Gość: WMW
IP: 213.17.246.*
17.02.04, 22:16
Niezadługo minie też setna rocznica pierwszej naprawdę wielkiej bitwy
nowoczesnych flot wojennych - czyli Tsushimy (27 maja 1905 r). Bitwa ta była
swego rodzaju poligonem doświadczalnym dla rozmaitych nowinek technicznych -
w tym pancerników poprzedzających "Dreadnoughta" i zwanych predrednotami - i
koncepcji taktycznych. Mało kto wie, że rosyjska Flota Bałtycka (wraz
z "kulawymi kaczkami" w postaci prastarych już wtedy pancerników
czarnomorskich) pod dowództwem wiceadm. Z Rożestwienskiego opłynęła wcześniej
pół świata tylko po to, by w cieśninie o egzotycznej dla nas nazwie Tsushima
Strait zostać niemal kompletnie zniszczoną! Podczas owego rejsu bojowy
chrzest przeszedł nowy podówczas sposób zaopatrywania w paliwo okrętów
będących w ruchu (nazywany obrazowo "kolejką linową"). Wśród nielicznych
okrętów, jakie uszły wtedy z pogromu, znalazła się sławna później "Aurora".
Owa "Aurora" istnieje do dziś - od stu czterech prawie lat pozostaje na
wodzie. Po stronie japońskiej (w Yokosuce) zachowano z pietyzmem nieco
tylko "młodszy wiekiem" pancernik "Mikasa" - flagowiec wiceadm. H Togo. Ten
ostatni - kiedy zmarł bodajże w 1937 roku, został pierwszym w historii
Cesarstwa Japonii admirałem POCHOWANYM NA KOSZT PAŃSTWA. Drugim został w 1943
roku I Yamamoto.