Sprawa zaczela sie jeszcze gdy bylam w ciazy. Tesciowa mieszkajaca w Londynie
zaczela do mnie namolnie wydzwaniac i wypytywac czy juz wybralam
chrzestnych.Wtedy nawet nie bylo mi to w glowie, bo to 7 mc i ciaza
zagrozona, wiec modlilam sie tylko aby dotrwac do szczesliwego zakonczenia.
Jednak czasami sie zastanawialam kogo poprosic . Moj wybor byl zupelnie inny
niz tesciowej. Ja kierowalam sie zainteresowaniem i ewentualnym
zaangazowaniem, natomiast ona strona materialna. Dalam sie przekonac jej
namowom i na Chrzestnych poprosilam brata meza, ktory tez mieszka w Londynie
i jego dziewczyne (bo nie mialam kogo). Prawdopodobnie on sam az sie palil
zeby zostac chrzestnym, snul opowiesci ile da mojej coreczce kasy.Dodatkowo
tesciowa argumentowala, ze on to napewno nie zapomni o dziecku i bedzie
dbal.Dalam sie na te teksty nabrac, niestety

Sebastian zjechal do kraju w
grudniu zeszlego roku, przywozac ze soba troche kasy. Chrzciny organizowalam
w marcu. Wiedzialam, ze on przez ten czas wydawal pieniadze jak oszalaly
kupujac swojej pannie ciuchy, chodzac do dyskoteki. Kupil nawet samochod. W
dniu Chrzcin byl juz splukany i UWAGA! wlozyli do koperty kazde po 50 PLN !!!
Bylam w szoku, ale nic nie powiedzialam, bo mial zalatwic mezowi prace w
Anglii. Pomyslalam, ze moze sie zrehabilituje i pozniej cos wysle...Maz
wyjechal, brat mu praktycznie nic tam nie pomogl, czas zlecial i zaczelam
przygotowania do Roczku mojej coreczki. Tym razem pomyslalam: " teraz to
napewno cos wysla". Po rozmowach z moim mezem przez tel co maja kupic
(chcieli wyslac paczke z ciuchami)ustalili ze wysla pieniadze przelewem
bankowym bo wysylane listami gina. Nagle dowiaduje sie, ze oni wyslali
wlasnie listem...I wiecie co?? Nic nie dostalysmy! Doslownie nic

Alicja
skonczyla roczek 4.11.03 i do dzisiaj nawet kartki nie wyslali. Jestem na
100% przekonana ze nic nie wyslali i specjalnie powiedzieli ze wyslali
listem, bo w razie czego powiedza ze zginelo. W sumie moze bym to olala, ale
nie moge, bo chodzi o moje dziecko i az sie trzese ze zlosci! Sami sie
napraszali, ze chca byc Chrzestnymi, nikt ich nie zmuszal, pracuja oboje w
Londynie, maja ok 400 funtow na tydzien i zeby nie mogli wyslac chociaz 50 ??
Sa kompletnie bez honoru i klasy. Dlatego ja sie zastanawiam i prosze Was o
opinie, jak byscie postapily na moim miejscu?? Ja mysle zadzwonic do niego i
w koncu mu wygarnac co o nich mysle, tylko nie wiem czy sie nie ponize? Jak
myslicie?? Taka jestem rozczarowana ich zachowaniem i zla na siebie, ze
uleglam namowom. Tak naprawde to w sumie nawet nie chodzi mi o te pieniadze,
tylko o to jak sie zachowali...
Pozdrawiam
MarzenaBo & Alicja 4.11.2002