Dodaj do ulubionych

nie chcę puścić synka do teściów

26.08.09, 00:07
Witajcie dziewczyny, nakreślę Wam pokrótce moją sytuację.

Mąż uparł się, żeby zabrać starszego synka (4,5 roku) do teściów, a
ja nie chcę się zgodzić i trwa zimna wojna.
Teściowie mieszkają 160 km od nas, spokojnie 2,5 godziny drogi
samochodem. W domu mamy 2,5 miesięczne niemowlę.
Mąż dużo pracuje, często wyjeżdża na 2,3 dni. Najchętniej wyrwałby
się jeszcze na weekend, a mnie każda pomoc jest na wagę złota.
Choćby to, że weźmie małego na ręce, chwilę ponosi, pogada, wyjdzie
na spacer. Wtedy mam szansę zaczerpnąć tchu
(karmię piersią, więc jestem z małym non-stop, jak wychodzę, to na
zakupy i to biegiem).
On twierdzi, że jak wyjedzie i zabierze starszego, to ja mam luz
blues i powinnam się cieszyć.
Teściowie są na emeryturze, mają auto, ale teść ostatnio przyjechał
jak mały się urodził, potem już potrzeby nie odczuł.
W tej samej miejscowości mieszka brat męża, a chrzestny starszego,
który w ciągu tych 4,5 roku był u nas 3 razy! (na żadne urodziny
oprócz roczku nie dał rady przyjechać, o prezencie nie wspomnę).

Wkurza mnie to, dlatego nie chcę posyłać tam synka, skoro rodzina
nie czuje potrzeby zobaczenia się z nim (czy z nami).

Poza tym boję się, że moja chorobliwie oszczędna teściowa znowu
nakarmi synka tygodniowym rosołem i jeszcze mięso z porcji rosołowej
oskubie i mu wciśnie (nie przesadzam, przerabiałam to setki razy).
Ja nie będę mogła tego dopilnować, a mój mąż, jak już się znajdzie
obok mamy, czuje się zwolniony z wszelkich obowiązków (wywali się na
kanapie i przesiedzi tak cały dzień naprzeciw ojca).

Poza tym synek jeździ najwyżej na trasach 40km, do dłuższych jest
nieprzyzwyczajony, raczej średnio znosi dłuższe wyprawy, trzeba go
stale podczas drogi czymś zajmować. A tak będzie jechał sam z tyłu.

Mąż się uparł i każda rozmowa na ten temat kończy się kłótnią.

Czy ja jestem nienormalna?
Co powinnam zrobić? Puścić synka, niech jadą? Postawić na swoim?


P.S. Podczas ostatniej kłótni, kiedy to wyrzuciłam mężowi, że jestem
zajechana, bo karmienie, sprzątanie, pranie, gotowanie, ogród,
nieprzespane noce, starszy synuś, 24h na dobę uwiązana, a mężuś w
hotelu w saunie siedzi, usłyszałam "No co chcesz, przecież jesteś
MATKĄ"






Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 00:12
      Moim zdaniem jak najbardziej powinnaś puścić.
      • ona33 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 13:02
        Niestety...sama się już oceniłaś,ale NAPRAWDĘ jesteś NIENORMALNA !!!!!
        Mając tak zapracowaną matkę ,starszy syn będzie najszczęśliwszy u dziadków i już nigdy w przyszłości nie ograniczaj mu tych kontaktów !!!Dziecku potrzebna jest CAŁA RODZINKA ŁĄCZNIE Z DZIADKAMI A NIE TYLKO MATKA- POLKA ZMĘCZONA ŻYCIEM!!! NIE WSPÓŁCZUJĘ , SAMA DOPROWADZIŁAŚ SIĘ DO TAKIEJ BEZNADZIEJNEJ SYTUACJI...PAMIĘTAJ ,ŻE NIE MA LUDZI NIEZASTĄPIONYCH !!!!!PRZECIEŻ MASZ TEŻ MĘŻA I OJCA WASZYCH DZIECI!!!!
        Tobie jest potrzebna też terapia u psychologa...zastanów się jak fatalnie żyjesz !!! pozdrawiam...
        • trurl100 Masz zupełną rację. 28.08.09, 13:07
          jak mąż chce jechać - niech jedzie z niemowlakiem.
          • trurl100 I jeszcze dodam 28.08.09, 13:16
            dlaczego twój mąż nie pierze, nie rozwiesza prania, nie prasuje ?
            Sprzedaj mu te zajęcia. Macie chyba pralkę automatyczną ? W domu
            mamy równouprawnienie, i wiem sam jak wkurza rozwieszanie prania i
            sortowanie później do szafek itp. Chyba się sama wpędziłaś w jakiś
            kierat. Żeby było jasne - jestem mężem, mam 2 małych dzieci i
            jednego 18 latka.
            • dorisw1978 O której do domu wraca Twój mąż?????? 28.08.09, 13:18
              • dorisw1978 Sorry, o której wracasz z pracy???? 28.08.09, 13:19
              • dorisw1978 tzn. o której wracasz z pracy??? 28.08.09, 13:20
                • trurl100 Re: tzn. o której wracasz z pracy??? 28.08.09, 13:43
                  Wracam zazwyczaj o 18- 18.30.
                  • dorisw1978 Re: tzn. o której wracasz z pracy??? 28.08.09, 13:58
                    no widzisz,mój mąż wraca o 19ej, 20ej, 21ej albo wcale, bo jedzie
                    dalej w Polskę na 2-3 dni, a po powrocie z pracy przejmuje opiekę
                    nad starszakiem. W weekendy zazwyczaj robią cos razem. Staramy się,
                    aby nie poczuł się odrzucony w zwiazku z pojawieiem się nowego
                    czlonka rodziny. odkurza tez, myje podłogi, robi cos " koło domu",
                    nie jest tak, ze lezy do góry brzuchem
                    chodzi mi o to, że on ma czas odetchnąć od dzieci, choćby w hotelu,
                    jak nikt mu nie marudzi do ucha, a ja tez jestem czlowiekiem i tego
                    oddechu potrzebuję.
                    i zaznaczam po raz kolejny, piszę o specyficznym etapie mojego
                    zycia, z dzieckiem non-stop u piersi...
                    • lavinka Re: tzn. o której wracasz z pracy??? 28.08.09, 17:05
                      Znaczy najwyższy czas dziecko od piersi odstawić.
            • bejobak Re: I jeszcze dodam 29.08.09, 08:45
              Do trurl100- w pełni popieram Twoją tezę. Niestety w naszym kraju tak się
              przyjęło, że facet to pan i władca i po przyjściu z pracy: siada do stołu-
              służąca musi podać obiad, po obiedzie walnie się na wyro lub fotel- pilot i tv,
              ewentualnie gazeta, oraz nieodzowne piwo. Później z kolegami na piwko,
              ewentualnie znów tv, służąca podaje kolację.... Zapytaj się później takiego jaki
              rozmiar ubrań nosi jego dziecko, na co chorowało, jakie ma zabawki, ulubione
              zajęcia- nie wie tego. Wielu ludzi myśli, że jak kupi się dziecku drogie zabawki
              to spełni się obowiązek rodzicielski- dziecko same się będzie bawić. Niestety
              całą tą sytuację pielęgnują nasze (moja nie) żony, które służą niczym sławna
              Isaura swoim panom wypruwając z siebie flaki. Wiele mediów również zajmuje się
              pielęgnowaniem takich zachowań pisząc: "czy Twój mąż potrafi włączyć pralkę",
              "jak obsłużyć zmywarkę". Chyba tylko debil nie potrafi obsługiwać sprzętu agd.
              Osobiście nie wyobrażam sobie, żebym nie współpracował z żoną w prowadzeniu
              domu, wychowaniu dzieci etc. Pzdr...
        • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 13:17
          a masz dzieci??? bo jeśli tak to nie sądzę, że nie byłaś zmęczoną
          zapracowaną matką z wiszącym 24 h na dobę dzieckiem u piersi, bo ja
          2 miesiące temu urodziłam dziecko! Najpierw przeczytaj dokładnie
          wątek, a potem się DRZYJ!
          żadna ze mnie Matka-Polka, prowadzimy normalne życie, spotykamy się
          ze znajomymi, mam czas na swoje pasje, ale piszę o konkretnym etapie
          mojego życia, więc daruj sobie, jak nie wiesz o co chodzi
          • ona33 słowa "DRZYJ" nie używają kulturalni... 28.08.09, 16:11
            Przeczytałam ze zrozumieniem cały wątek i sądzę, że jesteś w totalnej depresji poporodowej i tylko dlatego nie napiszę co myślę o takich anonimo- piszących na forum i obrażających ludzi!
            Ja Ciebie nie obraziłam i nie życzę sobie tego z Twojej strony!
            Tak ,jestem matką...ale zachowywałam się normalnie w tamtym trudnym okresie.
            Ty wszystkich nienawidzisz...kto nie przyznaje racji ten jest wrogiem! Na koniec ponawiam tylko radę...do psychiatry!!!
            • olala_29 Re: słowa "DRZYJ" nie używają kulturalni... 28.08.09, 17:35
              Faktycznie nie obrażasz innych "nienormalna" wykrzyczana przez Ciebie,
              (kulturalną i z wyczuciem wszak)Caps Lockiem toż to sama słodycz.
            • ostatni_leming hmmm... 28.08.09, 22:28
              mialem podobny przypadek kiedy moje dzieci mialy 3,5 lat i 10mcy. w
              zeszle swieta BN chcialem pojechac na 40 rocznice slubu moich
              rodzicow, nawet na kilka godzin (60km = ok. 50min). Zona nie chciala
              pojechac, nie moglem pojechac ze starszym dzieckiem, bo sama z
              tesciowa nie da sobie rady z malym. co zrobilem: zabralem dwojke na
              3-4 godziny i pojechalem nimi sam. straszyla mnie rozwodem,
              odebraniem praw rodzicielskich, ze jestem nieodpowiedzialny i
              narazilem zycie dzieci, w jaki sposob nie jest w stanie okreslic,
              ale zawsze cos moglo sie zlego przydazyc. jakis komentarz? jestem
              stukniety? maminsynowaty? cokolwiek?
            • pannna_cotta Re: słowa "DRZYJ" nie używają kulturalni... 29.08.09, 09:30
              ona33 - czy Ty uważasz, że jedynie słuszny pogląd na świat to ten, który Ty sama
              prezentujesz? A jeśli ktoś myśli, robi, żyje inaczej to już jest nienormalny i
              ma iść do psychiatry? I co to znaczy, że zachowywałaś się "normalnie"? Normalnie
              według jakich norm?
              Sądzę - trzeźwo oceniając jako nie-matka, że to Ty masz jakiś problem. I owszem,
              obrażasz autorkę wątku, która z pewnością nie oczekuje takich wypocin jak Twoje.
              Nie radzisz - ziejesz agresją i nienawiścią, bo ktoś nie biega z uśmiechem na
              ustach za całą najcudowniejszą na świecie rodzinką, która ma tego kogoś totalnie
              gdzieś.
              Wiesz, co to jest empatia? Bez tego ani rusz w kontaktach międzyludzkich. A
              właśnie empatii brakuje zarówno bliski Autorki wątku, jak i Tobie.
          • tacx Re: nie chcę puścić synka do teściów 29.08.09, 09:35
            Jak to wszystko czytam to dziekuję Bozi że nie obdarzyła mnie pragnieniem
            załozenia kiedykolwiek rodziny. Idę na rower. pa..
            a tygodniowy rosół to chyba sam może do was przyjść na własnych nogach? Kurak
            przynajmniej sobie zmartwychwstanie

            pa.

          • joacabrel Re: nie chcę puścić synka do teściów 31.08.09, 09:01
            Witaj,

            bardzo dobrze Cię rozumiem. Dwójka dzieci, jedno przyssane, drugie
            zazdrosne. Przerabiałam to niedawno. I teściowie, których nie
            akceptujesz do końca i w zwiazku z tym nie chcesz puscić do nich
            synka. Miałam, czy mam wciąż, podobnie. Pamiętam jak teściowa
            chciała zabrać mojego starszego syna, wtedy 2-latka, do rodziny na
            wakacje i ja się nie zgodziłam, bo powiedziałam, że nie wytrzymam
            bez niego tydzień, czy dwa. Od tamtej pory układy są powiedzmy
            poprawne, a syn ma już 6 lat. Ale w kwestii wysyłania dziecka z
            babcią (teściową)-odpuściłam. Dziecko potrzebuje dziadków ze strony
            męża też smile. Nawet jak tego nie akceptujesz do końca. Czy Twój synek
            chce do dziadków pojechać? To już całkiem duży chłopak, zapytaj go.
            Myślę, że przez tydziń nie zrobią mu krzywdy. Chyba, że są
            kompletnie nieodpowiedzialni i uważasz, że stanie mu się coś. Ale
            jesli chodzi tylko o tygodniowy rosół, czy mięso z tygodniowego
            rosołu, to odpuść. Daj mu wakacje, i sobie też.
            Wiem, jaka musisz być zmęczona po całym dniu z dwójką, cały czas do
            dyspozycji, jednego karmić, drugiego zabawiać. Pozwól mężowi jechać
            z synem. Przeżyjesz to, zobaczysz, tylko nie możesz cały czas
            myśleć, że mały tam je ten stary rosół.
            Odpoczniesz troszkę Ty (masz mozliwość żeby ktoś się choć na chwilę
            zajął niemowlakiem, żebyś mogła coś zrobić dla siebie?) i syn będzie
            mieć wakacje. Chyba nie ma sensu robić awantur z takiego powodu. A
            swoją drogą, możesz zapytać teściów, dlaczego Was częściej nie
            odwiedzają, czy chrzestnego syna. Może nie chcę Wam przeszkadzać, a
            może im to nie przyjdzie do głowy z różnych powodów.
            Na pewno jest wspaniałą mamą, a to że pozwolisz synowi na pobyt u
            babci, tego nie zmieni. Powodzenia. Pozdrawiam.
            PS. Wczoraj mój starszy syn wrócił z tygodniowych wakcji z teściową.
            Żyje i ja też. Gdybym miała mozliwość zmieniłabym teściów, na
            innych, ale się nie da, więc co można zrobić
      • bejobak Re: nie chcę puścić synka do teściów 29.08.09, 08:33
        Ja bym nie puszczał jeżeli oboje rodziców się nie zgadza. Ogólnie zastanawia
        mnie sprawa wtrącania się rodziców/ teściów do spraw wychowania wnuków i
        faszerowania różnymi "smakołykami". Znam kilka przypadków, gdzie zbytnia
        ingerencja w.w. osób doprowadziła do rozwodu. Wielu dorosłych ludzi mimo, iż
        poślubili ukochaną podobno osobę nie potrafi być samodzielna i nie chodzi mi tu
        o miłość do rodziców. Ja osobiście odwiedzam teściową 5- 6 razy w roku i nie
        widzimy z żoną powodów żeby robić to częściej. Zaznaczę tu, że moja żona ma
        wspaniały kontakt z matką i bardzo ją kocha. Jeżeli nie chcesz, to nie puszczaj
        dziecka. Z tego co piszesz, to mąż pojęcia nie ma jak musisz zasuwać w domu
        podczas jego nieobecności. Radzę Ci podczas jego nieobecności nie posprzątaj,
        pracuj etc. Niech zobaczy, że nadmiar obowiązków nie pozwala Ci na wiele. Pzdr.
    • mruwa9 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 00:17
      Twoje starsze dziecko naprawde ma 4.5 roku? Bo masz obawy, jakbys
      niemowlaka wysylala. Niech jada, naprawde bedzie Ci lzej. Z
      niemowlakiem rozlozysz sie przed telewizja i luz blues. A 4.5-latek
      to nie niemowle, za ktorym trzeba chodzic krok w krok.Polowa rodzny
      chce Ci sie sprzatnac na kilka dni, a Ty nosem krecisz...
      IMHO przesadzasz, i to bardzo.
    • mania2424 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 00:22
      ja bym się zgodziła bez wahania, a że teściowa oszczędna i słabo karmi to nie
      problem, nic mu sie nie stanie - najwyżej troszkę schudnie.
      Popatrz na to z drugiej strony, dziecko zmieni klimat, pobędzie z dziadkami, mąż
      odwiedzi rodziców.... Pomyśl, że on tego też potrzebuje - troszkę empatii
    • camel_3d znowu te podle tesiowe... 26.08.09, 07:48
      no patrz...sknery, skompiradla, kompletnei sie nie interesuja smile)))
      a jak maja si einteresowac skoro nie puszczasz dzeici do nich big_grin

      • dorisw1978 Re: znowu te podle tesiowe... 26.08.09, 10:28
        jeśli już to skąpiradła,
        a co do skner, to oni wyjadają wszystko do OSTANIEGO okruszka, żeby
        się nie zmarnowało (to nic, że wędlina ma 2 tygodnie, a w dżemie
        jest pleśń - wyjmie się)

        nie jestem przewrażliwiona, mnie to się po prostu nie mieści w
        głowie, i póki tak sobie robią między sobą, to mnie to nie
        interesuje, ale jak w grę wchodzi moje dziecko, to już nie potrafię
        być obojętnasad
        • nglka Re: znowu te podle tesiowe... 26.08.09, 10:32
          Myślę, że większość, która nie ma z tym styczności - po prostu nie zrozumie.
          Babcia mojego Połówka też jest taka. Parówki z nalotem umyje pod kranem,
          poczęstuje dwutygodniowym pasztecikiem, ostatnio dała w prezencie śmierdzącą
          zabawkę. Przykre. Nie zostawiłabym u Niej dziecka z obawy przed zatruciem
          pokarmowym i niech każdy gada co chce, za to pojechać z dzieckiem - owszem, albo
          zaprosić Ją do nas - i kontrolować, co dziecko dostaje.
          • 43agawa Re: znowu te podle tesiowe...eeee tam 28.08.09, 15:00
            No nie przesadzajcie;moja teściowa napoiła mojego syna Ambroksolem,
            tzn.podawała mu ten lek jak zwykły syrop na kaszel i przeżył.Co
            prawda wymiotował nagromadzonym śluzem i kasłał przez całą noc, ale
            babcia chciała dobrze dla wnuczka.A Twój syn na pewno przeżyje i
            podróż samochodem i wizytę u dziadków, więc nie zabraniaj i
            korzystaj z tego.Myślę, że problem lezy gdzie indziej-jak wyjadą bez
            Ciebie, to stracisz nad nimi kontrolę, a prawdopodobnie jesteś z
            tych, którzy lubią kontrolować sytuację, być może nadmiernie.Nie
            moge Ci poradzić, żebyś zajęła się sobą, bo to mało realne, jak sie
            ma dziecko przy piersi, ale daj facetom trochę wolności, niech z
            soba pobędą.Przekonasz się,że wszystko będzie dobrze.Powodzenia i
            pozdrowienia
            • lia.13 Re: znowu te podle tesiowe...eeee tam 28.08.09, 16:14
              a mnie się wydaje, że tu nie o kontrolę chodzi, ale o faktyczny problem. Dla
              dziecka, które było stale z matką wyjazd do nieznanej mu rodziny może być sporym
              stresem (o tym trzeba z mężem porządnie porozmawiać), po drugie, trzeba męża
              uczulić, aby robił częste postoje w czasie podróży, po trzecie, cóż z tą higieną
              to jest tak, mnie też bierze obrzydzenie na widok mycia obślizgłych parówek z
              nalotu, czy też spleśniałego dżemu w słoiku, ale podobno dziś dlatego mamy
              problem z alergią, bo za higienicznie żyjemy wink zatem, może warto wysłać
              dziecko. Owszem, podenerwujesz się trochę, ale będziesz mieć kilka dni spokoju.
              Myślę, że warto, a dziecka Ci od razu nie otrują wink
          • majself Re: znowu te podle tesiowe... 28.08.09, 19:09
            A Ty jak byłaś mała, nigdy się niczym nie zatrułaś?
            • dorisw1978 Re: znowu te podle tesiowe... 28.08.09, 21:17
              nie
        • e-zalamka Re: znowu te podle tesiowe... 26.08.09, 15:03
          jak się nie ma argumentów to najlepiej się do błędów przyczepić.
    • mw144 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 07:58
      Jak masz jakiś problem psychiczny żeby stracić z oczu 4,5 latka z ojcem na 1-2
      dni, to pakuj się i jedźcie wszyscy razem. Tylko nie wiem jak teściowa z Tobą
      wytrzyma, bo zadaje się, że strasznie przewrażliwiona jesteśwink
      • atena12345 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 08:33
        Nie wiem w czym masz problem. Niech jada.
        A tekst o mięsie z porcji rosołowej mnie rozwalił - jakby otruc
        dziecko chcieli..
        • mruwa9 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 09:25
          no bo ona dziecko tylko delikatesami, truflami i kawiorem karmi. A
          nie jakims pospolitym miesem z rosolu...
          • melixsa Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 09:56
            Przesadzasz. Traktujesz swoje 4,5 roczne dziecko jakby kaleką było. To mój 4
            miesięczniak spokojnie więcej, niż 40km przejeżdża i to z uśmiechem na twarzy.
            narzekasz na przemęczenie, a chyba sama z upodobaniem podświadomie odgrywasz
            role cierpiącej matki.
            • mruwa9 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:17
              Ale to chyba nie do mnie?
              Bo moj maz swego czasu sam z 2-latkiem pojechal w 30-godzinna
              podroz (zawiozl dziecko do dziadkow na wakacje), a z dwojka dzieci (
              mlodsze mialo 3.5 roku) sam pojechal w gory na narty na 4 dni.
              Domyslam sie, ze to bylo do autorki watku.
              • melixsa Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 15:18
                Do autorki mruwa, do autorki smile)
          • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:25
            Nie jestem przewrażliwiona i nie karmię dziecka kawiorem ani
            truflami.

            Jak poszłam rodzić, zostawiłam jej dziecko pod opieką i pełną
            lodówkę (prosiłam, żeby zrobiła młodemu rybę i brokuły, które były w
            zamrażarce - bardzo lubi tak na marginesie). W sobotę przed pójściem
            do szpitala (poszłam w poniedziałek)ugotowałam rosół. I mój synek
            cały tydzień jadł ten rosół i mięso z niego! I nic więcej mu nie
            zrobiła.
            No czy to jest przesada z mojej strony? chyba nie.

            Zresztą szwagierka ma podobne odczucia, więc coś chyba w tym jest.

            Może rzeczywiście zbyt egoistycznie podchodzę do sprawy, ale gdy
            przyjeżdżamy tam, a teść nawet nie podniesie się z przed telewizora
            (i tu znów nie przesadzam), żeby się z wnukiem pobawić chwilkę, to
            jest mi przykro i nie dziwcie się, że nie mam ochoty jeździć ani
            dziecka puszczać.
            A synek patrzy na dziadka, nie wie o co chodzi i co chwilę mówi, że
            dziadek nie chce się z nim pobawić. (dziadek jest okazem zdrowia)
            Najchętniej pojechałabym z nimi,chyba zaproponuję takie rozwiązanie.
            • semi-dolce Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:35
              Aż tak bardzo nie ufasz ojcu swoich dzieci, by zostawić mu syna na tydzień?

              Naprawdę uważasz, że babcia twojego syna chce zrobic mu krzywdę?

              Naprawdę uważasz, że 150 kilometrów to taka daleka podróż?

              Naprawdę musisz sie wtrącic we wszystko?

              Wiesz o tym, że za parę lat jesli twój syn będzie chciał pobyć z babcią czy
              ciocią to to zrobi a ty nie będziesz miała zupełnie nic do powiedzenia? Wiesz o
              tym, że to jego rodzina i ma do tego prawo?

              Być może teściowie cie po prostu nie lubią - tez maja do tego prawo. Nie zmienia
              to faktu, że sa dziadkami twojego syna. Twój jak rozumiem mąż jest jego ojcem i
              ma prawo zabrać go na kilka dni na wakacje. Ma prawo zabrać go do swoich
              rodziców. Nie wtracaj się. Wyluzuj. Ciesz się z czasu, który będziesz miała
              tylko dla siebie i niemowlaka.
              • ophelia78 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:54
                >Naprawdę uważasz, że babcia twojego syna chce zrobic mu krzywdę?

                Nie, nie chce. Ale może go otruć zupełnie niechcący - bo jej się naparwdę
                wydaje, że nie ma nic złego w jedzeniu tygodniowej zupy.

                Nie wiem, co doradzić, ale mężowi przydałby się zimny prysznic...
              • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:59

                > Aż tak bardzo nie ufasz ojcu swoich dzieci, by zostawić mu syna na
                tydzień?

                ufam, jak zostają sami we dwójkę jestem zupełnie spokojna

                > Naprawdę uważasz, że babcia twojego syna chce zrobic mu krzywdę?
                Nie uważam, że chce to zrobić świadomie, ale jest tak przekonana że
                to co robi, jest zupełnie normalne i na porządku dziennym, że może
                zrobić to nieświadomie

                Kiedyś postawiła u nas synka w otwartym oknie na parapecie na 2
                piętrze, bo nie zauważyła, że okno jest otwarte!dobrze, że mieliśmy
                siatkę na komary, bo by wyleciał!

                jeszcze się dziwicie?
                • semi-dolce Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 11:03
                  Ale przecież syn ma jechac z ojcem, nie sam.
                • kali_pso Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 20:25


                  No ale co, mąż u mamusi przeistacza się nagle w organizm
                  jednokomórkowy, który to juz opieki nad dzieckiem nie umie sprawować?
                  Bo jak w domu to w porządku a u mamusi to niedojda?
                  To rzeczywiście fajnie o nim świadczy...
                  • nutka07 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 15:30
                    Pewnie umie ale mu sie nie chce.

                    My jak wchodzimy do tesciowej to moj maz sie wylacza. Ja z nia caly czas
                    rozmawiam, zajmujemy sie dziecmi a on jakby za szyba byl. W domu robimy wszystko
                    i on i ja ale u tesciowej nie musi, wiec 'korzysta'. Ona moze go wyreczyc,
                    przeciez wnuki z wizyta przyjechaly wink Tak to wyglada dla mnie.
                    • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 17:09
                      dokładnie tak!
            • mruwa9 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:55
              Tesciowa opiekowala sie dzieckiem , dziecko przezylo i jak sie
              domyslam, ma sie calkiem niezle.Zreszta nie wiesz, co oprocz tego
              rosolu dziecko jadlo: moze babcia zabrala go na pizze? Na drugi raz
              gotuj mala porcje rosolu, tak na jeden-dwa obiady wink Teraz pewnie
              mlodemu, zwlaszcza pod opieka taty, rowniez nic sie nie stanie,
              nawet, jesli bedzie jadl mieso z rosolu czy chodzil w skarpetkach
              nie do pary. Nie upupiaj swoich panow (dziecka, swoja kwocza opieka,
              a meza- brakiem zaufania w jego ojcowskie kompetencje), miej do nich
              troche zaufania i pozwol im na samodzielnosc. Zwlaszcza, ze 4.5-
              latek to kawal chlopa i o swoje potrafi powalczyc.
              • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 11:09
                Nie, nie zabrała na pizze, mąż zabrał do restauracji (mimo
                zapakowanej lodówki i wręcz rozpiski, kiedy co ma zrobić), a poza
                tym poprosiłam mamę o gotowanie i w końcu jeździli na obiady do mamy
                (ale rosół młody na kolację dostał, żeby się nie zmarnował)

                moja teściowa wiecznie ma sra...kę i twierdzi, że to alergia
                pokarmowa, czyżby?

                co do męża, niestety niereformowalny, może zabrać dziecko na piłkę,
                tenisa, basen, do kina, wykąpać, poczytać, uśpić - tutaj naprawdę
                bardzo mi pomaga, ale jak już pisałam, w obecności mamy odpuszcza, a
                ona napiera, napiera i choć zgody nie dostanie, i tak zrobi swojesmile
                • budyniowatowe Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 19:44
                  dorisw1978 napisała:

                  > Nie, nie zabrała na pizze, mąż zabrał do restauracji (mimo
                  > zapakowanej lodówki i wręcz rozpiski, kiedy co ma zrobić),

                  Biedny maz, nawet nie moze zjesc to na co ma ochote, tylko wedlug
                  rozpiski musi jechac smile
                  • jelly_kitten Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 14:00
                    Czy Wy sie juz wszystkiego czepicie? Czy ja o czyms nie wiem i to jakas publiczna nagonka jest na Doris?

                    Dziewczyna 2,5 mies po porodzie, z drugim malym dzieckiem, mezulek w hotelach i wiecznie poza domem. Ona by chciala spedzic z nim troche czasu kiedy on ma juz wolne, byc troche chociaz wyreczona od obowiazkow, a ten len chce jechac do mamusi, bo wie, ze tam nic nie bedzie musial robic.

                    NIE PUSZCZAC, dac liste rzeczy do zrobienia.
                    I tyle.

                    'Jestes matka, wiec musisz tyrac?' Co to za argument? Samotna matka nie jest.
                    • madzior87 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 14:30
                      W końcu ktoś coś inteligentnego napisał zamiast z zajechanej kobiety robić jędzę
                      i potwora...
                      • milka1st Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 14:52
                        sama na własne życzenie się "zajechała" ona jest oazą mądrości
                        zawszyscy są beee, szczególnie teściowie i nie jest istotne to, że
                        to oni właśnie wychowali człowieka którego za męża wzięła , jakimś
                        cudem przeżył jedzenie tygodniowej zupy.jak troche odpuści jak jej
                        dziewczyny radzą to może się zdystansuje i zrozumie , że jak pyta o
                        radę a ktoś jej udziela takowej nie po jej mysli , to nie oznacza
                        zaraz że ją atakuje.
                        • madzior87 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 15:23
                          O tą zupe to akurat najmniej chodzi. Oczywiście każdy ma swoje zdanie na ten
                          temat, ja po prostu uważam, że wychowywanie dwójki małych dzieci jest oczywiście
                          piękne ale i bardzo męczące. Czytając tego posta zwróciłam uwage głównie na to,
                          że autorce tematu jest chyba zwyczajnie przykro, że mąż mając troche wolnego
                          czasu woli pojechać byczyć się do rodziców i twierdzi, że to po to by jej było
                          lepiej, zamiast być przy niej i zwyczajnie pobyć razem jak rodzina.
                        • umasumak A Ty naprawdę uważasz, że karmienie dziecka 28.08.09, 15:35
                          tygodniową zupą, czy oślizgłą wędliną jest OK? Tym razem "przeżyło", ale dasz
                          głowę, co będzie następnym?
                        • lia.13 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 16:29
                          taa, mąż wraca do domu o 20, na weekendy jeździ w delegacje, a jak go prosi o
                          pomoc, to słyszy: "w końcu jesteś matką". I na własne życzenie się zajechała? to
                          co ma zrobić, rozwieść się z palantem, żeby otrzeźwiał?
                    • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 15:11
                      widzę, że jako jedna z niewielu naprawdę zrozumiałaś, co chciałam
                      prekazacsmile dzieki
                      pozdrawiam
                      • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 15:16
                        to było do jelly_kitten oczywiście
                        • lia.13 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 16:25
                          aaaa, no to jeśli nie chcesz męża puszczać z dzieckiem, a chcesz by Ci pomógł to
                          nie puszczaj. i jeszcze nie za bardzo rozumiem tego jego siedzenia w hotelu i
                          saunie, czy to należy do jego obowiązków służbowych? Bo chyba mógłby wcześniej
                          wracać do domu niż 0 20-21. I jeszcze na weekendy wyjeżdża. Chyba z nikim nie
                          romansuje na boku?
                          • lavinka Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 17:07
                            Mi to śmierdzi romansem na kilometr, ale nie jestem matką to nie wiem
                            wink))
                            • lia.13 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 18:03
                              mnie się skojarzyło, bo znam podobną sytuacją ale od strony kochanki. I dzieci w
                              tym samym wieku, facet niby z tych "porządnych", co to biedaczek szukał romansu
                              a miłość znalazł no i teraz nie wie co zrobić, bo żonę i dzieci też kocha smile
                              Tyle, ze romans się zaczął, jak żona jeszcze w ciąży była, no i wiadomo, pewnie
                              nie chciała równie często, może nieznośna była, płaczliwa, bo to hormony -
                              wiadomo, to sobie facet bardziej rozrywkową i sprawną znalazł wink
                              No i tak romans trwa.
                              Ale to może nietrafiony pomysł z mojej strony, bo jak wspomniałam, znam podobną
                              sytuację.
                              w każdym bądź razie, życzę Doris jak najlepiej, a by było jak najlepiej, to
                              niech męża ukróci i do domu przywoła. Bo to jakieś nieporozumienie, ze ona w
                              domu przy dzieciach zap.dala, a on sobie w hotelu w saunie siedzi.
                              • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 21:27
                                no cóż, z tym romansem to się jeszcze zastanowięwink

                                ale tak na poważnie to taką ma pracę, jest odpowiedzialny za pół
                                Polski, od Zakopanego po Szczecin, musiałby wracać o północy i
                                wyjeżdżać o 3ej ranosmile

                                a z tą sauną to tak dla przykładu, do siłowni czasem pójdziesmile

                                zaraz mi tu pojadą, że taką kretynkę, egoistkę i idiotkę to tylko
                                zdradzaćsmile
                                • lia.13 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 21:58
                                  w żadnym wypadku nie mam Cię ani za egoistkę, ani za kretynkę, którą należy
                                  zdradzać. Jak dla mnie to podziwiam, że cały dom na Twojej głowie i jeszcze się
                                  nie zbuntowałaś by mąż nowej pracy szukał wink
    • tusie-czek Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:04
      Pusc, odpoczniesz troszke. 160 km to niedaleko samochodem. A z tesciowa wyluzuj.
      Moj tata zawsze opowiada mojemu mezowi taki dowcip:
      Synek pyta taty: tato, jak to mozliwe ze moja ukochana babcia i Twoja okropna
      tesciowa to ta sama osoba?

      A swoja droga ja bym zabrala starszaka i z nim sie wyrwala na kilka godzin,
      sciagnela pokarm i meza z maluszkiem zostawila. To troszke meza do pionu Ci
      przywroci jesli chodzi o pomoc przy niemowlakusmile
    • adzia_p Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:18
      rozumiem Twoje obawy,sama czasami się tak spinam-niepotrzebnie smile
      przeciez wróca,a tydzień to nie wieczność. poza tym 4,5 roku to duze
      dziecko,malucha za nic w świecie bym nie wysłała do dziadków,a
      tak... złapiesz oddech.
      • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:31
        dzięki, że chociaż Ty mnie rozumieszsmile

        chyba nie będę miała wyjścia smile
    • pacynka27 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 10:40

      Niech jadą. Pomyśl o sobie. Odpoczniesz od starszego, od prania po nim,
      sprzątania, gotowania. Jak maluszek pośpi zrobisz sobie dłuuuga kąpiel, może
      poczytasz...
      Starszemu nawet na tygodniowym rosole nic nie będzie.
      I zaangażuj trochę męża w prace przy dzieciach po się wykończysz.
    • kocio54 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 11:13
      Może i jesteś przewrażliwiona co do starszego syna, jak co niektórzy
      piszą, ale co do skąpstwa i braku odwiedzin przez dziadków to masz
      rację-żenada, A mąż to k...s, któremu prawie, że kawalerskie życie
      bardzo jest na rękę. Tyle.
    • mamainki Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 12:00
      Odnosze wrazenie ze ubezwłasnowolniłas rodzine.Synowi nie chcesz odciac
      pępowiny, a męża to chyba masz ułomnego?A ugotować mąż nie potrafi?Jak kuchnia
      babci jest zła to niech mąż gotuje, ba nawet razem z synem. A jaką frajde bedą
      mieli.
      Pytasz o zdanie Forumki,ale nie podobają Ci sie odpowiedzi.Więc czego
      oczekujesz?
      Ja osobiście bym pościła,niech jadą i dobrze sie bawią.

    • karolinaa_m Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 12:05
      dorisw1978 ja Cię rozumiem smile A na tym forum to już normalka że na Ciebie najadą
      . Też mam taką a nie inną teściową i też bym nie chciała wysyłać synka jak
      podrośnie do niej. Pozatym młody ma 9 miesięcy a ona widziała go 2 razy!!
      Mieszka od nas 250km samochód mają ale no cóż nie wszystkie teściowe są takei
      jak my byśmy tego chciały. wIEM że ciężko Ci to przyjdzie ale póść małego i Ty
      odpocznij trochę bo niepotrzebnie się nakręcasz i niepotrzebnie kłócisz z mężem.
      • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 12:23
        cieszę się, że są takie z was, które mnie rozumiejąbig_grin

        jeśli ktoś tego nie doświadczy, to nie zrozumie

        i nie jest to na pewno moje spojrzenie od strony synowej, bo mój mąż
        również wiele rzeczy zauważawink

        jeśli będzie chciał nadal jechać, to nie bedę się sprzeciwiaćsmile

    • malinka_bdg Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 12:12
      Nie zazdroszczę... Ale może daj jeszcze jedną szansę, w końcu są dziadkami,
      niech się zajmą budowaniem relacji z wnukiem! A co do skąpstwa, to nie ma rady,
      daj mężowi przykaz dokarmiania synka, może on sam głodny będzie na tych
      oszczędnych obiadkach i własne głodne dziecko tez zrozumie;P?
    • mamaady Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 12:15
      Z mojego doświadczenia radzę: puść dziecko na weekend, ale tylko z
      ojcem, samo w żadnym wypadku. Jeżeli jedzie z ojcem, to nie musisz
      się obawiać, że będzie z obcymi sobie dziadkami, bo ojciec będzie
      blisko, nawet, jakby miał siedzieć na kanapie, to dziecko będzie
      wiedziało, że on tam jest. Co do rosołku babciowego: zrób rosól w
      czwartek i w piątek, to tój syn w sobotę i w niedzielę nie ruszy wink.

      A dodatkowo radzę ci zmuś swojego męża do opieki nad dwójką, a ty
      sobie gdzieś wyjdź, nawet na zakupy ciuchó zimowych, czy z koleżanką
      na kawę, tylko sama, choćby na jakieś 3 godziny co dwa tygodnie, bo
      się zamęćzysz dziećmi... I będziesz taką umordowaną Matką-Polką-
      Męczennicą.
    • smerfetka8801 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 12:43
      tak jesteś nienormalna-po pierwsze nienormalne jest to ,ze tak duże dziecko nie
      przejedzie 160km,po drugie wyraźnie plujesz jadem w stronę teściów,po trzecie
      maż ma rację,ze jak zabierze dziecko-to masz luz.i na koniec-syn nie jedzie sam
      ale z ojcem więc nie widzę problemu-ojciec to taki sam rodzic jak matka-poradzi
      sobie z opieką ipewnie nie pozwoli karmić tygodniową zupą.
      • pacynka27 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 14:28
        smerfetka8801 napisała:

        > tak jesteś nienormalna-po pierwsze nienormalne jest to ,ze tak duże dziecko
        nie przejedzie 160km,

        Często nie jeździ na długie trasy więc cóż w tym dziwnego że matka się martwi
        jak dziecko zniesie podróż.

        > maż ma rację,ze jak zabierze dziecko-to masz luz.

        Skąd możesz wiedzieć jak absorbujące niemowlę ma autorka wątku ????


        >i na koniec-syn nie jedzie sam ale z ojcem więc nie widzę problemu-ojciec to
        taki sam rodzic jak matka-poradzi
        > sobie z opieką ipewnie nie pozwoli karmić tygodniową zupą.

        Ojciec to ojciec a matka to matka. Czasem ojciec poradzi sobie lepiej niż matka,
        czasem odwrotnie.
        Znam dobrze ojca (w rodzinie się jeden taki trafił sad )który nawet by nie
        wiedział CZY dziecko jadło nie mówiąc już o tym CO jadło. Przy tym tatusiu jakby
        sobie maluch czegoś z szafki ze słodyczami nie wyciągnął z pewnością nie jadł by
        nic i cały dzień.
        • semi-dolce Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 15:19
          > Często nie jeździ na długie trasy więc cóż w tym dziwnego że matka się martwi
          > jak dziecko zniesie podróż.
          Niech się martwi, ale bez przesady, co to za długa podróż?

          > Skąd możesz wiedzieć jak absorbujące niemowlę ma autorka wątku ????
          Jakie by nie było samo niemowle jest miej absorbujące niż niemowle + czterolatek.

          Poza tym czteroletnie dziecko potrafi chyba powiedzieć, że jest głodne.
        • melixsa Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 15:26
          Jak się od początku jest taka zosia samosia, to nie ma się co dziwić, że potem
          ociec dziecka nie potrafi nawet berbeciowi pieluchy zmienić, bo nadgorliwa matka
          wszystko sama i najlepiej.
          • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 15:43
            trudno nie byc zosią-samosią, gdy mąż większośc życia spędza w
            samochodzie, wyjeżdża o 7ej, wraca o 20ej albo za 2-3 dni. czy chcę
            czy nie, muszę wszystko robić sama.
            A że całe zycie miał jeden jedyny obowiązek - wynieść śmieci - czego
            zazwyczaj i tak nie robił, bo go matka denerwowała że mu 10 razy
            przypomniała, to inna sprawa...
            • semi-dolce Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 15:59
              Ale wiedziałaś to chyba wychodząc za mąż i decydując się na dwójkę dzieci, to o
              co ci teraz chodzi?
              • tusie-czek Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 16:07
                Poza tym juz nie mieszka z mama swoja tylko Toba. I chyba wspolnie ustalacie co
                ma zobic.
                • kali_pso Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 20:20


                  Tiaa, ustalają...pewnie wynosi śmieci co 2 lub 3 dniwinkp
            • melixsa Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 16:17
              Kobiety, Ty się zastanów czy takie życie to szczyt Twoich marzeń? Po to się
              ludzie łączą w pary aby RAZEM wieść życie, wychowywać dzieci, dzielić się
              obowiązkami.
              Nie musisz wszystkiego robić sama. Zamęczysz się.
              • asiula1987 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 20:18
                melixsa napisała:

                > Kobiety, Ty się zastanów czy takie życie to szczyt Twoich marzeń? Po to się
                > ludzie łączą w pary aby RAZEM wieść życie, wychowywać dzieci, dzielić się
                > obowiązkami.
                > Nie musisz wszystkiego robić sama. Zamęczysz się.


                a Ty takie madrosci sypiesz mamie "ze stażem" tylko na podstawie doswiadczenia
                ze swoim zaledwie 4-miesieczniakiem? bo chyba chcesz zrobic wrazenie jakbys
                conajmniej przedszkole wychowala
                zobaczysz jak twoj podrosnie ile bedziesz miala dylematow, a mężuś z tym
                przewinieciem pieluchy bedzie sie mogl schowac
    • nati.82 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 15:24
      Ogólnie to wszystkie twoje argumenty są wymyślone po to, by dziecko nie
      pojechało do teściów. I ja to rozumiem. Też mam teściową, która nie jest dla
      mnie autorytetem i zastanawiam się, co ona jest w stanie przekazać mojemu
      dziecku. Spójrz na to z tej strony: pojadą, odpocznę, wrócą i będzie spokój na
      kilka miesięcywink
    • erin7 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 18:55
      A ja sie troche nie dziwie autorce. Tez bym miala watpliwosci w tym
      wypadku. ja co prawda dziecko mam nieco ponad roczne ale np moim
      rodzicom (z tesciowa zostawiam bez oporow) to nawet na godzine bym
      nie zostawila. I nie chodzi o to ze zrobia krzywde czy struja ale ze
      robia po swojemy, tak jak mnie nie odpowiada. I choc milion razy
      mowie ze nie to i tak robia po swojemu bo uwazaja ze wiedza lepiej.
      A to moje dziecko i ja decyduje a jak nie chca tego uszanowac to do
      widzienia. I tym sposobem widzimy sie max na miesiac. A mezowie
      czasem nie widza problemow tam gdzie my matki widzimy.
      • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 19:13
        dokładniewink

        jestem nadgorliwą matką, lubię żeby wszystko było po mojemu, bo to
        moje dziecko, i zdaję sobie z tego doskonale sprawę

        z drugiej strony jestem tak psychicznie zmęczona całodobową
        obecnością przy dziecku, że w sobotę czy niedzielę chcę zostawić
        choć na chwilę męża z dziećmi, choć na te 2 godzinki i odetchnąć,
        pójść sama na spacer, wejść do sklepu i nie myśleć o niczymsmile

        trudno mi to wytłumaczyć, tak jest po prostu

        a teściowie są jacy są, niech sobie będą, nic mi do tego, póki mnie
        to nie dotyczy, i jak proszę teściową żeby nie wkładała drewnianej
        łyżki do zmywarki, to chcę, aby to uszanowała, a nie żebym
        znajdowała ją w zmywarce i tak (bo moja siostra wkłada i nic się nie
        dzieje) - nie mogę tego pojąć i nie pojmę nigdy.

        Nie wiem, z czego to wynika, ale mnie wkurza, chciałabym też żeby
        teść przyjechał zobaczyć swoje wnuki ,a nie w kółko opowiadał o
        wnusi, jak to bez niej żyć nie może...
        a my to co?
        • gryzelda71 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 19:42
          chciałabym też żeby
          > teść przyjechał zobaczyć swoje wnuki ,a nie w kółko opowiadał o
          > wnusi, jak to bez niej żyć nie może...


          Już widzę wątek,jak to ciągle musisz gościć teścia,a ty masz niemowlaka i jesteś
          zmęczona,a jeszcze jego musisz obsługiwaćbig_grin
          Co ty matko cozawszemusibyćpomojemu zrobisz jak dziecko do przedszkola pójdzie....
          • ledzeppelin3 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 19:59
            Nie chcesz, to NIE PUSZCZAJ.
            Te, co ci każą puścić, zarzucają problemy psychiczne i kłótliwość, pewnie same
            mają w domu kupę do powiedzenia, bo mężuś z teściową rządzątongue_out I chcą, żeby inne
            kobity tez miały przesrane tongue_out\

            Masz wątpliwości, że syn będzie tam miał dobrą opiekę? Nie puszczaj. Masz do
            tego prawo, do cholery.
          • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 20:12
            gościłam teścia 2 dni przed porodem z brzuchem do ziemi (mam 156 cm
            wzrostu, ważę 50kg a urodziłam synka o wadze 3800) stałam,
            gotowałam, biegałam na zakupy i bardzo się cieszyłam, że przyjechał
            do wnusia

            a dziecko chodzi od roku do przedszkola i o dziwo, pod tym względem
            mam się całkiem dobrze, co więcej, jestem bardzo zadowolonasmile

            • asiula1987 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 20:24
              ja Cie popieram, nie chcesz nie puszczaj, masz prawo calkowite
              nie nalezy odcinac synka od dziadkow, to fakt i tego nikt nie zmieni ale jesli
              bedzie mozliwosc to pojedzcie razem czy teraz czy za jakis czas jak maluszek
              podrosnie albo niech oni przyjada, dziadkowie moga miec kontakt z wnukami ale
              jesli obawiasz sie ze go zle nakarmi itd to miej nad tym kontrole

              a z tesciowa moze razem cos upichcicie? a nie tylko ciagle ten rosół i rosółsmile
              • lila1974 Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 14:36
                Co to znaczy "nie puszczaj"?
                Mąż podpisał akt ubezwłasnowolnienia razem z aktem małżeństwa?
                • ledzeppelin3 Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 16:05
                  > Co to znaczy "nie puszczaj"?
                  > Mąż podpisał akt ubezwłasnowolnienia razem z aktem małżeństwa?

                  No tak, tylko zony podpisują i muszą robić, co pan mąż i starszyzna klanu zdecyduje.
                  • lila1974 Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 16:10
                    Czasami warto posłuchać co inni mają do powiedzenia a nie wypiąć się
                    na wszystko i wszystkich, bo ja i tylko JA mam rację.
                    • ledzeppelin3 Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 17:01
                      Życie pokazuje, ze zwolennieczki "puszczania dzieci do teściów" nie są luzarami
                      i uśmiechniętymi, partnerskimi żonami, tylko chcą mieć święty spokój i udawać,
                      że pewnych rzeczy nie widzą albo ich nie ma
                      Czasem warto mieć jaja, a nie robić wszystkim na rękę. To może skończyć się
                      tłumieniem w sobie agresji, która - wyparta- może objawić się w najmniej
                      spodziewanej chwili, np. w stosunku do dzieci (przemoc psychiczna lub fizyczna)
                      bądź do siebie (autoagresja, depresja).
                      • shellerka Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 17:05
                        big_grin
                        otóż własnie - należy przede wszystkim zadbać o swoje samopoczucie psychicznesmile

                        • lila1974 Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 20:27
                          Nie wiem na jak długo starczy tego dobrego samopoczucia, jeśli
                          człowiek nie będzie się liczył ze zdaniem własnego męża ... idę o
                          zakłąd, że to dość prędko doprowadzi do konfliktu albo zniechęcenia.
                      • lila1974 Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 20:01
                        Tak, Led, Ty wiesz najlepiej jakie są.
                        • ledzeppelin3 Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 28.08.09, 19:05
                          Moja mama (była kiedyś, obecnie wyedukowana przez moją skromną osobętongue_out ojciec
                          chwali sobie nowe wcielenie matki-nie-męczennicy)
                          Moja bratowa
                          Moja przyjaciółka
                          Moja kolezanka
                          Moja sąsiedka ("W małżeństwie zawsze jedna strona musi się poświęcić. Natura
                          zdarzyła, że jest nią kobieta")
                          Itepe

                          Ja nie mówię, że zawsze jest wola twoja pani! Ja idę na kompromisy, no inaczej
                          to nie jest małżeństwo, partnerstwo, przyjaźń, miłość tylko farsa. Ale nie
                          mieści mi się w głowie zabieranie jednego dziecka i scedowanie opieki nad
                          dwumiesięczniakiem na matkę, bo babunia i dziadunio odczuwają potrzebę, a synek
                          odczuwa potrzebę robić im dobrze.
                          Jak byłam w 3 ciąży i rzygałam dalej niż widze, i nie byłam w stanie zwlec się z
                          łóżka żeby zrobić sobie herbaty, moja druga mama tongue_out upierała się, żeby syncio
                          wziął wnuczki i razem z nimi u niej mieszkał. Taka jest dobra. A ja z wiaderkiem
                          przy łóżku wesoło spędzałabym czas samotnie. I nie przekonywały jej tłumaczenia,
                          że moje dobro wymaga czegoś innego. Moje dobro wymaga męża obok w trudnych
                          chwilach Nie. Ona wiedziała lepiej.
                          I tu jest trochę podobnie. Dziwi mnie ta zimna wojna z tego powodu. Mężuś chyba
                          zapomina, co jest w życiu ważne.
                • asiula1987 Re: Ojciec dziecka nie ma NIC do gadania? 27.08.09, 22:08
                  mąż jak chce niech sobie jedzie, dziecka nie ma obowiazku wysykac do dziadkow
                  jesli wie ze przy niej bedzie mu lepiej,

                  wysylac tak dla zasady, wbrew sobie to glupota, matka to matka, ma prawo
                  decydowac o swoim dziecku tym bardziej ze autorka pisala ze mąż podziela wiele
                  jej pogladow na temat swoich rodzicow
                • umasumak Liluś, no nie wierzę 28.08.09, 15:42
                  lila1974 napisała:

                  > Co to znaczy "nie puszczaj"?
                  > Mąż podpisał akt ubezwłasnowolnienia razem z aktem małżeństwa?

                  Naprawdę uważasz, ze dobry mąż powinien spożytkować wolne dni na wyjazd do
                  mamusi, zostawiając przemęczoną żonę z niemowlakiem u cycka? Wydaje mi się, że
                  co innego się deklaruje wraz z podpisaniem aktu małżeńskiego uncertain
                  • lila1974 Re: Liluś, no nie wierzę 28.08.09, 16:48
                    Abstrahując od TEJ teściowej, do której zdążyła mnie autorka skutecznie zniechęcić.

                    Tak, uważam, że mąż ma prawo wyjechać do swoich rodziców, jeśli odczuwa taką
                    potrzebę i jeśli nie robi tego ewidentnie żonie na złość. Uważam bowiem, że
                    zabranie jednego dziecka już jest rodzajem pomocy.

                    Oczywiście byłoby idealnie, gdyby żona i mąż w tej kwestii mieli podobne zdanie.

                    Dlaczego tylko mąż ma się liczyć z potrzebą żony - żona z potrzebą męża nie musi?
                    • lia.13 Re: Liluś, no nie wierzę 28.08.09, 18:12
                      dlatego, że RAZEM zdecydowali się na drugie dziecko i teraz to na prawdę nie
                      moment na zawijanie du.y i jechanie wybyczyć się do rodziców (jeśli rzeczywiście
                      tam jedzie w co wątpię, o czym pisałam już wyżej). Skoro całymi dniami go nie ma
                      w domu, bo pracuje, to w czasie urlopu powinien pobyć w domu, i pomóc żonie.
                      Dlaczego tak jest, że jak mąż pracuje to ma urlop, a jak kobieta jest na
                      macierzyńskim to zajmuje się dzieckiem i ma sobie sama radzić, bo "jest matką"?
                      • umasumak Re: Liluś, no nie wierzę 28.08.09, 18:32
                        lia.13 napisała:

                        > Dlaczego tak jest, że jak mąż pracuje to ma urlop, a jak kobieta jest na
                        > macierzyńskim to zajmuje się dzieckiem i ma sobie sama radzić, bo "jest
                        matką"?


                        Kobiety kobietom fundują taki los - w tym konkretnym przypadku teściowa, która
                        swoją postawą życiową nauczyła syna, że ma on prawo lekceważyć potrzeby żony w
                        bardzo trudnym dla niej czasie.

                        Zauważ jak wiele dziewczyn daję małżonkowi autorki prawo do robienia tego, na co
                        ma ochotę, a od niej wymaga zrozumienia.
                        Jak facet ma szanować potrzeby kobiety, skoro większość kobiet same tego prawa
                        są skłonne sobie i innym odmówić.
                        • lia.13 Re: Liluś, no nie wierzę 28.08.09, 22:00
                          właśnie, i jeszcze ją od egoistek wyzywają
                        • lila1974 Nie, umcia 30.08.09, 11:35
                          Moimi wpisami nie daję mężowi prawa do tego, by robi co chce bez
                          oglądania się na żonę. Dzielę się jedynie refleksją, że żony nie
                          mają prawa stawiać wyłącznie siebie i swój komfort nad potrzebami
                          męża.

                          Tak, jak się oczekuje od męża, że będzie umieł się wczuć w potrzeby
                          żony, tak wypadałoby i wczuć się również w jego potrzeby.
                      • lila1974 Re: Liluś, no nie wierzę 30.08.09, 11:31
                        W moich wypowiedziach odeszłam nieco od TEGO konkretnego przypadku.
                        Piszę o tym, co dość często słyszę w rozmowach między kobietami.
                        Z chwilą pojawienia się dziecka wiele kobiet uważa, że ma WYŁĄCZNE
                        prawo decydowania, co dla dziecka jest najważniejsze. Uważają
                        również, że mąz własciwie powinien odciąć się od swojej rodziny, bo
                        teraz ma NOWĄ!

                        Nie mam pojęcia jakie myśli przyświecały mężowi naszej autorki, gdy
                        wpadł na pomysł wyprawy do swoich rodziców, więc nie będę wyrokować,
                        czy postępuje źle czy dobrze.

                        Małżeństwo powinno być sztuką kompromisów, więc postawa męża "jadę i
                        już" bez refleksji, że może jednak w tym momencie jestem żonie
                        potrzebny, nie jest OK. Jednak uważam, że postawa żony, która opira
                        się na "tak chcę i już" też jest daleka od OK.
                    • umasumak Re: Liluś, no nie wierzę 28.08.09, 18:19
                      lila1974 napisała:


                      > Dlaczego tylko mąż ma się liczyć z potrzebą żony - żona z potrzebą męża nie mus
                      > i?

                      W tym wypadku potrzeba żony jest ważniejsza, niż potrzeba męża. Żona z
                      niemowlakiem przy piersi potrzebuje pomocy i wsparcia. Szczerze powiedziawszy
                      głęboko współczuje autorce wątku, że w ogóle ma taki problem.

                      Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
                      • lila1974 Re: Liluś, no nie wierzę 30.08.09, 11:45
                        Owszem, byłoby idealnie, gdyby się ów mąż wczuwał w potrzeby żony.
                        Jeśli tego nie robi na codzień to jest nie w porządku.

                        Natomiast, tak, uważam, że zabranie starszego dziecka spod opieki
                        mamy jest już ułatwieniem dla niej.

                        Ja w tytułowym wątku bardziej dostrzegam samą niechęć autorki do
                        puszczenia dzieciaka do teściowej (późniejsze posty wykazały, że
                        niechęć nie jest bezpodstawna, więc w tej kwestii ją "rozgrzeszam"),
                        niż kwestię mężowskiego niepomagania.

                        Jestem w stanie sobie wyobrazić, że facet, któy dużo pracuje, rzadko
                        ma okazję spotkać się z rodzicami, pewnego dnia postanawia do nich
                        pojechać. Z faktu posiadania żony i niemowlęcia ma wynikać, że do 18
                        r. ż. owego niemowlęcia musi trwac przy żonie w każdej swojej wolnej
                        minucie? To jest nie jest dobre.

                        I zeby było jasne. Takie samo prawo daję kobiecie. Jesli odczuwa
                        potrzebę wyjazdu do rodziców, czy gdziekolwiek indziej, to ma do
                        tego prawo. Nawet gdyby miałą zostawić dwójkę dzieci mężowi na
                        głowie.


                        Oczywiście obie strony powinny wykazać się rozumem i ustalić, czy
                        taki wyjazd nie sprawi, że się tej drugiej stronie stanie krzywda,
                        niemneij jednak prawo do decydowania o sobie mają oboje.
            • atena12345 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 11:37
              z tego co piszesz dziadek byl u Was jakieś 2,5 miesiaca temu.
              Mój teść był u nas wraz z chrzestną dziecka na chrzcinach - 4
              miesiące temu. I nie spodziewam sie ich wizyty zbyt szybko, bo choć
              zapraszam, to teść jeździc nie lubi.
              Wiec pakuję dzieciaki co jakis czas i jedziemy do dziadka.
        • douglas.beauty Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:27
          a teściowie są jacy są, niech sobie będą, nic mi do tego, póki mnie
          > to nie dotyczy, i jak proszę teściową żeby nie wkładała
          drewnianej
          > łyżki do zmywarki, to chcę, aby to uszanowała, a nie żebym
          > znajdowała ją w zmywarce i tak (bo moja siostra wkłada i nic się
          nie
          > dzieje) - nie mogę tego pojąć i nie pojmę nigdy.

          OMG!! Jak można zostwić dziecko komuś kto wkłada drewnianą łyżkę do
          zywarki, co za skandaliczny brak szacunku!!! ;o)))

          Moim zdaniem masz problem i to duży! Maniactwo kontroli i umęczanie
          się na własną prośbę.
          W opisanych przez Ciebie zachowaniach teściów nie widzę nic
          patologicznego. Mają pewnie swoje wady - jak każdy.
          Dziecko nie umrze od rosołu ani od podróży samochodem 160 km, nie
          takie dziwactwa dzieciaki przeżywają. Najważniejsze, żeby Twój syn
          się dobrze bawił na wakacjach.
          Chesz odetchnąć - no właśnie to mąż Ci proponuje!!! Wyluzj kobieto,
          strasznie wydajesz sie czepialska i spięta.
          • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 22:22
            OMG!! Jak można zostwić dziecko komuś kto wkłada drewnianą łyżkę do
            > zywarki, co za skandaliczny brak szacunku!!! ;o)))
            >

            OMG, to byl tylko przykład! trudno zajarzyć?
        • natka71 Re: nie chcę puścić synka do teściów 29.08.09, 01:28
          Wydaje mi się, że za kilkanaście lat Ty będziesz identyczną teściową dla swojej
          synowej.
    • drinkit Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 20:50
      > W tej samej miejscowości mieszka brat męża, a chrzestny starszego,
      > który w ciągu tych 4,5 roku był u nas 3 razy! (na żadne urodziny
      > oprócz roczku nie dał rady przyjechać, o prezencie nie wspomnę).
      >


      Uważaj, stąpasz po grząskim gruncie...
      • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 26.08.09, 21:01
        no tak, zaraz będzie jaka to ze mnie materialistka...

        • douglas.beauty Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:33
          materialistka może nie ale strasznie przywiązana do konwenansu..
    • lacitadelle Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 11:25
      Ja Cię w pełni rozumiem, jak byłam na macierzyńskim, mąż po powrocie z pracy
      przejmował całą opiekę nad synem, a ja mogłam chwilę odpocząć. Dla mnie sam na
      sam z niemowlakiem to najcięższa orka dotychczasowego życia (a mam jedno
      dziecko), a nie luz blues, nie wiem, czy w ogóle były takie dni, że byliśmy sami
      we dwójkę dłużej niż 24 godziny.

      Uważam, że ojciec powinien uczestniczyć w wychowaniu swoich dzieci i ja też nie
      chciałabym takiego wyjazdu (de facto wakacje męża, bo synem będzie się zajmować
      teściowa), zaproponowałabym albo wspólny wyjazd, w czasie którego mąż
      angażowałby się w opiekę nad dziećmi, albo wspólny odpoczynek na miejscu i też
      wspólna opieka nad dziećmi.

      > P.S. Podczas ostatniej kłótni, kiedy to wyrzuciłam mężowi, że jestem
      > zajechana, bo karmienie, sprzątanie, pranie, gotowanie, ogród,
      > nieprzespane noce, starszy synuś, 24h na dobę uwiązana, a mężuś w
      > hotelu w saunie siedzi, usłyszałam "No co chcesz, przecież jesteś
      > MATKĄ"

      Mam nadzieję, że powiedział to w żartach? Bo jeżeli nie, to sytuacja u Was
      daleko zabrnęła i czeka Was dużo pracy, chyba że taki model rodziny (ojciec
      zarabia, matka zajmuje się domem i wychowaniem) Ci odpowiada.
      • czar_bajry Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 11:49
        doris czy Ty naprawdę nie masz co robić przy dwójce dzieci tylko takie problemy
        sobie wymyślać?
        Spakuj obu panów i niech jadą, naprawdę jak zostaniesz sama z maluchem to
        zobaczysz jaka to frajdasmile
        Nie martwisz się o posiłki dla reszty, sprzątać też nie trzeba(posprzątasz na
        początku a potem już nikt nie brudzitongue_out)
        Sama piszesz że teściowie mieszkają 160 km od Was i że to daleko ale
        jednocześnie żalisz się że rzadko Was odwiedzają to jak dla Ciebie daleko a dla
        nich blisko?
        Przestań utrudniać sobie życie zaakceptuj sytuację i nie broń dziecku kontaktu z
        dziadkami.W końcu jak wychodziłaś za mąż to mąż nie był sierotą i miał rodzinę,
        nie ukrywał ich przed Tobątongue_out
      • tjoanna Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 11:52
        Ja też rozumiem.
        Ale osobiście odpuściłabym i pozwoliła synkowi jechać, gdyby nie jedno: to jedzenie. Zdejmowanie pleśni z dżemu to narażanie tych, którzy będą go jedli na chorobę nowotworową. Stare mięso itd. fuuuj. Nie narażałabym dziecka na problemy zdrowotne.
        • atra1 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:00
          Myślę dokładnie tak samo

          podróż - pikuś, co jakiś czas niech robią przerwy, któ mówił, że 160 km trzeba pokonac w 2i poł godziny? NIech jadą 5, zatrzymując się przy atrakcjach po drodze, na lody itd.

          Natomiast jeżeli mąż olewa/ignoruje twoje zastrzeżenia co do zywienia dziecka przez teściową - bo to o to chodzi, nie, że ona będzie chciała nakarmić, ale że on jej nie naprostuje - to nie puściłabym za chiny ludowe, dopóki nie miałabym pewności, ze do niego dotarło, ze matki swojej musi pod tym względem pilnować. Gdyby przez weekend miało dziecko jeść frytki i pizze nie awanturowałabym się, ale gdybym miała choć jedną wątpliwość co do swieżości zarcia - never ever.
          • ruda_kasia łomatkobosko! 27.08.09, 16:58
            Moje dziecko w "wieku" ok 4 tygodni (każde) przejechało jakieś 50 km w te i
            nazad jednego dnia, a by prababci się przedstawić.
            220 km (w jedną stronę) młodsza "zrobiła" w 5 miesiącu życia, bo w 6 już czekało
            ją 1200 km. Może dlatego taka aktywna big_grin i po drzewach łazi.
            Co Wy hodujecie, skoro dla 4,5 latka 160 km to problem? (mój 4,5 latek właśnie
            wrócił nie doprowadzając matki do obłędu z Grecji, 30 godzin w samochodzie).
            Mąż nie powinien stawać się debilem jak zmienia miejsce pobytu. Ale bywa. Mój
            też u mamusi zalegał na kanapie, mimo że w domu robił wszystko.
            Zgoda co do argumentu niemowlak niemowlakowi nierówny. Byłam bliska obłędu w
            pierwszym 2- miesięczniakiem. Ale drugi już znał swoje miejsce big_grin w stadzie.
            Myślę, że trochę za bardzo dałaś się "uwiązać" drugiemu dziecku, pierwszemu
            dziecku i księciu Panowi.
            Zafunduj młodszemu parę dni "jedynactwa". Co prawda w domu ścinam tego typu
            dyskusje, ale coś mi kiełkuje, ze może warto rozważyć, ze to drugie dziecko już
            nigdy nie mam may aż tak dla siebie.
            Jak 2-miesięczniak nie ma kolek (moje miało i nie spało za dnia dłużej niż
            godzinę!!!), niech oni jadą, a ty leż i nic nie rób, a dziecię niech wącha Twój
            zapch, twoich maseczek, kremów do depilacji smile niech słucha ,muzyki jak czytasz
            książkę big_grin
    • sueellen Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:10
      A wiesz co ja bym zrobiła? Zabrała młodsze i wyjechała na 2 tyg na wczasy z
      niemowlakiem, gdzie bym nie gotowała, nie plewiła, nie prała i nie sprzątała. A
      mężuś niech sobie radzi. Przecież jest OJCEM.
      • douglas.beauty Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:28
        a teściowie są jacy są, niech sobie będą, nic mi do tego, póki mnie
        > to nie dotyczy, i jak proszę teściową żeby nie wkładała
        drewnianej
        > łyżki do zmywarki, to chcę, aby to uszanowała, a nie żebym
        > znajdowała ją w zmywarce i tak (bo moja siostra wkłada i nic się
        nie > dzieje) - nie mogę tego pojąć i nie pojmę nigdy.

        OMG!! Jak można zostwić dziecko komuś kto wkłada drewnianą łyżkę do
        zywarki, co za skandaliczny brak szacunku!!! ;o)))

        Moim zdaniem masz problem i to duży! Maniactwo kontroli i umęczanie
        się na własną prośbę.
        W opisanych przez Ciebie zachowaniach teściów nie widzę nic
        patologicznego. Mają pewnie swoje wady - jak każdy.
        Dziecko nie umrze od rosołu ani od podróży samochodem 160 km, nie
        takie dziwactwa dzieciaki przeżywają. Najważniejsze, żeby Twój syn
        się dobrze bawił na wakacjach.
        Chesz odetchnąć - no właśnie to mąż Ci proponuje!!! Wyluzj kobieto,
        strasznie wydajesz sie czepialska i spięta.

      • lia.13 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 16:37
        ooo, i to jest chyba najlepsza rada tutaj wink
    • an_ni Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:33
      rozumiem cie, tez mam takich tesciow.
      dziecko 3,5 l. nie pojechalo do nich w tym roku, bo w gre wchodzil
      wyjazd z samym ojcem 300 km w jedna strone pociagiem
      no way, troche z rozsadku, troche ze zlosliwosci wrodzonej
      dziecku zwisa czy zobaczy babke, ktorej wlasciwie nie zna
      • gryzelda71 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:35
        A jak ma poznać dziadków,jak matka nie pozwala do nich pojechac?
      • douglas.beauty Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:37
        Rozumiem,że dziecko płaci za Twoją kiepską relację z teściami?
        A mi się wydaje,że warto zrobić wszystko by dzieci znały i miały
        więź ze swoimi dziadkami.

        Dziecim raczej zwisa czy Ty lubisz czy nie swoich teściów!
        • douglas.beauty Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:38
          to było do ani_
        • an_ni Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:59
          tak baaardzo placi, no masakrycznie , babcia a szczegolnie dziadek
          sa jej obojetni, sami na to zapracowali
          jak sie ma wnuczke, to sie do niej przyjezdza a nie tylko "placze"
          przez telefon ze sie teskni, a w ogole dzwoni sie samemu a nie czeka
          na telefon
          a potem dostaje sie cos w zamian, np wizyte wnuczki
          jakby moja matka miala taki stosunek do wnuczki tez by jej nie
          zobaczyla predko
          • gryzelda71 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 13:01
            Zamknij te dzieci przed wrednymi dziadkami,co to nie przyjeżdżają.Po co im
            dziadkowie,jak mają mamusie i tatusia.
            • an_ni Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 13:09
              odczep sie dobrze? nie twoja sprawa, masz jakis problem w zwiazku z
              tym?
              • gryzelda71 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 13:11
                Ty widze masz.
                • an_ni Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 13:12
                  ale chcesz mi az tak bardzo pomoc ze tak sie dopatrujesz?
                  • gryzelda71 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 13:15
                    Wcale.
                    • an_ni Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 13:19
                      tym lepiej
                      wiec EOT
                      • sijena Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 13:34
                        Ty masz na prawde problem. Biedne dziecko. Robisz mu ogromna krzywde
                        ograniczajac kontakty z dziadkami.
                        • lia.13 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 18:17
                          dziadkowie sami sobie ograniczyli ten kontakt - nie przyjeżdżając do wnuczki.
      • lila1974 an_ni 27.08.09, 14:33
        Współczuję dziecku.
    • zuzia1982 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:39
      uważam że nie powinnas synka puszczać, skoro niedawno urodziło sie
      wam nowe dizecko. 4,5 latek może się poczuc odtrącony i niepotrzebny-
      jeśli juz musisz to wyjedźcie wszysy razem. uważam że starszy synek
      w takim momencie bardzo potrzebuje matki a nie babci z którą na
      pewno nie jest blisko związany ( choćby z racji tego że rzadko sie
      widują).
      a co do jedzenia starego rosołu, to moja teściowa też mawia, że woli
      się zatruć niż cos wyrzucić smile
    • to_wlasnie_cala_ja Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 12:45
      ja ze swoją teściową nie żyję najlepiej zresztą z jej winy ( i to akurat nie mój
      wymysł . dzieciaka jednak do niej pusczam z mężem bo ja nie jeżdze tam - ona do
      nas też nie. Ale to ze my mamy ze sobą nawzajem problem to nie znaczy że
      przestała być babką. Narobiła niezłego zamieszania i w dupie ma nas, ale mała ją
      lubi. Ona bardziej woli drugiego wnuka co poczęści rozumiem bo z nią mieszka
      więc przyzwyczajona do tamtego. Ale małą też lubi. Dlaczego miałabym sie nie
      zgadzac zeby tam jeździła skoro to małej babcia. z tą trasą dla 4 letniego
      dziecka to chyba przesadzasz - niemowlaki dłuższe przebywają . moze nigdy
      nigdzie dzieciaka nie wypuszczałaś na noc i tak się stresujesz. puść ich
      wszystkim to wyjdzie na dobre.
    • shellerka Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 14:12
      ja rozumiem twoją złość i to, ze nie chcesz puszczać dziecka z mężem do teściowej.
      ja nie mam oporów żeby moi rodzice brali mojego synka na tygodniowe wakacje nad
      morzem, ale kiedy słyszę, jak teściowa namawia męża żeby pozwolił naszemu
      3-latkowi pojechać na parę dni do niej, to momentalnie dostaję agresora.

      nie ufam jej i uważam, że nie nadaje się kompletnie na opiekunkę dziecka. jest
      nastawiona do życia rozrywkowo i jej głównym celem jest popisywanie się przed
      innymi - ubiorem, głośnym sposobem bycia no i wnuczkiem, którego traktuje nie
      jak dziecko, ale jak gadżet.

      przedostatnim razem kiedy spędzaliśmy tam kilka dni przez cały czas gotowała na
      obiad jakieś placki ziemniaczane, ciężkostrawne rzeczy - wszystko z myslą o moim
      mężu. Poradziłam sobie i poprostu powróciłam chwilowo do gotowych dań ze
      słoików. Młody nie bardzo chciał je jeść i babcia z prababcią neiustannie
      zrzędziły, że dlaczego on nie je. Więc nie wytrzymałam i powiedziałam, ze wyrósł
      już ze słoików i że jak jadę do mojej mamy, czy babci to zwykle jest jedzenie
      przeznaczone dla wszystkich, a nie tylko dla mnie i nie byłam przygotowana i nie
      przywiozłam ze sobą obiadów dla niego.

      przed ostatnim naszym przyjazdem tam, dzwoniła i pytała co ma gotować, żeby
      smakowało młodemu. postęp normalnie...

      jednego razu - jeszcze na starym mieszkaniu - wyszła na fajkę na ganek. młody
      pocedził za nią. po jakimś czasie zorientowałam się, że nie ma go w domu.
      wyszłam, a ta sobie spokojnie pali, gada przez komórkę. pytam gdzie jest synek -
      wtedy 2 letni. A ta mi na migi pokazuje kierunek w którym się oddalił.
      myślałam, że k..cy dostanę. oczywiście nie poczuła się winna. Dziecko było już
      prawie na ulicy.

      jest irytująco roztrzepana, potrafi palić fajki przy mnie i dziecku i wiele
      wiele innych rzeczy, które sprawiają że za nic nie powierzyłabym jej dziecka na
      wiecej niż jeden dzień.

      poza tym w jej przypadku odpada argument, ze przeciez wychowała swoje dziecko
      więc nei zrobi krzywdy wnukowi. opieką nad dzieckiem czyli moim małżem zajmowała
      się głownie jego babcia, bo teściowa z tego co mi wiadomo zajęta była
      zarabianiem pieniędzy i podróżowaniem.
      • douglas.beauty Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 14:32
        shellerka napisała:

        > ja rozumiem twoją złość i to, ze nie chcesz puszczać dziecka z
        mężem do teściow
        > ej.
        > ja nie mam oporów żeby moi rodzice brali mojego synka na
        tygodniowe wakacje nad
        > morzem, ale kiedy słyszę, jak teściowa namawia męża żeby pozwolił
        naszemu
        > 3-latkowi pojechać na parę dni do niej, to momentalnie dostaję
        agresora.
        >
        > nie ufam jej i uważam, że nie nadaje się kompletnie na opiekunkę
        dziecka. jest
        > nastawiona do życia rozrywkowo i jej głównym celem jest
        popisywanie się przed
        > innymi - ubiorem, głośnym sposobem bycia no i wnuczkiem, którego
        traktuje nie
        > jak dziecko, ale jak gadżet.
        >
        > przedostatnim razem kiedy spędzaliśmy tam kilka dni przez cały
        czas gotowała na
        > obiad jakieś placki ziemniaczane, ciężkostrawne rzeczy - wszystko
        z myslą o moi
        > m
        > mężu.
        Poradziłam sobie i poprostu powróciłam chwilowo do
        gotowych dań ze
        > słoików. Młody nie bardzo chciał je jeść i babcia z prababcią
        neiustannie
        > zrzędziły, że dlaczego on nie je. Więc nie wytrzymałam i
        powiedziałam, ze wyrós
        > ł
        > już ze słoików i że jak jadę do mojej mamy, czy babci to zwykle
        jest jedzenie
        > przeznaczone dla wszystkich, a nie tylko dla mnie i nie byłam
        przygotowana i ni
        > e
        > przywiozłam ze sobą obiadów dla niego.
        >
        > przed ostatnim naszym przyjazdem tam, dzwoniła i pytała co ma
        gotować, żeby
        > smakowało młodemu. postęp normalnie...
        >
        > jednego razu - jeszcze na starym mieszkaniu - wyszła na fajkę na
        ganek. młody
        > pocedził za nią. po jakimś czasie zorientowałam się, że nie ma go
        w domu.
        > wyszłam, a ta sobie spokojnie pali, gada przez komórkę. pytam
        gdzie jest synek
        > -
        > wtedy 2 letni. A ta mi na migi pokazuje kierunek w którym się
        oddalił.
        > myślałam, że k..cy dostanę. oczywiście nie poczuła się winna.
        Dziecko było już
        > prawie na ulicy.
        >
        > jest irytująco roztrzepana, potrafi palić fajki przy mnie i
        dziecku i wiele
        > wiele innych rzeczy, które sprawiają że za nic nie powierzyłabym
        jej dziecka na
        > wiecej niż jeden dzień.
        >
        > poza tym w jej przypadku odpada argument, ze przeciez wychowała
        swoje dziecko
        > więc nei zrobi krzywdy wnukowi. opieką nad dzieckiem czyli moim
        małżem zajmował
        > a
        > się głownie jego babcia, bo teściowa z tego co mi wiadomo zajęta
        była
        > zarabianiem pieniędzy i podróżowaniem.


        Przeczytaj swój post jeszcze raz.. Teściowa jest beznadziejną babcią
        i nie nadaje się do opieki bo:

        -smaży placki ziemniaczane (raz na sto lat nie zaszkodzi, choc ja
        też nie lubię)
        -pali papierosy - jasne,że lepiej żeby nie paliła ale mówimy o
        kilkudniowych wizytach. Nie umrzesz od sporadycznego bycia biernym
        palaczem - w knajpach też ludzie palą, a na ulicach wdychasz spaliny.
        Nie obraź się ale z Twojego postu aż bije niechęć do teściowej -
        stara sie zmienic menu na bardziej Tobie odpowiadające - też źle!
        Problemem tu jest chyba twoje nastawienie a nie teściowa.
        Moje babcie obie karmily mnie czasem nieodpowiednio ( z tego co
        pamietam), dawaly zakazane słodycze, pozwalały biegać do późna po
        podwórku - i jakoś żyję. Ja i mnóstwo innych dzieci.
        • shellerka Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 14:54
          > Przeczytaj swój post jeszcze raz.. Teściowa jest beznadziejną babcią
          > i nie nadaje się do opieki bo:
          >
          > -smaży placki ziemniaczane (raz na sto lat nie zaszkodzi, choc ja
          > też nie lubię)
          > -pali papierosy - jasne,że lepiej żeby nie paliła ale mówimy o
          > kilkudniowych wizytach. Nie umrzesz od sporadycznego bycia biernym
          > palaczem - w knajpach też ludzie palą, a na ulicach wdychasz spaliny.
          > Nie obraź się ale z Twojego postu aż bije niechęć do teściowej -
          > stara sie zmienic menu na bardziej Tobie odpowiadające - też źle!
          > Problemem tu jest chyba twoje nastawienie a nie teściowa.
          > Moje babcie obie karmily mnie czasem nieodpowiednio ( z tego co
          > pamietam), dawaly zakazane słodycze, pozwalały biegać do późna po
          > podwórku - i jakoś żyję. Ja i mnóstwo innych dzieci.

          Moja mama wiedząc, że przyjadę do niej z mężem i dzieckiem gotuje nie dla mnie,
          tylko dla gości czyli mojego męża i dziecka. Nie ugotuje szpinaku, bo wie że mąż
          nie lubi, nie ugotuje sosu grzybowego, bo dwu- trzylatek nie powinien jeść
          grzybów. Wszystko po to, zeby cała nasza trójka czuła się komfortowo, a nie
          tylko jej dziecko. Chodzi o zasadę - nie dopuściłaby do sytuacji, że mój mąż
          będąc u niej sam sobie gotuje dla siebie i naszego dziecka.
          Dla teściowej to normalka.

          Wybacz, ale dla mnie nie jest normalne dmuchanie dymem w twarz ciężarnej
          kobiecie i zabawa z trzylatkiem z fajką w ręku. Przewrażliwiona jestem? Nie -
          oczekuję odrobiny kultury i rozsądku.

          Moje nastawienie? Przepraszam bardzo, ale moje relacje z teściową od samego
          początku skazane były na niepowodzenie i to nie z mojej winy, ale z samego
          faktu, że ona mnie nie akceptowała.

          po tym, jak oznajmiła mi lekko wstawiona po wigilijnym winie, że nie zasluguję
          na jej synka, kiedy akurat poszedł do kuchni zrobić mi herbatę zaprzepaściła
          sobie szansę na pozytywne stosunki między nami.

          potem było kilka innych kwiatków...

          ostatnio kupiłam jej, w ramach podziękowania za to, że u niej nocowaliśmy, jej
          ulubione kosmetyki. Na co usłyszałam: "och... dziękuję, to pierwszy prezent jaki
          od ciebie dostałam". Zrobiło mi się nieziemsko głupio i przykro, tym bardziej,
          że po pierwsze jeszcze jako narzeczona jadąc tam zawoziłam choćby głupie
          czekoladki, po drugie pewnego roku kiedy krucho było u nas z kasą nie kupiliśmy
          sobie ani nikomu prezentów na gwiazdkę, tylko teściowej zawieźliśmy płytę
          ulubionej wokalistki, bo akurat przezywala problemy z nowym facetem i tak na
          pocieszenie wydaliśmy ostatnie pieniądze dla niej, kiedy brała ślub spędziłam
          tydzień na poszukiwaniu prezentu idealnego i naprawdę w to sporo serca, mimo
          niechęci do niej.

          Inny przykład świadczący o tym jaka jest:
          Spotyka koleżankę (ja siedzę już w aucie i słyszę dialog) i drze się na całe
          gardło: och jej! nie poznałam cię tak przytyłaś!
          koleżanka udała że nie słyszy tej uwagi i przeszła z uśmiechem nad tym do
          porządku dziennego i próbuje coś tam powiedzieć. Teściowa widać uznała, że
          znajoma nie dosłyszała i ponownie: Ale ty przytyłaś prawda? Z 10 kilo?

          Tia...
          • kali_pso Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 15:05
            > Moja mama wiedząc, że przyjadę do niej z mężem i dzieckiem gotuje
            nie dla mnie,
            > tylko dla gości czyli mojego męża i dziecka. Nie ugotuje szpinaku,
            bo wie że mą
            > ż
            > nie lubi, nie ugotuje sosu grzybowego, bo dwu- trzylatek nie
            powinien jeść
            > grzybów. Wszystko po to, zeby cała nasza trójka czuła się
            komfortowo,



            A widzisz, to ja mam lepszą mamęwink- bo u niej byłby i szpinak i sos
            grzybowy, dla każdego coś, co lubiwinkP I tak się można licytować
            głupotami, tak naprawdę. Czy doprawdy tygodniowa wizyta u matki czy
            teściowej musi koniecznie zawierać w sobie harmonogram, co wolno
            dawać dziecku a czego nie? Pomijam alergików. Czy naprawdę Wasze
            teściowe i matki są tak ograniczone, że nie dadzą sobie rady? Bo
            jeśli są ograniczone, to fakt, trzeba izolować........
            Mój syn jak jedzie do mojej matki, której też nie wszystkie pomysły
            mi się podobają, wraca najczęściej z zamiłowaniem do jedzenia
            czegoś, czego do tej pory nie tykał, bo nie i już. Irytuje mnie
            komentarz, typu- "bo wy mu tego nie dajecie"- daję i on nie chce,
            więc nie zmuszam. Ale u babci, jakoś te "paskudztwa" wchodzą, nie
            wiem, powietrze inne?winkp Dlatego nawet te słodycze dawane po kryjomu
            odpuszczam, jak mi tak dziecia zmieniawink
            • shellerka Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 15:09
              kalipso - tekst "bo wy mu tego nie dajecie" slysze non stop od mojej mamy i babcismile

              co do teściowej - ja wiem, ze jak to sie czyta, to sie tego nie czuje. tesciowa
              jest specyficzna i nie jest to moje tylko zdanie. serio.

              na atmosfere tam sklada sie mnostwo pie... ktore w natezeniu wystepujacym tam
              sa dla mnie nie do przyjecia.
          • douglas.beauty Shellerka.. 27.08.09, 15:16
            > Moja mama wiedząc, że przyjadę do niej z mężem i dzieckiem gotuje
            nie dla mnie,
            > tylko dla gości czyli mojego męża i dziecka. Nie ugotuje szpinaku,
            bo wie że mą
            > ż
            > nie lubi, nie ugotuje sosu grzybowego, bo dwu- trzylatek nie
            powinien jeść
            > grzybów. Wszystko po to, zeby cała nasza trójka czuła się
            komfortowo, a nie
            > tylko jej dziecko. Chodzi o zasadę - nie dopuściłaby do sytuacji,
            że mój mąż
            > będąc u niej sam sobie gotuje dla siebie i naszego dziecka.
            > Dla teściowej to normalka.
            >
            > Wybacz, ale dla mnie nie jest normalne dmuchanie dymem w twarz
            ciężarnej
            > kobiecie i zabawa z trzylatkiem z fajką w ręku. Przewrażliwiona
            jestem? Nie -
            > oczekuję odrobiny kultury i rozsądku.
            >
            > Moje nastawienie? Przepraszam bardzo, ale moje relacje z teściową
            od samego
            > początku skazane były na niepowodzenie i to nie z mojej winy, ale
            z samego
            > faktu, że ona mnie nie akceptowała.
            >
            > po tym, jak oznajmiła mi lekko wstawiona po wigilijnym winie, że
            nie zasluguję
            > na jej synka, kiedy akurat poszedł do kuchni zrobić mi herbatę
            zaprzepaściła
            > sobie szansę na pozytywne stosunki między nami.
            >
            > potem było kilka innych kwiatków...
            >
            > ostatnio kupiłam jej, w ramach podziękowania za to, że u niej
            nocowaliśmy, jej
            > ulubione kosmetyki. Na co usłyszałam: "och... dziękuję, to
            pierwszy prezent jak
            > i
            > od ciebie dostałam". Zrobiło mi się nieziemsko głupio i przykro,
            tym bardziej,
            > że po pierwsze jeszcze jako narzeczona jadąc tam zawoziłam choćby
            głupie
            > czekoladki, po drugie pewnego roku kiedy krucho było u nas z kasą
            nie kupiliśmy
            > sobie ani nikomu prezentów na gwiazdkę, tylko teściowej
            zawieźliśmy płytę
            > ulubionej wokalistki, bo akurat przezywala problemy z nowym
            facetem i tak na
            > pocieszenie wydaliśmy ostatnie pieniądze dla niej, kiedy brała
            ślub spędziłam
            > tydzień na poszukiwaniu prezentu idealnego i naprawdę w to sporo
            serca, mimo
            > niechęci do niej.
            >
            > Inny przykład świadczący o tym jaka jest:
            > Spotyka koleżankę (ja siedzę już w aucie i słyszę dialog) i drze
            się na całe
            > gardło: och jej! nie poznałam cię tak przytyłaś!
            > koleżanka udała że nie słyszy tej uwagi i przeszła z uśmiechem nad
            tym do
            > porządku dziennego i próbuje coś tam powiedzieć. Teściowa widać
            uznała, że
            > znajoma nie dosłyszała i ponownie: Ale ty przytyłaś prawda? Z 10
            kilo?
            >
            > Tia...

            Shellerka - ok, rozumiem, niefajna masz tesciowa ale to troche nie
            na temat!!! Temat jest o tesciowych jako babciach. Pamietam,ze moja
            mama nie cierpiala tesciowej ale ja naprawde lubilam babcie - mimo
            jej licznych dziwactw i wad (kazdy je ma btw).
            • shellerka Re: Shellerka.. 27.08.09, 15:19
              nie chce puscic swojego dziecka samego czy z moim mezem do tesciowej, z powodow
              opisanych w moich postach. uwazam, ze jest nieodpowiedzialna, nieprzewidywalna i
              nie nadaje sie do opieki nad dzieckiem więcej niż 1 dzień.
    • lila1974 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 14:18
      To nie jest wyłącznie TWÓJ syn i jego tata ma prawo wybrać się z nim chociażby
      na biegun północny, jak mu przyjdzie chęć.

      Jeszcze rozumiem jakbyś miała rzetelne argumenty przeciw, ale tu widać czystą
      niechęć do rodziny męża.
      • haganna Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 11:55
        lila1974, jego tata NIE ma prawa wybrać się z nim chociażby na
        biegun północny, jak mu przyjdzie chęć.
        Musi się na to zgodzić matka.
        • lila1974 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 14:37
          No, może z tym biegunem przesadziłam, bo to już grubsza wyprawa. Natomiast
          zwykły wyjazd dziecka rodziców, którzy są w małżeństwie formalnej zgody nie
          wymaga. Jesli dziecko ma paszport, to taka zgoda została już poświadczona.

          Powinien uzyskać zgodę żony, najlepiej w formie aktu notarialnego, jeśli
          podejrzewa, że ta mogłaby robić problemy i np. zawiadomić policję o uprowadzeniu
          dziecka.

          Natomiast formalną zgodę musi mieć osoba pozbawiona praw rodzicielskich lub
          mająca je ograniczone.
      • lia.13 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 18:24
        lila1974, na biegun północny? nie zagalopowałaś się zbyt mocno? Mógłby bez zgody
        matki, gdyby miał zgodę sądu rodzinnego.
      • umasumak Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 21:07
        lila1974 napisała:

        > Jeszcze rozumiem jakbyś miała rzetelne argumenty przeciw, ale tu widać czystą
        > niechęć do rodziny męża.

        Rzetelne argumenty? Proszę bardzo:

        1. Miejsce faceta jest przy żonie, która niedawno urodziła i potrzebuje pomocy.
        2. Rażące zaniedbania jakich dopuszcza się teściowa w opiece nad dzieckiem,
        podczas gdy ojciec dziecka wobec obecności mamusi tę opiekę odpuszcza sobie w ogóle.
        • lila1974 Uma 30.08.09, 11:49
          Co do pnkt. 2 - tak, zgadzam się po przeczytaniu innych wypowiedzi
          autorki, z których wynika, że jej teściowa jest nieodpowiedzialna.

          Co do pnkt. nr 2 - owszem, miejsce męża jest przy żonie ale nie 24h
          na dobę i nie przez 365 dni w roku. Kiedy uznasz, że mąż może
          pojechać do swoich rodziców, jak dziecko skończy 18 lat?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka