Dodaj do ulubionych

Wizyty o 7 rano.

22.05.09, 13:50
Ogólnie wiadomo, że wszelkie wizyty składane tak wcześnie nie należą do dobrego smaku, ale mam kłopot z moją mamą. Ona właściwie tylko czeka aż mój mąż wyjdzie rano do pracy i już jest u mnie pod drzwiami o 7.00, czasem o 7.30. Wiem, że miłość do wnuka jest silna, ale ona nawet nie uprzedza mnie dzień wcześniej, że przyjdzie, tylko dzwoni jak już jedzie w autobusie, albo jak stoi u mnie pod domofonem... Zdarzało się to notorycznie, aż dziś miarka się przebrała. Dzwoni, że jedzie, a ja jej na to, że jest 7.00 rano i że nie przyjmuję o tej porze gości, bo chcę sobie poleżeć, a nie wstawać na równe nogi. Odpowiedziała: no to cześć, po czym rozłączyła się. Wiem, że się na mnie obraziła, nie odzywa się teraz, ale ja też nie mam zamiaru, w końcu chyba mam prawo do jakiejś prywatności o 7 rano. Dochodzi jednak parę rzeczy, które mogłabym uznać za taryfę ulgową jeśli chodzi o moją matkę. Podstawowa to taka, że miała niedawno nowotwór... Czy to, że tak ją potraktowałam czyni ze mnie złą córkę. Powiedzcie mi obiektywnie jak mam się zachowywać? Jak Wy postąpiłybyście wobec własnych mam?
Obserwuj wątek
    • zlosliwe_malpisko Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:00
      masz prawo do prywatności o 7 rano, ale nie napisałaś nic o rozmowie
      z mamą. Jeżeli od razu wylatujesz z tekstem, że gości nie
      przyjmujesz o tej porze, no to mogła się obrazić. Może po prostu na
      spokojnie z nią porozmawiaj? Wytłumacz, że cieszą Cię jej wizyty,
      ale chciałabyś, żeby przychodziła później.
      Poza tym dlaczego nie możesz sobie jeszcze poleżeć jak mama
      przychodzi? Skoro lubi zajmować się wnukiem, to niech się nim zajmie
      a Ty możesz jeszcze chwilę pospać czy po prostu poleżeć w piżamie.
      A to, że miała nowotwór to przykre, ale nie ma związku ze sprawą.
      • ameerie Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:08
        Problem w ty, że gdy przyjdzie, a ja jestem w piżamie i chcę polezeć, to krytykuje mnie, że chcę "późno zacząć dzień", że mam się iść umyć i ubrać, a ona zajmie się w tym czasie małym... Czuję presję nawet jeśli chodzi o talerzyki w zlewie z wczorajszej kolacji, bo albo mi zwraca uwagę, albo sama zaczyna zmywać. Twierdzi, że "zawsze trzeba liczyć się z tym, ze przyjdą goście i mieć w domu porządek". Drażni ją na przykład niezaścielone łóżko.
        • gku25 Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 10:04
          Nie mam takich problemów-na szczęście, ale jak znam siebie, to takie teksty
          byłyby wodą na mój młyn. Jakbym usłyszała, że późno zaczynam dzień, to pewnie
          bym odpowiedziała, że lubię. Naczynia po kolacji? Lubi to zmywa. Trzeba być
          przygotowanym na wizyty gości o każdej porze? Kulturalni ludzie nie przychodzą w
          gościnę w środku nocy i przede wszystkim zapowiadają się wcześniej.
    • syriana Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:01
      o 7? no nieźle
      nudzić się musi strasznie i żyje Waszym życiem

      pomóż jej znaleźć zajęcie jakieś, nie pozwól wejść sobie na głowę mimo choroby
    • joanna29 Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:02
      Ja uważam, że z własna matką to prosta sprawa. nawet jak jej było
      przykro i się obraziła to i tak za chwile juz się dogadacie, a za
      tydzień mama bedzie pamiętać żeby nie wpadac do Ciebie o 7 rano, ale
      juz nie będzie obrazona i nie bedzie Ci wypominać. Zycie jest takie
      że czasem coś mówimy wprost robiac komus przykrosc, ale w relacjach
      matka - corka to sie szybko zapomina i przechodzi do porzadku
      dziennego (pewnie to przez lata praktyki). Oczywiście zaraz
      zaznacze, że nie zawsze tak jest, ale w dobrych relacjach o
      przykrosciach sie zapomina. Nie tłumacz wszytskiego choroba mamy, bo
      jak dlugo tak bedzie przez rok, czy za dzieciec lat tez powiesz bo
      ona była chora.
    • insomnia0 Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:04
      w ogole się Tobie nie dziwie.. ja nie cierpie nieoczekiwanych gości..
      Zawsze sie zapowiadam i oczekuję tego od innych.
      Kiedyś nawet odprawiłam- nie wpuściłam do domu szwagra z dziewczyną.. od tamtej
      pory zawsze dzwoni.
      Od czego są tel komorkowe???
    • uullaa Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:05
      Ja ci zazdroszczę. Żeby mama przyjeżdżała z rana - dopiero wtedy
      mogłabym sobie poleżeć.
    • majenkir Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:06
      ameerie napisała:
      > Powiedzcie mi obiektywnie j
      > ak mam się zachowywać? Jak Wy postąpiłybyście wobec własnych mam?

      "O! jak dobrze, ze mamusia juz jest! Ubierz wnusia, daj mu sniadanko
      i na spacerek. A ja - na drugi boczek wink".
    • burza4 Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:10
      nie ma się co zacietrzewiać, każdy jakieś spięcie z rodzicami miał.
      Co z tego że masz rację, skoro i tak nie najfajniej się z tym
      czujesz?

      Błąd popełniłaś, że nie poruszyłaś tematu wcześniej, na spokojnie.
      Jak przypuszczam, teraz skoczyło ci ciśnienie (co nikogo nie dziwi),
      więc i ton zapewne nie był miły, a i tekst mało dyplomatyczny (jak
      się komuś zwraca uwagę, lepiej zaczać od pozytywów, a potem ukłuć)
      Zadzwon, przeproś, pokajaj się i wyjaśnij, że bardzo chętnie ją
      widzisz, ale nie wcześniej niż o 10 rano.
      • ameerie Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:12
        A ona mi odpowie, że o 10 to jej mąż wraca z pracy i ona musi w domu być uncertain
        • ameerie Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:13
          Właśnie na tym polega problem, że ja sie zawsze MUSZĘ dostosować, a mama to już nie musi.
          • uullaa Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:16
            Eee, z twego opisu ta twoja mama to na teściową bardziej mi pasuje.
            • ameerie Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:17
              smile Właśnie z teściową takich problemów nie mam.
              • uullaa Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:24
                A temu na teściową, bo ja nigdy pojąć nie mogłam jak to z własną
                matką się ceregielić tak można. Jak z obcą pańcią, z którą na siłę
                należałoby jako takie stossunki zachować. A mówisz do niej w
                trzeciej osobie?
                • ameerie Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:29
                  Nie, mówię normalnie "mamo zrób coś tam...", a nie "niech mama zrobi", w taki sposób (w trzeciej osobie) to zwracam się właśnie do teściówki.
                  • ameerie Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:30
                    Aha, a co do ceregielenia się, to być może jest to spowodowane na ogół dość agresywnymi reakcjami mojej mamy, a ja raczej spokojny człowiek jestem i wolę unikać spięć.
        • burza4 Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:21
          ameerie napisała:

          > A ona mi odpowie, że o 10 to jej mąż wraca z pracy i ona musi w
          domu być uncertain

          a po cóż? bez niej nie zaśnie po nocnej zmianiesmile?
          Jak jej nie pasuje pora, to już jej problem. Masz absolutną rację,
          tyle że za poźno zwróciłaś jej uwagę. Ja bym zrobiła piekło od
          pierwszego kopa, po obudzeniu jestem agresywna
        • patrice7 Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 16:22
          Ciezki orzech do zgryzienia.
          Ale 7 rano to gruba przesada!!
          Sadze ,ze tylko rozmowa moze tu pomoc.
    • chimba Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 14:56
      dla mnie mama to mama z mamą można wszystko... no prawie wszystko. I u mnie jest
      na odwrót to my - czyli ja i 3 dzieci robimy nalot rano i mamę budzimy - a
      biedna kobiecina mogłaby dłużej pospać - ale inaczej nie jesteśmy w stanie
      dojechać jak rano - mąż mój nas zawozi gdy jedzie do pracy a mama mieszka
      włąśnie blisko pracy mego męża. A mieszkamy 60 km od mamy i męża pracy.
      A Ty możesz sobie poleżeć a dziecko z babcią wysłać po świeże bułeczki....
      • chloe30 Re: Wizyty o 7 rano. 22.05.09, 15:41
        chimba napisała:

        > dla mnie mama to mama z mamą można wszystko... no prawie wszystko.
        > A Ty możesz sobie poleżeć a dziecko z babcią wysłać po świeże
        bułeczki....


        Ta, juz to widzę.
        Mamusia przyszła, mamusia zrobi inspekcję, mamusię trzeba obsłużyc,
        należy równiez telepatycznie przewidziec czego jeszcze mamusia by
        chciała, bo jak nie to afera z miesięcznym nieodzywaniem się.
        Ja tak mam i w życiu nie mogłabym leżeć, nawet SIEDZIEĆ nie mogę jak
        moja mama cos robi. U autorki widac podobnie.
        Współczuję, moja mama też miała nowotwór, i przez to ciągłe moje
        myslenie "nie wiadomo ile jej zostało" daję soba pomiatac i
        rozstawiać się po kątach, a odezwac sie nie umiem, także z toba jest
        dużo lepiej smile
        • echtom Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 18:40
          przez to ciągłe moje
          > myslenie "nie wiadomo ile jej zostało" daję soba pomiatac

          Niestety, klasyczna pułapka mentalna "dobrych córek". A potem się okazuje, że tych lat zostało jeszcze kilkadziesiąt smile
    • fajka7 Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 02:02
      Nie jestes zla corka smile U mnie taka akcja z 7 rano mozliwa bylaby
      raz, z zaskoczenia i natychmiast bym przeszla do sedna smile Skoro mama
      w tym trybie byla u Ciebie juz wiele razy, a teraz nagle dostala
      stop, to nic dziwnego, ze sie obrazila - pewnie myslala, ze wszystko
      bylo w porzadku. Takze chyba i tak warto mamie wyjasnic, ze nic Ci
      nagle nie odbilo, tylko nie moglas sie zebrac wczesniej, zeby jej
      wylozyc sprawe. No, ale niezla jest - to o ktorej ona wstaje, zeby
      do Was przyjechac? o 6? smile)
    • zebra12 Ja tam wolę o 7 rano, niż o 20 czy 21 23.05.09, 08:20
      Ja lubię chodzić wcześnie spać. I to nawet nie chodzi o konkretne zasypianie,
      ale o to, że po 19:30 idę się już myć i kładę się do łóżka. Nie cierpię wizyt o
      tej godzinie. Rano natomiast wstaję i tak o 5:15 więc o 7 jestem już daleko.
      Mogę wtedy się spotykać z każdym. W weekend śpię dłużej, ale ta 7 godzina jest
      graniczna. Trudno spać dłużej, gdy na zewnątrz jasno. Poza tym trzeba wstać
      wyjść z psem i zrobić zakupy. Ogarnąć dom, a o 10 już bujamy się na huśtawce na
      placu zabaw.
      Rozumie, że może przeszkadzać gość o 7 rano. Trzeba o tym pogadać z mamą. Choć
      wiem, że z moją nie byłoby gadania, bo obraziłaby się na amen. A z drugiej
      strony, jeśli nie pracujesz to nie jesteś bardzo zmęczona, żeby o tej 7 nie
      zaczynać dnia.
      • azile.oli Re: Ja tam wolę o 7 rano, niż o 20 czy 21 23.05.09, 09:34
        Musisz porozmawiać z mamą. Także na temat twego, że zwraca uwagę w
        sprawie porządku itd. Ja z moją odbyłam tego typu rozmowę dobrych
        kilka lat temu, chociaż miała inny zwyczaj - przyjeżdżała po pracy p
        [omóc mi przy dzieciach (miałam maluchy rok po roku). Cały dowcip
        polegał na tym, że kiedy ona przyjeżdżała w domu był już mój mąż,
        który chciał mieć trochę luzu po pracy, a prócz tego żadna pomoc nie
        była potrzebna. Ponieważ mama pracowała na zmiany, to
        zaproponopwałam jej, żeby przyjeżdżała w te dni rano, jeśli chce mi
        pomóc (aczkolwiek tu bardziej chodziło o to, aby czuła się
        potrzebna). Na szczęście nie była w stanie przyjechać wcześniej, niż
        na 9. Obecnie jesteśmy na etapie, że każdą swoją wizytę uzgadnia ze
        mną przynajmniej dzień wcześniej,chyba, że coś nagłego się dzieje.
        No, niestety, trzeba uświadomić mamie, że jesteś dorosłą osobą,
        która ma prawo mieć swoje przyzwyczajenia i swój rytm dnia i tego
        się trzymać. Jeśli zobaczysz, że czuje się urażona to uświadom jej,
        że przychodzenie do kogoś skoro świt i krytykowanie, że ma bałagan i
        chodzi w piżamie jest niekulturalne i nawet własna córka może czuć
        się dotknięta. Gdybyś była synową i wparowała z takim tekstem o tej
        porze miałaby wroga nr1. Córka oczywiście wybaczy, ale też może
        sobie czegoś nie życzyć.
      • umasumak Re: Ja tam wolę o 7 rano, niż o 20 czy 21 23.05.09, 09:51
        Każdy ma swój rytm dnia i należy to uszanować. Ty wstajesz rano i rano
        przejawiasz wzmożoną aktywność, ale za to wieczorem padasz. Ja np rano śpię do
        ósmej, mam dwie godziny na jako takie ogarniecie porannego bałaganu, małą
        odprowadzamy dopiero na dziewiątą do przedszkola, a o dziesiątej otwieramy
        firmę. Pracuję do 19-20, więc towarzysko siłą rzeczy udzielam się później. Jak
        by ktoś mi złożył wizytę o 7 rano, to bym udusiła
      • gku25 Re: Ja tam wolę o 7 rano, niż o 20 czy 21 23.05.09, 10:14
        Ciekawe wnioski wysnuwasz. Ja na ten przykład nie pracuję, a o 7 rano jestem
        nieprzytomna-niezależnie od tego czy położę się o 20 czy o 1-szej. Nie mierz
        ludzi swoją miarąuncertain
        • monika19782 Re: Ja tam wolę o 7 rano, niż o 20 czy 21 23.05.09, 10:54
          Moja mama przeżyła zawał serca to były dramatyczne chwile po którym
          też stała się nadtroskliwa i nadopiekuńcza i krótko mówiąc natrętna
          ale w chwili gdy chcę jej p[owiedzieć żeby dała sobie troche na luz
          przypominam sobie że niewiele brakowało aby moje dzieci nie miały
          tej nadtroskliwej babci. Jeżeli coś mi bardzo nie pasuje staram się
          to delikatnie załatwiś a nie walić z grubej rury.
      • kali_pso Re: Ja tam wolę o 7 rano, niż o 20 czy 21 23.05.09, 11:04
        I to nawet nie chodzi o konkretne zasypianie,
        > ale o to, że po 19:30 idę się już myć i kładę się do łóżka


        No dosłownie jak kiedyś moja babcia w ieku 75 latwinkP


        A z drugiej
        > strony, jeśli nie pracujesz to nie jesteś bardzo zmęczona, żeby o
        tej 7 nie
        > zaczynać dnia.


        No widzisz, ja pracuję a kładę się spać grubo po 24 najczęściej-
        czyli jednym słowem ludzie są różni i nie ma co wyjeżdzać z praca
        lub jej brakiem, bo to często nie ma ze soba nic wspólnego.
      • echtom Re: Ja tam wolę o 7 rano, niż o 20 czy 21 23.05.09, 18:47
        > A z drugiej strony, jeśli nie pracujesz to nie jesteś bardzo zmęczona, żeby o tej 7 nie zaczynać dnia.

        Bez przesady, ja też wstaję w weekendy 7-8, zwłaszcza latem, ale wkurzyłabym się, gdyby ktoś miał mi to narzucać. Poza tym rano lubię się pokręcić po domu sama w piżamie, spokojnie zjeść śniadanie, i nie jestem zachwycona nawet wtedy, gdy ktoś z domowników wcześnie wstanie i wciąga mnie o takiej porze w konwersację, a gości już w ogóle sobie nie wyobrażam.
    • kali_pso Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 11:07


      Klasyka- miesiącami tłumione złe emocje eksplodują nagle,
      nieadekwatnie do sytuacji. Wychodzimy na nieużytego, złego
      człowieka, mamy kaca moralnego i pogniewana na nas inną osobę.
      Jedź do matki, usiądźcie przy kawie i na spokojnie wytłumacz jej, co
      sądzisz o tych porannych wizytach oraz poproś, aby miłość i
      zainteresowanie Wami wyrażała w bardziej przyzwoitych godzinachwinkP
    • fergie1975 Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 11:07
      rozumiem że wizyty o 7 rano to może być makabra, ale z drugiej strony zacznij
      doceniac to co masz, taką matke trzeba mocno przytulac, calowac i mowic jej ze
      jest bardzo kochana, przeciez to czlonek rodziny, a nie jakiś gość,
      skoro twoja mama miala nowotwor i smierc przed oczami to nie dziwne ze chce
      wykorzystac kazda minute z wnukiem.
      • kali_pso Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 11:18
        Oj, oj...a co jeśliby to teściowa z nowotworem tak chciała
        wizytować o 7 rano synową i wnuczątko?winkP
        Miłośc miłością, ale jest cały dzień na jej wyrażanie, niekoniecznie
        o tej godzinie.
        • fergie1975 Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 15:05
          z tego co ja zrozumialam, to ona nie chce wizytowac tylko przychodzi sie wnukiem
          zajmowac.
          Z drugiej strony, juz to widze jakby matka/tesciowa nie chciala pomagać -to by
          na niej psy i koty wieszali, że musi.
          pkt widzenia zalezy od pkt siedzenia, ale czasami trzeba tylko szerzej oczy
          otworzyc.
    • siasiuszek Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 11:31
      To twoja mama, a nie obcy człowiek, mama, która nie raz widziała jak
      się wylegujesz w łóżku widziała cię, w nie jednej sytuacji życiowej
      i to czasami bardzo prywatnej.
    • triss_merigold6 Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 12:07
      Nie widzę powodu dla którego miałabym przyjmować czyjekolwiek wizyty
      o takiej godzinie. Krótka piłka - "nie przyjeżdżaj rano" i koniec.
      Rodzice też muszą nauczyć się szanować prywatność dorosłych dzieci.
      • zuzanna56 Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 13:09
        Nawet nie umiem sobie wyobrazić tego, że ktokolwiek (mama, teściowa,
        sąsiadka, koleżanka) odwiedza mnie o 7 rano. Gdyby ktoś przyszedł do
        mnie o tej porze, myślałabym, że coś się stało, wypadek, czy coś w
        tym stylu. Dziwię się że twoja mam odwiedza cię o tej porze. Teraz
        po prostu przyzwyczaiła się, że ciebie to nigdy nie dziwiło, na
        pewno trudno będzie to zmienić, może się obrazi, ale teraz po prostu
        jej wyjaśnij, że to nieodpowiednia pora na wizyty.
        • miruka Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 18:19
          do nas to nie jest w ogóle możliwe przyjść o 7.00 rano bo
          mamy "sypialnię" w salonie połączonym z kuchnią i taki :"gość"
          zwyczajnie nie miałby gdzie usiąść, no bo chyba nie z widokiem na
          nasze rozścielone łóżko, natomiast gdybym miała osobną sypialnię to
          proszę - mama by mogła sobie przychodzić, wzięłabym dziecko ze sobą
          do sypialni i spalibyśmy dalej
    • mamamonika Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 21:21
      Ja jestem typową sową, także o siódmej rano można wpaść do mnie
      tylko z uzasadnioną, wcześniej umówioną wizytą roboczą. Inny rodzaj
      wizyty grozi zejściem śmiertelnym i każdy sąd by mnie uniewinnił.
      Bo wiekszość prawników jakich znam to też sowy big_grin
      • kameroon Re: Wizyty o 7 rano. 23.05.09, 21:59
        zabra12 napisała:
        A z drugiej strony, jeśli nie pracujesz to nie jesteś bardzo
        zmęczona, żeby o tej 7 nie zaczynać dnia"

        Kobieto!
        Weź wyluzuj!
        No ton jak i zawartość tej wypowiedzi sugeruje, że masz zapędy na
        taką własnie opisywaną mamuśkę.
        Co ma praca czy zmeczenie do pory wchodzenia na obroty???!!! Powiem
        Ci, że nie pracowałam przez ponad 6 lat od urodzenia dziecka ale
        szlag by mnie trafił gdybym musiała WSTAĆ o tej porze, a co dopiero
        być gotową na przyjmowanie kogokolwiek. mam taki organizm, z resztą
        moja córka też, że niezależnie od pory o której idziemy spać, siódma
        rano to jest dla nas środek nocy. Ja nawet z pełną premedytacją
        pracę wybrałam tak, żeby nie trzeba było rano wstawać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka