Gość: dexter IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.10, 07:01 I znowu tłuszcza ruszy by skonsumować naleśnika za pół ceny. Nie zważając na to że w takie dni wypycha się zalegający lodówki towar. smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: sztukmistrz Gdańsk. We wrześniu znów jemy za pół ceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.10, 07:28 Zjemy,za pół ceny pół porcji.Obsługa z fochem wliczonym w cenę,tłok i oczekiwanie na zrealizowanie zamówienia do dwóch godzin...bezcenne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nigdy wiecej Gdańsk. We wrześniu znów jemy za pół ceny IP: 91.211.84.* 24.05.10, 08:05 Holendrzy znani sa ze swojego szustwa w całej ue .Wiec mnie to wcale niedziiwi ze latajacy holender oszukuje idąc do tej knajpy trzeba sie ztym liczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rzyciecodzienne Re: Gdańsk. We wrześniu znów jemy za pół ceny IP: *.chello.pl 24.05.10, 09:49 Koniecznie przypomnijcie z drobnym wyprzedzeniem który to będzie weekend we wrześniu - aby ne zapomnieć omijac centrum Gdanska. A na poważnie. Należę do osób, ktora raz w tygodniu udaje się z rodziną i/lub znajomymi na obiad do restauracji. Dodam na smaczny obiad. Po kilku negatywnych doswiadczeniach w centrum Gdańsku (a nawet w tej "kultowej" Rucoli na Abrahama w Oliwie jest fatalnie) postanowilismy nie chodzic do gdańskich restauracji bo serwowane w nich dania sa po prostu niesmaczne. Do tego obsluga niezbyt uprzejma. Moze to uogolnienie zbytnie, ale po co mamy sie narazac na zle doswiadczenia i jeszcze za to placic. Jest kilka niezlych restauracji w Gdyni i Sopocie. Zaden akcje w Gdańsku juz mnie nie przekonaja. Gdy jest akcja jest jeszcze gorzej, jak czytamy na forach - niezmierny tłok. Nie chodzi sie dorestauracji chyba po to aby zjesc raz albo dwa razy w roku za pol ceny, ale aby moc w kazdej chwili wejsc i zjesc smacznie i w milej atmosferze. Gdanskim restauratorom polecalbysmy najpier zaczac od zatrudnienia dobrych kucharzy i obslugi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panie Marudy, marudy, marudy IP: *.gd.pl 24.05.10, 11:27 Żal czytać te posty. Typowa polaczkowa, wąsata postawa - wszystko negować, znajdować tylko dziury w całym, marudzić i narzekać. Pierwszy raz w życiu widziałem Gdańsk tętniący życiem i to życiem, które nie mówiło po niemiecku. Owszem - niedociągnięć było dużo ale część knajp podołała - zjadłem smacznie, normalną, świeżą porcję i wreszcie w mieście, które żyło. A ci którzy oszukiwali - dla mnie skreśleni na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dexter Re: Marudy, marudy, marudy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.10, 11:33 To nie lepiej zjeść w spokuju w innym dniu? Tylko przepychać się po swojego klopsa? I ten tłum czekających na miejsce,żenada panie żenada. Odpowiedz Link Zgłoś