Dodaj do ulubionych

Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz

12.09.10, 11:31
Jak rodzina Tomka zapłaci te 800 koła to może na drugi raz podobni się zastanowia.
Obserwuj wątek
    • le_speedy_gonzales Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 12:11
      Sowa i kania to te same grzyby...
      • Gość: Stalin Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: 178.73.48.* 12.09.10, 12:35
        Mylisz sie, i to grubo. Sowa jest aktywna tylko w nocy a kania w dzien.
        • Gość: mart Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 12.09.10, 14:28
          hahahaha... dobre..;) to sie usmialem;)
          ++++++
        • gelbigel Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 23:12
          na tym właśnie polego mondrość ludowo sowa i kano to jedno bo ptico

          a grzybiarzy no cóż tzw dobór naturalny cechuje

          dodatkowo muchomór sromotniakowy to najlepsze antidotum na samobójców
      • Gość: Teges Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: 91.212.242.* 13.09.10, 10:49
        "Kania" to czubajka kania, a "sowa" to kolczak dachówkowaty. Zupełnie inne grzyby, przynajmniej na Kaszubach. Nie wiem jak w innych częściach Polski. Pozdrawiam grzybiarzy.
    • tom.gorecki Nie zapłacą... 12.09.10, 12:14
      są, "panie dzieju, biedni, i jeszcze ta tragedia..."
    • Gość: muchomor Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.chello.pl 12.09.10, 12:15
      bzdurny ten wywiad. Mikrobiolog, kupowanie w hipermarketach .. bzdura
      • Gość: protest Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: 178.73.49.* 12.09.10, 12:35
        MYKOLOG, a nie mikrobiolog!

        jakie bzdury? przez tych zatrutych grzybiarzy nie ma pieniędzy na leczenie normalnych ludzi! 800 tys. zł za przeszczep. bo nie mogli się powstrzymac i nie wsadzić tego gówna do swojego pyska!!!
        • robekk40 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 13:24
          Bo to jest "mitolog". Derektór! Nie byle kto!
      • Gość: lbs Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.adsl.alicedsl.de 12.09.10, 12:36
        no tak, najzdrowiej bedzie w osiedlowym sklepiku albo na rynku od pana Kazia. znawca sie odezwal...
      • Gość: zzz te, specjalista IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.10, 12:59
        jak sądzisz kochany, komu bardziej zależy na pewności, ze w sprzedawanych przez niego grzybach nie ma trujących - jakiemuś straganiarzowi, lub przygrożnemu sprzedawcy, czy sieci sklepów (często międzynarodowej), dla której wiadomość, ze kupiło się tam coś trującego może oznaczać kłopoty? Nie chodzi o odszkodowania, bo u nas nie Hameryka Panie i nie byłoby ono jakieś szokujące, ale o straty wizerunkowe... Dlatego bezpiecznej (jeżeli chodzi o grzyby) kupować w sieciach handlowych.
      • Gość: leśnik Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.chello.pl 12.09.10, 17:26
        Gość portalu: muchomor napisał(a):

        > bzdurny ten wywiad. Mikrobiolog, kupowanie w hipermarketach .. bzdura

        Jestem leśnikiem, a też tego całego dziadostwa nie zbieram, tylko kurki i prawdziwki.
    • hanzal czekam kiedy władza zakaże zbierania grzybów 12.09.10, 12:21
      oczywiście w trosce o zdrowie obywateli,

      • Gość: mmmm Re: czekam kiedy władza zakaże zbierania grzybów IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 12.09.10, 14:41
        w trosce o zrowie hipermarketow nie powinnismy chorowac, bo zdrowy hipermarket to wiecej ludzi.. wiecej ludzi.. wiecej.. hipermaketow.. zdrowych tez.. i innych.. czasem mniejszych i zrowszych ale slabszych i niedocenionych.. jak lokalne markety osiedlowe dbajace o siebie a nie o ludzi.. system mono i hiper.. czy system.. juz sam nie wiem.. wspieram lokalny interes, ale tylko ten ktory stawia na jakosc i na moj interes.. chcesz miec wysokiej jakosci buty? drogie? sprzedaj mi wysokiej jakosci chleb i maslo.. a wtedy osiagniemy sukces.. traktujesz siebie jak gowno? nigdy nie osiagniesz niczego w zyciu a i ja podziekuje.
      • kosmiczny_swir A może lepiej 12.09.10, 20:37
        A może lepiej żeby leczenie po zatruciu grzybami nie było w ubezpieczeniu zdrowtnym? Jesz grzyby na własne ryzyko.
    • microtus Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 12:25
      Jeżeli autor artykułu używa nazw specjalizacji naukowych powinien pisać je poprawnie - i tak osoba zajmująca się biologią grzybów jest MYKOLOGIEM - a nie mikologiem. Takie przekręcanie nie dość, że brzmi komicznie, to jeszcze każe traktować z przymrużeniem oka treść artykułu.
      • Gość: zzz dziennikarzyna napisał tak jak usłyszał IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.10, 13:01
        Word mu pewnie nie podkreślił to uznał, że tak ma być. Dziennikarze to nieuki i nie zają się na opisywanych sprawach, podobno znają się na 'pisaniu', ale co do tego należy mieć wątpliwości.
        • Gość: gosc Re: dziennikarzyna napisał tak jak usłyszał IP: 83.222.52.* 12.09.10, 13:24
          sjp.pwn.pl/slownik/2567834/mikologia
        • Gość: Ot_Co Re: dziennikarzyna napisał tak jak usłyszał IP: *.chello.pl 12.09.10, 18:37
          Napisałeś, wymądrzyłeś się i wyszedłeś na idiotę, ponieważ obydwie formy są poprawne..
          • Gość: dzioucha_z_lasu Re: dziennikarzyna napisał tak jak usłyszał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 09:15
            Bzdura. Nazwa "mykolog" pochodzi o d"mycota" - czyli łacińskiej nazwy grzybów.
            Mikolog, to co najwyżej od Myszki Miki.


            • Gość: zgryz3 Re: dziennikarzyna napisał tak jak usłyszał IP: *.146.11.25.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.09.10, 10:46
              "Mikologia" lub "mikolog" nie pochodzą z łaciny, lecz z greki: "mykes". Stąd dwojakie mówienie: "mykologia" lub "mikologia".
              Hela
            • zgryz3 Re: dziennikarzyna napisał tak jak usłyszał 13.09.10, 11:03
              "Mykolog" nie jest z łaciny, lecz z greki - od "mykes": grzyb. W łacinie, o ile pamiętam, nie ma
              głoski "y".
              Hela
              • dzioucha_z_lasu Re: dziennikarzyna napisał tak jak usłyszał 13.09.10, 21:23
                O, tak, z łaciny to fungi. Co nie zmienia faktu, ze nie ma czegoś takiego jak mikolog :)
      • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 14:59
        "mikrotus" powiada, że ma być MYKOLOG, nie MIKOLOG. Zerknij, Obywatelu Znawco, do słownika, nim zaczniesz pouczać.
      • papa_s Mikolog jest preferowana przez językoznawców 12.09.10, 23:59
        Stąd wzięły się obie. Znawcy od grzybów chcieli być mocno poprawni;) i zrobili nieprawidłową transkrypcję. Łatwiej jest wymawiać w postaci mikolog. Dlatego mamy mitologię.
      • Gość: raffcio odnośnie "mikolog" IP: *.ip.netia.com.pl 13.09.10, 09:37
        dla tych co mają wątpliwości:

        www.sjp.pl/co/mikolog
    • wintermute44 wartosci odzywcze. 12.09.10, 12:38
      Co to za historie z tymi wartościami (a konkretnie ich barakiem) grzbów? Grzyby zawierają całkiem sporo białka , składników mineralnych i witamin.
      • Gość: gosciu Re: wartosci odzywcze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 13:12
        Białko z grzybów nie jest przyswajane przez człowieka. Przyswajana jest tylko odrobina mikroelementów.
        • Gość: wwwwwww Re: wartosci odzywcze. IP: *.ttk209.sta.nsm.pl 12.09.10, 13:47
          jak nie jest kiedy jest...
          • Gość: gosc Re: wartosci odzywcze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 14:44
            To zależy od sposobu przyrządzenia. Generalnie człowiek nie trawi chityny, z której są ściany komórkowe grzyba.
            • Gość: wwwwwwwwwww Re: wartosci odzywcze. IP: *.ttk209.sta.nsm.pl 12.09.10, 18:01
              chityna owszem - ale nie jest ona jedynym białkiem wystepującym w grzybach. Np pieczarka zawiera chyba ponad 80 % białek które są strawne.
              • Gość: ania Re: wartosci odzywcze. IP: *.kthopen.kth.se 12.09.10, 20:41
                chityna nie jest bialkiem.
              • Gość: UFO Re: wartosci odzywcze. IP: *.cdma.centertel.pl 13.09.10, 07:43
                Ależ drodzy państwo, chityna to doskonale przyswajalne białko! Poza tym grzyby zawierają cenne witaminy (takie jak celuloza i napalm), mikroelementy (glutaminian sodu i wapno gaszone) oraz łatwo przyswajalne węglowodany (polietylen, hel i dwuwęglan sodu). Rany boskie, edukacja w Polsce leży i kwiczy.
                • erroid Re: wartosci odzywcze. 13.09.10, 16:44
                  haha xDD
      • quant34 Re: wartosci odzywcze. 12.09.10, 19:00
        wintermute44 napisał:

        > Co to za historie z tymi wartościami (a konkretnie ich barakiem) grzbów? Grzyby
        > zawierają całkiem sporo białka , składników mineralnych i witamin.

        Grzyby rzeczywiście zawierają białka (w znaczeniu chemicznym), ale są to białka nieprzyswajalne dla organizmu człowieka. Białka pochodzące z grzybów jadalnych, są tylko w pewnym stopniu rozkładane w procesie trawienia, ale produkty tego rozkładu są w całości wydalane. Masz jednak rację co do składników mineralnych. Grzyby rzeczywiście je zawierają, chociaż w ilościach mało istotnych dla ludzkiego organizmu (aby czerpać tego rodzaju składniki z grzybów, trzeba by jeść grzyby w wielkich ilościach, a tego nie wytrzyma zbyt długo wątroba). O tym aby grzyby zawierały witaminy - nie słyszałem.
        • misiu-1 Re: wartosci odzywcze. 12.09.10, 21:23
          Nie wiem, skąd się bierze opinia, że grzyby nie mają wartości odżywczych. Z tabeli wynika, że, pomijając cukier, mają ich wielokrotnie więcej niż np. jabłka. Danych dot. borowików, co prawda nie mam, ale np. pieczarki:
          nutritiondata.self.com/facts/vegetables-and-vegetable-products/2482/2vs.
          nutritiondata.self.com/facts/fruits-and-fruit-juices/1810/2
          • misiu-1 Poprawka linku 12.09.10, 21:24
            nutritiondata.self.com/facts/vegetables-and-vegetable-products/2482/2
          • papa_s Re: wartosci odzywcze. 13.09.10, 00:37
            Dokładnie czytałeś co to za substancje. Hydroksyprolina jest syntezowana przez nasz organizm. Kwas asparaginowy jest w całości syntezowany przez nasz organizm. Dosypywanie jego tylko psuje cały delikatny system zarządzania nim. Z kwasem glutaminowym jest podobnie albo i nawet gorzej bo jego izomer jest neuroprzekaźnikiem... Jakiego syfu dla wątroby dostarczają grzyby lepiej nie wspominać. Jada się je tylko i wyłącznie z powodu niepowtarzalnego smaku. Podobnie jak pije się alkohol etylowy odpowiednio przyrządzony, z tym że ma się mniejszego kaca;)
    • modarz trzeba byc slepym ignorantem 12.09.10, 12:39
      zeby pomylic jakikolwiek grzyb ze sromotnikiem. Faktycznie mlode grzyby moga wygladac podobnie, ale wystarczy nie zbierac nierozwinietych kapeluszy i juz mamy 100% pewnosc. Zreszta 'podobienstwo' to slowo przesadzone. Poza tym juz dla kompletnych ignorantow zolta gabka, brazowy kapelusz i brak czerwonego czy niebieskiego zabarwienia gwarantuje jadalnego grzyba. A przynajmniej na 100% nie trujacego.
    • kinnes Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 12:39
      A Polacy będą się grzybami zajadać choćby mieli od tego umrzeć bo są ... ZA DARMO!
      Nic nie odstrasza tak jak cena grzybów na targu 40zł/kg, a tak rano do lasu, potem jakąś rybę nielegalnie odłowić, podpiąć nielegalnie prąd i biedni ludzie na zasiłku, pieniędzy tyle co z mopsu węgla sprzedadzą.
      • Gość: Anna Carnecka Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.10, 15:37
        Zastanów się nad tym co piszesz , potrzebujesz porady, nie ma wiekszej przyjemności od zbierania grzybów , osobiście wybranym robię zdjęcia. Zapominasz o tradycji , kiedy na wigilię barszcz z uszkami z grzybów jest na stole . Co za bzdury o nas Polakach wymyśliłeś!!1
        • Gość: Bolek Niestety ale On ma racje IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.09.10, 17:58
          Trochę to oczywiście przejaskrawione, ale tylko takie zdania trafiają do naszych uszu...
    • synanki Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 12:40
      A dlaczego je jedzą ??? Z ciemnoty czy z biedy ????
      Czy zatruł się kiedyś ktoś bogaty i wykształcony ???
      • Gość: zzz od kiedy bogactow czy wykształcenie IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.10, 13:03
        oznacza brak 'głupoty'? Trują się wszyscy, tyle że bogaci pewnie rzadziej, bo pewnie rzadziej sami zbierają. Czy jest taniej? Bo ja wiem, grzyb to tak itypowy 'zapychacz', można serwować na wiele sposobów i taka zupa grzybowa jest bardzo smaczna i tania (jeżeli samemu się zebrało).
      • Gość: f Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.chello.pl 12.09.10, 14:35
        > Czy zatruł się kiedyś ktoś bogaty i wykształcony ???

        wielokrotnie, ale nie grzybami
      • kretek_bladzi Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 17:15
        synanki napisał:

        > A dlaczego je jedzą ??? Z ciemnoty czy z biedy ????
        > Czy zatruł się kiedyś ktoś bogaty i wykształcony ???

        A jedz ty trzy razy dziennie po pół kilogramie trufli przez tydzień....
    • grzegorz.kasprzyk Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 13:22
      Wspaniała selekcja naturalna, o której wspominał już Darwin nabiera tępa w każdym sezonie grzybowym. Jak dobrze, że znowu o kilku idiotów mniej. Co zaś do grzybów.
      Zbieram grzyby od wielu lat, zarówno lubię je zbierać jak i jeść chociaż nie mają żadnych walorów odżywczych (co było wspomniane w artykule). Mają za to niepowtarzalne i nie do podrobienia walory smakowe. Aby unikać zatruć kieruję się zasadą, że zbieram tylko grzyby z gąbką. W naszym klimacie nie ma grzybów trujących z gąbką (Tak zwany Szatan nie jest trujący tylko niesmaczny i gorzki!!!) Nie zbieram grzybów blaszkowych poza jednym wyjątkiem - Kurki. A spożywam naprawdę spore ilości tych owoców leśnych rokrocznie. Konkludując zgadzam się z Panem Wojciechem Waldmanem, że ci, którzy nie potrafią zbierać grzybów nie powinni ich po prostu zbierać a co najwyżej kupować w dużych sieciach handlowych.
      • Gość: zewsząd i znikąd Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: 178.73.48.* 12.09.10, 13:48
        Znów ktoś myli goryczaka z szatanem... Goryczak jest gorzki, ale nie jest trujący; szatan jest trujący, ale o wiele mniej niebezpieczny, niż to można przeczytać w starych atlasach. (Poza tym i tak obecnie jest rzadki.)
        Co do gotowania grzybów, to okruch prawdy w tym jest: rzeczywiście istnieją grzyby warunkowo jadalne, które tracą właściwości trujące po wygotowaniu - przede wszystkim piestrzenica i olszówka. Tym niemniej oczywiście lepiej nie ryzykować, bo bardzo łatwo wygotować je niedostatecznie, a oba te grzyby mogą spowodować nawet śmiertelne zatrucie. Poza tym niestety właśnie z ich powodu istnieje przesąd o pozbawianiu grzybów trucizny przez gotowanie - a to dotyczy tylko nielicznych gatunków, "sromotnik" nie stanie się jadalny ani od sparzenia, ani wygotowania, ani wysuszenia.
        • kretek_bladzi Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 17:23
          Gość portalu: zewsząd i znikąd napisał(a):

          > Znów ktoś myli goryczaka z szatanem... Goryczak jest gorzki, ale nie jest trują
          > cy; szatan jest trujący, ale o wiele mniej niebezpieczny, niż to można przeczyt
          > ać w starych atlasach. (Poza tym i tak obecnie jest rzadki.)

          Nie bądź taki kategoryczny. W jednych regionach są to różne rodzaje niejadalnych borowików a w innych szatan to właśnie goryczak żółciowy.
          • Gość: m Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.chello.pl 12.09.10, 17:33
            Goryczak to nie borowik szatański, wystarczy zajrzeć do atlasu. W niektórych regionach kuśka to męska rzecz, w innych damska..
          • Gość: zewsząd i znikąd Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: 178.73.48.* 12.09.10, 18:08
            kretek_bladzi napisał:
            > Nie bądź taki kategoryczny.

            Na szczęście nie jestem rodzaju męskiego.
        • Gość: Anty-olszowka Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.customers.2k.net.ua 13.09.10, 00:23
          Gotowanie olszówki niewiele zmienia jej niebezpieczny charakter. Toksyny obecne w olszówkach mają wredny charakter - kumulują się w organiźmie ludzkim!!! Stąd jeszcze w latach 70 i 80 niekończące się dyskusje - jest trująca, nie jest trująca. Bo zjedzona raz faktycznie nie szkodzi na tyle, żeby to zauważyć.
          Poza tym gotowanie grzybów, odlewanie wody, w której się gotowały (czasem powtarzane) to jakiś idiotyzm! Zdrowe grzyby można od razu smażyć, dodawać do zup, innych potraw. Gotowanie i wylewanie wywaru to utrata tego, co najcenniejsze - aromatu.
      • Gość: justyna czopiej Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: 93.159.17.* 12.09.10, 14:00
        "nabiera TĘPA" !!!!!!!! matko kochana!!!!!!
      • Gość: mart Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 12.09.10, 14:25
        hehe.. tak zgadza sie.. wspaniala selekcja naturalna.. piekno same w sobie..
      • Gość: polop Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.chello.pl 12.09.10, 14:39
        Jesteś straszny tępa.k.
      • Gość: cc Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 17:13
        W naszym klimacie nie ma grzybów trujący
        > ch z gąbką (Tak zwany Szatan nie jest trujący tylko niesmaczny i gorzki!!!)

        Dżizass... i ty jeszcze żyjesz stosujac tą filozofię? W Polsce są co najmniej dwa trujące grzyby rurkowe - borowik szatański i borowik ponury. o ile ten pierwszy jest praktycznie endemitem to ten drugi jest całkiem powszechny i potrafi zabić
        "szatan" o którym piszesz to potoczna i niesłusznie stosowana nazwa goryczaka żółciowego i borowika ceglastoporego. Dla ludzi szatan to szatan widać - byle czerwonawy czy różowy to podpada pod szatana a prawdziwy "szatan" w Polsce jest na wyginięciu - bardzo rzadki.
        BYć moze umiesz gzyby zbierać ale masz o nich niewielkie pojęcie
        • Gość: ponury Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.09.10, 19:28
          Nie kompromituj się. Zarówno borowik ponury, jak i podobny do niego ceglastopory są jadalne. Borowik ponury śmiertelnie trujący - he, he, to dobre, bo od jakichś 20 lat zbieram oba te gatunki.

          Są jeszcze m.in.:
          - Goryczak żółciowy (różowa siateczka) - gorzki, ale nie trujący,
          - Borowik szatański (czerwona siateczka, szary kapelusz) - bardzo rzadki, gorzki i zaledwie lekko trujący,
          - Borowik grubotrzonowy (czerwony trzon, ale żółta siatka i ciemnieje po przekrojeniu) - miejscami częsty, bardzo gorzki, ale nie trujący.
      • quant34 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 19:11
        grzegorz.kasprzyk napisał:

        > Aby unikać zatruć kieruję się zasadą, że zbieram tylko grzyby z gąbką.

        Jeżeli masz taką zasadę, to ją trzeba uszanować, bo na pewno ma sens. Jednak ta zasada pozbawia Cię nieprzeciętnych walorów niektórych grzybów blaszkowych. Dla mnie smak smażonego rydza, gąski czy niemki nie mają sobie równych :)

      • ziutek.z.targowka Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 22:46

        > Wspaniała selekcja naturalna, o której wspominał już Darwin nabiera tępa...

        Tylko dotąd doczytałem... Jesteś sam tępy!!!
      • Gość: h2onik Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.nat0.sta.nsm.pl 24.10.11, 21:35
        Borowik szatański nie jest trujący?!! Dramat! Przecież on zawiera m.in.muskarynę i bolesatynę. Ta pierwsza jest substancją działającą już 15-30 minut po spożyciu. Zatrucie może objawiać się mdłościami i wymiotami, ślinieniem, łzawieniem, biegunką, rozmyciem obrazu oraz trudnościami z oddychaniem, utrzymuje się ono około 2 godzin. Ta druga powoduje zapalenie żołądka i jelit u ludzi. Jeśli to nie jest dla kogoś problemem to ja podziwiam.
    • j-50 Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 14:04
      Surojadka i gąska to te same grzyby. Tak samo jak sowa i kania. Panienka (muchomor mglejarka) jest uważany za grzyba jadalnego i jest w Polsce przez niektórych zbierany i spożywany bez żadnych zatruć. Nie wszystkie muchomory są bowiem trujące. Do jadalnych należy także muchomor czerwieniejący. Dawniej za nieszkodliwe uważano także olszówki, które masowo występują w naszych lasach. W mojej rodzinie jadaliśmy je często i w dużych ilościach. Potem zapodano, że podobno szkodzą na wątrobę. Uważać trzeba na borowika szatańskiego, który jest trujący. Występuje b. rzadko w Polsce. Podobno znane są tylko dwa stanowiska tego grzyba, ale ja go znalazłem niedawno także w lasach twardogórskich (Wzgórza Trzebnockie, Dln. Śląsk). Grzyb powszechnie u nas nazywany szatanem (goryczak żółciowy) to nie jest borowik szatański!
      • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 15:13
        j-50: "Surojadka i gąska to te same grzyby".
        Nie te same. Te same - to surojadka i gołąbek.
        Surojadka - rodzaj Russula.
        Gąska - rodzaj Tricholoma.
      • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 15:20
        Powtarzam, bo nie wyskoczyło.
        j-50 pisze: "Surojadka i gąska to te same grzyby".
        Nie te same. Te same to surojadka i gołąbek.
        Surojadka - rodzaj Russula, gąska - rodzaj Tricholoma.
    • zgryz3 Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 14:52
      Moi wileńscy przodkowie mleko matki zakąszali grzybami. Gdyby nie poumierali, żyliby do dziś – tak byli zdrowi przez grzyby.
       Więc grzyby mam we krwi, ale nowoczesne atlasy z cyfrowymi zdjęciami i szczegółowymi opisami wpędziły mnie w naukową pasję: nie spocznę, może nawet nie umrę, aż nie poznam prawdy. Jadalnych gatunków znam więcej niż moi przodkowie – ze sto  trzydzieści, i liczba rośnie. Jedzenie interesuje mnie raczej od niechcenia, zaś poznawanie wygląda tak: zbadałem wszystkie cechy (kilkanaście!) niejasnego grzyba i się nie zgadza odcień blaszek albo cóś – dostaję naukowej gorączki. Do sanepidu nie pójdę, bo raz byłem i dość. Pani powiedziała, że tego akurat grzyba nie zna, najlepiej wyrzucić. Tyle to bym potrafił bez niej. Wyrzuciłem, ale nie przez to, że kazała. Grzybem była lekko trująca maślanka ceglasta,  pospolita w lesie jak psie gówna w mieście, a ja sprawdzałem nie grzyb, ale sanepid. Więcej nie poszedłem. Wymyśliłem najpewniejszy test: zjeść. O pomyłkach nie ma mowy, bo działam bezpomyłkowo - rozpoznaję, jak mówią wojskowi, przez walkę: przeżyję –wygrałem, zginę –  też wygrałem, bo rozpoznałem. Mało kto zna tę radość, kiedy wojskowy rozpoznaje na bank, że zjadł trującego zasłonaka brodatego, a nie nagą gąsówkę. Taki frontowiec ma prawo się puknąć w czoło, kiedy publicznie bredzą o grzybach amatorzy.
      Oto najpoważniejsze w świecie polityczne pismo uległo modzie mówienia o obrzydliwościach, czyli o żarciu. Żarcie to pierwszy etap produkcji czegoś okropnego, a człek bezwstydnie żre publicznie – w telewizji, w komunikacji, na ulicach, tfu! Jak okiem sięgnąć -  fizjologia: żują, chleją, smalą, smrodzą, dłubią, smarkają, plują, ściskają się, całują, tfu! W starodawnym afrykańskim plemieniu ludzie wstydzili się jeść przy ludziach – chowali się w krzaki. To rozumiem, to była delikatność. Dwa sławne garkotłuki radzą w tym poważnym piśmie początkującym zbieraczom: „Wędrujcie po lesie z kimś doswiadczonym lub z małym podręcznym atlasem”. No pewnie. Jak  chcesz polatać, a nie umiesz – wsiądź do samolotu z małą podręczną instrukcją. Ale na grzyby z atlasem?! Lepiej od razu strzel se w łeb. Atlasy są dla doświadczonych pasjonatów, którzy chcą wiedzieć więcej, nie dla raczków.
      Dalej uczą panowie: „Unikajcie kań, bo łatwo je pomylić ze sromotnikami”. Żeby czegoś unikać, trzeba to znać, a kiedy się zna kanie – czemu ich unikać? Unikać tego, po co się   do lasu przyszło?! Czego się dowiedział adresat pouczeń, który nie zna kań ni sromotników?
      I jeszcze: „Nie zbierajcie rydzów, które po ścięciu ociekają kropelkami mleczka, bo to  mleczaje”. No i co z tego, że mleczaje? Wszystkie mleczaje ociekają, bo tak grzybowy bóg przykazał. Jest dziewięćdziesiąt gatunków. Zatrułem się w celach naukowych tylko  mleczajem płowym, a panowie przestrzegają przed najznamienitszym. No i to samo, co z kaniami: najpierw muszę poznać to, czego mam nie zbierać, a kiedy poznam rydza  - czemu mam nie zbierać? Najpoważniejsze pismo ma kłopoty z powagą: nie kupujcie bułek, bo to pieczywo. Nie  kupujcie  gazety, bo to papier.
      Jeszcze panom mało: „Uważajcie na piękne prawdziwki o lekko różowej poduszeczce  – to borowik szatański”. Dupek szatański. “Prawdziwek” to od zawsze ludowa nazwa własna borowika szlachetnego i paru jego odmian, które dla ludu są jedno. Szastanie przez panów  nazwą własną jak pospolitą to coś w tym rodzaju: uważajcie na Elisabeth Taylor o blond włosach – to Marylin Monroe. Goryczak żółciowy – bo o nim mówią, nic nie wiedząc – nie  jest żadnym prawdziwkiem ani borowikiem szatańskim. Szatana (boletus satanas) nie ma i być nie może  w chrześcijańskiej Polsce. Owszem, lud boży mówi “szatan” właśnie na  goryczaka i parę innych borowikowatych, ale dlatego, że strach ma wielkie oczy. Z  goryczaka szatan taki, że najwyżej pogoni w krzaki. Sto razy prosiłem grzybowego boga,  żeby pokazał szatana, którego imę zna każdy – i nic. Nawiasem mówiąc, nie taki  szatan straszny jak go malują. Nie jest śmiertelnie trujący jak, dajmy na to, ładniej brzmiący muchomor wiosenny – imę jest straszne. Rada starego grzybiarza zgodna z tym, co mówił pan doktor: nie jesteś pewny – nie rusz. I przy okazji: nie kop, zostaw temu, który się zna lepiej. Kto nie zna grzybów, może się uczyć ich rozpoznawania wyłącznie w lesie z doświadczonym grzybiarzem. Nawet nie myślcie o uczeniu się zaocznie z atlasu. To sposób tylko dla doświadczonych znawców, którzy gotowi są
      zginąć dla nauki.
      Jerzy Pieczul 
      • antropolog-na-marsie Gratuluję ciekawego komentarza 12.09.10, 16:08
        Drogi Zgryzie3! Gratuluję znawstwa tematu i bardzo ciekawego komentarza, co nie zdarza się zbyt często na forach. Przeczytałem Twój komentarz z prawdziwą przyjemnością, tekst jest ciekawszy niż sam artykuł. Gratuluję Ci również tej naukowej pasji, która każe Ci spożywać grzyby nie nadające się do spożycia. Pomyślałem sobie, że powinien się zgłosić ktoś do Ciebie z GW i przeprowadzić z Tobą wywiad o grzybach. Chętnie bym poczytał! Pozdrawiam, uważaj tylko z tymi eskperymentami. I życzę Ci sukcesów we wzbogacaniu wiedzy o tych dziwnych organizmach.
        • Gość: mrarm Re: Gratuluję ciekawego komentarza IP: *.chello.pl 13.09.10, 01:19
          Czasami takich zatruwających się dla celów poznawczych nazywają narkomanami ;)
          • Gość: przechodzień hmmm, nieściśle ;) IP: *.pl 13.09.10, 07:32
            ...bo czy przyjęcie np., 50μg substancji u 80 kg osoby można nazwać zatruciem? :)
          • zgryz3 Re: Gratuluję ciekawego komentarza 13.09.10, 11:13
            A takich, którzy nie mając nic do powiedzenia, gaworzą dla samego gaworzenia, nazywają
            dziećmi.
            Hela
      • basiasol2 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 17:50
        Panie Jerzy,

        bardzo dziękuję za ten komentarz! Uśmiałam się szczerze, piękny tekst! Oczywiście, jako gorąca miłośniczka grzybobrania wywodząca się z rodziny o silnych tradycjach grzybiarskich, zawarte w nim tezy i spostrzeżenia gorąco popieram :-)))

        Barbara Sołkowicz
      • Gość: grzybiara Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 17:51
        No nareszcie, jest znawca, aż przyjemnie poczytać. Błagam, wesprzyj moje nadgryzione morale - potwierdź, że twardzioszek przydrożny jest najwspanialszym grzybem świata! Wychowałam się na nich, a teraz nawet popatrzeć nie mogę, bo rodzina mi je wyrzuca przez okno jako psie i podobne do innych psich. Głupki, baranie łby. Jak można nie rozpoznać twardzioszka?!
        • quant34 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 19:25
          Gość portalu: grzybiara napisał(a):

          > Błagam, wesprzyj moje nadgryzione morale - potwierdź, że twardzioszek przydrożny jest najwspanialszym grzybem świata!

          Moja babcia nałogowo zbierała "deszczówki" i faktycznie mają one niepowtarzalny smak. Jedyny grzyb, jaki znam, który smakuje jak orzechy włoskie ;) Niestety po śmierci babci, nikt już deszczówek nie zbiera w mojej rodzinie. Sam się nie odważę, bo nie zawsze je rozpoznaję i wolę nie ryzykować. A tak z ciekawości, jak je jadasz? U nas się je głównie smażyło, rzadziej suszyło do sosów.
          • Gość: grzybiara Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 20:10
            Mnie też moja babcia kochana tego nauczyła, u nas to się nazywało po prostu polne grzybki. Smażyło się na masełku, są tak fantastycznie chrupiące jak żadne (kanie to przy nich bedłki) i suszyło się też. Bardzo łatwe do rozpoznania - ślicznie jaśniutko beżowe, pod spodem tak samo jasne, z wypukłym środkiem, cienka nóżka, żadnych kołnierzy ani kłaków, piękny zapach. Rosną na niskich łąkach, zawsze w dużych kręgach. Już nie pamiętam kiedy je jadłam - ostatnią zebraną porcję mi autentycznie wyrzucił jeden łobuz (i to była ta prawdziwa przyczyna rozwodu!).
          • misiu-1 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 22:02
            Moja mama nazywała je podróżniaczkami.
        • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 20:34
          Miła "grzybiaro", potwierdzam: twardzioszek przydrożny to pierwsza klasa. ale moja jeszcze
          bardziej pierwsza - to surojadki. W Europie jest ich 150 gatunków. Sam bliżej mi znanych
          naliczyłbym ponad dwadzieścia. Ale żebym nie wyszedl na egoistę: jedz twardzioszki - umrzesz zdrów jak rydz. Pozdrawiam.
          • Gość: grzybiara Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 21:34
            Ba, surojadki. U mnie nazywały się gołąbki, na wakacjach piekło się na blacie kuchni węglowej, trochę soli - bajka! Na surowo też dobre, zbierałam i jadłam ich mnóstwo i jakoś nikomu nie przychodziło do głowy, że można je z czymś pomylić. Ale teraz mało się ich widuje, zwłaszcza najlepszych zielonych gołąbków. Ech, odłączyć by się od komputera i sprawdzić to na własne oczy... A smardze widziałeś? bo ja nigdy ich nie znalazłam, podobno są świetne.
            • Gość: zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.147.238.219.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.09.10, 23:03
              Szanowna "grzybiareczko", pędzę na pociąg, więc tylko dwa słowa. Jeśli grzyb, który dawno temu widziałem w moich stronach (mieszkam na północ od północy) jedyny raz na żywo, był smardzem, no to go widziałem jedyny raz. Z gołąbkami u mnie nie jest źle. Zielonych - tych najszlachetniejszych z popękaną skórką, jako że zielonych gatunków jest więcej - zawsze
              było i jest na lekarstwo. Za to modroróżowych, jadalnych (czerwone), czarniawych, gęstoblaszkowych - od metra. Oczywiście, że było pieczenie na blasze. Z grzybów najbardziej lubię łażenie po lesie, węszenie i rozpoznawanie, jedzenie - mniej. Staram się w ogóle od jedzenia odzwyczaić: od dwóch lat prawie nic nie jem. Ale się czymś podzielę. Suszę niemki (w tym roku - potężny wysyp) i surojadki na proch, przepuszczam przez maszynkę do mięsa i mam mączkę jako przyprawę do wszystkiego. Raz przez czarną dziurę w mózgu przyprawiłem kawę. Poza tym wekowane bez soli surojadki są bielsze od bieli, a smakiem i zapachem chyba najbardziej ze wszystkich konserwowanych grzybów przypominają w środku zimy świeże. W moich rodzinnych stronach - na Wileńszczyźnie - na surojadki mówiono: "syrajeżki". Życzę Ci wiatru w plecy i pędzę.
              • Gość: grzybiara Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 23:29
                Ten pociąg to do grzybów? Za wiatr dziękuję, nastawiam skrzydła.
                A u mnie w piwnicy rosną pieczarki na ścianie ("dzikie", nie hodowlane!). Są też na trawnikach koło domu (kamienica w środku Warszawy)
            • Gość: konishiko Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.1-3.cable.virginmedia.com 12.09.10, 23:35
              Ach, golabki pieczone na blasze! Wracaja wspomnienia z wakacji w dziecinstwie w okolicach niedoszlej elektrowni w Zarnowcu. Zielone golabki mozna tam bylo zbierac na wiadra :)
            • quant34 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 00:58
              Gość portalu: grzybiara napisał(a):

              > A smardze widziałeś? bo ja nigdy ich nie znalazłam, podobno są świetne.

              Łażę po lasach całe życie, gdziekolwiek spędzam czas, zawsze odwiedzę lokalne lasy. Zbierałem grzyby nawet podczas urlopów zagranicznych (polecał południowe Niemcy - grzyby można tam dosłownie kosić, bo ich nikt nie zbiera). Jednak smardza nie widziałem nigdzie i nigdy :/ Znam ludzi, którzy twierdzą, że je zbierają co roku, ale podejrzewam, że znajdują piestrzenice, które są bardzo podobne do smardzów, ale nieporównywalnie częściej spotykane. A świetne są faktycznie. Nigdy nie znalazłem smardza, ale jadłem w knajpie i były rzeczywiście wyborne.
              • Gość: grzybiara Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 07:21
                Mądrość ludowa głosi, że smardze to są grzyby majowe. Ale ani w maju, ani w grudniu i spokojnie mogę założyć, że jutro po południu też ich nie znajdę.
                • Gość: Gra Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: 193.43.77.* 13.09.10, 14:17
                  Ja nie jadłam smardzów , ale raz widziałam , w ubiegłym roku w maju na mojej działce pod iglakami rósł sobie smardz, sprawdziłam z atlasem grzybów , szkoda mi go było zerwać , bo co zrobic z jednym grzybkiem? Miałam nadzieję ,ze się rozmnożą , ale niestety nic z tego. pozdrawiam też grzybiara
              • Gość: zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.146.56.5.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.09.10, 08:00
                Szanowny Panie quant34, wiem, że gdzieś w środkowo-wschodniej lub południowo wschodniej
                Polsce (tata wie dokładnie) smardze występują wiosną masowo. Ludzie na nich nawet zarabiają.
                Chciałabym przy okazji podzielić się rodzinnym doświadczeniem. Wiadomo, że grzyby są
                ciężkostrawne. Jest pewien paradoks lub pozorny paradoks: mnie dość często, innym członkom
                rodzinny - sporadyczne, pomagają przy zaparciach. Żadne z nas nie jest tu fachowcem, więc
                próbujemy się domyślać, że grzyby mogą polepszać perystaltykę jelit. Nikogo, oczywiście, nie
                zachęcam do leczenia się grzybami, mówię o tym, co sami na sobie sprawdziliśmy wielokrotnie. Niekoniecznie takie dobroczynne działanie może wystąpić u innych.
                Hela
                • quant34 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 13:30
                  Gość portalu: zgryz3 napisał(a):

                  > Szanowny Panie quant34, wiem, że gdzieś w środkowo-wschodniej lub południowo wschodniej
                  > Polsce (tata wie dokładnie) smardze występują wiosną masowo. Ludzie na nich nawet zarabiają.

                  Problem w tym, że smardzów zbierać nie wolno. Są objęte ścisłą ochroną. Ja bym takiego grzyba nie zabrał, bo wychodzę z założenia, że podobnych zakazów trzeba przestrzegać. Ale znaleźć bym chciał, bo bym sobie dokładnie go obejrzał i pstryknął fotkę na pamiątkę :) A zarabianie na tym, to już także ryzyko prawne, bo można oberwać naprawdę sporą grzywną Jak ktoś zbierze na własny użytek to szansa, że na tym wpadnie jest niewielka. Jednak zarabianie oznacza handel, a to już może zostać skontrolowane. Swoją drogą ciekaw jestem czy takie kontrole, a jeżeli tak, to jak często są przeprowadzane.
                  • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 20:45
                    Szanowny quancie34, wróciłem ekspresowo z dalekiej podróży i wskakuję w słowo. Nie ma sporu co do przestrzegania zakazów, ale nie powiem, gdzie ludzie zarabiają na smardzach, bo
                    nie wiem, czy robią to dla odrobiny luksusu, czy z biedy. Sam lepiej znam biedę niż luksus. Dedykuję Panu mój załączony tekst. Jest Pan ciekaw, czy są kontrole. Kontrolerów ci
                    u nas dostatek, ale nie w lasach. Dlatego coraz częściej można w nich spotkać samochody, różne ryczące fanaberie, opakowania po żarciu i piciu, biegające luzem czworonogi, no i drących się na cały las grzybiarzy z rodzinami. Służba leśna to akurat nie są specjaliści od grzybów. Oczywiście, smardzowych i im podobnych kłusowników można tropić, kiedy sprzedają, ale kto by tam tropił. Prawo jest u nas po to, żeby było, a nie po to, by przestrzegać. Ciekawostka: w samofinansującym się nadleśnictwie jest, dajmy na to, dwudziestu pierdzistołków i dwóch strażników. Gdyby było odwrotnie, może i byłaby jakaś
                    kontrola. Pozdrawiam.
                    Jaś nie doczekał
                    Spotkaliśmy się w lesie jako wolne ptaszki.
                    - Świetne czasy dla bezrobotnej hołoty – mówi Jasiu. – Dobrze, że choć raz w roku jest lato.
                        - A tak to co porabiasz?
                        - Dziękuję, pomaleńku.
                        - Też mówię, że nie ma się co spieszyć. Poczekamy sto lat – będzie kraj rad i my radzi.
                        - Parę dni temu sprzedałem grzyby na szosie – opowiada Jasiu. – Siedzę, liczę pieniądze tak, żeby się kobita nie rozzuchwaliła. Przystaje polski szkop. -Jaki handel? – pyta. - Kajne handel – mówię – wszystko sprzedane. - Oj – mówi – chyba nie wszystko. Od słowa do słowa – dowiedziałem się, że mam dwie nerki. Aż mnie zdziwiło. On na to, że z jedną można czasem lepiej pożyć jak z dwiema. - To już! – mówię – Ile to roboty. - Poważnie pan gada – mówi – czy polisz dżouks? - Jak najbardziej – mówię – polisz. No i żeśmy się dogodoli: mam trzymać ten plac przez tydzień od dziewiątej do trzeciej, on robi promocja mój nerek. Część – lecę trzymać, bo przegapię.
                        - Ty nie bądź głupi, żeby brać grosze za jedną nerkę! – krzyczę – niech cię zabiera hurtem!
                        - Nie pomyślałem, dobrze, żeś podpowiedział!
                        Wracałem z lasu na skrzydłach, bo otworzyła się perspektywa: też wyskoczę na szosę z nerką, jak tylko będzie wiadomość, że Jasiu wyszedł z domu i nie wrócił.
                        Potem był drugi wysyp grzybów. Jadę szosą załadowany od kierownicy po bagażnik. Spotykam Jasia: leży między kobiałkami, z gęby rośnie trawka.
                        - Żyjesz?! – mówię.
                        - Jeszcze mnie trzęsie. Żeby taki europalant zrobił wała z poważnego człowieka! Myłem się co dzień jak głupi, nawet polazłem do spowiedzi – więcej grzechów nie pamiętam. Nie jestem z żelaza, tylko – z drewna, ale tego numeru nie daruję.
                        - Co zrobisz?
                        Już robię. Sprzedawałem uczciwie same zdrowe, a teraz nie patrzę na robaki: idą gęsiego jak w barszcz – od rana utargowałem więcej, niż w lesie bym zarobił w tydzień.
                        - Nie każdy się tego boi.
                        - A czy ja chcę przestraszyć? Dostałem zaproszenie na konkurs kawalarzy, to służę uprzejmie. Raz wsadziłem do kobiałki żółciowego goryczaka – sam wiesz, że się od tego nie umiera. Ale co najmniej jeden reprezentant zza miedzy wytrzeszczył ze zdumienia gały na sedesie, że polisz dżouks w niemiecka żyć to taka centryfuga.

                    • quant34 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 23:02
                      Czy ta historia Drogi Zgryzie jest prawdziwa? Bo jeżeli jest, to ciarki po plecach przechodzą. Coś tam słyszałem o czarnym rynku organów, ale takie doniesienia taktuję ostrożnie, bo skądinąd mi wiadomo jak trudno uzyskać zezwolenie sądu na pobranie organu od żyjącego dawcy nie będącego krewnym biorcy. Nie można jednak wykluczyć, że w innych krajach prawo nie jest takie restrykcyjne w tym zakresie, więc może po prostu kandydaci jeżdżą na pobranie organu za granicę? Jeżeli tak to się odbywa, to ciekaw jestem ilu z nich wraca. W Polsce odnotowuje się rocznie tysiące zaginięć, kto wie ilu z tych zaginionych gnije gdzieś w obcej ziemi bez nerki czy wątroby. Natomiast pomysł z goryczką dla takich naganiaczy nie jest zły ;) Powiem więcej: jakby Jasiu wrzucił sromotnika do koszyczka dla handlarza organami, to też bym specjalnie nie płakał. Chociaż nie, handlarz mógłby zjeść wspólnie z Bogu ducha winną rodziną, więc lepiej nie. Ale goryczka może być :)
                      • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 14.09.10, 07:42
                        Szanowny quancie34, tekst jest litreackim wymysłem, natomiast Jasiu, który chciał sprzedać
                        nerkę z biedy i takie okropności na początku lat dziewięćdziesiątych – nie. W moim regionie
                        zdarzyło się nawet coś gorszego. Na początku reformy Balcerowicza człowiek wpadł w pułapkę kredytową (wtedy masowo wpadali, a ofiar stanu Balcerowicza było wielokrotnie więcej, niż ofiar stanu wojennego). Znalazł się pośrednik, który mu podsunął niemieckiego kupca na organ. Biedak się z tym kupcem spotkał – myślał cały czas, że chodzi o nerkę. Dopiero wtedy się okazało, że organem miało być serce. Ostatnią wiadomość o tej sprawie miałem taką, że ten przegrany nie z własnej winy rolnik miał jechać z luźną nerką do Afryki. Pozdrawiam.
                        PS prawo jest po to, żeby było, a człowiek chce za wszelką cenę żyć.
            • pawelekok Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 11:12
              Smardza ostatni raz widziałem 40 lat temu. W okolicach Smardzewa koło Łodzi. Co ciekawe częściej spotykałem piestrzenicę kasztanowatą, trochę do smardza podobną (chociaż jednak zdecydowanie różną) za to ponoć bardzo trującą (nie wiem, nie próbowałem). Chociaż też bardzo rzadko. I pomysleć, że to rydze uchodziły wtedy za grzyby rzadkie.

              Pozdrawiam
      • Gość: dziadek Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.olsztyn.vectranet.pl 12.09.10, 19:42
        Moi holenderscy przodkowie mieli THC we krwi i też żyli by do dzisiaj gdyby zalegalizowano w Polsce zioło...
        Bzdury Panie zgryz.
        • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 20:20
          Pan, Szanowny "dziadku", zdaje się, nie zauważył, że jest to strona ludzi nie zatrutych śmiertelną powagą.
      • Gość: Anka Piękne :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.09.10, 11:56
        Dziękuję Panu za komentarz. Tak dobrze napisanego tekstu już dawno nie czytałam. Dobrze wiedzieć że jeszcze są ludzie którzy mają Pasje.
    • cornerek Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 15:58
      Przecież zapłaci Narodowy Fundusz Zdrowia. Mądrzejsi ludzie złożą się na leczenie tych nieco mniej mądrych.

      (Tak, wiem, chłopak nie zawinił, tylko głupi rodzice).
      • Gość: jacuś Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.slupsk.vectranet.pl 12.09.10, 17:27
        NFZ zapłaci skromny ułamek kosztów leczenia. Reszta jest - jak zwykle - stratą szpitala
    • the_vicious_one Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 17:15
      A ja właśnie dzisiaj byłam w lesie i zebrałam 18 kań. Niektórzy nie zbierają kań... a ja nie zbieram innych grzybów :P Tzw "walor smakowy" kani jest po prostu niepowtarzalny.
      I właściwie do tego czasu nie wiem, po czym konkretnie poznaję kanię. Wychowałam się na wsi, idę do lasu i wiem, który grzyb to kania a który, choć podobny, kanią nie jest.
      Dla sprawiedliwości dodam, że na innych grzybach się nie znam dobrze. Nie zbieram rydzów, bo absolutnie nigdy nie jestem ich pewna.

      A jeszcze pytanie do osób "się znających". Często jeżdżę na wakacje do Szczawy (okolice Maszany Dln) i tam zbiera się bardzo ciekawe grzyby. Po obraniu nóżka nabiera koloru niebieskiego, a kapelusz różowo-pomarańczowego. Na pewno nie są trujące, bo najadłam się ich tysiąc razy i nie czułam się nawet źle. Ale co to za grzyb? Lokalna odmiana kozaka?

      Będę wdzięczna za odpowiedź :-)
      • Gość: Bunia Borowik ceglastopory IP: 217.144.219.* 12.09.10, 18:26
        zwany też gniewoszem albo pociecem - pyszny grzyb
        • zgryz3 Re: Borowik ceglastopory 12.09.10, 19:29
          Cholera, taki ze mnie komputerowy tuman, że dwa razy mi już tekst, Szanowny/a Buniu, zwiał. Cytuję naszą kozaczkę: "Po obraniu nóżka nabiera koloru niebieskiego, a kapelusz różowo-pomarańczowego". Dwubarwność obranego grzyba nie pasuje mi do niczego. Chyba ża pani smakoszka miała na myśli kolor kapelusza przed obraniem. Tyle że róż na kozakach lub borowikach to albo lokalna specjalność, albo sympatyczna pani zbieraczka zbiera w różowych okularach. Od biedy można by do tego koloru dopasować rzadkiego borowika królewskiego lub borowika ponurego. Poza moimi czerwonymi łebkami, rzecz jasna.
      • Gość: zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko IP: *.146.202.241.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.09.10, 18:42
        the vicius one, witaj. Jako pasjonat nie tylko grzybów, ale i spraw językowych, ochrzaniłbym Cię za jakże swojski login, na którym o mało nie złamałem oka, ale licho z nim. Pewnie to kozak, nie tyle lokalna odmiana, ile - banalna: koźlarz pomarańczowożółty, potocznie (piszę fonetycznie): czerwony łepek. Lub któryś z trzech czerwonych łebków: pomarańczowożółty, czerwony, dębowy. Jest, oczywiście, więcej siniejących, ale przekazałaś malutko danych o kolorach tego grzyba PRZED jego obściskiwaniem, no i przy jakich drzewach rośnie. Jestem zapalony śledczy, więc jeśli podasz więcej danych, możemy tropić dalej.
        • the_vicious_one Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 22:32
          Witam ponownie,
          jeśli chodzi o moje niebiesko-pomarańczowe kozaki, to one takich ekstrawaganckich barw nabierają dopiero po obraniu. Wcześniej wyglądają dosyć zwyczajnie, jasna nóżka (lekko szara) i brązowy kapelusz (taki jasny brąz). A gdzie rosną? Cóż, nigdy nie zwracałam uwagi na konkretne drzewa, natomiast na pewno rosną w borowinach.
          Pozdrawiam Grzybiarzy

          PS Kanie były jak zwykle pyszne :-)
          • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 09:01
            Szanowna Pani the vicious one.
            Odpowiem w zastępstwie taty. Jasną nóżkę i brązowy kapelusz ma większość koźlarzy i borowików, więc na tej tylko podstawie nie da się ustalić, którym grzybem Pani się zajada.
            Borowiny nie mają znaczenia, jako że wymienione grzyby współpracują z korzeniami drzew.
            Czerwienienie po obraniu mogloby wskazywać na kożlarza dębowego. Pozdrawiam.
            Hela
    • quant34 Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 18:43
      Jest takie przekonanie, że tylko trujący grzyb nie siwieje po przełamaniu, że ma gorzki smak, że trujących grzybów nie ruszają ślimaki albo że jak wrzuci się cebulę do gotujących się grzybów, to zmieni kolor, jeśli wśród nich jest trujący. Zdarzają się takie przesądy jak ten, że kilkakrotnie gotowany grzyb straci swoją toksyczność. Nie ma żadnego sposobu na zneutralizowanie trucizny.

      Jak na eksperta, to bohater wywiadu nadmiernie upraszcza. Prawdy ludowe, które krytykuje są o tyle mylące, że nie są uniwersalne, ale to nie oznacza, że są całkowicie błędne. Przykładowo: zasada, że tylko trujący nie siwieje po przełamaniu sprawdza się całkiem dobrze ludziom, którzy zbierają wyłącznie akurat te gatunki, które siwieją. Jeżeli zbierają tylko takie, to ten test zadziała. Podobnie jest z gorzkim smakiem. Otóż panie ekspert, niektóre trujące grzyby mają rzeczywiście gorzki smak, niekiedy nawet bardzo silny. Jadalne grzyby gorzkie prawie nigdy nie bywają, dlatego test z polizaniem spodu grzyba, także może zadziałać, bo pozwoli natychmiast zidentyfikować grzyb niejadalny. Istnieją także trujące grzyby, których rzeczywiście nie jadają ślimaki, chociaż akurat ta obserwacja jest mało przydatna. Kompletną bzdurą jest natomiast twierdzenie, że nie ma sposobu na zneutralizowanie toksyny przez gotowanie. Grzybów niejadalnych nie należy ani zbierać, ani gotować, a tym bardziej jeść, jednak to zdanie "eksperta" jest po prostu bzdurą z czysto merytorycznego punktu widzenia. W świecie grzybów występuje wiele różnych toksyn, z których jedne są odporne na temperatury gotowania czy smażenia, a inne rozkładają się już w temperaturach nawet znacznie niższych. Akurat amanityna - najważniejsza toksyna muchomora sromotnikowego - jest odporna na nawet bardzo wysokie temperatury, więc sromotnik po ugotowaniu jest tak samo trujący jak przed. Istnieją jednak grzyby (np. niektóre gatunki muchomorów), które trujące są tylko na surowo, ponieważ zawierają trujące alkaloidy rozkładające się już w temperaturach rzędu 60 stopni. Z jednym natomiast należy się zgodzić: na prawdach ludowych nie można polegać, ponieważ działają tylko w odniesieniu do pewnych gatunków grzybów i nie mają uniwersalnego charakteru, dlatego istnieje tylko jedna metoda, której należy przestrzegać zawsze i bezwzględnie: mam choćby cień wątpliwości - nie zbieram.
      • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 19:51
        Serdeczne dzięki za fachowy tekst. Przyjemnie się czyta ludzi, którzy się znają na tym, o czym
        mówią. Zacytuję końcówkę: "Istnieje tylko jedna metoda, której należy przestrzegać zawsze
        i bezwzględnie: mam choćby cień wątpliwości - nie zbieram".
        Z drobnym wyjątkiem - chodzi o mnie. Jak mam cień wątpliwości - od razu mi się chce śpiewać z radości. Oczywiście, śmiertelnie trujące znam świetnie, a całą kupę niejadalnych - jeszcze świetniej.
    • quant34 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna 12.09.10, 18:53
      Gość portalu: Piotr napisał(a):

      > A podgrzybka brunatnego nie sposób pomylić z czymś innym. Dlatego ja zbieram ty
      > lko podgrzybki, do tego prawdziwki i kurki.

      Nie daj się nabrać "ekspertom". Zapewniam Cię, że KAŻDY jadalny gatunek da się z czymś pomylić w pewnych warunkach. Jeżeli grzybiarz jest mało doświadczony i w dodatku ma do czynienia z młodym grzybem, to może pomylić np. kurkę z lisówką pomarańczowatą, która jest niejadalna (ale nie trująca, grozi najwyżej ostra niestrawność). Kurka także bywa dość często mylona z kolczakiem obłączastym, ale problemu tu nie ma żadnego, bo kolczak także jest jadalny. Co do podgrzybka brunatnego, to nie widzę problemu aby niedoświadczony grzybiarz pomylił go z borowikiem ceglastoporym, który jest trujący.
      • Gość: greg0.75 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna IP: *.net.autocom.pl 12.09.10, 19:09
        > Co do podgrzybka
        > brunatnego, to nie widzę problemu aby niedoświadczony grzybiarz pomylił go z bo
        > rowikiem ceglastoporym, który jest trujący.

        Niedoświadczony grzybiarz - daltonista? Te czerwone kropeczki na nodze + intensywne niebieszczenie po przecięciu u podgrzybków nie występują.
        Że nie wspomną, że borowik ceglastopory jest jadalny (choć niezbyt smaczny i bardzo intensywnie barwi wywar). Od czasu do czasu trafia na place handlowe.
        • quant34 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna 12.09.10, 19:43
          Gość portalu: greg0.75 napisał(a):

          > Niedoświadczony grzybiarz - daltonista? Te czerwone kropeczki na nodze + intensywne niebieszczenie po przecięciu u podgrzybków nie występują.

          Zależy jakie masz kryteria uznania kogoś za "niedoświadczonego grzybiarza". A kim jest dla Ciebie człowiek, który nie odróżnia kani od sromotnika? Moim zdaniem te dwa grzyby naprawdę cholernie trudno pomylić, a jednak niektórzy je mylą. Dla mnie niedoświadczony grzybiarz to przede wszystkim ten, który nie ogląda dokładnie grzyba, którego znalazł. Wielu ludzi, którzy nierzadko uważają się za doświadczonych, widząc coś, co na pierwszy rzut oka wygląda na "prawdziwka", albo "podgrzybka" po prostu bierze i wrzuca do koszyka. Zauważ, że podgrzybków jest ładnych parę gatunków, ale większość ludzi nie wnika jakie to gatunki i kieruje się pierwszym wrażeniem. Sam spotkałem się wielokrotnie z twierdzeniem, że "podgrzybki mogą wyglądać bardzo różnie", a bierze się on stąd, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że zbierają grzyby kilku różnych gatunków. Tacy ludzie nie zwracają uwagi na cechy szczególne. Jest brązowe z góry, nie ma blaszek ani "kołnierza", znaczy podgrzybek. Uwierz mi, są tysiące ludzi zbierające grzyby w taki sposób. A tacy potrafią pomylić grzyby, która dla Ciebie dzielą lata świetlne różnic.

          > Że nie wspomną, że borowik ceglastopory jest jadalny

          To zależy jak go przygotujesz. Uduszony, albo wrzucony (po ususzeniu) do sosu - nie powinien stwarzać problemów. Jednak ludzie miewają różne pomysły i niekiedy poza samym suszeniem, nie poddają borowikowatych żadnej obróbce termicznej (są ponoć potrawy, do których używa się suszonych grzybów, których się już nie gotuje). W takich przypadkach borowik ceglastopory może się już człowiekowi nieźle dać we znaki. Jedni po zjedzeniu (bez obróbki termicznej) rzygają, inni mają sraczkę, ale bywały też przypadki silniejszych objawów. Dlatego w różnych atlasach można spotkać różne opinie o tym grzybie. Z reguły jest zaliczany do warunkowo jadalnych, albo niejadalnych, ale trafiają się także klasyfikacje, w których opisywany jest jako słabo trujący, albo po prostu trujący. Ja tam tego nie sprawdzałem i sprawdzać nie zamierzam ;)
          • Gość: greg0,75 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna IP: *.net.autocom.pl 12.09.10, 20:08
            Skoro "niedoświadczony grzybiarz" ma być uprzejmym określeniem niefrasobliwego dyletanta to zwracam honor.
            A borowiki ceglastopore owszem, jadałem - nie na surowo rzecz jasna. I, jak pisałem, są takie raczej podlejsze...
            • quant34 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna 12.09.10, 20:38
              Gość portalu: greg0,75 napisał(a):

              > Skoro "niedoświadczony grzybiarz" ma być uprzejmym określeniem niefrasobliwego
              > dyletanta to zwracam honor.

              No to są właśnie bardzo nieostre pojęcia. Każdy ma inną klasyfikację. Moja jest taka:
              - człowiek, który w ogóle nie wie co zbiera, ale zbiera i zjada - debil
              - człowiek, który co prawda wie, co zbiera, ale nie jest pewien, a jednak bierze i zjada - desperat
              - człowiek, który co prawda wie, ale jest tak pewny siebie, że nie sprawdza i nie ogląda dokładnie - ryzykant
              Moim zdaniem "niedoświadczony grzybiarz" można odnieść do wszystkich tych 3 grup.
              W mojej rodzinie od pokoleń zasady były takie:
              Zasada naczelna "nie jestem pewien - nie biorę". A w szczegółach:
              1. zbieramy zawsze w grupie (nikt nigdy nie jeździł na grzyby sam)
              2. dzieci chodzą zawsze z dorosłymi, jak coś znajdą to wołają dorosłego, same mają zakaz zbierania - bez żadnych wyjątków
              3. po zakończonym grzybobraniu, wszystkie grzyby lądują w jednym miejscu i są wykładane na dużym stole i tam są sortowane. Nie ma żadnego zabierania "swoich grzybów" do "swojego domu". W sortowaniu biorą udział wszyscy, którzy zbierali.
              4. jeżeli ktokolwiek z obecnych wyrazi wątpliwość co do jakiegoś grzyba - grzyb ląduje w koszu. O tę zasadę często były spory, a nawet awantury. Pamiętam jak mama się popłakała tak jej było szkoda jakiegoś ładnego okazu, ale zakwestionował go dziadek czy babcia i grzyb nieubłaganie powędrował do śmietnika.
              5. Dopiero po sortowaniu, każdy zabierał sobie to co zebrał i mógł z tym zrobić co chciał.
              W całej historii rodziny nie było nigdy ani jednego, nawet lekkiego zatrucia, pomimo że zbieraliśmy grzyby kilkudziesięciu gatunków. "Doświadczony grzybiarz" to dla mnie człowiek, który nie tylko wie co zbiera i zbiera uważnie, ale także jest gotowy bezwarunkowo stosować się do powyższych zasad i odrzuca zarozumialstwo, które często prowadzi do największych tragedii. Ale to jest akurat moja definicja :)
              • Gość: mrarm Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna IP: *.chello.pl 13.09.10, 00:54
                Ahaha. Zawsze jeździłem z moją rodziną, zbierającą grzyby od pokoleń. W wieku 4 5 lat czasem w godzinę zbierałem to jedno wiadro czy półtora, najwięcej - się nigdy nie myliłem, co najwyżej nie zbierałem dobrych grzybów, ale nieznanych mi bliżej (ale zwykle, kiedy poznawałem nowego grzyba w tym wieku, to i tak je zbierałem, rodzina zwykle dużo wnikliwiej przyglądała się moim grzybom przy selekcji i sprawdzaniu.
          • misiu-1 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna 12.09.10, 21:28
            quant34 napisał:

            > Zależy jakie masz kryteria uznania kogoś za "niedoświadczonego grzybiarza". A k
            > im jest dla Ciebie człowiek, który nie odróżnia kani od sromotnika?

            Ktoś, kto nie odróżnia kani:
            grzyby-polskie.eu.interia.pl/index_pliki/czubajkajadalna/kania2.jpg
            ...od sromotnika:
            www.epodkarpacie.com/images/sromotnik_bezwstydny1.jpg
            ...według mnie jest po prostu ociemniały.
            • quant34 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna 12.09.10, 21:41
              misiu-1 napisał:

              > Ktoś, kto nie odróżnia kani od sromotnika

              O jeny, aleś dokładny :) Wydawało mi się, że z kontekstu wynikało o jaki grzyb chodzi, ale jeżeli nie wynikało, to przepraszam i prostuję: nie chodziło o sromotnika, tylko o muchomora sromotnikowego, potocznie nazywanego "sromotnikiem" (tak, tak, wiem że błędnie ;)
              • misiu-1 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna 12.09.10, 23:03
                MSPANC :-)
              • Gość: zgryz3 Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna IP: *.147.230.221.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.09.10, 23:28
                Jeszcze mam małą chwilkę. Nieprawda, że nazwa "sromotnik" jest błędna. Skracanie nazw
                w języku potocznym jest odwieczną praktyką i nie ma mowy o niepoprawności. W książce niech sobie będzie "mniszek lekarski", ale w żywej mowie jest "mlecz" i będzie do Ostatecznego Sądu. Są "Wyspy Kurylskie", ale potocznie: "Kuryle". Tyle.
            • Gość: a propos Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna IP: *.icpnet.pl 12.09.10, 22:14
              należałoby również odróżnić muchomora sromotnikowego od sromotnika bezwstydnego ;)
            • Gość: sa Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna IP: *.gdynia.asseco.pl 13.09.10, 12:20
              Mega-manipulacja. Dwa wybrane zdjęcia grzybów z silnie rozwiniętymi cechami charakterystycznymi dla gatunków. Tymczasem nie wszystkie grzyby w lesie chcą wyglądać jak te na zdjęciach. I na tym polega problem..
      • Gość: KKG Re: Bo trzeba zbierać, to co się zna IP: 193.43.77.* 13.09.10, 13:51
        borowik ceglastopory nie jest trujący
    • californian1 Ja dziekuje za takiego specjaliste 12.09.10, 19:16
      Bo specjalista powiedzial:

      "Gdym zbierał, wybrałbym te, co do których mam pewność, że nie ma podobnie wyglądających do nich trujących. To byłyby kurki, borowiki, maślaki"

      Suuuper - tylko borowika bardzo latwo pomylic z borowikiem szatanskim czyli popularnie zwanym - szatanem - syf jakich malo.
      • Gość: barnaba Re: Ja dziekuje za takiego specjaliste IP: *.lodz.msk.pl 12.09.10, 19:55
        Znalezienie borowika szatańskiego w Polsce to tak, jak spotkanie oko w oko ze żbikiem.
      • zgryz3 Re: Ja dziekuje za takiego specjaliste 12.09.10, 20:05
        Szanowny Obywatelu "californian1", chyba słabiej czytasz, niż piszesz. Borowika szatańskiego
        (boletus satanas) praktycznie w Polsce nie ma. Lud nazywa "szatanem" - zależnie od regionu -co najmniej trzy gatunki: goryczaka żółciowego, borowika ponurego i borowika ceglastoporego. Tylko pierwszy jest niejadalny. Być może, tak jest nazywany również borowik
        wilczy, ale ja go nigdy nie spotkałem.
    • Gość: Yans Polecam ! IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.10, 20:10
      Polecam czernidłaki kołpakowate.
      Możliwość pomylenia z innym grzybem - zerowa.
      Zbiór - hurtowy, tylko trzeba dobrze trafić.
      Walory smakowe - wyśmienite!
      (I ponoć z tym alkoholem to nie do końca jest potwierdzone, że nie można pić po nich, w każdym razie ja nie sprawdzałem.)
      • zgryz3 Re: Polecam ! 12.09.10, 20:43
        Rozgadałem się, ale co poradzisz, jak tu takie ciekawe rzeczy. Czernidłaki są bardzo smaczne
        i zaraz się masowo rzucą. Przy czernidłaku kołpakowatym (koloru białego) atlasy nie ostrzegają przed alkoholem. Ostrzegają przy czernidłaku pospolitym (koloru szarego, brudnobeżowego), który jest tak samo smaczny. Sam jadam również malutkie czernidłaki błyszczące i gromadne, rosnące w sporych kępach - tak samo smaczne. Smacznego!
    • mary_ann Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 12.09.10, 20:34
      "Zawodowi grzybiarze, doświadczeni i zbierający grzyby od lat, znoszą je do skupu, gdzie są sprawdzane przez mikologów. Znalazłem dane, z których wynika, że jedna trzecia tych zbiorów to są muchomory sromotnikowe."


      Hę?
      Grzybiarze zbierają to, co ludzie kupują, a popyt jest na grzyby kapeluszowe nadające się do suszenia - gł. wszelkiej maści podgrzybki, maślaki i prawdziwki. Nie wierzę, żeby grzybiarze w takiej ilości zbierali grzyby blaszkowate, a wśród nich muchomory sromotnikowe), podobne gł. do pieczarki. Ktoś tu chyba w dobrej wierze przesadza.
      • zgryz3 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 12.09.10, 21:11
        Oczywiście "mary ann", że masz rację. Śledziłem sprzedawanie grzybów przy szosach od pojawienia się tych praktyk. Kilku moich znajomych sprzedawało. Zaczęło się od początku 90-tych lat z biedy. Teraz na moim terenie przy sprzedających można zobaczyć samochód. Nigdy nie widziałem w takiej sprzedaży grzybów blaszkowych. Z listewkowych - wyłącznie kurki.
        Pouczająca historyjka z mojego regionu. Rolnik zatruł się grzybami na śmierć. Jego żonę odratowali w szpitalu. Płakała:
        - Jezu Jezuniu, nigdy my się nie zatruli, tak dobrze się znał!
        Aż dziw, że nigdy, skoro przytargał furę sromotników - tak dobrze się znał. Ogólniki w rodzaju
        "doświadczony grzybiarz", "znawca" mogą być mylące. Fachura z dziada-pradziada to gość, który zna niewiele gatunków (np. 30), ale zna je dobrze. I zbieranie grzybów nie jest dla niego
        pretekstem, by chlać w lesie piwo, wódę, kwach, zaśmiecać opakowaniami i zbierać w tumanie sromotniki. Doświadczony grzybiarz się nie myli. Dyletanci nie mają pojęcia, jak tacy
        grzybiarze są ostrożni.

    • Gość: przewodnik górski Skąd te dane o tak potwornej liczbie sromotników? IP: *.tvgawex.pl 12.09.10, 20:54
      pr"grzybiarze, doświadczeni i zbierający grzyby od lat, znoszą je do skupu, gdzie są sprawdzane przez mikologów. Znalazłem dane, z których wynika, że jedna trzecia tych zbiorów to są muchomory sromotnikowe"
      • simon_r Re: Skąd te dane o tak potwornej liczbie sromotni 12.09.10, 23:22
        Jak to skąd... stąd co kania i sowa to dwa różne grzyby :))
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl rok - 50 tys. zł 12.09.10, 21:35
      Przeszczep wątroby kosztuje około 800 tys. zł, roczne utrzymanie pacjenta z przeszczepioną wątrobą to 50 tys. zł.

      Powinno się o tym trąbić w mediach, bo takie liczby trochę może robią wrażenie na ludziach.
      • Gość: k rezus Re: rok - 50 tys. zł IP: *.w82-121.abo.wanadoo.fr 13.09.10, 00:25
        Przeszczep wątroby kosztuje około 800 tys. zł, roczne utrzymanie pacjenta z przeszczepioną wątrobą to 50 tys. zł.

        Powinno się o tym trąbić w mediach, bo takie liczby trochę może robią wrażenie na ludziach.

        Jak cie nie stac to nie jedz. Mnie stac na nowa watrobe dzieki ubezpieczeniu sojcjalnemu.
    • zgryz3 Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko raz 13.09.10, 00:12
      Szanowni Państwo, chciałam jako córka zgryza3 powiedzieć słówko do wybrzydzających na
      grzyby, zwłaszcza z powodu zatruć. Przegapili Państwo, że samochody są o wiele bardziej
      szkodliwe niż grzyby.
      Hela
      • quant34 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 01:09
        zgryz3 napisał:

        > Przegapili Państwo, że samochody są o wiele bardziej szkodliwe niż grzyby.

        Statystycznie na pewno. A jednak wdychanie spalin zdecydowanie łatwiej przeżyć, niż zjedzenie muchomora sromotnikowego ;) Podobnie jest z samolotami - statystycznie to najbezpieczniejszy środek transportu, nieporównywalnie bezpieczniejszy niż samochód. Problem w tym, że z wypadku samochodowego większość poszkodowanych wychodzi z życiem (a ze stłuczek - zupełnie bez szwanku), natomiast gdy rozwali się samolot... no wiadomo, ręka, noga, mózg na ścianie. Taka jest różnica między statystyką, a życiem jednostki. Ale porównując grzyby do samochodów, jedno przemawia zdecydowanie na korzyść grzybów: na drodze można zginąć zupełnie bez swojej winy, grzyby natomiast zabijają zazwyczaj tych, którzy się o to prosili (nie licząc dzieci, które padają ofiarami głupoty swoich rodziców bądź dziadków).
        • albacor Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 09:53
          A ja mam jeszcze w ustach smak szmaciaka gałezistego. Niestety jest teraz chroniony i nie wolno go zbierać. Cudowny smak, zapach. smazony z jajecznicą mniam.
          P.S. A ostatnio zajadam się maślaczkami
          • quant34 Re: Grzybiarz jest jak saper. Obaj mylą się tylko 13.09.10, 13:42
            albacor napisał:

            > A ja mam jeszcze w ustach smak szmaciaka gałezistego. Niestety jest teraz chroniony i nie wolno go zbierać. Cudowny smak, zapach. smazony z jajecznicą mniam.

            Ja tam go nigdy nie zbierałem i nawet nie wiem jak smakuje. Jakoś tak z wyglądu nie wzbudza mojego zaufania ;) Swój pierwszy kontakt z tym grzybem pamiętam tak: miałem może z 5 czy 6 lat i znalazłem "rzygi jelenia" (tak to sobie nazwałem). Dziadek upierał się, że jelenie nie rzygają, więc mi nie uwierzono. Jednak w drodze powrotnej pokazałem to miejsce i wówczas się dowiedziałem, że to grzyb i nazywa się "kozia broda" :) Dziadek go oczywiście zabrał, ale ja - wierny swojemu skojarzeniu - na wszelki wypadek go nie jadłem :D
    • por1 Przestancie straszyc sromotnikiem... 13.09.10, 12:33
      Nie wiem czemu wszyscy tak sie przyczepili do tego muchomora sromotnikowego. Nie jest to znowu jakis masowo wystepujący grzyb,zeby zawsze na niego trafic. Byc moze są rejony jego częstszego występowania,ale np w na Śląsku spotykam go raczej rzadko. Dlatego tez ,dziwie sie ,żeby taki ekspert (od tego artykułu) powtarzał takie głupoty ,ze 1/3 grzybów w skupie to sromotniki.To samo media. Rozumiem trzeba zasygnalizować ten problem,ale nie straszyc ludzi.Bo nawet wśrod muchomorów są jadalne(potrawa -muchomor po cesarsku).A juz w ogóle nieprawdziwym jest stwierdzenie ,że jest on podobny do kani(to jest dopiero powtarzanie mądrości ,ale juz ekspertów) . No chyba ,że postanowiono wziąc kanie pod ochrone,to byłby niezły parasol ochronny.
      • Gość: barnaba Re: Przestancie straszyc sromotnikiem... IP: *.lodz.msk.pl 13.09.10, 20:45
        Masz rację. Muchomora sromotnikowego na oczy nie widziałem, a zbieram grzyby już od 25 lat. Być może dlatego, że wszystko, co go przypomina (zielonkawy łeb, białe blaszki) uważam od razu za niejadalne i nawet się po to nie schylam. Kanie z muchomorem sromotnikowym można pomylić chyba tylko w pijanym widzie (no, chyba że ktoś zbiera młode okazy- ale w przypadku kań to dzieciobójstwo- kania jest najlepsza, gdy można ją usmażyć na patelni, zbieranie mniejszych to marnotrawstwo).
        Zresztą nie narzekam- ludzie nie zbierają, będę miał dobry obiad. ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka