Dodaj do ulubionych

"...Miłość..."

23.05.09, 09:51
"Miłość tylko miłość" tą książkę mogę z całego serca polecić wszystkim ,
którzy kochają, chcą kochać, tym którzy cierpią jak ja. W listopadzie 2008
roku pochowałam jedynego brata. Choroba jego zaskoczyła nas bardzo. Był
młody, chciał kochać, ale los spłatam mu i nam figla. Odszedł.... nie mogłam
się pozbierać, ja, mama, bratanek , moje dzieci. Runął cały nasz świat. Ale
żeby zrozumieć cierpienie, trzeba je przeżyć. Szukałam przyjaciół,
odeszli...bo po co im ktoś taki jak ja, kto cierpi, rodzina, najlepiej z nią
stanąć do zdjęcia. Sensu życia, istnienia szukałam w książkach, w poezji, na
forach. Trafiłam na cudowną książkę. Mogę z czystym sumieniem polecić ją. To
książka ,która w sposób delikatny, subtelny obrazuje nam miłość, i to nie taką
"aż po grób", ale taką na zawsze nawet tam po drugiej stronie. Miłość jest w
nas, trzeba ją pielęgnować i wszystko co najpiękniejsze w miłości znajdziemy w
książce"Miłość aż po grób". Heroiczna miłość , walka o życie, marzenia,
nadzieje, tęsknoty, pragnienia, tego uczy nas życie a to znajdziecie w tej
niesamowitej książce. Z całego serca polecam.
tu fragmenty:
www.wydawnictwomtm.com/
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: "...Miłość..." 19.06.09, 14:26
      Tak - właśnie o ten.

      Moje pytanie: czy Twoi Rodzice żyją? wzięło się stąd, że moi są już Oboje po
      tamtej stronie.
      Tato odszedł nagle 35 lat temu - był w tamtym momencie prawie 2 lata młodszy,
      niż ja teraz (nie miał 53 lat - ja skończę 55 w grudniu); dziś dobiegałby 88 lat...
      Mama odeszła po dwuletnim leżeniu z paraliżem prawej strony ciała -
      13 lat temu; wówczas nie miała jeszcze 70 lat - dziś miałaby 81...
    • luccio1 Re: "...Miłość..." 20.06.09, 16:43
      Mama czasem mi się śni.
      Zwykle jest to powtórka, czy też pomieszanie wielu dawnych sytuacji domowych,
      kiedy to wysyłała mnie dokądś czy zlecała coś do wykonania - w sam raz wtedy,
      kiedy miałem inne plany...
      Ostatni sen, w nocy na dziś, był absurdalny: Mama kupiła słonia jako zwierzaka
      domowego, i ten słoń stał najpierw na balkonie, a potem w łazience w wannie!
    • luccio1 Re: "...Miłość..." 01.07.09, 21:31
      Odpadanie przyjaciół znam z własnego doświadczenia. Wtedy, kiedy Mama leżała,
      "odsiew" trwał dwa lata. Mama miała w pracy całe kółko przyjaciółek: wspólne
      wycieczki i pikniki, wspólne urządzanie Imienin...
      Po dwóch latach pozostały trzy najwierniejsze.
      Kiedy Mama już odeszła, także one przestały podtrzymywać kontakt ze mną (mimo,
      że dawniej były przyszywanymi Ciociami).
      Rodzina ze strony Mamy także się odwróciła.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka