Dodaj do ulubionych

Gryzęęęę

22.04.09, 22:18
Rok temu zaczęlismy budować dom. Trafił nam się majster obiecująco-
odkładający. W każdym razie mial skonczyc w pazdzierniku, skonczyl
stan surowy w styczniu. Przyszedl czas na tynki i kolejny majster-
to samo. Jako, że w pierwszym wypadku, jak małż już tylko
wrzeszczał, bralam sprawę w swoje ręce, zrobilam tak i teraz. W
sobotę majster obiecal (po raz trzeci zresztą), że przyjdzie w
środę. Mija środa, więc dzwonię. On nie odbiera, nachodzę więc
(telefonicznie) żonę. Ona się tłumaczy. Dzwonię tak cale popoludnie,
wreszcie wieczorem odbiera majster, ja proszę, grożę, gadam z 10
minut nie dając mu dojśc do słowa, na to on spokojnie mowi mi, że
MÓJ MĄŻ wczoraj byl u niego i już ustalili, że przyjedzie jutro.
Brrrr.....A mój szanowny małzonek obrażony od poniedzialku na
mnie , nie powiedzial mi tego, mimo, że wprost pytalam się o
majstra. Wyszłam przed gościem na kompletną idiotkę. Boże, jakiego
idiotycznego męża mam...
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Gryzęęęę 22.04.09, 22:21
      Jesteś kolejną osobą, której cierpliwość i małżeństwo wystawia na próbę budowa domu.
      • alfa36 Re: Gryzęęęę 22.04.09, 22:29
        marzeka1 napisała:

        > Jesteś kolejną osobą, której cierpliwość i małżeństwo wystawia na
        próbę budowa
        > domu.
        I nie wiem, jak to przetrwam. Tym bardziej, że ja zawsze chcialam
        mieszkanie w blokach (mimo, że wychowalam się w domku a i teraz nie
        mieszkamy w blokowisku), bo zdawalam sobie sprawę, ze sama nie
        zaangażuję się w budowę (chocby dlatego, że nigdy nie lubilam
        podejmowac decyzji związanych z urządzaniem domu, nie rajcuje mnie
        chodznie po sklepach w poszukiwaniu czegokolwiek), że mamy
        ograniczone fundusze, ze wolę wyjechac, zwiedzić, słowem żyć... I
        mimo, że wyraznie wczesniej mowilam, że nie zaangażuję się w
        budowanie (bo i jak mam to zrobić: pracuję, ogarniam dom, zajmuję
        sie dzieckiem), to wychodzi na to, że nic nie robię, bo cegły do
        reki nie wzięłam, a na budowę co najwyżej zaglądam, zeby dziecko w
        piasku się pobawiło.
        • lidia341 Re: Gryzęęęę 22.04.09, 22:48
          Ja mam to samo. To ja podejmuję decyzjęsmile)
          • alfa36 Re: Gryzęęęę 22.04.09, 23:08
            Zastanawiam się, czy wogole się odzywać w tej sprawie. W każdym
            razie w najbliższym czasie na budowę nie zajrze, żeby nie spotkać
            owego majstra (przecież nie będę mu tlumaczyla, że mam meża idiotę).
    • memphis90 Re: Gryzęęęę 22.04.09, 23:25
      Ech, a ja i tak Ci zazdroszczę... smile Marzę o własnym domku, ba- choćby i
      mieszkanku...
      • alfa36 Re: Gryzęęęę 22.04.09, 23:37
        Jak budować to z dużą kasą i .... dwoma samochodami. My mamy jeden,
        mężowski przedślubny, ktorym jeżdzę do pracy a kłotnia byla o to, że
        wrocilam za późno z tej pracy i szanowny malzonek nie mogl czegos
        tam zalatwic. I usłyszalam, że.... mam jezdzic autobusem. Hmmm,
        chyba sobie odkupię to autko, bo warte duzo nie jest... Ot, facet...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka