Dodaj do ulubionych

czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe???

13.03.09, 10:11
Otóz ciekawa jestem czy i jak Wasi Mezowie/Partnerzy organizowali
takie imprezy??Moj zaprosił 15 kumpli do baru i kurcze tak mezczyzni
dali czadu ze kilku z nich zapomniało jak sie chodzi smile (Moj Mężo
przyszedł trzezwy!!)jak ogladam nagranie to pekam ze smiechu-no coz
u Nas to pierwsze dziecko smile
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 nie 13.03.09, 10:12
    • kingaolsz Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:16
      nie
    • marva Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:16
      Co to jest pępkowe? Z postu domyślam się, że jakaś balanga z okazji
      urodzenia dziecka? Tak? W takim razie mój mąż takiego nie robił.
      • alesio23 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:17
        mój też nie.
    • lilka69 Re: i z czego sie smiejesz? 13.03.09, 10:19
      nie wiem czy mozna sie smiac z tego, ze kobieta cierpi rodzac
      dziecko a mezus upija sie z rzekomej radosci.

      szkoda, ze wiele z tych mezusiow co tak sie ciesza i pija potem nie
      garnie sie do pomocy przy dziecku.

      moj maz NIE organizowal tej idiotycznej-moim zdaniem- imprezy.
    • 18_lipcowa1 nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 10:20
      przasny, pszenno buraczany, na poziomie dresiarstwa
      nie toleruje picia u faceta kiedy zona jest poszyta, obolala
      • joanna266 Re: nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 10:43
        a jak jest nie poszyta nie obolała a w domu ma obstawe?tez tego nie
        lubie ale moj chłop ma kilku dobrych kumpli i chciał z nimi
        whiskacza obalic to wolałam zeby poszli do knajpy niz zeby mi d..e w
        domu zawracali:-0
        • 18_lipcowa1 Re: nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 10:46
          joanna266 napisała:

          > a jak jest nie poszyta nie obolała a w domu ma obstawe?tez tego
          nie
          > lubie ale moj chłop ma kilku dobrych kumpli i chciał z nimi
          > whiskacza obalic to wolałam zeby poszli do knajpy niz zeby mi d..e
          w
          > domu zawracali:-0



          e tam - tlumaczysz sie
          to jest glupi zwyczaj i tyle
          • joanna266 Re: nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 10:53
            uwazam ze głupi nie jest tylko nieco wkurzajacy.co w tym głupiego?
            • 18_lipcowa1 Re: nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 11:14
              joanna266 napisała:

              > uwazam ze głupi nie jest tylko nieco wkurzajacy.co w tym głupiego?

              Sam fakt kultywowania tego, wkurza mnie bo i ja tez slysze jak to
              ciagle ktos to pepkowe robi, albo koledzy od mlodego ojca tego
              wymagaja. Nie uwazam ze przyjscie na swiat dziecka trzeba koniecznie
              opic wodka. Po co?
              To jest glupie w tym. Sam fakt ze to w ogole istnieje.
              • jowita771 Re: nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 11:23
                Podpisuję się pod Lipcową obiema łapami.
                • bacha1979 Re: nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 11:55
                  Ja też wyjątkowo sie zgadzam z licową.
      • sir.vimes Zgadzam się, Lipcowa 13.03.09, 12:16
        to chory zwyczaj i widoczny najczęściej faktycznie u dresiarstwa.
        Pijackie imprezy mężów, mających w domu noworodka i położnicę to absurd dla
        facetów bez wyobraźni.
      • graue_zone Re: nie, nie bedzie robil, bo to chory zwyczaj. 13.03.09, 13:00
        Tu się z Tobą zgadzam, też nie się to nie podoba.
    • wimperga nie n/t 13.03.09, 10:21
      • joanna266 tak 13.03.09, 10:24
        przeciez kazdy powód jest dobry.wrrrr.
    • gku25 Nie 13.03.09, 10:28

      • agusia79-dwa Nie 13.03.09, 10:30

        • maniusza Re: Nie 13.03.09, 10:41
          tak jak poprzedniczki uważam że to dość prymitywny i dresiarski
          zwyczaj
    • hellious Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:43
      nie. moj caly czas by siedzial kolo szpitalnego lozka. dobrze ze mu pielegniary nie pozwalaly bo by korzenie zapuscil.
    • umasumak Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:44
      Miał ważniejsze sprawy na głowie.
      • basia0212 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:45
        Nie
    • agik82 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:51
      mój wypiłflache z mamusią i teściową jak jeszcze byłam w szpitalu,chlańsko to miał jak się dowiedział że jestem w ciąży
    • ciezka_cholera Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:51
      Tak. Nie mialam nic przeciwko temu.
    • aurinko Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 10:59
      Tak. Parę miesięcy po narodzinach dziecka.
      • kropkacom Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:01
        Pępkowe jako takie nie. Wyszedł ze swoim kumplem kiedyś do knajpy w wtedy pili
        zdrowie dzieci smile
      • montechristo4 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:04
        Tak, poszedł świętować z kolegami jak wróciłam do domu. Pomijając
        powód świętowania - należał mu sie oddech po tygodniu biegania
        pomiędzy jednym szpitalem, drugim szpitalem i przedszkolem.
        Najlepsze było to, że jak wrócił, to dostałam koszmarnej gorączki i
        przez kolejny tydzień mieliśmy niezłą jazdę. Noworodek, przedszkolak
        i żona na oiomie.
    • ewcia1980 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:02
      po urodzeniu córki - robił.
      i to jak juz byłam w domu.
      ale ja nie miałam nic przeciwko temu.
      a nawet sama go do tego zacheciłam.

      syna urodziłam 3 tygodnie temu i jeszcze nie miał okazji do tego
      typu imprezy bo syn przez ponad 2 tygodnie lezał w szpitalu wiec
      wszystko było wywrócona do góry nogami.
      ale jak juz 'zorganizujemy' sie, a konkretnie wieczorne rytuały -
      karmienie, kapanie, kładzenie dzieci spac to tez nie bede miała nic
      przeciwko temu zeby zrobił "pepkowe"
    • deela Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:14
      tak
    • mama-maxa Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:19
      mąż sam? nie. Zrobilismy wspólnie taka imprezkę - należało mi się po
      9 miesiącach noszenia, potem wypchania z siebie 4200big_grin
      więc "oblalismy" nowego członka rodziny wspólnie ze znajomymi.
      • joanna266 matko bosko i ty..... 13.03.09, 11:20
        piłas w połogu i jako karmicielka nie siej zgorszenia na forumiesmile
        • mama-maxa Re: matko bosko i ty..... 13.03.09, 11:22
          nie karmiłamwink
          • joanna266 Re: matko bosko i ty..... 13.03.09, 11:22
            nadal gorszyszsmile
          • asiaiwona_1 Re: matko bosko i ty..... 13.03.09, 11:23
            mama-maxa napisała:

            > nie karmiłamwink


            No to jeszcze większa patologia smile
            • joanna266 mamo maxa 13.03.09, 11:24
              idz sie wychłostac najlepiej na kolanach runda po grochu a potem
              ostra chłosta.mrauwink
              • mama-maxa Re: mamo maxa 13.03.09, 11:27
                oo ja matka wyrodna!!! <chłosta się biczem po plecach i woła męża bo
                to nawet podniecające jestbig_grin>
                • joanna266 Re: mamo maxa 13.03.09, 11:32
                  koniecznie kozaki skorzane do tego lateksowy stanisław oraz kula w
                  pysk dla małzawink
    • jowita771 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:20
      Mój nie robił, ale ja się akurat z tego cieszę, bo nie uważam opijania dziecka
      za najlepsze, co może zrobić ojciec. Po porodzie leżałam z dziewczyną, której
      mąż pił codziennie i za każdym razem tłumaczył, że dziś akurat pije z Cześkiem,
      z którym jeszcze dzieci nie opił. Dobrze, że nie wpadł na pomysł, żeby opijać
      każde dziecko oddzielnie, bo to były bliźnięta. Tej dziewczynie nie miał kiedy
      podrzucić pampersów do szpitala, bo ciągle był na bani.


      Ustalenia władzy, dlaczego brakuje papieru toaletowego, były proste: papieru
      brakuje, gdyż jest go za mało.
      • agatha61 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:27
        mimo, ze nie czuje "przymusu" robienia takich imprez i nie jest to
        dla mnie powod do chlania to moj zrobil. Ale nie mialam nic
        przeciwko - wrecz go namawialam, zeby zrobil jak bede jeszcze w
        szpitalu. Urodzilam w srode a impra byla w sobote (ja wychodzilam w
        pon), ale nie stracilam na tym, bo maz byl do wieczora w sob w
        szpitalu i przyszedl po sniadaniu w niedziele. wiem ze bylo kilku
        kumpli (tesciowa zrobila wyzerke) i tyle. popili troche ale nie
        drastycznie, zeby nie pamietac. Moj wyszedl w sroku imprezy z psem
        na spacer i zgubil tego psa - szukal go 3 godziny, a okazalo sie ze
        pies kolo klatki czekal na niego (maly pies i pewnie alkohol
        spowodowal ze go nie zauwazylsmile. Jak meza tak dlugo nie bylo to
        chlopaki wyszli go szukac i sie wszyscy nawzajem szukalismile
        Potem mi powiedzial ze jakby nie znalazl tego psa to nie wrocilby do
        domu, bo udusilabym go... do dzisiaj mam ubaw jak mi to opowiada.
    • bacha1979 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:30
      Nie, ale on z tych niepijących.
      • to.ja.kas Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:47
        Tak smile
        Nie czułam się jak męczennica rodząc Młoda. Dla mnie było to wielkie
        święto i wydarzenie które też uczciłam na swój sposób.
        Przy porodzie była moja przyjaciółka połozna, potem przyszła do
        pokoju moja najbliższa rodzina którą bardzo kocham i chciałam by
        cieszyli sie razem ze mną, jak wróciłam do domu przyszła moja żyjąca
        jeszcze wtedy babunia a moje najlepsze psiapsióly jakiś tydzień po
        porodzie przyszły na "babskie pępkowe" gdzie siedziałyśmy, gadałysmy
        o porodach, doświadczeniach wczesnego macierzyństwa i takie tam. Ja
        ten okres kiedy Młoda była całkiem młoda wspominam jako okres
        wielkiego święta z okazji pojawienia się w rodzinie NOWEGO
        CZŁOWIEKA. Miłe to było. I własciwie każda z naszej paczki miło
        wspomina ten okres gdy pojawiało się dziecię i robiło się oficjalne
        przedstawienie nowego człowieka.
        Od razu mówie, ze młodziez mamy zdrową, nie chorowita, zadne katary
        i rotawirusy im nie dokuczały, ogólnie jak widac bliskie spotkania
        im nie zasszkodziły.
        Zreszta ja preferuję tzw skandynawski chów czyli lepiej chłodniej
        niż za ciepło i nie przesadzać w żadną stronę (ale to taka dygresja)

        Mój spotkał sie z facetami, czy sie mocno faceci upili to nie wiem
        bo nie nagrywali na kamare tej imprezy. Wiem, że od panów przyniósł
        mi wielki kosz kwiatów i butelke mleka a dla Młodej buciki.

        Dla mnie to był dobry, wesoły, uroczysty moment w którym brali
        udział wszyscy moi bliscy a nie żaden pszenno - buraczany obyczaj.

        Dla mnie buraczane jest jak dla kogoś wszystko co jest inne od
        naszych upodoban jest buraczane tongue_out
        • jowita771 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:57
          Chyba nie zrozumiałaś. Nikt nie napisał, że cieszenie się z narodzin dziecka z
          bliskimi jest obyczajem pszenno-buraczanym. Chodzi o obowiązkowe picie, o to, że
          niektórzy uważają, że przyjście na świat dziecka (ale nie tylko, bo również
          śmierć kogoś, znalezienie pracy, strata pracy, małżeństwo, rozwód, choroba,
          powrót do zdrowia i wiele innych okazji, a także brak okazji), to świetna okazja
          do picia. To jest pszenno-buraczane.
          • to.ja.kas Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 12:14
            Wg Ciebie. Dla mnie nie.
            Piję z okazji swoich urodzin, bez okazji tez mi sie zdarza, czasem z
            okazji świąt (nie mówie, że upadlam sie co tydzień, mówie o tym, ż
            elubię spedzac czasem czas z przyjaciółmi przy winku czy łyskaczu).
            Nie widze róznicy dlaczego picie z okazji moich urodzin to pszenno -
            buraczany zwyczaj a z okazji urodzin Młodej to już i owszem?
            Ze co, ze ja wtedy jestem matka Polka cierpiąca w szpitalu, poszyta,
            obolała i Ś W I E T A ???
            Jak pisałam, nie czułam sie jako niepokalana, swieta, meczennica.
            Dla mnie był to powód do radości i spotkania z przyjaciólmi którzy
            są przy mnie jak jestem smutna i smuca sie ze mną i bawią sie ze mną
            jak mam powód do wielkiej radości.
            Dla chłopa wtedy był to powód do swietowania. Swietował wiec. Ja nie
            widziałam powodu by powaznie , w domu, samotnie oczekiwał na
            przybycie MATKI Z DZIECIATKIEM.

            Picie nie było obowiązkowe...picie było przy okazji spotkania
            towarzyskiego a spotkanie towarzyskie było konsekwencja radości jaka
            chciał sie podzielic mój chłop. I tyle smile
            • a.nancy Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 12:23
              > Picie nie było obowiązkowe...picie było przy okazji spotkania
              > towarzyskiego a spotkanie towarzyskie było konsekwencja radości jaka
              > chciał sie podzielic mój chłop

              no to dalej mowisz o czyms zupelnie innym
              spotkanie ze znajomymi, swietowanie jakiejs okazji (z alkoholem czy bez) to jedno
              obowiazkowe pol litra czystej na leb i zrobienie z siebie swini "bo taki
              zwyczaj" to co innego
              • to.ja.kas Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 12:35
                jest jakas tabelka ze pól litra to juz pszenno - buraczane a mniej
                to ok?
                A jak ktoś ma nieekonomiczny łep jak mój jeden WIELKI (dosłownie)
                przyjaciel ??? To on podpada pod jakiś inny przepis czy jego tez
                obowiązuje zasada "mniej niż półlitra na łep" ???smile)))

                Bzdury piszesz koleżanko wg mnie.
                Mój chłop swietował z przyjaciólmi i tam BYŁ alkohol...w jakiej
                ilości nie wiem, czy sie ktos obalił tez nie pytałam bo mnie to mało
                obchodziło.
                Czyli, że co powodowało, że u mojego chłopa to było spotkanie ze
                znajomymi, świętowania a u innych pszenno - buraczany zwyczaj?

                Pszenno - buraczanie to można sie zachować z okazji pępkowego, albo
                z okazji wesela, tudzież urodzin albo nawet i bez okazji.
                Zwyczaj nie ma nic do tego tylko kultura picia. Nie wierze też, że
                żadnej ze Świętych Mam nie zdarzyło sie z raz w życiu z jakiejś
                okazji przedawkować , nie miec syndromu drugiego dnia i sytuacji gdy
                chłop holuje do domu i układa w pielesze smile I czy to jest powodem
                by powód imprezy nazwac pszenno - buraczanym?
                Ba...pewnie same zaskoczone działaniem alkoholu wink nie uwazają sie
                za pszenno - buraczane istoty tylko za osoby którym sie zdarzyło
                przeholowac, ale na codzien zachowują sie normalnie i jak damy smile

                Zycze dystansu i usmiechu.

                Mnie tam podoba sie południowy zwyczaj swiętowania tej
                najwazniejszej chwili w życiu w gronie przyajaciół i rodziny. Nawet
                przy piwie, winie, wódce czy łyskaczu (to taki mniej południowy
                trunek tongue_out ) Nawet ten konserwatywny zwyczaj pępkowego mi się podoba.

                Danie na msze z okazji urodzin Małego Człowieka czy chrzest tez mi
                sie podoba mimo iz ja nie jestem Katoliczką,
                To inny zwyczaj, nie dla mnie, ale napewno nie pszenno - buraczany.
          • sir.vimes I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:35
            albo w pierwszych dniach opieki nad dzieckiem.

            "Chodzi o obowiązkowe picie
            > niektórzy uważają, że przyjście na świat dziecka to świetna okazj
            > a
            > do picia. To jest pszenno-buraczane."
            • to.ja.kas Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:37
              POŁOŻNICA smile))))) Super brzmi. A to jak ja byłam, ta no...połoznica
              to kac u chłopa to grzech jakowys. Jednorazowy kac a nie picie do
              upadłego przez pierwszy rok smile

              Nie wiedziałam, ze przyjdzie mi eksa bronic smile))

              Mi kac nie przeszkadzał. Mojemu chłopu też widac nie, bo przyszedł
              cały, zdrowy, wymyty, pachnący acz znałam go na tyle by wiedziec,
              ze "oj działo sie działo".
              • sir.vimes Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:41
                no niestety, właściwy termin brzmi: położnica.

                Jednorazowy kac a nie picie do
                > upadłego przez pierwszy rok smile

                Ja rozumiem o co ci chodzi, ale wg mnie narodziny to ostatnia okazja do chlania.
                Prędzej na stypie zrozumiałabym chęć urżnięcia się w 4 litery.
                Ojciec noworodka IMO powinien być zwarty i gotowy, na imprezki przyjdzie
                przecież czas i to całkiem niedługo.
                • to.ja.kas Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:48
                  A do czego on mi zwarty i gotowy z nocy sobota - niedziela jak ja
                  oddałam dziecie paniom połoznym wieczorem, sama odwóriłam sie na
                  drugi bok i spałam jak zabita do rana?

                  Dla mnie nie była to ostatnia okazja do chlania...pare imprez przez
                  te 17 lat miałam, chłop równiez.
                  KOlejna impreza był nasz ślub jak Młoda miała 3 miesiące ale wtedy
                  poza szampanem nie pilismy bo dziecie, uchlałam sie (tu sie
                  przyznam) z okazji rozwodu a ostatnio z sis na jej czterdzieste
                  urodziny w maju tak pojechałysmy, ze na drugi dzien oblałam egzamin
                  ze statystyki.

                  Jutro moja Młoda obchodzi 17 te urodziny, ja dzis jade na narty.
                  zaprzysiegła sie, ze nie bedzie picia, chłop w pogotowiu na słuzbie
                  w pracy ma czuwac by dorosłe towarzystwo "nie stworzyło nowej
                  wiary". Młode moje picie tępi więc mam nadzieję ze obedzie sie bez
                  incydentów alkoholowo - nikotynowych acz topwarzystwo bedzie w duzej
                  mierze pełnoletnie, wiec na balkonie stoi popielniczka dla gości by
                  mi nie palili w domu bo my wszyscy nie palący.

                  Także imprez wszelkich popępkowym przez te wiele lat było i okazji
                  do picia było, to mit, że to ostatnia impreza w zyciu jest tongue_out
                  Na jednych imprezach piłam, na innych nie, z dwa razy naduzyłam jak
                  pisałam i nie zarzekam sie, ze ja juz nigdy wiecej...chociaz jak na
                  drugi dzien cierpiałam (chocby po tych urodzinach sis) to tak
                  wołałam, że to ostatni raz, ze jak jeszcze raz wezme kieliszek do
                  ręki to chłop ma mi wlac i niech mi utnie głowe bo wole umrzec niz
                  tak cierpiec tongue_out
                  • sir.vimes Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:54
                    > A do czego on mi zwarty i gotowy z nocy sobota - niedziela jak ja
                    > oddałam dziecie paniom połoznym wieczorem, sama odwóriłam sie na
                    > drugi bok i spałam jak zabita do rana?


                    A dlaczego nie miałby być zwarty i gotowy? Do pubu iść gdy wolna chata - czemu
                    nie? Ale skuwać się i przyłazić do szpitala z kacem - dla mnie dość obrzydliwe.
                    • to.ja.kas Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:58
                      Nie odpowiedziałas mi na pytanie po cholere mi jego zwarcie i
                      gotowosc jak ja spałam w nocy?

                      Dla mnie zabawne jest Twoje moralizowanie , pouczanie i uwazanie ze
                      spotkanie w pubie facetów przy butełce łysky to samo zuo...bo
                      nastapiło niepokalane poczecie...tfu tzn cud narodzin i od tehj pory
                      juz facet sam nie moze spotkac sie z kumpalmi w pubie i wypic paru
                      szklanek tego cud napoju tylko powinien tkwic przy połoznej...e tzn
                      przy połoznicy, wspierac ją duchowo, byc gotowym na coś (moze w
                      koncu sie dowiem na co?) nawet w nocy jak połoznica spi snem
                      umarłego i w tyłku ma co pan ojciec robi byle jej dupy nie zawracano
                      bo ona chce sie wyspac. smile
                      • sir.vimes Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 13:05
                        od tehj pory
                        > juz facet sam nie moze spotkac sie z kumpalmi w pubie i

                        Może i będzie miał na to całe życie, no nie? Więc właśnie MOŻE sobie darować
                        burackie OBLEWANIE narodzin. Co innego normalne wyjście do pubu, czemu nie,
                        jeśli matka i dziecko zdrowe i nie potrzebują pomocy?

                        Co do pierwszego pytania - wg mnie trzeźwy i nieskacowany mąż przydaje się,
                        nawet jeśli matka z dzieckiem jest jeszcze w szpitalu.
                        • to.ja.kas Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 13:11
                          Dla mnie BURACKI jest Twoj moralizatorski zapęd smile)))
                          I nie zroumienie, ze MI JAKO MATCE chłop nie był DO NICZEGO
                          POTRZEBNy i Twoje siłowe wmówienie mi, ze jednak powinien czuwac gdy
                          ja to miałam w tyłku czy po MOIM porodzie chłop jest zwarty czy pije
                          piwo i czy wie kiedy powinien skonczyc picie bo bedzie go łep bolał
                          mniej albo wiecej smile)))))

                          Ty czuła potrzebe by chłop czuwał i ok, szanuję to. Nie każdy tak ma.
                          • sir.vimes Nie denerwuj się tak:) 13.03.09, 13:15
                            Nie umniejszam zasług Twojego męża, naprawdę ;P. I nie o nim (tudzież o Twoim
                            tyłku) jest ten wątek. Nie wmawiam Ci też, że chłop Twój musi czuwać. IMO -
                            podkreślam, IMO - fajnie jeśli CHCE czuwać.
                            • to.ja.kas Re: Nie denerwuj się tak:) 13.03.09, 13:20
                              Kochanie, nie denerwuje sie. Nie ja wyjezdzam z epitetami o zyciu
                              innych tudziez mającymi umniejszyc człowieczenstwo innych ojców smile))
                              Raczej bawisz mnie niz denerwujesz, co miałam nadzieje jest
                              widoczne smile

                              Ciagle nie rozumiesz...dla Ciebie FAJNIE jakby chciał czuwac (ale co
                              spac nie ma, czekac z reka na telefonie jak aja spałam czy stac pod
                              szpitalem cała noc?) a dla mnie NIE ma to NAJMNIEJSZEGO znaczenia.

                              Te wielkie litery to nie krzyk a próba mówienia wielkimi literami
                              bys pojęła smile)))
                              • sir.vimes Re: Nie denerwuj się tak:) 13.03.09, 14:39
                                > bys pojęła smile)))

                                Ale co pojęła? Że nie wiesz o czym piszesz?
                                To i tak widać, nawet bez wielkich liter.

                                Faktycznie jednak, nie pojmuję Twojego zdenerwowania faktem, że nie każdy
                                podziwia pijanych i skacowanych ojców noworodka.

                                Jak już napisałam - nie moje małpy, nie mój cyrk. Ale faktem jest, że JEST
                                społeczne przyzwolenie na UCHLEWANIE się z okazji narodzin dziecka. I o tym
                                piszę - nie o wyjściach do pubu, gdy żony nie ma w domu. Co zauważyłabyś, gdybyś
                                raczyła czytać moje posty a nie płynąć na emocjach.
            • jowita771 Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:45
              Kac obowiązkowy i zapach przy tym. Mnie by było wstyd, gdyby mój mąż przyszedł
              odwiedzić w szpitalu mnie i dziecko i śmierdziałby trawionym alkoholem. I nie
              było mi przyjemnie wąchać męża sąsiadki z łóżka obok.
              • to.ja.kas Re: I kac na wizycie w szpitalu u położnicy 13.03.09, 12:51
                Jako dziecko pielegniarki i przyjaciólka połoznej z oddziału miałam
                samodzielny pokoj tongue_out
                Zreszta jak moja bratowa rodziła w Miejskim w Olsztynie 13 lat temu
                tez miała pokój samodzielny...nie wiem jak jestr teraz smile

                Nie wąchałam mężów pań z oddziału. Mało mnie obchodzili szczerze
                mówiąc. Miałam fioła na punkcie "nawału pokarmowego" wiec masowałam
                cycki aż dostałam opieprz od kumpeli.
    • mondovi Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:47
      tak, gdy jeszcze leżałam w szpitalu
    • clio_1 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:50
      Tak. Najpierw zrobiliśmy imprezę razem, jeszcze przed urodzeniem Janka, a potem
      mąż zrobił pępkowe jak byłam w szpitalu. Obydwie imprezy były koedukacyjne.
    • mniemanologia [...] 13.03.09, 11:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • asiaiwona_1 Re: Nie, ale... 13.03.09, 11:54
        mniemanologia napisała:

        > bo "niewyraźnie" wyglądał.
        >

        Eee, to powinien wziąć Rutonoscorbin big_grin
      • pyzunia2007 Re: Nie, ale... 13.03.09, 11:54
        Tak,jak jeszcze leżałam w szpitalu i jakoś mnie ten zwyczaj nie
        bulwersuje tak jak niektóre forumki.Ja sama męza do tego namawiałam
        • asiaiwona_1 Re: Nie, ale... 13.03.09, 11:57
          Bo niektóre forumki myślą, że pępkowe to chlaństwo i żyganie przez
          całą noc. Może mówią tak, bo ich faceci tak piją...
          Mój mąż robił pępkowe - była wódka, i przegrycha. Straciłam przez to
          popkrywkę od patelni, bo mąż tak się przejął smażeniem kurczaka, że
          przykrywka mu spadła i potłukła się w drobny mak. Impreza
          kulturalna. Na drugi dzień rano poszedł do pracy, a po pracy do mnie.
          • to.ja.kas Re: Nie, ale... 13.03.09, 12:15
            asiaiwona_1 napisała:

            > Bo niektóre forumki myślą, że pępkowe to chlaństwo i żyganie
            przez
            > całą noc.

            wink
    • lola211 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 11:58
      Nie.
      • tacomabelle tak, neleży im się 13.03.09, 12:11
        zwłasz w perspektywie co ich czeka przez najbliższy czas...

        pierwsze dziecko rodziłam cesarką w sobote po południu, po
        znieczuleniu i tak nie nadawałam się do niczego...do męża wpadli
        najbliżsi przyjaciele, teściowa miała akurat gar bigosu...na drugi
        dzień przyjechał do mnie może lekko nieswieży wink ale co tam, na
        męski popijawy chodzi rzadko, a ja sama też lubię czasami wybrac sie
        na babskie party z psiasiułami...

        okazja była, więc czemu nie, wiem z kim moj maz pije i jak pije więc
        wiem że nie przegnie...

        tak samo dwa lata temu kiedy urodzil się drugi synek...

        ciekawie było rok po urodzeniu starszego, w gronie naszych
        przyjaciól mielismy trzy porody w przeciągu jednego miesiąca,
        ojcowie wzięli za punkt honoru urządenie każdego pępkowego z osobna
        i zrobili to w ciągu jednego tygodnia...wink
        • heca7 Re: Nie 13.03.09, 12:23
          A co go takiego strasznego czeka przez najbliższy czas hę?
          • tacomabelle trochę zajęć przy maluchu 13.03.09, 12:26
            szczególnie przy pierwszym dziecku na początku nie jest to lekkie
            łatwe i przyjemne...

            oczywiście zakładamy, że oboje rodzice udzielaja się stosownie do
            swoich mozliwości...

            a filozofia psa ogrodnika jest mi obca...
        • sir.vimes Tia, okazja była 13.03.09, 12:28
          każda okazja dobra.
          Bywa.

          > okazja była, więc czemu nie, wiem z kim moj maz pije

          Jakoś urodzenie się dziecka nie wydaje się okazją dobrą do picia alkoholu. Ale
          każdy pretekst dobry.

          > ojcowie wzięli za punkt honoru urządenie każdego pępkowego z osobna
          > i zrobili to w ciągu jednego tygodnia...wink

          Tia.
          • tacomabelle Re: Tia, okazja była 13.03.09, 12:40
            jeśli nie jest to okazją, to co nią jest??? dorośli faceci mają
            siedzieć przy herbatce???

            nie baw się w moralizatora, zwłaszcza jako meżczyzna, zaraz
            zamienisz się w Mroczka rzewnie trzymającego Cichopek za rączkę po
            narodzinach dziecięcia...

            u siebie rób co chcesz i jak chcesz, tówj model nie jest jedynie
            sluszny...
            • sir.vimes Re: Tia, okazja była 13.03.09, 12:43
              Ja się nie bawię jako mężczyzna. I nie moralizuję. Nie moje małpy, nie mój cyrk.
              • tacomabelle Re: Tia, okazja była 13.03.09, 12:50
                twój tekst mowi coś wręcz przeciwnego, wczytaj się w niego i
                zastanów sie...
            • tacomabelle Re: Tia, okazja była 13.03.09, 12:44
              errata: pewnie twoim ideałem faceta jest Mroczek itd itd...
              • sir.vimes Re: Tia, okazja była 13.03.09, 12:58
                Co to jest Mroczek? Piosenkarz?

                Mój ideał faceta to Willy Wonka więc nie trafiłaśtongue_outP
        • jowita771 Re: tak, neleży im się 13.03.09, 12:42
          > przyjaciól mielismy trzy porody w przeciągu jednego miesiąca,
          > ojcowie wzięli za punkt honoru urządenie każdego pępkowego z osobna
          > i zrobili to w ciągu jednego tygodnia...wink

          Mój mąż chyba honorowy inaczej.
          • to.ja.kas Re: tak, neleży im się 13.03.09, 12:55
            jowita771 napisał:

            > Mój mąż chyba honorowy inaczej.

            I co to jedynie słuszna wersja????

            • jowita771 Re: tak, neleży im się 13.03.09, 12:58
              Nie jedyna, ale cieszę się, że mam w domu akurat taki egzemplarz.
              • to.ja.kas Re: tak, neleży im się 13.03.09, 12:59
                a i chwała bogu, ze sie cieszysz.

                Ja tam ciesze sie z tego jak wygladały uroczystosciu okołoporodowe z
                okazji pojawienia sie mojej córki. Wiele miłych wspomnien, pamiatek
                i radosci. Do tej pory ten okres wywołuje na moich ustach usmiech smile
                Tak chyba powinno byc? smile
        • chloe30 Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:14
          tacomabelle napisała:

          > zwłasz w perspektywie co ich czeka przez najbliższy czas...

          Ja pierdziele, w tym kraju chłopa portki to najwyższe dobro czy
          jak?? Chłopa trzeba sobie szanować, bo inaczej znajdzie młodszą i
          chętniejszą??

          Należy IM się??????
          > zwłasz w perspektywie co ich czeka przez najbliższy czas...

          ja przepraszam, ale co ich, biednych misiów, czeka więcej niz matkę
          która właśnie urodziła???
          • to.ja.kas Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:16
            a kto tu pisze o strachu przed znalezieniem erzacu matki ???smile
            Tylko Ty smile

            Nie czeka ich wiecej, czeka ich duzo...a ja npp nie zawistna i
            pozwalam czasem Mojemu sie bawic jak ja nie mogę lub ochoty nie mam.
            Ja tez czasem zostawiam go w domu na stanowisku a sama z kolezankami
            robie taki babski wieczór, ze ....smile
            • chloe30 Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:18
              No resztę sobie dośpiewałam, bo takie użalanie nad biedulkiem
              którego TYLE czeka - no to przeciez o biedulka trzeba dbać i pyłek
              spod stóp usuwać, prawda?

              Akurat patrząc na to co czeka młoda mamę świeżo po porodzie i
              młodego tatę ja tego drugiego nijak żałować nei zamierzam.
              • to.ja.kas Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:22
                A kto żałuje???
                Jakieś żale tu widziałas?
                Ja raczej zrozumienie dla trudnej roli ojców gdy pojawi sie dziecko
                i zrozumienie, ze ich TEZ czeka wielka zmiana smile))

                Eeeee jakie usuwanie pyłków jak autorka postu napisała, ze czekaja
                ojców trudne chwile...znaczy dla mnie jest zrozumiałe, ze swojego
                nie zaierzala oszczedzac po przyjsciu z dziecieciem do domu smile
                • chloe30 Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:29
                  Ok, kończę dyskusję, bo jakos większe zrozumienie mam dla młodych
                  mam niz biednych misiów.
                  I tak jak bardzo kocham mojego męża tak po porodzie akurat JEGO nie
                  zamierzam żałować ani mu cokolwiek wynagradzać smile
                  • to.ja.kas Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:36
                    A ja sie pytam gdzie widzisz załowanie biednych misiów kosztem mam?
                    wink
                    A ja tam nie żalowałam ani nie wynagradzałam...dawałam po prostu
                    prawo do tego by przezył radosc z przyjaciólmi po swojemu. Mi nic
                    nie ubyło, nie zaszkodziło, nic złego sie nie stało ani mi ani
                    Młodej smile
                    • chloe30 Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:39
                      Ani jedno moje słowo nie odnosiło się do pępkowego, tylko do
                      cytowanego w moim pierwszym poście tekstu że "należy im się"

                      Ja nie o pępkowym dyskutuje tutaj tylko komu co sie po porodzie
                      nalezy.
                  • tacomabelle Re: tak, neleży im się 13.03.09, 13:39
                    gratuluję podejścia do meża..miłość miłością i inne eciepecie, ale
                    krotka smycz przede wszystkim

                    a potem na forum pojawia się dzisiątki wątków typu "dlaczego mąż
                    uważa mnie za zołzę i zmienił mnie na nowszy model"...

                    urodzisz dzieci, może zrozumiesz...

                    • umasumak Re: tak, neleży im się 13.03.09, 14:02
                      tacomabelle napisała:

                      >
                      > urodzisz dzieci, może zrozumiesz...

                      Eee tam, to nie kwestia doświadczenia.
                      U nas np w ogóle nie było dyskusji na temat pępkowego, ale dużo bardziej
                      odpowiadało mi to, że mąż był niejako do mojej dyspozycji kiedy go najbardziej
                      potrzebowałam, niż gdyby miał w tym czasie świętować i leczyć kaca. Zwłaszcza,
                      ze po porodzie dość humorzasta byłam ;D
                      >
    • sir.vimes Oczywiście, że nie. 13.03.09, 12:13
      Przyjęcie dla znajomych z okazji powitania dziecka zrobiliśmy razem, w
      odpowiednim czasie.
      • sir.vimes przepis 13.03.09, 12:32
        Przy okazji - przepis na drink lekko alkoholizowany, nie upierdliwy w
        przygotowaniu, który można wychylić na imprezie z dziećmi, nie obawiając się o
        swój stan;P

        2 puszki brzoskwiń
        pół butelki szampana (w wersji bez alkoholu - bezalkoholowego cydru)

        Miksujemy brzoskwinie, wlewamy do dzbanka, dodajemy szampan, delikatnie
        mieszamy, chłodzimy.

        W wersji z cydrem piłam już na kilku baby-showerach koleżanek. Bomba, mimo, że
        nie lubię brzoskwiń.
        • asiaiwona_1 Re: przepis 13.03.09, 12:35
          O proszę, to kobiety moga miec bejbiszałery, a faceci pępkowego nie
          mogą? To ja bym już wolała napić się wódki na pępkowym niż podniecać
          się przez cały wieczór brzusiem mamusi i fasolką w środku smile
          • clio_1 Re: przepis 13.03.09, 12:39
            Bingo wink
            Widać baby shower elegantsiejszy jest niż pępkowe wink
          • sir.vimes Re: przepis 13.03.09, 12:39
            Ja tam podniecałam się prezentami, które przyniosłam koleżance.

            I kaca się nie miewa po takim spotkaniu. Gdyby "pępkowe" ojców wyglądało tak jak
            babyshowery, byłabym pierwsza za propagowaniem takiego zwyczaju. Niestety -
            jeżeli już ktoś pępkowe organizuje najczęściej polega ono na zwykłym skuciu się
            mocnym alkoholem, nie na wspólnej, radosnej zabawie.

            Skacowany facet w pierwszych dniach życia dziecka czy odwiedzający "w stanie
            niewyraźnym" żonę w szpitalu zwyczajnie mnie mierzi.
            • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 12:41
              No i git, że Cie mierzi. Mnie nie mierziło, niektórych innych mam
              tez nie. Na szczescie jest wybór smile
            • joanna266 Re: przepis 13.03.09, 12:43
              no nie zgodze sie .mąz ze swoich czterech pepkowych zawsze wracał
              ubawiony i nigdy nie na czworakach.pic tez trzeba umiec.za pepkowe
              nigdy nie miałam zalu natomiast za inne alkoholowe szalenstwa i
              wygłupy czasem bywałam wsciekła a potem i tak sie razem z tego
              smialismy.
              • sir.vimes Re: przepis 13.03.09, 12:50
                Mam nikłe doświadczenie z "pępkowymi". Zapewne niektórzy po prostu idą na wino
                czy piwo z kolegami... Ale z tego co widziałam najczęściej jest to ostre
                chlanie, kończące się ciężkim kacem. Nie na miejscu z okazji narodzin dziecka, IMO.

                BTW - sąsiad z mojej przygody z blokowiskiem zrobił takie fajne pępkowe, że
                policja przyjechała (przysięgam - nie ja dzwoniłam;P) a następnego dnia
                sprzątała matka jego żony, by dziewczyna nie wróciła do zarzyganego domu. Super
                ojciec, po prostu, uczcił dziecko, że ho ho.
                • jowita771 Re: przepis 13.03.09, 13:00
                  Znam dziewczynę, która musiała dzwonić ze szpitala do rodziców, żeby ją
                  odebrali, bo mąż spał pijany. O rozwód się otarło.
                  • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 13:03
                    jowita771 napisał:

                    > Znam dziewczynę, która musiała dzwonić ze szpitala do rodziców,
                    żeby ją
                    > odebrali, bo mąż spał pijany. O rozwód się otarło.

                    I co powodem rozwodu było pępkowe czy nieodpowiedzialnosc męża????
                    • jowita771 Re: przepis 13.03.09, 13:15
                      Do rozwodu nie doszło. A powodem tego, że było blisko, był alkoholizm pana męża.
                      • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 13:17
                        ALKOHOLIZM ...smile
                        A to przepraszam, to duza róznica.
                        Tak mi sie wydaje, ze alkoholikiem to on był nie od czasu pępkowego
                        i na pępkowym nie zakonczył.

                        Jakby mój był alkoholiiem to tez bym sie z nim rozwiodła...tzn
                        rozwiodłam sie ale z innego powodu. Ni cholery nie pił na ogół, nie
                        pali do tej pory a kuzwa zyc sie z nim nie dało smile
                        • jowita771 Re: przepis 13.03.09, 13:21
                          > ALKOHOLIZM ...smile

                          Tak, alkoholizm jest taki zabawny.
                          • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 13:29
                            Nie alkoholizm jako nałóg a radosc z tego, ze w koncu wniosek
                            wyciągnęłas smile
                            • jowita771 Re: przepis 13.03.09, 13:37
                              Człowiek, dla którego każde wydarzenie w życiu jest okazja do wypicia i
                              spotkanie z przyjaciółmi również kojarzy z alkoholem ma problem alkoholowy, albo
                              jest na najlepszej drodze, aby go mieć, jeśli nie zmieni podejścia.
                              Dla mnie narodziny dziecka to nie jest okazja do picia. Różnie w życiu bywa,
                              może się okazać, że dziecko nie do końca zdrowe, że ze mną coś nie tak po
                              porodzie. Chciałabym, żeby mąż mógł wtedy być przy mnie i nie był pijany. Nie
                              wyobrażam tez sobie, że odwiedziłby mnie skacowany w szpitalu.
                              • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 13:45
                                No nic... mam zapedy na alkoholika...bo zdarzaja mi sie dni kiedy
                                piję z jakiegoś powodu a czasem okazji brak i tez piję, bo kumpela z
                                dobrym porto wpadła po podróży z portugalii tongue_out
                  • sir.vimes I się nie dziwię 13.03.09, 13:06
                    O rozwód się otarło.

                    Dramat i koszmar. Dlatego właśnie uważam, ze sama idea OBLEWANIA narodzin jest
                    zła. Jeden, normalny, pójdzie do pubu na dwa piwa a inny skuje się jak menel,
                    usprawiedliwiony "tradycją".
                    • to.ja.kas Re: I się nie dziwię 13.03.09, 13:08
                      Hahahaha i sadzisz ze to wina tradycji, ze jeden jest kulturny a
                      inny szuka okazji by sie obalic w rowie???smile))))
                      • sir.vimes Re: I się nie dziwię 13.03.09, 13:10
                        Poniekąd.

                        Tradycja chlania z byle okazji jest tradycją sprzyjającą zaleganiu w rowie
                        tudzież obrzygiwania mieszkania do którego ma wrócić matka z noworodkiem.
                        • to.ja.kas Re: I się nie dziwię 13.03.09, 13:14
                          Uuu masz strasszne doswiadczenia z piciem.
                          Rzygała z dwa razy ale do własnego kibelka. Kulturalnie.
                          Załóz klub walczacy z:
                          pępkowym
                          urodzinami
                          imieninami
                          weselami
                          stypami
                          spotkaniami bez celu (a po cholere jak celu nie ma)
                          przyjeciami z okazji nowej pracy
                          przyjeciami z okazji odejscia z pracy
                          itd itp

                          Kazda z tych sytuacji MOZE spowodowac ze ktos zalegnie w rowie i
                          obrzyga mieszkanie smile
                          Ja tam wolę po prostu dobierac sobie dobrze towarzystwo które nie
                          spi po rowach mimo, ze pije, nie pbrzyguje mi moich drewnianych
                          podłóg a które jednak czasem o zgrozo pije smile))))
                  • mondovi Re: przepis 13.03.09, 13:56
                    no oczywiście, forum ostoją moralności. bawić się jest źle. pić alkohol, gdy
                    położnica właśnie odsypia poród, jeszcze gorzej. Wychodzi na to, że Polska to
                    kraj, w którym mężczyźni spożywają piccolo i z radości obsypują sie confetti
                    biegając po łące. Tylko jakby rzeczywistość inna. Ale rzeczywistość jakby
                    niektórych forumek nie tyka. Ważne, że wykrzyczeć i pooburzać się można.
            • clio_1 Re: przepis 13.03.09, 12:47
              Niestety -
              > jeżeli już ktoś pępkowe organizuje najczęściej polega ono na zwykłym skuciu się
              > mocnym alkoholem, nie na wspólnej, radosnej zabawie.

              To chyba byłyśmy na różnych pępkowych... Poza tym wszytko zależy od ludzi - taty
              i zaproszonych znajomych.
              • sir.vimes Re: przepis 13.03.09, 12:57
                Zapewne są faceci, którzy normalnie się bawią, cieszą z przyjaciółmi. Ale chyba
                nie nazywają tego "pępkowym". Bo "pępkowe" to właśnie OBLANIE narodzin dziecka
                czyli, w wykonaniu większości, skucie się na maksa.
                • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 13:02
                  A jak nie rzygaja i nie przyjezdza policja a nazywaja to "pępkowym"
                  to uzywaja tej nazwy w sposób nieuprawniony???smile))

                  Pępkowe to uroczystośc , najczesciej trunkowa z okazji pojawienia
                  sie dziecka i zostania ojcem. Nic nie wiem by był jakis dekalog
                  pępkowego który mówi, ze nalezy puscic pawia trzy razy, uprawiac
                  seks po pijaku z kelnerką, rozbic samochód służbowy i spuscic lanie
                  policjantom którzy przyjechali zaprowadzic spokój smile))))

                  Jak sie ktoś bawi to nie wynika z nazwy i powodu imprezy a kultury
                  picia to raz, a dwa upicie sie jest upiciem i nie ma znaczenia co
                  jest powodem...albo sie jest upitym albo nie.smile
          • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 12:40
            asiaiwona_1 napisała:

            > O proszę, to kobiety moga miec bejbiszałery, a faceci pępkowego
            nie
            > mogą? To ja bym już wolała napić się wódki na pępkowym niż
            podniecać
            > się przez cały wieczór brzusiem mamusi i fasolką w środku smile

            Ja zdecydowanie równiez smile
          • tacomabelle w 100% popieram 13.03.09, 12:47
            asiaiwona_1 napisała:

            > O proszę, to kobiety moga miec bejbiszałery, a faceci pępkowego
            nie
            > mogą? To ja bym już wolała napić się wódki na pępkowym niż
            podniecać
            > się przez cały wieczór brzusiem mamusi i fasolką w środku smile


            a ja w ogole wolę napić się na imprezie dobrej zimnej wodki niż
            saczyć jakieś siki weroniki, przynajmniej na drugi dzień mozna
            normalnie funkcjonować...
        • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 12:39
          słodkie błeee smile

          Na pępkowym Młodej nie było, była ze mna w szpitalu. To była sobota,
          wypisali nas w poniedziałek czy wtorek smile
          Mój mógł zamiast puszki brzoskwin obalic w nocy toast szmpanem z
          alkoholem i jasiem wędrownieczkiem...tez wolę jasia niż
          bezalkoholowy szmpan smile
          • sir.vimes Re: przepis 13.03.09, 12:45
            Ja też wolę whisky niż bezalkoholowy szampan ale karmiąca czy ciężarna raczej
            nie ma wyboru, no nie? Whisky czy wódki się nie napije.
            • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 12:53
              Mój chłop piersią nie karmił, mimo ze chciałam mu oddac ta watpliwą
              przyjemnosc....to mit, ze karmienie jest fajne. Dla mnie to był
              obłęd...błeeee.
              tongue_out
              • sir.vimes Re: przepis 13.03.09, 13:01
                Też uważam, że karmienie nie jest fajne. Ale to nie powód by ciężarna czy
                karmiąca piła whisky. Niestety, pozostają substytuty;P

                A to, ze ojciec nie karmi piersią nie uważam za dobry powód by pił przy
                noworodku tudzież przy świadomości, ze czeka go wizyta w szpitalu.
                • to.ja.kas Re: przepis 13.03.09, 13:06
                  Ale przyjmujesz ze Twoja wersja ideału chłopa nie jest wersją
                  jedynie obowiązującą?

                  Dla mnie pojawienie sie dziecka jest powodem do radosci a wielka
                  radosc jest powodem do spotkania z przyjaciółmi a spotkanie z
                  przyjaciólmi czasem konczy sie tym, ze wypijemy smile
                  • tacomabelle jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 13:26
                    cała idea pepkowego polega na tym, że facet ucczci urodziny przed
                    powrotem matki i dziecka do domu...porody w domu to raczje margines,
                    no nie???

                    a na drugi dzień jak się wyśpi dlaczego ma przypominać w szpitalu
                    sponiewieranego żula???
                    • to.ja.kas Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 13:43
                      Ty Taco jestes PIERWSZA NAIWNA tongue_out

                      Przy nowordku no bo on juz jest !!!! Wprawdzie w szpitlau z matka,
                      ale jest i nie godzi sie by ojciec wypil z przyajciólmi pare
                      szklaneczek...zwariowałas?
                      Tam połoznica cierpiąca, obolała, zmaltretowana i dziecie w
                      powijakach CIERPIĄ a ojciec z kumplami po nocy zamiast byc zwartym i
                      gotowym? On powinien mimo iz matka z dziecieciem w szpitalu spia
                      snem sprawiedliwego od opieka lekarzy CZUWAC !!!! I ie dac sie
                      zwiesc na manowce złemu towarzystwu...ewentualnie zaprosic swoją
                      tesciową (bron boze matkę, co to to nie tongue_out) na zielona herbate i
                      ciasteczka smile
                      • jowita771 Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 13:50
                        Wyolbrzymiasz i sprowadzasz wszystko do absurdu, żebyś chociaż talent kabaretowy
                        miała, to może byłoby zabawnie. Szkoda.
                      • tacomabelle Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 13:51
                        pies ogrodnika...wink co najdziwniejsze, że panny nie znają swych
                        mężow, skoro uważają, że jeśli "pepkowe" muszą się oni sponiewierać
                        do upadłego...a może po prostu w ich "kryngach" takie picie to
                        norma, no wtedy zwracam honor...
                        • to.ja.kas Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 13:57
                          Ja tez myślę, że po prostu te obawy skądś się biorą.
                          • jowita771 Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 14:06
                            Rozgryzłaś nas. Każda, która w tym wątku napisała, że nie było pępkowego, w
                            każdy weekend zbiera z klatki schodowej treść żołądka swego małżonka, który
                            wracał z imprezy i nie zdążył.
                            • to.ja.kas Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 14:13
                              E nie, to nasze chopy zapawiowane przyszli do nas do szpitala po
                              tygodniu by na miekkich nogach zabarc nas z malenstwem do mieszkania
                              w którym po libacji nie było gdzie usiąść bo krzesła połamali smile

                              Jak widzisz wszystko mozna do absurdu sprowadzic smile
                        • jowita771 Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 14:04
                          Wiesz, sponiewieranie się to jedno (nie widziałam mojego męża w takim stanie), a
                          to, że np. coś się stanie dziecku i zadzwonisz po męża, żeby przyjechał być z
                          Tobą w szpitalu albo zawieźć Cię do innego szpitala, bo dziecko właśnie przewożą
                          karetką, a mąż nie może, bo cyknięty.
                          • to.ja.kas Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 14:12
                            To chłop ni epowinien pic do emerytury dziecka...bo zawsze moze sie
                            cos stac.
                            Moje dziecie urodziło sie zdrowe, ja czułam sie doskonale i nie
                            przewidywano by przez najblizsze doby/tydzien/miesiac itd cos miało
                            sie stac.
                            Dzieki Bogu upłynie jutro 17 lat od tamtego wydarzenia i ciagle jest
                            ok.
                            Ale fakt MOGŁOI sie COS wydarzc...mogł ktos ukrasc dziecko z
                            oddziału (zdarza sie), mogło dziecie nagle zachorowac, mogłam spasc
                            z łózka i sie potłuc...mogło zdarzyc sie sto róznych spraw miłych
                            badz nie.
                            Byłam ja i dziecie pod opieka doskonałych lekarzy i pielegniarek,
                            zdrowe, szczesliwe (tzn ja szczesliwa, dziecie nie wiem , nie
                            pytałam) i odpoczywałysmy smile))

                            Ale ja NAPRAWDE rozumiem, ze ktos ma inną wrazliwosc i lubi miec
                            całodobowa opiekę męża...serio. Lub tą swiadomosc, ze on czuwa.
                            NAPRAWDE to rozumiem.
                            I szanuję, nie nazywam tego pierwsza pszenno - buraczaną potrzeba
                            przewrazliwionych dzierlatek które same wysiusiac sie nie potrafią.
                            Naprawde tak ni uwazam. Uwazam, ze rózni sa ludzie, rózne potrzeby i
                            rózne sposoby okazywania radosci po urodzeniu sie potomka. Każdemu
                            wg potrzeb...to moje motto.
                            I warto dobierac sie w pary tak by potrzeby małzonków były zblizone.
                            MI nie przeszkadzało pępkowe chopa, wiec miał.
                            Tobie by przeszkadzało..wiec nie miał.

                            W czym problem?
                            Ze ktos ma inne potrzeby i wizje niż Ty?
                            • jowita771 Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 14:24
                              > To chłop ni epowinien pic do emerytury dziecka...bo zawsze moze sie
                              > cos stac.
                              Ja po porodzie nie byłam w stanie prowadzić samochodu, teraz jak robimy imprezę,
                              to zawsze pije tylko jedno z nas. Nie powinno się zdarzyć, że dziecko jest
                              pozbawione opieki choć jednej trzeźwej osoby.

                              > Ale fakt MOGŁOI sie COS wydarzc...
                              Wiesz, z jakiegoś powodu dzieci nie wypisuje się do domu 20 minut po porodzie.
                              • to.ja.kas Re: jakie picie przy noworodku??? 13.03.09, 14:34
                                jowita771 napisał:


                                > Ja po porodzie nie byłam w stanie prowadzić samochodu, teraz jak
                                robimy imprezę to zawsze pije tylko jedno z nas. Nie powinno się
                                >zdarzyć, że dziecko jest pozbawione opieki choć jednej trzeźwej
                                osoby.
                                Ja byłam trzezwa, lekarz był trzezwy, pielegniarki równiez bylizmy w
                                szpitalu , jakby co sa karetki w szpitalu z kierowcami ...

                                > Wiesz, z jakiegoś powodu dzieci nie wypisuje się do domu 20 minut
                                po porodzie.
                                Mój chłop był inzynierem a nie lekarzem, stad dziecko w nocy było
                                pod opieka lekarsko - pielegniarska...chociaz z tego co wiem spało
                                bardzo ładnie i zadna opieka ani moja ani lekarska nie była mu
                                potrzebna. Jakby co lekarz był trzezwy, chłop na drugi dzien tez, w
                                domu sprawowalismy opieke nad niemowleciem obydwoje i obydwoje
                                trzezwi smile

                                A teraz pa, jade na narty, zostawiajac moja jubilatke jutrzejsza
                                sama własciwie bo chłop bedzie na słuzbie...taka praca tongue_out
                                Do poniedziałku
                          • sir.vimes Dokładnie 13.03.09, 14:43
                            np. coś się stanie dziecku i zadzwonisz po męża, żeby przyjechał być z
                            > Tobą w szpitalu albo zawieźć Cię do innego szpitala, bo dziecko właśnie przewoż
                            > ą
                            > karetką, a mąż nie może, bo cyknięty.
      • mamusia-robusia Przeciez to nic złego :-) 13.03.09, 12:38
        Moj Męzu dresow nie nosi,do picia chociazby piwa trzeba Go
        namawiac,a z tym pępkowym to sama zaproponowałam aby zrobił. Jego
        koledzy cały czas pytali Go kiedy cos zrobi.On Był niechętny i po
        porodzie jak byłam juz z Dzidzia w domu to powiedziałam ze ja jestem
        za tym aby cos zorganizował dla kumpli.(Nie byłam szyta,porod był
        szybki,rodziłam bez znieczulenia bo było za pozno i juz 2 doby po
        porodzie bylismy w domciu)A w domu dziecko tylko spało wiec ja
        miałam czas troszke dla siebie.Oczywiscie w stu procentach na to
        zasługuje! Przez cała ciąze robił mi przed wyjsciem do pracy
        sniadanka(miałam okropne mdłosci-i samej sprawiało mi to
        problem),nie wspomne juz o humorkach ciazowych i zachciankach
        nocnych przez ktore biedaczek wstawał w nocy i jezdził po
        sklepach.Był rowniez przy porodzie,trzymał za reke,mowił ze dam rade
        kiedy sie poddawałam.pierwszy trzymał Naszego Synka na rekach i
        krzyczał z radosci "Jest! Kochanie jest juz Nasz Syneczek! i te łzy
        radosci kiedy Go wzial na rece-to było niesamowite smile W szpitalu
        tez spedzał ze mna tyle czasu ile tylko mogł,dzieckiem sam zaczal
        sie zajmowac juz od powrotu do domu i tak jest juz do dnia
        dzisiejszego.Jak tylko jest w domu to przewija,nosi,zabawia i kąpie
        Małego,czasami sie smieje ze ja jestem tylko od karmmienia smile A
        jego koledzy cały czas o tym wspominaja smile Dodam tylko ze Mezus
        wrocił trzezwy-to była impreza dla wujków smile
        Wiadomo ze nie wszystkim to odpowiada,ale tez badzmy szczerzy-to
        rowniez niezły wydatek i moze dlatego duzo osob z tego rezygnuje.
        Pozdrawiam smile
    • frida-marzec08 Nie 13.03.09, 12:20
      nie
      • papalaya Oczywiście, że tak 13.03.09, 12:36
        Panom należy się czasem odrobina luzu, a w kręgu naszych znajomych
        wiem że nie przeginają z piciem. Łzawego siedzenia meża non-stop
        przy mnie i trzymania mnie za lapkę na porodowce nie lubię, a jak z
        dzieckiem przyjedziemy do domu, przez pewien czas i tak oboje
        bedziemy mieli ważniejsze rzweczy na glowie niż imoprezowanie, wiec
        skoro ma ostatnią okazję, to niech ja wykorzysta. Powód jest.

        A że ja też lubię sobię na imprezie chlapnąc, nie mam ochoty robić
        imprezy dla znajomych i patrzeć jak piją sama siedząc przy soczku.
    • alexandra74 Re: czy Wasi męzowie/partnerzy robili pępkowe??? 13.03.09, 12:36
      nie robił.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka