Dodaj do ulubionych

Rowerzyści przeciwko prezydentowi Sopotu: Ogran...

IP: *.204.73.196.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 17.08.12, 17:00
Siedziałem w zeszłym tygodniu ze znajomymi w weekend w Tawernie Rybaki w Sopocie mając przed ponad godzinę podgląd na ścieżkę rowerową krzyżująca się z przejściem na plażę. Mam wrażenie że chamstwo rowerzystów (nie wszystkich oczywiście, ale tej najbardziej dotkliwej części) jest większe niż kierowców na drodze. Zwolnić bo przejście dla pieszych ? - Ależ, po co ? Uważać bo idą ludzie z małymi dziećmi ? - skąd, niech matka uważa. Pełna prędkośc. Jak rowerzysta w pełnym pędzie prawie potrącił starszego pana to jeszcze na niego wulgarnie nawrzeszczał. Szczerze mówiąc takiej liczby incydentów jak widziałem tam przez te półtorej godziny to nie widzę na drodze przez kwartał a sporo jeżdzę. Wg mnie przy takich miejscach powinny się ustawić nieumundurowane patrole i regularnie wlepiać wysokie mandaty chamom na dwóch kółkach a w poważniejszych sprawach sprawy kierować do sądu. Normalnym rowerzystom by to nie szkodziło a wyeliminowałoby naprawdę niebezpieczne sytuacje. Serio - to nie było miejsce przyjaznych użytkowników dróg. Mam wrażenie że słabośc na ulicy niektórzy rowerzyści odgrywali na pieszych albo uznawali że ścieżka dla rowerów jest terenem eksterytorialnym i tylko rowerzyści mają tam wstęp co jest założeniem błędnym.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maciek Re: Rowerzyści przeciwko prezydentowi Sopotu: Ogr IP: 62.61.45.* 17.08.12, 19:19
      Jako rowerzysta, pieszy (takze kierowca samochodu) zgadzam się z Tobą w pełni, że nie brakuje tam buraków na dwóch kółkach. Ale po drugiej strony barykady także nie brakuje buractwa. Dodatkowo ścieżka rowerowa jest traktowana przez kodeks ruchu drogowego jako pas ruchu i pieszy przechodząc przez ściezkę musi stosować sie od tych samych zasad jak przy przechodzeniu przez ulicę w miejscu bez sygnalizacji świetlnej.
      "...że ścieżka dla rowerów jest terenem eksterytorialnym i tylko rowerzyści mają tam wstęp co jest założeniem błędnym" - ściezka rowerowa jest tylko dla rowerów (nawet rolkarze nie powinni sie po nich poruszać) i piesi mogą wejść i poruszać sie po ścieżce tylko w sytuacji gdy nie ma chodnika lub nie ma możliwości korzystania z niego, ale z uwzględnieniem pierwszeństwa rowerzystom. Odwrotna sytuacja w przypadku rowerzystów na chodniku, ale to nie ten temat.
      • trollik.morski Re: Rowerzyści przeciwko prezydentowi Sopotu: Ogr 18.08.12, 06:38
        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > ....Ale po drugiej strony barykady także nie brakuje buractwa. Dodatkowo ścieżka rowerowa jest traktowana przez kodeks ruchu drogowego jako pas ruchu i pieszy przechodząc przez ścieżkę musi stosować się od tych samych zasad jak przy przechodzeniu przez ulicę w miejscu bez sygnalizacji świetlnej.
        > "...że ścieżka dla rowerów jest terenem eksterytorialnym i tylko rowerzyści maj
        > ą tam wstęp co jest założeniem błędnym" - ścieżka rowerowa jest tylko dla rower
        > ów ... i piesi mogą wejść i poruszać się po ścieżce tylko w sytuacji gdy nie ma chodnika lub nie ma możliwości korzystania z niego, ale z uwzględnieniem pierwszeństwa rowerzystom...

        Absolutnie się zgadzam z tą zdroworozsądkową opinią, ale nic nie zastąpi kultury osobistej użytkownika ścieżki/chodnik!!!!
        Niektórzy piesi traktują przejście jako plac postojowy, na którym oczekują na dołączenie się opóźnionych członków swego burackiego towarzystwa.
        A co pan Karnowski ma zamiar zrobić z szerokimi rikszami poruszającymi się po ścieżkach???
    • Gość: Były rowerzysta Droga chyba słuszna IP: *.net.stream.pl 19.08.12, 14:02
      Jako dziecko i nastolatek regularnie spędzałem czas na rowerze jeżdzac po całym Sopocie, części Gdyni czy Gdańska. Nigdy nie miałem problemów z pieszymi. Problem nie leży w edukacji jak się zachowywać podczas jazdy ale w zwykłej przyzwoitości. Jeździłem w czasch gdy nie było żadnych ścieżek, do końca nie wiadomo było czy jechać ulica czy chodnikiem, nikt niczego nie egzekwował i było wszystko ok. Gdy pieszy pojawiał się na drodze, zawsze trzeba zachować ostrożność, zwolnić, bo zawsze ktoś może zrobić krok w bok nie widzac i nie słyszac roweru i będzie nieprzyjemny wypadek. Dziś jako pieszy kilka razy prawie zawału dostałem gdy jacyś szaleńczy w kaskach i kolarskich strojach na rowerach górskich z zawrotną prędkościa w której roweru nie da się opanować jeśli trzeba wykonac jakiś manewr cudem omijali mnie na chodniku. Nie przypominam sobie takich sytuacji z moim udzialem jako rowerzysty. Gnanie na złamanie karku gdzie tylko się da nie ważne co jest na drodze czy jaka to droga. Pamiętam że gdy chciałem szybciej pognać a takich miejsc jest sporo zawsze czekałęm np by samochody przejechaly i luke czerwonego światla wykorzystywałem by nie robić niepotrzebnych sytuaji a pol minuty postoju nie zrujnuje nikomu życia. Zachowanie na drogach rowerystów zastanawia podczas jazdy autem, co z takim fantem zrobić, kolaarze na aleji niepodleglości blokujacy pas ruchu to juz kabaret, podmuch jadacego samochodu obok i delikwent kończy pod kołami.
      Ja oczywiście rozumiem, że dziś część ludzi żyje zrowo na rowerze jedzie do pracy, z pracy, gdziekolwiek ale trzeba zachować pewien rozsadek podczas jazdy. Ten pas nadmorski jest szczególny, ale wszedzie trzeba zachowywac ostrożnosc a nie liczyc ze sie slalomem pokona ludzi a jak ktos zajdzie droge to miec jeszcze pretensje.

      Mam wrazenie, że tak jak w przypadku kierowców, dziś też biegaczy, tak też rowerzyści to szpanerzy których nic poza nimi samymi nie obchodzi, bo ci szaleńcy wygladaja zadziwiajaco podobnie w odpowiednim kolarskim stroju na góralu.
    • robertrobert1 Re: Rowerzyści przeciwko prezydentowi Sopotu: Ogr 03.09.12, 09:29
      A dokonałeś analizy skąd byli ci rowerzyści... Zapewniam cię, że to nie byli lokalni lecz przyjezdni czyi ci, którzy przyjechali swoimi samochodami ciągnąc na dachu rowery tylko w tym celu aby całkowicie anonimowo rozbijać sie po nieznanej okolicy. Nie wrzucaj do jedengo wora wszystkich rowerzystów bo ja moge wrzucić do wora wszystkich samochodziaży i pieszych a wykroczeń przez nich powodowanych miałbym setkę w ciągu kilku minut.
      • Gość: behemot Re: Rowerzyści przeciwko prezydentowi Sopotu: Ogr IP: *.dynamic.chello.pl 03.09.12, 12:05
        Jestem pieszym, rowerzystą i spaliniarzem. W tym łańcuchu komunikacyjnym najsłabszą pozycję ma pieszy w zetknięciu się z rowerzystą czy spalinowcem. Będąc jednym w trzech wcieleniach przyjąłem taką oto zasadę, która ponad 30 lat pozwala mi się poruszać bezkolizyjnie. Siedząc za kółkiem samochodu mam duży dystans, rezerwę do pieszego i rowerzysty, bo mam świadomość, że w zderzeniu z moją puszką są bez szans i wiem z racji doświadczenia, co potrafią nawywijać na jakiejkolwiek drodze, zasada ograniczonego zaufania ma tu szerokie zastosowanie, do spaliniarzy również. Poruszając się rowerem, podobnie traktuję pieszych, bo wydaje mi się, że pieszy w konfrontacji z rozpędzonym rowerzystą jest w gorszej sytuacji. Samochodziarzom staram się "schodzić" z drogi bo to oni w swych puszkach mają przewagę nad rowerzystą. A udowadniać moją rację w interpretacji przepisów PoRD, z perspektywy łóżka szpitalnego czy spadkobierców, wcale mi się nie uśmiecha.
        List cyklistów zawiera cenne spostrzeżenia i jednocześnie jest wewnętrznie sprzeczny. Widzą oni miejsca niebezpieczne i kolizyjne:
        "wprowadzanie takich ograniczeń na drogach rowerowych ma sens jedynie w bardzo określonych przypadkach, np. w nielicznych miejscach o zawężonym przekroju i ruchu mieszanym pieszych i rowerzystów (deptaki, przejazdy pod tunelami, miejsca kolizyjne o chaotycznym wielokierunkowym ruchu pieszych i rowerzystów).",
        Zgadzają się na wprowadzenie ograniczeń:
        "Wprowadzając takie ograniczenie, należy liczyć się z tym, że ma ono charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny"
        Ale na korzystanie z informacji już się nie zgadzają, co jest głupie bezdennie. Bo oto jak mam informację, że woda ma 100 stopni celsjusza to łapy tam nie pcham. Myślę, że większość ludzi tak postępuje. Gdy mam znak ograniczający prędkość, to odbieram to jako informację bym jechał wolniej, co znaczy bezpieczniej w/g zarządcy drogi. Taka informacja jest czytelna. Ale przecież legaliści podnosza argument, że my nie mamy liczników, więc znak nie dla nas i karać nas nie można. Otóż można, nie za prędkość, ale za niebezpieczną jazdę.
        A 12 km/h to prędkość gwarantująca stabilność toru jazdy, to głupota roku. Jak ktoś przy 5km/h spada z siodełka to tylko trójkołowcem winien sie poruszać ale nie po drodze rowerowej.
        No i ta "prawidłowo zaprojektowana infrastruktura rowerowa" powinna dawać warunki bezpiecznej jazdy 20-30 km/h - powinni dodać - bezwarunkowo.
        A pretensja o brak edukacji oczywiście do władz a nie do Stowarzyszenia, które w działalności statutowej winno mieć propagowanie bicykla i edukację w zakresie kultury prowadzenia roweru.
        Jeszcze raz powtarzam: gdy nie będzie możliwe w wyznaczonych (kolizyjnych) miejscach zwiekszenie bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów to konieczna powinna być w tychże miejscach zmiana drogi rowerowej na pieszo rowerową i z mocą prawa karanie rowerzystów za niebezpieczna jazdę do czego i radary liczniki prędkości nie są potrzebne





Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka