Dodaj do ulubionych

Wy i Wasi mężowie, partnerzy...

29.05.09, 20:48
Drogie e-mamy, ciągle piszecie (ja ostatnio się opuściłam wink) o swoich
dzieciach. A ja chciałabym popisać o naszych związkach po urodzeniu się
pierwszego dziecka. Co zmieniło się w Waszym życiu i czy na lepsze, czy na gorsze.
Piszę dlatego, że u mnie jest nieciekawie. Odsunęliśmy się z mężem od siebie
bardzo. Szczerze mówiąc nie wiem czy coś jeszcze z tego będzie. Nie wychodzimy
nigdzie razem, nie spędzamy ze sobą czasu, wszystko się popsuło. Gdzieś w tych
nowych obowiązkach zapomnieliśmy o sobie- niestety sad i jakoś tak obojgu nie
bardzo chce się o drugą osobę powalczyć. Jak jest u Was? ... mam nadzieję że
lepiej.
Pozdrawiam - Mama 10-cio miesięczniaka smile
Obserwuj wątek
    • leneczkaz Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 29.05.09, 21:05
      U nas totalna rewelacja. Ale ja mam męża cudownego. To ja jestem zołza w związku wink
      Wychodzimy do restauracji (sami lub z synkiem), na imprezy (nie dyskoteki,
      raczej takie firmowe, albo rocznice itd.), wyjeżdzamy razem...
      Śpimy bez synka więc i pożycie nie ustało ;p .. Zaczęliśmy 10 dni po cc.
      Mąż mi we wszytkim pomaga. To on wstaje w nocy i rano, żebym mogła się wyspać.
      Wraca po 14 i wtedy już wszytko robimy razem (prace domowe, opieka)...

      Żeby nie choroba mamy to byłoby 7-me nieby i zapewne chodziłabym już z drugim
      brzuniem smile
    • magdahaaa elle 29.05.09, 21:45
      pewnie za chwile jakas pani moderator szanownego forum przeniesie twoj watek,
      tak wiec ja szybko..

      wiem co czujesz, napisz jak chcesz, do mnie na gg, pogadamy ! : 4742080

      magda
    • agatracz1978 Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 29.05.09, 21:46
      Jest całkiem ok, choć oczywiście nie tak jak było zanim pojawiła się Mała. Moja
      dzidzia ma dopiero miesiąc, więc póki co uczymy się z nią żyć i więcej czasu
      poświęcamy jej niż sobie. Ja nie mogę się nią jeszcze nacieszyć smile Mąż bardzo
      mi pomaga w opiece nad nią.
      • bweiher Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 30.05.09, 14:12
        No ja nie wiem tak w sumie co mam na to pytanie odpisać,bo mój
        szanowny małżonek jest gdzieś tak po srodku.I tak się zadumałam co
        by ci napisac....
        Mój mąż jest baaardzo dobrym i spokojnym człowiekiem.I to mnie
        chyba czasami wkurza.Bo robi dokładnie to co mu powiem.Może wyda
        się co niektórym to fajne ale wcale tak nie jest.
        Powiem przewiń-przewinie.Powiem wykąp-wykąpie.Powiem nakarm-nakarmi.
        Ale nic sam.Nie domyśli się że choć dzieć śmierdzi kupą trzeba
        zmienić mu pieluchę.Że jak beczy to czegoś chce,np jeść.
        Tylko pyta się mnie a czemu ona/on płacze(bliźniaki)?
        Tak było od zawsze.I przy pierwszym dziecku i teraz przy młodych.To
        ja niestety jestem ta silna w naszym zwiazku(co mi raz maz sam
        powiedział).To ja muszę się o wszystko starać,chociaż mąż mi dużo
        pomaga-jak mu powiem co ma robić.Ostatnio byłam chora i leżałam w
        łózku.Maz miał się zajmować domem i dziećmi.Nie powiem starał
        się,ale mu niespecjalnie wyszło uncertain
        Kocham mojego męza bardzo i mimo ze jest potężnym,silnym facetem
        czasami wydaje mi się jakby miał dwie lewe ręce....
        A może to moja wina?Może ja za dużo za niego robię?Wszystko ma
        zawsze pod nos podetknięte,obiadek na
        stole,wyprane,wyprasowane,pianka do golenia zawsze jest,nowe nozyki
        do maszynki są,woda po goleniu taka jak lubi.....wszystko zawsze
        jest i wszystko na swoim miejscu.Jak wraca z nocki z pracy to
        dzieci mu nie przeszkadzaja.Nigdy nie marudzę że sobie nie mogę dać
        rady z trójką małych dzieci-bo daję.
        A może jakbym tak przestała sobie w domu radzić jednym razem....??
        • panirogalik Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 30.05.09, 14:29
          moim zdaniem czepiasz się. Dom, to po prostu twoje pole do popisu nie twojego
          męża. Ciekawe, jak ty byś sobie radziła u niego w pracy? Skoro robi co mu każesz
          to się ciesz i kierownikuj w domu. Jak szef w firmiewink. Wiem, ze brak inicjatywy
          wkurza. Ja mam podobnie, mój maz w pracy potrafi załatwić wiele spraw a w domu
          to on nieee wiee co trzeba zrobić. Muszę mu palcem pokazać. Ale myślę sobie, ze
          jakby tak się mądrował w chałupie co i jak gotować, sprzątać itp to by dopiero
          była jazda w małżeństwie.
        • gargamelja Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 13:48
          Och, jak ja Cię dobrze rozumiem Bweiher.
          U mnie dokłądnie tak samo. Mąż pomaga bardzo, przy naszej dwójce,
          ale...no, właśnie wszystko dokładnie muszę mu wytłumaczyć, Teraz
          siedzi tydzień w domu z młodszą /11 m-cy/ , bo przeziębiona. Wczoraj
          godzinę notował co i o której, a potem zapomniał ją przewinąć,
          dobrze, że przyszła moja mama bo mała nie byłaby przewijana do
          mojego powrotu z pracy. Ale za to byli na ponoć fantastycznym
          spacerze, na huśtawkach, zjeżdżalni , a młoda zachwycona i z
          cielęcym wzrokiem do wieczora tata i tata.
          Pewnie się czepiam, ale chociaż raz chciałabym po prostu nie
          decydować, co kupić, co zrobić, co załatwić w banku, przedszkolu,
          urzędzie itp.
          No i móc pochorować, a otatnio jak miałam grypę 39 stopni, to mąż
          oczywiście zrobił mi herbatę, ale obiad dla dzieci to ja już
          musiałam...
          Ale kocha nas bardzo, ciężko pracuje, nie chodzi na piwko tylko po
          pracy wraca do domu, żeby wyjść z dzieciakami na spacer.
          Myślę, że ta jego nieporadność wynika nie tylko z jego charakteru,
          ale też z mojej winy.
    • deela Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 30.05.09, 14:30
      nic sie nie zmienilo
      mamy mniej czasu dla siebie ale to sie jakos negatywnie na naszych relacjach nie
      odbija
    • wieczna-gosia Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 30.05.09, 14:51
      mysle ze taka sinusoida jest zupelnie normalna- nie masz takich faz ze maz cie
      pociaga raz bardziej a raz mniej, raz masz mu wiecej do powiedzenia a raz chcesz
      zeby cie zostawil w spokoju?

      Kazde z naszych dzieci nas od siebie oddalilo- ale oboje rozumiemy ze to nie
      jest na trwale i rozumiemy z jakiego powodu.
    • e.mama.s Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 30.05.09, 20:01
      jeśli cię szanuje, kocha to nie jest tak żle.
      Moj mąż się znęcal made mną już od 8 miesiąca ciąży,robil awantury
      od urodzenia małego w szpitalu,nawet w czasie karmienia dziecka. Od
      jakiegoś czasu jestem samotną mamą.
      • elle2006 Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 09:49
        Ja rozumiem, że pojawiło się dziecko, że wszystko się zmieniło-mąż niebardzo. W
        którejś kłótni powiedział mi, że coś się między nami wypaliło. Chyba raczej już
        mnie nie kocha, a ja jego? sama nie wiem. Wiem za to, że bardzo kocha naszą małą.
        O przemocy fizycznej czy psychicznej nie ma mowy jest obojętność.
        • kropkacom Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 10:02
          Pojawienie się dzieci w naszej rodzinie miedzy mną a mężem nie zmieniło nic.
          Oczywiście mamy mniej czasu dla siebie i na przykład w tej chwili o wspólnych
          wieczornych wyjściach nie ma mowy. Jednak w tym wszystkim potrafimy spędzać
          razem czas (tylko my ale w domu), znaleźć go dla i cieszyć się nim. Ciągle
          jesteśmy dla siebie ważni. Nigdy nie odsunęłam męża na dalszy plan a on nigdy
          nie starł się uciekać z domu w którym czasami jest zbyt głośno smile
    • mniemanologia Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 13:07
      U nas jest dobrze. Bardzo dobrze. Wiadomo, pojawienie się dziecka
      poprzesuwało trochę różne "środki ciężkości" w naszej rodzinie,
      naszym związku, ale tak po prostu musi być.
    • skoobus Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 13:49
      W moim małżeństwie po urodzeniu dziecka tez wiele się zmieniło, w sumie na
      gorsze. Brak czasu dla siebie, częste kłotnie, brak porozumienia. Przed
      pojawieniem sie dziecka bylismy uznawani w swoim srodowisku za parę niemalże
      idealną. Rozstawalismy się dwa razy, dwa razy wracalismy do siebie. W pewnym
      momencie powiedzielismy sobie STOP, DOSYĆ. Poszlismy do psychologa, teraz
      zaczynamy od nowa, wciąz nie jest dobrze, ale juz jest lepiej. Kazdego dnia
      zmieniamy po trochu nasze wspólne zycie. Ja wciąż czuję się samotna w obcym
      mieście, niestety, ale mimo wielu prób nie odnalazłam się tutaj. Wiem, że to
      jest wielka przeszkoda, mam cicha nadzieję, ze kiedyś to się zmieni.
    • ik_ecc Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 14:16
      Masz 10-mies dziecko - jasne, ze na razie dziecko jest na tyle
      absorbujace ze nie macie dla siebie tyle czasu co kiedys. Nasze
      stosunki wrocily do normy gdy corka miala 2 lata. Wg. mnie jest to
      normalne - dziecko male, wiecej potrzebuje mame, w domu duzo do
      roboty, nie ma pomocnikow... Potem dziecko wieksze, mniej
      absorbujace, mniej roboty, rodzice maja wiecej czasu. Wazne tylko
      zeby obie strony to rozumialy i traktowaly jako naturalna kolej
      rzeczy.

      U nas nie bylo gorzej, bylo inaczej, ale nie moge powiedziec, ze
      gorzej. Teraz jest juz w ogole super - corka ma 4 lata, jest na
      prawde fajnie.

    • daga_j Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 14:27
      Bo tak często bywa po pierwszym dziecku. Jest to wielka próba dla związku. Ale
      jeśli są wspólne priorytety to wyjdziecie z tego (priorytet rodziny a nie np.
      imprezowania, wychodzenia wieczorami, a tu dziecko przeszkadza, żona zostaje,
      mąż idzie i są kłótnie i wyrzuty)
      • kropkacom Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 15:04
        > imprezowania, wychodzenia wieczorami, a tu dziecko przeszkadza, żona zostaje,
        > mąż idzie i są kłótnie i wyrzuty)

        Facet powinien uczestniczyć od początku w wychowaniu dziecka i zdawać sobie
        sprawę że jest to okres pewnych poświeceń. To że żona nie poświecą mu już tyle
        czasu też nie jest dziwne. Z drugiej strony kobieta nie ma odstawiać męża na
        drugi tor (mniej czasu tylko dla siebie nie oznacza że ma go nie być w ogóle),
        nie odstawiać od łóżka, cały czas na bieżąco angażować do opieki nad dzieckiem.
        • skorpionica86 Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 16:23
          Wiekszosc z was jest stereotypowa.
          • carriegirl Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 16:45
            skorpionica86 napisała:

            > Wiekszosc z was jest stereotypowa.

            A co w tym nagannego?
    • zlosliwe_malpisko Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 17:27
      elle, nie obraź się ale wkurzył mnie Twój post. Generalnie wkurza
      mnie jak ktoś jęczy, że jest źle, bo czasu mniej dla siebie, męża,
      nie da się wyjść z domu z chłopem, nowe obowiązki itd. A czego
      oczekiwałaś? Na jakiej podstawie myślałaś, że po dziecku będzie tak
      jak wcześniej? Bo tak jest w reklamach?
      Ja od trzech lat nie wyszłam z mężem do kina, na romantyczną
      kolację, nie pojechaliśmy na wystrzałowe wakacje, tak jak inne
      dziewczyny organizuję romantyczne randki w domu jak dzieci spać
      pójdą. Nie jest lekko, ale kto powiedział, że będzie lekko?
      Współczuję Ci, bo nas te nowe obowiązki i nowa sytuacja bardzo
      zbliżyły, uważam, że nic dla naszego związku nie było tak dobre jak
      narodziny dzieci. No ale jeśli mam być szczera to psychicznie na to
      się przygotowaliśmy zanim zapadła decyzja o dzieciach. Wiedzieliśmy,
      że sami musimy je wychować i nasze życie nie będzie już takie jak
      wcześniej, że pewne sprawy trzeba przewartościować.
      Nie wiem też co masz na myśli pisząc o walce o drugą osobę.
      Jesteście małżeństwem, macie już siebie, czy naprawdę trzeba tak
      bardzo walczyć o względy drugiej strony? Czy wychowanie dziecka nie
      jest teraz ważniejsze? Jesteście dorośli, macie dziecko, czasem w
      związkach coś iskrzy, ale żeby przy pierwszych trudnościach pisać,
      że nie wiesz czy coś z tego będzie? Sorry, ale dziecinada jak dla
      mnie.
      • bweiher małpisko... 02.06.09, 21:50
        "Nie wiem też co masz na myśli pisząc o walce o drugą osobę.
        Jesteście małżeństwem, macie już siebie, czy naprawdę trzeba tak
        bardzo walczyć o względy drugiej strony? Czy wychowanie dziecka nie
        jest teraz ważniejsze? Jesteście dorośli, macie dziecko, czasem w
        związkach coś iskrzy, ale żeby przy pierwszych trudnościach pisać,
        że nie wiesz czy coś z tego będzie? Sorry, ale dziecinada jak dla
        mnie. "

        To ze jest się już małżeństwem nie znaczy że czas spocząć na
        laurach. O miłość,bliskość,czułość trzeba dbać-walczyć cały czas.
        Nie wiem czy chciałabyś zeby Twój partner cię olał po ślubie,bo już
        cię ma.Po co dalej się starać.I owszem wychowanie dziecka jest
        ważne,ale utrzymanie małżeństwa również.Nie wiesz również jak jest
        w małżeństwie autorki,nie wiesz czy to pierwsze zgrzyty i trudności
        czy nie.Jak mozesz pisać że dziecinadą są problemy małzeńskie
        autorki?Kto dał ci prawo ją oceniać?
        Pytanie było jasne, czy coś się zmieniło po urodzeniu dziecka.Jeśli
        chciałaś odpisać autorce to trzeba było dać odpowiedz i tyle,a nie
        komentować co Ci się nie podoba w jej małżeństwie.Co Cię to
        obchodzi?
        • zlosliwe_malpisko Re: małpisko... 03.06.09, 18:02
          bweiher napisała:
          > Pytanie było jasne, czy coś się zmieniło po urodzeniu
          dziecka.Jeśli
          > chciałaś odpisać autorce to trzeba było dać odpowiedz i tyle,a nie
          > komentować co Ci się nie podoba w jej małżeństwie.Co Cię to
          > obchodzi?

          Dokładnie na tej samej zasadzie mogłabym Ciebie zapytać dlaczego nie
          udzielasz autorce odpowiedzi tylko piszesz do mnie. Skoro pytanie
          jest jasne mogłabyś dać odpowiedź i tyle a nie komentować wypowiedzi
          innych.
          A dziecinadą nazywam jęczenie, że nie ma się czasu na "walkę" o męża
          po tym jak urodziło się dziecko. Helloł!!! Tu ziemia!!! Witamy w
          dorosłym świecie!!!
          • wieczna-gosia Re: małpisko... 03.06.09, 18:18
            przepraszam, ale dla mnie walka o meza z niemowlakiem na reku czy budzacym sie i
            histerycznym dwulatkiem to jakas paranoja. Walczyc? a niech idzie i jeszcze kopa
            sprzedam. Za doroslego mezczyzne wyszlam za maz a nie za gowniarza co jak nie
            poglaszczesz to obrazi sie i zabierze zabawki. Owszem lubie byc dopieszczona i
            doceniona ale z drugiej strony nie oczekuje ze jak facet zapindala 12 godzin to
            bedzie jeszcze odstawial mi romantyczne kolacje i gleboko w oczy patrzyl i
            zapewnial ze tylko ja.

            Bardzo naturalnie wrocilismy do wyjsc samotnych i spedzania czasu razem, w tym
            roku wrocimy do wyjazdi sam na sam. Ale ostatni taki wyjazd mial miejsce 5 lat
            temu, wyjscia czesciej sie zdarzaja. I co? I pstro, w koncu jestesmy dorosli
            gramy w tej samej druzynie, ale czesto lecimy na ryj. I nie bede focha strzelac
            tylko poduszke podloze, a on nie zerwie mnie na seks o 5 jak sie spac polozylam
            o 3 smile
          • bweiher Re: małpisko... 03.06.09, 23:01
            zlosliwe_malpisko napisała:

            >
            > Dokładnie na tej samej zasadzie mogłabym Ciebie zapytać dlaczego
            nie
            > udzielasz autorce odpowiedzi tylko piszesz do mnie. Skoro pytanie
            > jest jasne mogłabyś dać odpowiedź i tyle a nie komentować
            wypowiedzi
            > innych.

            Komentuję bo ja już autorce odpisałam,a Ty zamiast to zrobić to
            popisówkę strzelasz.

            Helloł!!! Tu ziemia!!! Witamy w
            > dorosłym świecie!!!


            Właśnie.Helloł.
            • zlosliwe_malpisko Re: małpisko... 04.06.09, 08:31
              bweiher napisała:
              > Komentuję bo ja już autorce odpisałam,a Ty zamiast to zrobić to
              > popisówkę strzelasz.

              Ależ ja jej bardzo konkretnie odpowiedziałam na pytanie jak to jest
              u nas. Czytać nie potrafisz?
              A że przy okazji napisałam co o tym myślę - to helloł!!! - chyba nie
              jest to zabronione? Gdybyśmy się ograniczyli do odpowiadania ściśle
              i zwięźle na postawione pytania to 95% odpowiedzi z tego forum
              trzeba by zlikwidować.
    • kali_pso Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 02.06.09, 21:06
      > Pozdrawiam - Mama 10-cio miesięczniaka smile


      No nie wiem, ale jak dla mnie to TO wiele tłumaczywinkP
      • wieczna-gosia Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 03.06.09, 18:19
        dla mnie tez wiele smile
    • mozambia80 Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 03.06.09, 21:58
      U nas tez niestety sa zmiany na gorsze. Stereotyp: Oboje pracujemy ale to ja po
      pracy pedze do domu, zeby zajac sie dzieckiem, mysle o zakupach, sprzataniu i
      potrzebach dziecka (a nie tylko zabawie z nim). Maz twierdzi, ze ma inny rodzaj
      pracy i jest bardziej zmeczony, wiec nie ma sily sie juz w domu przemeczac, do
      tego dochodzi meski egoizm: on i jego potrzeby. Nie wspomne juz o tym, ze sex z
      nim powoli przestaje mnie interesowac... Wiec nie jest dobrze sad( A przed
      urodzeniem dziecka przez 5 lat bylo cudownie. Trudno, mam tak cudowna corke, ze
      nawet jezeli dojdzie do tego, ze bede musiala zrezygnowac z tego malzenstwa, to
      bylo warto ja urodzic ...
    • szyszunia11 Re: Wy i Wasi mężowie, partnerzy... 03.06.09, 22:47
      i tak i nie. a może jeszcze za wczesnie, by to ocenić? zawsze byłam zdania, że jesli w związku jest dobrze, to dziecko tylko go jeszcze scementuje, a jesli kiepsko - to ludzie odsunie od siebie. Mam nadzieję, że u nas sprawdza się ten pierwszy scenariusz, choć przyznam, że mimo wieku często ja sama czuję się niedojrzała do macierzyństwa i może odreagowuję na rózne dziwne sposoby... a mąż czasem padnie ofiarą... po narodzinach mąż miał ponad miesiąc wolnego specjalnie "na kiciuszka" i ten pierwszy amok przezywaliśmy wspólnie, nawet zanim wprowadziliśmy zmiany to w nocy wspólnie wstawaliśmy - bardzo miło to wspominam. Potem on poszedł do pracy - kiedyś musiał, no i teraz zaczyna mi się mniej podobac nasz ten już niby unormowany tryb zycia. Nie chodzi mi o brak pomocy przy dziecku, bo z tym problemu nie ma, ale raczej własnie o ten brak zabiegania o siebie nawzajem, o to, że za bardzo jesteśmy rodzicami a za mało małżonkami. A ja jestem zdania, że małżonkami powinniśmy być przede wszystkim, a udane rodzicielstwo to dopiero pochodna udanego bycia razem. Z tym, że moja perspektywa do oceny tego w moim związku chyba jeszcze zbyt krótka. Ale jestem zdania, że trzeba walczyć, nawet pazurami drzećsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka