m_o_k_o
18.12.03, 12:37
Witam. muszę wywalić z siebie wszystko, co we mnie siedzi juz od dawna.
Me małżeństwo jest w totalnym kryzysie, z którego ja póki co próbuje
wychodzić, daje sznase, a on co nic, marnuje ją. po co komplikujemy sobie tak
życie. Dlaczego nie może być inaczej?
mężu weź się w garść, powiedz mi czego ty chcesz wogóle, jaki masz cel?
dlaczego mnie ranisz? dlaczego mówisz, że będziesz się starał a potem
zostawiasz samą. Dlaczego nie możesz być wsparciem mym. Dlaczego nie
walczysz, tylko czekasz ? Na co? Chcę abyś podjął jakieś kroki. Nie chcę tak
żyć - nadzieją, jej już we mnie nie ma.
Z każdym dniem czuje się jak umieram. Zamiera we mnie wszystko co czułam do
Ciebie. Zabijasz we mnie wszelkie uczucia. staję się coraz bardziej obojętna.
Ty twierdzisz, że zmienić się nie potrafisz, że nie umiesz, ze nie wierzysz.
Ja twierdze, że potrafisz tylko musisz tego chcieć. A to co mówisz to
tchórzostwo, najłatwiejsza i najprostsza droga wyjścia. Poddanie się.
Bo odwaga jest tym, ze próbujesz i nie wychodzi, to nie porażka to czyste
sumienie - zrobiłem wiele.
Tak bardzo chcę Ciebie, wiesz o tym! Ale jeśli ty nie chcesz się zmienić dla
mnie, dla nas, dla naszej rodziny - powiedz to mi szczerze, a nie obiecuj.
Żyje wyobrażeniem jak mogłoby być dobrze. Uswiadom mnie, powiedz sory nie
moge zrobić nic więcej.
Jeśli tak jest odejdź, jeśli chcesz być ze mną walcz już teraz.
Szansa kolejna - ostatnia. I nie mów, że od razu zmienić się nie umiesz.
Musisz.
Nie mam już sił, szukam pocieszenia. wsparcia. Szukam .......wyjścia. Żyje w
obłędzie, zyje złudzeniami. Nie potrafie odejść, nie potrafie przestać
wierzyć w Ciebie.
Chce życ normalnie, chce szczęścia. Gdzie ono jest, dlaczego nie puka do mych
drzwi. Może nie zasługuje na nie, może jestem złym człowiekiem. Może zbyt
wiele chcę ?
Mam dość, wysiadam !
Dzięki za wysłuchanie.