red_papaya
27.03.09, 11:18
Hej dziewczyny,
Mój mąż ma trochę za długi język i opowiadał swojej mamie o wszystkich
dolegliwościach, które w ciąży mnie spotykają. Prosiłam go, żeby tego nie
robił, ale ku mojemu zaskoczeniu ostatnio teściowa podczas odwiedzin pytała
mnie, czy nadal mam skurcze. Coś jej zdawkowo odpowiedziałam (jest w 34tc,
leżę, biorę cordafen), ale nie chcę jej zdawać szczegółowych relacji - uważam,
że to moja prywatna sprawa.
Teraz wieczorami co 2 dni mąż dostaje smsy od mamy, co powinnam robić, np.
teściowa rozmawiała z lekarzem i uważa, że powinnam być w szpitalu, ale ona
oczyiwście nie chce się wtrącać... Poprosiłam męża, żeby napisał jej, że
jestem pod opieką dobrych lekarzy. (miałam ochotę dodać "i nie wtrącaj się
więcej", ale oczywiście tego nie napisał).
Wczoraj w końcu nie wytrzymałam, strasznie się zdenerwowałam po kolejnej serii
jedynie słusznych rad przez telefon. Szczególnie, że ona nie dzwoni do mnie,
tylko od niego i każe mu wszystko przekazać. Mąż uważa, że nie powinnam się
tym przejmować, a mama po prostu się martwi. Pół nocy nie mogłam zasnąć,
wlałam w siebie melisę, w końcu się położyłam. Próbowałam rozmawiać z mężem,
powiedział, że przeprasza i, że więcej już nic mamie nie powie.
No, ale ja i tak straciłam do niego zaufanie, przecież już obiecywał, że nie
będzie o takich rzeczach jej mówił. Dziś rano wstał do pracy, cały ranek nawet
słowem się nie odezwał, tylko wychodząc rzucił mi "to cześć" i miał minę przy
tym bardzo urażonego i nieszczęśliwego. No i teraz ja wyszłam na złą i wredną
kobietę, a mi się po prostu ryczeć chce.
Musiałam się wyżalić, może któraś z Was miała taką sytuację? Pomóżcie, co robić...