Nie chce mi sie dalej zyc

28.11.03, 02:24
MOJA MATKA NAZWAŁA MNIE DIABELSKIM POMIOTEM NAPISALA ZE SZKODZ ZE ZYJE ITD
ITD.DLACZEGO?DLATEGO ZE CHCIALAM JEJ POKAZAC ZE TEZ MAM UCZUCIA.8MIESIECY
TEMU URODZILAM DZIECKO POD PRETEKSTEM BZDURY MOJA MATKA POWIEDZIALA ZE NIE
MA O CZYM ZE MNA ROZMAWIAC.BOLALO STRASZNIE A NAJBARDZIEJ FAKT ZE OLALA MOJE
DZIECKO MALA MIALA PROBLEMY ZE ZDROWIEM NIE ZAPYTALA NAWET O JEJ
ZDROWIE .PRZESZLA OSTATNIO KOLO NAS NA ULICY I NAWET NIE SPOJRZALA W NASZA
STRONE.MUSZE ZYC DLA MALEJ ALE JAK???
    • m_o_k_o Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 07:39
      Am34 nie wiem, jak sprawy sie maja między wami, z mojej obserwacji widze, że to
      jakiś dłuższy konflikt. Nie wiem jak jest, ale mysle, że jeżeli matka olewa
      córkę to musi to mieć głębsze podłoże. Radze wysłać męża na spacer z dzieckiem,
      mame zaprosic na kawę i pogadać. Pozdrawiam.
      • monamierz Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 08:53
        Wiesz co? matka powinna być Twoją njalepszą przyjaciółką.! Ja tez miałam
        problemy pogadałam tak od serca i jest ok!
    • iju Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 09:00
      Wiesz ja nie mam mamy i to dopiero jest przykre, przełam się i tak jak radzą
      dziewczyny umów się z nią na rozmowę. Jeśli pierwsza wyciągniesz rękę mama nie
      odmówi... I może wszystko sobie wyjaśnicie. Ona jest Twoją mamą więc bardzo Cię
      kocha, pewnie jej trochę zalazłaś za skórę i te niemiłe słowa są wynikiem jej
      zdenerwowania albo jakiegoś żalu. Porozmawiajcie (tylko spokojnie).
    • pysio8 Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 09:49
      Am,
      napisałaś tyle ile chciałaś, wszystkiego o Twoim związku z mamą nie wiemy ( I
      nie musimy wiedzieć).
      Związek z matką to naważniejszy ze związków, rzutuje na całe życie, może być
      budujący, sprawić, że przez życie idziesz silna, wytrwała, szczęśliwa i
      potrafisz radzić sobie z problemami.

      Ale może też zrujnować zycie.

      Jeżeli nieporozumienia trwają bardzo długo, od dawna nie mozesz dogadać się z
      mamą?, nie odzywacie się do siebie tygodniami?, albo mijacie na ulicy,niczym
      obcy sobie ludzie? lub wręcz obrzucacie niemiłymi epitetami( diabelski pomiot)
      i komuś Tobie? żyć się nie chce.

      No i co? Co dalej?
      Tu sobie owszem porozmawiasz anonimowo ale sprawy nie załatwisz, nie zawsze
      wystarczy też po prostu usiąść przy kawie i porozmawiać z matką.
      Czasami trzeba szukać pomocy u terapeuty, ale nie może to wynikac z tego, ze
      ktoś Cię namówił do terapii.
      Usiądź i pomyśl czy chcesz zmienić swoje relacje z mamą?
      Kto może Ci pomóc?
      Z własnego doświadczenia wiem, że to trudne i uzdrawianie relacji z moją matką
      trwa już kilka lat. ( Jakaś oporna jestem smile))))
      POZDRAWIAM CIę
    • ju8 Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 10:01
      Kochana, żyj tak aby córka kiedyś powiedziała " Mam najlepszą mamę na świecie",
      teraz to maleństwo jest najważniejsze. Popieram zdanie poprzedniczek ale jest
      jeszcze coś, wydaje mi się że twoje relacje z mamą zawsze były nie najlepsze
      ponieważ masz niskie poczucie wartości i na siłe chcesz uzyskać od matki
      jakikolwiek dowód miłości. Pamiętaj nic na siłe. A jak będzie Ci naprawde
      cieżko to idź do specjalisty, dla dobra własnego dziecka. No i nic nie piszesz
      o mężczyżnie jeśli jest też z nim porozmawiaj o tym co cię dręczy. Być może
      twoje samopoczucie jest jeszcze pogorszone depresja poporodową, wtedy też
      powinnaś szukać pomocy u specjalisty. Pamiętaj: NAJWAŻNIEJSZA JEST TWOJA CÓRCIA
      Trzymajcie sie cieplutko
      Ju + jeszcze brzuszkowy Madziak
      • farpakon Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 11:11
        hej!
        zgadzam sie z ju8 - w tej chwili najwazniejsze jest twoje dziecko. tylko od
        ciebie zalezy jaka relacje zbudujesz pomiedzy wami. to cos, nad czym mozesz
        popracowac i masz na to wplyw. wiem, jakie wazne jest wsparcie matki,
        akceptacja ciebie, twojego zycia i dziecka. szczegolnie w waznych momentach
        mniej lub bardziej swiadomie liczymy na jej poparcie. ale nie zawsze to
        dostajemy. mozesz porozmawiac z mama na ten temat, sprobowac wyjasnic czego od
        niej oczekujesz. niestety, jesli nie dogadywalyscie sie wczesniej, trudno
        bedzie uzdrowic wasz zwiazek w krotkim czasie. albo w ogole. ja sama mam
        podobna sytuacje, wiem, ze moja mama kocha mnie bardzo, ale bardzo trudno jest
        sie nam dogadac i w chwilach kryzysowych to wlasnie ona wbija mi przyslowiowy
        gwozdz do trumny. nauczylam sie z tym zyc, od czasu do czasu placze z braku
        akceptacji matki (bo na tym wlasnie buduje sie poczucie wlasnej wartosci w
        dziecinstwie), ale mam teraz wlasna rodzine, ktora mnie wspiera. moja relacja z
        matka zasadniczo sie nie zmieni, bo ONA sie nie zmieni. i ty swojej tez nie
        zmienisz!! przeczytalam pare madrych ksiazek i wiem, ze corki biora na siebie
        odpowiedzialnosc za matke i siebie. niepotrzebnie! matka tez ma swoje wlasne
        problemy, kompleksy z ktorymi musi powalczyc sama. a corka musi nauczyc sie z
        tym zyc, bo inaczej przelejesz wlasne problemy na swoja corke i tak w kolo.
        zaproszenie na kawke i pogawedka moze pewne rzeczy zrozumiec i nieco uzdrowic
        wasze stosunki.
        trzymam kciuki!
        • olimama Re: do farpakon-Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 14:12
          Hej, przepraszam, że tak nie na temat, ale czy możesz przysłać mi na adres
          gazetowy namiary na te książki, o których wspominasz. Ja też mam zabałaganione
          relacje z mamą i chciałabym jakoś to wszystko zrozumieć. Wprawdzie nie jest
          tak dramatycznie, ale bardzo męcząco.
          Dziękuję
          Aśka
    • joa_boa Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 11:01
      Myślę, że lepiej wcześniej pozbyć się iluzji i nierealnych nadziei i zacząć żyć
      bez nich, bo prawda naprawdę wyzwala. Nie wiem jak wyglądają i nie mam prawa
      oceniać twoich relacji z matką a zwłaszcza jej uczuć do ciebie, ale z tego
      krótkiego, bardzo dramatycznego postu mam wrażenie, że twoja matka po prostu
      cię nienawidzi. To sie zdarza. Nie każda matka kocha swoje dzieci, a tych,
      które czują do swoich potomków wściekłość, gniew, nienawiść, żądzę mordu jest
      zaskakująco dużo. Może lepiej pogodzić sie z tym niż daremnie oczekiwac uczuć,
      których nigdy od niej nie dostaniesz?
      • farpakon Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 11:24
        no wlasnie, zgrabnie ujete to, o czym napisalam wyzej. moze nie tyle, ze matki
        nienawidza swoich dzieci, co nie potrafi sobie poradzic z uczuciami do nich i
        wlasna osoba. skup sie na swojej coreczce, daj jej to, czego ty byc moze sama
        nie dostalas.
      • stynka2 Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 11:26
        Zgadzam się z joa boa. Uważam też, że rady w stylu - idź z mamą na kawkę i
        pogadajcie są bardzo naiwne. Jeżeli matka niegdy nie była dla Ciebie matką
        jedna rozmowa nic tu nie pomoże.
        Moje relacje z matką również wyglądały zawsze bardzo źle. Od małego byłam
        przez nią odrzucana, wiele razy słyszałam, że mnie nienawidzi, itp. Nie będę
        się rozpisywać na ten temat, już dawno pozbierałam się do kupy. Po prostu
        trzeba uświadomić sobie fakt, że nie każda kobieta nadaje się na matkę i
        potrafi nią być. Czasami lepiej odpuścić i skupić się na rzeczach istotnych, w
        tym przypadku na Twoim dziecku - musisz wbrew wszystkiemu być dla niego
        najlepszą matką. Nie napisałaś, czy masz wsparcie w ojcu dziecka - jeżeli tak,
        poproś go o pomoc i naucz się żyć bez matki. Ja tak zrobiłam - po części matkę
        zastępuje mi teściowa, to jej się zwierzam i to Ona wie, że spodziewam się
        drugiego dziecka, swojej nie mam zamiaru o niczym mówić. Zresztą i tak ona ma
        to gdzieś. Z wzajemnością zresztą.
        Trzymaj się.
    • mama_wiktora Re: Nie chce mi sie dalej zyc 28.11.03, 14:21
      Musisz znaleźć dobrego psychologa, nawet jeśli to nie uzdrowi twoich kontaktów
      z mamą to nauczysz się z tym żyć i wszystko sobie poukładasz. Nie znamy głębi
      twoich problemów i nasze rady niewiele mogą ci pomóc.

      Gosia
Pełna wersja