Dodaj do ulubionych

rodzina męża-problem

04.06.09, 12:27
Witam koleżanki, od jakiegoś czasu borykam się z myślami, jak to będzie dalej.
Ale może po kolei: jestem już na końcówce ciąży, tj.38 tc, z mężem mieszkamy z
dala od rodziców i teściów, na swoim, oboje pracujemy.
Rzecz, jak się domyślacie, dotyczy rodziny męża.
Rodzice są po rozwodzie, męża wychowywała babcia.
A teraz przejdźmy do sedna sprawy:
BABCIA
Mieszka w jednej kamienicy z 50-letnim synem-kawalerem i starszą córką i jej
mężem(oddzielne mieszkanie), ale i tak wszyscy, wszystko, o wszystkich wiedzą.
Ponieważ często tam nie jeździmy, kontakt jest telefoniczny i ze strony męża,
rozumiem to, babcia-starsza osoba, należy jej się szacunek itp.
MATKA
Założyła nową rodzinę, ma 17-letnią córkę. Kontakt również telefoniczny,
częściej ze strony męża.Chociaż odwiedziny też się zdarzają, ale od kwietnia
zero kontaktu.
OJCIEC
I tu jest pies pogrzebany. Ostatni raz widzieliśmy się w listopadzie, kiedy to
oznajmiliśmy o ciąży i od tamtej pory, prócz telefonów(do marca)oczywiście
męża, zero kontaktu.

Może ja się czepiam, ale jest mi strasznie przykro, że nikt od nich tak po
prostu do mnie nie zadzwoni i zapyta jak się czuję.
Widzę również jak to gryzie męża, bo widzi jak moi rodzice i siostra dzwonią
czy wyślą smsa, co słychać i tyle.

Z ojcem męża nie utrzymujemy kontaktu od marca, bo mąż stwierdził, że skoro
ojciec nie wykazuje żadnego zainteresowania i nie raczy nawet zatelefonować,
to widocznie w wieku 50-ciu lat nie dorósł do roli ojca i dziadka.Wcześniej
też dochodziło do takich incydentów i gdy byliśmy w rodzinnym mieście
męża(zawsze śpimy u babci)to do odwiedzaliśmy i dochodziło do scysji, w której
mój teść wygłaszał mowę, że syn jest młodszy i to on powinien dzwonić do niego
a nie na odwrót.
Dla mnie to trochę nie bardzo, bo co mam dzwonić i mówić, że się dobrze lub
nie dobrze czuję.
W związku z zaistniałą sytuacją dot.ojca:
- zbliża się Dzień Ojca i imieniny teścia- jak zareagować, zadzwonić czy nie?
O wyjeździe nie mam mowy, choć może być i tak, że akurat będę rodzić.(gdy był
Dzień Kobiet nawet nie raczył wysłać smsa, że pamięta)
- zawiadomić, że bąbelek się urodził, mimo braku zainteresowania od początku
ciąży?

Musiałam się wyżalić i liczę na jakieś wskazówki jak postąpić w danej sytuacji!!
Obserwuj wątek
    • w_miare_normalna Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 12:49
      Boże skąd ja znam tę sytuację ..
      U mnie podobnie
      rodzice mojego K. rozstali się jak miał 6 lat,na wzajem po dzień
      dzisiejszy się oskarżają kto pierwszy zdradził.
      Z teściową mam kontakt ok,mieszka niedaleko nas,więc często się
      ozywamy i widujemy.Teściowa wzięła ślub kolejny raz,ale dzieci nie
      ma.Z ojczymem mam super kontakt,jest fajowym gościem.
      Teść założył też nową rodzinę,ma 17 letniego syna i kupę pieniędzy,a
      co za tym idzie jest bardzo jakby to powiedzieć,zakochany w sobie.
      Poinformowaliśmy go,że jestem w ciąży w listopadzie i cisza przez
      całą ciąże,zero odzewu,a miałam straszne problemy,ciąża była
      zagrożona.K powiadomił ojca o tym,że wnuczka się urodziła,ojciec
      przytaknął i znów zero kontaktu.Nie wiem co go strzeliło,ale jak mała
      miała 6 miesięcy to zaczął wydzwaniać i przyjeżdżać(mieszka 60 km od
      nas).Miesiąc temu dał nam samochód,pomaga nam finansowo,co tydzień
      jeździmy na grilla i spędzamy nawet dobrze czas,ale nigdy nie wybaczę
      mu tego,że nie było go przy moim K. jak walczyłam o każdy dzień
      ciąży,K. bardzo go wtedy potrzebował,ale on był zbyt zajęty swoim
      "nowym" synem.Na twoim miejscu zadzwoniłabym na dzień ojca i
      poinformowała o narodzinach dziecka.
    • kicia031 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 12:54
      Olac dawce spermy i inkubator, trzeba czegos wiecej niz biologii, by
      byc rodzicem.
      • jezykkic Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:31
        W 100% się z Tobą zgadzam smile
    • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 12:58
      Wprawdzie powody ' nieodzywania sie, braku kontaktu' byly inne u
      mnie niz u Ciebie ale efekt jest ten sam.
      Mojego meza rodzice sa rozwiedzeni, oboje maja nowych partnerow i
      tesciowa z mezem sa prawdziwymi dziadkami, znaczy utrzymujemy
      normalne kontakty, sa zainteresowani przyszla wnuczka, nawet drobne
      sprzeczki szybko ida w zapomnienie i jest ok.
      Natomiast tesc- kilka miesiecy temu posprzeczal sie z moim mezem i
      od tego czasu jest mega obrazony.
      Zyczenia na swieta wielkanocne im poslalismy ale na tym chyba bedzie
      koniec.
      Ja rozumiem, ze moze byc obrazony na meza, ale ja sie z nim nie
      klocilam, tym bardziej dziecko nasze nie- a o ciazy wie.
      Nigdy nie zapytal jak sie czuje, jak dziecko, jak badania.
      I ja go o narodzinach informowac nie zamierzam, dziecko wychowywac w
      falszywym przeswiadczeniu ze ma dziadka teznie. Nie chce to nie. Nic
      na sile.


      Na Twoim miejscu bym olala, uwierz mi- mniej zmartwien.
      • burza4 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 14:27
        no nie jest facet zżyty z rodziną syna, niestety - ale takie są
        konsekwencje rozwodu i tego, ze syn zapewne mieszkał z matką i z
        ojcem za często się nie widywał. Rozumiem, że mezowi może być
        przykro, że ojciec zachowuje dystans. Ale autorce? mało ma bliskich
        dookoła, zainteresowanych jej ciążą? cała reszta świata tez musi
        koło niej skakać, bo następcę tronu nosi?

        mój rodzony ojciec nigdy się o moje samopoczucie w ciąży nie pytał,
        a jakoś do głowy mi nie przyszło że ma mnie i wnuczkę gdzieś. To po
        prostu skryty, zamknięty w sobie facet, który takie tematy uważa za
        niemęskie, pytanie o badania u ginekologa nie przeszłoby mu przez
        ustasmile
        • jezykkic Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:27
          Co Cię może zdziwić, to mój mąż mieszkał z ojcem, który tylko z nazwy nim był,
          bo syna od 7 do 18 roku życia miał w dup.., a teraz wymaga, żeby to wokół jaśnie
          pana chodzić i skakać.

          Ale to nie o to chodzi, że wszyscy mają koło mnie skakać!
          Chodzi o to, że później są dziwne pretensje, że to my teścia mamy o wszystkim
          informować itp., a ja uważam to za zbyteczne.

        • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:45
          Rozumiem, że mezowi może być
          > przykro, że ojciec zachowuje dystans. Ale autorce? mało ma
          bliskich
          > dookoła, zainteresowanych jej ciążą? cała reszta świata tez musi
          > koło niej skakać, bo następcę tronu nosi?


          No ja na przyklad nie wymagam zadnego skakania kolo mnie, ale uwazam
          ze fajnie jak sie dziadki interesuja. Do mnie nie bylo ani jednego
          telefonu,maila, ani jednego pytania o samopoczucie moje czy dziecka.
          Dziwne jesli wczesniej stosunki byly ok i dosc zzyte chociaz wiadomo
          ze rzadkie, ale to raczej z racji odleglosci a nie tego ze ktos nie
          chcial.
          I wlasnie najsmieszniejsze jest to, ze maz z ojcem poklocil sie
          wlasnie o stosunku rodzinne, ma pretensje ze to ojczyma traktuje jak
          ojca, a nie jego ( to sa slowa tescia i tescia odczucia, bo maz
          zawsze wiedzial kto jest jego ojcem, pomimo iz ojczym go wychowal, z
          reszta to chyba nie meza wina ze mial rozwiedzionych rodzicow ).Ale
          to tesc odmowil mezowi pomocy w potrzebie ( nawet nie chodzilo o
          materialna ) kiedy zwrocil sie do niego jak do ojca. Poza tym maz
          zawsze o kontaktach pamietal i duzo wychodzilo z jego inicjatywy.
          Pan sie od syna d.. odwrocil w trudnym momencie a jednoczesnie
          wymaga nazywania sie ojcem. A potem sie obrazil, ze syn sie
          obrazil.No wybacz. To tak samo bedzie teraz- pretensje ze dziadkiem
          nie jest, ze nie ma kontaktu z wnukiem, ale zainteresowania z jego
          strony ZERO.

          No to o co panu chodzi?


          > mój rodzony ojciec nigdy się o moje samopoczucie w ciąży nie
          pytał,
          > a jakoś do głowy mi nie przyszło że ma mnie i wnuczkę gdzieś. To
          po
          > prostu skryty, zamknięty w sobie facet, który takie tematy uważa
          za
          > niemęskie, pytanie o badania u ginekologa nie przeszłoby mu przez
          > ustasmile


          Nie trzeba od razu pytac o wynik badania ginekologicznego, moza
          zapytac 'jak dziecko' ' jak po usg' 'jak sie czujesz' zwlaszcza
          jesli osoba od ktorej spodziewamy sie je uslyszec zamknieta nie jest.




          A potem sa pretensje ze dziecko dziadka nie zna. Tylko ze dziadek
          sam na to pracuje sobie.
          • burza4 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 21:40
            Faceci są z Marsa, nie oczekuję od nich przesadnej empatii, tylko
            traktuję jak z lekka upośledzone emocjonalnie jednostki. Szczególnie
            te ze starszego pokolenia, które nie nawykło do uzewnętrzniania
            uczuć.

            a zachowania które opisujesz są takim standardem, że dziwię się, że
            się dziwisz. Smutne, ale typowe.
            • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 22:11

              > Faceci są z Marsa, nie oczekuję od nich przesadnej empatii, tylko
              > traktuję jak z lekka upośledzone emocjonalnie jednostki.

              Ja czasem tez, przynajmniej rozumiem,ze wiele osob nie ma ochoty
              tworzyc wielkiej szczesliwej rodziny. I ja rozumiem, ze pan ma swoje
              zycie. Jednak wiem, ze jednym synem i wnukiem sie interesuje, wiec i
              tym drugim by sie interesowal gdyby nie byl glupio obrazony.A tak -
              za jakies tam nie wyjasnione fochy jest taka a nie inna sytuacja i
              ona z kazdym miesiacem sie nawarstwia, bo nie omieszkam kiedys
              powiedziec takiemu panu co mysle o jego dziadkowaniu.
              Nie chodzi mi o latanie nade mna, ale zwykle zapytanie jak tam-
              zwlaszcza ze wczesniej bylo ok. Dziadkiem nie zostaje sie
              codziennie, poza tym skad potem oczekiwania,ze dziecko ma takiego
              dziadka traktowac jak osmy cud swiata.I potem te opowiesci o
              niewdziecznych dzieciach i wnukach. No z nieba sie nie biora.


              Szczególnie
              > te ze starszego pokolenia, które nie nawykło do uzewnętrzniania
              > uczuć.

              Tak tylko w tym wypadku to jest glupi foch i tyle.


              > a zachowania które opisujesz są takim standardem, że dziwię się,
              że
              > się dziwisz. Smutne, ale typowe.

              Nie dziwie sie, nawet na codzien o tym nie mysle. Olewam,
              przypomnialo mi sie z okazji tego watku.
    • marzeka1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 13:34
      Kicia ci dobrze napisała, czasem rodzice to tylko inkubator i dawca spermy, nic
      nie poradzimy, gdy taka rodzina się przytrafi. Olałabym dla świętego spokoju, bo
      miłości i uwagi od nich nie uświadczysz, po co więc żyć złymi emocjami?
    • wierzba_placzaca Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 14:54
      Moim zdaniem niepoinformowanie o narodzinach wnuka\wnuczki ma
      wiekszy ciezar gatunkowy niz niezapytanie o zdrowie synowej w ciazy.
      Poinformowalabym o narodzinach (przez meza) i wiecej nic - bez
      zyczen na Dzien Ojca (chyba ze od meza), jedynie zyczenia na swieta
      2 razy w roku.
    • anmoko Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:09
      Wyslijcie smsa jak sie dzidzia urodzi, nastepny ruch bedzie nalezal
      do ojca. Darujcie sobie zyczenia na Dzien Ojca, imieninowe itp. Jak
      wykazuja inne posty dziadkowie roznie podchodza do Dnia Ojca,
      Dziecka itd. I nie przjmujcie sie ! Zyjcie swoim zyciem i cieszcie
      sie swoim szczesciem! smile
      • jezykkic Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:33
        Mój teść wychodzi z założenia, że ma syna i jego rodzinę, to teraz my mamy
        zabiegać o jego względy i najlepiej udawać jaką to my super rodzinką wszyscy
        razem jesteśmy.
        Błe
        • marzeka1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:42
          "Błe" - i tak to potraktuj.
        • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:48



          Tak tak bo on jest ojcem, bo on jest starszy to znaczy ze wszyscy
          maja JEGO informowac i wszyscy maja PIERWSI wychodzic z inicjatywa.
          To samo jest u mnie.
        • marianna73 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 21:34
          nie wiem czy to Cie pocieszy ,ale mój mąż ma rodziców z takim samym
          podejściem,oboje się tak zachowują od lat,mąż jest ich jedynym dzieckiem, a nasz
          syn jedynym wnukiem,nie widzieli go od lat
          co więcej ostatnio w smsie teściowa hardo zadeklarowała ,że nie maja sobie nic
          do zarzucenia,ze to wszystko nasza wina(w podtekscie moja, bo ja zdaniem mojej
          teściowej jestem złem wcielonym,ale nie robi to już na mnie wrażenia),że to my
          przestaliśmy dzwonić,przyjeżdżać nie wiedzieć czemu(BTW ile razy mozna to samo
          tłumaczyć, niestety niektorzy są niereformowalni, niezdolni do krztyny refleksji
          jak moi tesciowie)
          kontakt praktycznie zerowy, jedynie raz na ruski rok, gdy teściowa poczuje się
          samotna(czesto w okolicach swiat, dnia babci) wysyła do swojego syna smsa z
          pretensjami i żalami,że serce ją boli,że syn się od nich odwrócił, szkoda ,że
          nie widzi,że poza tymi pretensjami i roszczeniami nie robi nic przez te lata,o
          wnuka nawet po latach nie zapytała, a jednocześnie wśród ludzi łzami się zalewa
          nad swoją miłością i tęsknotą za nim...i na tym poprzestaje
          jest tak jak u Ciebie, oni są jak JaśniePaństwoNadwornaParaKrólewska,potrafią
          tylko brać, my mamy się do nich dostosowywać, spełniać ich potrzeby,pragnienia,
          robić tak jak oni chcą , bo przecież oni chcą dobrze, dzwonić, starać się
          ,przyjeżdzać, nadskakiwać(maż był wychowywany na takiego przynieś ,podaj,
          pozamiataj)
          ja wymiksowałam się z tego chorego układu już kilka lat temu po tym jak zdałam
          sobie sprawę z tego ,że wnuk tak naprawdę nie liczy się dla nich,jest tylko
          urozmaiceniem, miłą zabawką, ktora mozna się pochwalic-tyle, licza się tylko oni
          i ich potrzeby, mąż z czasem też spasował...po prostu czasem z niektorymi nie da
          się wspolzyć,chocby w bardzo ograniczonym zakresiesad
          teraz zyje nam się spokojniej
    • przeciwcialo Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 18:59
      Oj, hormony ci skaczą.
      To ty zadzwoń, daj dobry przykład skoro tak pragniesz kontaktów.
    • agni71 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 19:28
      Wiesz co, nie czytałam innych odpowiedzi i moze sie powtórzę, ale:
      sądzę, że faktycznie sie czepiasz.
      Moze ja jestem czlowiekiem jakiejś starej daty, ale u nas też to my
      dzwonimy do rodziców. jak długo nie dzwonimy, to teściowa czasem z
      własnej inicjatywy sie odezwie, ale głównie to my dzwonimy. jakos
      tak uważam, ze to młodszy dzwoni do starszego...

      > Dla mnie to trochę nie bardzo, bo co mam dzwonić i mówić, że się
      dobrze lub
      > nie dobrze czuję.

      a tu mnie rozbawiłaś. Czy twoje samopoczucie to naprawdę jedyny
      temat rozmowy, jaki dopuszczasz? smile
      My zawsze NAJPIERW pytamy, co słychać nich, a nastepnie, zapytani,
      opowiadamy co u nas.
      • ledzeppelin3 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 19:33
        Szukasz sobie na siłę problemów
      • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 19:50
        jak długo nie dzwonimy, to teściowa czasem z
        > własnej inicjatywy sie odezwie, ale głównie to my dzwonimy. jakos
        > tak uważam, ze to młodszy dzwoni do starszego...



        Taktak w ogole to rodzice to swiete krowy i oni nic nie musza a my
        wszystko....zalosne
        • agni71 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 22:35
          Żałosne jest dla ciebie to, ze to dzieci dzwonią częściej do
          rodziców/teściów? Co w tym żałosnego? Czy z mojej wypowiedzi wynika,
          ze my musimy wszystko, a rodzice/teściowie - nic, jak piszesz?
          • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 22:36
            agni71 napisała:

            > Żałosne jest dla ciebie to, ze to dzieci dzwonią częściej do
            > rodziców/teściów? Co w tym żałosnego?

            Tak jest zalosne usprawiedliwianie dziadkow, ze oni nie musza, bo to
            dzieci powinne.

            Czy z mojej wypowiedzi wynika,
            > ze my musimy wszystko, a rodzice/teściowie - nic, jak piszesz?


            Tak. Wlasnie tak wynika.
            • agni71 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 23:02
              Dziwnie rozumujesz. Nie przenos swoich stosunków rodzinnych na
              czyjeś wypowiedzi, bo dochodzi do nieporozumień.
              • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 05.06.09, 00:25
                agni71 napisała:

                > Dziwnie rozumujesz. Nie przenos swoich stosunków rodzinnych na
                > czyjeś wypowiedzi, bo dochodzi do nieporozumień.


                No wybacz ale to chyba Ty napisalas

                Moze ja jestem czlowiekiem jakiejś starej daty, ale u nas też to my
                dzwonimy do rodziców. jak długo nie dzwonimy, to teściowa czasem z
                własnej inicjatywy sie odezwie, ale głównie to my dzwonimy. jakos
                tak uważam, ze to młodszy dzwoni do starszego


                Zanik pamieci?
                • agni71 Re: rodzina męża-problem 05.06.09, 00:33
                  Kobieto, ja pisałam o telefonowaniu!

                  A ty piszesz na tej podstawie, ze my musimy wszystko, a rodzice nic.
                  Nic nie pisałam o pozostałych aspektach naszych wzajemnych
                  kontaktów, więc jakie "wszystko", jakie "nic"???!!!

                  Jeszcze raz napiszę - my częściej dzwonimy do rodziców/teściów niz
                  oni do nas. Ja nie widze w tym nic złego, ty dopatrujesz się
                  roszczeniowej postawy starszego pokolenia.
                  • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 05.06.09, 00:40

                    > Jeszcze raz napiszę - my częściej dzwonimy do rodziców/teściów niz
                    > oni do nas. Ja nie widze w tym nic złego, ty dopatrujesz się
                    > roszczeniowej postawy starszego pokolenia.


                    I poddanczej mlodego bo jak inaczej wyjasnic twoje twierdzenie ze
                    mlodzi bardziej powinni do starych,,,,? No sorry ale niby dlaczego?
                    Kto Cie tak nauczyl?
                    • agni71 Re: rodzina męża-problem 05.06.09, 00:54
                      I poddanczej mlodego bo jak inaczej wyjasnic twoje twierdzenie ze
                      > mlodzi bardziej powinni do starych,,,,? No sorry ale niby
                      dlaczego?

                      A dlaczego nie?



                      • 18_lipcowa1 Re: rodzina męża-problem 05.06.09, 11:16

                        > A dlaczego nie?
                        >
                        Ano dlatego ze chec kontaktu i zainteresowanie powinno wyplywac z
                        obu stron. Mamy takie czasy, ze sa komorki, net, telefony.
                        Dzwonienie juz nic nie kosztuje.
                        A starsi to nie swiete krowy, choc faktycznie sa o tym
                        przeswiadczeni.
                        >
      • ledzeppelin3 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 20:04
        Moze ja jestem czlowiekiem jakiejś starej daty, ale u nas też to my
        > dzwonimy do rodziców. jak długo nie dzwonimy, to teściowa czasem z
        > własnej inicjatywy sie odezwie, ale głównie to my dzwonimy. jakos
        > tak uważam, ze to młodszy dzwoni do starszego...
        > y, co słychać nich, a nastepnie, zapytani,
        > opowiadamy co u nas.
        y zawsze NAJPIERW pytam>


        Serdecznie współczuję, przytulam i buziamsad
        • agni71 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 22:32
          > Serdecznie współczuję, przytulam i buziamsad

          Przyznam, ze nie zrozumiałam twojej wypowiedzi. Mozesz rozwinąć?
    • mrowkojad2 Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 19:55
      Moim zdaniem się czepiasz, nie wszystkie rodziny są aż tak ze sobą
      zżyte. Niektórzy wcale nie odczuwają potrzeby wydzwaniania i
      dowiadywania się co słychać. Skoro wcześniej tego nie robili,
      dlaczego uważasz, że twoja ciąża ma coś zmienić. Może się cieszą,
      ale nie mają potrzeby przesadnego roztrząsania tej kwestii.
    • daisy Re: rodzina męża-problem 04.06.09, 23:44
      Spójrz na to tak: taka rodzina to wprawdzie nie przyjemność, ale też nie problem
      (jak piszesz w tytule wątku). Nie doznacie od nich wiele miłego, ale nie
      jesteście od nich zależni, nie ciosają wam kołków na głowie, nie knują i nie
      psują. Niepotrzebnie ci przykro, ciesz się, że twoja rodzina się troszczy.
      Mężowi będzie jeszcze bardziej przykro, jak zobaczy, że się nimi przejmujesz -
      lepiej olewaj ich na pogodnie, to i mąż lepiej się poczuje.
      Na twoim miejscu zawiadomiłabym o narodzinach dziecka, sms chyba wystarczy -
      zresztą tak to się chyba powszechnie odbywa, bo na gorąco. Poza tym żadnymi
      Dniami Ojca czy imieninami nie zawracałabym sobie głowy kompletnie.
      A jeśli się w końcu kiedyś zainteresują (co możliwe), to zareagowałabym
      pozytywnie. Choćby dla dobra dziecka.
      Trzymaj się, spokojnej ciąży, dobrego porodu i zdrowego malucha!
      • jezykkic Re: rodzina męża-problem 05.06.09, 11:08
        Mam identyczny pogląd na całą sprawę, chciałam się zapoznać z innymi odczuciami
        na ten temat, bo może moje nie są zbyt obiektywne.
        A najlepsze w tym wszystkim jest to, że maluch już niedługo będzie z nami i
        przynajmniej nie będę słyszała "dobrych" radsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka