Dodaj do ulubionych

Wróciłam od teściów

22.07.09, 13:30
Wszyscy byli zadowoleni. No prawie. Siostrzeniec mojego męża którego
babcia ma na "przechowoniu" (zwyczajnie go wychowuje) był odrobinę
zazrosny ale to ogólnie spokojne dziecko i jego fochy mnie nie
dotknęły. Pozatym i babcia i wnuczka i ja byłyśmy zadowolone
(wreszcie mogła pobawić małą a ja miałam chwile przerwy). O dziwo
babcia nie ważyła się podważyć zasad żywienia małej... po tym jak
zobaczyła moją reakcję na wiadomość o słodzeniu mleka (koziego) z
dodatkiem kaszki brzoskwiniowej.

Tylko raz mnie trzepnęło.
Teściowa całe życie używała frani(nie że jej stać nie było, w miedzy
czasie kupiła dla 5 osobowej rodziny mimo dobrego stanu poprzednich
7 wersalek, 4 dywany, nieokreśloną ilość kap na łóżka)a teraz ma
automat z demobilu z popsutym termostatem (jeśli nikt nie dopilnuje
pierze w 60 stopniach a ja wole prać w 40). Zastanawiałam się czy
nie skorzystać z uprzejmości ciotki. I ujrzałam zaskoczenie na
twarzy teściowej "przecież możesz uprać we fani jak nie chcesz
zagotować ubrań". Tylko że ja jestem dzieckiem końca XX wieku i raz
w życiu prałam w taki ustrojstwie po czym spodnie były już tylko do
utylizacji.

Powiem wam szczerze: żal mi tej kobiety która tak naprawdę na własne
życzanie brała sobie dodatkową robotę na głowę. I to jest właśnie
matka polka która urabia się po łokcie, pada ledwo żywa i tak
mimochodem ledwo sapie "o jak ja się dla was poświęcam"
Obserwuj wątek
    • chicarica Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 13:52
      Niektóre kobiety tak lubią. Czują się wtedy ważniejsze, czy coś.
      Mnie kiedyś zamurowało, jak szwagier (zamieszkujący z mamusią, znaczy moją
      teściową), pałaszując zrobiony przeze mnie pasztet i słysząc że pasztet był
      zrobiony w elektrycznej maszynce do mielenia, wygłosił tekst "no tak, do
      makdonalda też można sobie pójść". Bo jego mamusia zapierdziela z ręczną
      maszynką do mielenia, nieważne że mięso wychodzi takie samo zmielone ręcznie czy
      elektrycznie, ważne że jak ktoś sobie przy tym rąk nie urobił, to pasztet -
      choćby najsmaczniejszy - niewiele jest wart w jego oczach. I tak sobie wtedy
      postanowiłam, że niech sp...la, moja w tym głowa żeby już nigdy nie opychał się
      zrobionym przeze mnie pysznym domowym pasztetem, niech sobie do makdonalda idzie
      skoro dla niego to żadna różnica.
      Dodam, że gościu raczej w życiu sam nic nie ugotował, bo nie umie, jak kiedyś
      miał zrobić leczo to była wielka akcja pod tytułem uwaga, XXX robi leczo.
      • echtom Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 22:10
        > Niektóre kobiety tak lubią. Czują się wtedy ważniejsze, czy coś.

        Z tego samego powodu istnieją też kobiety, które nie dopuszczają domowników do pomocy przy pracach domowych.
        • mik5 Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 12:15
          No nie wiem... Ja nie dopuszczam, bo domownicy tzn. mąż nie
          robią "po mojemu" (klasyczne już nieprzetarte blaty kuchenne przy
          okazji zmywania), a nie dlatego ,ze lubię się urobić.
          • echtom Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 16:02
            Uuu, niedobrze, zapachniało perfekcjonizmem wink Powody niedopuszczania domowników do tych prac mogą być różne, mi akurat skojarzył się przypadek z realu w związku z tezą autorki wątku.
          • paolka_82 Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 16:31
            O masz... a ja myślałam, że tylko mój mąż jak zmywa to ZMYWA a nie sprząta
            kuchnię. Wycwaniłam się i nie mówię "pozmywaj" tylko "ogarnij kuchnię". Inaczej
            to w życiu by kuchenki nie przetarł. smile
            • rotera Re: Wróciłam od teściów 24.07.09, 17:41
              'ogarnij kuchnie' według mojego znaczy też blaty i blachy, ale
              niestety nie oznacza śmieci i nalania wody do ekspresu, żeby rano
              nacisnąć tylko guzik...
              wyliczanka niestety...jak mówie 'zrób wszystko' to pyta co dokładnie
              bo może to znaczy porządek w szufladzie z przyprawami...(które sam
              porozwalał 5 min wcześniej)...
              dopuszczam do obowiązków, ale czasem więcej czasu zajmują instrukcje
              niż fatyczna czynność.
    • eilian Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 19:56
      Moja matka jest podobna, taki typ męczennicy, też pierze we frani... A o mnie
      mówi z przekąsem "hrabina", choć myślę, że w głębi duszy trochę mi zazdrości,
      także męża, który docenia mój trud i robi mi herbatę, zmywa naczynia itp.
      Cieszę się, że nie jestem taka jak ona: sterana życiem (w znacznej mierze na
      własne życzenie), sfrustrowana kobieta.
    • triss_merigold6 Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 21:06
      Tej pani gratulujemy świetnie wykonanej nikomu nie potrzebnej
      roboty. Rasowa męczennica. Ale faktycznie są takie kobiety co jak
      się nie namęczą, nie spocą, nie padną na ryj to będą się źle czuły i
      tego samego wymagają od innych kobiet.
    • atra1 Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 21:06
      a propos franczeski - miałam w wynajmowanym mieszkaniu na studiach, w życiu nie zamieniłabym na automatyczną, ale najbardziej doprane białe rzeczy miłam właśnie z franki

      ale to płukanie i wyrzymanie, yyyy

      Co do teściowej - chyba jest ofiarą mitu, że żeby było dobrze trzeba się urobić po łokcie, jeszcze pewnie kobeita ma w bólach rodzić, bo inaczej to matką nie jest itd
      • kannama Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 21:12
        to nie tylko kobiety tak maja. Mój teść rąbie drewno zepsutą siekiera- tzn taką
        w której ostrze spada z trzonka, bo sprawną siekierą to każdy głupi potrafi. To
        już taka mentalność ludzi, którzy wychowywali sie z czasach kiedy wiecej trzeba
        sie bylo narobić żeby zrobić i jak sie teraz nie narobią to robota mało wartościowa.
        • triss_merigold6 Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 21:17
          I szczęść im Boże byleby oszczędzili innym swoich cennych rad.
    • lubie.garfielda Re: Wróciłam od teściów 22.07.09, 22:46
      Widzę, że nie muszę wam pisać, że pranie we frani to zaledwie ułamek
      jej bezinteresownego poświęcenia się dla rodziny które jest
      wypominane bliskim na każdym kroku
      • jantarowo Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 11:20
        no to kup tesciowej porzadna pralke, obie skorzystaciesmile
        • lubie.garfielda Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 11:27
          jej nie warto nic kupować. Bo np. nowymi talerzami to ma zawaloną
          całą meblościankę a w urzyciu są takie z których byś bała się dać
          jeść psu. Jak określiła to jej córka "mama wyposarza się na tamten
          świat" wszystko co nowe jest święte i nie wolno tego ruszyć. Pozatym
          ona lubi tak tyrać
          • chicarica Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 11:43
            Z tego co piszesz, to właśnie jest taki typ, co kocha się poświęcać i tym
            poświęceniem i cierpiętnictwem trzyma w szachu wszystkich wokół. Trzeba na
            paluszkach chodzić i robić wszystko jak mamusia chce, bo mamusia się tak
            poświęca. Tja. Znamy ten model.
            Ty wiesz, że mnie - małą dziewczynkę wtedy - babcia potrafiła opierniczyć, że
            zamiast się schylać do zawiązywania butów, to ja kucam? Bo schylanie się jest
            trudniejsze. Ch... że ortopedzi zalecają kucanie, bo kręgosłup mamy tylko jeden
            na całe życie. Trzeba się schylać, a potem jęczeć jak plecy bolą. Ona też była
            taką cierpiętnicą.
        • scarlett.o-hara Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 17:50
          A propos nowej pralki, to moja teściowa ma nową a i tak pierze ręcznie. Bieliznę to rozumiem, że można, zwłaszcza że jak jest delikatna, ale pościel, ręczniki - nie wyobrażam sobie tego płukać i wykręcac ręcznie. My po slubie mieliśmy sobie upić pralkę, to powiedziała mojemu mezowi, że po co nam pralka, bo mam prać ręcznie. Brak słów. Jak oa chce, to niech pierze, mi szkoda czasu i sił na takie rzeczy, poza tym ręce się niszczą od detergentów...
    • budyniowatowe Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 16:41
      A tak wogole to co masz do tesciowej?

      A Frania to calkiem fajne urzadzenie. W moim rodzinnym domu stoi do
      dzisiaj obok aoutomatu i bywa nawet czasami uzywana :o)
      • tosterowa Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 18:48
        Wlasnie?
        A niech se kobita pierze w tej frani, jak chce, krzywde komus tym robi? ;p
        • chicarica Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 18:51
          Nie kumasz. To nie jest typ, który "sobie pierze" we frani i nikomu tym krzywdy
          nie robi. To typ, który uważa, że prać we frani powinien każdy, a już zwłaszcza
          synowa, i że kto nie pierze we frani, ten jest hrabina i leniwa d... .
          • tosterowa Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 19:06
            No ale ona sobie uwaza i co w zwiazku z tym? Uwiazala synowa do tej frani, czy
            co? Nawet mlika nie poslodzila dziecku. Potraktowalabym to jako rodzinny folklor
            i tyle.
            • lubie.garfielda Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 23:25
              mleko posłodziła. Na szczęście małej nie smakowało i prawie tego nie
              ruszyła.

              ja jestem taka niedobra matka która uważa, że dwulatka może się obyć
              bez słodyczy i słodzenia
    • q_fla Re: Wróciłam od teściów 23.07.09, 21:35
      U mojej teściowej mieszkającej na wsi w łazience stoi automat,
      frania i wirówka. Z automatu nie korzysta wcale, z frani raz na
      miesiąc, zazwyczaj wszystko pierze w rękach i potem odwirowuje w
      wirówce. Ale to jest starsza kobieta i można zrozumieć jej dziwactwa.

      Za to jej córka lat 35, mieszkająca od 15 lat w duzym wojewódzkim
      mieście, w bloku, mająca wyższe wykształcenie ma w domu identyczny
      zestaw urządzeń do prania z identycznym systemem jego
      wykorzystania...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka