze. Może dlatego Ci nic nie dali? Na pewno bym
      do nich nie dzwoniła i się nie upominała o kasę, chrzestni wcale nie są od
      dawania kasy tylko od pomocy gdy coś się stanie! A przy okazji mogą dawać
      jakieś prezenty ale to nie ich obowiązek! Naprawdę przeczytaj sobie to co
      napisałas i się nad tym zastanów. Ja w wyborze chrzestnych nie patrzyłam na
      ich stan konta tylko na charakter.
      Z pozdrowieniami
      _____________________________
      Jagienka & Dominik (29.11.02)
      Zdjęcia z 18/11: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=621&w=7662007&a=9163996
      • marzenabo Re: bez ambicji? czy bez kasy? 19.11.03, 23:18
        Napisalam, ze to nie byl do konca moj wybor. Nie kierowalam sie stanem konta!!
        Chcialam wlasnie wziasc kuzyna, ktory jest dobrym chlopakiem i siostre meza. To
        tesciowa mnie tak namowila a moja wina jest taka, ze jej posluchalam i zaluje.
        Mam zal, ze pomimo ze sie sami oferowali to jednak zapomnieli. Moja wina bo
        powinnam byla byc bardziej asertywnasad
        Ale moze rzeczywiscie moje oczekiwania byly zbyt duze?
        Dziekuje za rady.
        MarzenaBo i Alicja
        jagienka.harrison napisała:

        > Wiesz co, może dostanę tu po głowie ale wierzyć mi się nie chce że można aż
        > tak być zapatrzonym na pieniądze. Może dlatego Ci nic nie dali? Na pewno bym
        > do nich nie dzwoniła i się nie upominała o kasę, chrzestni wcale nie są od
        > dawania kasy tylko od pomocy gdy coś się stanie! A przy okazji mogą dawać
        > jakieś prezenty ale to nie ich obowiązek! Naprawdę przeczytaj sobie to co
        > napisałas i się nad tym zastanów. Ja w wyborze chrzestnych nie patrzyłam na
        > ich stan konta tylko na charakter.
        > Z pozdrowieniami
        > _____________________________
        > Jagienka & Dominik (29.11.02)
        > Zdjęcia z 18/11: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        > f=621&w=7662007&a=9163996
    • ewamiki Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 23:06
      Zdaje sobie sprawe z tego, ze bardzo Ci ulzylo gdy to wkoncu z siebie wylalas.
      Rozumie tez Twoj bol i rozczarowanie. Wiem tez doskonale jak cisnienie Ci
      skacze gdy tylko o tym myslisz.
      Tak sie sklada, ze ja mieszkam w Londyni i co prawda nie jestem nowa chrzestna
      rzadnego maluszka ale gdy tylko urodzi sie dziecko w Polsce w mojej rodzinie od
      razu przypominaja sobie o mnie i w podtekstach slysze "przyslijcie nam cos".
      Zazwyczaj tez wysylam to co w danym czasie moge.
      Wiesz mam 4 miesiecznego synka i bardzo duza rodzine a dostalismy tylko lub az
      jedna kartke z gratulacjami. Nikt tez nam nic nie przyslal dla naszego
      dzidziusia. Jednak nie to w moim przekonaniu bylo najgorsze. Zaprosilismy na
      ten czas moich i meza rodzicow. Przyjechala moja mama (tato jest inwalida i nie
      mogl, ja to rozumie) tesciowie za to MUSIELI jechac na wesele syna ich
      przyjaciol. Mosze zaznaczyc ze sa zamozni stac ich po prostu na bilety itd.
      Dlamie bylo jasne, ze przyjaciele wazniejsi sa niz syn, nowonarodzony wnuczek
      (synowa to nie rodzina) i podala przez moja mame spioszki po meza bracie ktory
      ma teraz 7 lat.
      Bylam wsciekla, rozgoryczona... wylalam wiele lez...
      Otrzasnelam sie - A dlaczego tak naprawde oni POWINNI dac cos naszemu
      dziecku??? Bo wypada? Bo tak trzeba? Bo w koncu sa dziadkami?
      Ta historia nauczyla mnie, ze synka mamy my i to wlasnie my musimy mu zapewnic
      wszystko czego potrzebuje. Nie liczyc na innych. Twarda i bolesna ale jednak
      prawda. Na Boze Narodzenie jedziemy do Polski spotkamy sie z rodzicami i
      bedziemy udawac, ze wszystko jest w porzadku bo tak na prawde to nic przeciesz
      sie nie stalo.

      Pozdrawiam Ewa i Mikolaj
      Teraz to mi ulzylosmile

      Ps. gdy bylam w ciazy to tez Mi cod niewida obiecano. Dziecko ochrzcimy przed
      swietami a na chrzestnych wybralismy ludzi uczciwych i dobrych i wcale nie
      najbogatrzych
      • mader1 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 23:48
        uwazam, ze masz racje.Mieszkam w Polsce, ale nigdy przez mysl mi nie przeszlo,
        zeby oczekiwac czegos od kogos tylko dlatego, ze mieszka w Anglii, Stanach czy
        Australii.Przykro mi, ze spotkalas sie z taka postawa roszczeniowa.To jest
        zalosne - nie pisze tu o Marzenie, bo ona chyba sie uniosla, a na pewno tak nie
        mysli- ale wiem, ze sa ludzie, ktorzy sobie wyobrazaja, ze TAM pieniadze leza
        na ulicy. Mam rodzine i znajomych poza Polska i do glowy mi nie przyszlo, zeby
        cos chciec.I nic specjalnego nie dostalam smile A zreszta - standard zycia
        zapewniaja dziecku rodzice. Nic tu nie pomoze nawet hojny chrzestny czy
        znajomy.Dziecko bedzie mialo najwyzej jedna droga zabawke wiecej... I co to
        zmieni?
      • mamaizyimoniki Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 16:59
        ewamiki napisała:
        "Ta historia nauczyla mnie, ze synka mamy my i to wlasnie my musimy mu zapewnic
        wszystko czego potrzebuje. Nie liczyc na innych. Twarda i bolesna ale jednak
        prawda"

        Bardzo odkrywczy wniosek, ewo, bardzo...
        Widzisz, jak można skorzystać na takich historiach?...

        Ja rozumiem, prezent fajna rzecz, ale nie WYMAGAJMY, bo to nie obowiązek.
        A to, że według nas tak wypada, nie znaczy, że według innych też.

        Violetta
        • dorotadu Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 18:07
          mamaizyimoniki napisała:

          > ewamiki napisała:
          > "Ta historia nauczyla mnie, ze synka mamy my i to wlasnie my musimy mu
          zapewnic
          >
          > wszystko czego potrzebuje. Nie liczyc na innych. Twarda i bolesna ale jednak
          > prawda"
          >
          > Bardzo odkrywczy wniosek, ewo, bardzo...
          > Widzisz, jak można skorzystać na takich historiach?...
          >
          > Ja rozumiem, prezent fajna rzecz, ale nie WYMAGAJMY, bo to nie obowiązek.
          > A to, że według nas tak wypada, nie znaczy, że według innych też.
          >
          > Violetta



          A ja uważam ze jest to ich obowiązkiem to przecież DZIADKOWIE!!! a nie
          chrzestni z którymi nie raz nie utrzymuje sie kontaktu po jakims czasie
    • ewis Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 23:19

      Wszystko mi opadło, gdy przeczytałam Twój post sad

      Piszesz o sobie i o tesciowej : "Ja kierowalam sie zainteresowaniem i
      ewentualnym zaangazowaniem, natomiast ona stroną materialną" a z tego, co
      piszesz, to właśnie Ty jesteś niezłą materialistką.
      "Sprzedałaś" "stanowisko" chrzestnego, a teraz narzekasz, bo interes sie nie
      udał? Nie mozna wartościować ludzi (już nawet nie pytam co ma do tego tytułowa
      ambicja) na podstawie tego, ile Ci dają kasy: są niedobrzy, bo nie dają, a
      jakby przysłali te 50 funtów, to byliby wystarczająco dobrzy, tak?

      "Tak naprawde to w sumie nawet nie chodzi mi o te pieniadze, tylko o to jak sie
      zachowali..." - a z Twojego tekstu wynika coś wręcz przeciwnego...
      Pytasz jak byśmy sie zachowały na Twoim miejscu... no cóż, przede wszystkim
      zaczęłabym patrzeć na ludzi nie przez pryzmat tego, co moge od nich dostać,
      tylko tego, jakimi są ludźmi. To na początek.
    • szymanka Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 19.11.03, 23:34
      Marzeno, fakt że Twojego listu można odnieść wrażenie że skupiłaś się tylko na
      pieniądzach. Mam nadzieję że nie o to Ci chodziło.
      Uważam że chrzestni nie zachowali się w porządku. Przywoitość wymaga by w jakiś
      sposób pamiętać o świętach swojego chrześniaka. I nie dziwi mnie że masz żal do
      nich że nic dziecku nie przysłali. Jednak na Twoim miejscu powstrzymałabym się
      z jakimiś komentarzami, nie dzwoń, nie wygarniaj smile Jeżeli to zrobisz, to
      osiągniesz jedynie stan zapalny w rodzinie i postawisz siebie w złym świetle,
      jako osobę o postawie roszczeniowej. Po co? Zachowaj się jak osoba z klasą i
      bądź "ponad to" smile I tak wszyscy zainteresowani będą wiedzieli co o takim
      zachowaniu myśleć. I jeszcze jedno, przeciez to rodzina męża, co on o tym myśli?
    • anndelumester O? 20.11.03, 00:43
      no proszę a mnie się wydawało że Chrzest to sakrament a nie Święto Kasy,
      widocznie jest inaczej : )
    • adzia_a Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 08:31
      Zaraz zaraz.
      To nie teściowa wybrała Ci chrzestnych, bo chrzestnych wybierają rodzice.
      Teściowa podsunęła Ci tylko wyrachowaną i niezbyt madrą sugestię.

      A to Wy zdecydowaliście o wyborze. Czemu nie poszliście własną drogą?

      I czemu w takim razie macie pretensje, że chrzestni nie sypią kasą, skoro od
      początku właśnie na to się nastawialiście, chcąc poprosić inne, mniej zamożne
      osoby? Czy to nie jest jakaś niekonsekwencja?

      PS. No i - przyznasz sama - trudno nie mówić o materialiźmie, jeśli wypominasz
      chrzestnym, że dali taką a nie inną kwotę do koperty...
    • mamadwojga Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 09:10
      Zgadzam się z postem Ewy. Myślę że powinniśmy wszyscy nauczyć się bardziej
      liczyć na siebie a nie na innych i ich pieniądze. Tak to już jest że zwykle
      wydaje nam się że inni mają więcej, że wydają je na zbytki (w naszym
      mniemaniu) podczas gdy mogliby się z nami podzielić. A tu guzik. Chrzestnych
      moich dzieci wybrałam patrząc na ich wiarę i charakter. Nie oczekiwałam
      żadnych pieniędzy bo wiem że im też ciężko. Ale nie o tym chciałam napisać.
      Czasami pozory mylą. Może chrzestni Twojego dziecka mimo pracowania w Londynie
      nie mogą sobie pozwolić na wysłanie pieniędzy. A może sami mają swoje marzenia
      na które ciężko pracują i nie chcą tracić kasy na nic innego. Ja jestem osobą
      która jak ma to da ale jak nie ma to się nie zapożyczy tylko dlatego że tak
      wypada. Żyjemy z jednej pensji, mamy dwójkę dzieci i kiedy mąż został
      poproszony na chrzestnego dziecka swojej siostry nie byliśmy w stanie dać
      żadnych pieniędzy w prezencie. Sam wyjazd kosztował nas bardzo dużo. I wiesz
      co? Nikt się na nas nie obraził. Marzenko przestań patrzeć innym do kieszeni
      bo tak naprawdę nie wiesz na co kogo stać. Wiem że jesteś rozgoryczona swoim
      złym wyborem ale może wyciągniesz z tego jakieś wnioski i przestaniesz patrzeć
      na ludzi jako potencjalnych "dawców". Moim zdaniem chrzestni nic nie zawinili.
      Choć mogli gębą nie kłapać na prawo i lewo ile to od nich Twoja córeczka
      dostanie. Pozdrawiam.
    • civic2 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 10:00
      a ja w pewnym sensie rozumiem Marzene. Kazdy przyzwyczajony jest do wzorcow
      otrzymanych od swojej rodziny a inne wzorce zachowan niektorych moga
      bulwersowac. Mnie np strasznie zbulwersowal fakt, iz w rodzinie mojego meza nie
      obchodzone byly nigdy niczyje imienimy ani urodziny. On nie wie kiedy urodzila
      sie jego matka czy rodzenstwo. Pierwszy tort i prezenty w swoje urodziny dostal
      od MOJEJ rodziny kiedy sie do mnie przeprowadzil. Jest rowniez chrzestnym ale
      nawet nie bardzo pamieta czyim! U nich po prostu nikt do tego nie przywiazuje
      wagi.

      Natomiast u mnie w rodzinie "normalka" bylo, ze chrzestni przyjezdzajac w nasze
      strony ZAWSZE przywozili cos chrzesniakom. Wiadomo, ze nie przywiaza prezentu
      przyjezdzajac tu na pogrzeb kogos z rodziny wiec pieniadze czy jakis slodycz
      byly czyms naturalnym co mialo prawo wpisac sie w regule.

      Chrzestny mojej corki tez nie przymiera glodem ale jest juz z innej rodziny i
      tez ma inne spojrzenie na sprawy "chrzestowania". Ja staram sie to zrozumiec bo
      na prawde nie mielismy nikogo innego na to "stanowisko" ale swoje zdanie na
      jego temat mam a brzmi ono: SKAPIDUPA JAKIEJ SWIAT NIE WIDZIAL!!
      • adzia_a Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 10:28
        civic2 napisała:

        > Chrzestny mojej corki tez nie przymiera glodem ale jest juz z innej rodziny i
        > tez ma inne spojrzenie na sprawy "chrzestowania". Ja staram sie to zrozumiec
        bo
        >
        > na prawde nie mielismy nikogo innego na to "stanowisko" ale swoje zdanie na
        > jego temat mam a brzmi ono: SKAPIDUPA JAKIEJ SWIAT NIE WIDZIAL!!

        Może trzeba było uświadomić skąpidupę, jakie zwyczaje panują w Waszej rodzinie
        i czego od niego oczekujecie.

        No przynajmniej ja osobiście wolałabym wiedzieć, zanim zostanę chrzestną, że
        rodzice chrzesniaka będą oczekiwać takich to a takich prezentów, w takich to a
        takich okolicznościach, i że jak się nie sprawdzę, to obrobią mnie na
        internetowym forum.
        • civic2 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 11:01
          adzia_a napisała:


          >
          > Może trzeba było uświadomić skąpidupę, jakie zwyczaje panują w Waszej
          rodzinie
          > i czego od niego oczekujecie.
          Chyba troszke glupio byloby podpisywac przed chrztem umowe, w ktorej bylyby
          prawa i obowiazki chrzestnego, prawda? A poza tym nigdy nie wiadomo jakim
          chrzestnym bedzie ktos, kto jeszcze nigdy nim nie byl.
          >
          > No przynajmniej ja osobiście wolałabym wiedzieć, zanim zostanę chrzestną, że
          > rodzice chrzesniaka będą oczekiwać takich to a takich prezentów, w takich to
          a
          > takich okolicznościach,
          Dla mnie to normalne, ze na urodziny, czy imieniny zanioslabym chrzesniakowi
          prezent ale wiem, ze sa ludzie(moj maz i chyba Pani), ktorym trzeba o tym
          napomknac. Ja ze swojej strony chrzestnemu mojej corki wiele razy napomykalam
          np jak przychodzil do nas na silownie w zartach udawalam oburzenie, ze nie
          przyniusl niunce lizaka. Nigdy w zyciu nie powiedzialabym mu wprost i powaznie
          zeby cos dal!

          i że jak się nie sprawdzę, to obrobią mnie na
          > internetowym forum.
          > A po co to forum jest??????????????
          Do tej pory wydawalo mi sie, ze po to, zeby sobie w miare anonimowo ale i
          szczerze popisac, co nam na sercu lezy, prawda?
          Nie chcialam w swoim poscie absolutnie nikogo obrazic. Nawet tej
          nieszczesnej "skapidupie" jestem wdzieczna za to, ze jest. Moze chcialam
          troszke pocieszyc autorke watku ?
          Jesli jednak kogos obrazilam to bardzo przepraszam.
          • adzia_a Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 12:04
            E, no ja też lubię robić dzieciakom prezenty, ale w sumie sprawa rozbija sie o
            to, że nie każdy tak uważa - więc myślę, że niech robi to, co lubi. Lepiej żeby
            przyszedł z uśmiechem i pustymi rękami, niż żeby nerwowo, ze złością grzebał w
            portfelu "bo tak trzeba"... smile))
        • mrufkaa Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 12:44
          adzia_a napisała:

          >
          > Może trzeba było uświadomić skąpidupę, jakie zwyczaje panują w Waszej
          rodzinie
          > i czego od niego oczekujecie.
          >
          > No przynajmniej ja osobiście wolałabym wiedzieć, zanim zostanę chrzestną, że
          > rodzice chrzesniaka będą oczekiwać takich to a takich prezentów, w takich to
          a
          > takich okolicznościach, i że jak się nie sprawdzę, to obrobią mnie na
          > internetowym forum.
          >
          ADZIU, UMARLAM smile))))
    • agacz2905 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 10:12
      Jestem w stanie trochę zrozumieć Twój żal i rozgoryczenie. Ja mam to samo w
      stosunku do chrzestnych mojego syna: zero zainteresowania (brat męża i moja
      przyjaciółka). Przykre to, zwł. ona, wierząca i praktykująca, udzielająca się w
      różnych grupach modlitewnych....itp. Bardzo chciałam, żeby właśnie Ona została
      chrzestną Szymka...stąd moje rozczarowanie i żal do niej. Brat męża- cóż, mąż
      chciał mu zrobić przyjemność, jako chrzestny jest w ogóle do bani. Przy czym,
      uwaga: bynajmniej mi nie chodzi o kasę, tylko o szczere zainteresowanie
      maluchem i utrzymanie z nim jakiegoś kontaktu. Agatka jeszcze nie jest
      ochrzczona, mam kłopot z wyborem chrzestnych, no i ta przeprowadzka...najpierw
      to przeżyjmy... Co do Twojej sytuacji: naprawdę szczerze Ci radzę zostawić to
      tak jak jest, broń Boże nic nikomu nie "wygarniaj", bo naprawdę przedstawisz
      się w jak najgorszym świetle. To tyle. Ty zrobisz jak zechcesz. Pozdrawiam.
      Agnieszka
    • poleczka2 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 10:37
      Najbardziej mi sie podobalo jak autorka postu napisala na koncu, ze wlasciwie
      jej wcale nie chodzilo o pieniadze. A niby o co innego? To jakas paranoja.
      Rodzice chrzestni wcale nie maja obowiazku lozyc na dziecko, to powinnosc
      rodzicow a zeby wyliczac komus pieniadze to typowa polska cecha. Mieszkam w
      Anglii i wiem, ze L400 na tydzien w Londynie to nie duzo. Moj ojciec chrzestny
      nic mi w zyciu nie dal nie liczac obrazka na chrzest i nie wypominam mu tego.
      Przeciez chrzestni sa po to aby w razie czego zaopiekowali sie dzieckiem.
      Przyznaj sie, ze chodzi Ci tylko o to, zeby rodzina przyslala ci funty i nie
      zaslaniaj sie dzieckiem i jego dobrem. Brzydzi mnie tez post.
    • mamongabrysi Re:A jak powiedzieć... 20.11.03, 10:42
      A jak powiedzieć przyszłej chrzestnej mamie, żeby nie kupowala żadnych
      prezentów. Chcemy poprosić na chrzestną siostrę męza bo bardzo ja lubimy. Nie
      będziemy mieli prawdopodobnie trzeciego dziecka(no chyba że...) siostra męża
      jest teraz w bardzo trudnej sytuacji materialnej --dzieci i budowa i kredyty -
      a my sobie dobrze radzimy i nie trzeba nam prezentow. Jak im to powiedzieć żeby
      ich nie urazić?
      Ania
      • wieczna-gosia Re:A jak powiedzieć... 20.11.03, 12:36
        Nie wiem jak blisko jestecie. Ja bym powiedziala wprost- sluchaj chcialabym
        zebys byla chrzestna bo jestes cudowna osoba. Ale wiem ze z kaska u ciebie
        krucho, wiec nie czuj sie zobowiazana zeby jakies prezenta kupowac, nieczego
        nam nie brakuje a ty jestes nam jako chrzestna niezbedna.
        ewentualnie mozna powiedziec ze spodziewacie sie od chrzestnj lancuszka (zloto
        teraz tanie)/ szatki/ swiecy(jeszcze tansze) bo w ogole nie przewidujecie
        prezentow z okazji chrztu (przeciez dziecko wtedy nie kojarzy).
      • ebeatka1 Re:A jak powiedzieć... 20.11.03, 13:59
        Hej,
        ja równiez bylam w podobnej sytuacji do Twojej.Na chrzestnego poprosiłam mojego
        brata,ktory ma cieżką sytuacje finansową,ale jest wspanialym wujkiem i w ogóle
        człowiekim,dlatego jego osoba na ojca chrz.byla dla mnie bezdyskusyjna.Poprostu
        powiedzialam mu że nie oczekujemy żadnych podarków, a tylko jego gotowości do
        spełniania tej funkcji(misji?).Zafundowałam mu nawet bilet do Wawy i z powrotem,
        i wytłumaczyłam,że nie prezenty i pieniądze sa tutaj
        najważniejsze.Pozdrawiam,e.beatka
    • kasiazk Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 11:10
      Wlasnie w ostatnia niedziele zostalam matka chrzestna i zgodnie z Twoja
      definicja jestem bez ambicji. Pomimo dosc wysokich zarobkow swojej chrzesnicy
      podarowalam drobiazg, ktory ma stanowic pamiatke a nie dobro materialne.
      Kasia
    • judytak Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 11:29
      Tak praktycznie na to patrząc, to z reguły stosunek jakiegoś krewnego/znajomego
      do dziecka niewiele się zmienia od tego, że zostaje chrzestnym.
      Jeśli interesuje się dzieckiem, będąc chrzestną, to i najpewniej interesowałaby
      się też, będąc ciotką, i odwrotnie.
      Zatem jeśli można z chrzcinami poczekać kilka miesięcy, można lepiej ocenić,
      kogo warto poprosić na chrzestnego.
      Chyba że ma się tego jednego brata, i się koniecznie chce go wybrać na
      chrzestnego pierwszego dziecka, nawet wiedząc, że nie ma podejścia i
      zamiłowania do dzieci. Tak było w moim przypadku.
      A co do prezentów: jaka to żenada się ich domagać. Ja tam ze wstydu bym umarła,
      jak np. mój mąż zwrócił uwagę komuś, że powinien dać jakiś tam prezent. Jeśli
      mam trudną sytuację, można kogoś delikatnie naprowadzając poprosić, że właśnie
      dziecku brakuje tego, tamtego, i jak miło by było, i liczyć na to, że jeśli
      może, pomoże.
      A w ogóle to jestem wrogiem prezentów w formie gotówki. Chyba że chodzi o
      starsze dziecko (nastolatka) i kwota jest wyraźnie adresowana (np. opłacanie
      jakiegoś kursu, wyjazdu itp.)
      Pozdrawiam
      Judyta
    • isma Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 11:34
      O, matko.
      Nie bede sie powtarzac, bo chyba bysmy sie z autorka tego watku nie zrozumialy.

      W mojej rodzinie, od lat, kazde dziecko z okazji chrztu dostaje Pismo Święte -
      nie dziecinne, tylko takie, ktore posluzy na cale zycie, tak jak ten sakrament.
      Ksiazce towarzysza dedykacje tych wszystkich, ktorzy otaczaja malucha miloscia -
      rodzicow, chrzestnych, dziadkow, czasem udzielajacego chrztu ksiedza. Czasem
      kupuja chrzestni, czasem rodzice dziecka. Naszej corce kupilismy my, jej
      rodzice chrzestni sa mlodymi ludzmi na dorobku i nawet nie przyszloby nam do
      glowy, zeby zrobic inaczej. A ze sa ludzmi gleboko wierzacymi, to zadnych
      klopotow nie bylo - po prostu naturalnie przyjeli to, ze chrzest nie jest
      okazja do dawania zadnych innych szczegolnie wymyslnych i kosztownych
      prezentow.
      Oczywiscie, dziecina dostala tez jakies drobiazgi od blizszej i dalszej
      rodziny, ale bardziej z okazji spotkania, niz chrztu, i bylo to
      absolutnie "nieobligatoryjne" (nie ewidencjonowalismy, co od kogo i za ile).
      Aha - rodzice chrzestni pamietaja (i z tego milego obowiazku rzeczywiscie
      trudno ich zwolnic) o wszystkich waznych wydarzeniach w zyciu naszej coreczki -
      dostaje kartki z zyczeniami, czasem spineczke do wlosow z okazji pierwszego
      kucyka, czasem zabawna lyzeczke z okazji pierwszej samodzielnie zjedzonej
      zupki - i tyle... az tyle wink
    • wieczna-gosia Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 11:54
      Ale wiecie co, aj troche marzene rozumiem.
      Bo nie przyjezdzaja ci chrzestni i jej de facto nie pomagaja w wychowaniu
      religijnym. A jednoczesnie ani kartki ani prezentu.
      Nie martw sie marzena. Tez taka wpadke mielismy przy pierwszym dziecku. Na
      kolejnych chrzestnych wybieralsmy ludzi bliskich naszemu sercu, takich co i do
      kina zabiora, i na piwko wpadna i kiedy zadzwonie i powiwm sluchajcie nie mam
      na pieluchy czynsz i chleb- to sie podziela jak maja. Zadne z dzieci juz chyba
      nie pamieta ktory chrzestny jest czyj wink bo kiedy sa prezenty to dla
      wszystkich, kiedy spacery to tez ze wszystkimi i my im prezenty tez hurtem
      rebimy wink) Anie adoptowali kazdy po troszku wink) i tylko z okazji komunii
      wyciagnelam z przepasci pamieci kto jest jej chrzestnym zadzwonilam i
      zaprosilam. Dostala medalik. I nie o ten medalik chodzi. Chodzi o to, ze bylli
      2 godzinki i pojechali. Ze zamiast gadac z chrzsetnica gadali z tesciem. Mam
      do nich zal, ale pretensje mam do siebie ze polecialam schematem ze
      chrzestnych sie bierze z rodziny.
      • jagienka.harrison Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 12:15
        Ja też zostałam wybrana na chrzestną matkę głównie dlatego że mieszkam w
        Anglii i będę zawsze mogła dać jakąś kasę (choć mam nadzieję że jednak są też
        inne powody). Tak mi zresztą powiedziała mama Chrześnicy, żartem, ale ja ją
        znamwink Moja chrześnica ma prawie 3 latka i zawsze jak są jej urodziny czy
        Gwiazdka wpadam w panikę co jej kupić, żeby jej mama (moja kuzynka) nie była
        zawiedziona. A przecież to nie o to chodzi!!!I tak sobie zawsze myślę: to
        głupota w dzisiejszych czasach ci "rodzice chrześni". Kiedyś się ich wybierało
        w zastępstwie rodziców, gdyby coś się im stało. A teraz to względy rodzinne,
        materialistyczne, socjalne, kościelne przeważają (np dlaczego rodzice chrześni
        muszą być bierzmowani?!!!)
        Trzeba iść za głosem serca, a nie teściowej czy portfela. Może marzena powinna
        się poskarżyć teściowej na temat Chrzestnych?



        Z pozdrowieniami
        _____________________________
        Jagienka & Dominik (29.11.02)
        Zdjęcia z 18/11: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=621&w=7662007&a=9163996
      • foe1 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 13:47
        Dokładnie to samo , wieczna gosiusmile)
        Też teraz żałuje, ż"poleciałam schematem": wybrałam swoją siostrę i brata męża-
        stwierdziłam, ze co rodzina, to rodzina.
        Efekt jest taki, że siostra nie ma czasu, by swoją chrześnice odwiedzić , mniej
        więcej od roku, dodam tylko, że mieszkamy w tym samym mieście, chrzestny to
        samo, plus kompletny brak zainteresowania.
        Choć mała potrafi już rozmawiać przez telefon, nawet do niej nie zadzwonią.
        Prezenty i kasa w ogóle mnie nie obchodzi, i szczerze mówiąc marzeny nie
        rozumiem.
        Ja bylam zła, jak córka dostałą od chrzestnego prezent przeznaczony dla dzieici
        w wieku od 6 lat wzwyż - mała miała wtedy trzy lata.
        Wkurzyło mnie to, że nie pomyśleli, czy będzie umiałal z tego prezentu
        skorzystać, czy interesuje się rzeźbieniem w glinie(sic!), że "odbębnili"
        sprawę.
        I to mnie, jak matke wkurza, że nie są przy niej choć czasami, ze specjalnie
        nie interesują się nią, nie rozmawiają, nie wyciągaja na spacery, nie dzwonią,
        a nie to, ze nie dają wypchanych kopert.
        Ale ja może zbyt nowoczesna jestemsmile)
        Może chrzestni są po to, by w razie czego, zaopiekowac sie rozwojem duchowym
        dziecka i zabezpieczyć mu byt materialny. Tylko nic by się chyba nie stało, by
        wykazali minimu zainteresowania jeszcze podczas mojego życia.
      • mamaizyimoniki Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 17:20
        wieczna-gosia napisała:
        "Bo nie przyjezdzaja ci chrzestni i jej de facto nie pomagaja w wychowaniu
        religijnym."

        Daruj sobie...
        A jak to niby miałoby wyglądać???
        Może powinni siedzieć codziennie wieczorem z tym dziewczęciem i pilnować, czy
        powie paciorek? Od prowadzania do kościoła też są rodzice.

        W wychowaniu religijnym... haha
        • ekachna Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 19:38
          Mamoizyimoniki a od czego są tak naprawdę rodzice chrzestni?
          Bo widzisz, wydaje mi się, że są inne formy wspomagania wychowania w wierze niż
          codzienne pilnowanie paciorków, nieprawdaż?
          Odsyłam do katechizmu Kościoła katolickiego.
          Bo właśnie chrzestny jest od wspomagania rodziców w wychowaniu w wierze.
    • olaj10 Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 12:23
      Mam małą rodzinę, ja 2 siostry, mąż 2 braci. Świadkami byli na naszym
      ślubie "średnia" siostra i "młodszy" brat. Tak chcieliśmy my smile).
      Jak urodził się nasz syn, doskonale wiedziałam kto będzie chrzestnym.
      Chrzestną moja siostra "średnia" - osoba oddana, kochana, bliska memu sercu, a
      chrzestnym ślubny świadek. Mąż zdecydował (jak się później za namową
      teściowej), że jednak chrzestnym zostanie drugi brat. OK.

      Moja siostra cieszy się uśmiechem Dominika, każdym gestem, po prostu go kocha!
      Jak byłam w ciąży razem ze mną uzbierałyśmy wyprawkę. Doskonale wiedziałam, że
      jest to osoba, która w razie czego zastąpi mnie, mogę na nią liczyć i właśnie
      o to w instytucji wink CHRZESTNY chodzi.
      Od niej Dominik dostał Biblię, medalik z "Bozią", konia na biegunach, Boba
      Budowniczego wink i wiele innych ślicznych prezentów, które jak ma ochotę to
      kupuje. I właśnie siostra pokazała mi o co w tym chodzi, nie o prezenty ani o
      pieniądze, ale o oddanie i miejsce w sercu.

      Szwagier? Młody chłopak, który chyba nie wie jak się zachować, ale tak został
      wychowany. Kupuje mu raz w roku na Mikołaja jakiś prezent. Sądzę, że traktuje
      małego jak każde inne dziecko.
      Czytając Wasze posty, zrobiło mi się głupio, ponieważ czasami byłam zła, że
      szwagier nawet "zdechłego lizaka" mu nie podarował podczas wizyty w naszym
      domu. A nie musiał i nie musi!
      Pozdrawiam
      olaj

      P.s. Siostro bardzo Cię kocham!
      • civic2 Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 13:12
        Sluchajcie, widac, ze nie co kraj to obyczaj tylko co rodzina to zwyczaj. U
        mnie w rodzinie nie wiem dlaczego ale od dawna przyjelo sie, ze kasa i koniec.
        Nie ukrywam, ze tego nie pochwalam, bo kasa sie rozejdzie nie wiadomo gdzie, a
        chociaz kartka bedzie na zawsze. Ale rodziny sie nie wybiera. Moja babcia wie,
        Ze owy chrzestny mojej corki, a jej wnuk, jest skapy i tyle a zeby tradycji
        stalo sie zadosc dala mu przed chrztem 400 zl, zeby wlozyl w koperte no i
        dolozyl z 50 od siebie. I jakiez bylo jej rozczarowanie, kiedy w kopercie od
        niego znalazlo sie 200 zl!!!

        My w czasie chrzczenia naszej laleczki naprawde bylisny w ciezkiej sytuacji a
        chrztu nie mozna bylo dalej przekladac. Zalezalo nam na tym, zeby zwrocily sie
        chociaz koszty, nic wiecej.

        A poza tym co mozna kupic dziecku, ktorego babcia ma sklep z zabawkami i
        artykulami dla dziecka, i ktore ma w domu wiecej rzeczy niz nie jedno
        przedszkole?

        Wiem, ze to co napisalam zapewne spotka sie z niejedna krytyka ale u mnie w
        rodzinie na prawde przyjelo sie dawanie pieniazkow i podswiadomie czy
        nieswiadomie tego na chrzcie oczekiwalam ale jak juz napisalam nie dla korzysci
        majatkowych na przyszlosc tylko na poniesione owe koszty.

        Teraz wiedzie nam sie troche lepiej i absolutnie nie wymagam od nikogo z
        rodziny a tym bardziej od chrzestnych pomocy finansowej ale glupiego
        zainteresowania za strony pelnionego stanowiska jak juz i tak do nas przychodzi.
        Przeciez nikt go do tego chrzestowania nie zmuszal. A glupi lizak kosztuje 50
        groszy i 19-letni chlopak jezdzacy wlasny samochodem i przechwalajacy sie
        kupowaniem markowych ciuchow za wiele by nie zubozal, przeciez za korzystanie z
        naszej silowni nie placi ani zlotowki wiec moze tak by sie odwdzieczal?

        Przepraszam ale widocznie potrzeba mi bylo wyrzucic to z siebie. Prosze o
        wyrozumialosc.

        • burza4 Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 14:33
          civic2 napisała:

          > >
          > My w czasie chrzczenia naszej laleczki naprawde bylisny w ciezkiej sytuacji a
          > chrztu nie mozna bylo dalej przekladac. Zalezalo nam na tym, zeby zwrocily
          sie chociaz koszty, nic wiecej.

          NO LUDZIE!!!!! Zwracać to się ma inwestycja a nie sakrament!
          Boże, co za podejście! Zapraszać gości po to, żeby się ZWRÓCIŁO? A po co w
          ogóle robiliście jakąkolwiek imprezę - można było zakończyć uroczystość pod
          kościołem, wy + chrzestni i to wszystko. Albo zrobić chrzciny w innym terminie -
          co to znaczy że nie można było dalej przekładać? to jest jakiś
          nieprzekraczalny termin, do którego trzeba dziecko ochrzcić???


          > Przeciez nikt go do tego chrzestowania nie zmuszal. A glupi lizak kosztuje 50
          > groszy i 19-letni chlopak jezdzacy wlasny samochodem i przechwalajacy sie
          > kupowaniem markowych ciuchow za wiele by nie zubozal, przeciez za korzystanie
          z naszej silowni nie placi ani zlotowki wiec moze tak by sie odwdzieczal?

          Wiesz co - pokaż mu cennik ale nie oczekuj wdzięczności. Słuchajcie, to jakiś
          koszmarny polski zwyczaj - wyliczania obcym osobom ile mają, zarabiają i co w
          związku z tym powinni dawać innym. Nie dotyczy to tylko chrzestnych ale i
          dziadków - to nie pierwszy post pt. że ktoś nie kupił mojemu dziecku tego czy
          tamtego a ma to i to. A co wam do tego? Może ta osoba po prostu nie lubi
          was/waszego dziecka i nie czuje się w obowiązku udawać zainteresowania? Musi?


          Sama mam troje chrześniaków - 2 prawie dorosłych i malucha siostry. Z tego
          pierwszemu prawie wcale nie dawałam prezentów, bo po prostu nie lubię tej
          rodziny i mam przekonanie, że chrzestną stałam się z powodu wyrachowania
          rodziców i dzięki wysokim zarobkom - i figa. Drugiej chrześnicy podsyłam od
          czasu do czasu zazwyczaj kasę, bo trudno mi coś dla niej wybrać, każdy ma swój
          gust, a ona mieszka w innym mieście i rzadko się widujemy. Na 18-tkę ściągnęłam
          ją do siebie i zrobiłyśmy rajd po sklepach, kupując furę ciuchów, i dodatkowo
          aparat fotograficzny. Najwięcej kupuję siostrzeńcowi, ale i tak bym to robiła,
          niezależnie od wszystkiego innego.

          Ale nie znoszę sytuacji, kiedy ktoś dobiera towarzystwo ze wzlędu na
          potencjalne korzyści. Moja przyjaciółka od pół roku zapowiada parapetówkę - w
          pierwszym rzucie obdzwoniła wszystkich, żeby ich poinformować w którym sklepie
          jest lista prezentów (?). Skrupulatnie zapisała w notesie, kto i na co się
          decyduje, po czym zastanawiała się głośno co by tu zrobić, żeby ci goście nie
          zniszczyli jej parkietu... Aluzja, żeby może odbierała prezenty na progu i w
          ogóle nie wpuszczała chołoty dalej, jakoś do niej nie przemówiła... A może
          jednak? Imprezy do tej pory nie było...
          • isma Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 14:42
            Nie, nie,z tym zwracaniem to nie jest takie glupie, jak by sie moglo wydawac.
            To jest dokladnie ta zaleznosc: jesli ktos nie poprzestaje na sakramencie,
            tylko robi fete (sila rzeczy kosztujaca to i owo), to i zwrotu w brzeczacej
            monecie zazwyczaj sie spodziewa, proporcjonalnego do fety.
            No, a jesli rzecz ma miec w zamierzeniu rodzicow wymiar tylko duchowy, to i
            tylko - az !!! - duchowo sie "zwraca"...
            • sugar_mama_danielcia Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 15:37
              Marzena popelnilas blad, ze wybralas ludzi na chrzestnych do ktorych nie bylas
              przekonana. Mialas rzeczywiscie zamacone w glowie, bo w takich sprawach
              pieniadz jest naprawde niezbyt wazny. Ale tys nie pierwsza i nie ostatnia smile
              Moze przy nastepnym dziecku wybor bedzie 'trafniejszy'.

              Moja matka chrzestna z BELGII jak przyszlo do mojej komunii to wyparla sie, ze
              w ogole byla moja matka chrzestna. Mam fotografie, ale dowodzic nie bede.
              Dostalam od niej kartke z zyczeniami - podpisana - od cioci H.
              Ojcem chrzestnym mojego malego zostal moj brat. Nie byl to kandydat idealny,
              ale wiekszosc moich znajomych oraz rodzina meza nie spelniala warunkow
              narzuconych przez kosciol.
              Mame chrzestna mamy za to swietna. Jest nia moja przyjaciolka od serca.
              Dziewczyna po studiach, dlugo bezrobotna wink) ale za to zakochana w naszym
              synku. Jak sie widzimy to swiata poza nim nie widzi. Jako prezent dala mlodemu
              medalik i fajowa maskotke. Uwazam, ze prezent swietny. Acha dorzucila do tego
              sloiczek wlasnorecznie zbieranych grzybkow marynowanych...oj palce mozna bylo
              lizac...


              Pozdrawiam
              Sugar
          • civic2 Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 15:42
            Droga Burzo, mam wrazenie, ze chwalisz sie czyms, co my wlasnie w tym watku
            negujemy czyli obojetnoscia wobec chrzesniaka. Wybacz ale podawanie do chrztu
            to nie tylko przywilej pokazania sie w kosciele w nowej sukience i
            przechwalanie ze mam juz chrzesniaka! to tez obowiazek przynajmniej
            zainteresowania sie jego losem.
            Przeciez nikt nikogo do podawania dziecka nie zmusza! Jesli zdajemy sobie
            sprawe ze nie podolamy, bo np. nie lubimy jego rodzicow to nie robmy tego!!!
            Nie sprawiajmy dziecku przykrosci swoja obojetnoscia.
            Do chrztu naszej corki wtedy niestety zmusila nas moja mama, od ktorej w owym
            czasie bylismy uzaleznieni finansowo. Mielismy pozbawic dziecka utrzymania i
            postawic na swoim?
            Chcielismy, zeby sie zwrocilo, zeby nasz dlug nie urosl drastycznie.
            A jesli chodzi o sakrament chrztu, to ksiadz na naukach do tego stopnia nam go
            obrzydzil, ze jakby to zalezalo od nas poszlibysmy z dzieckiem do cerkwii, tam
            nikt nie traktowalby nas jak smieci za to, ze nie mamy slubu koscielnmego!

            Przykro mi to stwierdzic ale nie przez nas sakramenty zostaly
            skomercjalizowane, tylko przez ksiezy, ktorzy wystawili na nie cenniki.

            I nie dziw sie, ze w czasach w ktorych RZADZI!!! pieniadz, ludzie przywiazuja
            do niego duza wage, bo takie sa realia.
            • pyzapyza Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 16:26
              Przyznam, że nic nie rozumiem.

              Na chrzestnych mam kilka kryterów:

              - wierzący i praktykujący (w razie potrzeby sa odpowiedzialni za katolickie
              wychowanie mojego dziecka)
              - z rodziny, a nie satelici (czyli żona brata odpada, bo jeśli się rozwiodą, to
              kontakt kompletnie odpada, nie wiadomo jak się życie po prostu ułoży), ew.
              dobrzy znajomi, ale kilka znajomych się na takich znajomych tez przejechało (po
              kilku latach kontakt wygasł) smile)))
              - w razie potrzeby zajmą się dzieckiem (śmierć lub ciężka choroba nas, czyli
              rodziców, muszę im ufać).

              I KONIEC.
            • burza4 Re: Rodzice Chrzestni 20.11.03, 17:14
              civic2 napisała:

              > Droga Burzo, mam wrazenie, ze chwalisz sie czyms, co my wlasnie w tym watku
              > negujemy czyli obojetnoscia wobec chrzesniaka. Wybacz ale podawanie do chrztu
              > to nie tylko przywilej pokazania sie w kosciele w nowej sukience i
              > przechwalanie ze mam juz chrzesniaka! to tez obowiazek przynajmniej
              > zainteresowania sie jego losem. Przeciez nikt nikogo do podawania dziecka nie
              zmusza! Jesli zdajemy sobie sprawe ze nie podolamy, bo np. nie lubimy jego
              rodzicow to nie robmy tego!!! Nie sprawiajmy dziecku przykrosci swoja
              obojetnoscia.

              Nie chwalę się - stwierdzam fakty i je uzasadzniam. Przywilej, powiadasz...
              Odmówić... To nie takie znowu proste. Pomijam pierwszy chrzest, bo miałam wtedy
              z 17 lat i nawet mi do głowy nie przyszło protestować. Ale jeśli
              mam być całkiem szczera, to po pierwsze nie miałam najmniejszej ochoty być
              chrzestną matką kogokolwiek, bo jestem agnostyczką o czym świetnie wie cała
              rodzina i z tego względu chciałam się za każdym razem z tej imprezy wymigać -
              bezskutecznie, za to zostałam obcyndolona przez bliższą rodzinę w postaci
              własnych rodziców, że taka jestem egoistka, ludzie grzecznie proszą, a ja za
              grosz kultury... Kto to słyszał, żeby odmawiać bycia chrzestnym? Tak się nie
              robi i tyle. I istotnie panuje ogólne przekonanie, że nie odmawia się bycia
              chrzestnym choćby nie wiem co. I tym sposobem siostrzeńca do chrztu trzymałam
              będąc o zgrozo! rozwódką. A miałam cichą nadzieję, że krocząc po drodze grzechu
              uda mi się kościelnej imprezy uniknąć... A przykrość dla dziecka (20-letniego
              obecnie)- czy aby naprawdę dla dziecka, czy dla jego rodziców? Bo dziecko
              często gęsto nawet nie pamięta że jakaś tam ciotka istnieje - skoro widujemy
              się w porywach raz na rok. Źle zrobiłam biorąc na siebie tę niechcianą rolę,
              zdaję sobie z tego sprawę, ale po prostu byłam znacznie młodsza i gorzej u mnie
              było z asertywnością.

              A co do stosunku do chrześniaków i dzieci w ogóle to lubię robić prezenty
              wtedy, kiedy chcę i komu chcę a nie dlatego, że ktoś tego się po mnie
              spodziewa. Tamtej rodziny nie trawię, i wierz mi, mam swoje powody, między
              innymi zaledwie fakt, że to naprawdę potwornie wyrachowani ludzie. Ja nie
              chciałam być matką chrzestną na pokaz (bo nie chciałam nią być w ogóle), to
              raczej mnie na pokaz wybierali. Wiedząc, podkreślam, że do kościoła nie chodzę
              i chodzić nie będę.....

              Denerwuje mnie jedynie takie podejście do sprawy - znajomy facet, prezes dużej
              firmy twierdzi, że bije teraz wszelkie rekordy popularności jako potencjalny
              chrzestny - nawet wśród tej części rodziny, której nigdy na oczy nie widział i
              nie bardzo nawet wie z jaką to koligacją ma do czynienia. I na co liczą ci
              ludzie? Na przewodnika duchowego dla swojego dziecka?
    • klarek Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 16:42
      Ech..., kobitki. Ja tam na każdej mszy połączonej z sakramentem chrztu św.
      słyszę, że obowiązkiem chrzestnych jest troska o życie religijne dziecka.
      Pieniądze, prezenty nijak sie do tego nie mają, mogą być, może ich nie być.
      Więcej, uważam, że z troską o wychowanie dziecka w wierze nie musi iść w parze
      ani wielkie zainteresowanie samym dzieckiem, ani nawet sympatia do niego. Wiem,
      że rodzice zakochani w swoim dziecku mogą się dziwić, że chrzestni tym cudem
      niewystarczająco się interesują i zachwycają, ale naprawdę nie wszyscy ludzie,
      nie wszyscy chrzestni muszą to robić! Rózni są chrzestni i różne są dzieci: są
      tacy chrzestni, którzy z dzieckiem nawet rozmawiać nie potrafią, ale wierzcie
      mi, że i są takie dzieci, z którymi normalnie rozmawiać nie sposób. Na
      chrzestnych wybieramy ukształtowanych już dorosłych ludzi i nie wymagajmy, by
      dla naszego dziecka się zmieniali. Nasz wybór, nasze ryzyko, ale rozczarowania
      chyba nie powinno być. Bliska relacja dziecka z chrzestnymi może istnieć, i
      dobrze, ale równie dobrze może jej nie być i naprawdę nie jest to coś
      niezbędnego w relacjach dziecka z chrzestnymi.
      W mojej opinii podstawowym obowiązkiem chrzestnych jest troska o życie duchowe
      dziecka, przejawiająca się w: modlitwie za chrześniaków (o czym rodzice nie
      muszą przecież wiedzieć), zamówieniu mszy św. w intencji dziecka np. z okazji
      urodzin, podjęciu jakiegoś wyrzeczenia w intencji dziecka na czas Adwentu i
      Wielkiego postu, zainteresowaniu przygotowaniami do przyjęcia przez niego
      innych sakramentów św. oraz interweniowaniu, jeśliby okazało się, że to rodzice
      dziecka zaniedbują jego wychowanie religijne (choć już wyobrażam sobie
      oburzenie rodziców na takich chrzestnych wtrącających się w wychowanie ich
      własnego dziecka!). Ale to wszystko to przecież nudy, ble, ble, ble, nie to co
      konkretny lizak.
      Klara
    • mamaizyimoniki Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 16:42
      Ty chyba żartujesz...!
      Bo niby nie patrzyłaś na stronę materialną, a teraz tylko kasa, kasa, kasa,
      kasa, i jeszcze raz kasa...
      I w ogóle co ma do tego ambicja???

      Aha, i nie pisz, że teściowa cię namówiła, choć baaaardzo tego nie chciałaś...

      Żałosna jesteś...
    • gusiek2 Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 17:51

      kobieto, czy Ty wiesz, co to znaczy "być chrzestnym"???
      czy w Twoim mniemaniu chrzestny to osoba, która ma obsypywać dziecko
      prezentami, lub zasilać kieszenie jego rodziców???
      to jest ktoś, kto pomaga rodzicom w wychowaniu dziecka w wierze!!!
      żeby nie było wątpliwości - ja nie jestem religijna, nie chodzę do kościoła,
      ale jak słyszę wokół siebie takie beznadziejne teksty o tym kogo wziąc na
      chrzestnego - jak to kogo - tego, kto ma dużą kasę to mi się niedobrze robi!
      po pierwsze po co słuchałas się teściowej - trzeba było wybrać osobę, o której
      wiesz, że dzieckiem będzie się interesowała, odwiedzała je, zabierała na
      spacer, na lody, do ZOO, itp..., a nie taką, która jest bogata!!!
      ajk już się posłuchałaś, to teraz się nie dziw, że masz problemy, bo to tylko
      według Ciebie i teściowej oni byli dzieckiem zainteresowani i gotowi w nie
      inwestować, a faktycznie mają to gdzieś, więc teraz nie dziw się, że jest, jak
      jest. poza tym jest on (chyba) dorosłym człowiekiem i to wyłacznie jego sprawa,
      że wydaję kasę na ciuchy, pannę, imprezy, zaś Tobie nic do tego!
      może oni są bez klasy, ale za to Ty tym bardziej i bez honoru też!
      jedyne, co możesz teraz zrobić, to nie popełnić tego samego błędu przy drugim
      dziecku.
      • mamamamamama Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 18:51
        Przeczytalam wlasnie wszystkie posty w tym watku i musze przyznac , ze jestem w
        totalnym szoku !!!!
        Chrzestna mojej Esterci jest moja siostra cioteczna , ktora w tej chwili sie
        uczy i jest na utrzymaniu rodzicow !!! Wybierajac ja jako matke chrzestna dla
        mojej corci kierowalam sie tylko i wylacznie tym , bo wiem , ze jest naprawde
        swietna dziewczyna. Wiem , ze moge z nia pogadac doslownie o wszystkim , pojsc
        od czasu do czasu na piwko itd....
        Napewno nie zamienilabym jej na jakas tam "kasiasta" kolezanke , ktora by nie
        wykazywala wogole zainteresowania moim dzieckiem !!
        Niunka dostala od Gosi ( bo tak ma ona na imie ) na chrzciny fotelik
        samochodowy , ale to tylko z tego wzgledu , ze rozmawialam wczesniej z jej mama
        i doszlo do tego , ze nie mam jeszcze fotelika i ona sama zaproponowala , ze
        dostanie go niunia w prezencie od Gosi na chrzciny. Ja wcale nie narzucalam sie
        z ta propozycja , ale wyszlo jakos tak samo z siebie , a wiec ok !!
        Od czasu do czasu Gosia kupi Esterce jakis ciuszek lub zabawke , ale mi wcale
        nie o to chodzi !! Ja sie bardzo ciesze , ze ona sie interesuje moja coreczka i
        wiem , ze napewno ja kocha.

        Natomiast chrzestnym coreczki jest nazeczony mojej siostry , z ktorym mozna
        przyslowiowe konie krasc. Pracuje on na czarno w Niemczech i nie moze przezyc
        jak za kazdym razem po przyjezdzie do Polski nie kupi Esterce fury ciuszkow i
        innych prezentow...jest mi troszke z tego powodu niezrecznie poniewaz wiem , ze
        wydaje na to wszystko kupe kasy...
        Raz nawet zwrocilam mu uwage zeby powstrzymal sie z tymi prezentami , bo ona
        wszystko co niezbedne raczej posiada , ale on dalej robi swojesmile)
        Po prostu chlopak lubi robic prezenty ( nie tylko mojej coreczce ). Ale
        oczywiscie nie robi tego , aby zakamuflowac , ze nie interesuje sie swoja
        chrzesnica , bo jest wrecz przeciwnie. On po prostu ja ubustwia i wiem , ze
        moge liczyc na niego ( nie chodzi mi o dobro materialne ) w kazdej sytuacji.

        Moral z tego taki : " dziewczyny !!! Nie patrzcie na portfele chrzestnych
        swoich dzieciaczkow , bo kasiasci zazwyczaj szybko zapominaja , a na to czy
        utrzymujecie z nimi jakis blizszy kontakt i na zainteresowanie waszym
        dzieciaczkiem z ich strony !! "



        To jest temat rzeka , ale ja napisalam to co mi po prostu lezy na serduchu smile))
        Pozdrawiam !!!

        Karolina i Estercia
    • rugatek Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 22:18
      Temat dosyć bliski i gorący. (chrzciliśmy dziecko w sobotę)Matka chrzestna to
      moja najlepsza przyjaciółka, chrzestny mój brat. Widziałam, ze takie
      rozwiązanie nie bardzo podoba się teściowej, ale kuzynek ze strony męża na
      oczy nie widziałam, więc im nie ufam . Koleżanka od samego początku
      przyjeżdżała i interesowała się małym. Czasem przywiozła kaftanik, czasem
      posiedziała i czytała mu bajkę, żebym mogła się wykąpać. Wiem, że będzie dla
      niego wspaniałym przyjacielem i chyba o to chodzi. Dziecku potrzebny jest
      czasem ktoś, kto wysłucha i nie moralizuje od razu, a z pozycji rodzica czasem
      trudno się na to zdobyć, dlatego cieszę się że zgodziła się ona trzymać
      Kubusia do chrztu i wierzę, że gdy będzie trzeba to mu pomoże. Co do prezentów
      to lepszy drobiazg bez okazji,ale chwytający za serce, aniżeli przeładowana
      zabawka. Ja jestem zwolenniczką kupowania baśni np.
    • anmala Re: Rodzice Chrzestni bez ambicji :( 20.11.03, 23:20
      ?????????? O mój Boże! Dziewczyno, daj sobie spokój, idź na nauki do kościoła i
      postaraj się zrozumieć o co chodzi z tym całym chrztem. A jak nie potrafisz
      sobie wychować teściowej, to napisz - zawsze znajdzie się jakaś rada.
      Pozdrawiam, Ania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka